E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Z okazji 90-lecia otrzymania przez kobiety w Polsce czynnego prawa wyborczego media tak zachłystywały się tym niebywałym sukcesem Postępu, że z rozpędu nawet mnie zaproszono przed kamery (co prawda – do raczej mało popularnych TV: SuperStacji i Polsat NEWS). Miałem niezły ubaw tłumacząc rozmaitym pseudo-kobietom, że przecież one są wróżkami (rodzaj żeński od „wróg”!!) molestowania kobiet, nagabywania ich na każdym kroku – a przecież właśnie wskutek tego kobiety są na każdym kroku molestowane przez polityczne partie: „Oddaj mi swój głos!” A przecież wiadomo: „Piórka – głupstwo, bo odrosną. Ale głos – majątek!”.
Potem nieopatrznie powiedziałem, że feministki zapominają, iż w Sejmie mocno ponad 2/3 Posłów to mężczyźni – więc gdyby chcieli, to najspokojniej w świecie by kobietom prawo głosu odebrali. To prawo nie jest więc „wywalczone” przez kobiety. Tylko mężczyznom (konkretnie socjalistom i socjal-***kratom) jest z tym wygodnie, więc bardzo chcą, by niewiastki spełniały ich skryte życzenia.
W dodatku organizacje feministyczne otrzymują od tych wrednych faszystowskich samczych egoistycznych świń w zdominowanym przez samców Senacie, Sejmie i „Rządzie” dotacje na działalność, co dowodzi, ze bardzo chcą, by działały…
Tu owa feminazistka przerwała mi wrzeszcząc, że to kłamstwo, wierutne kłamstwo, ja jestem kłamcą (chyba do sadu ją pozwę – tylko nie mam pojęcia, jak się nazywa…) – bo organizacje feministyczne żadnych pieniędzy nie otrzymują. Po powrocie do domu wpisałem do wyszukiwarki pierwszą (i jedyną…) znaną mi nazwę takiej organizacji, czyli „LAMBDA” oraz „Dotacje” – i od razu w pierwszej linijce mi wyskoczyło, ze otrzymała od m. Warszawy dotacje na… pełnienie dyżurów klubach dla homosiów i lesbijek – by zapobiegać stressom, jaką ci odmieńcy mogą być tam poddawani.
Wcale się nie dziwię: normalny homoś musi się w klubie dla „gejów” czuć tak, jak normalny heteryk wśród prostytutek, czyli mocno nieswojo – ale przecież wystarczy tam nie chodzić, by się przed tym strasznym stressem uchronić…
W tych dniach wyszły jednak i sprawy poważniejsze – co opisałem na swoim blogu słowami: Kolejny przykład postępu zidiocenia w Niemczech. P. Joachim Klüß, sędzia XV Izby Krajowego Sadu Pracy w Berlinie, uznał za słuszne roszczenia p. Silke Kühne – która zażądała, by mianować Ją jednym z 16 dyrektorów f-my „GEMA” – a ta cynicznie odmówiła. P.Kühne uznała, że jest to dyskryminacja kobiet – na co najlepszym dowodem jest, że wśród dyrektorów jest tylko jedna kobieta. Koronnym dowodem było… rozumowanie statystyczne: taki układ przypadkowo może zdarzyć się tylko raz na 100 razy.
P.Kühne zapomniała dodać (być może sama tego nie rozumie!), że rozumowanie to działa tylko przy apriorycznym, wyssanym z palca założeniu, że kobiety i mężczyźni mają jednakowe kwalifikacje do obejmowania stanowisk dyrektorów. Statystyk rozumuje dokładnie odwrotnie: wychodzi nie od tego, co jest na Księżycu, lecz od danych. Dane są takie: na 16 dyrektorów „GEMY” jest tylko jedna kobieta. Dość łatwo policzyć przy jakiej różnicy kwalifikacyj osiągnięty powinien być taki wynik. Na moje oko (nie chce mi się tego liczyć…): wtedy, gdy kobiety są średnio o 30% gorzej kwalifikowane od mężczyzn).
Z dokładnie tych samych powodów, z faktu, że mężczyźni poniżej 165 cm wzrostu (acz wśród nich byli tak znakomici osobnicy, jak Napoleon Buonaparte i Józef Wissarionowicz Djugashvili) nie są reprezentowani w drużynach NBA nie wyciągamy wniosku, że są „dyskryminowani” – lecz: że mają średnio gorsze kwalifikacje do zawodu koszykarza, niż drągale.
