W najbliższym czasie należy spodziewać się zamachu na rodzinę. Państwowe urzędy prawdopodobnie przygotowują się na wprowadzenie „monitoringu” rodziny i zwiększenie interwencji w nasze sprawy prywatne.
Wniosek ten wysnuwam z przeprowadzanej od pewnego czasu w mediach gigantycznej kampanii poświęconej molestowaniu i biciu dzieci przez rodziców. W niektórych dziennikach telewizyjnych – a przoduje tu TVN – wiadomości o pobitym przez ojca czterolatku przedstawiane są jako prawdziwe „newsy dnia”, tak jakby to, że jakiś pijak pobił własne dziecko było wydarzeniem ważniejszym niż wizyta naszego prezydenta czy premiera za granicą lub głosowanie w Sejmie nad odwołaniem ministra. Te same media z zapałem relacjonowały przypadek zboczeńca z Austrii, który przez 24 lata więził i gwałcił swoją córkę w piwnicy. Pojawiały się już wtedy otwarcie formułowane komentarze o potrzebie zwiększenia kontroli państwa nad życiem rodzinnym.
To stara metoda wszystkich zwolenników zwiększania państwowego interwencjonizmu: najpierw rzucić temat, rozpocząć o nim dyskusję w mediach – z komentarzem, że temat ten „podzielił opinię publiczną”, mimo że zajmują się nim wyłącznie dziennikarze – a potem wyjść z etatystyczną interwencją jako „rozwiązaniem problemu”. Tak było np. z nakazem palenia świateł mijania przez cały rok: najpierw rzucono hasło zachęty do ich palenia przez cały rok – z komentarzem, że to tylko „zalecenie” wynikłe z „analizy statystyk” – a potem szybkie rozporządzenie odpowiedniego ministra i musimy palić światełka.
Podobną, na nieporównywalnie większą skalę kampanię prowadzą media pod sztandarami „walki z homofobią”, przygotowując podglebie pod rozwiązania ustawowe w tym względzie, które mają pogrzebać ostatecznie instytucje rodziny.
Z tego właśnie powodu bezustanne epatowanie widokiem pobitych trzyletnich Michałków i pięcioletnich Krzysiów trudno uznać za przypadkowe, co wcale nie oznacza, że mamy tu do czynienia z jakimś „spiskiem wiadomych kręgów”. Nie, dziennikarze znaleźli po prostu dobry i podnoszący oglądalność temat, sprawę, która bulwersuje normalnych ludzi. To odruch naturalny. Ale urzędasy mają to do siebie, że jak widzą zło społeczne, to traktują takie zdarzenie nie w kategoriach moralnych, ale jako uruchomienie nowego paśnika. Oto należy uchwalić odpowiednią ustawę lub wydać rozporządzenie, w wyniku którego zostanie powołany nowy urząd lub zostaną zwiększone kompetencje już istniejącego urzędu (wraz z nowymi etatami do obsługi problemu), aby zaradzić złu. Kręgi socjalistyczno-feministyczne w PiS (w postaci byłej minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej) wystąpiły zresztą już z projektem ustawy, która miałaby zwiększyć etatystyczną kontrolę nad rodziną, oczywiście „dla dobra dzieci”. Skoro kontrolą taką ktoś musi się fizycznie zajmować, to daje to znakomity pretekst do zwiększenia liczby urzędników i tzw. pracowników socjalnych (socjalistycznych).
Zawsze zdarzali się psychopaci, którzy bili własne dzieci. Warto jednak zwrócić uwagę, że to właśnie Państwo Polskie stworzyło znakomite warunki dla rozwoju takich zachowań. Mam tu na myśli tzw. becikowe. Rodziny patologiczne potraktowały rodzenie dzieci jako autentyczne źródło dochodu. To było zresztą do przewidzenia: suma 1000 PLN nie skłoniłaby do przejścia przez bóle porodowe żadnej kobiety, która poważnie patrzy na sprawy tego świata. Inaczej na takie sprawy patrzy się w środowisku chronicznego bezrobocia, gdzie przepija się każdą kwotę. Te 1000 PLN becikowego bezmyślnie przeznaczane jest na alkohol. Skutkiem becikowego jest więc wprawdzie zwiększenie przyrostu naturalnego, ale przede wszystkim w tych grupach społecznych, których rozrostu liczebnego wcale sobie tak bardzo nie życzymy.
