Coraz bardziej ograniczana demokracja staje się w UE pozorem. Lawinowo narastające unijne prawo przestaje wyznaczać ramy wolności, a staje się regulaminem życia UE coraz szczelniej zabudowywana jest przez nowe normy prawne, regulacje i zarządzenia. Nad głowami jej obywateli jak miecz Damoklesa wisi Karta praw podstawowych. Prawa w Europie muszą zostać ujednolicone, tłumaczą nam prawodawcy z Brukseli. Dla naszego dobra zostaną „zharmonizowane” i aby „zwiększyć ich efektywność dla prawnej obrony jednostki”, dostaniemy w prezencie ich kolejny pakiet.
Im więcej dobrych praw, tym lepiej – tłumaczą europejscy mędrcy.Czy na pewno? Można odnieść wrażenie, że „żelazna klatka” racjonalnej biurokracji, o której pisał ojciec socjologii Max Weber, zamyka się w obecnym projekcie UE. Prezentowana jest jako spełnienie europejskiej historii, ale jak wszystkie utopie okazuje się raczej jej zaprzeczeniem.
Przyzwyczailiśmy się myśleć, że ujednolicenie norm prawnych jest niezbędne dla europejskiej integracji i z zasady pozytywne. Czy jest tak naprawdę? Stany Zjednoczone są krajem zintegrowanym, w którym żyje jeden naród mający silne poczucie swojej tożsamości. Dzieje się tak pomimo odmiennych praw, których przestrzegają składające się nań stany. W Europie w odmiennych państwach żyją odmienne narody. Generalną, cywilizacyjną wspólnotę realizują one w różnych kulturowo wariantach wypływających z innych historycznych doświadczeń, które przekładają się na zróżnicowane tradycje. Wyrażają się one także w odmiennych prawach.
Dwa modele integracji
Z grubsza rzecz biorąc, można przyjąć dwa modele integracji kontynentu.Jeden umownie nazwać można naturalnym. Narody stopniowo likwidują dzielące je bariery. Korzyści płynące ze współpracy prowadzą do eliminacji antagonizmów i wzmacniają tworzące się między nimi więzi. Rodzi się realna wspólnota interesu, nie tylko w wymiarze ekonomicznym, która z czasem doprowadzić powinna do integracji politycznej.
Tak działali ojcowie założyciele wspólnoty europejskiej. Po kataklizmie II wojny światowej, którą wielu uważało za kolejny etap europejskiej wojny domowej rozpoczętej w 1914 roku, a prowadzącej nieomal do samobójstwa naszego kontynentu, uznali oni, że trzeba zrobić wszystko, aby w przyszłości zapobiec tego typu konfliktom. Ich cel był polityczny, ale drogę do niego stanowić miała gospodarka. Europejska Wspólnota Węgla i Stali, która w życie weszła w 1952 roku, stanowiła doskonały fundament budowania przyszłej, nie tylko ekonomicznej, jedności. Potem powstawały kolejne wspólnoty, które prowadziły do zacieśniania się europejskich więzi.
Co najmniej jednak od początku lat 90., od traktatu w Maastricht, a w rzeczywistości już wcześniej, mamy do czynienia z radykalnym odwróceniem tej metody. Europę dominować zaczyna idea stworzenia odgórnego projektu, który kraje członkowskie zmuszone będą wprowadzać w życie. O ile pierwszy model integracji wdrażany był przez „europejskich funkcjonalistów”, o tyle obecnemu patronują „kreacjoniści”, wyznawcy inżynierii społecznej. Pociąga on za sobą lekceważenie dla partykularnych kultur, czyli odrębności kształtowanych przez pokolenia odmiennych dziejów. Przyświeca mu wiara we wszechmoc „oświeconego rozumu”, którego adepci, planiści doskonali, są w stanie zaprojektować idealny ustrój kontynentu.
Ów ustrój realizowany będzie przez system niesłychanie rozbudowanych regulacji, które funkcjonują jako europejski system prawny. Od Karty praw podstawowych przez kolejne zakazy i nakazy tworzony jest drobiazgowy projekt Europy, w której prawo wypiera politykę i narzuca ostateczny i jednoznaczny kształt naszej rzeczywistości. Owe prawne regulacje zastąpić mają tradycyjne, kulturowe fundamenty, etykę i obyczaj. Ostatnim przykładem takiego aktu jest przyjęty przez Komisję Europejską „zakaz dyskryminacji w dostępie do towarów i usług, edukacji, opieki zdrowotnej czy socjalnej”.
Dyskryminacja: i śmieszna i straszna
Na pierwszy rzut oka zakaz dyskryminacji jest oczywistością. Kiedy jednak się zastanowimy, okazuje się, że jest to przykład regulacji na tyle mętnej, że nie może ona stanowić prawa w klasycznym tego słowa znaczeniu. Wprowadzenie jej daje natomiast ogromną władzę w ręce biurokratycznej instytucji, która będzie usiłowała zakaz taki egzekwować, wszystko jedno, czy będzie to jakaś komisja czy sąd.
Zarówno w prawie unijnym, jak i normach krajów członkowskich występuje zakaz wszelkiego typu dyskryminacji rasowej czy płciowej. Czy nie wystarczy? Co oznacza wzbogacenie go o wyszczególnienie dostępu do towarów i usług? Jeśli nie mogą istnieć oficjalne przepisy dyskryminacyjne – a nie mogą – to trudno zrozumieć wprowadzenie tego kolejnego zakazu. Czy jest to żądanie wyrównania dochodów, aby każdy miał jednakowy dostęp do wszelkich dóbr? Czy kryje się za nim chęć wyeliminowania bardziej elitarnych szkół i uczelni, na które trudniej się dostać, oraz prywatnej służby zdrowia, dostęp do której wiąże się z dodatkowymi opłatami? Czy egzaminy badające sprawność intelektualną nie są przejawem dyskryminacji inteligentnych inaczej?
Sprawa jest śmieszna, ale ma poważne konsekwencje, o czym świadczy niepokój przedsiębiorców europejskich traktujących ten przepis poważnie. Dla nich jest jasne, że jest on kolejnym instrumentem biurokracji europejskiej umożliwiający jej ingerencję w procesy rynkowe i działalność gospodarczą.
Cała władza w ręce sądów
Czy ten groteskowy zapis pozostanie kolejną martwą regulacją spośród tysięcy wyprodukowanych przez unijną biurokrację czy okaże się uniwersalną bronią w rękach pyszałkowatych sędziów, zależy od przedstawicieli europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Zaufania do nich, jak do żadnej grupy, która uzyskała zbyt wiele kompetencji, mieć nie można.
Zresztą pomysł, aby powierzać przedstawicielom pewnej wąskiej korporacji tak daleko idącą władzę, jeży włosy na głowie. Twórca koncepcji trójpodziału władzy, Montesquieu, na którego jak na objawienie powołują się wszyscy ci, którzy nigdy nie zajrzeli do „O duchu praw”, zaznaczał, że fundamentem wymiaru sprawiedliwości winni być wybierani doraźnie ławnicy, gdyż powierzenie takiej „strasznej” władzy jakiejś zamkniętej grupie prowadziłoby do opłakanych konsekwencji.
