numer biezacy, 13 Maja 2008

Chodakiewicz: Bóg, Honor, Ojczyzna, nuda, seks…

Marek Jan Chodakiewicz

Grzebiąc po bibliotekach moich „dinozaurów”, doszperałem się pamiętnika zwykłego - niezwykłego człowieka. Paweł Łysek był zwykłym żołnierzem, ale miał wykształcenie uniwersyteckie – studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a następnie uczył się w Wielkiej Brytanii.

Brał udział w kampanii wrześniowej, aresztowany przez Gestapo uciekł na Węgry, a potem przebił się do
Francji, w której obronie walczył. Następnie przedostał się do Szkocji. Swoją pierwszą część wspomnień opublikował w 1960 roku. Druga część ukazała się w roku 1965 i z punktu widzenia historyka społeczeństwa jest ciekawsza. Brak tam walk, brawurowych ucieczek, heroizmu.

Jest za to wszechogarniająca nuda. Dotyczy przede wszystkim okresu „szkockiego”, głównie lat 1941 i 1942. Późniejsze lata potraktowane są per noga. Autor albo nie miał czasu, albo ochoty, aby spisywać swe doznania. Według Łyska, Polska przegrała wojnę, a więc wszystko „poszło na marne”.

Dedukuję, że pamiętniki oparte są na luźnych notatkach z lat wojennych, jak również na zachowanych wycinkach z gazet. Właściwie w dużym stopniu praca jawi się jedną wielką prasówką. Czasami zaskakuje szczegółami – na przykład dość wiernym zapisem walk na Krecie w maju 1941 roku. I wszystkie komentarze
polityczne, wszystkie myśli na kanwie prasowych wycinanek podporządkowane są mistycznej sprawie Polski: „Polska ukrzyżowana…

Po ukrzyżowaniu musi nastąpić zmartwychwstanie. Inaczej nie byłoby sprawiedliwości na świecie” (str.
19). A Hitler? „Nie tępi on żadnego narodu tak, jak tępi nas” (str. 121). O Holokauście wtedy było głucho.
Zaskakuje też dość łagodny ton autora w stosunku do Sowietów. Łysek pragnął wielce konfliktu między Stalinem a Hitlerem, ale uważał, że sowiecki okupant był lepszy.

„My, Polacy, współczujemy narodowi rosyjskiemu, życzymy mu zwycięstwa, bo przecie to nasz bratni, słowiański naród” (str. 128). Obawiał się o Kresy Wschodnie, łudził się jednak, że z komunistami da się w jakiś sposób po wojnie dogadać. „Miejmy nadzieję, że stosunek ten ułoży się przyjaźnie” (str. 187). Można domniemywać, że wchodziły tutaj w grę przeżycia własne autora, który doświadczył osobiście krzywd jedynie z niemieckiej ręki. Ponadto naziści zamordowali mu brata, starszego sierżanta WP, powstańca
śląskiego, który został ścięty w Berlinie.

Łysek, góral beskidzki, po prostu Sowietów nie znał. Co do Niemców – żadnych sentymentów, żadnej taryfy
ulgowej: „Berlin płonie… Niech Szwabi wiedzą, co wojna” (str. 47). Jak większość przedwojennej młodzieży
uniwersyteckiej, Łysek miał poglądy narodowo-katolickie. Pod pseudonimem Roman Kłysyk (str. 18) pisał
felietony do pisma „Jestem Polakiem”. „Pismo ma zabarwienie narodowo-katolickie, ale stara się być obiektywne, tolerancyjne” (str. 14). Łysek pochwalił się nawet swą działalnością pisarską generałowi Sikorskiemu. Ten skwaśniał bardzo. Autor korespondował z twórcą „Jestem Polakiem”, księdzem Stanisławem, ale za bardzo nie wiedział, co się w londyńskiej redakcji dzieje. W końcu pismo znika. Łysek nie wie, co się z nim dzieje: „podobno Anglicy zabronili wydawać” (str. 42). Ale potem wychodzi znów, „ale mogą je sprzedawać tylko w kioskach w Londynie, a nie w wojsku” (str. 49).

