prywatyzacja, 25 Października 2007

Dlaczego i jak prywatyzować?

Tomasz Cukiernik

Pojawiają się głosy, że przy prywatyzacji takich firm jak PKO BP czy PZU Ministerstwo Skarbu Państwa wyceniło akcje tych przedsiębiorstw poniżej ich rzeczywistej wartości rynkowej. Nawet jeśli to prawda, to jakie są konsekwencje takiego działania? Czy z punktu widzenia przeciętnego Polaka to dobrze, czy źle? Co zrobić, aby uniknąć takich sytuacji przy kolejnych prywatyzacjach?

Z jednej strony minister skarbu powinien dbać o interes swojego pracodawcy, czyli Ministerstwa Skarbu Państwa i III RP, jaka by ona była. Jednak biurokrata nie jest w stanie arbitralnie ustalić dokładnej rynkowej ceny równowagi (nawet jeśli bardzo by chciał), bo nie wiadomo dokładnie, jaki jest popyt na dane akcje prywatyzowanego przedsiębiorstwa, a to właśnie od popytu zależy cena rynkowa, a nie od wartości czy wyceny danej firmy. Z drugiej strony - im niższa cena zostanie ustalona, tym lepiej, ponieważ im mniej zarobi skarb państwa - tym mniej pieniędzy zmarnuje się w trybach państwowej machiny urzędniczej, więcej pieniędzy zostanie zainwestowanych przez prywatnych inwestorów, a podatnicy i tak z tego nic nie mają.

Natomiast gdyby nie ustalano niższej ceny sprzedaży niż ich wartość rynkowa, to istniałoby zagrożenie, że nikt nie byłby zainteresowany prywatyzacją i spółka nadal pozostałaby państwową. Wtedy podatnicy straciliby dużo więcej, bo musieliby nadal dotować nierentowną państwową firmę. Dla przykładu w latach 1999-2003 całkowita wartość publicznej pomocy dla przedsiębiorstw państwowych wyniosła prawie 67 mld zł. Dotyczy to głównie takich branż, jak górnictwo węgla, hutnictwo żelaza i stali, stocznie, PKP. Pomoc ta polegała głównie na dotacjach i ulgach podatkowych - w 2003 roku -prawie 75%, a ponadto na: subsydiach kapitałowo-inwestycyjnych, kredytach pożyczkach preferencyjnych, odraczaniu i rozkładaniu na raty spłat kredytów, poręczeniach i gwarancjach kredytowych. Dodatkowym mankamentem pomocy publicznej jest to, że przy jej ustalaniu wydawaniu istnieje ogromne pole do nadużyć, co skrupulatnie wykorzystują urzędnicy i politycy, aby nielegalnie się wzbogacić.

Tymczasem faktem bezspornym jest, że prywatyzacja zawsze jest sukcesem, bo niewydolne publiczne przedsiębiorstwa przestają obciążać podatników znika problem korupcji, który nierozerwalnie związany jest z każdym państwowym majątkiem. Ludzie władzy oraz ich znajomi tracą szansę i możliwości na zdobywanie lewych pieniędzy poprzez układy polityczne.

Sprywatyzowana spółka może wreszcie rozpocząć sensowną restrukturyzację i zacząć się rozwijać: obniża koszty własne, dzięki czemu taniej może sprzedawać swoje produkty; zwiększa inwestycje, dzięki którym może zaproponować klientom wiele nowych produktów, które są lepszej jakości od tych oferowanych przez państwowego mastodonta. Fakty są następujące (za: Bałtowski M., „Przedsiębiorstwa sprywatyzowane w gospodarce polskiej“, Warszawa 2002):

- większość sprywatyzowanych polskich firm zamiast strat zaczęła przynosić zyski (ujemna rentowność zamieniła się na dodatnią);
- średnia wydajność pracy wzrosła o 94%;
- przeciętne wynagrodzenie po prywatyzacji wzrosło o 11%;
- znacznie zwiększył się udział sprywatyzowanych firm w rynku (o 48%) poziom ich eksportu (o 40%), co świadczy o rozwoju tych firm;
- skokowo wzrosła innowacyjność, ilość nowych technologii (o 90%) nowych produktów (o 80%);
- jakość produktów polepszyła się o 80%;
- skokowo unowocześniono parki maszynowe;
- mocno wzrosły nakłady inwestycyjne - znacznie powyżej amortyzacji - 57%, podczas gdy przed prywatyzacją 0% z nich miało znaczne nakłady powyżej amortyzacji.
Na prywatyzacji zyskują wszyscy: - sprywatyzowana firma, bo zaczyna się rozwijać i przynosić zyski;
- pracownicy, ponieważ więcej zarabiają;
- konsumenci, ponieważ mają większy wybór lepszych produktów po niższych cenach;
- podatnicy, ponieważ nie muszą już dotować nierentownego przedsiębiorstwa;
- skarb państwa, ponieważ otrzymuje podatki od sprywatyzowanej firmy;
- samo państwo, ponieważ znika niebezpieczeństwo korupcji, co przywraca do niego zaufanie.

