Ateista Hartman głosi, że św. Jan Paweł II i bł. ks. Popiełuszko byli przeciwnikami demokratycznego państwa prawa i równości obywateli

Jan Hartman fot. Jan Bodakowski
Jan Hartman fot. Jan Bodakowski

W najnowszym felietonie „Jak PiS bohaterów upokarza” opublikowanym na swoim blogu, czołowy polski ateista prof. Jan Hartman stwierdził, że „Jan Paweł II albo Popiełuszko” choć krytykowali komunę, to nie ukrywali, „że interesuje ich Polska katolicka, a nie demokratyczne państwo prawa, traktujące na równi wszystkich obywateli i wystrzegające się ideologicznego dyktatu jakiejkolwiek religii albo ideologii”. Zdaniem prof. Hartmana obaj dążyli do uzależnienia Polski nie od Moskwy, ale od Watykanu.

Warto zwrócić uwagę, że błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko sadystycznie zamordowany przez komunistów, w tym jednego esbeka pisującego tak jak prof. Hartman do prasy antyklerykalnej, jest przez autora określany tylko mianem „Popiełuszki”.

W swoim artykule prof. Hartman ubolewa, że „tak czy inaczej o Wojtyle czy Popiełuszce wie każde dziecko. Za to prawdziwych bohaterów polskiej wolności – z wyjątkiem Wałęsy, Kuronia i Michnika – zna tylko garstka inteligentów”. Profesor żali się, że nikt nie pamięta takich osób jak „Mirosław Chojecki – współtwórca KOR i szef najważniejszego wydawnictwa podziemnego NOWA”.

To, że prof. Hartman wykorzystuje w swoim plugawym felietonie postać Mirosława Chojeckiego jest skandalem. Przez cały okres III RP zasłużony działacz opozycji antykomunistycznej Mirosław Chojecki był wydawcą świetnej polskiej fantastyki w wydawnictwie „Supernowa”. W tym i niezwykle prawicowych powieści autorstwa np. Rafała Ziemkiewicza, za co jego wydawnictwo było krytykowane przez środowiska lewicowe.

W swoim tekście Hartman wykorzystał to, że Mirosławowi Chojeckiemu miano odmówić dodatku kombatanckiego, uzasadniając to tym, że działacz opozycji podpisał zobowiązanie do nie obalania siłą władzy PZPR w czasie stanu wojennego.

Hartman skrytykował Mirosława Chojeckiego za poparcie lustracji. Zdaniem profesora ateisty „cała pisowska lustracja nastawiona jest na jedno – wykrywanie i piętnowanie tajnych współpracowników bezpieki. Nie pracowników, lecz właśnie współpracowników. Jakaś archaiczna pramoralność każe tym ludziom uważać, że największą zbrodnią jest współpraca z wrogiem, a więc zdrada”.

Manipulacja Hartmnaa polega na tym, że pozorna obrona Mirosława Chojeckiego ma w oczach czytelników zrównać jego postawę z postawą tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa, i przedstawić TW SB jako ofiary systemu.

Szokujące jest w tekście Hartmana przedstawienie św. Jana Pawła II i bł. ks. Jerzego Popiełuszki jako przeciwników demokracji, pluralizmu i praw człowieka.

Wieloletnie nauczanie papieża i męczennika są świadectwami na to, że dla św. Jana Pawła II i bł. ks.Jerzego Popiełuszki, obrona demokracji, pluralizmu, wolności, i praw obywatelskich, były niezwykle ważne. I między innymi za obronę takich wartości, ksiądz Jerzy Popiełuszko został sadystycznie zamordowany przez funkcjonariuszy SB, w tym i przez jednego z publicystów pracy antyklerykalnej, a Jan Paweł II był ofiara zamachu, inspirowanego i zorganizowanego przez sowietów za pośrednictwem bułgarskiej bezpieki i islamskich terrorystów

Opracował Jan Bodakowski

O Hartmanie pisaliśmy w
Ateista Jan Hartman piekli się z powodu katolicyzmu Cezarego Pazury i pluje na Kościół Katolicki. „Uczestnictwo człowieka wykształconego w aktach religijnych jest obciachem”

  • Sergiusz Bulikowski

    Wg Hartmana to pewnie mordercy ks. Popiełuszki reprezentowali zwolenników demokratycznego państwa prawa i równości obywateli?
    No brak słów po prostu.

  • Andrzej Kucharczyk

    Hartman nie jest żaden ateista tylko zwyczajny żyd, założyciel w Polsce żydowskiego zakonu Bnai Brith (Zakon Synów Przymierza). Że też taką gnidę trzymają na UJ!

  • Peter Malicki

    „demokratyczne państwo prawa” to oksymoron; nomokracja to nie demokracja tak samo, jak demokracja to nie anarchia…
    Pustak Hartman najwyraźniej już tak podstawowych spraw nie ogarnia.

    • BaSz

      To pokazuje, jak w tej naszej „klerykalnej” ojczyźnie łatwo o tytuł profesorski, z dodatkiem docenta autorytetu „moralnego”: wystarczy pluć na Kościół, i na patriotyzm. Och, jak fatalnie się składa, że zarzucono wielce szlachetny, i skutecznie sekujący gnidy obyczaj pojedynków, i kodeks Boziewicza!