Łysek był strzelcem, starszym strzelcem, a potem kapralem kancelistą. Narzeka – zgodnie z prawdą – że osoby z wykształceniem uniwersyteckim w wojsku brytyjskim dostawały automatycznie nominacje oficerską. W Wojsku Polskim autor musiał „strzelać z kopyta” i salutować byle szarży, a nawet żandarmom, co szczególnie go irytowało. Stale utyskiwał na przełożonych, na robotę kancelaryjną. Ale autor i koledzy mają pewną przewagę: „szarża ma funty, chłopcy gorącą krew. Wybór należy do płci pięknej” (str. 30).

Szły konkury o dziewczyny. „Kierowczynie zaś angielskie, po powrocie zprzymusowo i służbowo odbytej miłości [z polskimi oficerami], wracają na swe kwatery, gdzie w wielkim sekrecie spotykają się z naszymi młodymi żołnierzami, by teraz już na dobrze się wyszumieć” (str. 175). No ale nie znająca obcych języków
szarża zmusza naszego kancelistę do pisania listów miłosnych do swoich szkockich kochanek.

Autor od czasu do czasu opisuje poznawane przez siebie dziewczyny, szczególnie te, które musi wypychać z łóżka. Na swój temat jest raczej dyskretny, o kolegach, w ogóle o Polakach chętnie generalizuje. Według niego, stale i wszędzie podbijali serca Szkotkom, Angielkom, a szczególnie Irlandkom, które „już całe w ogniu” (str. 160). „Przeważają nasi… Każdy w towarzystwie rudej, gadatliwej Szkotki” (str. 91). Łysek chętnie powtarza plotki, na przykład z poczekalni dentystycznej: „Jakiś żołnierz urąga swemu dowódcy,
że mu Szkotkę wprost spod nosa odebrał. Drugi, kierowca, nie może wybaczyć swemu majorowi, że musiał patrzeć, jak ten się ze Szkotką czulił w samochodzie” (str. 85). I kiedy indziej: „Żanek mówi tylko o Szkotkach. Wylicza, ile ich ma, jakie one słodkie, jakie gorące, jakie wierne” (str. 52).

Szczegółowo Łysek opisał trzy wydarzenia. Pierwsze z nich to opowiastka o francuskich prostytutkach sprzedających się w Hyde Parku; jedna z nich zaproponowała autorowi siebie i swego pieska (str. 161). Drugie to historyjka o tym, jak pewna polska majorowa puściła się na klatce schodowej z dwoma marynarzami brytyjskimi naraz (str. 177-178). A trzecie – jak z kolegą przez pomyłkę trafili do zakamuflowanego klubu homoseksualistów podczas przepustki w Londynie. „Są przeważnie młodzi, niektórzy mają pomalowane usta i lakierowane paznokcie. Kilku nosi nawet kolczyki w uszach. Trzymają się parami lub w małych grupkach. Wyginają się i wymachują rękami jak kobiety. Uśmiechają się do nas, a odważniejsi zaczynają nas poszczypywać po pośladkach. Aż się zarumieniłem…

Już i paru podmalowanych młodzieńców dosiadło się do nas. Mówią, że Polacy są tacy przystojni, że pozabierali Anglikom wszystkie kobiety” (str. 109-110). Nudę szkocką przebijają od czasu do czasu niezwykłe wydarzenia, które Łysek skrupulatnie odnotowuje. Kilka osób popełniło samobójstwo. Żandarm polski zastrzelił żołnierza wymykającego się „na lewiznę”. Podchorąży zginął w wypadku motocyklowym.