Innymi słowy: etatystyczna interwencja wytworzyła chorobę w postaci nadprodukcji dzieci w rodzinach patologicznych, a potem mamy pomysł, aby kolejna interwencja państwa zapobiegła problemowi za pomocą kontroli instytucji rodziny przez państwo w postaci programu „monitorowania” dzieci. Czyli normalne rodziny muszą unieść ciężar podatkowy przeznaczony na tzw. becikowe, a następnie mają być poddane prewencyjnej kontroli przez urzędy, gdyż w sztucznie namnożonych rodzinach patologicznych bije się dzieci…
W napisanych w XVIII wieku Badaniach dotyczących rozumu ludzkiego David Hume sformułował interesującą tezę, że działania ludzkie – a dotyczy to szczególnie prawodawców – skażone są min. przez symplicystyczną zasadę „jedna przyczyna – jeden skutek”, czyli przez przekonanie, że jeśli istnieje jakieś zło społeczne, to można je względnie łatwo uleczyć na drodze ustawowej. Ale Hume zwrócił uwagę, że ludzki rozum upraszcza sobie ogląd rzeczywistości i zajęty naprawieniem tego zła nie zwraca uwagi na skutki uboczne. Nie jest więc tak, że jedna przyczyna wywołuje jeden (ten pożądany) skutek. Przy okazji wywołuje jeszcze skutki uboczne, których rozum prawodawcy nie przewidział, a które często są nie mniej złe niż problem, który ustawodawca chciał rozwiązać za pomocą swojego uregulowania. W ten sposób Hume uzasadniał niewłaściwość i szkodliwość interwencji etatystycznych w życie społeczne. Trudno się z tym poglądem nie zgodzić, obserwując skutki uboczne wprowadzenia becikowego.
Skutkiem ubocznym wprowadzenia becikowego jest wiszący już w powietrzu zamach na życie prywatne polskiej rodziny. Urzędasy już ustawiają się do bitwy, już widzą się w roli kontrolerów rodziny. Zaraz usłyszymy, że bicie dzieci zdarza się „także w normalnych rodzinach”, a więc tysiące inspektorów należy rzucić do przeczesywania domów i mieszkań w poszukiwaniu zwyrodniałych rodziców.
Przy okazji znajdą się też dodatkowe etaty w socjalistycznych molochach zwanych „domami dziecka”, gdzie będą przetrzymywane zabrane rodzicom potomstwo. Media będą pasjonowały się efektami, statystykami, będzie rosła oglądalność i wpływy z reklam. Tylko biedna polska rodzina nic na tym nie zyska, stając się ofiarą kolejnego eksperymentu z zakresu inżynierii społecznej. Ale taka jest właśnie natura socjalizmu.