Podczas dyskusji nad projektem konstytucji europejskiej zorientowałem się, że niewielu jej polskich zwolenników ma choćby elementarną wiedzę o jej treści. Propozycje płynące z Brukseli przyjmowali jako prawdy objawione. Nieliczni, którzy zapoznali się z tekstem, na pytanie o jego wewnętrzne sprzeczności odpowiadali, że problemy z nich wynikające rozstrzygnięte zostaną przez orzecznictwo Trybunału Europejskiego. Bezrefleksyjnie powierzali więc swoją (i swoich narodów) przyszłość niekontrolowanej przez nikogo grupce, która wyłoniona została w szerzej nieznanych procedurach.
Zgodnie z klasycznymi zasadami prawo winno być jasne i jednoznaczne. Jeśli prawodawcy przestrzegają tych zasad, sędziom pozostaje jedynie stosowanie prawa. Obecne prawo europejskie jest zaprzeczeniem klarowności. Przykładem może być przywołany już zakaz dyskryminacji. Im więcej zresztą prawo chce regulować, tym bardziej tracić musi na precyzji. Staje się instrumentem władzy, który jej depozytariusze stosować mogą arbitralnie.
Planiści z paragrafem
Obecni kreatorzy Unii odwołują się zwykle do tych samych haseł, co ich poprzednicy, ale sposób ich rozumienia budzi podejrzenie, że chodzi o zgoła odmienne projekty. Eliminacja protekcjonizmu i barier dzielących poszczególne kraje z pewnością sprzyja wolnemu rynkowi. Czy służy mu jednak ujednolicenie norm prawnych i narzucenie odgórnych rozwiązań? Można mieć uzasadnione wątpliwości. Działania te motywowane są również potrzebami rynku. Dlaczego więc sprawa nie została pozostawiona mechanizmom konkurencji, która z czasem wymusiłyby na przedsiębiorcach dostosowanie się do optymalnych rozwiązań?
Fundamentalną zasadą rynku jest cena płacona za błędne posunięcia. Wyobrażenie, że odgórnie wyeliminujemy wszystkie koszty gospodarki rynkowej, zachowując jej przewagi, jest nieporozumieniem.
Brukselskimi planistami kieruje impuls podobny do tego, który ożywiał planistów socjalistycznych. Wydaje się im, że mogą zaprojektować precyzyjnie kosmos gospodarki, który nie poddaje się takim działaniom. Warto przypomnieć, że Marks wymyślał swoją teorię również jako projekt racjonalnego uporządkowania rynkowego chaosu, gdyż w ten właśnie sposób jawił się autorowi „Kapitału” świat konkurencji.
Rynek działa w ramach prawa. System prawny może jednak gospodarce sprzyjać lub jej przeszkadzać. Nadmierne regulacje jej nie służą. Rynek to przestrzeń wolności. Jasno wytyczone ramy pozwalają mu się rozwijać. Próba nadmiernego uporządkowania międzyludzkich relacji blokuje ich rozwój. We współczesnej UE prawo zaczyna zastępować rynek, czego przytoczone regulacje były tylko przykładem.
Metoda, którą posługują się obecni inżynierowie UE, narzuca już pewien określony model stosunków społecznych. Jest to biurokratyczny, scentralizowany system, który opiera się na wierze, że oświecony rozum odgórnie jest w stanie narzucić optymalny ład ludzkiemu kosmosowi, w tym wypadku kosmosowi europejskiemu. Przy takim podejściu ludzkie jednostki i zbiorowości stają się tworzywem w rękach inżynierów społecznych. A ci nie liczą się ani z ich specyfiką, ani z tradycjami. Co najwyżej traktują je jako przeszkodę. Socjalistyczni inżynierowie posługiwali się władzą polityczną. Inżynierowie UE zastąpili je paragrafem.
Rewizja tożsamości
Obecny model tworzenia Europy musi prowadzić w kierunku biurokratycznego państwa opiekuńczego. Nie sposób wyobrazić sobie innego ładu budowanego przez system nakazowo-rozdzielczy. Dzieje się tak bez względu na retorykę, do której odwołują się – często świadomie instrumentalnie – twórcy obecnej Unii.
Przykładem bywa zasada pomocniczości, którą tak obficie szermują dokumenty europejskie i której pełno było w projekcie konstytucji unijnej.
Zasada ta (dziś w Polsce, stosując kalkę językową, nazywamy ją subsydiarnością, co świadczy, że zapomnieliśmy o jej źródle) była droga ojcom założycielom europejskiej wspólnoty. Wywodzi się z katolickiej doktryny społecznej i zakłada, że instancje szczebla wyższego zajmują się tylko tymi sprawami, których nie sposób załatwić na szczeblu niższym, a więc samorządowym.
Obecny model tworzenia Unii, czyli narzucania jej odgórnie drobiazgowych praw i regulacji, jest zaprzeczeniem pomocniczości.
Projekt konstytucji europejskiej ciągle powoływał się na pomocniczość, zaznaczając, że zasada ta obowiązuje we wszystkich sprawach, chyba że dotyczą one europejskiej integracji. Tego, że każde zjawisko społeczne w Europie może mieć związek z integracją, dowodzić chyba nie trzeba.
System praw socjalnych gwarantowanych obywatelom w Karcie praw podstawowych i wszelkich regulacjach, jak choćby owym zakazie dyskryminacji prowadzi do przekształcenia Europy w opiekuńcze superpaństwo. Ale projekt europejski idzie dalej. To także próba przebudowy świadomości Europejczyków, zasadniczej reorientacji ich kultury.
Twórcy projektu konstytucji europejskiej jednoznacznie przeciwstawili się umieszczeniu w preambule odniesienia do jej chrześcijańskiego rodowodu. Gotowi byli odwoływać się do tradycji antycznej i oświeceniowej, natomiast za żadną cenę nie zgodzili się na odnotowanie najważniejszego składnika europejskiej tożsamości. Biorąc pod uwagę, że chodziło wyłącznie o potwierdzenie oczywistości, a nie deklarację ideową, deklaracją ideową staje się właśnie ta odmowa.
Uznanie, że Europa jest przede wszystkim wspólnotą kultury, co wydaje się bezdyskusyjne, w wydaniu twórców projektu konstytucji, czyli establishmentu unijnego, nie oznacza akceptacji europejskiej tożsamości, ale jej rewizję. Wyraźnie wskazuje to Karta praw podstawowych tudzież inne prawa ,w tym nawet przytoczony zakaz dyskryminacji.
Europę napędzać ma impuls walki z wszelkimi nierównościami czy dyskryminacjami, który przybiera charakter radykalnego egalitaryzmu wymierzonego w tradycyjnie dominujący w Europie ład kulturowy.
Zakwestionowane mają zostać wszelkie klasyczne role społeczne, nawet wynikające z biologii (jak podział płciowy), wszelkie hierarchiczne porządki, jak na przykład relacje miedzy rodzicami a dziećmi, między kulturą dominującą a kulturami przyniesionymi przez przybyszy spoza kontynentu.
Laickość staje się agresywną quasi-religią eliminującą Kościół z przestrzeni publicznej, na cenzurowanym staje tradycyjnie najważniejsza instytucja kultury, czyli rodzina. Dopiero niezróżnicowana zbiorowość stanie się łatwym obiektem kurateli oświeconej elity.