Gdyby przyjąć linię rozumowania sędziego Klüßa (proszę wejść na stronę:
http://www.bild.de/BILD/berlin/aktuell/2008/11/27/richter-kluess/ihn-werden-die-frauen-lieben.html i zobaczyć fizjonomię tego osobnika: typowy produkt jakiejś postępowej szkoły prawniczej im. Duracza czy innego Göbbelsa – by nie napisać wprost: euro-idiota) to jutro konusy mogłyby żądać odszkodowania za to, że nie przyjęto ich do „Dallas Mavericks”, „New York Knicks” czy „Houston Rockets”. A Białasy, że – choć jest ich w USA 89% – to na ringach WBA itd. 90% bokserów to Czarnuchy! P.Andrzej Gołota tylko dlatego nie jest Mistrzem Świata Wszechwag, że jest dyskryminowany z uwagi na kolor skóry. To chyba oczywiste?
Mówiąc poważnie: sprawę rozstrzyga rynek. Firmy, w których właściciel brałby gorszego dyrektora, byle mężczyznę, zamiast lepszej dyrektorki kobiety – zostałyby wyparte z rynku przez te, które dobierają pracowników optymalnie. Tak się jednak, jak widać, nie dzieje. Co dowodzi, że optymalnym jest branie do gremium decydującego o firmie tylko niektórych niewiast.
Jeśli więc prawdą jest, że kobiety zarabiają o 29% mniej od mężczyzn – to nie jest to dowód „dyskryminacji”, tylko dowód, że są o 29% gorszymi pracownikami. Feministki to idiotki, które nie zdają sobie sprawy, że udowadniają… tezy swoich przeciwników.
A może nie idiotki? Może po prostu wiedzą, że my tu robimy jakieś rozumowania statystyczne, których Władca, czyli L*d, i tak nie pojmie – a w d***kracji ma rację nie ten, kto matematycznie udowodnił swoje, lecz ten, kto głośniej wrzeszczy. A ponieważ kobiety mówią o 60% więcej, niż mężczyźni, a w dodatku ich głos bardziej wierci uszy – to teza sędziego Klüßa niedługo będzie wykładana na (postępowych, oczywiście) uniwersytetach jako bezwzględnie obowiązująca!
Tak, tak – proszę Państwa: czekają nas ciekawe czasy. W ogóle okres dekadencji jest bardzo zabawny. Może przyjść proces ze strony faceta, że nie chcą go przyjąć do domu publicznego w charakterze panienki. Wszystko może się zdarzyć.
Jak mówił Milton Friedman: okres dekadencji jest bardzo miły – podobnie jak upadek samolotu; ah, to rozkoszne uczucie nieważkości… Dopiero zetkniecie się z Ziemią jest nieprzyjemne. Ale: kto na pokładzie myśli o katastrofie, skoro nastąpi ona dopiero za jakieś 30 lat… Jak pisał śp. Mikołaj Dávila: „Ludzie o wiele częściej waliliby się młotkiem w palec, gdyby ból występował dopiero po roku”. A po 30 latach… Kogo to w d***kracji obchodzi!
Świąteczne nowości w e-księgarnii:

● Tylko u nas! “Korwin – wolnościowiec z misją” (JKM, Sommer): Pierwszy wywiad rzeka z najbardziej znanym polskim orędownikiem wolnego rynku! Kim naprawdę jest JKM?
● Tylko u nas w takiej cenie! “Mitologia efektu cieplarnianego” (Tomasz Teluk): Jedyna książka na rynku demaskująca ekofaszystów zarabiających na szantażu globalnym ociepleniem!
● Mamy ją jako jedni z pierwszych! “Sprawa Lecha Wałęsy” (Sławomir Cenckiewicz): “SB a Lech Walesa” ale w wersji przystępnej dla nie-historyka! Bez rozbudowanych przypisów i aneksów źródłowych ale z kapitalnym językiem narracji! Uzupełniona obszernym biogramem Wałęsy oraz sporą liczbą fotografii i fotokopii dokumentów!

● Rekomendacja dr Roberta Gwiazdowskiego i Romana Kluski! “Krótki kurs ekonomii praktycznej” (Krzysztof Dzierżawski): Autor demaskuje fałsz socjalistycznych haseł, uczy pragmatyzmu gospodarczego, ukazuje alternatywne do obecnych rozwiązania dla Polski!
● Końcówka nakładu! “Podatki czyli rzecz o grabieży” (Korwin Mikke) + “Czy można usprawiedliwić podatki” (T. Sommer): Pakiet dwóch klasycznych książek w świetnej cenie! Ograniczona liczba egzemplarzy!
● oraz… niezwykle inspirujące “Listy do młodego konserwatysty” (Dinesh D’Souza), wnikliwa diagnoza współczesnego świata w “Zachodzie i całej reszcie: globalizacja a zagrożenie terrorystyczne” (Roger Scruton), apologia zdrowego rozsądku w “Prawach człowieka i ich krytyce” (Adam Wielomski, Pawel Bala) i kilkanaście innych nowości!
Zapraszamy na świąteczne zakupy! W grudniu błyskawiczna wysyłka – wyłącznie priorytetem!
UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie;