sluzba zdrowia, 21 Października 2007

Mity o służbie zdrowia

Tomasz Teluk

Państwowy monopol w służbie zdrowia jest utrzymywany dzięki starannemu pielęgnowaniu stereotypów. Najnowsza strategia zachowania socjalizmu w sektorze zdrowotnym w krajach Unii Europejskiej opiera się na hasłach: równości, dostępności i solidarności.

Propagandowe slogany nie wytrzymują jednak konfrontacji z rzeczywistością. Beneficjanci wyłącznego dostarczania podstawowych usług medycznych przez państwo oraz zwolennicy ścisłej regulacji rynku farmaceutycznego to establishment medyczny, urzędnicy, politycy. Monopol w służbie zdrowia to korupcja, defraudacje, afery. Podatnika w zasadzie nie trzeba przekonywać o patologicznym charakterze państwowego monopolu, natomiast zawsze przyda się garść argumentów.

RYNEK ZDROWIA JEST WYJĄTKOWY

To typowa manipulacja etatystyczna i pospolite oszustwo. W analogiczny sposób politycy przekonują nas o wyjątkowości rynku energetycznego, paliwowego, telekomunikacyjnego, kolejowego, ubezpieczeniowego, a nawet pocztowego. Tymczasem na każdym rynku najbardziej efektywnie usługi dostarczają firmy prywatne. Podobnie na rynku usług zdrowotnych - prywatne kliniki i państwowe szpitale dzieli przepaść. Być może na tym polega specyfika rządowej efektywności - państwowa służba zdrowia jest wyjątkowo zła.

SŁUŻBA ZDROWIA JEST DARMOWA

Nic bardziej błędnego. Jeśli medycyna jest darmowa, niech ZUS zwolni nas z płacenia składek. Państwowa służba zdrowia jest najdroższym możliwym rozwiązaniem. Monopolista nie dba o koszty i swą nieefektywność przerzuca na podatnika. Obywatelskie składki są marnotrawione przez urzędników, lekarzy i zarządców szpitali. Państwowe placówki toną w długach, mimo że mają zapewnione stałe źródło dochodów. Gdyby nie przymus płacenia składek na ubezpieczenie społeczne, państwowa medycyna zbankrutowałaby w ciągu miesiąca.

SŁUŻBA ZDROWIA JEST POWSZECHNA

Bzdura. Służba zdrowia dyskryminuje zwłaszcza najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących. Według badań prowadzonych przez grupy pacjentów, wielu obywateli w Europie nie stać na wykupienie ubezpieczenia, pracując na czarno unika płacenia składek i pozostaje nie objętych opieką medyczną. W Europie Środkowej emerytów i rencistów, wskutek bankructwa systemu ubezpieczeń, nie stać nawet na wykupienie recept. O wiele bliższe prawdzie jest stwierdzenie, że państwowa służba zdrowia jest elitarna, bowiem jedyną grupą społeczną, która ma zagwarantowane usługi na przyzwoitym poziomie, są politycy i ich krewni. Właśnie w ten sposób socjaliści rozumieją sprawiedliwość społeczną, na którą jakże często się powołują.

LEKI SZKODZĄ

Mit wylansowany przez tych, których nie stać na korzystanie z państwowych usług medycznych. Obrazuje niski, wręcz prymitywny poziom wiedzy medycznej u obywateli. Zamiast leczyć się u lekarza, chorzy wędrują do rozmaitych oszustów: różdżkarzy, zielarzy, znachorów i wróżek. We Francji już jedna wróżka przypada na 80 mieszkańców! Państwo utrzymuje cenzurę wiedzy medycznej celowo, bowiem gdyby pacjenci zorientowali się, że nowoczesna medycyna jest w stanie pomóc im w wielu schorzeniach, zażądaliby leczenia w ramach obowiązkowego ubezpieczenia.