(źródło tekstu: http://konserwatyzm.pl/content/view/3735/111/)
Inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła do najwyższego poziomu od co najmniej 1997 r., gdy rozpoczęto zbieranie danych. To skutek pogłębiającego się kryzysu na rynku finansowym, który ograniczył zaciąganie kredytów oraz zwiększył koszty życia. Ceny konsumpcyjne wzrosły o 5,2 proc. (r/r)… 1 komentarz
Członkowie Koalicji Klimatycznej chcą płatnych pozwoleń na emisję CO2 od roku 2013. Uzyskane pieniądze z aukcji mają być przeznaczone m.in. na wzrost efektywności energetycznej. [nice_alert]Darmowe zezwolenia na emisję CO2 prowadziły do wynagradzania nieefektywnych producentów, którzy szkodzili klimatowi. Niektóre kraje członkowskie… 16 komentarzy
Kryzys “nie może być dla UE pretekstem do rezygnacji z ambitnych celów pakietu klimatyczno-energetycznego” - ostrzegł we wtorek przed szczytem UE przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso, odrzucając jakiekolwiek możliwość osłabienia celów redukcji CO2. [nice_alert]“Ratowanie planety nie jest jak drink po kolacji,… 10 komentarzy
Małe zakłady, które przerabiają winogrona z własnej uprawy, nie będą musiały uzyskiwać statusu składu podatkowego. Zakłada to projekt nowej ustawy akcyzowej, której pierwsze czytanie Sejm przeprowadzi w tym tygodniu – pisze “Rzeczpospolita”. Przepis ten spełnia postulaty branży. [nice_alert]Obecnie producencie wina… 14 komentarzy
Laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii został Amerykanin Paul Krugman, profesor ekonomii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Princeton, specjalista w dziedzinie handlu międzynarodowego. Królewska Szwedzka Akademia Nauk nagrodziła Krugmana za sformułowanie nowej teorii, dotyczącej urbanizacji. Laureat zintegrował różne dotąd dziedziny… 16 komentarzy
Gdyby nie Donald Tusk, Lech Wałęsa mógłby tylko pomarzyć o zasiadaniu w “radzie mędrców”, która przygotowuje plany rozwoju Unii Europejskiej. Dopiero po interwencji polskiego premiera Lech Wałęsa dostał zaproszenie. Wcześniej słyszał, że nie wejdzie do rady, bo nie zna języków… 17 komentarzy
I to mimo kryzysu finansowego - według najnowszego rankingu konkurencyjności Światowego Forum Gospodarczego Stany Zjednoczone nadal mają najbardziej konkurencyjną gospodarkę na świecie. [nice_alert]Według raportu opublikowanego 8 października br. na drugiej pozycji znalazła się Szwajcaria, a na dalszych – Dania, Szwecja i… 23 komentarzy
50 tyś. berlińczyków protestowało przeciwko “szaleństwu nadmiernego państwowego nadzoru” elektronicznego nad życiem obywateli Niemiec. [nice_alert]Demonstrację, która zakończyła się pod Brama Brandenburską zwołało 117 stowarzyszeń obywatelskich reprezentujących najrozmaitsze środowiska, od prawników po robotników przemysłowych. Uczestnicy w swych przemówieniach krytykowali rządowe środki zapobiegania… 13 komentarzy
25 Lipca 2008 o 19:49
Panie doktorze, coś takiego jak 24 lata w piwnicy nie zdarza się codziennie. Dziwactwem byłoby wspominać o tym w wieczornym dzienniku, a potem cisza…
Trzeba zrobić tak aby każdy kto krzyk słyszy z za ściany, wybierał 997 zamiast spokojnie czekać na wywiezienie kogoś z mieszkania w czarnym worku. Przykre jest to, że nikt niczego nie słyszał.
25 Lipca 2008 o 22:22
Faktycznie, nudzę się śmiertelnie, więc dla rozrywki zacznę prowadzić nasłuch. A nuż komuś ocalę skórę przed wygarbowaniem?ostatnio jakiś gnojek rysuje gwoździem auta. Może , kiedy stary będzie mu łoił skórę ,ja utwierdzę go w przekonaniu że w zasadzie nic złego nie robił. Masz cynik rację.Takie CETI na małą skalę, a ile radości.
25 Lipca 2008 o 22:23
Muszę zacząć chodzić w hełmie , bo a nuż….
25 Lipca 2008 o 22:25
Demokrata, kiedy sparzy się w palec, chce poodcinać wszystkie ręce
25 Lipca 2008 o 22:51
robolu, ach nic nie zrozumiałeś.
Nie chodzi o pierwsze z brzegu bicie za karę. Chodzi o coś co stanowi zagrożenie dla życia i niszczy zdrowie. Za siniaki, bo zupa była za słona.
