
Zaczęło się wszystko w „NCz!” – kilka miesięcy temu, gdy mimochodem wspomniałem o Nichirenie: „Ten XIII-wieczny mnich uważał, że ktokolwiek nie chce przejść na
jego rodzaj buddyzmu, powinien zostać zabity”. Niedługo potem napisał do mnie Guy McCloskey, Senior Vice President and Publisher Soka Gakkai International - USA. Ze zdumieniem stwierdził, że „podobne poglądy wyrażał [wojujący ultraateista] Charles Kimball w swej pracy »Gdy religia staje się Złem« [»When Religion Becomes Evil«], ale rzadko [można je spotkać] gdziekolwiek indziej”.
McCloskey dalej pisał: „ucieszyłoby mnie, gdyby podał Pan źródła Pańskich stwierdzeń”. Ponieważ kilka osób z Polski również kontaktowało się ze mną na ten temat, publikuję moją odpowiedź: Szanowny Panie McCloskey, Dziękuję za list. Znam myśl Nichirena. Nawet
czytałem jeden tom „Pism Nichirena Daishonina” (Tokyo, Soka Gakai, 1999). Wydanie to
przygotowano dla niejapońskiego czytelnika. Zrozumiałe, że ominięto niektóre wojownicze wypowiedzi mnicha. Na przykład nie potrafi - łem znaleźć tam komentarza Nichirena na temat egzekucji mongolskich dyplomatów przez szogunat: „Szkoda, że odcięto głowy niewinnych
Mongołów, a zostawiono w spokoju kapłanów Nembutsu, Shingon, Zen i Ritsu, którzy są wrogami Japonii” (cyt. w R. H. P. Mason i J. G. Caiger, „A History of Japan” (Tokyo, Charles
E. Tuttle Company, 1972, str. 133). Owi kapłani naturalnie reprezentowali konkurencyjne sekty,na które Nichiren rzucił klątwę. Moja japońska rodzina mówiła, że jego pisma są uznawane za literackie arcydzieła. Jednak pełno w nich szowinistycznych i wojowniczych stwierdzeń. Jak podają Mason i Caiger, „przepowiedział klęski narodowi w sposób, który wskazuje, że był nacjonalistą i niesamowicie nietolerancyjnym buddystą. Podkreślał, że Japonia zostanie ukarana klęskami i mongolską inwazją, chyba że rząd zabroni wszystkich innych nauk buddystycznych oprócz jego własnych… Nichiren ponowił krytykę przedstawicieli władz oraz innych buddyjskich przywódców religijnych, jak tylko mógł… Jego umysł koncentrował się na mistycznej wizji, która zaczynała obejmować inne narody obok Japonii. Wierzył, że gdy [japoński] rząd i lud pójdą w jego ślady w jednomyślnym oddaniu się Lotus Sutra, jego kraj stanie się centrum odnowionego buddyzmu, który rozprzestrzeni się po całym świecie” (str. 133).
Historyk japoński Mikiso Hane argumentował, że „ruch Nichirena jest niezwykły pomiędzy
buddyjskimi sektami – szczególnie z powodu ekstremalnie dogmatycznego, nietolerancyjnego
oraz nacjonalistycznego charakteru swego twórcy. Nichiren nie tylko oznajmił: »Będę fundamentem Japonii«; on również wierzył, że Japonia jest niezwykłym i świętym krajem, centrum prawdziwej wiary – jego własnej sekty” („Modern Japan: A Historical Survey”, Boulder and London, Westview Press, 1986, str. 14-15).
Wiodący naukowiec Edwin O. Reischauer, absolwent Harvarda oraz Uniwersytetu Cesarskiego
w Tokio (Tohai), którego prace przepełnione są miłością dla japońskiej kultury i historii, doszedł do wniosku, że sekta Nichirena „różniła się radykalnie od nich swoim religijnym fanatyzmem, co było spuścizną po jej dynamicznym, lecz wojowniczym twórcy. Nichiren – odwrotnie niż pacyfi styczny, tolerancyjny i akceptujący wszystkich duch buddyzmu – był nietolerancyjnym wojownikiem religijnym, który otwarcie atakował inne sekty buddyjskie jako prowadzące ludzi na potępienie. Jego sekta stała się kościołem wojującym, często dopuszczającym się aktów otwartej walki przeciw członkom innych sekt w burzliwym okresie feudalnym. Nichiren – znów w przeciwieństwie do dominującego międzynarodowego ducha buddyzmu – był wąskim nacjonalistą, prekursorem ruchów nacjonalistycznych czasów nowoczesnych.
