Premie ministrów to małe piwo. Radny PO zgarnął bingo w państwowej spółce. 0,7 mln złotych za dwa miesiące pracy?

Michał Gramatyka. / fot. bip.slaskie.pl

Michał Gramatyka to prawdopodobnie rekordowy POSiewicz. Były radny z ramienia Platformy Obywatelskiej i z-ca Prezydenta miasta Tychy, który w 2015 roku wygrał prawdziwy „los na loterii”.

Na Twitterze pojawiła się informacja o tym, że związany z PO i portalem „naTemat”, na którym prowadzi swojego bloga, Gramatyka zarobił gigantyczne pieniądze, w związku z dwumiesięczną pracą w Tauronie.

Na stronie spółki widnieje nazwisko Michała Gramatyki, który był zatrudniony od 1 października do 8 grudnia 2015 roku, a więc nieco ponad dwa miesiące. Za ten okres miał zarobić 242 tysiące złotych.

Czytaj też: Gigantyczna afera w Warszawie. Milion złotych jako odprawa po zmarłym mężu. Zamieszany nawet były prezenter pogody w TVP

Gramatyka jest także radnym, w związku z tym jego oświadczenia majątkowe za lata 2014, 2015 i 2016 są dostępne w sieci. W 2015 zarobił 212 tysięcy netto za pracę od października do grudnia w Tauronie. Wcześniej za kilka miesięcy pracy w Enei zgarnął 344 tysiące złotych.

Warto zauważyć, że Gramatyka został powołany do zarządu tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku. Tuż po nich został – już przez nową władzę został odwołany – i za to dostał sowitą odprawę. Miał też dostać pieniądze za zakaz konkurencji. W sumie 450 tysięcy złotych – informują Twitterowicze.

To także znajduje potwierdzenie w oświadczeniu majątkowym za rok 2016. Wówczas Gramatyka zarobił ponad 550 tysięcy, a wymienione w oświadczeniu miejsca pracy przyniosły mu zaledwie kilkadziesiąt tysięcy złotych. W sprawozdaniu za rok 2016 nie ma już wymienionej ani Enei, ani Tauronu, a zarobki są znacznie większe niż w latach ubiegłych.

Warto przeczytać: PiS hojniejszy niż Platforma przez ostatnie 6 lat! Tak POPiS nagradza przyszłych wyborców – urzędników

Gramatyka, radny PO i bloger „naTemat” został więc wrzucony do spółki tuż przed wyborami, a tuż po nich został odwołany. Za dwa miesiące pracy zarobił niemal 700 tysięcy złotych.

Samo wynagrodzenie za 2015 rok za wykonywaną pracę nie jest jednak absurdalnie wysokie. Patrząc na dane Taurona za 2017 rok widzimy, że członkowie rady nadzorczej zarabiają bardzo podobne pieniądze.

Dla przykładu – Piotr Zawistowski, który pracował od stycznia do marca 2017 zarobił 186 tysięcy. Pracujące przez całe 12 miesięcy osoby zarobiły w ubiegłym roku od 792 do 863 tysięcy złotych.

Czytaj także: Gigantyczne premie w gabinetach politycznych! Jeszcze przed wyborami PiS chciał je likwidować

7 KOMENTARZE

  1. Fajnie sie rozkrada wspolny skarb (teoretycznie wspolny)

    ALe te premie to jest nic przy kontraktach panstwowych , na zopatywanie tych spolek skrabu panstwa i akcjach typu budowa prywantych autostrad płatncch za panstwowe pieniadze…

    to dobiero jest kasa za nic w nieskonczonosc w ilosciach w miliardach.

    Oraz te motywy z dluznikami skoku, ktorzy nie musza splacac dlugow do skoku bo zbankrutowal bo zaduzo pozyczyl pieniedzy…. Tego typu myki robi MIN-FIN w Polsce….

    to sa Miliardy, a nie miliony….

  2. Obecny model państwa to nic innego jak maszynka zorganizowanej grupy przestępczej do okradania podatników.

  3. Haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, najbezpieczniej byłoby byłą sitwę urzędniczą z PO od razu zamknąć – prawdopodobieństwo trafienia byłoby ok 50% – resztę by się wypuściło

  4. Państwowe przedsiębiorstwa w tym szkoły i szpitale po prostu trzeba sprywatyzować, tak dla zasady. Jak powiedział Mises: „Bez pieniężnej kalkulacji ekonomicznej centralny planista jest jak dziecko we mgle” A nawet jeśli prezes państwowej spółki ma się do czego odnieść, to i tak w zdecydowanej większości przypadków będzie prowadził ją gorzej, niż kapitalista prywatną firmę, ponieważ prezes spółki nigdy nie konkurował na rynku, nigdy nie zaczynał od zera, nie bankrutował i nie podnosił się i dlatego nie ma pojęcia o prowadzeniu firmy.

Comments are closed.