25 Lipca 2008 o 23:21
Hmm…Wielka Brytania placi obecnie wysoka cene za wprowadzenia karalnosci rodzicow za danie dziecku klapsa (z kara wiezienia i odebraniem dziecka rodzicom wlacznie). Pokolenie wczesnych nastolatkow zdaje sobie doskonale sprawe ze swej bezkarnoci i zachowuje sie tak jak zachowuje, czyli skandalicznie ku przerazeniu bezsilnych doroslych. Oczywiscie przestepczosc wsrod nieletnich wzrosla drastycznie od czasu wprowadzenia kretynskiego pzepisu. Wiele razy slyszalem od znajomych z pracy opowiesci o rozwydrzonych dzieciach grozacych rodzicom policja. Polacy jak dotad mogli w takim przypadku wyslac pocieche do Polski i tam “porozmawiac po mesku” z dzieckiem, ale wkrotce moze byc to niemozliwe. Dobrze, ze mam tez rodzine w Afryce, wiec jakby co, to…uff…co za czasy.
26 Lipca 2008 o 00:39
Znowu pochwalanie przemocy domowej?
Proponuję, by publikować tu jeszcze popleczników lekkiej pedofilii, strzelania do demonstrantów, zabijania przeciwników politycznych…
A nie, to już jest. :-)
26 Lipca 2008 o 10:59
Szanowny Lewicki! Prosze dowiedz sie o spolecznych skutkach wprowadzenia zakazu kar fizycznych przez rodzicow w krajach, ktore popelnily ten blad. W W. Brytanii trwa dyskusja nad wycofaniem fatalnego przepisu, ktory kompletnie zdemoralizowal mlode pokolenie i stal sie przyczynkiem do powaznych problemow spolecznych w srodowiskach ludzi mlodych.
26 Lipca 2008 o 11:08
Dowiedziałem się. Najistotniejszym skutkiem społecznym jest to, że kraje, w których jest mniej przemocy domowej, mają mniej przestępczości.
A to, że bicie dzieci leczy problemy społeczne, to taka sama chora wizja jak to, że mikkoluba powinno się lać po mordzie, żeby w końcu zaczął myśleć. Powinno się?
To przemoc demoralizuje, bo uczy braku szacunku i - po prostu “przemoc rodzi przemoc”. Poprzez fakty - bo bicie jest faktem a mikkistyczne bzdury wpajane rzekomo dla dobra dzieci są tylko bredniami i nikogo nie obchodzą, włącznie z dziećmi.
26 Lipca 2008 o 13:12
Monitoring poprzez legalne umieszczenie teleekranów w każdym domu (w każdym pomieszczeniu) - wystarczy odpowiednia ustawa. Teleekrany powinny mieć również miernik decybeli. Rodzicowi, który podniesie głos na swoją latorość (zatruwającą życie wszystkim wokół), zostanie natychmiast wytoczony proces o stosowanie przemocy - bez możliwości odłowania się od wyroku.
W ustawie zróbmy ponadto założenie, że osoba podejrzana jest winna i wykazanie tej winy jest jedynym zadaniem sądu, kara jest tylko jedna - ewaporacja (trudne słowo).
26 Lipca 2008 o 14:17
Karać dzieci w ogóle nie będzie można, bo w jaki sposób? Dotknąć nie wolno, nakrzyczeć też nie, bo może to zostać uznane za znęcanie się psychiczne.
Jeżeli nawet czujesz się dziś wzorem taty lub mamy, to kto wie, jak będzie zmieniać się w czasie definicja “odpowiedniego rodzica”? Jutro mogą ci odebrać dziecko za klapsa, pojutrze za wypicie szklanki piwa.
27 Lipca 2008 o 00:38
Tak coś w tym jest, że kręgi masońsko-pedalsko-lewicowe ciągle gadają o biciu dzieci, jak o oni to mówią w “rodzinie”. Co prawda w 90% przypadków dodają bez komentarza, że tym bijącym był konkubent matki dziecka. Od kiedy to życie na kocią łapę, często przez dwoje pijaków i nawet bez reżimowego państwowego ślubu stanowi życie rodzinne. To jedna z tych postępowych ciemnot wciskanych przez żydowsko-masońską telewizję taką np. jak TVN.