Łącznik pułkowy przewiózł autora z szaloną prędkością motorem. Łysek dostał awans na starszego
strzelca, potem raport karny, a nawet jeden dzień kozy. Wziął udział w manewrach, gdzie wziął do niewoli kilku Anglików. Poza tym życie toczyło się polskim trybem, zgodnie z katolickim kalendarzem – od Bożego Ciała przez Boże Narodzenie i Matki Boskiej Gromnicznej aż do Wielkanocy – połączonym z żołnierskim
(15 sierpnia), uzupełnionym teraz nowymi rocznicami, takimi jak 1 września.

Rytm ten przerwało oddelegowanie autora na studia. Na front go nie posłano ze względu na kiepskie zdrowie. Łysek stale podkreśla szkocką życzliwość w stosunku do Polaków. Szczególnie wzrusza go sympatyczne postępowanie ludzi niezamożnych, którzy dzielili się z nim wszystkim, co mieli. Nawet uszczypliwości o przysłowiowym skąpstwie Szkotów są dowcipne i nie zalatują żółcią. Śmieszy go szkocka niechęć do Anglików. Najsympatyczniejsze są wspomnienia ze spotkań ze szkockimi katolikami, na przykład w klasztorze redemptorystów w Perth. Chyba najbardziej zawiedziony autor był zaproszeniem do Oxfordu, gdy okazało się, że samotna pani domu była „protestantką, ale niepraktykującą” (str. 162). Nie poszedł do kościoła; to było okrutnie ciężkim ciosem na Boże Narodzenie.

Irytuje autora ignorancja mieszkańców Wielkiej Brytanii na temat Polski: „Tak mało wiedzieli dotychczas o nas. Jakbyśmyprzyszli gdzieś z jakiejś dżungli… Anglicy zdają się nas znać tylko z pogromów żydowskich… Problem żydowski o tyle stał się aktualny w rozmowach z tutejszymi obywatelami, że oto w prasie angielskiej zaczęły się ukazywać artykuły i wzmianki zarzucające, że Polacy byli i są antysemitami” (str. 55).

Chodziło o dezercje żydowskich żołnierzy z WP. Ciekawe są też opisy szkockich miast, szkockiej przyrody. Edynburg jak Wilno. Pisząc o szkockich górach, Łysek widzi na nich nieistniejący „giewontowy krzyż”: „Nad krzyżem, wysoko w górze, na niebie, unosi się warkocz człowieczej tęsknoty ku wolności – warkocz nie z
mgły, a z umiłowania tego wszystkiego, co nam Polskę przypomina” (str. 31). W jeszcze bardziej liryczny sposób Łysek rozpisywał się tylko o swojej „Matce - Polce” (str. 139).

Ogólnie – pamiętnik Łyska to studium pełne kontrastów. Polak - katolik - tradycjonalista - patriota - intelektualista - nudziarzmarudziarz - kobieciarz. I wszystko w jednej osobie.

Może to jest właśnie sposób na życie tak, aby nie poszło na marne?

8 komentarzy do artykułu “Chodakiewicz: Bóg, Honor, Ojczyzna, nuda, seks…”

  1. Aretai:

    Taaaaaaa. Do tego artykulu jeszcze sadzilem, ze rzeczywiscie jest pan rzetelnym historykiem i publicysta, teraz mam co do tego powazne watpliwosci. Poczawszy od samego tytulu: Bog, honor, ojczyna, nuda i seks - to rzeczywiscie niezle pan tutaj przywalil. Za trzy pierwsze Polacy oddawali zycie, a tutaj robi pan taka zbitke pojeciowa - niesmaczne. I te trzy wydarzenia - francuska prostytutka, puszczalska polska majorowa i jak to trafili razem z kolega do klubu dla “kochajacych inaczej” - znowu w miare te same tematy. W mojej ocenie to deprecjacja polskiej emigracji, ktora w znacznym stopniu zachowala polski patriotyzm, czesto bylo im trudno - wiem to z pierwszej reki, w obcym kraju na obczyznie. A pan to tak beztrosko wszystko pokazuje jako “nuda i seks”. Sadze, ze wowczas znacznie wiecej bylo “paleokonserwatystow” i rzeczony autor najprawdopodobniej tez do nich nalezal - tak widac po profilu psychologicznym - nie sadze, zeby opisywal tego rodzaju przygody. Nie sadze tez aby do nich wogole doszlo - wowczas jeszcze ofensywa homoseksualistow nie byla jeszcze tak rozpowszechniona…
    “Anglicy zdają się nas znać tylko z pogromów żydowskich… Problem żydowski o tyle stał się aktualny w rozmowach z tutejszymi obywatelami, że oto w prasie angielskiej zaczęły się ukazywać artykuły i wzmianki zarzucające, że Polacy byli i są antysemitami” (str. 55).

