Kukiz w przeddzień anihilacji. Gra zaczyna się od nowa

Na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi ugrupowanie Pawła Kukiza zaliczyło pierwszy sondaż dający wynik poniżej progu wyborczego. Cóż, kometa wypaliła się, choć to jeszcze nie koniec jej upadku. Gwoździem do trumny będzie zapewne referendum, na które nikt nie pójdzie…

A mogło być tak pięknie. Partia Kukiza mogła stać się narzędziem umożliwiającym wejście do Sejmu polskich wolnościowców, narodowców i antysystemowców. Stając się prawdziwą platformą antysystemową, wzięłaby być może nawet 25 proc. głosów, co zapewniłoby im realny wpływ na władzę i polski system polityczny. Takiej szansy nie mieliśmy chyba nigdy wcześniej. Niestety górę wziął brak wizji, kunktatorstwo, kolesiostwo, a być może po prostu zatryumfowała agentura. Ciężko to wykluczyć – pojawiają się teraz opinie, że na przykład przeczołganie Korwin-Mikkego podczas negocjacji było celową grą Pawła Kukiza mającą doprowadzić do ich fiaska. No cóż, powtórzę się: miałeś, Pawle, złoty róg, został ci się ino…

Niestety zła atmosfera w obozie antysystemowym pociągnęła w dół także pozostałe ugrupowania. Z politycznego ringu zniknęli narodowcy, którzy jeszcze niedawno mieli wielkie ambicje. Osłabli także wolnościowcy, którzy jeszcze kilka miesięcy temu byli pewni przekroczenia progu, a w ostatnich sondażach mogą liczyć na zaledwie 2-3 proc., co jest oczywiście wynikiem całkowicie niesatysfakcjonującym.

Jednak jest też coś pocieszającego. Gra zaczyna się od nowa. Już za kilka dni okaże się, kto w niej bierze udział. A wygląda na to, że tym razem zatrzęsienia ugrupowań antysystemowych nie będzie. Najprawdopodobniej obecne na listach w całym kraju będą tylko dwie takie partie, czyli KORWiN i ruch Kukiza. Bo zbieranie podpisów popierających listy parlamentarne jest znacznie bardziej skomplikowane. Przypomnijmy, że przed czterema laty ta sztuka nie udała się m.in. KNP, jeszcze z Korwinem na pokładzie.

Wolnościowcy muszą więc teraz pilnie znaleźć wiatr, który wypełni ich żagle i ich poniesie…

16 KOMENTARZE

  1. „No na Boga! Ja nie chcę tego programu” wołał Kukiz na antenie TVRepublika… Problem w tym Panie Kukiz że Pan nie masz żadnego programu – wypadałoby odpowiedzieć.

    „Po owocach ich poznacie”. Tymczasem efektem kukizowych (nie)działań to zmarnowanie antysystemowego potencjału, którego drzemiąca do tej pory siła ujawniła się podczas wyborów prezydenckich. Miało być zjednoczenie środowisk antysystemowych tymczasem doszło do dalszego podziału (za który odpowiada również Pan Stonoga). Zwyciężyły ambicje bycia centrum całego środowiska, co skończyło się odebraniem poparcia innym ruchom, które jednak ideowo, kadrowo i programowo miały dużo więcej do zaoferowania wyborcom jak JOWy, z których Kukiz uczynił sobie bożka i „papierek lakmusowy”, którym mierzy antysystemowość innych, i na tej podstawie pochyla się lub nie nad współpracą z kimkolwiek. Zastosował tę wymówkę nawet wobec tych, którzy mają na swoim koncie wieloletnią działalność na rzecz uświadamiania Polaków o potrzebie systemowych zmian, i od dawna są zwalczani za próbę walki z systemem i złamania jego monopolu wśród wyborców. Ruchy te zostały spacyfikowane a ich siła przebicia do świadomości wyborców została zneutralizowana. Kukiz zamiast łączyć podzielił i skompromitował całe antysystemowe środowisko.

    Jakiś czas temu starałem się uzmysłowić osobom zakrztuszonym ciasteczkiem jaką rolę odgrywa Kukiz, ale zostałem potraktowany z wrogością, chociaż o tym przed czym ostrzegałem świadczyły wszelkie znaki na niebie i ziemi („bezpartyjne” zaplecze rodem z PO za ktorym stał Schetyna i Dudkiewicz). Mało kto zechciał też zauważyć że „bunt dla buntu” (bez programu) to ściema, a JOWy to po prosta droga do zabetonowania polskiej sceny politycznej dla dotychczasowego układu.

