
Wbrew kilku wydrukowanym przez „NCz!” opiniom, uważam, że to nierzekome czy faktyczne złamanie niektórych „zasad” UPR w ostatnich kampaniach wyborczych (od roku 2001) spowodowało jej wyborcze porażki. Partia Janusza Korwin-Mikkego, Stanisława Michalkiewicza i wielu innych wspaniałych ludzi przegrała bowiem tak naprawdę już na samym początku „demokracji” – w latach 1990-1991.
Przegrała głównie z powodu swojego trochę zbyt ambitnego i pełnego zasad programu. Bo program i hasła UPR były i są niestety nadal niemal zupełnie nie rozumiane i nie akceptowane w pokomunistycznym, murzyńskim społeczeństwie – manipulowanym i ogłupianym przez mass-media i ich obrazki od kilkudziesięciu lat.
Trzeba przypomnieć podstawowe fakty – szczególnie tym publicystom i czytelnikom „NCz!”, którzy w UPR w latach 90. nie byli, a mędrkują o „złamaniu przez UPR zasad”, „złym wizerunku” itp. Pierwsza kampania, w której UPR mogła zaistnieć w telewizorach i umysłach „wyborców”, była przed wyborami prezydenckimi jesienią 1990 roku. Każdy z siedmiu zarejestrowanych kandydatów miał 120 minut czasu antenowego (!) w kilkunastu odcinkach, aby całkiem swobodnie (bez nachalnych interwencji i przeszkadzania ze strony dziennikarzy) przekonywać widzów. Wśród nich było trzech kandydatów obozu „okrągłego stołu” (L. Wałęsa, T. Mazowiecki, W. Cimoszewicz) oraz S. Tymiński, L. Moczulski i R. Bartoszcze. A nie było pragnącego kandydować Janusza Korwin-Mikkego. Dlaczego? Na około dwa tygodnie przed końcowym terminem rejestracji kandydatów nastąpiło niespodziewane wycofanie się JKM z kandydowania wskutek trudności z zebraniem wymaganych 100 tys. podpisów. Zostało ono poprzedzone (kilkanaście dni wcześniej) odejściem z partii grupy biznesmenów i działaczy z kilku miast – pierwszym rozłamem, zapewne inspirowanym z zewnątrz, co zakłóciło akcję zbierania podpisów. Czy problem podpisów był jedynym powodem wycofania się JKM? Nie pamiętam, ale wiem, że ani On, ani inni ówcześni liderzy UPR nie zdecydowali się na zbieranie podpisów do ostatniego dnia i na ich uzupełnienie (w razie konieczności) np. nazwiskami i adresami znajomych i nieznajomych z książek telefonicznych – tak jak to zrobili podobno w kilku miastach działacze KPN (wówczas jeszcze nikt nie słyszał o numerze PESEL, a do złożenia kart z podpisami poparcia potrzebne były tylko nazwiska i adresy ludzi oraz ich podpisy). UPR trzymał się twardo zasady, że wyborczych podpisów poparcia „uzupełniać” telefonicznie czy wręcz fałszować nie należy.
Efekt tego był w każdym razie taki, że np. Leszek Moczulski mógł zupełnie swobodnie zachwalać swoją KPN i jej „program” przez 120 minut w samej telewizji, a JKM został „wyjęty” z TVP i radia na okres wielu miesięcy. L. Moczulski dostał wówczas co prawda tylko około 3,5 proc. głosów, ale jego KPN w pierwszych w miarę wolnych wyborach do parlamentu (11 miesięcy później – 27 października 1991 r.) dostała prawie 9 proc. głosów, ponad 50 poselskich mandatów i pozycję trzeciej w kraju partii w latach 1991-1993. A UPR zdobyła 2,27 proc. głosów i tylko trzy mandaty poselskie. Nie wykorzystano przy tym ówczesnej możliwości tzw. zblokowania wyborczych list z jedną-dwiema innymi niewielkimi partiami (np. chadeckimi czy „narodowymi”, a było ich w sumie pięć). A takie zblokowanie mogłoby kilkakrotnie zwiększyć liczbę mandatów UPR. To zblokowanie list proponowało UPR doświadczone i majętne, choć marginalne Stronnictwo Demokratyczne (istniejące od wczesnych lat PRL). Ale władze UPR odrzuciły tę propozycję jednej z partii PRL. W imię zasad oczywiście. Jeden z publicystów „NCz!” przytaczał już po wyborach wyliczenia, że zblokowanie list z samym SD dałoby UPR (przy tej samej liczbie głosów) nie trzy, a 21 mandatów poselskich, przy raptem dwóch-trzech mandatach dla SD.