    Chodziło o dezercje żydowskich żołnierzy z WP.”

    I znowu problem antysemityzmu polskiego. Wowczas jak pan sam to zauwazyl kilka paragrafow wczesniej holokaust nie byl jeszcze tak naglosniony - totez i antysemityzm nie byl taka infamia jak obecnie… Brytyjczycy postrzegali Polakow i nadal postrzegaja jako kraj “za Niemcami” - taka jest ich prawdziwa perspektywa. Natomiast dezercje zydowskich zolnierzy z WP sa dosc odlegle od “polskich pogromow antyzydowskich” - czyzby jednak pana praca w tym instytucie, gdzie “jest jeden Chodakowski, a reszta to Zydzi libertarianie” (jak pan to okreslil w jednym z wywiadow) dawala tutaj o sobie znac. Nie nie jestem antyjudaista (semici to rowniez inne narody bliskowschodnie), ale nie wiem co pan chce przez tego typu teksty osiagnac - eskalacje antyjudaizmu wsrod Polakow, czy tez przyznanie sie Polakow do winy za rzekome zbrodnie na narodzie Zydowskim w czasie II wojny swiatowej - co wiazaloby sie pewnie z jakimis rekompensatami, moze cos skapneloby do pana instytutu (oczywiscie o ile pan tutaj tez mowil prawde)?

    “Może to jest właśnie sposób na życie tak, aby nie poszło na marne?”
    Moze to jest pana sposob na zycie tak aby nie poszlo ona na marne?

    Aretai

  2. CIApek:

    Najwyrazniej to jest sposob na zycie Marka Ch. Kiedy felieton o kobietach naszego autora? Najciekawsza jestem tej Japonki.

  3. Amber:

    Taka jest prawda o ludziach ; Polakach, Szkotkach, Irlandkach, itp.
    Aretai mniema, jak czytam powyzej, ze polski patriota impotentem musial byc :-)

  4. Aretai:

    @ Amber

    Nie wiem czy dokladnie przeczytales moj tekst - jesliby bylo tak jak mowisz to czemu polscy patrioci na swoich sztandarach nie mieli hasla:
    “Bog, honor, ojczyzna, nuda, seks”. Co do nudy to naprawde nie sadze - Polacy w Wlk. Brytanii w czasie gdy wielcy tego swiata: Stalin, Roosevelt, Churchil ustalali nowy porzadek swiata w Jalcie nie mieli latwego zycia - wystarczy spojrzec na rzad polski w Londynie - bylismy sojusznikami, ale niewygodnymi. Tak naprawde Polacy w Wlk Brytanii musieli ciezko pracowac by wyzyc - podejmowac niezbyt popularne zawody, etc.
    I znowu ten watek o polskim rzekomym antysemityzmie w gazetach i “pogromy zydowskie”…
    Nigdzie nie pisalem, ze polski patriota powinien byc impotentem, ale nie sadze, aby polski patriota z tego co wnioskuje nizszy ranga od majora pisal, ze “polska majorowa puscila sie w korytarzu z dwoma brytyjskimi marynarzami” (sic)!!!