Dla niego Japonia była krajem bogów i centrum wszechświata, a buddyzm japoński [t.j. jego własna sekta] był jedyną prawdziwą formą buddyzmu” („Japan: Past and Present”, New York, Alfred A. Knopf, 1965, str. 59-60). Wiodący naukowiec George Sansom („A History of Japan to 1334”, Stanford, CA, Stanford University Press, 1958, str. 426-429) jak najbardziej potwierdza konkluzję innych. „Kaznodzieja z Hokke, niezwykły człowiek zwany Nichiren, protestował przeciw wszystkim innym formom buddyzmu w Japonii, twierdził, że prawdę znaleźć można jedynie w Lotus Sutra, oraz nawoływał wierzących, aby wzmocnili swoją wiarę poprzez powtarzanie formuły »Namu-myoho-rengekyo«, co znaczy »Chwała niech będzie Cudownemu Prawu Lotus Sutra«. Doktryna Nichirena pokazuje w wysoce dogmatycznej formie cechę charakterystyczną nowych typów buddyzmu, które rozwinęły się w XII i XIII wieku – miały w różnym stopniu charakter mesjanistyczny” (str. 426). I dalej: „Twórcę najbardziej niezwykłej ze wszystkich ludowych sekt, sekty Hokke, czyli Lotus, Nichirena, odróżnia od innych apokaliptyczny charakter jego nauk… Życie Nichirena i rozwój sekty Hokke są ważnymi cechami japońskiej historii, choćby dlatego, że wprowadziły w sferę religii całkowicie nowego ducha nietolerancji i dumy narodowej” (str. 427). Ponadto kaznodziejstwo Nichirena „naznaczone było silnym duchem patriotycznego uniesienia oraz pokazywało niezależny, a nawet można powiedzieć – ofensywny temperament, odzwierciedlający charakter wschodnich wojów…
Mimo że Nichiren mówił i pisał z pasją o pokoju, był najbardziej kłótliwym i nieustępliwym
świętym. Raz nawet sam nazwał się najbardziej nieustępliwym człowiekiem w Japonii. Stosował język polemiczny, przebogaty w takie stwierdzenia jak kłamca, bestia czy diabeł… Aż do swojej śmierci w górskiej pustelni w 1282 r. upierał się, że władze muszą potępić i zniszczyć wszystkie herezje i zjednoczyć Japonię w ramach jego kościoła. Nichiren jest najbardziej niezwykłą osobowością w historii religijnej swego kraju… Coś z jego ducha krucjaty stało się atrakcyjne dla samurajów, podczas gdy łagodniejsza strona jego natury, która wychodziła przy okazji kontaktów z wyznawcami z najniższych sfer, tłumaczy, dlaczego tak wielu spośród ludu przeszło na głoszoną przez niego wiarę” (str. 428).
Jasne jest więc, że historyczna spuścizna Nichirena jest inna od tego, co większość jego wyznawców, a w tym szczególnie ludzi Zachodu, chciałaby o nim wiedzieć. Generalnie historycy zgadzają się co do dualizmu Nichirena, w tym jego szowinistycznych i wściekłych aspektów. Zdając sobie z tego wszystkiego sprawę, chciałbym również zasygnalizować, że czytałem niektóre wydawnictwa Soka Gakkai, na przykład „Buddhist Peacework: Creating Cultures of Peace” (Boston [Sommerville, Mass.], Wisdom Publications, 1999) pod red. Davida W. happenella – i z przyjemnością stwierdzam, że nie zawierają ponurej części przesłania Nichirena. Wiem też, że Soka Gakkai (Stowarzyszenie Uszlachetniania Wartości), które skupia wyznawców Nichirena, utworzyło w 1964 r. skrajnie prawicową partię „Czystej Władzy”.
Zarówno sekta, jak i partia przyciągają do siebie warstwy niższe poprzez odwoływanie się do nacjonalizmu i populizmu. Doceniam wkład Soka Gakkai na odcinku antykomunistycznym. Wiem również, że japoński kontekst kulturalny i polityczny jest w znacznym stopniu nieznany wśród międzynarodowych członków sekty.