27 Lipca 2008 o 09:46
Autobus komunikacji miejskiej. Siedzi mamusia z 3-4 letnim synkiem na kolanach. Naprzeciwko niej siedzi emeryt. Obok nich stoi grupa chłopców w wieku licealnym.
Synek kilka razy kopnął nogi emeryta i ma z tego niezłą zabawę. Zniecierpliwiony emeryt zerka na mamusię, ale ona w ogóle nie reaguje. Synek dalej kopie. Zniecierpliwiony emeryt mówi do mamusi, żeby uspokoiła synka. Ona na to, że wychowuje swoje dziecko bezstresowo.
W tym momencie jeden z chłopców pochyla się w stronę mamusi, wyjmuje z ust gumę do żucia, mocnym ruchem przykleja mamusi gumę do policzka i mówi: “Ja też byłem wychowywany bezstresowo”.
27 Lipca 2008 o 10:51
“Synek kilka razy kopnął nogi emeryta i ma z tego niezłą zabawę. Zniecierpliwiony emeryt zerka na mamusię, ale ona w ogóle nie reaguje. Synek dalej kopie. Zniecierpliwiony emeryt mówi do mamusi, żeby uspokoiła synka. Ona na to, że wychowuje swoje dziecko bezstresowo.”
Tutaj można naruszyć nietykalność cielesną dziecka - ale oczywiście tylko w takim stopniu, by zaprzestać kopania nogi, nie więcej. Podstawa prawna: art. 25 § 1. i 26 § 2. Kodeksu karnego. Nie myślcie, że prawodawca jest taki głupi, jak wy.
Przeciwnicy przemocy domowej nie są odpowiedzialni za wszystkich ludzi. I jesteśmy też w większości przeciwnikami nieobronnej przemocy w ogóle, w tym wobec emerytów.
27 Lipca 2008 o 14:18
@Znajomy Janusza z SD:
“A to, że bicie dzieci leczy problemy społeczne, to taka sama chora wizja jak to, że mikkoluba powinno się lać po mordzie, żeby w końcu zaczął myśleć. Powinno się?”
Hmmmmmm….
Jak nie wolno nikogo lać (w tym dziecka), to i mikkoluba nie wolno.
Przecież przemoc wobec dziecka, jak i osoby chorej (również na umyśle, czyli mikkoluba) to dość podłe.
27 Lipca 2008 o 14:25
Zgadzam się; pisałem, że to równie chora wizja.
Jak to było w filmie “Psy”: “was nie można sądzić, was trzeba leczyć”. Co prawda było w odniesieniu do post-SB-eków a nie post-SD-eków, ale SB, SD, ORMO - to wszystko przybudówki PZPR, różniące się odcinkiem na jaki ich rzucono.
27 Lipca 2008 o 17:38
“Znowu pochwalanie przemocy domowej?”
Gdzie?
27 Lipca 2008 o 21:17
“Dowiedziałem się”
Nie wiem gdzie sie tego dowiedziales, ale that’s not the case w W. Brytanii gdzie jak juz wspomnialem skutki wprowadzenia zakazu stosowania przez dzieci kar cielesnych zaowocowaly kompletna demoralizacja mlodego pokolenia i wzrostem przestepczosci wsrod nieletnich.
“…kraje, w których jest mniej przemocy domowej, mają mniej przestępczości.”
Z pewnoscia jest to prawda- w krajach gdzie TRADYCYJNIE jest mniej przemocy domowej oczywiscie jest tez mniej przestepstw zapewne, ALE…nie mowimy tu o roznicach kulturowych, lecz zgubnym skutku wprowadzania szkodliwych praw, gdzie by walczyc z patologicznymi rodzinami szkodzi sie rodzinom normalnym.