    Aretai

  5. Amber:

    @Aretai
    Nigdzie nie pisalem, ze polski patriota powinien byc impotentem, ale nie sadze, aby polski patriota z tego co wnioskuje nizszy ranga od majora pisal, ze “polska majorowa puscila sie w korytarzu z dwoma brytyjskimi marynarzami” (sic)!!!
    ========
    Na smym poczatku jest wyraznie napisane:
    “Grzebiąc po bibliotekach moich „dinozaurów”, doszperałem się pamiętnika zwykłego - niezwykłego człowieka. Paweł Łysek był zwykłym żołnierzem, ale miał wykształcenie uniwersyteckie (…) ”
    Pamietnik to nie jest program partii, ani nie kazanie w kosciele.
    Jezeli szeregowy Łysek widzial lub slyszal, ze pani majorowa “puscila sie w korytarzu z dwoma brytyjskimi marynarzami”, to sobie to w pamietniku zapisal.
    Pan Chodakiewicz po wielu latach to wszystko przeczytal i podzielil sie z nami, natomiast Aretai proponuje jakas nowa polityczna poprawnosc albo autocenzure.
    Z pamietnikow szeregowego Lyska wynika, ze pomimo uplywu czasu pewne prawdy o ludziach sa niezmienne. Dotyczy to takze kobiet, w tym “polskiej pani majorowej”.

  6. Aretai:

    Ja to rozumiem, ze pamietnik to nie jest program partii ani nie kazanie koscielne, ale pewne fakty wydaja sie zaprzeczac sobie.
    “Łysek był strzelcem, starszym strzelcem, a potem kapralem kancelistą. Narzeka – zgodnie z prawdą – że osoby z wykształceniem uniwersyteckim w wojsku brytyjskim dostawały automatycznie nominacje oficerską. W Wojsku Polskim autor musiał „strzelać z kopyta” i salutować byle szarży, a nawet żandarmom, co szczególnie go irytowało.”
    Lysek nie byl li tylko szeregowcem - mial nawet pewne perspektywy na bycie oficerem. Teraz rozwaz to sobie - awansujesz w wojsku polskim - kapral to wprawdzie nie jest tak wysoki stopien jak major, ale czy jako kapral kancelista narazalbys sie wyzszym ranga oficerom? To abstrahujac od specyficznej sytuacji polskiej emigracji po II wojnie swiatowej. Czy jako Polak, patriota, narodowiec, katolik szargalbys w ten sposob pamiec swoich wspolbraci z ktorymi przeszedles tyle na froncie lub tez ich zon? Pamietnik wprawdzie zostal opublikowany w 60-65r, czyli troche czasu juz minelo, ale zawsze. Ja osobiscie watpie aby do takiej sytuacji wogole doszlo - major w wojsu polskim (a trzeba pamietac, ze wowczas mialo znacznie lepsze tradycje i morale niz w PRL) to jednak bylo cos i w jakis sposob to tez musialo sie udzielac ich zonom. Nie sadze, wiec aby rzeczywiscie puszczala sie z brytyjskimi marynarzami (z calym szacunkiem do nich). Dodatkowo nie sadze, zeby tenze kapral kancelista tak chcial to publikowac bo to ujma dla wojska polskiego na emigracji, ktorego byl czescia. Nie chodzi o polit. poprawnosc, ktorej wowczas jeszcze nie bylo, ale o autocenzure jak najbardziej - ze pewnych rzeczy mowic nie wypada (szczegolnie o damach;)). To po prostu nie pasuje do jego profilu psychologicznego, tak samo jak pewne inne sprawy. Zreszta tak jak pisalem, sam tytul jest juz sporym naduzyciem - Polacy w Wlk. Brytanii naprawde nie mieli tak latwego i nudnego zycia - opowiadal mi to na przyklad jeden z ich potomkow - musieli podejmowac zawody, ktorych nikt inny nie chcial, byli sojusznikami, ale niewygodnymi, a mimo to zachowali naprawde duzo z polskiej tradycji i patriotyzmu. Ja jestem dla nich pelen szacunku.

