Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

29/07/2008, 12:46. Kategorie: numer biezacy

Chodakiewicz: Kobiety rządzą światem?

Marek Jan Chodakiewicz »

Stałym westchnięciem męskiej szowinistycznej świni jest, „ech, te kobiety.” I tu dodajemy wyjaśnienie. W USA zwykle znaczy to: „nie można z nimi żyć ani nie można ich zabić” (you can’t live with them; you can’t kill them). I rozkłada się ręce. Oto kilka przykładów dlaczego. Jeden zaprzecza drugiemu, ale wszystkie się dopełniają, by stworzyć wizerunek Władczyni Świata.

Niedawno Mari Yamaguchi opisała przypadek bezdomnej kobiety, która w dość oryginalny sposób rozwiązała swój problem (Associated Press, 30 maja 2008). Otóż, korzystając z nieuwagi właściciela, wprowadziła się do jego domu. Spała w szafie. Jadła z jego lodówki. I mieszkała tam przez rok. Facet zorientował się po wielu miesiącach, gdy zauważył tajemniczo niknące jedzenie. Bezdomna była bardzo cicha i czysta, a więc nie wyczuł jej obecności, dopóki nie złapała ją policja.

Nota bene, widziałem bezdomnych w parku niedaleko stacji Yoyogi Uehara w Tokio i rzeczywiście byli czyści, nawet buty zdejmowali przed wejściem do schludnie urządzonych namiotów. Większość z nich to robotnicy z prowincji, którzy stracili pracę i wstydzili się wrócić do domu bez pieniędzy, i czekali na szansę, by się ponowne zatrudnić. W każdym razie – była to kobieta niewidzialna, która osiąga to, co chce.

W Singapurze sędzia Belinda Ang Saw Ean pokazała, że nie można jej w kaszę dmuchać. Przedstawicielka Temidy poczuła się obrażona, gdy Goplan Nair w swoim blogu oskarżył ją, że „całkowicie sprostytuowała się podczas procesu, bo była niczym innym niż pracownikiem pana Lee Kuan Yew i jego syna, których rozkazy wykonywała” (Agence France Press, 5 czerwca 2008). Nair został aresztowany. Chodziło o dziennikarstwo internetowe. Grozi mu mandat w wysokości pięciu tysięcy dolarów albo rok więzienia. Ciekawe, co pani sędzia zdecyduje, bo Nair jest obywatelem amerykańskim. W poprzednim wcieleniu był prawnikiem singapurskim i przywódcą opozycji. Uskarża się na brak wolności prasy w Singapurze. Szef pani Belindy, emerytowany dyktator, Lee Kuan Yew, zaprzecza temu jednak i wyjaśnia, że kontrola taka jest konieczna, aby osiągnąć gospodarczą prosperitę. Nir nie może liczyć na łaskę ze względu na obcy paszport. Pamiętam, jak sąd skazał amerykańskiego chłopaka na dziesięć kijów za obmalowanie muru bądź za żucie gumy; wyrok wykonano, a ja sam po kryjomu żułem gumę w domu u siostry. Belinda Ang Saw Ean, której majestat obrażono to kobieta-tarcza swego dyktatora.

O innej kobiecie napisał mój kolega, profesor Paul Goble („Window on Eurasia: Russian ‘Democracy’ Displays Its Nationalist Face in Paris,” 2 czerwca 2008). Historyk Natalia Narocznickaja była posłanką do Dumy z nacjonalistycznej partii „Rodina”. Służy obecnie szefowa Instytutu Demokracji w Paryżu. Instytucję finansuje niebezpośrednio Kreml. Jej zadaniem jest monitorowanie człowieka” na zachodzie. Czyli pani Narocznickaja jest wielkoruską propagandzistką Moskwy (www.narochnitskaia.ru). Chciałaby dialogować z Francuzami o innej twarzy demokracji: „demokracji suwerennej.” Przypomina mi to pomysł Stalina na „demokrację ludową” jako „demokrację nowego typu.” Pani Narocznickaja chciałaby rozpocząć swój dialog od monologu o II wojnie światowej. Według niej Zachódu nie docenia wkładu Rosji w zwycięstwo nad „faszyzmem.” Jest to bardzo symptomatyczny argument bowiem Wielka Wojna Ojczyźniana jest uważana za mit legitymizacyjny Związku Sowieckiego, mit, który obecnie został całkowicie przejęty przez Federację Rosyjską. Jak zauważył prof. Goble, dla pani Narocznickiej i dla Moskwy, mit ten jest „rozpuszczalnikiem” rozgrzeszającym wszystkie zbrodnie komunizmu, o których zresztą nie ma co mówić.

Ale emisariuszka Kremla poszła dalej i twierdzi, że niedocenianie roli Sowdepii to prosta kontynuacja spisku watykańskiego, który ustanowił kordon, usiłujący wykluczyć sferę bizantyjską z Europy, oraz wzorowanie się na podobnych wysiłkach mocarstw skierowanych przeciw Rosji jeszcze w XIX wieku.

Odgrzała też tezy o kontynuacji myśli geopolitycznej „faszystów” (których elegancko nazywa pan-Germanistami”) i NATO. Chodzi naturalnie o sprzeciw wobec rozszerzania tej organizacji na Wschód.
Mamy totalne powielenie sowietpropagandy. W każdym razie, gdzie diabeł nie może…

No właśnie. W Paryżu w swoim czasie dużo większą dyskrecją wykazała się pani Cipi Livini, obecnie znany polityk izraelski, między innymi minister spraw zagranicznych (Times, 1 czerwca 2008). Ale na początku lat osiemdziesiątych służyła w Mossadzie. Miała namierzać arabskich terrorystów w Europie. Zgaduję, że służyła jako tzw. „dzbanek miodu” (honey pot).

