Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

14/10/2007, 9:10. Kategorie: numer biezacy

Samuraj – mnich

Marek Jan Chodakiewicz »

Niedawno zaproszono mnie do świątyni buddyjskiej w północnej Wirginii, w USA, abym powiedział trochę o historii Japonii, co od dawna jest moim hobby. Zacząłem z grubej rury – o martyrologii japońskich chrześcijan. Wtrąciłem też o chrześcijańskich samurajach. To właśnie głównie oni zwołali krucjatę i pobili wojujących mnichów buddyjskich terroryzujących Edo w XVI w.

Potem opowiedziałem moim amerykańskim buddystom o założycielu ich sekty, Nichirenie. Ten XIII-wieczny mnich uważał, że ktokolwiek nie chce przejść na jego rodzaj buddyzmu, powinien zostać zabity. Słuchającym opadły szczęki. Jego amerykańscy wyznawcy zbyt przyzwyczaili się do podziwiania trzepotu skrzydeł motyla, aby kiedykolwiek zgłębić myśl i dzieje swego mistrza. Potem opowiadałem im o społeczeństwie japońskim na przestrzeni wieków. Wspomniałem też innego mnicha, Yamamoto Tsunetomo. Tsunetomo, zanim poszedł w mnichy, był samurajem, czyli tym, który lojalnie służy. Był swego rodzaju japońskim rycerzem. Ostrzegamy jednak przed mirror imaging, czyli odwoływaniem się do pozornych analogii w kulturach obcych. Gdy dla cudzoziemca coś wydaje się w Japonii znajome, jest to złudzenie. Twierdzimy tak w tym sensie, że nawet pozornie podobne postawy prawie zawsze mają zupełnie inne korzenie, wynikają z całkiem innych odruchów, są produktem całkiem odmiennej psychiki, odzwierciedlają często przeciwstawne wierzenia, a w końcu wyrastają z rozmaitych systemów rozumowania.

Rycerz to nie samuraj, bowiem rycerstwo zachodnie odwoływało się nie tylko do pogańskich tradycji chanson de geste i chanson d’amour, ale również permanentnie tkwiło w chrześcijaństwie. Samuraj nie miał obowiązku bronić słabszych. Miał lojalnie służyć swemu panu (tozama, daimyo). Jeśli chodzi o wdowy i sieroty, to można było je wszystkie bezwzględnie wyrżnąć. Jeńców też. A potem pokazywać ich obcięte głowy. Samuraje bowiem byli łowcami głów. Zwykle nie było litości, bowiem odruchy takie wyrastają głównie z chrześcijaństwa.

Yamamoto Tsunetomo wyrósł i żył właśnie w takim kontekście kulturowym w XVII i na początku XVIII wieku. Tsunetomo był zwolennikiem bezwzględnej lojalności. „Dla woja nie ma nic innego, tylko myślenie o swym panu… Tak jak żona powinna najpierw na męża zwracać uwagę, tak on zwraca się do swego pana”. Co więcej – u niego lojalność miała być odruchem psa Pawłowa, miała być intuicją. Tsunetomo odrzucał logikę całkowicie. „Nawet jeśli jest to niewątpliwe, że przegrasz – mścij się”. Nawet jak nie masz szans, a może szczególnie wtedy „stań się zdesperowanym szaleńcem”. I tak ideałem dla Tsunetomo był jeden z samurajów pana Soma, który rzucił się w ogień pałacu, rozciął sobie brzuch mieczem i schował tam dokument z drzewem rodzinnym swego pana, co uratowało pergamin przed spaleniem. Natomiast samuraj naturalnie zwęglił się, oprócz wnętrzności.
Tsunetomo zawarł swoje przemyślenia w zbiorze „Hagakure”. Oprócz ekstremalnych i prozaicznych rad, tomik ten dostarcza wiele ciekawych obserwacji o społeczeństwie i kulturze Japonii. Najbardziej chyba stałym elementem jest stoickie okrucieństwo. Pewnego razu złapano rabusia i skazano na śmierć przez tortury. Były zaprawdę wyrafinowane. „Na początku odpalono mu wszystkie włosy na ciele oraz wyrwano paznokcie. Podcięto ścięgna, a następnie borowano wiertłami i torturowano w rozmaity inny sposób… Na koniec rozcięto mu plecy, ugotowano go w sosie sojowym, a ciało połamano w pół”. Gdy dwóch samurajów pobiło się, zostali skazani na ukrzyżowanie, bowiem prawdziwi rycerze powinni byli użyć mieczy i walczyć na śmierć. Zresztą śmierć czyhała wszędzie i potencjalnie za wszystko. Pewien samuraj zabił dwóch ludzi – jednego za chamstwo, czyli publiczne urynowanie, a drugiego, bo był świadkiem zabójstwa.
Jak wspomina Tsunetomo, za jego młodości zwyczajem było, że samurajski syn w wieku pięciu lat ścinał psa, a na czternaste urodziny ścinał skazanego. Narzeka, że dożył czasów, gdy sfery wyższe już przestały swoje dzieci tak ćwiczyć, a prawie nikt z niższych warstw też tego nie robi. Jak człowiek od małego nie oswoi się z zabijaniem, to denerwuje się w niebezpieczeństwie, co powoduje tchórzostwo. Musi zmrozić następująca obserwacja: „jak się przetnie twarz wzdłuż, nasika się na nią i poskacze się po niej stopami odzianymi sandałami ze słomy, mówią, że skóra zejdzie”.

