Sommer: Kogo chce zniszczyć prezes PiS?

Z licznych ostatnio wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat politycznej przyszłości nie dowiemy się zbyt wielu konkretów dotyczących planów jego działań po ewentualnym powrocie do władzy. Wynika to zapewne głównie z tego, że żadnych pomysłów w tym zakresie nie posiada. Sporo natomiast z tych wypowiedzi można dowiedzieć się na temat jego taktyki.

Kaczyński daje do zrozumienia, że jego największym wrogiem jest prawicowa konkurencja, gdyż Platforma tak czy inaczej w ciągu najbliższych trzech lat zużyje się do końca. Skorzysta na tym PiS, ale – co prezesa niepokoi najbardziej – może skorzystać na tym także ktoś inny po prawej stronie sceny politycznej. Jeśli skorzysta za bardzo, to Kaczyński znów będzie musiał mieć koalicjanta, a przy jego organicznej niezdolności do kompromisu i potrzebie dominacji taka koalicja zbyt długo się nie utrzyma. Z tego wynika, że dla szefa PiS zupełnie kluczową sprawą jest zlikwidowanie tej konkurencji, bo to ona tak naprawdę jest dla niego niebezpieczeństwem numer jeden. Jej sukces de facto oznacza niemożność sprawowania władzy przez PiS!

Kaczyński już przystąpił więc do prób likwidowania tej konkurencji, czego spektakularnym przykładem było wchłonięcie Prawicy Rzeczypospolitej poprzez przyznanie jej działaczom dalekiego miejsca na listach wyborczych, co zapewne pozwoli wślizgnąć się do Sejmu jedynie Markowi Jurkowi, oraz psychologiczna zagrywka wobec Zbigniewa Ziobry na marszu w obronie Telewizji Trwam. Temu samemu celowi służy też instrukcja dla przedstawicieli PiS, którzy, zgodnie z jej treścią, nie mogą się pojawiać w programach telewizyjnych sam na sam z przedstawicielami partii Ziobry. A w najbliższej przyszłości podobnych działań będzie ze strony szefa PiS coraz więcej.

Paradoksalnie więc największym zagrożeniem dla ideowej prawicy różnych odcieni nie jest więc w tej chwili ani Tusk, ani Palikot, ani Miller – tylko właśnie Jarosław Kaczyński, który wprawdzie stworzył sprawną organizację, ale kieruje nią w taki sposób, by prawica w Polsce tylko incydentalnie miała realny wpływ na sprawowanie władzy. Prowadzi też permanentną wojnę na prawicy pod hasłem „Albo ja, albo komuna” – czego efektem są niestety ciągłe rządy radykalniejszej bądź bardziej umiarkowanej komuny.

wesprzyj_wolne_media_artykul