    Co do polit. poprawnosci i autocenzury - czy nie sadzisz, ze po latach PRL, gdzie nasza historia byla szargana na wszystkie mozliwe sposoby, a wojsko i rzad na emigracji szczegolnie; MJC wpisuje sie w ten nurt w 100%? Czemu pokazuje wojsko polskie w Wlk. Brytanii w tak negatywnych barwach - jako seksualnych nudziomarudziarzy? Co chce przez to osiagnac - zdeprecjonowac polski orez i jego dokonania? Wpedzic nas w kompleksy?

    Dodatkowo jeszcze pewne cytaty zdaja sie wskazywac na podtekst polit. tego tekstu - dlaczego akurat ten dobor - tzn. chodzi o ten klub homoseksualistow, majorowa i brytyjskich marynarzy (moze chce sklocic Polakow z Brytyjczykami, bo UE sie tworzy, a Polacy wraz z brytyjczykami staraja sie niektore rzeczy hamowac), i cytat dotyczacy rzekomego antysemityzmu polskiego.

    “Anglicy zdają się nas znać tylko z pogromów żydowskich… Problem żydowski o tyle stał się aktualny w rozmowach z tutejszymi obywatelami, że oto w prasie angielskiej zaczęły się ukazywać artykuły i wzmianki zarzucające, że Polacy byli i są antysemitami” (str. 55).

    Chodziło o dezercje żydowskich żołnierzy z WP.”

    Czyli, ze po pierwsze Anglicy juz nas znaja z pogromow zydowskich - nie wiem wlasciwie skad te pogromy i skad by Anglicy o nich wowczas slyszeli. Czy to nie jest raczej tworzenie historii zamiast li tylko opisywania? Dalej problem zydowski “stal sie aktualny” (czy to nie zaprzecza poprzedniemu zdaniu, ze Anglicy juz wczesniej wiedzieli o jakis pogromach?) antysemityzm jako skutek dezercji zydowskich zolnierzy z WP wszystko opisane przez prase angielska. Ja sadze, ze to jest dosc daleka droga - czemu MJC nie napisze, ze czesc zolnierzy zydowskich z WP przechodzila na strone wroga - mowa glownie o komunistach i armii czerwonej? Oczywiscie Polacy bronili sie przed komunistami z armii czerwonej no i pewnie o to chodzilo - powinni dac do siebie strzelac roznym Bermanom, Swiatlo, itd - wowczas pewne byliby martwi, ale za to nie byliby antysemitami.

    To sa moje watpliwosci dotyczace tego tekstu - nie wiem moze MJC jest agentem KGB/GRU/FSB i chce po pierwsze zburzyc nasz obraz niezaleznej polskiej emigracji, wojska i rzadu, po drugie oskarzyc o antysemityzm co w jakis sposob moze sie obrocic przeciwko sojuszowi z USA (tarcza) i tak dalej. A wowczas jest jedyne wyjscie to matuszka rosija.

    Lub tez MJC bierze kase z tego muzeum holokaustu i swojego instytutu, a placa mu za to, zeby “upokarzac Polakow i Polske” na stronie nczas.com Jesli uda sie jeszcze dodatkowo zaszczepic Polakom poczucie winy moze latwiejsze beda rekompensaty (czytaj mozliwy bonus dla MJC).

