napisane kiedys, 30 Października 2007

Grzech płacy minimalnej

Jan M. Fijor

Gdyby ustalenie płacy minimum było rozwiązaniem, wystarczyłoby nakazać płacić każdemu co najmniej 100 dol. / godzinę i biedy by nie było.

REAKCJA PRACODAWCY

Aby komuś dać wyższą płacę, trzeba znaleźć kogoś, kto będzie gotów za nią więcej zapłacić. I to jest to, czego nie widać. Płaca jest miarą przydatności pracownika. Jeśli Kowalski zarabia 3 tys. zł miesięcznie, to znaczy, że dla jego pracodawcy wartość jego pracy musi być wyższa niż 3000 zł, powiększone o opłaty na ZUS, na fundusz socjalny, urlopowy, biurko, światło, komputer, papier i cały szereg innych kosztów, jakie pociąga zatrudnienie go. Zakładając, że wynoszą one “drugie tyle”, pracodawca zatrudni Kowalskiego tylko wtedy, gdy wartość jego wysiłku włożonego w pracę przekroczy 6 tys. zł. W przeciwnym razie pracodawca musiałby dokładać do zatrudnienia go z własnej kieszeni, co najprawdopodobniej skończyłoby się bankructwem.

Tym bardziej ten sam mechanizm istnieje w odniesieniu do ludzi najmniej zarabiających.
Jeśli rząd ustawowo podniesie cenę pracy, pracodawca ma dwa wyjścia: albo musi sprostać wymaganiom i podnieść Kowalskiemu pensję, bo w przeciwnym razie zostanie ukarany, albo musi go zwolnić z pracy. Tak powstaje bezrobocie, pogłębiane tym, że część ludzi - z braku doświadczenia zawodowego czy z jakichś innych względów - nie będzie w stanie wyprodukować swoją pracą majątku przewyższającego wartość płacy minimalnej i dlatego nie będą mogli być zatrudnieni w ogóle.

Załóżmy optymistycznie, że mimo ustawowej podwyżki minimum, Kowalski nie zostanie z pracy zwolniony. Zgoda pracodawcy na podniesienie mu pensji będzie oznaczać - najprawdopodobniej - że cena jego pracy jest wciąż niższa od jej wartości, czyli że on na niej nadal zarabia. Gdyby nie zarabiał, to by go zwolnił. Nie wszyscy pracodawcy (i ich pracownicy) będą w tak komfortowej sytuacji. Część z nich nie sprosta podwyżce i albo zamknie interes, albo zwolni pracownika. Oba rozwiązania są gospodarczo niekorzystne. Zamknięcie interesu oznacza, że albo pracodawca nie potrafi być konkurencyjny, albo że jego zarobki w stosunku do wydatkowanego wysiłku, ryzyka, pracy, kosztów kapitału etc. są niewspółmiernie małe.

REAKCJA RYNKU

Jeśli nawet podwyżka nie doprowadzi do zwolnienia pracownika czy likwidacji produkcji, to na pewno doprowadzi do podniesienia kosztów produkcji, a skoro tak, produkowane przez pracodawcę wyroby czy usługi staną się droższe. Jeśli tak, to ich producent (a nasz pracodawca) ma dwa wyjścia. Albo podniesie cenę, albo obniży rentowność.

Nie ulega wątpliwości, że te same buty, tego samego producenta, kupujemy chętniej, gdy kosztują 100 zł niż gdyby kosztowały 110 zł. Na pewno znajdzie się ktoś, kto z powodu tych 10 zł różnicy wybierze buty wyprodukowane przez naszego konkurenta albo zrezygnuje z ich kupienia. Popyt na buty spadnie.

Jeśli natomiast producent nie podniesie ceny, to spadnie jego zysk. To prawda - ludzie biznesu zarabiają niekiedy bardzo dużo i te kilka procent dodatkowych kosztów ich nie zuboży. Pamiętajmy jednak, że wskutek istnienia konkurencji międzynarodowej, stopa zysku systematycznie obniża się. Dzisiaj dobry, światowy, konkurencyjny biznes nie zarabia więcej niż 8 proc. wartości kapitału, który posiada. Obniżka rentowności to nie tylko spadek dochodów kapitalisty, to także mniej pieniędzy na maszyny, remonty, badania i inne inwestycje, bez których firma nie może się utrzymać na rynku. Spadek zysków kapitalisty może doprowadzić do zaniechania części lub całości produkcji; jeden z moich przyjaciół zlikwidował w Argentynie fabrykę zabawek po tym, jak dowiedział się, że obligacje wenezuelskie przyniosą mu więcej zysku bez pracy niż prowadzenie produkcji zabawek i użeranie się z konsumentami czy inspektorami skarbowymi.