Należy dodać, że w 1991 roku UPR osiągnęła najlepsze wyniki w tych okręgach (nie biorąc pod uwagę Poznania, gdzie kandydował JKM), w których nakleiła szczególnie wiele znakomitych plakatów z hasłem: „Świnie się zmieniają, ale UPR zlikwiduje koryto!”. Trzeci wynik UPR w kraju (po Poznaniu i Szczecinie, gdzie kandydował burmistrz Kamienia Pomorskiego Stefan Oleszczuk) miał okręg Gliwice, gdzie rozklejono ok. 6 tys. takich plakatów, a czwarty wynik w kraju (3,83 proc.) miał mój macierzysty Oddział Częstochowski UPR (na murach kamienic, szybach sklepów i dworców, przystankach autobusowych itp. „niedozwolonych” miejscach – wbrew przepisom i „zasadom porządku publicznego”– nakleiliśmy łącznie ok. 3,5 tysiąca tych „obraźliwych” dla demokracji plakatów i to w większości na pięć-sześć tygodni przed wyborami; rezonans był ogromny, szczególnie wśród robotników, rolników i sklepikarzy, bo „inteligencji” plakat ze świniami na ogół nie się podobał).
Największy, kilkakrotnie większy niż w roku 1991 wysiłek organizacyjny i finansowy partii został jednak poniesiony w sierpniu i wrześniu 1993 roku (3,18 proc. w wyborach do parlamentu – prawie 440 tys. głosów i zero posłów) oraz w roku 1995 przed wyborami prezydenta RP (mimo udanej i wielkiej kampanii JKM zdobył „tylko” niecałe 430 tys. głosów – 2,40 proc.). Po tych wyborach, w listopadzie 1995 roku stało się jasne, że partia konserwatywno-wolnościowych ochotników-społeczników, bazująca na poświęceniu kilkuset działaczy i pomocy raptem kilku tysięcy sympatyków (sklepikarzy, drobnych przedsiębiorców czy młodych lekarzy), osiągnęła już szczyt swoich możliwości organizacyjno-rozwojowych. Zaczęło brakować pieniędzy (także we własnych kieszeniach działaczy, którzy w dużej mierze sami finansowali partię). Warto zaznaczyć, że w okresie największej liczby faktycznych członków i działaczy UPR, a więc w latach 1993-1997 (około 1,5-2,5 tysiąca członków partii), UPR miała ich z pewnością trochę więcej niż ówczesne PC J. Kaczyńskiego i sporo więcej niż ówczesny ZChN – partie tworzące wcześniej rząd J. Olszewskiego, a mające w swych szeregach wielu byłych posłów, aktualnych radnych czy urzędników. UPR nie miała jednak – poza JKM i w skromniejszej mierze p.Stanisławem Michalkiewiczem – powszechnie znanych ludowi „twarzy”.
Nic więc dziwnego, że pomimo kolejnego wielkiego wysiłku w roku 1997 UPR otrzymała w wyborach już tylko 2,03 proc. głosów. Do słabszego wyniku przyczyniła się też – obok powstania na „prawicy” krzykliwej zbieraniny AW„S” – fatalna w skutkach decyzja (podjęta na 11 tygodni przed wyborami w porozumieniu ze środowiskiem drobnej partyjki Republikanie oraz z małymi organizacjami kupców, rzemieślników itp.) przemianowania komitetu wyborczego UPR na komitet Unia Prawicy Rzeczpospolitej (UPRz). Latem 1997 był to komitet niemal nikomu nieznany. Własne „zasady” nie pozwoliły UPR ani na zawiązanie wspólnego komitetu wyborczego z ROP J. Olszewskiego i A. Macierewicza (ale ci politycy też tego sojuszu z podejrzanymi dla nich „liberałami” z UPR nie chcieli), ani na wejście do „solidarnościowej”, proetatystycznej AW„S”, która wybory wygrała (prawie 34 proc. głosów i ponad 200 mandatów).