Jeśli na prywatyzacji wszyscy zyskują, to dlaczego w Polsce po 16 latach od rozpoczęcia przemian wolnorynkowych nadal jest tak dużo podmiotów państwowych? A może jest jednak ktoś, kto traci na prywatyzacji?

Tracą przede wszystkim politycy, ponieważ nie mogą już bezpośrednio wpływać zarówno na wybór zarządu, jak i na decyzje podejmowane przez ten zarząd w spółce prywatnej. A przez to tracą możliwość obsadzania swoimi ludźmi kluczowych, intratnych stanowisk w firmie (chociaż przy niemal 20procentowym bezrobociu, do jakiego doprowadziły lewicowe rządy, nawet najniższe stanowisko pracy jest na wagę złota) oraz uzyskania nielegalnych przychodów tak, jak to zwykle bywa -poprzez ustawione transakcje z państwową firmą, które są dla niej niekorzystne. To nie przypadek, że pod rządami lewicy tak bardzo została spowolniona prywatyzacja państwowych przedsiębiorstw. Dla porównania za czteroletnich rządów AW„S“ przychody z prywatyzacji majątku państwowego wyniosły prawie 50 mld zł, a za rządów SLD - niecałe 20 mld zł; nastąpił spadek tych przychodów aż o 60%. Podczas trzech pierwszych lat rządów AW„S“ sprywatyzowano 700 podmiotów, a w ciągu trzech pierwszych lat rządów SLD - 179; spadek o ponad 74%. Rząd Leszka Millera nie realizował nawet swoich skąpych założeń prywatyzacyjnych: na przykład w 2002 roku planowano sprywatyzować majątek za 6,6 mld zł, a sprywatyzowano za 2,2 mld zł, czyli 33% zakładanego. W 2003 roku było trochę lepiej, ale nadal tragicznie - plan prywatyzacyjny wykonano zaledwie w 48%.

Na prywatyzacji tracą również związki zawodowe. W prywatnych firmach mają mniejszą siłę przebicia, a mogą nawet zostać rozwiązane. Zwykle muszą pogodzić się z racjonalną koniecznością redukcji zatrudnienia, które w państwowych przedsiębiorstwach zawsze jest nadmierne. Na marginesie: zszokowało mnie stwierdzenie pewnego byłego szefa jednego ze związków zawodowych, który powiedział: „My walczymy o utrzymanie i o tworzenie nowych miejsc pracy dla NASZYCH ludzi. I jeśli nam się to uda, to będzie NASZA zasługa“. Kompletnie nie interesuje go fakt, że przez to w innych branżach, a może w innych województwach pracę straci o wiele więcej osób niż zostanie utrzymanych, względnie utworzonych przez jego związek zawodowy. To tylko potwierdza, jak bardzo destruktywna jest działalność związków zawodowych w skali gospodarki całego kraju.

Czy ktoś jeszcze straci na prywatyzacji? Tak, mogą stracić pracownicy nierentownych i równocześnie dotowanych przez państwo branż. Dlatego na przykład górnicy boją się prywatyzacji. W referendum organizowanym przez związki zawodowe (już samo referendum jest patologicznym kuriozum, ponieważ tylko i wyłącznie właściciel, czyli skarb państwa, a nie kto inny, powinien decydować, co zrobić ze swoim majątkiem) aż ponad 97% górników opowiedziało się przeciwko prywatyzacji kopalń węgla kamiennego. Przyczyna sprzeciwu jest jasna: nie chcą utracić branżowych przywilejów, górniczych uprawnień, wysokich wynagrodzeń niezależnie od wyników finansowych spółki węglowej, co gwarantuje mi status quo.