Kontrkultura instytucjonalna
Według lewicowej antropologii, która dominuje współcześnie w Europie i którą w dużej mierze przyswoiła sobie również polityczna prawica europejska, człowiek jest bezgrzeszny, zło musi więc pochodzić z kultury. To przesądy „paternalistycznej” kultury mają być odpowiedzialne za dyskryminację i nierówności Ponieważ jednostki i zbiorowości są kulturowo zdeterminowane – oczywiście poza tymi, którzy dostąpili oświecenia, a więc należą do europejskiej elity – same wyzwolić się z okowów tradycji nie potrafią. Dopiero odgórna interwencja pozwoli im się wyemancypować – to kolejne słowo klucz dominującego europejskiego żargonu. Służyć ma temu prawo.
Dla realizacji tego postępowego celu tradycyjne, demokratyczne mechanizmy stanowienia prawa okazują się mało skuteczne. Jeśli jesteśmy kulturowo uwarunkowani, to wybierani (i odwoływani) przez nas reprezentanci będą unikali tworzenia prawa w niezgodzie z opiniami ogółu. Prawo europejskie stanowione przez establishment, który oderwał się od swoich wyborców, ma inny charakter. Prace nad projektem europejskiej konstytucji są tego dobitnym przykładem. Utworzona w ramach gabinetowych zabiegów grupa, która miała uporządkować dziesiątki tysięcy stron regulacji, przekształciła się w samozwańczą konstytuantę i drogą manipulacji (wielodniowe dyskusje o drobiazgach i zatwierdzane w ostatnich momentach najważniejsze decyzje) uzyskała zgodę na przygotowany wcześniej projekt łącznie z dokumentem tak fundamentalnym, jak Karta praw podstawowych. Gdy projekt odrzucony został w referendach, wprowadzono go w wersji integralnej do międzyrządowego traktatu. Ponieważ Irlandczycy w referendum nie przyjęli go, europejskie elity usiłują wymusić na nich zmianę decyzji.
Obok jednak traktatów normujących działanie całej Unii Bruksela produkuje ogromne liczby regulacji, których w rzeczywistości nie kontroluje nikt, a które pełnią w niej funkcję prawa.
Prawo zamiast polityki
Wbrew obiegowym opiniom demokratyczna polityka jest domeną wolności. Obywatele zgodnie ze swoją wolą kształtują stosunki w swoim państwie. Oddelegowują czasowo rządy swoim przedstawicielom, których wybierają ze względu na ich programy i kwalifikacje, oraz rozliczają z ich działań. Prawo wyznacza ramy polityce. Z zasady jest czymś definitywnym. Dlatego powinno być czytelne i ograniczone. Prawo współczesne, a prawo unijne w szczególności, jest tego zaprzeczeniem. Porządek prawny w systemie demokratycznym może być ostatecznie rewidowany przez obywateli, którzy wybierają swoich prawodawców. Granicą wolności winny być prawa podstawowe zawarte w konstytucji (pisanej albo nie). Nadmiernie rozbudowane konstytucje odbierają obywatelom wolność, narzucają im bowiem coraz bardziej szczegółowe i niezwykle trudne do zmiany regulacje, które są już wyłączone spod ich woli.
Proces ten w UE przebiega w sposób lawinowy. Normy przyjmowane przez Komisję Europejską pętają prawa narodowe i są właściwie niekonsultowane z nikim. Coraz bardziej ograniczana demokracja staje się w UE pozorem. Europejski establishment traktuje ją zresztą jako zło nie do końca konieczne, a w każdym razie możliwe do obejścia. Przecież nie można powierzać przyszłości kontynentu nieoświeconej i uwięzionej w kulturowych przesądach zbiorowości – czasami nieomal wprost mówią unijne elity.
Tę postawę pokazuje kazus referendów, których europejscy decydenci starają się unikać jak ognia. Jeśli jednak są zmuszeni je zaakceptować, a wyniki okazują się dla nich niepomyślne, usiłują powtarzać je aż do oczekiwanego przez siebie rezultatu. W tym momencie uznane zostają za definitywne. Ich wyniki można zresztą próbować omijać, co pokazuje przykład projektu konstytucji odrzuconej w referendach i przyjętej (nie do końca) jako traktat rządowy.
Tradycyjnie prawo wyrasta z i winno być kontynuacją moralności, etyki i obyczaju. Jego zapisy dotyczą tylko jego szczególnego wymiaru i spraw ogólnych. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem relacje w życiu codziennym, w rodzinie, pracy, środowisku sąsiedzkim, grupie koleżeńskiej kształtowane powinny być w sposób spontaniczny, a nie poprzez prawo, które siłą rzeczy przybierać musiałoby w takiej sytuacji charakter regulaminu naszego życia. Regulaminy nie są w stanie objąć jego bogactwa, skutecznie natomiast pętają wolność.
Oczywiście ramy dla ludzkich spraw budowane są przez prawo, ale nadmierna rozbudowa podważa jego fundament i niszczy naturalny porządek ludzkich relacji. Wypierać zaczyna etykę, obyczaj, moralność. Konstruktywiści unijni uznają to za proces pozytywny. Naturalny ludzki porządek rodzi się z tradycji, zwyczajów utrwalonych przez pokolenia. Tradycja jest z natury konserwatywna, zgodnie z progresistowskim credo musi być więc źródłem zła. Dlatego, zgodnie z dominującą w UE tendencją, należy zastąpić ją odgórnie zaplanowanym przez oświecone umysły ładem, który wyrażał się będzie przez kolejne prawne regulacje.
Temu dominującemu obecnie UE kierunkowi towarzyszy odradzanie się nacjonalizmu państw ją tworzących. Dotyczy to zwłaszcza Niemiec, które pozbyły się już swoich historycznych kompleksów i aspirują do dominującej w Europie roli. Ale to już nieco inny wymiar problemu.
Autor: Bronisław Wildstein Źródło tekstu: Rzeczpospolita
Jak politycznie poprawne prawo paraliżuje szwedzkie szkolnictwo wyższe. 9 komentarzy
Za zmianę żarówek w ratuszu odpowiedzialnych jest 18 pracowników! 15 komentarzy
Każdy pracodawca musi wyznaczyć pracownika odpowiedzialnego za ochronę przeciwpożarową! 31 komentarzy
Declan Ganley zachęcony irlandzkim sukcesem zapowiedział stworzenie międzynarodowej listy w wyborach do PE. 18 komentarzy
Postęp w anglikańskim kościele. Pastor ukrywa krzyż. 20 komentarzy
Tusk przestanie mówić o “drugiej Irlandii”. Dla odmiany PIS “zamierzy się z kryzysem gospodarczym”. 26 komentarzy
29 Lipca 2008 o 14:04
Pozoracja to część działań maskujących .A maskowanie to czynności dezinfomacyjne dzięki którym wygrywano konflikty militarne . Działania dzisiejszych uniowładców to taka jedna wielka pozoracja , a to suwerenności państwowej , a to demokratyzacji. Niby wszystko jest cacy , -niby.