PS. Czyz nie przyjemniej sie dyskutuje szanowny Panie Lewicki z zachowaniem elementarnych zasad kultury? MOzna wtedy Pana traktowac powaznie i dyskusja wyglada przyzwoicie.
28 Lipca 2008 o 07:44
“Znowu pochwalanie przemocy domowej?
Proponuję, by publikować tu jeszcze popleczników lekkiej pedofilii, strzelania do demonstrantów, zabijania przeciwników politycznych…”
I zabijania przeciwników “felietonistycznych”……….
raatatatattatatatatatattatatata!!!!!!!!!!!11one
28 Lipca 2008 o 13:30
“Tutaj można naruszyć nietykalność cielesną dziecka - ale oczywiście tylko w takim stopniu, by zaprzestać kopania nogi, nie więcej. Podstawa prawna: art. 25 § 1. i 26 § 2. Kodeksu karnego. Nie myślcie, że prawodawca jest taki głupi, jak wy.”
czyli słynne “nie kop pana bo się spocisz”. gratuluje lewiźnie. a potem lewizna się dziwi że dwunastolatki zabijają. no skoro akurat w pobliżu nie ma nikogo kto by powstrzymał a wiadomo że kary za to nie będzie to hulaj dusza.
28 Lipca 2008 o 13:50
“czyli słynne “nie kop pana bo się spocisz”. gratuluje lewiźnie. a potem lewizna się dziwi że dwunastolatki zabijają. no skoro akurat w pobliżu nie ma nikogo kto by powstrzymał a wiadomo że kary za to nie będzie to hulaj dusza.”
Nie, mikkisto. Przeczytaj te dwa paragrafy, a potem ujadaj.
28 Lipca 2008 o 15:10
debila rozpoznaje instynktownie, bez czytania paragrafów. bo tylko debil może wpaść na pomysł wychowywania dzieci wg paragrafów. jakie siano trzeba mieć we łbie żeby coś takiego wykombinować?
28 Lipca 2008 o 16:45
“debila rozpoznaje instynktownie, bez czytania paragrafów.”
Już wiemy, że masz lustro.
“bo tylko debil może wpaść na pomysł wychowywania dzieci wg paragrafów. jakie siano trzeba mieć we łbie żeby coś takiego wykombinować?”
Spytaj się Napoleona. On pierwszy ustanowił kodeks cywilny z częścią o prawie rodzinnym.
Stosunki między ludźmi regulowane są prawem i to niezależnie od tego, czy to się podoba mikkiście czy nie. Stosunki między rodzicami i dziećmi oraz między dziećmi i emerytami w tramwajach też.
Właśnie dlatego, że mikkolubom wydaje się, że ich prawo nie obowiązuje; że mogą bić dzieci, pluć na ulicę, pić w parku, zatrudniać na “umowę-zlecenie” - kontrola społeczna jest potrzebna, w interesie ofiar tego bezprawia.
28 Lipca 2008 o 16:47
A może nawet nie Napoleon, może ABGB czy PLR - w każdym razie od dawna jest to określone prawem stanowionym.
28 Lipca 2008 o 21:38
@Znajomy Janusza z SD:
” mogą bić dzieci, pluć na ulicę, pić w parku, zatrudniać na “umowę-zlecenie” - kontrola społeczna jest potrzebna, w interesie ofiar tego bezprawia.”
Alez Pan miesza. Jak ktos bije to krzywdzi druga osobe. Tego nie wolno robic. Jak ktos pije w parku to deprawuje innych. To tez jest malo dopuszczalne.
Umowa - zlecenie jesli jest zawarta dobrowolnie nikogo nie krzywdzi i nie deprawuje.
Gdyby Pan byl pracodawca a ja pracobiorca to co, nie zatrudnilby mnie pan na umowe zlecenie tak, jak ja bym chciala tylko zmusilby mnie Pan do umowy stalej?
28 Lipca 2008 o 22:23
“Umowa - zlecenie jesli jest zawarta dobrowolnie nikogo nie krzywdzi i nie deprawuje.