    Pora na przejęcie inicjatywy przez KORWiN. Trzeba stworzyć szeroki front wolnościowy z jedną listą SPOŁECZNĄ wyciagając pojednawczą rękę do kogo się da i nie popełnić błędu „pępka świata” na jaki sobie Kukiz pozwolił. Panie Mikke piłeczka po pańskiej stronie.

      • Wiem że to nie jest proste. Ale taki gest odpowiednio nagłośniony i przede wszystkim wykonany wbrew przeciwnościom byłby (moim zdaniem) potężną iskrą mogącą pobudzić elektorat do jeszcze jednej mobilizacji. Nie ukrywam że tu potrzeba wręcz cudu, ale na początek warto byłoby mu pomóc żeby ostatecznie się ziścił.
        Jeśli ktoś ma ambicje przewodzić ludziom to musi jednocześnie wykazać się tym że partyjny interes i osobiste ambicje nie są u niego najważniejsze. Kukiz choć nie założył partii i odżegnywał się od partiokracji tak naprawdę zamknął się we własnej klice zwarJOWanych i zafiksowanych na „brakprogramutoteżprogram” – czy to nie jest swojego rodzaju sekta stricte polityczna i partyjna właśnie? Przypomnę jeszcze raz że ci co stoją/stali za Kukizem to żadni „bezpartyjni” a już na pewno nie „niezależni”. Kołtunizm i nieprofesjonalizm jako propozycja „antysystemu”? Co po dalej jak już się wszyscy „zbuntują”? To było od początku skazane na porażkę i dziwię się że Kukiz o tym nie wiedział.

        • oh tak tak! Mnie tego wcale i w ogóle tłumaczyć nie trzeba. Ja już po wyborach prezydenckich byłem zdania, i komentowałem tu i ówdzie, że z Kukiza prędzej się zrobi drugi Palikot, niż zbawca ludziów wszelakich. Tak więc w tym miejscu, jest zgoda jak najbardziej.
          A pro po „zjednoczenia”. To mam nieco inne zdanie niestety.
          Albo raczej, nie wiem co myśleć. Co też jest zdaniem, tyle że no…
          Może więc naszkicuje co myślę.
          Gdyby uznać, że po połączeniu Brauna, Korwina, KNP i RN ich elektoraty się dodadzą, to jasne. Jak najbardziej. Ale teraz, kto powiedział, że by się dodały?
          W Polsce odkąd pamiętam, głosuje się ‚przeciw’ a nie ‚za’, co tylko umacnia mnie w przekonaniu, że gdyby dla przykładu Korwin połączył się z Braunem, to zwolennicy Korwina którzy nie cierpią religii, od Korwina by odeszli, a Ci co by przyszli, nie zbilansowaliby strat. To samo z RN na przykład. Ciężko przewidzieć, czy więcej ludzi ceni Ruch Narodowy i głosowałoby nań, niż uważa ich za rzucający flarami po wiecach tłum niewyżytych chuliganów.
          Ergo, nie wiem jak by się skończyło takie połączenie. Toteż nie wiem co myśleć. A „danych do równań” nie ma skąd brać. Nawet spekulowanie jest trudne…

          • Masz rację… Potrzeba podwójnego cudu. Dojrzałości polityków i elektoratów. To jest właśnie paradoks demokracji – jej pięta Achillesowa praktycznie nie do wyleczenia. Trzeba by było wychować sobie całe pokolenia niemal jednomyślnych wyborców – niewykonalne, bo ile głów tyle pomysłów i sympatii. Jednak uważam że lepiej na ludzi podziałają gesty pojednawcze, jak trwanie każdego na swojej pozycji. Twardy elektorat Korwina raczej nie będzie się kierował emocjami i zrozumie tego rodzaju taktykę, gorzej ze świeżym (nie mówię o wieku) narybkiem, który jest kapryśny (Kukiz też zdążył się o tym przekonać) bo sam nie wie czego chce, poza pokazaniem „faka” obecnemu „układowi”. Problem w tym że Ci ludzie nie znają się na polityce i nie interesują się nią więc w zasadzie nie wiadomo jak do nich dotrzeć, poza głośnymi medialnie gestami. Jak pobudzić do mobilizacji śpiącą połowę wyborców? Chyba najlepiej właśnie w ten sposób – głośne i spektakularne zjednoczenie z nową nazwą na czas wyborów „LISTA SPOŁECZNA/Narodowa…” (i jakiś chwytliwy trzeci człon nazwy który jednoczyłby wszystkich, tylko już bez tej „antysystemowości” bo Kukiz obrzydził to słowo wystarczająco)

