Sommer: Zagadka. Jaki to kraj?

Leżał pomiędzy dwoma europejskimi mocarstwami, ale jakimś cudem zachował niezależność, chociaż obaj sąsiedzi mieli na niego chrapkę. A dla tego jednego wielkiego sąsiada (niebezpośredniego), który przetrwał dziejowe zawirowania, wciąż jest solą w oku. Więcej – jest przedmiotem jego brutalnych ataków. Które jednak udaje mu się odeprzeć. Nic zresztą dziwnego – ma w takim stawaniu okoniem Goliatowi ponad 200 lat praktyki.

W kraju tym nigdy nie było demokracji. To znaczy oficjalnie jest to krzyżówka monarchii i demokracji, w której poddani robią, co chcą, dopóki książę im tegoì nie zabroni. Ale zastanówmy się: czy przypadkiem nie na tym właśnie polega sensowna monarchia?

W kraju tym nie było, rzecz jasna, nigdy socjalizmu, nacjonalizmu oraz wielu innych, jakże rozpowszechnionych w Europie -izmów. Kraj ten nie posiada stałej armii, choć na wypadek wojny może być powołany do sił zbrojnych każdy mężczyzna do 60 roku życia. W kraju tym nie ma urzędu celnego, a podatki są najprostsze i najniższe na świecie i trafiają nie do kasy państwa, tylko do kasy księcia – z którym można się nawet umówić co do ich wysokości i trybu płacenia. Nic więc dziwnego, że w państwie tym jest kilkakrotnie więcej firm niż… mieszkańców.

W kraju tym – o zgrozo! – katolicyzm jest religią państwową, a aborcja karana jest więzieniem (tak, tak – podlegają tej karze także kobiety, które aborcji się dopuszczą – co na logikę jest przecież oczywiste, ale wyprane w Europie mózgi traktują to jako skandal).

Nie muszę chyba dodawać, że w kraju tym nie ma państwowej, przymusowej edukacji, chociaż są szkoły finansowane przez księcia. A i tak wszyscy umieją czytać, pisać i rachować (liczenie jest tam, zdaje się, rozpowszechnione szczególnie szeroko i oparte na znanej, choć obecnie kwestionowanej na unijnych szczytach zasadzie, że 2 + 2 = 4).

W kraju tym nie ma żadnych bogactw naturalnych. A mimo to jest to – może od tego właściwie powinienem zacząć – najbogatszy kraj na świecie. I to z gigantyczną przewagą nad konkurencją. Ostatnie dane sprzed czterech lat mówią, że PKB na mieszkańca wynosi tam 141 tys. dolarów – czyli siedem razy więcej niż w Polsce i prawie cztery razy więcej niż w Niemczech. A podobno panujący książę nie chce do końca zdradzać, ile tak naprawdę jest w jego kiesie.

Nie, ten kraj to wcale nie jest Utopia. To państwo leżące w sercu Europy i nie należące do Unii Europejskiej.

Comments are closed.