Na to żadnego państwa świata nie stać! To zaiste absurd, że w ponoć cywilizowanej Europie byle hochsztapler może założyć np. Instytut Leczenia Wodą i pozostaje bezkarny, a zakaz publikowania informacji skierowanych do pacjentów obejmuje prywatne firmy medyczne, rokrocznie wydające miliardy dolarów na badania naukowe i za każdą publikację odpowiadające przed sądem. Prawda jest taka, że szkodzą tylko te leki, których pacjent nie bierze.

REKLAMA LEKÓW POWODUJE, ŻE SĄ ONE DROGIE

Przeciwnicy kapitalizmu uważają, że marketing i reklama podnoszą ceny produktów, natomiast odmawiają odpowiedzi na pytanie: dlaczego w Polsce mamy najdroższe obok Łotwy ceny leków w Europie, mimo że reklama leków wypisywanych na receptę jest nielegalna? W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: tylko konkurencja jest w stanie wymusić rywalizację cenową między producentami. A jak mają konkurować przedsiębiorstwa farmaceutyczne, skoro zakazuje im się prowadzenia kampanii reklamowych? Gdyby reklama leków była legalna, tak jak w Stanach Zjednoczonych, ceny leków natychmiast by spadły. Refundacja leków powoduje, że leki są horrendalnie drogie. Wskutek systemu redystrybucji może dochodzić do takich paradoksów, że chory na raka nie otrzyma potrzebnego leku, ale całe życie będzie finansował leczenie sąsiada-cukrzyka.

REKLAMA LEKÓW POWODUJE NIEPOTRZEBNY WZROST KONSUMPCJI MEDYKAMENTÓW

Kolejne kłamstwo ukute przez przeciwników wolnego rynku. Według badań prowadzonych na całym świecie, wciąż niewielki procent chorych poddaje się terapii. Innymi słowy: pacjenci nie leczą się. Np. w Europie leczy się niewielki procent kobiet chorych na osteoporozę. Podobna sytuacja występuje w przypadku cierpiących na choroby przewlekłe, np. astmę, cukrzycę. Tymczasem w USA po zniesieniu reklamy leków miliony Amerykanów zainteresowało się swoim zdrowiem po uzyskaniu informacji z prasy czy telewizji. Miliony mieszkańców USA udało się do lekarzy i uratowało swoje zdrowie, a nawet życie. Tymczasem Europejczycy wolą zakazać kapitalizmu, marnować swoje zdrowie, czekając latami na operację lub pozbawieni opieki umierać albo żądać eutanazji.

JEŚLI REKLAMA LEKÓW BĘDZIE LEGALNA, LUDZIE BĘDĄ LECZYĆ SIĘ NA WŁASNĄ RĘKĘ

Nie zachodzi takie niebezpieczeństwo. Większość leków terapeutycznych może być przepisanych tylko przez lekarza. Chory nie może nabyć medykamentu bez specjalistycznej konsultacji. Powinien natomiast mieć prawo wyboru między różnymi metodami leczenia. Powinien także jak najszybciej uzyskać niezbędną pomoc medyczną. Komunikacja przez media sprzyja ratowaniu ludzkiego zdrowia. Jak wynika z badań, pacjenci poszukują informacji z różnych źródeł - nie tylko od lekarzy na państwowych etatach. Oczywiście lekarze nie są głównymi winowajcami upadku ich autorytetu u pacjentów. Winny jest korupcjogenny i deprawujący system państwowej opieki zdrowotnej, utrzymywany z pieniędzy konfiskowanych podatnikom pod groźbą więzienia.