A po czterech latach względnej stagnacji UPR (w związku ze stopniowym wyczerpaniem sił i cierpliwości wielu działaczy), we wrześniu 2001 roku, stali wyborcy partii nie dostrzegli już listy UPR na wyborczych obwieszczeniach. Teoretycznie dobry pomysł JKM i paru innych osób z kręgu Rady Głównej – obsadzenia przez (pojedynczych w każdym okręgu) kandydatów UPR ostatnich miejsc na listach popularnej PO – nie wziął pod uwagę jednego: że doświadczeni gracze i „aferałowie” z PO i UW nie dopuszczą w żadnej mierze, za żadne skarby do powiadomienia murzyńsko-komunistycznego „elektoratu” w radiu i TV, a przede wszystkim w swoich audycjach wyborczych, że na ich listach są obecni ludzie UPR. I tak UPR została totalnie „skanalizowana” przez PO. Było znów zero poselskich mandatów. Już w czerwcu-lipcu 2001 roku, jeszcze przed wrześniowymi wyborami, nastąpił faktyczny polityczny kres „starej” UPR jako „partii zasad”. A jesienią tegoż roku, po kolejnych przegranych wyborach, UPR miała już kilkakrotnie mniej działaczy i „żelaznych” sympatyków niż w połowie lat 90.
Co było potem – dokładnie nie wiem, bo jesienią 2001 roku wycofałem się, po prawie 12 latach, z aktywności partyjno-organizacyjnej w UPR (także ze względów rodzinnych i zawodowych). Być może, wystawiając własną listę w wyborach do tzw. Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2004 roku (1,87 proc. głosów), UPR faktycznie złamała swoją wcześniejszą antyunijną „zasadę” (jak stwierdził w swoim artykule w „NCz!” p.Wiesław Liźniewicz). Ale dla partii, w perspektywie jej historii od roku 1989, nie miało to już żadnego istotnego znaczenia. A już zupełnie żadnego znaczenia politycznego z pewnością nie miało odejście kilkunastu czy kilkudziesięciu bardzo przejętych „zasadami” sympatyków – oburzonych startem UPR w wyborach do parlamentu UE (partie prawicy z krajów Zachodu, jak np. francuski Front Narodowy, biorą od lat udział w tych wyborach) czy np. zawarciem sojuszu ze związkowymi lekarzami. To z kim UPR miała zawierać taktyczne sojusze? Z „aferałami” z PO czy z J. Kaczyńskim? Aby ulec kolejnej „kanalizacji”?
Na szczęście wydaje się, że wbrew twierdzeniom wielu, UPR jeszcze całkiem nie upadła. Ma chyba jeszcze sporo dość ideowej młodzieży i jakąś strukturę organizacyjną w kilkudziesięciu miastach. Musi przetrwać czas oportunistycznych „liberałów” z PO, którzy kiedyś znikną jak KLD. Zwolennicy wolności i własności z UPR muszą unikać jak ognia tej „liberalnej” etykietki – już totalnie w Polsce skompromitowanej, przynajmniej w oczach tych niedużych grup społecznych (jak niektórzy przedsiębiorcy, inżynierowie, lekarze czy nawet rolnicy), które można jeszcze dla konserwatywnej prawicy pozyskać. Wystarczy przecież mówić, pisać i przekonywać do zasad wolności i sprawiedliwości, a nic nie mówić o „liberalizmie” czy „demokracji”. I wykazywać, że prawdziwi wrogowie i „kanalizatorzy” wolności, sprawiedliwego ładu i niepodległości Polski są w PO, LiD, PSL czy PiS.