Boją się dostosowywać do warunków rynkowych, ponieważ to zakończy państwową opiekę polegającą na ciągłych dotacjach z pieniędzy podatników. Chociaż jest duża szansa, że prywatna kopalnia i bez państwowych dotacji przynosiłaby zyski, a płace górników nie zostałyby zmniejszone. Tymczasem jak podała Najwyższa Izba Kontroli, w 2003 roku na restrukturyzację sektora górnictwa węgla wydano prawie 17,5 mld zł, tj. ponad 61% całej pomocy publicznej. To więcej niż planowane wydatki budżetu Polski na szkolnictwo wyższe i wymiar sprawiedliwości razem wzięte w 2005 roku (16,6 mld zł). To jest prawie dwa razy więcej niż całkowite wydatki budżetowe na bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową w 2005 roku (9 mld zł). Dla górników sytuacja, kiedy całe społeczeństwo płaci na ich utrzymanie, jest bardzo wygodna, ale niestety nie jest to korzystne dla reszty społeczeństwa.

Podobnie sprawy się mają w przypadku państwowej służby zdrowia, która jest potwornie zadłużona. Za oddłużeniem szpitali opowiada się większość partii, także te uznawane za prawicowe, jak na przykład Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem największym problemem nie są długi szpitali, ale cały system publicznej służby zdrowia.

Po ewentualnym oddłużeniu przez państwo za pieniądze z podatków, państwowy, niewydolny system zadłuży się na nowo - i tak w nieskończoność będzie obciążał podatników. W 1998 roku całemu polskiemu sektorowi ochrony zdrowia darowano długi w wysokości 7 mld zł, a mimo to w 2005 roku łączne długi polskich szpitali publicznych wynoszą około 10 mld zł; niektórzy twierdzą, że nawet 15 mld zł. W związku z tym większość partii proponuje podniesienie, już i tak wysokiej, składki na opiekę zdrowotną. Tymczasem to nie rozwiąże problemu. Głównymi przyczynami długów szpitali nie jest zbyt niski poziom ich finansowania. Roczny budżet polskiej służby zdrowia zamyka się gigantyczną sumą około 30 mld zł, co w przeliczeniu na jednego pacjenta wynosi ponad 4,5 tys. zł. Przyczynami zadłużenia szpitali jest, tak jak to bywa w każdym państwowym podmiocie: niegospodarność, korupcja i nadmierna biurokracja.

Aktualne zadłużenie zdecydowanej większości szpitali osiągnęło poziom, który wkrótce uniemożliwi im leczenie pacjentów. Gdyby to były prywatne spółki prawa handlowego, to musiałyby dawno zbankrutować, a nie pogrążać się dalej w marazmie, a przy okazji obciążać podatników. Tę lukę w rynku szybko wypełniłyby spółki bardziej wydajne i efektywne. Dlatego jedynym rozwiązaniem jest prywatyzacja służby zdrowia, która, aby była efektywna i skuteczna, musi działać na zasadach wolnorynkowych.

A co robią politycy, kiedy większość państwowego majątku jest sprywatyzowana i możliwości korupcyjne zmniejszone do minimum? Wtedy zwiększają liczbę wszelkich regulacji i kontroli, ponieważ wówczas również mają szerokie pole do popisu przy przyjmowaniu łapówek. Na przykład od 1997 do 2003 roku zwiększono liczbę instytucji państwowych kontrolujących przedsiębiorców z 29 do 40, czyli o 38%. Ponadto politycy tworzą nowe fundusze państwowe, aby mieć nowe możliwości łapówkarstwa i nepotyzmu. W ustawie budżetowej na 2005 rok zaplanowano utworzenie 13 nowych funduszy celowych takich, jak na przykład: Fundusz Zajęć Sportowo-Rekreacyjnych dla Uczniów, Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej, Fundusz Nauki i Technologii Polskiej, Fundusz-Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców, Fundusz Promocji Kultury, Fundusz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy, Fundusz Modernizacji Bezpieczeństwa Publicznego, Fundusz Skarbu Państwa, na które zostanie ogółem wydanych prawie 3 mld zł. Tymczasem pamiętajmy, że mimo stałych spłat długu publicznego Polski - on cały czas rośnie. W ciągu ostatnich pięciu lat niemal się podwoił. W 2005 roku z budżetu państwa zostanie wydanych 26,7 mld zł na samą obsługę długu publicznego, czyli prawie 13% całości wydatków budżetowych. W 2005 roku każdy obywatel polski ma do spłacenia prawie 14 tys. zł z tytułu państwowego długu publicznego.

