Żydowski rasizm w decydującym natarciu

Głupota czy zdrada

Aż trudno wyobrazić sobie, jak niewielką ilością rozumu kierowały się władze polskie w stosunkach z Izraelem wtedy – i później; łatwiej wyobrazić sobie, ile pieniędzy mogły brać „dołem” za swą ślepotę i bezmyślność.

Później trwała nadal polityka ślepej, uspokajającej wazeliny: te sesje wyjazdowe rządu polskiego w Izraelu… te zapewnienia o dobrych stosunkach polsko-izraelskich… te deklaracje o ściganiu „antysemityzmu”, jakby był on jakimś problemem w naszym kraju… te pieniądze lekką ręką wydawane na propagandę żydowskiego rasizmu w Polsce…

I PiS-owski rząd wierzył, iż łapówka wręczona Żydom w postaci „Ustawy o stosunku państwa polskiego do gmin wyznaniowych żydowskich” z 1997 roku (słowo „zwrot” zamiast „nadanie”…) pomogła nam w przyjęciu do NATO w roku 1999 i że na tym skończą się żydowskie próby rabowania Polski… Przypomnijmy też, że to Lech Kaczyński – jako minister sprawiedliwości – zgodził się przerwać ekshumację zwłok w Jedwabnem „na prośbę dwóch rabinów z Ameryki”, uniemożliwiając wyjaśnianie sprawy. Umożliwiło to potem Bronisławowi Komorowskiemu stwierdzenie, że „naród polski musi przyzwyczaić się do myśli, że i on był sprawcą holokaustu”; wcześniej Kwaśniewski przepraszał za Jedwabne „w imieniu narodu polskiego”… Czy wszyscy trzej wzięli jakieś polityczne łapówki za swą usłużność dla żydowskiej, rasistowskiej propagandy?

Wróg się pozycjonuje

Teraz mleko się rozlało: żydowski wróg przestał ukrywać swą twarz, nawet już nie próbuje! Ale rząd premiera Morawieckiego i prezydent Duda udają, że Izrael to nadal „partner”, a nie wróg, który chce nas obrabować z mienia. Toteż koncentrują się na „dobrych stosunkach z partnerem”, zamiast reagować adekwatnie do tej żydowskiej wrogości.

Ulegając bezmyślnie dwóm skoordynowanym prowokacjom, których celu nie sposób nie zauważyć, prezydent i rząd zaniedbują całkowicie sprawę ustawy S.447 na gruncie amerykańskim, a przynajmniej nic nam nie wiadomo, by cokolwiek przedsięwzięto w tej kwestii, wokół której przecież rozgrywa się „cały ten zgiełk”.

Tymczasem rząd Izraela szantażuje, że jeśli ustawa o IPN wejdzie w życie, Kneset uzna Polskę za „kraj, który neguje holokaust”. Znaleźli się już amerykańscy kongresmani i piszą list… Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że żydowski rasizm przystąpił do generalnego szturmu na Polskę i że nie o absurd zarzutów idzie, ale o wielkie pieniądze.

W 1939 roku przeciwstawiliśmy się rasizmowi niemieckiemu. W rozmowach z Amerykanami (i nie tylko – od czego scena ONZ, brukselski amfiteatr i placówki dyplomatyczne w całym świecie?) premier Morawiecki i prezydent Duda powinni wyeksponować argument właśnie rasistowskiego charakteru żądań przedsiębiorstwa holokaust, które to żądania – wedle projektu ustawy S.447 – miałaby popierać amerykańska administracja. Amerykanie są wrażliwi na rasizm – także żydowski. Żydowskiemu rasizmowi stanowcze „nie”! – w takiej formule polskie władze winny zareagować na te prowokacje, na tę zasłonę dymną.

Czy zareagują? Wątpię…

Marian Miszalski