    Jak jest nie wiem - moze po prostu MJC nie za bardzo kuma historie i kiepski z niego publicysta… W kazdym wypadku oceniam ten tekst negatywnie i mam watpliwosci co do autentycznosci przedstawionych faktow jak rowniez intencji autora - MJC. Inni moga myslec co chca - po ilosci wpisow i autorow widac, ze powoli rynek zdaje sie odwracac od MJC plecami…

    Aretai

  7. Amber:

    @Aretai
    Doceniam troske o ksztaltowanie pozytywnego wizerunku zrowno Polek jak i calej Polskiej Armii na zachodzie.
    Dostrzeglem jednoczesnie w Twoich komentarzach pewna przesade. MJC zwrocil uwage na te fragmenty pamietnika szeregowca, ktore wydawaly mu sie interesujace i swiadcza o tym, ze niektorzy zolnierze- Polacy nie tylko “musieli podejmowac zawody, ktorych nikt inny nie chcial” itd., ale mieli w swoim zyciu rozne inne ” przygody”.
    O tym wlasnie byl felieton MJC.
    Podejrzenia w zwiazku z tym pana Chodakiewicza o dzialanosc agenturalna na rzecz wywiadu rosyjskiego graniczy z jakas pranoja.
    Nie wydaje mi sie rowniez aby rzad Wielkiej Brytani albo USA podejmowal jakiekolwiek decyzje polityczne po lekturze tekstow w Najwyzszym Czasie.
    Co do antysemityzmu; kazdy Polak narodowiec i katolik powienien byc w pewnym stopniu antysemita, a sytuacja, w ktorej jakikolwiek nacjonalista
    bylby filosemita wzbudzilaby moje wielkie zdziwienie.

  8. Aretai:

    Czy ty rozumiesz co czytac - ja w zaden sposob nie ksztaltuje pozytywnego wizerunku Polek i calej Polski - ja po prostu stwierdzam, ze tenze tekst wpisuje sie w 100% w propagande PRL, gdzie oczerniano rzad polski i niezalezne polskie wojsko.

    Przesada - podaj przyklady…

    Ja rozumiem, ze MJC moga interesowac tego rodzaju przygody (o gustach sie nie dyskutuje - ja na przyklad wolalbym jakies opracowanie dotyczace samego wojska - dywizjonu 303 czy czegos w tym stylu), ale po lekturze tego i innych tekstow MJC stwierdzam, ze w wiekszosci jego interesuja rozne srodowiska homoseksualne - bylo pare tekstow i artykolow w zasadzie tylko o tym. Teraz wydaje mi sie, ze probuje to zaszczepic na grunt polskiego wojska w Wlk. Brytanii i tyle. Nie wiem moze w nastepnym tekscie napisze, ze “gen. Sikorski niezmiernie lubil towarzystwo nieletnich brytyjskich chlopcow” czy cos w tym stylu.

    Ja wcale nie twierdze, ze oprocz pracy Polacy sie nie bawili (trzeba jakos w koncu zyc), bo o tym opowiadali mi nawet sami brytyjczycy, ale po samym tytule widac, ze ten tekst jest tekstem z teza:
    “Bog, honor, ojczyzna, nuda, seks” - mysle, ze moja reakcja na to jest zrozumiala - to jest po prostu profanacja…

    Jesli mamy takie dziwne teksty - ten nie jest pierwszym wowczas trzeba zadac sobie pytania - MJC publikuje te teksty w srodowisku, ktore w jakis sposob aspiruje do tego aby szanowac polska tradycje - byly teksty o Katyniu - polscy zolnierze mieli na sztandarach wypisane “Bog, honor, ojczyzna” i za to gineli. Wiemy, ze istnieje w zasadzie w kazdym panstwie cos takiego jak agentura - red. Michalkiewicz nazywa to razwiedka, ktora w jakis sposob stara sie realizowac swoje cele. red. Michalkiewicz podejrzewa, ze prasa i media sa usiane agentami jak ciasto rodzynkami - teoretycznie jest wiec mozliwe, ze MJC jest jednak agentem, czyz nie. Natomiast czy tak jest naprawde to nie wiem - to jest tylko hipoteza…