PACJENCI POSIADAJĄ ODPOWIEDNIĄ WIEDZĘ MEDYCZNĄ

Pacjenci posiadają bardzo ograniczone informacje o tym, jak dbać o swoje zdrowie i jak się leczyć. Gdyby obywatele posiadali odpowiednią wiedzę medyczną, zapobiegaliby rozwojowi schorzeń we własnym zakresie. Wówczas zachorowań byłoby mniej, a koszty ochrony zdrowia zmniejszyłyby się drastycznie. Niestety, cenzura informacyjna nałożona przez Unię Europejską (dyrektywa o zakazie kierowania informacji medycznej bezpośrednio do pacjenta) sprowadza odwiedzających gabinety do roli biernego konsumenta usług fatalnej jakości. Na szczęście w dobie internetu cenzura informacyjna to fikcja. Każdy pacjent może połączyć się przecież z serwerami w USA i tam zdobyć potrzebne informacje. Oczywiście nie każdy, lecz bardzo mała liczba chorych - tylko ci, którzy znają angielski, potrafią obsługiwać komputer i są podłączeni do internetu. Znów dowód elitarności, a nie powszechności obecnego systemu. Ponieważ jedynymi legalnymi reklamami w TV są promocje leków dostępnych bez recepty, Europejczycy są przekonani, że wszelkie schorzenia najlepiej leczyć środkami przeciwbólowymi i witaminą C.

PAŃSTWO NAJLEPIEJ ZADBA O ZDROWIE OBYWATELI

Tylko w państwowej firmie może się zdarzyć omyłkowe zaszywanie skalpeli w ciałach operowanych pacjentów, przyjmowanie przez pijanego lekarza, odmowa przyjazdu do umierającego, szkodliwe napromieniowanie pacjentek w ramach radioterapii czy wreszcie mordowanie staruszek w karetkach pogotowia po to, aby zakłady pogrzebowe otrzymały od państwa pieniądze na ich pogrzeb. Bestialstwo wśród pracowników państwa przekroczyło już granice wyobraźni. Gdyby którekolwiek zdarzenie miało miejsce w prywatnej firmie, znikłaby ona z rynku, rekompensując utratę zdrowia poszkodowanym.

PACJENT POWINIEN BIERNIE WYKONYWAĆ POLECENIA AUTORYTETÓW

Właśnie tego chce medyczny establishment - podatników płacących potulnie coraz większe składki. Najwyżsi urzędnicy Unii Europejskiej, włącznie z unijnym komisarzem ds. zdrowia Markiem Kyprianou, nie kryją, że biurokratom uwolnienie rynku zdrowia nie jest w smak. Bruksela nie chce reform służby zdrowia, lecz stworzenia gigantycznego systemu redystrybucyjnego, w myśl którego Niemiec przebywający w Polsce musi mieć zabezpieczony taki sam poziom usług zdrowotnych jak w ojczyźnie. Oczywiście Polski nie stać na służbę zdrowia w niemieckim stylu, a więc podniesienie składek na ZUS jest nieuniknione. Pacjenci chcą nie tylko płacić za usługi, z których korzystają, ale chcą być leczeni lekami, które są dobre dla nich, a nie dla lekarza, który dzięki wypisaniu odpowiedniej ilości określonego preparatu wyjedzie na luksusową wycieczkę do egzotycznego kraju.

11 komentarzy do artykułu “Mity o służbie zdrowia”

  1. staszek35:

    Świetny artykuł, ukazujący sposób, w jaki ludźmi się manipuluje , niestety. Rzeczowe argumenty są tu jak najbardziej na miejscu.
    Nawiązując do wyborów, to duża część moich rozmówców nie potrafi sensownie uzasadnić, dlaczego zagłosowała na PO, bądź podaje hasła serwowane przez media.
    Artykuły w tej kompozycji mogą przynajmniej w części obalić istniejące mity, co byłoby krokiem do przodu.

  2. admin:

    czekamy na propozycje tematów :-)

  3. staszek35:

    Według mnie najlepszym tematem byłoby zagadnienie prywatyzacji i związane z nią czarne wizje oraz slogany strachu. Przykładem może być spot PiS-u o prywatyzacji służby zdrowia. W odpowiedzi na to, można byłoby wybrać się do dowolnej państwowej przychodni i zrobić reklamówkę z życia wziętą: nieustające kolejki i głosy żalu ludzi. że nie podoba im sie ta sytuacja. Zresztą nie jest to konieczne, bo wszyscy wiedzą jak to mniej więcej wygląda, a niektóre wypowiedzi pacjentów naprawdę wiele dają do myślenia. Zastanawiające jest tylko to, dlaczego z poczuciem niezadowolenia i gorzkim narzekaniem nie wiąże się chęć zmiany tej sytuacji. np poprzez uzewnętrznienie swojej dezaprobaty na karcie do głosowania.