Trzeba też nawiązywać różną, wszelką możliwą współpracę z innymi środowiskami prawicy. Przede wszystkim ze środowiskiem Prawicy RP Marka Jurka, z ruchem na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, a także ze środowiskiem LPR, aby stopniowo wspólnie budować – jak pisał prof. Jacek Bartyzel – wielobarwne „stronnictwo wielkiego celu”. W społeczeństwie postkomunistyczno-liberalnym, prowadzonym na smyczy przez telewizyjne wzorce i impulsy jak pies Pawłowa, innej drogi dla UPR (i pozostałej prawicy) nie ma. Z tego punktu widzenia nieudany wspólny start UPR w ostatnich wyborach z ww. partiami, nie był z pewnością całkiem bezowocny i stracony. Nici współpracy, wzajemnego poznania i zaufania – zostały przecież nawiązane.
ZACHĘCAMY DO ZAMÓWIENIA E-PRENUMERATY “NAJWYŻSZEGO CZASU!”:
● Kupując e-wydanie wspierasz rozwój portalu nczas.com
● 10 dowolnie wybranych numerów kosztuje jedynie 30 zł
● To tylko 3 zł za numer - czyli niecałe 10 gr za artykuł!
● W e-prenumeracie numer pojedynczy kosztuje tyle samo co podwójny (zawsze płacisz 3 zł zamiast 5 / 7 zł, które musiałbyś wydać w kiosku!)
Kliknij tutaj aby zamówić e-prenumeratę
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 1 komentarz
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. Skomentuj
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
Urzędnicy uznali, że nadszedł wiekopomny czas aby za pieniądze podatników promować pozytywne nawyki jedzenia! 12 komentarzy
UE zaangażuje “europejską flotę powietrzno-morską” do walki u wybrzeży Somalii. 14 komentarzy
Homo bajkę dla dzieci pilotażowo wprowadził do szkół rząd Wielkiej Brytanii. Oby nasz nie był następny. 22 komentarzy
27 Listopada 2007 o 02:54
Myślę, że łatwiej będzie zarobić na reklamach na stronie głównej, tylko jakby chociaż nie wydawały dźwięków i najlepiej jak by nie były we flashu to może niektórzy ludzie by ich nie wyłączali. Może reklamy tekstowe?
Co do UPR, wydaje mi się, że członkowie UPR powinni mieć zakaz używania słowa “liberalny”. Reklamy do ludu powinny być proste, tak jak przekonuje ostatnio pan Michalkiewicz.
27 Listopada 2007 o 09:10
“UPR przegrała z powodu zbyt licznych zasad?”
Każdy UPRowiec wie, że 7% poparcia dla LPRz przed szlachetnym czynem Janusza Mikke weWrześni było mistyfikacją spreparowaną przz Wielki Wschód, Światowy Kongres Żydów, Komisję Trójstronną, Gazetę Wyborczą i WSI. Naprawdę było mniej. Dopiero wspaniałe zwycięstwo Janusza Mikke nad podstawionym homoseksualnym feministycznym żydomasonem udającym dziecko na wózku inwalidzkim otworzyło wyborcom oczy na mądrość prawdziwego Męża Stanu Janusza Mikke i jego wiernych sług z UPR. Wyborcy ruszyli tłumnie do lokali wyborczych, by jak jeden mąż (żony zostały uwiązane na łańcuchu w kuchni zgodnie z zaleceniami miszcza) zagłosować na nich.
Lecz agenturalna lewacka żydomasoneria czuwała, podstępnie preparując wybory. Uważny obserwator widział, jak spod garniturów członków komisji wyborczych wystawały masońskie fartuszki, z ich teczek cyrkle i kielnie. Jak w kątach stały oznaczone sierpem, młotem i gwiazdą Dawida pudła ze spreparowanymi kartami do głosowania. Tym nikczemnym sposobem agentura nie tylko nie dopuściła do światłych rządów Janusza Ryszarda Księcia Regenta Winkor-Mikke, ale nawet zapobiegła dostaniu się UPR do Sejmu i Senatu.
Lecz zwycięstwo nadejdzie, siły Ciemności nie zwyciężą Światłości Wiekuistej i rządy UPR w końcu nadejdą, tylko musimy kupować więcej Najwyższego Czasu i demaskować lewactwo tak, ja ja teraz. Więcej objaśnią w swych mądrych jak zwykle felietonach Janusz Mikke i Stanisław Michlkiewicz już wkrótce.