Tsunetomo czuł się doskonale w tym klimacie. „W zeszłym roku poszedłem na plac straceń w Kase, aby pościnać głowy. Doświadczenie to dało mi szalenie dobre uczucie”. Tłumaczy zresztą, że „z biegiem czasu przestępca zapomni o swojej zbrodni; najlepiej wykonać na nim egzekucję natychmiast”. Sposób na życie samuraj znajduje w śmierci” – ponuro rzecze Tsunetomo. A potem opowiada o etykiecie, którą zresztą porównuje do ścinania głowy, kaishaku: „Trzeba być szybkim na początku i na końcu, a spokojnym w środku” (s.138). Jego porady medyczne są raczej, hm, ekscentryczne: „wypicie odcedzonego napoju z nawozu karego konia powoduje zatrzymanie krwotoku po upadku z konia”.
W stosunkach międzyludzkich odradza prosić o przysługi zbyt często, bo jest to po prostu oznaką chamstwa. Przyjaciół, którzy wobec nas zawinili, należy dyskretnie ganić w ustronnym zaciszu prywatności. Publicznie powinno się ich tylko chwalić.
Co do kobiet, to mnich był mizoginistą. Przeciwstawiał je rozumowi, który „ma cztery rogi i nie poruszy się nawet w ekstremalnej sytuacji. Kobieta natomiast jest okrągła. Można powiedzieć, że nie odróżnia między dobrem a złem, prawością a występkiem i kręci się wszędzie”.

Ciekawe jest też podejście Tsunetomo do homoseksualizmu. Wygląda na to, że dla niego i jemu współczesnych jako zjawisko samo w sobie był on neutralny. Homoseksualizm stawał się godny potępienia, kiedy ktoś nie potrafił okazać w tym względzie wstrzemięźliwości. Tsunetomo ostrzega młodych, że homoseksualizm może sprowadzić „wstyd na całe życie”. Argumentuje, że „nasze uczucia należą tylko do jednej osoby na całe życie. Jeśli tak nie jest, to mamy doczynienia z sodomią bądź prostytucją”. Tsunetomo radzi, żeby partnerzy sprawdzili wzajemnie swoje intencje „przez pięć lat co najmniej.” Jeśli jest to uczucie prawdziwe, wtedy ulegają sobie i pozostają razem do końca życia. Generalnie jednak homoseksualizm to groźba dekoncentracji przy obowiązkach samuraja. Jak ktoś jest gotowy zginąć za kochanka, to gdzie jego lojalność wobec pana?

Elitaryzm jest dla Tsunetomo podstawą jego myśli. Gdy ktoś zaproponował szczegółowe wytłumaczenie spraw gospodarczych ludowi, Tsunetomo odparł: „Jest faktem, że ryby nie pływają w zbyt czystej wodzie. Ale jak znajdą się glony czy lilie, to ryby chowają się w ich cieniu i żyją sobie dostatnio. Dlatego też warstwy niższe będą żyły sobie w szczęściu, jeśli na pewne sprawy nie będzie się zwracało uwagi ani nie będzie się o nich mówiło”. Jednocześnie Tsunetomo podkreśla, że „ostre traktowanie ludzi charakteryzuje łajdackich łyków”. To brzmi bardzo à la Jan Chryzostom Pasek. Przy okazji warto nadmienić, że nasz samuraj-mnich jest też zwolennikiem regionalizmu. Poucza, że „głupio i wulgarnie z pogardą patrzeć na styl życia własny czy naszej prowincji. (…) Małpowanie stylu innych jest łgarstwem”.

Kogo to wszystko obchodzi? Choćby tradycyjne elity w Japonii. Przecież właśnie z Tsunetomo czerpał natchnienie zmarły mniej niż 40 lat temu słynny pisarz Mishima Yukio. Tsunetomo jest permanentnie obecny w kulturze Japonii, tak jak w Polsce czyta się ks.Skargę czy Stanisława ze Skarbimierza. W każdym przedziale historycznym jest zawsze czas, aby nauczyć się od poprzednich pokoleń i to, co potrzebne, zastosować w życiu. Jednak ludziom Zachodu trudno jest uczyć się od Japończyków.

Yamamoto Tsunetomo, „Hagakure: The Book of the Samurai” (Tokyo, New York and London: Kodansha International, 1979), tłum. William Scott Wilson.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>