  4. turpin:

    Osobiście nie miałby nic przeciw całkowitej prywatyzacji polskiej służby zdrowia. Może nawet wróciłbym wówczas do IV RP (IV??? III? chyba jakaś liczba urojona byłaby najbardziej odpowiednia). Kto, jak kto, ale lekarza-specjalista na prywatyzacji by nie stracił. Im dziksza, tym lepsza.

    Od kilku lat mam przyjemność spoglądać na obydwa systemy, tzn państwowy/ ciężko socjalistyczny i całkowicie skomercjalizowany prywatny, z dość unikalnej perspektywy, jak sądzę niedostępnej większości samomianowanych ‘ekspertów’ od służby zdrowia. Pracuję mianowicie, z czystej chciwości, i w szpitalu socjalistycznym i w prywatnym, robiąc w obydwu mniej więcej to samo. W dość zamożnym kraju.

    Prywatny jest super. Ostatnio przemalowali go z optymistycznego błękitu na jeszcze bardziej pogodny seledynek. W recepcji rybka w akwarium pływa. Znam jednak szczegóły kuchenne i gdyby przyszło nie daj Boże co do czego, za nic tam nie poszedłbym się leczyć. Jak mi się będzie chciało, to może kiedyś wytłumaczę, dlaczego. A może sami na to wpadniecie.

  5. Darkownik:

    Ja proponuje przeanalizowac wplyw organizacji opieki zdrowotnej na liczbe popelnianych bledow podczas opieki medycznej.
    Potem porobic slupki i zobaczyc jaki jest udzial bledow lekarskich w tym wszystkim.

    Ciekawy jestem wnioskow.
    Na chwile obecna cokolwiek nie podoba sie pacjentowi jest traktowane jako blad lekarski z prostego powodu, ze to lekarz wkurzyl pacjenta lub jest artykul na zamowienie.

    Oczywiscie, ze istnieja, istnialy i istniec beda bledy lekarskie (m in bledy w sztuce). Sporej grupy bledow z przyczyn OBIEKTYWNYCH wykluczyc sie nie da i nie ma znaczenia, ze pacjenci nie chca o tym slyszec.

    Ale od czasu gdy za organizacje opieki zdrowotnej a wiec organizacje pracy lekarzowi wzieli sie urzednicy liczba bledow i niedociagniec zwiekszyla sie w moim odczuciu (znam statystyki - choc nie pamietam zrodel, niestety) okolo 50x.

    Najczestsza przyczyna popelniania bledow (w tym lekarskich) sa bledy organizacyjne np kolejki a wiec niemoznosc przyjecia pacjenta wtedy kiedy on tego potrzebuje oraz limity.
    Kazdy lekarz w swojej specjalnosci wie jak nalezy prowadzic pacjenta zgodnie z najlepszymi (co nie znaczy zawsze najnowszymi i najdrozszymi) wytycznymi.

    Jednak z powodu niskich nakladow na swiadczenia medyczne jest zmuszany (pamietacie proces wytoczony przez pracodawce pewnej doktorce za zbyt duza wedlug dyrekcji liczbe skierowan) bezposrednio lub posrednio do pomijania najlepszych standardow.

    Gdyby lekarz dostawal pieniadze bezposrednio od pacjenta i sam mial mu organizowac opieke to nawet w polskich warunkach (a wlasciwie zwlaszcza w polskich warunkach - wiem co mowie, pracuje jako lekarz na tzw Zachodzie)
    pacjent mialby zapewnione to co powinien miec.

    Czytajac o “bledach lekarskich” miejcie powyzsze na uwadze i analizujcie dlaczego do nich doszlo.

