Wozinski: Dlaczego libertarianie skręcają w lewo

Ruch libertariański w Polsce (i nie tylko) staje się coraz liczniejszy, lecz niestety rozwój liczebny przynosi postępujące lewaczenie środowiska.

Na samym początku warto podkreślić z całą mocą, że libertarianizm jako taki nie jest ani ideą lewicową, ani prawicową. Libertarianizm to po prostu przekonanie, że właściwe każdemu społeczeństwu konflikty dotyczące własności i światopoglądów powinny zostać ograniczone poprzez możliwie jak najdalej posuniętą redukcję państwa. Teoria propagowana przez Rothbarda to nie utopia przewidująca, że kiedyś da się wyeliminować przemoc i żyć w powszechnej zgodzie i miłości, lecz próba stworzenia systemu społecznego, w ramach którego nieusuwalny konflikt między lewicą a prawicą miałby możliwie jak najmniej szkodliwe skutki.

Czym (nie) jest libertarianizm

W świetle tej interpretacji libertarianizm stanowi swego rodzaju platformę wspólnych zasad, które docelowo powinny przyjąć osoby wyznające rozmaite światopoglądy, aby zachodzące między nimi konflikty miały względnie łagodny przebieg. Istnienie wspólnej własności zarządzanej przez państwo siłą rzeczy zaostrza wszelkie spory i różnice, ponieważ zarządca Lewiatana może być tylko jeden, choć ma do swej dyspozycji mienie obu walczących ze sobą stron.

Sam libertarianizm jako taki nie jest więc ani lewicowy, ani prawicowy, lecz libertarianie jak najbardziej powinni być prawicowcami, gdyż teoria libertariańska to zaledwie skromny wycinek rzeczywistości. Można ją porównać do lin na bokserskim ringu, gdyż wyznacza jedynie negatywne granice ludzkiego działania (wyznaczone przez prawa własności). Libertarianizm mówi wyłącznie, czego nie wolno nam robić, jakich zasad nie powinniśmy naruszać, ale nie jest w stanie powiedzieć nam nic na temat tego, o co mamy się bić na ringu.

To, o co powinniśmy bić się na ringu idei i wartości, wyznacza przede wszystkim kultura wyrosła z wiary katolickiej, która stanowi fundament naszej cywilizacji. Bez tej kultury nie moglibyśmy w ogóle mówić dziś o libertarianizmie, bo nadal tkwilibyśmy w barbarzyńskiej kulturze opartej na klanach, niewolnictwie i okrucieństwie. Taki przekaz związany jest od zawsze z prawą stroną sceny politycznej, dlatego naturalnym wyborem libertarian powinno być sprzyjanie prawicy. W tym rozumieniu prawica libertariańska różni się od zwykłej prawicy przede wszystkim przekonaniem, że z lewicą najlepiej próbować walczyć na ringu otoczonym linami w postaci prawa własności. Od czasu pierwszych rewolucji lewica próbuje bowiem walczyć bez jakichkolwiek barier, co niestety premiuje ją jako pozbawioną wszelkich zasad oraz nieustannie wyniszcza obóz prawicy.

W ten właśnie sposób dochodzimy do pierwszej, podstawowej przyczyny, dla której wielu libertarian prezentuje stanowisko typowo lewicowe. Otóż niemała część z nich ogranicza swój światopogląd jedynie do wytyczania barier ringu, zapominając zupełnie o tym, że na ringu trzeba walczyć ze złem. Innymi słowy: postawa ta polega na przyjęciu stanowiska, w ramach którego cały światopogląd danego osobnika zostaje ograniczony do zasad etycznych mówiących jedynie, czego nie wolno robić. Dozwolone staje się wszystko, co nie jest zakazane – i w ten sposób libertarianizm staje się czystą lewicą.

Tymczasem ludzki rozum to narzędzie, które pozwala nam zrozumieć, że istnieje obiektywnie poznawalna struktura rzeczywistości, w ramach której istnieją takie wartości jak dobro, prawda czy piękno, a człowiek ma nie tylko prawa, lecz także obowiązki. Libertarianizm głosi jedynie, że łamanie pewnych zasad powinno być zakazane prawnie. Ale tradycyjna filozofia oraz zasady płynące z chrześcijaństwa pouczają, że złych jest także wiele rzeczy, które są formalnie dozwolone. Libertarianizm bez tego dodatku może stać się zwykłym libertynizmem.

CZYTAJ DALEJ ->

  • Jan Cwiklinski

    Jakie wnioski z tego bełkotu???

    • Marek Zadrożniak

      Stanisław Michalkiewicz: Urynkowienie funkcji monopolizowanych przez państwo uważam za utopię i to w dodatku – niebezpieczną. Zacznijmy od tego, czym jest państwo. Otóż jest to monopol na przemoc. Do istoty przemocy należy to, że nie uznaje innego argumentu, poza argumentem siły. Po cóż przemoc miałaby się z kimś (kim?) układać na zasadach rynkowych, jeżeli to, co ten ewentualny partner mógłby jej zaoferować, może mu w każdej chwili odebrać bez żadnych ze swojej strony zobowiązań? Inaczej mówiąc – po co przemoc miałaby zachowywać się sportowo , skoro może niesportowo? Odnoszę wrażenie, że libertarianie tego nie rozumieją – być może dlatego, że tak naprawdę nigdy nie doświadczyli przemocy i rozumują trochę tak, jak ci Anglicy, którzy uważali, ze nawet gdyby Niemcy opanowali Wyspy Brytyjskie, to i tak nic by nie wskórali, bo nikt by im niczego nie sprzedał. Na szczęście Churchill myślał inaczej. (…)

      Proszę uważać p. Jakubie Wozinski, żeby z tego Panu nie wylągł się jakiś nowy komunizm. Na razie libertarianie to tacy niegroźni głupole, ale takim głupolem był też swego czasu Jean-Jacques Rousseau, który też nikogo nie zabił.

  • Tajemniczy don Pedro

    Nie można jednocześnie być libertarianinem („żyj i daj żyć innym”, „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”) i „bić się na ringu” o generalne zwycięstwo arbitralnych (i mających aspekt przymusu państwowego) recept na społeczeństwo.

    Lewica z prawicą mają wspólne właśnie to, że się biją na ringu żeby nas uszczęśliwić, tylko ich pomysły na zdrowie, szczęście i pomyślność różnią się w szczegółach (choć i to nie zawsze). Między nimi a libertarianizmem jest przepaść dlatego, że libertarianizm rozumie wolność w sensie zdecydowanie „od”, zostawiając „wolność jako uświadomioną konieczność” i „wolność w ramach uświęcającej łaski” wrogom wolności z lewa i prawa.

    Mogę być libertarianinem i dokonywać konserwatywnych prywatnych wyborów (w praktyce, np, samemu nie chodzić na dziwki, ale sprzeciwiać się delegalizacji burdeli). Ale nie mogę być jednocześnie libertarianinem i konserwatystą (czyli gościem chcącym użyć państwa do urzeczywistnienia swojego pomysłu na moralność i dobrobyt). Bo nie można zjeść ciastka i nadal go mieć.

    Ta sama logika obowiązuje w przypadku mieszania libertarianizmu z lewicowoścą. Nie da się, coś musi puścić.