E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Co robić, gdy na Kraj spadają nieszczęścia, inwazje, okupacje? Odpowiedź w mojej rodzinie, moim środowisku była jednoznaczna: bić się. Bardzo często uchodzi to za „polską odpowiedź” – odpowiedź jedyną czy może jedynie dozwoloną.
Ale przecież są też inne odpowiedzi, choćby zdrada, czyli zaprzaństwo narodowe – w ostatniej wojnie światowej współpraca z narodowymi socjalistami niemieckimi czy komunistami sowieckimi. Ale między tymi dwiema ekstremalnymi postawami, między zdradą a walką, istniało też szare pole polskich postaw. Mieściło one rozmaitych Polaków – w tym porządnych, solidnych, religijnych i patriotycznych – którzy uznali, że sprawą najważniejszą jest przetrwanie narodu, a tym samym przetrwanie norm i tradycji, które zagwarantują kontynuację polskości.
Jednym z nich był Janusz Subczyński. Jak wspomina w swoim pamiętniku „In the Shadow of Satan” (Keller Publishing, Marco Island, Floryda, 2006), tę decyzję podjęli za niego rodzice, Stanisław i Irena ze Skorwid-Mikulskich Subczyńscy. Przed wojną było raczej beztroskie życie w rodzinie inteligenckiej, gdzie tradycje drobnej szlachty kaliskiej i wileńskiej połączyły się ze spuścizną bałtyckich baronów, a ojcowskie preferencje piłsudczykowskie mieszały się z matczynymi endeckimi. Sienkiewiczowska „Trylogia” potęgowała żywe echa wojny bolszewickiej i działalności ojca w POW.
Rodzina Subczyńskich mieszkała kolejno w Warszawie, Brześciu i Poznaniu. Przez jej salony i podwórko przewijali się Polacy, Niemcy, Ukraińcy, Białorusini i Żydzi – znajomi, przyjaciele, krewni, choćby malowniczy wujek, rtm. Ryszard Wiszowaty z 10. pułku ułanów, czy inny bliski krewny, ksiądz Stanisław von Klimm. Janusza wychowywała matka i babcia. Ojciec stale podróżował służbowo jako inżynier geodeta – pracując najpierw w firmie prywatnej, a potem na wysokim stanowisku państwowym w Wielkopolsce. Jego syn, indywidualista, Janusz Subczyński, uczył się pilnie, ale odmówił zapisania się do harcerstwa, bowiem uznał to za stratę czasu i odrzucała go konieczność słuchania rozkazów. Wolał sam pożerać książki, przysłuchiwać się muzyce klasycznej i podglądać dziewczyny.
Pod okupacjami – niemiecką i sowiecką – państwo Subczyńscy postawili na przeżycie bez ześwinienia się – przeżycie poprzez dostosowanie się i kontynuację rozwoju intelektualnego dziecka. Intelekt bowiem – oprócz duszy i serca – jest tym wyjątkowym, autonomicznym bytem, gdzie człowiek może się spełnić i schować przed najstraszniejszymi zjawiskami zewnętrznymi, w tym totalitaryzmem niemieckim i sowieckim. Dlatego Janusz Subczyński – zgodnie z wolą rodziców i własnymi przedwojennymi predylekcjami – nie wstąpił do Szarych Szeregów czy do Hufców Polskich, a poszedł do szkoły legalnej i na korepetycje, szumnie zwane „tajnymi kompletami”, w Lublinie, dokąd rodzina uciekła przed wlewającymi się do RP wojskami niemieckimi w 1939 roku.
Pod niemiecką okupacją Stanisław Subczyński pracował kilka lat jako niskiej rangi urzędnik w wydziale wyżywienia. Potem musiał się ukrywać i rodzina przeprowadziła się do Brwinowa pod Warszawą. Janusz tymczasem „zawsze chodził głodny” i kontynuował naukę. Czytał wszystko, co wpadało mu w ręce. Szczególnie interesowała go historia i przedwojenne kolorowe magazyny z rysunkami kobiet. Dorastał. Oprócz tego pomagał rodzinie, handlując na „czarnym rynku”. Raz cudem wyrwał się z łapanki i tym sposobem uniknął rozstrzelania. Był świadkiem prześladowania i eksterminacji Żydów, pamięta masowe egzekucje polskich chrześcijan, przeżył tragedię Powstania Warszawskiego. Wspomina, że u niego w rodzinie wybuchła „szalona radość” na wieść o ataku Hitlera na Sowietów w 1941 roku. Trzy lata później rodzina Subczyńskich cieszyła się z klęski III Rzeszy, ale martwiła się, że do Polski wchodzi nowy okupant – Armia Czerwona. Janusz wpadł na berlingowców i po raz pierwszy od 1939 roku najadł się do woli. Potem z przerażeniem przyglądał się pijanym, rabującym, gwałcącym i rabującym Sowietom oraz ich tubylczym kolaborantom.
Natychmiast po ucieczce Niemców rodzina wróciła do domu, a inżynier Subczyński ponownie podjął pracę geodety, inicjując odbudowę rolnictwa wielkopolskiego. Po pewnym czasie komuniści naturalnie pozbyli się go, tak jak innych wysokiej klasy przedwojennych specjalistów.