Last but not least – w swoim czasie przysłuchiwałem się wykładom o buddyzmie u profesora
Roberta Thurmana na Uniwersytecie Columbia. Mimo że jest on lamaistą, jego argumenty są bardzo podobne do Pańskich. Argumenty te to odbicie buddyzmu w krzywym zwierciadle, bowiem próbują zsynchronizować go z uniwersalizmem, który jest istotą Zachodu. A buddyzm, bez względu na swój element uniwersalny, powinien być odbierany na swoich własnych warunkach. Zdecydowanie uważam, że ludzie wiary, którzy nie znają swojej historii, wzmacniają tylko pozycję takich osób jak Charles Kimball, które głoszą, że wszelka religia to zło.
PS. W księgarni nczas.com dostępne są nowe książki m.in.:
● “Demokracja, bóg który zawiódł (Hans-Hermann Hoppe)” - Pozycja, ktora moze byc dla wielu Czytelnikow szokujaca. Bo jej autor, Niemiec, który mial dosc eurosocjalizmu i uciekl przed nim do USA nawoluje wprost do obalenia demokracji! Polecam!
● “Dekadencja (Janusz Korwin-Mikke)” - Zmian kulturowych, które zachodzą w Unii Europejskiej nie da sie ukryć. Nie da się też ukryć, że zmiany te nie są spontaniczne, a starannie planowane. Czy winić trzeba dekadencję?
● “Kontrewolucja, której nie bylo (Adam Wielomski)” - PiS mial historyczna szanse na przeprowadzenie kontrrewolucji. Niestety okazal sie kolejnym wcieleniem domoliberalizmu, tym razem z patriotyczna twarza. Adam Wielomski tlumaczy dlaczego
________________________________________________________
zachęcam do odwiedzenia internetowej księgarni nczas.com
NOWE KSIĄŻKI! JUŻ DOSTĘPNE!
● tylko wyselekcjonowane pozycje książkowe najlepszych Autorów!
● stawiamy na jakość, nie na ilość!
● książki wysyłamy dwa razy dziennie (tylko priorytetem)
● już wkrótce nowe kanały płatności
________________________________________________________
zachęcamy do zamówienia e-prenumeraty Najwyższego Czasu!
● Kupując e-wydanie wspierasz rozwój portalu nczas.com - KAŻDA wpłacona złotówka przekłada się na ilość tekstów na stronie
● 10 kolejnych numerów kosztuje jedynie 30 zł
● To tylko 3 zł za numer - czyli niecałe 10 gr za artykuł!
● W e-prenumeracie numer pojedynczy kosztuje tyle samo co podwójny (zawsze płacisz 3 zł zamiast 5 / 7 zł, które musiałbyś wydać w kiosku!)
Kliknij tutaj aby zamówić e-prenumeratę
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” Skomentuj
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. Skomentuj
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
Urzędnicy uznali, że nadszedł wiekopomny czas aby za pieniądze podatników promować pozytywne nawyki jedzenia! 12 komentarzy
UE zaangażuje “europejską flotę powietrzno-morską” do walki u wybrzeży Somalii. 14 komentarzy
Homo bajkę dla dzieci pilotażowo wprowadził do szkół rząd Wielkiej Brytanii. Oby nasz nie był następny. 22 komentarzy
15 Stycznia 2008 o 05:36
Autor wymiennie używa słów sekta i kościół. Hmm…
15 Stycznia 2008 o 09:59
W czym problem? Używa w dobrym sensie. Sekta to po prostu organizacja religijna o małej ilości członków.
15 Stycznia 2008 o 16:30
Nazwy Kościół lub kościoły można odnosić tylko do chrześcijaństwa, reszta wierzeń są to sekty. Zbawienie jest tylko w wierze w Jezusa Chrystusa, stąd takie rozróżnienie.
15 Stycznia 2008 o 18:52
Mój typ: JŻ. Hahahahahahahhaa!!!:)))))))))))))))))))))))))))))
16 Stycznia 2008 o 00:26
Proponuje poznać bliżej buddyzm tybetański.