27 Listopada 2007 o 09:47
@teść wuja:
Zdemaskowałem cię ty wstrętny podstępny lewacki żydomasoński prowokatorze! Nie wiedziałeś, że za napisanie “Książę Regent” zamiast “Xiążę Regent” o Jego Królewskiej Mości (JKM) grozi łamianie kołem, gdy Xiążę Regent obejmie juz wkrótce władzę?
Nie jesteś w UPR, bo nie wiesz, że to uchwalono na Radzie Głównej, Konwencie, Konwentykielu, Radzie Sygnatariuszy i posiedzeniu Straży UPR.
27 Listopada 2007 o 09:47
Rozdawajcie na ulicach bezplatna gazete. To wam zapewni stala obecnosc w umyslach ludu. Jeden tekst o ekonomii, reszta o kosmetykach i sporcie. Beda czytac, zaczna myslec, zrozumieja, zaglosuja. Wezcie przyklad z rozowych: kto nie czyta GW, musi czytac Metro.
27 Listopada 2007 o 09:59
“Rozdawajcie na ulicach bezplatna gazete”
W tym roku nie da rady. Na drukowanie nie ma kasy, bo tuskowcy w przeciwieństwie do rządów postkomunistów nie chcą już umarzać podatków panu Mikke czy panu Stokłosie.
27 Listopada 2007 o 10:49
Moim zdaniem potrzebne jest nowe otwarcie połączone z rebrandingiem - powołanie na przykład Polskiej Partii Libertariańskiej, kładącej nacisk na wolność gospodarczą i osobistą (na przykład zniesienie represji wobec osób zażywających narkotyki, walka z inwigilacją społeczeństwa - pesele, nipy, dowody osobiste itp.)
Wiązanie sie ze środowiskami p. Jurka czy LPR uważam za błędne i szkodliwe. Zwłaszcza młodzi ludzie przez to mogą zrazić się do UPR.
27 Listopada 2007 o 11:04
UPR gowno robi miedzy wyborami. Stad tez wynika poparcie na poziomie 1%.
Czy ktos zglosil do prokuratury podejrzenie popelnienia przestepstwa przez TVP -> nierowny przydzial czasu antenowego? A ile to kosztuje czasu? Tacy kozacy sa w UPR, ze nawet tego nie umieja zrobic?
Co z inicjatywa ustawodawcza majaca na celu likwidacje finansowania partii z budzetu? Tez JKM (3 zignorowane maile), Waldemar Rajca (zignorowany mail, zignorowany komentarz na blogu) i caly UPR (odpowiedz odmowna) maja to gleboko w d**ie.
27 Listopada 2007 o 12:40
“UPR gowno robi miedzy wyborami”
Zgadza sie. Nikt przecietny nie sledzi bohaterskiej walki JKM z oszczercami z LiD i Dziennika. Myliony wydawane zwykle na nieskuteczne kampanie lepiej wydawac na dzialania wlasnie miedzy wyborami.
27 Listopada 2007 o 12:49
deree tez ma rację, pisząc o rebrandingu.
Niestety, ale Realpolitik nie polega na powstrzymywaniu się od stosowania metod stosowanych przez konkurencję w celu objęcia rządów. Tak, trzeba zrobić rebranding, uliczny przemarsz poparcia, public relations, STALE nadawać do staruszków o zniesieniu podatku od rent i emerytur, dofinansować się z budżetu, a POTEM zlikwidować to i owo.
Nie należy tylko kłamać, ale po co mówić głośno ilu to się zapuszkuje lub zwolni potencjalnych wyborców? No, ludzie…
27 Listopada 2007 o 12:50
Bez obaw, jest jeszcze mnostwo normalnych ludzi, ktorzy potrafia podejmowac decyzje, brac odpowiedzialnosc za siebie, cenic wolnosc.
Ale malo kto zgodzilby sie etatowo wypisywac bzdury pod roznymi nickami i uprawiac taka propagande, jak widac powyzej w lewym wykonaniu.