    Czesc pracy agentury (opowiadal mi to pan Jan Maria Jackowski na jednym z jego spotkan) jest tzw. bialy wywiad - czytanie i analiza prasy i mediow. Podejrzewam, ze tak jak czytaja NaszDziennik tak rowniez moga i czytac nczas.com - czy to w jakis sposob wplywa na ich decyzje (jest w koncu tyle czaspopism) to nie wiem.
    Zreszta moja teza byla inna - MJC pracuje w Muzeum Holokausty i jeszcze jakis instytutach, ktore moga byc w jakis sposob fundowane przez organizacje zydowskie, ktore z kolei maja pewne roszczenia w stosunku do Polski zwiazane z rzekomymi zbrodniami na mniejszosci zydowskiej w Polsce popelnianymi przez Polakow. MJC mogl zostac oddelegowany do pracy na “froncie ideologicznym” (wszystko to jest hipoteza) - tzn. ma wmowic Polakom, ze te zbrodnie rzeczywiscie popelniali - a brytyjczycy znali Polske glownie z “pogromow zydowskich”, wowczas polskiemu rzadowi bedzie latwiej przekonac milczaca wiekszosc do na przyklad specjalnego podaktu na rzecz “uczynienia zadosc ofiarom polskiego antysemityzmu”. Jesli te robote MJC wykona dobrze moze liczyc na bonus. Dodatkowo jeszcze jesli zaszczepi Polakom kompleksy - tzn. przywali niezaleznemu wojsku polskiemu na emigracji (ze chodzili do klubow homoseksualnych, ze majorowe sie puszczaly, etc) to tym lepiej.

    Nie chodzi o to, zeby byc anty czy filo - chodzi o to aby rozumiec i rozeznac zagrozenie - jesli ktos jest przeciwko Polsce to jako narodowiec mam prawo go nie lubic niezaleznie jakiej jest narodowosci, podobnie jesli ktos jest przeciwko KK to mam prawo go nie lubic niezaleznie jakiej jest religii. Obecnie nie za bardzo lubie MJC - poniewaz pisze tego rodzaju teksty, ktore ja odbieram jako szarganie narodowej tradycji i promuje dziwne normy ktore sa przeciw KK (dobor cytatow jak najbardziej swiadczy o intencjach autora)

    Aretai

Skomentuj (nie musisz być zalogowany aby komentować artykuły)

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

TWÓJ KOSZYK

Twój koszyk jest pusty.
Zajrzyj do sklepu

REKLAMA

Konkurs z Pania prezydnet w tle
oblicza postępu, 7 Stycznia 2009

Poprawność polityczna po szwedzku (część II)

Jak politycznie poprawne prawo paraliżuje szwedzkie szkolnictwo wyższe. 9 komentarzy

europa, oblicza socjalizmu, 7 Stycznia 2009

Jaki jest rekord przerostu biurokracji?

Za zmianę żarówek w ratuszu odpowiedzialnych jest 18 pracowników! 15 komentarzy

absurd totalny, oblicza socjalizmu, 7 Stycznia 2009

Strażak w każdej firmie!?

Każdy pracodawca musi wyznaczyć pracownika odpowiedzialnego za ochronę przeciwpożarową! 31 komentarzy

europa, polska, 7 Stycznia 2009

Ojciec irlandzkiego “NIE” tworzy w Polsce antyeuropejski ruch

Declan Ganley zachęcony irlandzkim sukcesem zapowiedział stworzenie międzynarodowej listy w wyborach do PE. 18 komentarzy

oblicza postępu, 7 Stycznia 2009

Jezus na krzyżu zbyt straszny dla dzieci

Postęp w anglikańskim kościele. Pastor ukrywa krzyż. 20 komentarzy

polska, 5 Stycznia 2009

PiS nie powalczy z układem. PO wycofuje się z “cudu”.

Tusk przestanie mówić o “drugiej Irlandii”. Dla odmiany PIS “zamierzy się z kryzysem gospodarczym”. 26 komentarzy



KOMENTARZ SATYRYKA

Wasiukiewicz Komentarz Satyryka nr 01 - 02 (2009)


  • WolnośćVolenti non fit iniuria
  • WłasnośćMy home is my castle
  • SprawiedliwośćLex retro non agit