Miałem taką studentkę, blondynka, bardzo atrakcyjna, znała języki, oficer CIA. Śmialiśmy się, że jak ona się umówi się w Paryżu na randkę z gentelmanem z Bliskiego Wschodu, to ten obudzi się następnego ranka w więzieniu w Syrii bądź Egipcie. Zgaduję, że pani Livini wystawiała działaczy palestyńskich zespołom uderzeniowym wywiadu izraelskiego. No, ale dzisiejsza polityczka na pewno jest lepiej uformowana ideowo niż moja studentka: jej ojciec i matka byli syjonistami – rewizjonistami z Irgunu. Matka w przebraniu ciężarnej brała udział w ataku na konwój z pieniędzmi oraz wysadzała pociąg w powietrze. Jej ojciec uczestniczył w ataku na koszary wojsk angielskich; był skazany na 15 lat za terroryzm, ale uciekł. Zresztą oboje rodzice byli poszukiwani za terroryzm przez Brytyjczyków. U pani Livini istnieje więc kontynuacja ideowa kontrterroryzmu po linii żeńskiej.

Tymczasem „postępy postępów” w USA postępują raźnie. Jak podał Ryan J. Folley (Associated Press, 30 maja 2008), University of Wisconsin-Madison dorobił się „otwarcie wesołkowatej” pani kanclerz. Profesor Biddy Martin jest autorką wiekopomnego dzieła “Kobiecość rozgrywana heteroseksualnie” – wprost: “Ważność bycia Lesbijką” (Femininity Played Straight: The Significance of Being Lesbian).

Na szczęście albo na nieszczęście prof. Martin zajmuje się głównie uniwersytecką biurokracją. Osadzenie
pani Martin na kanclerskim stolcu powitały gromkie oklaski jej zwolenników wśród studentów z grupy tzw. LGBT (lesbian, gay, bisexual, and transgendered). O jakiejkolwiek opozycji na kampusie kroniki milczą.
Kobieta LGBT u władzy – jutro Biały Dom LGBT?

Nie wszędzie jednak jest tak dobrze jak w UW-Madison. W lewackim zwykle Seattle ciemnogrodzianie upodobali sobie stadion do palanta w klubie Mariners. Może dlatego Sabrina Guerrero i jej dziewczyna poleciały sobie w ślinkę podczas meczu. Co więcej, złapały się za podwozie i smyrgały. Publiczność była zdegustowana. Do rozpalonej pary podszedł woźny i poprosił, aby przestały się lizać, bowiem wokół są małe dzieci. Wesołkowate chłopczyce rozwścieczyły się i histerycznie zbluzgały woźnego, że je dyskryminuje. Zrobiła się poruta, społeczność wesołkowska wezwała do bojkotu zespołu palanta. Opozycja pokazała się na Internecie i w pojedynczych wypowiedziach zaściankowców. Guerrero chodzi w aureoli, wspomina się o jej krótkim występie na MTV, jak pisze Manuel Valdez (Associated Press, 5 czerwca 2008): “Kobieta LGBT – męczennikiem za sprawę”.

Na Florydzie sprawy sprawiedliwości społecznej wziął w swoje ręce „gang kobiet-bandytów przebranych w pielęgniarskie mundurki” (TV kanał 6, 16 czerwca 2008). Ze zdjęć wynika, że szefową gangu jest Murzynka. Chodzi o redystrybucję dóbr doczesnych. Bandziorki czatują pod sklepami na staruszki, po czym wyrywają
im torebki i uciekają. Jak stwierdził szef policji, „przebierają się w mundurki pielęgniarskie, aby zdobyć zaufanie” ofiar. Kobieta – kameleon.

Tymczasem w Kenii motłoch spalił 15 kobiet żywcem, oskarżając je o czary. Jak podała Agence France Press
(21 maja 2008), tłum składający się z około stu osób wyłapał nieszczęsne, powiązał sznurami i zamordował. Spalono też 50 domostw. W sąsiedniej Tanzanii szamani polują na albinoski (i albinosów), mordują je, a następnie ćwiartują na talizmany. Kobiety – symbole czarów. Ale nawet taka ekstremalna sytuacja pokazuje, że w Kenii funkcjonuje przekonanie, że „czarownice” – czyli jakieś tam kobiety – mają władzę.

Tak jak wszędzie na świecie.

Nowości w księgarni:
“U progu wolności” (Janusza Korwin Mikke): Polityk pyta jaka ma być Polska i podaje konkretne recepty na najbardziej palące pytania dotyczące współczesności! Uwaga! OSTATNIE 20 egzemplarzy! Kto pierwszy ten lepszy!
“Na gorącym uczynku – trzy części” (Michalkiewicz Stanisław) Trzy tomy historii III Rzeczpospolitej oczami Stanisława Michalkiewicza! Kolejne świetne książki wybitnego publicysty! Autor omawia choroby, na jakie cierpi współczesne życie publiczne, które miały swój okres inkubacji w latach 90tych XX wieku.
“SB a Lech Walesa. Przyczynek do biografii” (Cenckiewicz, Gontarczyk). Pozycja niezwykle trudno dostępna! Ilość egzemplarzy ograniczona!
● oraz siedem innych nowości!
Zachęcamy do złożenia zamówienia!

UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części) z działu “numer bieżący” oraz “ważne”, jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>