          • Optymistycznie… I like it.
            Nagiął mnie Pan nieco w swoją stronę, nie zaprzeczę…

          • Można to zrobić (a przynajmniej powinno się próbować), tylko trzeba dobrej woli i przedłożenia dobra wspólnego nad partyjny egoizm… Reszta w ręku Boga (lub natury jak ktoś woli :) )… Pozdrawiam

  2. Hasła o „obozie antysystemowym” czy o „politykach antysystemowych” to jeden wielki bełkot. A na pewno nie ma czegoś takiego jak „elektorat antysystemowy”. Kukiz zebrał ponad 20% głosów, bo przedstawił konkretny pomysł na uzdrowienie państwa (nieważne dobry pomysł czy zły) rozczarowanym wyborcom PO (taki elektorat mieszczański, umiarkowanie wolnorynkowy). Gdy po wyborach zaczął się przedstawiać jako „polityk antysystemowy”, walczyć z „reżimowymi dziennikarzami” i bredzić, że z Polski jest wywożone w czarnych walizkach miliardy „kapitału”, to procenty te odpłynęły, głównie do PiS i Nowoczesnej.

  3. Koalicja jest niezbędna, jak powietrze do życia, żadna z formacji antysystemowych — nie jest dziś w stanie samodzielnie przekroczyć progu wyborczego. Jednak ordynacja wyborcza została przez manipulatorów polskiej sceny politycznej tak skrojona, żeby broń Boże koalicji zawierać się nie opłacało… BTW.: za takie curiosum ktoś powinien beknąć, i to przed Trybunałem Stanu.

    Z powodu owej nieopłacalności należy założyć coś, co będąc de facto koalicją, to już de jure będzie partią — i jako takiej będzie ją ograniczał próg wyborczy niższy, 5 procentowy.

    Technika tworzenia takiego konglomeratu wielu środowisk — to rzecz arcydelikatna, nie jestem w tej dziedzinie kompetentny, ale chciałem zaproponować nazwę dla takiego połączenia: UNRA. Pisałem już o uzasadnieniu akronimu, oraz jego rozwinięciu, więc odeślę do tamtego tekstu: http://nczas.com/wiadomosci/polska/nowa-partia-jkm-to-korwin/#comment-1814574452

    — proszę zerknąć (komentarze wczytują się z pewnym opóźnieniem!). Pamiętać warto, że partyjne programy czytane są przez niewielu, więc dobra nazwa — to połowa sukcesu…

  4. Oczami emigranta: Większość ludzi w Polsce żyje w matrixie, myślą że pensja 2000 jest ok bo tak wygląda życie, jakby to było narzucone przez Boga, myślą że jest źle, bo jest źle. Naprawdę, spotkałem się już z takimi opiniami nie raz, nie jest to mój wymysł. Mało jest takich ludzi co orientują się jak wygląda sytuacja w Polsce i po co zostało stworzone to Państwo po 89 roku. Nikt nie zastanawia się, czy wogóle któryś ze zbrodniarzy komunistycznych beknął za swoje czyny. Niestety starsze pokolenie jest tu niestety w przewadze, z braku chęci albo możliwości sprawdzania informacji w internecie. Zapytaj starszą osobę o Korwina, odpowiedź brzmi: ,,ten wariat w muszce, nigdy”.

    Ale nawiązując do artykułu, tak szczerze mówiąc nie wierzyłem, że Kukiz coś zmieni i raczej była to wydmuszka przed wyborami dla mnie, acz kolwiek przyznam że zwątpiłem na moment w Korwina po wyborach, ale dałem sobie kilka tygodni, aby Kukiz pokazał czym tak naprawdę jest. No i pokazał, a w zasadzie nic nie pokazał. Muzyk to nie jest osoba, która jest wiarygodna na głowę Państwa, a do tego taki który wcześniej spółkował z PO. Jest taki film na youtube ,,Jak napaść na Państwo”, po części wszystko co opowiada były szpieg KGB jest realizowane u nas, dlatego nie zdziwiło mnie, że muzyk albo celebrytato taki śpiący pionek, który wyskakuje niczym Filip z konopii i mówi ja wam wszystkim pokaże. Oczywiście mogę się mylić, jeszcze jest kilka dni na porozumienie, kandydatom zależało na rozwaleniu sitwy to już dawno by się dogadali, a tak dalej nic. A można przecież połączyć siły, wejść do semju i wtedy utworzyć osobne koła, ale jako Jedna siła polityczna, ponieważ interes rozwalenia sitwy powinien być priorytetem, widocznie nie jest…jeszcze….