Wracając do prywatyzacji - jak w takim razie powinna być ona przeprowadzona, aby nie było sytuacji korupcjogennych i nikt nie mógł zostać posądzony o łapówkarstwo? Jest to możliwe tylko poprzez licytację na publicznym przetargu.

Wygra ten, kto zaoferuje najwyższą stawkę. Wtedy to rynek, a nie urzędnik będzie decydował o tym, komu sprzedać państwowe przedsiębiorstwo. Zostanie ustalona autentyczna cena rynkowa przez sam wolny rynek, tak jak ma to miejsce na aukcjach internetowych typu Allegro czy E-bay. Jest to cena najuczciwsza i najbardziej sprawiedliwa. Ponadto państwo nie powinno stawiać uczestnikom przetargu jakichkolwiek warunków (poza niską ceną wywoławczą, na przykład 10% wartości księgowej przedsiębiorstwa i niskim wadium), bo to może ograniczyć grono kupujących i odpowiednią konkurencję podczas licytacji, jak również spowodować oskarżenia urzędników o korupcję. W przeciwnym razie nadal będziemy ciągle i zewsząd słyszeli o niekończących się aferach politycznych i urzędniczych skandalach łapówkarskich.

10 komentarzy do artykułu “Dlaczego i jak prywatyzować?”

  1. virago535:

    Stawiam proste pytanie: kto na to pozwoli?
    Przypomina to ni wypiął ni przypiął inną sytuację, która niestety przyzwolenia społecznego nie ma, otóż na realizację na ten przykład programu UPR i to realizacji ustawodawczej w salach sejmowych. Wniosek stąd taki, że zbyt dużo chętnych do koryta powoduje zawirowanie finansowe a widać jasno, że finansami operują niemałymi, skoro można kupczyć państwem stawiając przeciw sobie w zasadzie dwóch postkomunistycznych rywali i dopuszczając trzeciego dla nazwałbym równowagi społecznej, albowiem ów gracz niewiele się liczy. Kolejne jakże proste pytanie jawi się samo: kto za to zapłaci? Na to pytanie autor jednak po wielokroć odpowiedział: polski podatnik. Ten sam polski podatnik, który głosował na jednego z tych wielkich graczy dając mu pole do dalszego zaboru. Ciekawe. W statystycznym zyciu jeżeli Kowalski walnie łbem w ścianę raz, można mówić o pomyłce, jeśli wali tymże samym łbem dokładnie w tę samą ścianę poraz kolejny i kolejny rzec by trza: debil. Jak to przełożyć na Wielce Czcigodny elektorat? No cóż życzę w takim razie zdrowia!

  2. dzezikus:

    Na Ukrainie nawet dokonano renaconalizacji po jednej takiej prywatyzacji i wystawiono firme na licytacje. uzyskano 6-cio krotnie wyższą cenę.
    O jaka szkoda że nie ma nikogow parlamencie na prawo od Tuska. Jedynie UPR miał szanse dopilnować resztek liabralizmu PO. Tego co już sprzedane nie naprawimy ale musimy sprzedać wszystko co zostało dobrze. A uzyskane pieiądze przeznaczyć na emerytury (ZUS lada rok zbankrutuje, więc trzeba go i tak zlikwidować) oraz na splatę zadłużenia. Ale co ja tam szary człowiek wiem.
    Mam swoje poglądy, najbliżej nich jest UPR. Głosowałem na UPR już nie wiem ktory raz od 91 roku i za 4 lata też zagłosuję. Mam 34 lata i chciałbym by moje dzieci mogły życ w wolnym kraju a nie w socjaliźmie.

  3. dzezikus:

    p.s. macie niepzrestawiony czas na serwerze, jest 16:43 a nie 17:43 !!!!!

  4. żydek:

    Prawie dobrze. Własność, na razie wspólna, wymaga najwyższego szacunku. Nie wolno jej po prostu sprzedać a pieniądze rozdać, bo ktoś mógłby tego nie chcieć. Należy tę wspólną własność zamienić na indywidualną. Niech każdy zrobi z nią co zechce, chćby miał ją powierzyć fachowcom typu Janusza L. albo sprzedać obcemu. Ważne, by to była JEGO decyzja. Może wpłacić nawet na fundusz emerytalny, czy nowy FOZ.