Lewactwo smierdzi, moze wlasnie swym smrodem odstrasza? Zrobi smrod jak JKM powie, ze mordercow trzeba wieszac a nie glaskac, pusci baka w TV łże na hasla ze o dzieciach wini decydowac rodzice, a nie klasy integracyjne, zamaluje kałem plakaty z wyliczeniami realnie placonego podatku etc. No i etatowo najmuje pisaczy do gazet, na fora internetowe, jako geby medialne.
Lewactwo to regligia, silna, zaborcza, fanatyczna. Trudno sie z tym zmagac!
27 Listopada 2007 o 14:33
“UPR gowno robi miedzy wyborami”
niestety ale coś w tym jest
wystarczy gdy ktoś wchodził na stronę UPR przed wyborami - bardzo wiele nowości a teraz kompletny zastój jak w dialogu o polskim kinie z filmu Rejs…
jako zwolennika UPRu martwi mnie ten marazm, ja rozumiem że kłopoty finansowe ale przecież jest tyle możliwości zaistnienia w mediach i dotarcia do ludzi bez wykosztowywania się…
i nie mam pretensji wielkich do JKM bo akurat On robi bardzo wiele ale do cholery oprócz niego są tam chyba jacyś inni ludzie w tej partii?
no pan Wojtera też nie powiem stara się ale gdzie cała reszta władz?
jeśli brakuje czasu to zrobić parę etatów płatnych i niech coś się dzieje - na to powinno starczyć kasy ze składek
27 Listopada 2007 o 15:19
Korwin i cala reszta publicystow, to zawodowi narzekacze.
O ile wiem, przez 18 lat UPR zglosilo caly 1 (slownie JEDEN) projekt ustawy obywatelskiej i to w malo znaczacej kwestii kary smierci, gdzie bylo WIADOME, ze beda problemy, bo spoleczenstwo jest podzielone.
Likwidacje finansowania popieraja WSZYSCY, w tym PO. Nawet jest dostepny ich projekt ustawy. Wystarczy ruszyc dupe.
Ale dupa sie nie rusza, bo do wyborow 4 lata.
27 Listopada 2007 o 16:58
CO WY K….WIECIE O ROBIENIU POLITYKI; KIEDY NAM MOKNĄ I MARZNĄ DUPSKA , WY SOBIE SIEDZICIE Z PILOCIKIEM W RĘKU I NARZEKACIE
27 Listopada 2007 o 17:05
Drukujemy za własne pieniądze i rozdajemy za darmochę; na darmo!!!! A potem jakieś ćwoki głosują na tych popaprańców bo się rzekomo czymś rozczarowały; gadanie; czy warto rozpaczać za tym wątłym,procentem straconych głosów? Żadna strata i pociecha
27 Listopada 2007 o 17:23
Wam mokna i marzna dupska raz na 4 lata. To jest polityka?
Sorry, ale zeby cos osiagnac, to trzeba dzialac PRZEZ 4 lata a nie RAZ NA 4 lata.
Ja rozumiem, ze nikt z nas nie jest tutaj na etacie. Ale bez przesady.
Zamiast pisania kolejnego artykulu, ktory przeczytaja i tak tylko JUZ PRZEKONANI, moze warto wyjsc do POTENCJALNYCH wyborcow?
27 Listopada 2007 o 19:44
joy:
“no pan Wojtera też nie powiem stara się ale gdzie cała reszta władz?”
Chłe, chłe, chłe, joy jest nie na czasie. Pana Wojterę już dwa lata temu Mikke wywalił z partii (łamiąc statut UPR, co potwierdził Sąd Naczelny UPR, ale kto tam w m***rchii przejmował by się prawem, chłe, chłe, chłe), bo był zrównoważony, i uwierzył, że UPR jest prawdziwą liberalną partią, która ma idee, które powinna realizować w Polsce, a nie tylko narzędziem lobbingu Janusza Mikke i Stanisława Michalkiewicza na rzecz interesów Moskwy.
27 Listopada 2007 o 20:29
Tak dlugo, gdy UPR-em rzadzic bedzie pajacyk w muszce JKM i jego akolici :Michalkiewicz (dzielny tropiciel antypolskich spiskow swiatowego Zydostwa), Sommer (degenerat umyslowy pietnujacy policje za lapanie pijanych kierowcow i piratow drogowych) i paru innych przyglupow, tak dlugo UPR bedzie skazana na kleski wyborcze. Sa Polacy, ktorzy chca niskich podatkow czy Kary Smierci dla bandytow. Malo, bardzo malo jest Polakow, ktorzy chca, aby kazdy pijaczek spod budki z piwem mial dostep do broni palnej, albo zeby kazdy dzieciak mogl sobie kupic narkotyki.