29 Lipca 2008 o 14:54
Orwell sie klania
29 Lipca 2008 o 15:59
Faktycznie UE działa coraz mniej demokratycznie. Ale to chyba dobrze - W.Sz. JK-M sam stale powtarza, że dopóki nie odrzucimy demokracji, (w której głos profesora jest równy głosowi lumpa) dopóty nie zapanuje normalność. Zatem proces oddemokratyzowania UE w kierunku rządów techno- i biurokratycznych, sprawowanych przez wykształconą elitę powinien zostać uznany za idący w dobrym kierunku. chyba że coś źle zrozumiałem i JK-M jest jednak demokratą ?
29 Lipca 2008 o 16:17
Tak zaczyna dzialac coraz bardziej totalitarnie. Za jakis czas bedziesz musial pokazac zaswiadczenie o wycieciu migdalkow jak bedziesz chcial kupic lody dziecku… do tego niby te smieszna nakazy i zakazy i roznego rodzaju pozwolenia (jak np. ostatni pomysl Brukselki o pozwoleniu na “grajka ulicznego”) nic tylko widmo Orwell’owskiej wizji siwata sie klania… Polecam troche literatury na temat “Grupy Bilderberga”. Mam tylko nadzieje ze sie myle i to bardzo…
29 Lipca 2008 o 16:28
“Ale to chyba dobrze - W.Sz. JK-M sam stale powtarza, że dopóki nie odrzucimy demokracji, (w której głos profesora jest równy głosowi lumpa) dopóty nie zapanuje normalność. Zatem proces oddemokratyzowania UE w kierunku rządów techno- i biurokratycznych, sprawowanych przez wykształconą elitę powinien zostać uznany za idący w dobrym kierunku.”
To nie jest tak jednoznaczne. Owszem demokracja jest systemem zlym ale jest lepsza od totalitarnych rzadow ludzi o zapedach totalitarnych(a zatem rowniez socjalistycznych, bo socjalizm jest wspaniala forma kontroli nad jednostkami)- takie rzady duzo gorsze nawet od demokracji. JKM zaklada ze krol bedzie osoba oswiecona, ktora nie bedzie chciala krepowac swoich poddanych i zagladac im w ich prywatne zycie, a skupi sie jedynie na zapewnianiu im warunkow do bogacenia sie, a panstwu pozycji na arenie miedzynarodowej.
Taki, i tylko taki wladca absolutny jest korzystny dla panstwa.
29 Lipca 2008 o 17:12
Mikke, jak to Mikke - bredzi.
Jednocześnie ujada przeciw demokracji i szczeka na likwidację demokracji w UE - że niby eurokraci kłamią, że demokracji nie ma. A kłamstwo w zakresie np. seksualnym i żywieniowym sam promuje.
“Owszem demokracja jest systemem zlym ale jest lepsza od totalitarnych rzadow ludzi o zapedach totalitarnych(a zatem rowniez socjalistycznych, bo socjalizm jest wspaniala forma kontroli nad jednostkami)- takie rzady duzo gorsze nawet od demokracji. JKM zaklada ze krol bedzie osoba oswiecona, ktora nie bedzie chciala krepowac swoich poddanych i zagladac im w ich prywatne zycie, a skupi sie jedynie na zapewnianiu im warunkow do bogacenia sie, a panstwu pozycji na arenie miedzynarodowej.”
JKM (Janusz Kunegunda Mikke) - może zakładać sobie, co chce. Dobrze widzimy, że łamanie praw człowieka powstaje zawsze tam, gdzie nie ma Demokracji, gdzie monarcha i jego grupka mają władzę. To proste - przecież dla każdego (jak sam Mikke zresztą czasem gada, ale raczej nie rozumie) własny interes jest najważniejszy. W demokracji wyważa się interesy szerokich grup ludzi, w zamordyzmie nikogo wola narodu nie musi interesować. Dlatego nikt normalny nie myśli o monarchii czyli oddaniu całej władzy w ręce jednego porypa, który może robić co chce.
29 Lipca 2008 o 17:17
@derrmot
“Ale to chyba dobrze - W.Sz. JK-M sam stale powtarza, że dopóki nie odrzucimy demokracji, (w której głos profesora jest równy głosowi lumpa) dopóty nie zapanuje normalność. Zatem proces oddemokratyzowania UE w kierunku rządów techno- i biurokratycznych, sprawowanych przez wykształconą elitę powinien zostać uznany za idący w dobrym kierunku.”
Moze idzie to w tym kierunku, ale nie jawnie. Niesadze zeby przyszle rzadzace elity zrezygnowaly z ‘demokracji’. Zabardzo sobie nia geby wycieraja.
Raczej latwo sobie wyobrazic ze nawet teraz caly swiat jest rzadzony przez uzurpatorow, ale pod przykrywka demokracji.
Tutaj raczej chodzi o to zeby oficjalnie i swiadomie zrezygnowac z demokarcji. W ten sposob, wszyscy wiedzieliby kto nimi teraz rzadzi i wrazie czego wiedza kogo obwiniac. Krol, chociaz wlada karajem, to musi sie liczyc ze swoimi poddanymi, bo oni sa jego sila i jego bogactwem. a w tym ustroju (gdzie demokracja jest na wierzchu a pod spodem grupa ludzi, ktora tym rzadzi), nikt niewie kto rzadzi i jak, nikt sie z obywatelami nie liczy, bo to nie jesgo beda obywatele rozliczac.
Ale ja nie wierze w taka miedzynarodowa konspiracje, jestem przekonany ze nie ma takiego sposobu zeby jedna grupa ludzie trzymala taka wladze. zbyt duzo chetnych. Panstwa, krolestwa, granice powstawalay wlasnei dlatego ze jedna grupa nieutrzyma wladzy wszedzie. Nawet w takich krajach jak rosja, czy chiny napweno sa rozne grupy wewnetrznie walczace o wladze a w ich szeregach poszczegolni ludzie.
Mysle ze demokracja a w efekcie socjalizm jest ludziom pisany, to taki naturalny proces, jak grawitacja. Ale staram sie nie tracic nadzieji :-)
Pozdrawiam.
29 Lipca 2008 o 20:18
“Przyzwyczailiśmy się myśleć, że ujednolicenie norm prawnych jest niezbędne dla europejskiej integracji i z zasady pozytywne. Czy jest tak naprawdę? Stany Zjednoczone są krajem zintegrowanym, w którym żyje jeden naród mający silne poczucie swojej tożsamości. Dzieje się tak pomimo odmiennych praw, których przestrzegają składające się nań stany.”
Aj, waj, panie Wildsztajn, nibyś pan w połowie Żyd, a takie dyrdymałki piszesz…
Zupełnie jak jakiś mikkolubny goj.
Nie widzi, jak wygląda efekt braku ujednolicenia prawa w USA? To niech zobaczy, ile jest przestępstw popełnianych w USA, a ile w krajach Unii Europejskiej.
Nie bez powodu USA ma aż 10x więcej więźniów na liczbę mieszkańców, niż Szwecja…
Przenosi się John Smith ze stanu do stanu (za pracą). Ponieważ nie jest prawnikiem - nie zna (bo i nie może znać) całości prawa obowiązującego w nowym miejscu. No i nieświadomie łamie prawo. Różne durnie wtedy mówią, że “nieznajomośc prawa szkodzi”. Ano szkodzi - tylko po co prowokować nieznajomość prawa? Mądrzy dla dobra społeczeństwa prawo ujednolicają, głupi tego nie robią (lub brak ujednolicenia prawa pochwalają).