Pamiętajmy wreszcie, że nie wszystkie kraje decydują się na ustawodawstwo o minimum płacowym. W niektórych częściach świata politycy zachowali rozsądek i wiarę w obywateli i pozwalają im samym decydować o cenie pracy. Kraje te mają dzięki temu tańszą pracę, a tym samym niższe koszty i tańsze wyroby.

PRZYMUS, CZYLI TRACĄ WSZYSCY

Zresztą wysokość płacy nie ma tu żadnego znaczenia. Znaczenie ma siła nabywcza pieniądza, którym nam za tę pracę płacą. Dzisiaj lodówka kosztuje ekwiwalent 300 dol., a w PRL kosztowała ekwiwalent 100 dol. Ale dzisiaj mimo wszystko jest ona tańsza, bo te 300 dol. zarabiamy w ciągu dwóch tygodni, podczas gdy w PRL wymagało to kilku miesięcy.
Jeśli nawet wszyscy mało zarabiają, to wszystko jest tanie. Wysokie płace wiążą się z wysokimi cenami. Jeśli coś jest tanie, to łatwiej to sprzedać. To, że coś można sprzedać łatwiej, znaczy, że można też sprzedać tego więcej. O to właśnie chodzi. Mniejszy zysk jednostkowy przy dużym wolumenie, to duży zysk. Henry Ford stał się miliarderem, kiedy obniżył ceny samochodów, a nie podwyższył. Dlatego zostawmy decyzje o wysokości płac dobrowolnej umowie między tymi, którzy pracę dają, a tymi, którzy ją wykonują. Każdy wolny pracodawca płaci ludziom tyle, ile zapłacić może albo musi. Jeśli tego nie zrobi - straci! Dopóki nikt nikogo do pracy nie przymusza, dopóty krzywdy nie ma.

Krzywda w znaczeniu gospodarczym zaczyna się z chwilą powstania jakiegokolwiek przymusu. Tylko człowiek wolny produkuje dobrze, wydajnie, chętnie. Przymusem jest odgórny nakaz, w tym przypadku, nakaz płacenia płacy minimalnej. Taki przymus rodzi wyłącznie konsekwencje negatywne tym bardziej, że największe straty ponoszą ci, którym podwyżka miała de facto służyć: ludzie z grupy najmniej zarabiających. Oni albo pracę tracą, albo nie mogą jej znaleźć. To jest recepta na bezrobocie. Każda podwyżka płacy minimalnej to wzrost bezrobocia! Tracą także pracodawcy, bo muszą więcej płacić. Traci społeczeństwo, które albo musi utrzymywać bezrobotnych, albo kupować drożej. Jedynym beneficjantem przymusu jest państwo, a ściślej kilkuset polityków. Czy dla tak niewielkiej grupki warto narażać na straty całe 38 mln osób?

10 komentarzy do artykułu “Grzech płacy minimalnej”

  1. ddp:

    też uważam, że państwo powinno się wtrącać ze swoimi nakazami/zakazami tylko tam gdzie naprawdę musi, ale autor trochę naciąga niektóre rzeczy; np. pisze że nie ma “jakiegokolwiek przymusu” - niestety jest, życie często zmusza ludzi do zgody na wyzysk, bo lepiej pracować za pół-darmo niż wcale …i żebrać. A pracodawcy nie zawsze “muszą” kiepsko płacić lecz często wykorzystują sytuację by zarobić podwójnie - bo po co mają płacić uczciwie, gdy wiedzą, że pracownik i tak nie ma dokąd pójść(?) Dlatego powinny istnieć pewne ograniczenia, które chronią przed nadmierna pazernością pracodawców. Sam znam takich skąpców…
    Autor pisze też, że gdy “wszyscy mało zarabiają, to wszystko jest tanie” natomiast “Wysokie płace wiążą się z wysokimi cenami” - no rzeczywiście tragedia… tak jakby w krajach wysoko rozwiniętych panowały niskie ceny (!) ;)) w rzeczywistości istotna jest relacja cen do zarobków, i warto byłoby zauważyć, że wzrost zarobków w kraju oznacza wzrost siły nabywczej rynku wewnętrznego, który jest pierwszym i najważniejszym klientem każdej gospodarki.
    Nakaz płacenia wszystkim przesadnie dużo, np. 100 dolarów/h, to oczywista bzdura (czyżby metoda ośmieszania zamiast argumentów?), ale wolny rynek nie może być gospodarczą dżunglą, gdzie rządzi silniejszy – a pracodawca z natury rzeczy ma przewagę, to rzecz oczywista, której autor zdaje się nie rozumie – a może tylko udaje? Czy to lobbing jakiś, czy co…?