27 Listopada 2007 o 21:03
Kazda partia potrzebuje medialnego lidera, w miare popularnego wsrod ludu.
Dopoki Mikke bedzie swoja facjata i zacietrzewiona osobowoscia reprezentowal UPR (patrz wydarzenie we Wrzesni), nie ma sznas na JAKIEKOLWIEK zwyciestwo wyborcze. Stalo sie to jasne dla wielu z nas juz w latach 90-tych. Dlatego osobiscie odszedlem z UPR (oddzial Sopot - byl takowy) i wielu kolegow rowniez dalo sobie na luz z dzialalnoscia w UPR na rzecz bardziej obiecujacych przedsiewziec. Pytanie pozostaje - czy to UPR wylania Mikkego, czy Mikke posiada UPR? I jak zawsze postuluje - usunac go z partii raz na zawsze, UPR tylko na tym zyska.
27 Listopada 2007 o 21:34
dominik108, masz na pewno rację co do antyPR JKM, pomijając fakt czy ma on racje czy nie (czasem, moim zdaniem, ma, czasem nie). Jednak jaką masz teraz alterantywę?
Ja nie dostrzegam bardziej obiecujących przedsięwzięć . Zaletą części UPR jest mimo wszystko oddanie, ludzie prują flaki i jakoś wątpię by zbijali na tym niesamowite kokosy (lepiej to robić po innej stronie barykady, nie oszukujmy się). Szkoda, że tacy ludzie jak Ty dają sobie spokój z UPR, za parę lat mogą oni przejąć stery. Popiela nie ma takiej charyzmy i rozpoznawalności jak JKM, ale rokuje nadzieję, nie uważasz? To samo dotyczy wielu innych.
27 Listopada 2007 o 22:00
“Popiela nie ma takiej charyzmy i rozpoznawalności jak JKM, ale rokuje nadzieję, nie uważasz?”
Marnie rokuje. Za dużo pisze o ekonomii, a za mało lobbuje na rzecz interesów Matuszki. Sponsor chyba nie będzie nim zainteresowany.
28 Listopada 2007 o 00:46
“Jednak jaką masz teraz alterantywę?” Prosta-UPR powinien odciac sie od Mikkego
kompletnie. Natura nie znosi prozni i nowa postac sie pojawi automatycznie. Nieszczesna osoba Mikkego jest po prostu dla UPR przytlaczajaca, wszystko sie bardziej lub mniej kreci wokol niego, a facet jest niefartowny - nie dosc ze sam nie robi zadnej kariery, to jeszcze pograza partie ze soba. Dlatego lament - jaka szkoda, ze nie ma z nami Kisiela, to byla osobowosc nieprzecietna - bo to jego zasluga ze UPR istnieje, a nie Mikkego.
“Szkoda, że tacy ludzie jak Ty dają sobie spokój z UPR, za parę lat mogą oni przejąć stery”.
Dziekuje bardzo za mile slowa - ale odejsie z UPR to nie wszystko, juz od 10 lat siedze w USA na Long Island. Niemniej nie zamierzam tu pozostac na stale, biznes prowadze tez w Polsce (wydawnictwo egzotyczne - joga i pokrewne) kiedy niedlugo dokoncze ksztalcic moje dziecko (czyli placic za studia), chetnie wroce na stare smieci, szczegolnie ze rodzinny Sopot to piekne miasto.
Ale powrot do UPR-u? Z betonem i fanatykiem typu Mikke jako lider, to malo prawdopodobne.
Typki jego pokroju mysla ze zawsze maja racje, ze sa najinteligentniejsi, a inni potrzebuja byc przez niego jasnie oswiecane.
Watpie zeby mu sie zmiescilo w glowie ze mozna byc konserwatysta, prawicowcem, biznesmanem, pro-ekologiem i wegetarianinem (25 lat!) za jednym zamachem.