  5. Grzegorz:

    Kolejne rządy naszej socjalistycznej RP stawiały przed sobą tylko jeden cel - ile da sie z tego wycisnąć dla siebie i taka jest niestety prosta prawda. Z tego powodu jak nie państwowe firmy to przynajmniej państwowe przetargi będą temu sprzyjały

  6. Bolesław Paszkowski:

    Księżycowa filozofia prywatyzacyjna
    Gdyby Polska była na Księżycu i tylko sama jedna, to przedstawiona logika powszechnej prywatyzacji polskiej gospodarki miałaby może jakiś tam sens. W odniesieniu do realnie istniejącej rzeczywistości nosi wszelkie cechy patologicznego bajdurzenia. Potwierdza to realna rzeczywistość postrzegana w skali globalnej. Absolutna prywatyzacja jest absolutną bzdurą, jako że: 1. Powietrze, wody (powierzchniowe i głębinowe), kopaliny, lasy i inne obszary strategiczne stanowią dobro powszechne i ich eksploatacja musi podlegać społecznej kontroli, której reprezentantem jest państwo. W Stanach Zjednoczonych radosna działalność wolnorynkowa doprowadziła do zamiany ogromnych obszarów zalesionych i gospodarczo wysoce wartościowych na nieodwracalne, wielce nieprzyjazne człowiekowi, pustynie. 2. Bezzasadne są stwierdzenia przedstawione w przedmiotowej publikacji: - Dostarczania dla konsumenta produktów przez przedsiębiorstwa sprywatyzowane po niższej cenie. Wraz ze sprywatyzowaniem polskiego przemysłu farmaceutycznego ceny leków wzrosły kilkudziesięciokrotnie. Np. Raphacholin kosztował 0,5 ZPL a obecnie kosztuje ca’ 10 ZPL. – Gwarantuje wprowadzanie nowoczesnych technologii. W większości przypadków zagraniczni inwestorzy, po wykupieniu polskiego przedsiębiorstwa, demontują i wywożą do macierzystych zakładów nowoczesne wyposażenie technologiczne zaś zakłady zamykają (walka konkurencyjna) bądź uruchamiają działalność szczególnie uciążliwą a nawet wysoce szkodliwą dla otoczenia (odlewnie, fermy trzody chlewnej itp.). Nawet w b. NRD w ramach prywatyzacji doprowadzono w ten sposób do wyludnienia terenów wysoko uprzemysłowionych.
    3. Porównywanie rozwoju gospodarczego najbardziej dochodowych państw świata, jako dowodu na wyższość gospodarki kapitalistycznej. W pierwszej kolejności należy zsumować dochody państw kolonialnych z b. koloniami (obrabowanymi doszczętnie) i wyprowadzić średnią dochodu na głowę. Z demokratycznego punktu widzenia należy porównywać dochody większości społeczności (np. 51%) od najniższych dochodów zaczynając. Wyniki takiej operacji dadzą realne postawy uzasadniające racje prywatyzacyjne. W odniesieniu do niektórych rekinów gospodarczych należy uwzględnić zyski ze zrabowanych wartości w wyniku działań militarnych. 4. Na postawie wieloletnich doświadczeń w sferze działalności gospodarczej uważam gospodarkę uspołecznioną na określonych szczeblach, odpowiednio zorganizowaną i SKOMERCJALIZOWANĄ, za najbardziej efektywną formę działalności gospodarczej. Wykazały to próbne rozwiązania tego typu w Polsce a także w Związku Sowieckim w latach sześćdziesiątych. Przejście na tego typu rozwiązania na szerszą skalę, mimo pozytywnego stanowiska Gomułki i Breżniewa nie dopuszczono. W łatach 70. nadano wręcz kierunek odwrotny, jako wymuszenie wynikające z globalnej sytuacji polityczno militarnej.

  7. Szymon+:

    Tak Boleslawie, a potem zapanuje powszechna szczesliwosc, narodza sie uspolecznione i skomercjalizowane dzieci.
    Wylozyles wlasnie jedna z teorii faszyzmu poparta stekiem klamstw, gdzie jeszcze ucza tych bredni? Wiesz ze wprowadzanie takiej durnej utopii moze odbyc sie tylko na drodze masowego ludobojstwa i destrukcji? Ze nastepstwem bedzie powszechna nedza i zaproszenie dla totalitaryzmu?