  2. totmes:

    do ddp
    nie bieżesz jednego pod uwagę … w Polsce nie ma wolności gospodarczej i dlatego
    pracodawców jest tak mało … gdyby było ich więcej zwiększyła by się konkurencyjność na rynku pracy i mógłbyś wybierać czy pracować u skąpca czy u tego co zapłaci ci więcej . Dlatego twoja sugestia “dlatego powinny isnieć pewne ograniczenia, które chronią przed pazernością pracodawców.” jest typowa dla socjalistycznego myślenia /mam nadzieję , że wyuczonego a nie świadomie stosowanego/, gdyż odgórne ograniczenia,prawidła i zakazy powodują tylko kolejne problemy gospodarcze a niczego nie polepszają.

  3. totmes:

    A propos ograniczeń … wydaje mi się , że powinno obowiązywać tylko JEDNO.
    Nie Kradnij.
    Czyli płać pracownikowi to co mu się należy ponieważ inaczej okradasz go z zaklętej w pieniądzu pracy.
    Płać swoim dostawcą bo inaczej okradasz ich z ich pracy … itd
    I Państwo powinno zajmować się własnie egzekucją tego przykazania-nakazu czego nie robi , albo robi to z taką opieszłością , że w wielu przypadkach ludzie nawet nie zadają sobie trudu z odzyskiwaniem swoich należności.Najgorsze jest jeszcze to , że Państwo wtrąca się w gospodarkę np oddłużając szpitale i robiąc dopłaty do nierentownych zakładów.

  4. ao:

    Zastanawiałem się skąd ten artykuł w tym miejscu. Czytając jeden z komentarzy już wiem. Ale, pomijając całą jego treść, warto było zamieścić jakże trafne spostrzeżenie “Gdyby ustalenie płacy minimum było rozwiązaniem, wystarczyłoby nakazać płacić każdemu co najmniej 100 dol. / godzinę i biedy by nie było.”

  5. Tomek:

    ddp, odsylam do ksiazek ekonomicznych, jest taki autor Milton Friedman.
    Od niego nauczysz sie ile dobrego dla gospodarki robi “taki skąpiec”.

    A pojęcia takie jak “wyzysk”, “pazerność” mozna zastosowac tylko do panstwa i jego urzednikow, nigdy do pracodawcow.

  6. Antymon:

    Płaca minimalna to przecież to samo co cena minimalna towaru zwanego pracą. Popatrzmy z tego punktu widzenia, ilu wśród nas jest pazernych skąpców gotowych kupować po jak najniższych cenach, targować się do upadłego, żeby np. za kilogram chleba powszedniego zapłacić 3.10 zamiast 3.50. O ile łatwiej byłoby piekarzom, gdyby państwo wtrąciło się ze swymi nakazami i ustanowiło cenę minimalną na chleb, ot choćby 5,50 zł albo i więcej. A niech pazerni i skąpi klienci zgrzytają zębami w bezsilnej złości. Przecież nie można pozwolić, żeby ten i ów piekarz godził się na wyzysk i wypiekał za półdarmo. Nie? Ale to jeszcze nie koniec wywodu. Otóż wśród piekarzy są i tacy, za których wypieki nikt nieprzymuszony nie dałby i złotówki. Mieszają podłej jakości mąkę z chemią i gliną nazywając to-to pieczywem. Ale teraz i oni dzięki państwu z jego nakazami muszą dostać za swoje gnioty godziwą cenę 5,50 albo i więcej. Jak podziała to na resztę piekarzy i jakie byłyby dalsze skutki tego stanu rzeczy - proponuję pomyśleć żyjąc skórkę takiego chleba. Smacznego.

  7. jac:

    Grzech to świadome przekroczenie prawa Bożego. Rozumiem, że Pan Fijor używa tego pojęcia metaforycznie. Jest tylko przykazanie: Nie kradnij. Płaca minimalna może być szkodliwa, niemoralna, demoralizująca, ale żeby była “grzechem”? W której religii? Czyżby w religii liberalizmu rozmodlonego do “niewidzialnej ręki rynku”?