Ach, i nie wyznawac Chrzescijanstwa!
28 Listopada 2007 o 06:23
Muszę powiedzieć, że jestem zbudowany tymi postami powyżej.
Od dłuższego czasu nie czytałem NCzasu, gdyż nie miałem dobrej opinii o tym czasopiśmie. Po powrocie i po przeczytaniu przed paroma dniami paru żenujących artykułów dałem upust swemu oburzeniu w kilku dosyć zjadliwych komentarzach. Wielu uznało to za sabotaż na zlecenie albo w najlepszym razie misję maniacką. Co tam. Teraz stwierdzam, że i dla wielu innych staje się jasne, co dzieje się w UPR i gazecie NCzas. Pojęli destrukcyjną rolę JKM i innych postaci-indentyfikatorów z kręgu UPR.
Weźmy chociaż ten numer NCzasu pod lupę. Jest zalany fekaliami umysłowymi made by JKM. Czy tak myśli liberał czy ogarnięty szałem regulacji trockista albo po prostu maniak? Krótki fragment z reformy rewolucjonizującej funkcjonowanie prawa jazdy podług JKM:
Teraz rozumiem, dlaczego JKM na pewnych listach możliwych do znalezienia w internecie, występuje z drugim, rzekomo prawdziwym nazwiskiem oraz predykatem: dywersant! Ten człowiek zrobi wszystko, aby skompromitować każdą sprawę, którą reprezentuje. Świadomie czy z racji mankamentów umysłowych — nieważne.
Pierwszy warunkiem, aby wóz ruszył z miejsca, jest wysadzenie z niego JKM.
28 Listopada 2007 o 10:06
“Teraz rozumiem, dlaczego JKM na pewnych listach możliwych do znalezienia w internecie, występuje z drugim, rzekomo prawdziwym nazwiskiem oraz predykatem: dywersant!”
Coś więcej?
Chętnie porobię sobie tam jajca z Janusza Goldberga, Mikke, czy jak tam w końcu ten awanturnik się nazywa
28 Listopada 2007 o 16:25
Gdyby jeszcze te nasze rozmyslenia znalazly jakikolwiek oddzwiek, byloby wspaniale.
Pozostana bez komentarza i skazane na zapomnienie. A konwektykle, rady i inne dalej beda robic swoje 1.3 do 2.33% co 4 lata.
Pathetic.
28 Listopada 2007 o 20:36
przeczytałem kilka komentarzy i dochodze do wniosku że jeden troll je pisał, nie bede wymieniał nazwiska trola bo to dla trola jak pożywienie, satysfakcja. w telewizji matrix a w necie trolizm , jak tu żyć ?
29 Listopada 2007 o 00:36
Troll — argument na wszystko :) Powodzenia!
29 Listopada 2007 o 04:34
dominik108 you are wanker
…”Watpie zeby mu sie zmiescilo w glowie ze mozna byc konserwatysta, prawicowcem, biznesmanem, pro-ekologiem i wegetarianinem (25 lat!) za jednym zamachem. Ach, i nie wyznawac Chrzescijanstwa!”…
dominik108 w Australii takich “konserwatystow” jak ty nazywaja wankers.
29 Listopada 2007 o 05:38
A w Rosji nie pijacych wodki szklankami nazywaja “pizdiec.”
Odzwierciedla to tylko poziom rozwoju umyslowego delikwenta miotajacego obelgi.
Wiec wg. AS (od Australopitecus?) musze odzywiac sie padlina, zapisac sie do partii wyznaniowej i wszelkie wyrzeczenia lub niewygody na rzecz ochrony przyrody nazywac lewactwem, hmm?
1 Grudnia 2007 o 11:40
Ale awantura na forum, rewelacja!
“Wam Panowie kury szczać prowadzać a nie politykę robić”-pozdrowienia od Marszałka.
1 Lutego 2008 o 20:42
Według mnie UPR przegrało wybory nie przez posiadanie zbyt licznych zasad, tylko poprzez wejście w koalicję z oszołomami typu pan Jurek i pan Giertych. Przy takiej trójcy - dodając pana JKM - UPR nie miała szansy wygrać żadnych wyborów.