No i jak mam pana teraz nazwać mądrym?
Ta krzyżówka Żyda z gojką nie za bardzo się udała…
29 Lipca 2008 o 20:47
@Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“Aj, waj, panie Wildsztajn, nibyś pan w połowie Żyd, a takie dyrdymałki piszesz…
Zupełnie jak jakiś mikkolubny goj.
Nie widzi, jak wygląda efekt braku ujednolicenia prawa w USA?”
Aj, waj, panie ŻM (Ozjaszu), a do konca nie łaska przeczytac tekstu Wildsteina.
” W Europie w odmiennych państwach żyją odmienne narody. Generalną, cywilizacyjną wspólnotę realizują one w różnych kulturowo wariantach wypływających z innych historycznych doświadczeń, które przekładają się na zróżnicowane tradycje. Wyrażają się one także w odmiennych prawach.
Dwa modele integracji
Z grubsza rzecz biorąc, można przyjąć dwa modele integracji kontynentu.”
Wildstein nic nie napisał o przestępstwach. Nie mial zamiaru o nich pisac.
=======
“Ta krzyżówka Żyda z gojką nie za bardzo się udała…”
Udała sie i to bardzo. Dzieki temu napisał swietny tekst.
___________
@ Znajomy Janusza z SD:
“Mikke, jak to Mikke - bredzi.
Jednocześnie ujada przeciw demokracji”
Wydaje mi sie i to chyba slusznie, ze tekst powyzszy jest atorstwa Widsteina, a nie JKM. Zabrakło argumentów przeciwko BW?
29 Lipca 2008 o 21:02
@uciekinier:
“W.Sz. JK-M sam stale powtarza, że dopóki nie odrzucimy demokracji, (w której głos profesora jest równy głosowi lumpa) dopóty nie zapanuje normalność. ”
Z W.Sz. JK-M (Wiecznie Szokującego Janusza Kunegunda-Mikke) znów wyłazi dawny komuch. Bowiem skoro Mikke chce, by o państwie decydowali profesorowie, (którzy mają częściej poglądy lewicowe) - to chce przez to rządów lewicy.
Albo nic nie rozumie i plecie, co mu ślina na język przyniesie.
29 Lipca 2008 o 21:09
Ale teksta dlugiego walnal panicz wildstein. Normalnie az mnie zatkalo. W kazdym razie pragne zwrocic uwage panstwu (jesli jeszcze tego nie wiecie) ze szanowny redaktor bronislaw jest bylym, lub aktualnym (nie pamietam czy zrezygnowal) czlonkiem masonerii , a dodatkowo ma korzenie zydowskie, wiec reasumujac jest prawdziwym zydomasonem. sesese
29 Lipca 2008 o 21:22
@czerwony polskojezyczy cham:
“ze szanowny redaktor bronislaw jest bylym, lub aktualnym (nie pamietam czy zrezygnowal) czlonkiem masonerii , a dodatkowo ma korzenie zydowskie, wiec reasumujac jest prawdziwym zydomasonem.”
Ale co dziwniejsze jest normalnym katolikiem, ktory nie atakuje Koscioła tak jak redaktorzy z GW i jest ponadto eurosceptykiem.
Wole BW niz JKM, ktory podaje sie za katolika a, atakuje Kosciól i EU widzi przez “pryzmat krzywych bananów”.
29 Lipca 2008 o 21:30
nie no ja tez oczywiscie wole zydomasona wildstena od muszkowego …(aby nie plugawic tego forum wyzwiskami daruje sobie okreslenia na tego …. i pozostawie kropeczki).
W kazdym razie o tym czy ktos jest katolikiem to wie tylko Bog i ta osoba.
A co do … w muszce, jest sprawdzone i pewne ze zadnego herbu nie posiada??
I co z jego korzeniami??
29 Lipca 2008 o 21:41
@czerwony polskojezyczy cham:
“A co do … w muszce, jest sprawdzone i pewne ze zadnego herbu nie posiada??
I co z jego korzeniami??”
Zadnego herbu nie posiada. Sprawdzone.
Korzenie beda sprawdzane, ale kiedy to zależy od jednego forumowicza, ktory lepiej zna topografie cmentarzy w Wawie niz ja.
29 Lipca 2008 o 21:45
A slyszala pani o pewnej odmianie jego nibyherbu??
takiej co “o” na “u” zamieniaja, moze sie w nieciekawym srodowisku to zrodzilo, ale chyba pasuje.. sesese!
29 Lipca 2008 o 21:47
@Anna O:
Skoro w Europie są “odmienne narody”, które “generalną, cywilizacyjną wspólnotę realizują one w różnych kulturowo wariantach” - to jest sens ujednolicać prawo, by osobnik realizujący “swój wariant” przebywając w innym kraju nie wchodził w konflikt z prawem kraju, w ktorym aktualnie przebywa.
Przecież i w mniejszej skali - Polski, a nawet jednego miasta (Warszawy) - też były różne “kulturowe warianty”. Inne normy uznawał złodziej z Powiśla, inne mieszkaniec Żoliborza Profesorskiego. Lecz prawo ujednolicono i dla złodziejaszka od pokoleń, i dla szlagona z profesorskim tytułem. Czy chce Pani, by inne prawo obowiązywało Panią, a inne bandytę z Wołomina?
Czyli jednak ta krzyżówka nie udała się aż tak bardzo, że nawet masoneria go “uśpiła”, ani żaden Żyd się do Bronka przyznać nie chce :-) :-)
29 Lipca 2008 o 22:16
@
“Czyli jednak ta krzyżówka nie udała się aż tak bardzo,”
Udała sie, bo taki tekst moze napisac tylko osoba, ktora wie co pisze.
Jakby Pan sie dwoił i troił to i tak nie znajdzie Pan w tekscie BW “bredni”. Mozna z BW nie zgadzac sie z jego pogladami, ale nie mozna mu przypisac, ze pisze brednie. :-) :-)
“Przykładem bywa zasada pomocniczości, którą tak obficie szermują dokumenty europejskie i której pełno było w projekcie konstytucji unijnej. Zasada ta (dziś w Polsce, stosując kalkę językową, nazywamy ją subsydiarnością, co świadczy, że zapomnieliśmy o jej źródle) była droga ojcom założycielom europejskiej wspólnoty. Wywodzi się z katolickiej doktryny społecznej i zakłada, że instancje szczebla wyższego zajmują się tylko tymi sprawami, których nie sposób załatwić na szczeblu niższym, a więc samorządowym.
Obecny model tworzenia Unii, czyli narzucania jej odgórnie drobiazgowych praw i regulacji, jest zaprzeczeniem pomocniczości.”
========
” Inne normy uznawał złodziej z Powiśla, inne mieszkaniec Żoliborza Profesorskiego. ”
A prosze rozpisac sie na ten temat. Nie znane mi sa metody złodziejskie. Z atakowania BW nici, to chociaz wyklad, co tez w Wawie zlodzieje robili. :-) :-)
Dokształci Pan kobiete bez PJ. Chłe, chłe, chłe.
29 Lipca 2008 o 22:22
Dodam dla konkretyzacji: jak tam powyzej napisalem ze wole zydomasona wildsteina od … w muszce to bynamnije nie chodzilo mi o to ze zydomasona lubie.