  8. Kapitalizm:

    W Hong Kongu nie ma placy minimalnej i ludzie zarabiaja wiecej niz w krajach gdzie placa minimalna jest. Swiezy emigrant aChin Ludowych (gdzie placa minimalna jest!) dlugo niskiej placy otrzymywac w HK nie bedzie bo szybko sie poduczy, a system kapitalistyczny nieskrepowany placami minimalnymi szybko zaoferuje mu lepsza prace za lepsze zarobki jak ten tylko efektywniej zacznie pracowac.

  9. Pokrzywdzona:

    Ludzie o czym Wy tu piszecie,Jest rzeczą zrozumiałą,że gdybyśmy mieli godziwą zapłatę za naszą uczciwą pracę,to nie musielibśmy liczyć ile wydajemy np.na chleb.Wiadomo,że jak będzie nas stać to będziemy kupować droższe rzeczy i nie będziemy musieli się targować.Ale jeżeli\tak jest w moim przypadku\po 30 latach uczciwej pracy moje wynagrodzenie wynosi brutto 900 zł.a na rękę dostaję 0k.700 - to o czym my tu mówimy,Dla mojej rodziny 3 osobowej JEST KOSZMAREM PRZEŻYCIE OD 1 DO OSTATNIEGO.mÓJ MĄŻ MA 43 LATA PRACY ,A JEGO PENSJA WYNOSI - BRUTTO ok.1300.Ludzie! to zakrawa na kpinę!

  10. xflipgyaas:

    [url=http://uk.geocities.com/men833job/qjqeh/gay-online-sex-slave-training.htm]gay online sex slave training[/url]

Skomentuj (nie musisz być zalogowany aby komentować artykuły)

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

TWÓJ KOSZYK

Twój koszyk jest pusty.
Zajrzyj do sklepu

REKLAMA

Pokoje goscinne w Szczyrku! Polecamy!
oblicza socjalizmu, polska, 3 Lipca 2009

Poznań wprowadza “podatek od deszczu”

Od początku lipca obowiązuje “opłata za wprowadzanie ścieków opadowych i roztopowych do miejskiej kanalizacji deszczowej”. 7 komentarzy

europa, oblicza socjalizmu, 3 Lipca 2009

Rządowe śledztwo śledztwa “w sprawie nieuzasadnionego podniesienia cen”

Słowacki rząd chce sprawdzić, jak wprowadzenie euro wpłynęło na preferencje zakupowe. 3 komentarzy

oblicza socjalizmu, polska, 2 Lipca 2009

ZUS wziął już pierwszy kredyt

Dziura w FUS może wynieść 8 mld zł. Aby łatać budżet, ZUS zaciągnął wczoraj kredyt na 200 mln złotych. 4 komentarzy

oblicza postępu, 1 Lipca 2009

“Ocalałym z Holokaustu należy się jeszcze 175 miliardów dolarów odszkodowania”

Według “badań” przeprowadzonych na zlecenie Jewish Political Studies Review żydom należy się grubo ponad 100 mld. dol. 24 komentarzy

ameryka polnocna, oblicza postępu, 1 Lipca 2009

USA: Biały ma gorzej niż czarny!

Sąd Najwyższy uznał (stosunkiem głosów 5 do 4), że: “Biali strażacy cierpieli dyskryminację z powodu swej rasy!”. 12 komentarzy

polska, 1 Lipca 2009

Obowiązek zapinania pasów niezgodny z konstytucją?

Według autora skargi Felicjana G., państwo łamie konstytucję, bo zmusza obywateli do działania pod przymusem. 9 lipca zbada to Trybunał Konstytucyjny! 17 komentarzy

europa, oblicza postępu, 29 Czerwca 2009

Szwedzkie feministki żądają zmiany nazwy błony dziewiczej!

Szefowa szwedzkiego Stowarzyszenia do Spraw Edukacji Seksualnej: “Trzeba raz na zawsze powiedzieć: Błona dziewicza nie istnieje!” 43 komentarzy



KOMENTARZ SATYRYKA

Wasiukiewicz Komentarz Satyryka nr 26 (2009)


  • WolnośćVolenti non fit iniuria
  • WłasnośćMy home is my castle
  • SprawiedliwośćLex retro non agit