    Cos o tych wspanialych zmianach w ZSRR:
    Pracownik wysokiego szczebla w Radzie Ministrów ZSRR, zastępca ministra, Iwan Nikiforowicz Chudenko dobrowolnie zgodził się w 1960 r. przeprowadzić ekonomiczny eksperyment w sowchozach Kazachstanu. Założenia Chudenki były bardzo proste: proponował system całkowitego samorozliczania i gospodarczej samodzielności, a co najważniejsze - realny system bodźców materialnych. Płacono za osiągnięte rezultaty, a nie za włożony wysiłek. Eksperyment miał fantastyczne powodzenie. Zatrudnienie ludzi i maszyn w sowchozach spadało dziesięciokrotnie, koszty własne zboża - czterokrotnie. Dochód na jednego zatrudnionego wzrastał siedmiokrotnie, a pensja - czterokrotnie. Chudenko z liczbami w ręku wykazał, że powszechne wprowadzenie jego systemu w rolnictwie umożliwi czterokrotne zwiększenie produkcji - przy czym zatrudnionych w rolnictwie będzie pięć milionów osób zamiast obecnych trzydziestu.

    O eksperymencie Chudenki z zachwytem rozpisywały się gazety, kręcono filmy, ale nikt jakoś nie spieszył się z zastosowaniem jego systemu w skali kraju. Co więcej, w 1970 r. jego sowchoz “Akczi” został na mocy odgórnej decyzji zamknięty. Sowchoz zamknięto w pełni sezonu, nie wypłacając pieniędzy robotnikom i nie zwracając im ich inwestycji. Chudenko i jego pracownicy nadal walczyli legalnymi metodami, zwracając się do sądów. Perypetie tej walki odzwierciedlały walkę w łonie sowieckiego kierownictwa. Decyzje sądów parokrotnie uchylano i podejmowano inne. Niektóre organy prasy nadal pisały o doniosłości eksperymentu. I wreszcie w sierpniu 1973 r. Chudenko i jego zastępca zostali skazani za “kradzież własności państwowej” na sześć i cztery lata. Nawet po wyroku w całym kraju trwały w tej sprawie protesty wysokich urzędników sektora gospodarczego. 12 listopada 1974 roku Chudenko zmarł w szpitalu więziennym.[1]

    [1] W. Bukowski, I powraca wiatr…, Warszawa 1990, s. 135

  8. Bolesław Paszkowski:

    Re: ~Szymon+.
    Mimo napastliwego tonu komentarza, wyrażającego raczej niepohamowaną wściekłość i zacietrzewienie aniżeli rzeczową polemikę, z racji szacunku dla kultury Redakcji NCz, kilka zdań komentarza: 1. W Polsce w okresie międzywojennym uczono w szkołach, że w jedności siła. Mocno reklamowano „Społem”, jako najlepszą drogę do zbudowania naszej nowoczesnej Polski. Wierzyliśmy w to święcie i dokonywaliśmy cudów, zarówno przed wojną, a tym bardziej po wojnie. Uczestnictwo w budowie domu spółdzielczego w latach 30., mimo przepukliny, najmilej wspominam. Właśnie spółdzielczość była uspołecznieniem skomercjalizowanym. Ponad 50 % dochodów budżetu RP pochodziło z gospodarki znacjonalizowanej. W Izraelu, według relacji ojca, przebywającego w gościnie w Kibucu w 1945 roku, musiano odstąpić od komunistycznej formuły „każdemu według potrzeb” na rzecz uspołecznienia skomercjalizowanego. Nie sądzę aby w Izraelu, czy też w Polsce, rodziły się z tego powodu „uspołecznione i skomercjalizowane” dzieci. 