Sensacyjna akcja CBŚP. Zatrzymano podejrzanych o morderstwo Jaroszewiczów

jaroszewicz morderstwo

Krakowski oddział CBŚP zatrzymał podejrzanych o morderstwo byłego premiera PRL Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej.

Podejrzani to trzej gangsterzy powiązani z tzw. gangiem karateków. Informację uzyskali dziennikarze „Panoramy TVP2” i „Magazynu Kryminalnego 997”.
RMF FM donosi z kolei o zatrzymaniu czterech osób.

Dwóch zatrzymanych odsiaduje wyroki za inne przestępstwa. Trzecia osoba została niedawno zatrzymana w związku z innym przestępstwem i jest w areszcie. Czwartą zatrzymano we wtorek rano. Z materiałów śledczych wynika, że zabójstwo miało charakter rabunkowy.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zapowiedział, że o godz. 10 w Krakowie odbędzie się konferencja prasowa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro związana z tymi zatrzymaniami.

Czytaj też: Tragedia na Mazowszu. Strzelił matce prosto w głowę. Sam zgłosił się na policję

Małżeństwo Jaroszewiczów zostało zamordowane w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 r. w willi w warszawskim Aninie. Byłemu premierowi bandyci zacisnęli na szyi rzemienną pętlę. Przedtem go torturowali. Jego żona, Alicja Solska-Jaroszewicz, zginęła od strzału w głowę z bliskiej odległości ze sztucera męża.

Czytaj też: Zgwałcił i zamordował 15-latkę. Po 22 latach od zbrodni usłyszał wyrok

Wokół zabójstwa od początku było wiele niejasności. Nie wiadomo, w jaki sposób włamywacze dostali się do domu Jaroszewiczów; śladów włamania nie stwierdzono. Wiadomo, że były premier zachowywał wielkie środki ostrożności: wpuszczał tylko umówionych wcześniej ludzi, zawsze miał przy sobie pistolet. Nie wiadomo też, w jaki sposób zabójcy poradzili sobie z groźnym psem Jaroszewiczów.

Mordercy spędzili w domu Jaroszewiczów wiele godzin. Ciała ofiar odnalazł około godz. 23.00 1 września ich syn Jan zaniepokojony faktem, iż jego rodzice nie odbierają telefonu.

Motywem zabójstwa nie był rabunek: nie splądrowano mieszkania, nie została skradziona biżuteria, czeki ani cenna kolekcja znaczków pocztowych byłego premiera. Bałagan w gabinecie Jaroszewicza wskazywał na kradzież dokumentów – Jan Jaroszewicz stwierdził, że z domu zniknęły notatki ojca. Ponadto prawa ręka byłego premiera nie była związana, być może w celu wskazania albo podpisania czegoś.

Leszek Szymowski, dziennikarz tygodnika „Angora”, stwierdził, że powodem morderstwa było prywatne archiwum Jaroszewicza, w którym znajdowały się kopie dokumentów obciążających Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i innych polityków lat osiemdziesiątych. Zbrodnia miała być częścią szerszego planu eliminacji wszystkich, którzy mogli zagrozić przebiegowi transformacji ustrojowej, wyreżyserowanej przez generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego.

W 2007 Biuro Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji postawiło tezę, że zabójstwo Jaroszewiczów miało związek z archiwum hitlerowskim, którego część Jaroszewicz zatrzymał w Radomierzycach w 1945 jako pułkownik LWP, gdzie dotarł wraz z Tadeuszem Steciem i generałem Jerzym Fonkowiczem. Według analityków policji dokumenty, które trafiły później do prywatnego archiwum Jaroszewicza, zawierały informacje kompromitujące polityków z różnych krajów. Steć i Fonkowicz zostali również zamordowani, w podobny sposób jak Piotr Jaroszewicz; jeden w 1994 a drugi w 1997 roku.

W 1994 r. w sprawie morderstwa b. premiera PRL i jego małżonki małżeństwa odbył się głośny proces domniemanych sprawców: Krzysztofa R. (ps. Faszysta), Wacława K. (ps. Niuniek), Jana K. (ps. Krzaczek) i Jana S. (ps. Sztywny). Wszyscy byli wcześniej drobnymi przestępcami. Skazano ich na długoletnie więzienie. Po 4 latach Sąd Wojewódzki w Warszawie uniewinnił ich z braku dowodów. Sąd uznał, że w początkowej fazie śledztwa organa ścigania dopuściły się rażących uchybień.

Co wiadomo o gangu karateków, na który wskazują najnowsze informacje dotyczące zabójstwa Jaroszewiczów? Jego członkowie poznali się w sekcji karate AZS, działającej przy dawnej Wyższej Szkole Inżynierskiej w Radomiu. Gang dokonał w latach 1993-95 dwudziestu pięciu napadów na wille w całej Polsce, m.in. w Trójmieście, Puławach, Kazimierzu Dolnym, Łomiankach i Radomiu.

Bandyci krępowali swoje ofiary sznurem lub kajdankami, odjeżdżali skradzionymi właścicielom samochodami, które następnie porzucali. Podczas napadu w Kostrzyniu koło Poznania śmiertelnie postrzelili właściciela posesji. W ostatnim napadzie w Nowym Dworze Mazowieckim zginął jeden z członków gangu, którego postrzelił właściciel domu. Po tym wydarzeniu grupa została schwytana.

Pierwszy wyrok w sprawie przestępstw gangu zapadł jesienią 1997 roku. Szef grupy Robert S., który odpowiadał za zabójstwo, został skazany na 25 lat więzienia. Pozostałych sześciu oskarżonych otrzymało kary od czterech do piętnastu lat więzienia. Wyroki z przyczyn formalnych uchylił Sąd Najwyższy i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. W 2003 roku zapadły nowe wyroki; najwyższe kary – piętnaście lat więzienia – otrzymali Dariusz M. i Robert S. Na siedem lat więzienia został skazany Wojciech S., Mariusz C. – na cztery lata, a Waldemar B. – na cztery lata i dwa miesiące.

Źródło: TVP Info/wikipedia

4 KOMENTARZE

  1. Fałszywy trop dla zmylenia prawdziwego motywu. Najbardziej wiarogodna jest wersja Biura Wywiadu Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji.

  2. Jasne, tylko Steć miał wtedy 20 lat i przebywał w klasztorze w Krakowie, więc jak miał z Jaroszewiczem coś wykopać? Obecność Ziobry i Jakiego w tym temacie wieszczy polityczny wymiar sprawy.

Comments are closed.