Reklama
Opublikowano: 21/10/2007, 2:54

Islam drapieżny i oswojony

Marek A. Kowalski

Podobnie było we Francji, acz znacznie bliżej naszych czasów. Tamtejsi harkis to Arabowie, muzułmanie z Algierii. Chcieli być Francuzami wyznania muzułmańskiego, więc gdy Algieria odpadła od metropolii, uszli do Francji.

Coraz więcej w Europie muzułmanów – przybyszów z Afryki Północnej, Bliskiego Wschodu i dalszych geograficznie krajów islamu. Zamieszki we Francji, konflikty we Włoszech, Belgii, Holandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii. W Polsce spokój. Jak na razie.

A przecież u nas wyznawcy islamu są już od 600 lat. To Tatarzy, osadzani na Litwie i w Koronie. Skupieni na Białostocczyźnie. Od 1945 r. także w Gdańsku, dokąd przybywali z Kresów, które dostały się pod władzę sowiecką. Wtopili się w polską społeczność i kulturę. Ba, tyle stuleci! Nazwiska i imiona miewają spolszczone (na przykład Tomasz Miśkiewicz – najwyższy muzułmański autorytet w naszym kraju), meczety wyglądają jak kościoły czy cerkiewki. Nic dziwnego, wznoszono je według wzorów budownictwa sakralnego widzianych pod bokiem. Niektóre obrzędy przypominają pewne elementy katolicyzmu czy prawosławia. Cóż, wielowiekowe bliskie sąsiedztwo.

Kiedyś podobnie było we Francji, acz znacznie bliżej naszych czasów. Tamtejsi harkis to Arabowie, muzułmanie z Algierii. Chcieli być Francuzami wyznania muzułmańskiego, więc gdy Algieria odpadła od metropolii, uszli do Francji. Wyrzut sumienia dla Paryża, traktowani jako zdrajcy przez późniejsze fale muzułmańskie ciągle napływające do Francji. Młodzież z tych fal, uczęszczająca do szkół francuskich, nie chce się uczyć, że „nasi przodkowie Gallowie…”. Mnóstwo Turków w Niemczech, muzułmańskie dzielnice w brytyjskich miastach…

Czy podobnie może być w Polsce? W ostatnim spisie powszechnym narodowość tatarską zadeklarowało jedynie 500 osób. Tymczasem szacuje się ją na 5 tys. Te 4 500 uważa się za Polaków wyznania muzułmańskiego. Jednakże ogólną liczbę muzułmanów w Polsce szacuje się na 30 tys. Te 25 tys. (30 tys. wszystkich wyznawców islamu minus 5 tys. Tatarów) to imigranci z krajów muzułmańskich z lat 70. XX w. aż do chwili obecnej. Także etniczni Polacy konwertyci z katolicyzmu (katolicyzm musiał być bardzo powierzchowny i formalny, tylko ze świadectwa chrztu, jeśli zdecydowali się na porzucenie go, nie umiejąc się w nim znaleźć; co o nim wiedzieli? – pewnie bardzo niewiele, jeśli nie nic), no i Polki, które wyszły za mąż za muzułmanów.

Wielu uważa, że Polsce nie grozi scenariusz z Europy Zachodniej, bo muzułmanie u nas nie tworzą zamkniętych enklaw, dobrze się integrują. Tak, póki jest ich tylko 25 tys. (liczę tylko tych nowych). Ale już zdarzają się konflikty między nowymi muzułmanami a Tatarami, uważanymi przez nich za gorszej próby wyznawców islamu, bo zeuropeizowanych, spolszczonych. Czy kiedyś będzie musiał u nas pojawić się jakiś polski Bruno Gollnisch (z francuskiego Frontu Narodowego) i mówić: „Jeśli islam jest religią tolerancyjną, jak nam się wmawia, niech najpierw Arabia Saudyjska pozwoli na zbudowanie u siebie kościołów katolickich. Wtedy my nie będziemy nic mieli przeciw meczetom”.

W Polsce są meczety w Bohonikach, Kruszynianach, Gdańsku i Warszawie. Nic nie mamy przeciw nim. Lecz jeśli oswojenie ustąpi drapieżności wraz ze zwiększaniem się liczebności muzułmanów nie osadzonych w miejscowej tradycji, lecz świeżych w Europie i przynoszących wrogość i wojowniczość? Warto pamiętać, że ilość przechodzi w jakość.

Marek A. Kowalski

Reklama
Reklama

NCZAS.COM SPONSORUJĄ:

Najnowsze wpłaty (e-book w podzięce!):

Krzysztof P., Mińsk Maz. (150 zł)
Piotr P., Sieradz (7,5 zł)
Mirosław D., Bytom (10 zł)
Alicja A. S., Osielsko (20 zł)
Andrzej W., Miękinia (100 zł)
Janusz W., Warszawa (400 zł)
Grzegorz K., Szczecin (100 zł)
...
(pełna lista sponsorów)

Reklama

Na Facebooku