    Organizator opieki zawsze sie chowa za personelem medycznym jak cos jest nie tak a pierwszy wypina piers do orderow jak idzie dobrze.
    Pamietacie rozdanie sobie premii za zazegnanie strajku w jakims szpitalu ?

  6. Fascjol:

    Z innej beczki.Czy w Polsce może być prywatne wojsko? W poprzednim wieku przez nasz kraj przeszły trzy wielkie wojny. Czy w czasie którejś działała zorganizowana ochrona zdrowia. To znaczy taka na którą miały wpływ struktury władzy,a dzialania byłyby zwarte i ukierunkowane? Nie. Zapłaciliśmy za to najwyższą cenę.Czy biedne społeczeństwo stać na płatną ochronę zdrowia przez całe życie? Czy polscy lekarze zarobków muszą szukać w świecie? Czy wybitni politycy każąc im pracować za kwoty poniżej średniej krajowej i odpowiadać za najwyższe wartości sami czynią podobnie?

  7. Von:

    Moim zdaniem prywatyzacja służby zdrowia tylko częściowo likwiduje problem, nikt nie jest w stanie zaręczyć że prywatna klinika nie popełni błędu, każdy biznes polega na zmniejszaniu kosztów i maksmalizowaniu zysków. Kiedyś był pomysł wprowadzenia karty chipowej (gdzie zakodowany był by przebieg dotychczasowego leczenia) pacjent mogłby tez samemu przeglądać swoją historię korzystajac z terminalu, niestety pomimo ze było by to tańsze i prostsze rozwiązanie wybrano system dziwnych sprawozdań (przy pomocy internetu)każda placówka musiała nabyć komputer i program (początkow był bezpłatny) teraz juz trzeba go kupić. W takiej sytacji pacjent nie moze śledzic tego co pisze lekarz w jego teczce oraz na co faktycznie go leczy, oczywiście taki system odrazu wyprodkował łatwy sposób na wyłudzanie z NFZ (leczenie nieżyjących ludzi, dopisywanie dodatkowych usług itp) Inna sprawa jeśli leki dalej bedą przepisywane tylko przez lekrzy (chociaż nie mam pojęcia kto inny mogłby to robić…) nie ustanie proces przepisywania leków droższych, nieefektywnych by pacjent leczył sie dłużej (wieksza ilość wizyt) lekarz zas w nagrode pojedzie na szkolenie na wyspy Bahama którą oczywście zafunduje mu firma produkująca leki.
    a co z łowcami skór? w takim systemie bedzie im jeszcze łatwiej.

    Moze by zastosować system punktacji? każda placówka medyczna była by oceniana przez osoby korzystające z usług, mieli by prawo ocenić (cena/jakość) po każdej wizycie, wgląd zaś do tego rankingu powinien być powszechny.

  8. julia:

    Dlaczego wszyscy podchodza do tematu tylko od jednej strony - popytu? Dlaczego próbuje się doregulować tylko popyt nie ruszając podaży?
    Likwidacja przymusu należenia do związku/izby nic nie kosztuje. Ponadto trzeba znieść limity na specjalizacje.
    Działania po stronie podaży nic nie kosztują ! Ponadto są korzystne dla lekarzy (oczywiście nie tych co się już okopali) szczególnie młodych.

  9. julia:

    i jeszcze jedno “Koalicja Teraz” zdrowie — poszukajcie mojego komentarza w innych art., proszę. Byłam zaskoczona jak łatwo z polaczków wycisnać 70 mld rocznie ! I NIC!
    KOMPLETNIE NIC!

    Te strajmi protesty były rozplanowane na trzy lata. Co jakiś czas większa akcja a tak ciągle w każdym powiecie kilka mniejszych strajków.

    Gdzie są te słynne polskie służby specjalne?