Gdyby Pan byl pracodawca a ja pracobiorca to co, nie zatrudnilby mnie pan na umowe zlecenie tak, jak ja bym chciala tylko zmusilby mnie Pan do umowy stalej?”
Ja bym może i chciał zatrudnić (chcieć to chciałbym dostawać dziesięć tysięcy miesięcznie za nic - ale tak to tylko w monarchiach), ale te przepisy powstały nie w moim interesie jako pracodawcy, ale w celu ochrony pracowników przed silniejszą stroną, żeby wyważyć stosunki. To Pani zmusiłaby mnie do umowy o pracę - a raczej nie musiałaby zmuszać, bo w ogóle bym nie zatrudnił na inną umowę niż taką, żeby nie narazić się na późniejsze problemy. No, chyba że chce Pani działać wbrew własnemu interesowi - ale tego przecież nie można zakładać.
Wolność umów to taki ciekawy konstrukt, ale skądinąd wiemy, że zawsze jest strona silniejsza (firmy, przede wszystkim wielkie) i strona słabsza (pracownik, konsument). Dlatego została ona zmodyfikowana, by każdy miał realną wolność, a nie papierową.
28 Lipca 2008 o 22:30
@Znajomy Janusza z SD:
“No, chyba że chce Pani działać wbrew własnemu interesowi - ale tego przecież nie można zakładać.”
Nie rozumiem. Dlaczego miałabym działac wbrew własnemu interesowi? Prosze tak konkretnie napisac, co ma Pan na mysli.
28 Lipca 2008 o 23:02
Tak konkretnie to umowa o pracę daje zdecydowanie większe uprawnienia pracownikowi.
28 Lipca 2008 o 23:12
@Znajomy Janusza z SD:
“Tak konkretnie to umowa o pracę daje zdecydowanie większe uprawnienia pracownikowi.”
Nie kazdy musi chciec korzystac z tych wszystkich uprawnien. Wolnosc chyba na tym polega, ze czlowiek moze wybrac to, co jego interesuje i co w danej chwili uwaza za prawidłowe i korzystne dla niego.
Mi sie podobaja umowy - kontrakty. Jest tu pewna niezaleznosc przy ustalaniu warunkow pracy.
28 Lipca 2008 o 23:29
“Nie kazdy musi chciec korzystac z tych wszystkich uprawnien. Wolnosc chyba na tym polega, ze czlowiek moze wybrac to, co jego interesuje i co w danej chwili uwaza za prawidłowe i korzystne dla niego.”
Gdyby te uprawnienia byłyby dobrowolne, byłyby fikcyjne. Skoro są korzystniejsze dla zdecydowanej większości pracowników i dla gospodarki i społeczeństwa jako całości - to będą wprowadzone.
Zakaz picia w parkach też narusza poglądy na temat tego, co interesuje pijaków parkowych i narusza ich wolność - no ale czy dlatego mamy go znosić?
“Mi sie podobaja umowy - kontrakty. Jest tu pewna niezaleznosc przy ustalaniu warunkow pracy.”
Umowa i kontrakt to synonimy. O co chodzi tak konkretnie, tj. jaki to typ umowy?
29 Lipca 2008 o 13:08
“Tak konkretnie to umowa o pracę daje zdecydowanie większe uprawnienia pracownikowi.”
a co z równością obywateli wobec państwa i prawa lewacki przygłupie?
o co ja zresztą pytam przecież wiadomo że “wszystkie zwierzęta są równe ale niektóre równiejsze od innych”.
29 Lipca 2008 o 13:23
“a co z równością obywateli wobec państwa i prawa lewacki przygłupie?
o co ja zresztą pytam przecież wiadomo że “wszystkie zwierzęta są równe ale niektóre równiejsze od innych”.”
Realizuje się w tym, że każdy pracownik może skorzystać z tych uprawnień, ignorancki zwolenniku postkomunisty w muszce.