Jakos tak patrzam na niego.. patrzam i mam wrazenie ze taki z niego lizus (niektorzy by powiedzieli dupodajka ale ja tak nie mowie, przynajmniej w tym wypadku), no ale moze zle widze. Kto wie. A poza tym to rzadko na jego plody patrzalem.
29 Lipca 2008 o 22:23
ostatnia konkretyzacja, ze taki z niego lizus, przynajmniej czasami
29 Lipca 2008 o 22:25
Masożydzie
Przywołuje się was do porządku znowu przesadziliście z gorliwością w wypełnianiu nakazów batiuszki Adasia!?
W swym gorliwym zacietrzewieniu schamieliście…sczerwienieliście ( jeszcze bardziej?!).. macie kiełbie we łbie ( w czele?!)… zemknęliście .. oraz zmieniliście płeć.
Weźcie się za siebie kumotrze i przestańcie multiplikować swoją osobowość i spierać się sami ze sobą.
Bo to świadczyć może albo o głupocie albo galopującej schizofrenii (a najpewniej o jednym i drugim?!!).
Tak czy siak nie przysparza to zaszczytów waszemu mocodawcy ( Adasiowi!!) i poddaje w wątpliwość jego autorytet i zdrowy rozsądek.
A zdajecie sobie sprawę , że on tego tolerować nie może?!
I jak przebierzecie miarę to wypuści swoich siepaczy - a dodać muszę, że owi już są nastawieni na wasz trop a za chwilę mogą ich spuścić ze smyczy !!!!
29 Lipca 2008 o 22:30
@Anna O.:
“Korzenie beda sprawdzane, ale kiedy to zależy od jednego forumowicza, ktory lepiej zna topografie cmentarzy w Wawie niz ja.”
Lecz ani znajomość topografii kirkutów, ani znajomość liter używanych w hebrajskim oraz jidysz na nic się temu forumowiczowi nie zdadzą, gdy nie będzie wiedział, jakiego nazwiska ma szukać, by odnaleźć macewę z wypisanym na niej nazwiskiem BIOLOGICZNEGO przodka pewnego pana z dużym semickim nosem :-) :-)
P.S. Kiedyś czytałem w necie artykuł o mieszkańcach Warszawy, którzy ratowali żydowskie dzieci z Holokaustu. Wśród tych godnych najwyższego uznania ludzi była wspomniana rodzina o nazwisku Mikke….
Szkoda, że teraz nie potrafię tego artykułu odnaleźć…
29 Lipca 2008 o 22:32
pajacu o nicku funkcjonaruiusz s.o.
Ja rozumiem ze palma sekciarzom odbija, ze wszedzie widza to co inni widziec powinni ale ich oslepiaja “one”.
Powiadam ci pajacu, mozesz sie dalej onanizowac schizofrenizmami.
Tylko pamietaj zakupic tabletki odpowiednie, sesese.
29 Lipca 2008 o 22:47
@Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“Lecz ani znajomość topografii kirkutów, ani znajomość liter używanych w hebrajskim oraz jidysz na nic się temu forumowiczowi nie zdadzą, gdy nie będzie wiedział, jakiego nazwiska ma szukać, by odnaleźć macewę z wypisanym na niej nazwiskiem BIOLOGICZNEGO przodka pewnego pana z dużym semickim nosem :-) :-) ”
Nazwisko takie jakie podał JRM. Po prostu trzeba sprawdzic czy te dane sie zgadzaja. Z herbem sie nie zgadzalo, byc moze i tu cos takiego wyniknie.
Nie wiem dlaczego forumowicz nie czylal ksiazki PREZES. Tam jest wszystko opisane, wystarczy sprawdzic.
======
“Kiedyś czytałem w necie artykuł o mieszkańcach Warszawy, którzy ratowali żydowskie dzieci z Holokaustu.”
No co Pan, nie wie, gdzie takie informacje sie sprawdza???
“Płeć i posiadane (lub nie posiadane) uprawnienia nie zwalniają z myślenia.” Chłe, chłe, chłe. (Udało mi sie lepiej niz Panu)
29 Lipca 2008 o 23:03
A.O.
“Wydaje mi sie i to chyba slusznie, ze tekst powyzszy jest atorstwa Widsteina, a nie JKM. Zabrakło argumentów przeciwko BW?”
To przecież mikkoluby zaczęły pisać o Mikkem, nie ja. Proszę spojrzeć wyżej.
W tekście BW nieścisłości i zwykłych farmazonów jest dość dużo.
“Ów ustrój realizowany będzie przez system niesłychanie rozbudowanych regulacji, które funkcjonują jako europejski system prawny.”
To lepszych jest 27 regulacji, tworzących osobne systemy? Lepiej 27 razy większy system niż 27 razy mniejszy?
“Montesquieu, na którego jak na objawienie powołują się wszyscy ci, którzy nigdy nie zajrzeli do „O duchu praw”, zaznaczał, że fundamentem wymiaru sprawiedliwości winni być wybierani doraźnie ławnicy, gdyż powierzenie takiej „strasznej” władzy jakiejś zamkniętej grupie prowadziłoby do opłakanych konsekwencji.”
No jak na razie wiemy (sprawa Jakuba T., historie sprzed wojny), że sądem łatwiej manipulować w systemach, gdzie rządzi ława przysięgłych.
Czy ława skazałaby “naszych chłopców” za ewentualne zbrodnie w Nangar Khel? No w życiu. Co innego sędzia, którego nie można zwolnić i który jest poważany właśnie jako bezstronny strażnik prawa, który ma szansę przeciwstawić się własnym tendencjom.
“Nieliczni, którzy zapoznali się z tekstem, na pytanie o jego wewnętrzne sprzeczności odpowiadali, że problemy z nich wynikające rozstrzygnięte zostaną przez orzecznictwo Trybunału Europejskiego. Bezrefleksyjnie powierzali więc swoją (i swoich narodów) przyszłość niekontrolowanej przez nikogo grupce, która wyłoniona została w szerzej nieznanych procedurach.”
A czy naród ma pojęcie o procedurach wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego? Nie ma, bo go to zbytnio nie obchodzi. Ważne jest, żeby mógł się do nich odwołać od decyzji władz i że nie ma w kraju samowolki, nawet dla polityków.
“Zgodnie z klasycznymi zasadami prawo winno być jasne i jednoznaczne. Jeśli prawodawcy przestrzegają tych zasad, sędziom pozostaje jedynie stosowanie prawa. Obecne prawo europejskie jest zaprzeczeniem klarowności. ”
A wiesz dlaczego prawo europejskie nie może być klarowne? No bo nadal pozostaje 27 systemów prawa cywilnego, karnego, administracyjnego, które mają swoje własne procedury, terminy, instytucje. Z jednej strony czepiasz się braku jasności a z drugiej strony chcesz, żeby nie było rozbudowane. Weź się zdecyduj.
“której prawo wypiera politykę i narzuca ostateczny i jednoznaczny kształt naszej rzeczywistości”
Może Wildstein woli w polityce bajki o agentach i opozycji - ale polityka polega przede wszystkim na tworzeniu prawa.