Tymczasem Janusz kształcił się: „mieliśmy ze sobą wspólną jedną rzecz: chęć nauki, poznania wiedzy, uzyskania edukacji”. Najpierw było liceum, potem studia. Historię jako samouk miał w jednym palcu, łacinę opanował na tajnych kompletach, niemieckiego wykuł się na pamięć i cudem przeszedł egzamin. Zdał maturę, potem dostał się na Uniwersytet Poznański. „Prawo to był kiepski pomysł, bowiem już wtedy stawało się jasne, że głównym celem takich studiów było przygotować pachołków bolszewickich. Pozostawała medycyna”. Nauka oparta na empiryzmie stanowiła azyl przed niszczącymi umysł perwersjami marksistowskiej dialektyki. Fascynujące dla laika są opisy ćwiczeń i operacji – takie prywatne okienko do świata tajników medycznych.
Naturalnie autor szczegółowo wspomina swoich mistrzów, takich jak profesorowie: Różycki, Kurkiewicz, Krause, Konorski czy Jerzy Choróbski. Za każdym razem Janusz Subczyński podkreśla nie tylko merytoryczne i akademickie przygotowanie profesury, ale również jej postawę etyczną, szczególnie w stosunku do komunistów. Im większej klasy specjalista, tym bardziej antykomunistycznie nastawiony.
A komuna reorganizowała życie akademickie po swojemu. Rozdzieliła studia medyczne od innych kierunków, tworząc w sowieckim stylu Akademię Medyczną. Na uczelni pojawili się komunistyczni aktywiści, donosiciele. Wnet to oni – zwykle kiepscy studenci – dostawali stypendia oraz najlepsze pozycje. Potem dochrapywali się profesury z partyjnej nominacji. Dla dzieci starej elity czy szerzej: dla większości nie-gnid zostawały głównie gminne przychodnie lekarskie albo – jak to ujął autor wspomnień – „śmierć intelektualna na prowincji”. Nastawał PRL, kolonia sowiecka rządzona przez prymusów selekcji negatywnej. Ciekawe w tym kontekście są opisy rozmaitych środowisk lekarskich, gdzie autor barwnie nakreśla sprawność poszczególnych jednostek w sztuce medycznej, działalność pozakliniczną, ideologię, etykę i pochodzenie.
Janusz stronił od polityki, ale polityka ogarniała wszystko. Początkowo pisał o polskiej historii do półlegalnego biuletynu kurii poznańskiej. Wraz z innymi studentami witał entuzjastycznie Mikołajczyka w Poznaniu. Przeżywał porwanie przez UB przyjaciela rodziny, rtm. Wiśniewskiego, który nieroztropnie wrócił pod sowiecką okupację z Anglii. Janusza dobiegały też echa Powstania Antykomunistycznego – pewnego razu ubecy przyciągnęli do szpitala straszliwie storturowanego WiN-owca, rannego podczas nieudanej próby odbicia. Takie horrory powodowały coraz mocniejsze zamykanie się w rodzinie oraz coraz ostrzejszą koncentrację na własnym rozwoju intelektualnym. Janusz zaliczył dwie specjalizacje, cudem udało mu się dostać do instytutów naukowych, gdzie panoszyli się partyjni komisarze w lekarskich kitlach.
Po 1956 roku terror ustał, ale jego architekci i wykonawcy triumfowali. Osiedli na posadkach, utrwalali władzę ludową, promując spolegliwych. Dr. Subczyńskiemu udało się wyjechać na stypendium do USA. Wrócił do PRL po ponad roku. Dopiero wtedy zrozumiał, że jego miejsce jest w wolnym świecie. Przy najbliższej okazji, na początku lat 60., prysnął z komuny. Stał się jednym z najbardziej wybitnych neurochirurgów amerykańskich, a od 1982 roku współanimatorem silnie antykomunistycznej organizacji polonijnej Pomost. Ale to już inna historia – historia skutków intelektualnej emigracji wewnętrznej.
Nowe książki w księgarnii NCZ!:
● Jak zrujnowac gospodarke, czyli Keynes wiecznie zywy (praca zbiorowa): Keynesizm odradza się wciąż w tej czy innej formie, podnosi głowę raz tu, raz tam. Głośne ciecia podatkowe George’a W. Busha atakowane były m.in. za to, ze nie potrafiły wystarczająco obniżyć obciążeń podatkowych ludzi biednych, co mogłoby pomoc gospodarce poprzez uruchomienie dodatkowego popytu, jako ze – zdaniem keynesistowskich krytyków polityki prezydenta – powszechnie wiadomo, iż robotnicy wydaja więcej niż bogaci. To jest właśnie cały Keynes!
● Spisek teczowej koalicji (Spensera Hughesa): Kultowa powieść Spensera Hughesa “Spisek tęczowej koalicji” stała się juz klasyka amerykańskiej literatury z gatunku pilitical fiction. Sensacyjna intryga, szybkie tempo i niespodziewane zwroty akcji upodabniają ja do literatury kryminalnej, zaś obecność licznych motywów religijnych wskazuje na podobieństwo do nurtu clerical fiction.
● Przeciw beznadziei (Arkadiusz Robaczewski): Książka zawiera zbiory esejów, felietonów i komentarzy, pisanych wyrazistym, rzadko dziś spotykanym, językiem. Autor porusza sprawy demokracji, aborcji, kryzysu polskości, obecności Kościoła w życiu politycznym a także jego kryzysu, wreszcie Radia Maryja i jego obecności i roli w kształtowaniu społecznej świadomości Polaków.
● Lech Kaczynski w Tbilisi (Adam Wielomski, Jan Engel): Ksiazka znakomitych publicystow o mozliwych sposobach prowadzenia polityki oraz polskiej racji stanu na tle kryzysu gruzinskiego. Polecamy!
Zachęcamy do złożenia zamówienia!
UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy JEDYNIE: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.