    Nie wiem czy wiecie ale wszystkie relacje TV ze strajków były przygotowane przez terazzdrowie (zreszta sami mogliście to sprawdzic bo większość tab. była na http://www.terazzdrowie)

  10. perfidna manipulacja:

    1. Rynek zdrowia jest wyjątkowy. Pan uważa, że nie jest wyjątkowy, ma Pan takie prowo i szanuje Pana zdanie, ale tym tokiem myślenia powinno się sprywatyzować policję, wojsko, straż pożarną. Niewidzialna ręka rynku sprawi, że nie będzie nas to tyle kosztowało i wyżej wymienione będą działać o wiele sprawniej. Dla mnie jest to totalna bzdura.
    2. Służba zdrowia jest darmowa. Oczywiście, że nie jest i nigdy nie będzie, bez względu na to czy będzie państwowa czy prywatna. Pozostaje do omówienia kwestia finansowania. Pieniądze publiczne czy każdy płaci sam za siebie. I tyle. Bez manipulacji proszę.
    3. Służba zdrowia jest powszechna. Nagle przeskakuje pan do Europy i zaczyna wyliczankę. Dobiera Pan sobie fakty wygodne dla Pana tezy. Naprawdę niemiła manipulacja słowem. Każdy wie, że w polsce służba zdrowia jest powszechna i nikomu nie będzie odmówione leczenie. System ma wady, to fakt z którym się zgadzam bez przymrużenia oka. Tylko, że te wady nie wynikają z formy prawnej szpitala o czym później.
    4-10. Proszę mi wybaczyć, ale to już jest bełkot z którym ciężko polemizować.
    Na koniec coś o prywatyzacji szpitali.

    Sprywatyzowana służba zdrowia jest domeną krajów najbiedniejszych, krajów trzeciego świata w afryce i Azji. Jedynym wysokorozwiniętym krajem, w jakim służba zdrowia jest sprywatyzowana są Stany Zjednoczone. Jaka jest sytuacja w stanach? Polecam obejrzeć film Moora
    (tego od 11 września) “Sicko”, nominowany w Stanach Zjednoczonych do wielu nagród przyznawanych filmom dokumentalnym. Można się z treścią tego filmu nie zgodzić, ale obejrzenie bardzo polecam. Działa na wyobraźnię. W europie swoją państwową służbę zdrowia sprywatyzowali TYLKO Czesi i Słowacy (o ile się nie mylę), po czym po całkowitej klęsce i bankructwach w pośpiechu wycofują się z tego rozwiązania. OKAZAŁO SIĘ ONO CAŁKOWITĄ KLAPĄ. Na świecie w krajach wysokorozwiniętych OECD stosunek prywatnej służby zdrowia do państwowej wynosi około 1:9, innymi słowy tylko około 10% służby zdrowia w takich krajach jak Niemcy, Anglia, Portugalia, Francja, Irlandia, Finlandia, Szwecja, Austria jest w rękach prywatnych. To tyle jeżeli chodzi o świat. A jak jest w Polsce? 6% polskich szpitali jest zadłużonych tak, że na spłatę ich wierzytelności trzeba by przeznaczyć 50% wartości szpitala, dalsze 6% jest zadłużone na 25% swojej wartości. Innymi słowy 12% polskich jednostek służby zdrowia ma poważne problemy finansowe a 88% posiada płynność finansową i wypłacalność (również jeżeli chodzi o spłatę zadłużenia długoterminowego). Skąd biorą się długi szpitali? Szpitale zadłużają się dlatego, że przyjmują większą liczbę pacjentów niż to przewiduje kontrakt z NFZ. Za przyjętych nadmiarowych pacjentów szpital nie otrzymuje pieniędzy. Leczy ich na kredyt, za pieniądze, które spodziewa się dostać w następnym roku. Warto wspomnieć, że szpital publiczny NIE MA PRAWA ODMÓWIĆ LECZENIA. Pozostaje zadać pytanie: po co prywatyzować i jaki efekt ta prywatyzacja ma przynieść. Prywatyzować, aby nie było problemów z leczeniem, aby nie było kolejek do specjalisty, aby podnieść standard leczenia, aby poprawić finansowanie służby zdrowia. To jest nam wciskane niemal codziennie. Fakt, że szpital jest publiczny lub prywatny nie ma absolutnie żadnego znaczenia i wpływu na jakość leczenia czy kolejki. Schemat prywatyzacji jest bardzo jasny i klarowny. Nie wszystkie szpitale będą prywatyzowane. Na pierwszy ogień pójdą szpitale, których gmina nie jest w stanie utrzymać z racji ponoszonych przez jednostki kosztów (przede wszystkim kosztów leczenia, a nie płac czy kosztów utrzymania szpitala:ciepło, prąd, gaz). Taki szpital zostanie zrestrukturyzowany przez prywatną firmę tak, aby tych kosztów nie ponosił. Mam tu na myśli przede wszystkim zamykanie niedochodowych, czy raczej najbardziej kosztowych działów szpitala. Taki szpital będzie oczywiście leczył ludzi w komfortowych warunkach, będzie miał wykwalifikowany personel. Ale nie będzie leczył wszystkich chorób. Oczywiście pacjenci niedochodowi nie zostaną na lodzie. Dostaną skierowanie do szpitala, który jeszcze ich przypadek “ma w ofercie do wyleczenia”. Ale takich jednostek będzie coraz mniej a co za tym idzie wydłuży się czas oczekiwania na leczenie. Poza tym jednostka prywatna po wypełnieniu limitu przyjętych chorób na danym dziale ma prawo odmówić leczenia z powodu braku kontraktu. NIE MA LECZENIA ZA DARMO. Jest jeszcze kwestia NASZYCH składek na ubezpieczenie zdrowotne. Teraz te pieniądze pochłaniane są przez sektor publiczny. W przypadku prywatyzacji szpitali ta ogromna kasa idzie w ręce prywatne. Koszty usług medycznych z NFZ są takie same, sposoby leczenia również, lekarze, leki wszystko zostaje po staremu. Nowy jest “wysysacz” naszej kasy. I OTO W TYM WSZYSTKIM CHODZI. O KASE. NIE O NAS. A to na koniec:”Aby zapewnić Polakom właściwy poziom usług medycznych, rząd musi zająć się tak zwanym drenażem mózgów w środowiskach medycznych. Odpowiednio wdrażany system finansowania podstawowej opieki medycznej i szpitali - uzależniony od wyników (!!!!!!!!)- powinien sprawić, że lekarze i pozostały personel medyczny będą wynagradzani w godziwy sposób” - powiedział przewodniczący Health Consumer Powerhouse, Johan Hjertqvist.