“Utworzona w ramach gabinetowych zabiegów grupa, która miała uporządkować dziesiątki tysięcy stron regulacji, przekształciła się w samozwańczą konstytuantę i drogą manipulacji (wielodniowe dyskusje o drobiazgach i zatwierdzane w ostatnich momentach najważniejsze decyzje) ”
Do konwentu należeli przedstawiciele parlamentów i rządów państw europejskich oraz instytucji UE. Najbardziej demokratyczna grupa w historii, bo zazwyczaj wszystkie traktaty przygotowywane są w cieniu gabinetów.
“Obok jednak traktatów normujących działanie całej Unii Bruksela produkuje ogromne liczby regulacji, których w rzeczywistości nie kontroluje nikt, a które pełnią w niej funkcję prawa.”
Bronek bełkocze - bo albo nie dowiedział się albo zwisa mu to, bo tylko przeszkadzałoby w tworzeniu tez. Nie wie, że akty prawne są uchwalane przez rządy państw (Rada) i posłów (Parlament), nie zna procedury komitologii (nadzoru państw nad aktami wykonawczymi).
A to, że regulacje zazwyczaj pełnią funkcję prawa - też mi zaskoczenie, jaką funkcję miałyby pełnić?
Jest tego więcej, ale starczy. Bronek chciał napisać tekst antylizboński więc wziął i zebrał w jedność wszystkie prawdy, półprawdy i kłamstwa. Przekonani już są przekonani, nieprzekonani pozostaną nieprzekonani - a znawcy tematu siedzą i się śmieją.
29 Lipca 2008 o 23:03
Oj biurokracja rośnie, jak tak dalej pójdie nie będzie można kupić loda bez zaświadczenia o wycięciu migdałków, a my będziemy wolni przez jedną chwile jednego dnia raz na cztery lata kiedy to będziemy brać udział w de*******cznych wyborach.
29 Lipca 2008 o 23:14
@Anna O:
Wildsztajnik uśpiony i chyba nieobrzezany napisał:
“Zasada ta (…) zakłada, że instancje szczebla wyższego zajmują się tylko tymi sprawami, których nie sposób załatwić na szczeblu niższym, a więc samorządowym.
Obecny model tworzenia Unii, czyli narzucania jej odgórnie drobiazgowych praw i regulacji, jest zaprzeczeniem pomocniczości.”
Niech mnie Pani oświeci, jakimi to regulacjami zajmuje się Unia Europejska, które można skutecznie załatwić na szczeblu samorządowym.
Po przedstawieniu sporej porcji takich regulacji (sporej, gdyż wyjatki tylko potwierdzają regułę), osobiście poproszę kahał, by uznał Bronka za Żyda i lożę, by go “obudziła” :-) :-)
29 Lipca 2008 o 23:19
@Znajomy Janusza z SD
“Przekonani już są przekonani, nieprzekonani pozostaną nieprzekonani - a znawcy tematu siedzą i się śmieją.”
To nie tak wyglada jak Pan pisze. Tak sie złożyło, ze czasem przeglądam opinie prawne dotyczące czegos tam. Co prawnik, to co innego pisze, a kazdy z tych prawników z “wielkim dorobkiem”.
Znawcy sie nie smieją tylko kase sciagaja, bo i po to są znawcami. :-) :-)
======
“To lepszych jest 27 regulacji, tworzących osobne systemy? Lepiej 27 razy większy system niż 27 razy mniejszy?”
Jasne. Prosze zauwazyc, ze Europa jest zróżnicowana kulturowo. Prawo powinno byc przejrzyste, a w tym przypadku nie bedzie.
======
Czy odpowie mi Pan na pytanie, jaki Pan ma zawód lub czym Pan sie zajmuje? Jaka dziedzina wiedzy jest Panu najbliższa? Chciałabym to wiedziec, bo jesli jest Pan prawnikiem, to zupelnie inaczej z Panem bede rozmawiac.
29 Lipca 2008 o 23:33
@Anna O.):
“Nie wiem dlaczego forumowicz nie czylal ksiazki PREZES.”
Bo to trzeba kupić - a ja mikkolubstwa nie wspieram finansowo z zasady.
======
“Kiedyś czytałem w necie artykuł o mieszkańcach Warszawy, którzy ratowali żydowskie dzieci z Holokaustu.”
No co Pan, nie wie, gdzie takie informacje sie sprawdza???”
Jeśli chodzi Pani o Yad Vashem - to tam nie ma. Sprawdziłem. Lecz nie wszyscy ratujący Żydów zostali uhonorowani przez ten instytut, zwłaszcza gdy nie żyją od dawna.
29 Lipca 2008 o 23:41
“To nie tak wyglada jak Pan pisze. Tak sie złożyło, ze czasem przeglądam opinie prawne dotyczące czegos tam. Co prawnik, to co innego pisze, a kazdy z tych prawników z “wielkim dorobkiem”.
Znawcy sie nie smieją tylko kase sciagaja, bo i po to są znawcami. :-) :-)”
Jak czytają takie teksty, to się śmieją. Nie mówiąc już o wytworach Janusza Mikke. :-)
Pieniądze to nie wszystko - dobrą rozrywkę i inne wrażenia nie zawsze są do kupienia.
“Jasne. Prosze zauwazyc, ze Europa jest zróżnicowana kulturowo. Prawo powinno byc przejrzyste, a w tym przypadku nie bedzie.”
No dobrze. No to może wyjaśni mi Pani po co w Polsce i w Niemczech osobne kodeksy cywilne, które są prawie takie same (polski był tworzony na wzór niemieckiego), tylko różnią się takimi szczegółami jak np. okres przedawnienia 3 lata w Niemczech a 10 lat w Polsce czy odwrotnie? Zresztą nawet rosyjski jest też prawie taki sam.
Europa wcale nie jest zróżnicowana kulturowo pod tym względem, oczywiście poza Wyspami. Różnice wynikają raczej z osobnego rozwoju prawa przez okres państw narodowych niż jakichkolwiek różnic w podbudowie kulturowej.
“Czy odpowie mi Pan na pytanie, jaki Pan ma zawód lub czym Pan sie zajmuje? Jaka dziedzina wiedzy jest Panu najbliższa? Chciałabym to wiedziec, bo jesli jest Pan prawnikiem, to zupelnie inaczej z Panem bede rozmawiac.”
Wiele dziedzin jest mi bliskich, jednak o moich ulubionych: językoznawstwie i psychologii jakoś nie ma zbytnio na tej stronie (a i na szczęście, dziękuję pewnemu Wielkiemu Językoznawcy, że wstrzymuje się od głosu przynajmniej w tej sprawie :-) ) - to nie pisuję, zresztą prawo jest lepsze, bo można wypowiadać się autorytatywnie.
A coś by to zmieniło? Prawnicy są bardzo różni, podobnie jak lekarze, archiwiści i publicyści prawicowi. :-)
29 Lipca 2008 o 23:43
poprawka: “dobra rozrywka”
29 Lipca 2008 o 23:48
@Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“to tam nie ma. Sprawdziłem. ”
Na medycynie sie nie znam - Pan sie zna, bo to Pana działka.
Znam sie za to na dokumetach i wiem, gdzie czego mam szukac. - bo to moja działka :-) :-)
Pan publicznie porad nie daje, ja publicznie nie informuje. :-) :-)
=======
“Bo to trzeba kupić - a ja mikkolubstwa nie wspieram finansowo z zasady.”