2. W Stanach Zjednoczonych, w Japonii a także w ChRL wszelkie formy komercjalizacji przedsiębiorstw są silnie przez rządy popierane a szczególnie w przypadku przejmowania przez załogi upadających firm prywatnych, bądź też znacjonalizowanych. 3. Systemy totalitarne, dyskretnie sterowane (faszystowski i bolszewicki ) zostały utworzone przez Anglię i Stany Zjednoczone, z racji politycznych, w ramach realizacji programu strategicznego opanowania słowiańskiej, głównie rosyjskiej, przestrzeni i bogactw naturalnych (1). Sprawa kreatorów zbrodni ludobójstwa dokonanej na narodach słowiańskich i Chasydach , jako mieszkańcach tej przestrzeni, pozostaje otwartą. Gospodarka Sowiecka była działalnością nakazowo rozdzielczą, podporządkowaną wymogom militarnym. 4. Anglia, jako główny kreator wydarzeń na terenie Europy od końca XVIII w., odegrała główną rolę w wywołaniu dwóch wojen światowych (2). Wynik I a szczególnie II wojny jest pochodną zbieżności celów strategicznych oraz rozbieżności interesów partykularnych Anglii i Stanów Zjednoczonych. „W żadnym przypadku nie chciałem prowadzić wojny z Polską, lecz zostałem do tego zmuszony przez Anglię i Żydów amerykańskich” – twierdził Hitler w gronie zaufanych osób (3). Uderzenie Niemiec na Związek Sowiecki wiosną 1941 roku zostało wymuszone przez Amerykę na spotkaniu Dullesa z Ribbentropem w Davos w lipcu 1940 roku (4). 5. Głównym czynnikiem zatrzymania totalnego kryzysu gospodarki wolnorynkowej w latach 30. w Stanach Zjednoczonych, a także w Niemczech, była totalna ingerencja ekonomiczna (roboty publiczne na monstrualną skalę) rządów tych państw (Roosevelt i Hitler).
    W dobie współczesnej, główną siłą napędową rozwoju gospodarczego wysoko rozwiniętych krajów z Ameryką na czele, jest sterowanie administracyjne oraz wymuszanie popytu i rynków zbytu przez permanentne prowadzenie wojen, głównie przez Stany Zjednoczone pod różnymi pretekstami. Świadczy o tym także „Program strategiczny działalności gospodarczej rządu Stanów Zjednoczonych w krajach postkomunistycznych” z 1972 roku. UE także nie próżnuje, wprowadzając intensywnie elementy gospodarki nakazowo rozdzielczej (limity produkcyjne itp.) drogą administracyjną.
    Dr Janusz Lewandowski w czerwcu 1998 roku przed kamerami TV Gdańsk stwierdził, że -Komuniści w Polsce stworzyli tak nowoczesny, potężny i wszechstronny przemysł, że jego konkurencyjności przeraziła się UE. Dlatego też musieliśmy go doprowadzić do takiego żałosnego stanu jak widzimy, jako spełnienie podstawowego warunku przyjęcia Polski do UE. Są też mocno zaniepokojeni wysokim poziomem wykształcenia i sprawności polskiej młodzieży. To wszystko w ramach przygotowań do wolnej konkurencji na wolnym rynku!?