  11. Konrad:

    Nic dodać nic ująć. Autor artykułu ma całkowitą rację. A moim zdaniem jeśli znajdzie się podmiot, który znajdzie pieniążki i przejmie szpital, będzie leczył i będzie na tym wychodził z zyskiem to jak najbardziej - tak dla prywatyzacji.

Skomentuj (nie musisz być zalogowany aby komentować artykuły)

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

TWÓJ KOSZYK

Twój koszyk jest pusty.
Zajrzyj do sklepu

REKLAMA

nowa ksiazka na nczas.com - Mitologia globalnego ocieplenia!
oblicza postępu, oblicza socjalizmu, 20 Listopada 2008

Renesans “Kapitału” Marksa (komiks, film, książka)

N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 9 komentarzy

oblicza postępu, polska, 20 Listopada 2008

Teatr o królewiczach gejach będzie pokazany w szkołach?

Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 19 komentarzy

kosciol, polska, 20 Listopada 2008

Polski ksiądz powinien być ekologiem?

Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 6 komentarzy

europa, oblicza postępu, 20 Listopada 2008

Zamknęli ojca za klapsa w pupę syna

Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 14 komentarzy

europa, oblicza socjalizmu, 20 Listopada 2008

KE: plan gospodarczy za 130 mld euro

Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy

europa, oblicza postępu, 19 Listopada 2008

PE: niech Irlandia wiosną ratyfikuje traktat

“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy



KOMENTARZ SATYRYKA

Wasiukiewicz Komentarz Satyryka nr 47


  • WolnośćVolenti non fit iniuria
  • WłasnośćMy home is my castle
  • SprawiedliwośćLex retro non agit