  5. Wydaje mi się że Korwin, Kukiz i narodowcy to jednak inne elektoraty. Acz mają tą samą wadę przez którą tracą wyborców. Odwieczną, tradycyjnie polską skłonność do pobrzękiwania szabelką. Pozowanie liderów na „twardych facetów”, co to w mordę dadzą jak trzeba i mięsem rzucą..To jest skansen, XIX wieczny skansen. Szabelka, pistolecik, wódz…

    Właśnie czytam na RMF tytuł: „Paweł Kukiz: Jestem wojownikiem nie politykiem”. Korwin policzkujący Boniego i nazywających murzynów czarnuchami, narodowcy z dwururkami trenujący się do walki z wrogiem po lasach…Naprawdę ktoś uważa że tego chcą Polacy? Polacy na ile znam ten kraj chcą DOBROBYTU a następnie uznania w świecie. Uznania poprzez dawanie czegoś dobrego światu: znane marki, produkty, znani artyści, naukowcy…A walkę zostawić sportowcom. Niestety w kraju powstań wszyscy chcą być albo bohaterami-wodzami albo dyzmami (często jednymi drugimi bo i na mołojecką sławę łasi i na pieniądze) I to jest jeden z problemów naszego kraju. Zatrzymaliśmy się w epoce szabelek a dziś świat posługuje się komputerami. Politycy świetnie się czują w roli wodzów, a nie potrafią być inteligentnymi menadżerami. Jaki los czeka ten kraj z takimi postawami?

    • Ogólnie masz rację, ale w ostatnich tygodniach retoryka Kukiza niczym nie różni się od tej, którą uprawia PiS, a to bardzo zniechęca zawiedzionych wyborców PO. Wobec czego zakładam, że nie dostanie więcej niż 5%.

      • A myślę że dostanie (choć jasnowidzem nie jestem i często się mylę), ale daje mu nawet 20%. Duda już urzęduje, choć czasu do wyborów niewiele to jednak trochę przypomni wyborcom jaki jest PiS… A PO po 8 latach, tych wszystkich aferach, wpadkach, zaniechaniach jest już na równi pochyłej. To wypalona partia. Czyli za bardzo nie ma wyboru. Poza tym Kukiz ma trochę dobrych wypowiedzi, dobrych w sensie że mogących się podobać rozsądnym wyborcom. Np. o prowadzeniu spokojnej polityki względem Wschodu i budowaniu przede wszystkim dobrobytu a nie machaniu szabelką..W dzisiejszej Polsce polityk to zawód upadły (kojarzy się ze złodziejstwem, cwaniactwem, brakiem kompetencji, nawet agenturą). Osoby jak Kukiz nie powinny jednak uciekać w wodzostwo i dystansować się do polityków bo to czego Polska potrzebuje to nie wódz a właśnie podniesienie rangi zawodu polityka, żeby przestał się tak beznadziejnie kojarzyć. Potrzebujemy polityków na poziomie nie wodzów, jak opozycja to zrozumie to będzie pierwszy krok. A utuczyć się politycznie i Korwin i Kukiz i inni mają na czym, wystarczy mówić prawdę, tą reglamentowaną i zniekształcaną w mediach głównego nurtu.

        • Liczba dobrych wypowiedzi, czy tez dobrych pomysłów nie ma większego znaczenia. Wielokrotnie większe znaczenie mają te wypowiedzi, które zniechęcają, a tych Kukiz ma co najmniej kilka. Poza tym jego ruch jest niespójny i dla wielu nie do przyjęcia jest głosowanie na takich ludzi. Między innymi dla mnie.

  6. No Panowie szacun dzisiaj za poziom komentarzy! Żeby to tylko dotarło do naszych „wodzów”

  7. Panie Tomaszu S. wyciągnie Pan wnioski z poprzednich wyborów sprzed 4 lat, sprzed 5 (Libertas)

Comments are closed.