    1. Rotblat Józef, laureat Pokojowej Nagrody Nobla za rok 1995, Dziennik Bałtycki 1995.
    2. Marrs Jimm: Oni rządzą światem, tłum. z ang. 2007.
    3. Taland J.: „Ostatnie sto dni”, tłum. z ang. Warszawa 2005.
    4. Deutsche Welle, wg dokumentów ujawnionych przez naukowca z Hamburga w latach 80..
    PS. Serdecznie dziękuję za cytat z publikacji Bukowskiego, potwierdzający moje relacje na temat eksperymentów komercjalizacyjnych w Związku Sowieckim w latach 60. Swoje oceny oparłem na materiałach o eksperymencie prowadzonym w stoczni w Leningradzie z podobnym epilogiem. Ja też jako inspirator eksperymentu znalazłem się w latach 60. na bezrobociu przez rok czasu z zamknięciem drogi do zatrudnienia w resorcie profesjonalnym. Musiałem się przekwalifikować.
    Będę wdzięczny za wszelkie uwagi i komentarze merytoryczne. Z prośbą o bardziej kulturalną formę z pominięciem bezzasadnych oskarżeń o kłamstwa, jak też wulgarnych epitetów.

  9. RMK:

    Mówienie, że Polska była potęgą gospodarczą nie ma sensu(proszę zobaczyć statystyki). Za czasów PRL kraj rozwijał się bardzo wolno(prosze zobaczyć statystyki). Kraje UE nie musiły się obawiać, ponieważ były znacznie bogatsze od Polski. Po wojnie rozwijał sie głownie przemysł ciężki, szczególnie w późniejszych latach. Nie miał szans z nowocześniejszm przemysłem krajów zachodnich. Gospodarka sterowana centralnie niesie ze sobą ogromne koszty administracyjne i jak wspomniał autor z korupcją. Co do jedności siła, o jakiej jedności mowa?? po za tym jedność nie zawsze jest dobra. Gospodarka nacjonalistyczna tak naprawde hamuje rozwój. Nie potrafi ustalić co za ile i ile tego potrzeba(no chyba, że zakładamy, iż utopia istnieje). Przyłączając się do UE nigdy nie dogonimy krajów zachodnich(prędzej to one dogonią nas). Przy reformie pewne jest, że będa wystepowały zwolnienia(od kiedy 5=30), podobnie podczas kryzsysów, przez błedne inwestycjie występuje zwiększenie bezrobocia(to nieunikniony proces). W takim wypadku następuje przekierowanie się na inne specjalizacje. Przyczyną wielkiego kryzysu USA jest sam interwencjonizm(mowa tu o Fed, który zaczął doprodukowywać pieniądz bez pokrycia-powstał w 1913). Podobny kryzys, może nie tak wielki, nastąpił w USA(kiedy Fed jeszcze sie na dobre nie rozkręciło) zaraz po wojnie i dzięki wolnemu rynkowi wszystko wróciło do wojny. Po wielkim kryzysie przez interwencjonizm gospodarka nigdy nie osiągneła tak wysokiego tępa(podobnie dziś przez znacznie wiekszy interwencjonizm mamy ogromny kryzys w Stanach). To prawda, że Stany Zjednoczone osiągneły ogromne zyski podczas wojen, jednak anglia, szczególnie podczas II wojny światowej, poniosła wysokie straty m.in dlatego, ponieważ działania wojenne były objęta na jej terytorium(same ataki bombowe anglików na Rzeszę przyniosły więcej strat, niż ona poniosła przez nie). III Rzesza zaskoczyła ZSRR, gdyż ZSRR było przygotowane do ofensywy co przewidzieli niemcy(gdyby nie zaatakowała i ZSRR też nie to wygrana zachodu mogła by być wątpliwa). Wracając do Polski, gdyby w jedności była siła nie brakowałoby nic. Rozdrobnienie w rolnictwie przynosi mało zsyków(Galicja, PRL). Gdyby Polska była naprawde bogatym krajem to jeszcze chętniej przyjełoby Polskę w swe szeregi(wiekszy zysk).
    W ChRL mamy doczynienia z pracą wręcz niewolniczą, mało opłacaną na wielka skale, dzęki czemu Chiny tak szybko się rzowijają, które z pewnością dogonią USA(które nie prowadzą działalności gospodarczej poprzez niskie zarobki i niski poziom życia), w których coraz mniej jest wolności gospodarczej, wieksze podatki i skomplikowane prawo9również administracyjne).

    Nawet jeśli przyjąć, że PRL przynosił duże zyski, to jednak wolałbym spędzić życie w biedniejszych krajach zachodnich(np RFN, Francja, Hiszpania) gdzie jenak był dostatek podstawowych artykułów spożywczych, elektrycznych etc. mniejsza cenzura, znacznie większa wolnośc słowa(Skoro kraj taki bogaty to gdzie to bogactwo się objawia-we wiekszej kontroli to ja dziękujek, ale nie chce życ w takim kraju). Tak przy okazji fajna teoria spiskowa.

  10. RMK:

    Wielki kryzys przewidział sam Ludwig von Mises, jeden z najwybitniejszych ekonomów, który nie działał opierając się na ideologi ale analizie(Sam był zwolennikiem wolnej gospdarki). Polecam wszystkie jego książki.

Skomentuj (nie musisz być zalogowany aby komentować artykuły)

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

TWÓJ KOSZYK

Twój koszyk jest pusty.
Zajrzyj do sklepu

REKLAMA

nowa ksiazka na nczas.com - Mitologia globalnego ocieplenia!
oblicza postępu, oblicza socjalizmu, 20 Listopada 2008

Renesans “Kapitału” Marksa (komiks, film, książka)

N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 9 komentarzy

oblicza postępu, polska, 20 Listopada 2008

Teatr o królewiczach gejach będzie pokazany w szkołach?

Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 19 komentarzy

kosciol, polska, 20 Listopada 2008

Polski ksiądz powinien być ekologiem?

Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 6 komentarzy

europa, oblicza postępu, 20 Listopada 2008

Zamknęli ojca za klapsa w pupę syna

Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 14 komentarzy

europa, oblicza socjalizmu, 20 Listopada 2008

KE: plan gospodarczy za 130 mld euro

Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy

europa, oblicza postępu, 19 Listopada 2008

PE: niech Irlandia wiosną ratyfikuje traktat

“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy



KOMENTARZ SATYRYKA

Wasiukiewicz Komentarz Satyryka nr 47


  • WolnośćVolenti non fit iniuria
  • WłasnośćMy home is my castle
  • SprawiedliwośćLex retro non agit