Jakbyś dobrze przeczytał to byś wiedział, że chodziło o różnicę między umową o pracę a umową o pracę pod przykrywką tak zwanego zlecenia.
29 Lipca 2008 o 13:45
o pracodawcę pytałem przygłupie. w państwie praworządnym musi mieć takie same prawa jak pracownik którego zatrudnia bo jest takim samym obywatelem. no ale oczywiście że wyprany lewacki “mózg” tego nie pojmuje.
29 Lipca 2008 o 15:42
Nie musi, postkomunistyczny dyletancie, nie rozumiesz pojęcia równości wobec prawa. Między pracodawcą a pracownikiem występują różnice uzasadniające zróżnicowanie ich pozycji prawnej. Podobnie jak zróżnicowana jest pozycja twoja jako pasażera i przewoźnika autobusowego, zawierając umowę przewozu - i to samo tyczy się wszystkich innych umów.
Równość polega na tym, że każdy należący do tej samej klasy osób wyróżnianej w sposób odpowiadający stosunkowi społecznemu będzie miał te same prawa. Może być i tak, że jedna i ta sama osoba będzie pracownikiem w jednej firmie i pracodawcą w drugiej.
Gdyby zastosować porypaną logikę mikkoluba, to istnienie więzień byłoby niezgodne z równością - bo więźniowie mają mniejsze prawa niż inni, mimo że są “takimi samymi obywatelami”. Równość polega tu na tym, że każdy ma te same zakazy kodeksowe i każdy może być skazany na więzienie przez sąd i każde więzienie dla danej grupy więźniów jest tak samo dolegliwe.
29 Lipca 2008 o 17:28
“Równość polega na tym, że każdy należący do tej samej klasy osób wyróżnianej w sposób odpowiadający stosunkowi społecznemu będzie miał te same prawa.”
czyli ci należący do “wyróżnionej klasy równych” są równi a ci należący do “wyróżnionej klasy równiejszych” równiejsi.
“bo więźniowie mają mniejsze prawa niż inni, mimo że są “takimi samymi obywatelami”.”
no ale mniejsze prawa więźniów to sankcja państwa za popełnienie czynu zabronionego, sprzecznego z zasadami współżycia społecznego. kara orzeczoną przez sąd. poza tą karą przestępcy posiadają wszelkie prawa obywatelskie (np głosują, mogą zawierać umowy, posiadać własność). i każdy obywatel który popełni taki sam czyn podlega tej samej karze. bez względu na “klasę” do której należy.
ty chcesz pracodawców karać już za samo bycie pracodawcą? i to bez sądu? no idiota!!!!!
29 Lipca 2008 o 22:29
Każdy obywatel jeśli zostanie pracodawcą lub pracownikiem będzie miał te same prawa w ramach swej działalności, postkomunistyczny ćwierćinteligencie. Jeśli ktoś pracuje w firmie A (pracownik) a do domu zatrudnia nianię (pracodawca) to w jakiej jest grupie, mikkistyczny niedowładzie intelektualny?
30 Lipca 2008 o 12:09
ale obywatel musi być równy wobec państwa i prawa bez względu na to czym się zajmuje. stolarz musi mieć te same prawa co hydraulik a opekunka do dziecka te same prawa co sprzedawca w sklepie.
inaczej nie ma mowy o praworządności. jeżeli fundujemy sobie jakiś rodzaj uprzywilejowanej “arystokracji” to nie ma mowy o republice, demokracji a o feudalizmie.
i nie ma znaczenia kogo sobie uprzywilejujemy. bo sprawiedliwość i prawa obywatelskie nie mogą być dla wybranych a dla wszystkich.
trzeba być naprawdę komunistycznym betonem żeby tego nie rozumieć.
30 Lipca 2008 o 16:33
Czyli jak, te same przepisy mają stosować się do pilota samolotu co i do kierowcy poloneza? I nie można nikomu zakazać pilotowania samolotu, nawet jeśli ktoś nie skończył kursów - bo pilot ma mieć równe prawa co kierowca?
Mikkolubstwo to porypstwo.