Najprościej pójść na wykład Lamy Ole Nydala http://www.lama-ole.pl/
Lub zajrzeć na Ożarowską 5/67 w Stolicy http://www.stupahouse.pl/
Pozdrawiam
16 Stycznia 2008 o 17:11
Hmm, jak wynajdą jakieś smaczki w innej religii niż jedynie prawdziwa na nczas-ie, to od razu o tym piszą, używając przy tym nomenklatury katolickiej (wiara, kościoły, sekty). Natomiast jakoś niechętnie pisze się (chociażby dla wprowadzenia czytelnika w pojęcia i światopogląd), czym tak naprawdę buddyzm jest i z czego wynikają podziały. Ten artykuł pokazuje buddyzm ekstremistyczny, właściwie anomalia będące odstępstwem od samego światopoglądu buddyjskiego. Czytelnicy kojarzący ekstermizm z islamem od razu połączą sobie islam z buddyzmem wnioskując, że pod maską współczucia i pokoju szykowany jest jakiś buddyjski dżihad, co jest oczywistą brzdurą.
Jednym pozytywnym zdaniem ogólnie negatywnego artykułu nie poprawi się skrzywionego przez autora wizerunku światopoglądu, którego jeden z przywódców (nota bene bardziej politycznych niż religijnych) otrzymał pokojową nagrodę Nobla, kiedy głowa żadnego innego kościoła takiego wyróżnienia nigdy nie dostała.
Zagranie w postaci ośmieszenia lub zastraszenia buddyzmem nie przystoi temu portalowi, piewcy wolności. Autor zagrał nie przykładając niczym najzwyklejszy komuch.
17 Stycznia 2008 o 09:55
Podobnie to odebrałem. Obawiam się, że wolność wyznaniowa na Nczas! nie istnieje, a szkoda. Bo z jednej strony rozumiem - portal konserwatywny. Z drugiej strony portal liberalny, a liberałom nie powinno przeszkadzać to, że w pobliżu jest innowierca. Więcej! Jeśli tych innowierców jest kilku, mogą stać się naszowiercami1
Problem pojawia się wtedy, gdy jest ich kilku-dziesięciu. Ale przecież nie o tym mowa.
17 Stycznia 2008 o 18:27
A ja to odebralem jako krytyke jednej z sekt buddyjskich, a nie calego buddyzmu. Kilkakrotnie jest powiedziane, ze ta sekta jest ekstremalna. Zadnej walki z buddyzmem tu nie widze.
19 Stycznia 2008 o 00:02
Czyzby znowu pojawila sie swieta krowa-ktorej nie mozna krytykowac-buddyzm?
Kazde przedstawianie tzw.niemilych mysli w buddyjskich tradycjach od razu jest zasypywane gradem watpliwej jakosci epitetow.
Ktos zarzuca innym ekstemizm ,brak wiedzy,zaslepieni i nietolerancje,a nie widzi,ze sam tkwi w tym samym-moze jeszcze przeslodzonym kiczowata widokowka z Lhasy.
O tym ,ze istnieja ultraszowinistyczne i rasistowskie nurty w buddyzmie japonskim wie kazdy,kto na serio zajmuje sie religiami Japonii.Dzihadu nie szykuja,ale nienawisc i wrogosc np.do Chinczykow propaguja.
20 Stycznia 2008 o 01:05
to ma tyle wspolnego z buddyzmem co wiara swiadkow jehowy z chrzescijanstwem.nie znam sie na buddyzmie,zapytalem sie tylko osoby mi najblizszej,ktora jest z japonii. Soka Gakkai postrzegana jest tam wlasnie jak u nas swiadkowie.i raczej krzywo sie na takich wyznawcow patrza.ale jade za kilka miesiecy do kraju wisienek,wiec mam temat podany na tacy.nie tylko typowa turystyka.dziekuje panie marku!
5 Lipca 2008 o 20:34
duzo prawdy jest w tym artykule ale : czytajac trzeba pamietac ze Nichiren zyl w 13 wieku i dopiero powiazanie historii japoni tego okresu z jego dzialalnoscia ukazuje w innym swietle Nichirena. Tak samo jak np historia chrzescijanstwa: stosy, inkwizycja itp dzialania. Punkt widzenia zalezy od d..posadowienia(tu: przed danym ołtarzem)… co do Soka: nie da sie zywcem przeniesc pewnych wartosci do obecnych czasow.. zreszta sam Budda mowil ze jego nauka jest elastyczna i musi dopasowywac cie do miejsca w ktory jest “wykladana”……