Ech, prosze Pana. Wpada pan do siedziby na NS i przeglada te ksiazczyne przez 5 minut i juz Pan wszystko wie. :-) :-)
30 Lipca 2008 o 00:09
Żyłomasłonie Ojejku Wczole-Implancie vel Sobalski vel (Ch)lewicki. Nie masz racji i nic Ci nie pomoże przekręcanie imienia naszego wielkiego mistrza Janusza Korwina-Mikke. To wspaniały człowiek.
A ty nie sięgasz mu nawet do pięt…
30 Lipca 2008 o 00:30
Czy egzaminy badające sprawność intelektualną nie są przejawem dyskryminacji inteligentnych inaczej? - Kazdy powinien miec szanse byc PREZYDENTEM!!!! Czy kims tam.
30 Lipca 2008 o 01:47
@Obserwatyk:
“A ty nie sięgasz mu nawet do pięt…”
Tylko wtedy, gdy Januszek stanie na bardzo wysokiej drabinie.
30 Lipca 2008 o 01:52
@Znajomy Janusza z SD:
“A coś by to zmieniło? Prawnicy są bardzo różni, podobnie jak lekarze, archiwiści i publicyści prawicowi. :-)”
Jasne, ze tak. Pare miesiecy temu nijakiemu ŻM próbowano udowodnic, ze nie ma pojecia o medycynie mimo jego fachowych wypowiedzi na ten temat leczenia. Tak mu tlumaczono przez 3-4 dni i pewnie tłumaczono by tak jeszcze pare miesiecy, gdyby nie to, ze ŻM (a moze ktos inny) w pewnym momencie poiformował forumowiczow, ze “Lewicki” jest lekarzem i ma swoj prywatny gabinet. Komentarze były komiczne. Nawet juz wtedy, gdy bylo wiadomo tzw mikkolubom, ze rozmawiaja z lekarzem nie przyszło im do głowy, że Ozjasz zna sie na medycynie. Dalej udowadniano mu, ze nie potrafi nawet opatrunku zalozyc. :-)
Gdyby okazalo sie, ze Pan jest prawnikiem, a ja zaczełabym Panu udawadniac, ze Pan o prawie nie ma pojecia, to musialabym pozniej smiac sie sama z siebie, a ja wole z innych sie posmiac :-) :-)
=======
“No dobrze. No to może wyjaśni mi Pani po co w Polsce i w Niemczech osobne kodeksy cywilne”
Inna jest mentalnosc spoleczenstwa w Polsce i w Niemczech. Juz Panu tlumacze na czym to polega. W tzw socjalizmie w Polsce ludzie nagminnie nie kasowali biletow autobusowych, gdyz uwazali, ze skoro panstwo ich okrada, to oni maja prawo jezdzic na gape. Teraz jest inaczej, do ludzi dotarlo, ze jazda na gape to okradanie. Niemcy ludzie troche inaczej podchodzili do kasowania biletow niz Polacy, w zwiazku z tym nie moze byc identycznej kary.
========
“Może Wildstein woli w polityce bajki o agentach i opozycji - ale polityka polega przede wszystkim na tworzeniu prawa”
Jakie bajki? Czy historia Maleszki to bajka.
30 Lipca 2008 o 03:01
@Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“Niech mnie Pani oświeci, jakimi to regulacjami zajmuje się Unia Europejska, które można skutecznie załatwić na szczeblu samorządowym.”
Z tym pytaniem chyba musialabym zwrocic sie do autora. On lepiej ode mnie bedzie wiedzial co mial na mysli piszac ten tekst.
Ja za to oswiece Pana w innym temacie. :-) :-)
Nasze poslanki wraz z poslami uchwalily w 2004 roku ustawe - Prawo o zamowieniach publicznych. W zwiazku z tym urzedy (urzednicy) musza organizowac przetargi np na zakup mateialów biurowych. Oczywiscie przetarg moze wygrac firma, ktora daje najnizsza oferte. I tak dzieki glupocie poslanek i posłow do urzedow dostarczane sa dlugopisy piszace pare dni, dziurkacze, ktore po uzyciu sie psują, gumki, ktore nie ścieraja, teczki tak miękkie, że po roku są podarte.
=======
“Wildsztajnik uśpiony i chyba nieobrzezany”
Uspiony nie uspiony, ale jawny. Wszyscy wiedza, o jego kontaktach z masoneria. I nikomu to nie przeszkadza. Jakos o Geremku i jego zwiazkach z wolnomularstwem nikt sie nie rozpisywal. Dziwne.
30 Lipca 2008 o 07:22
Wildstein przypomina faceta, który znajdował się w permanentnym upojeniu alkoholowym, zaćpany i zaczadzony totalnie, nie kumał co się dzieje, aż nagle przyszło otrzeźwienie, facet oprzytomniał, przejrzał na oczy i z okrzykiem: “O, kurwa! Nasrali mi na trawnik!!” leci naprawiać świat.
30 Lipca 2008 o 07:24
@Znajomek Januszka
“To przecież mikkoluby zaczęły pisać o Mikkem, nie ja. Proszę spojrzeć wyżej.”
Hahahah, taaa, we wpisie nr 6 zaczął pisać o Mikkem chyba największy obok Wczele mikkolub, Znajomy Janusza z SD. lol
30 Lipca 2008 o 07:51
“Gdyby okazalo sie, ze Pan jest prawnikiem, a ja zaczełabym Panu udawadniac, ze Pan o prawie nie ma pojecia, to musialabym pozniej smiac sie sama z siebie, a ja wole z innych sie posmiac :-) :-)”
No to tak, jestem (pojęcie mam, jak myślę, dość dobre i posprzeczać zawsze się mogę :-) ), chociaż aktualnie nie pracuję w zawodzie.
“Inna jest mentalnosc spoleczenstwa w Polsce i w Niemczech. Juz Panu tlumacze na czym to polega. W tzw socjalizmie w Polsce ludzie nagminnie nie kasowali biletow autobusowych, gdyz uwazali, ze skoro panstwo ich okrada, to oni maja prawo jezdzic na gape. Teraz jest inaczej, do ludzi dotarlo, ze jazda na gape to okradanie. Niemcy ludzie troche inaczej podchodzili do kasowania biletow niz Polacy, w zwiazku z tym nie moze byc identycznej kary.”
A to ma związek z dwoma kodeksami cywilnymi? Zarówno w Polsce jak i w Niemczech są tu kary umowne - więc pod tym względem nie ma różnicy.
Jeśli chodzi zaś o prawo karne - to w Niemczech karane jest to grzywną lub więzieniem do roku, w Polsce dopiero trzecia złapana jazda bez biletu w ciągu roku jest karana grzywną lub aresztem do miesiąca. Chyba różnica jest zrozumiała. :-)
“Oczywiscie przetarg moze wygrac firma, ktora daje najnizsza oferte. I tak dzieki glupocie poslanek i posłow do urzedow dostarczane sa dlugopisy piszace pare dni, dziurkacze, ktore po uzyciu sie psują, gumki, ktore nie ścieraja, teczki tak miękkie, że po roku są podarte.”
No to urząd niech doprecyzuje warunki zamówienia. Jeśli dla urzędu każdy długopis jest taki sam - no to ma, co ma.
A przetargi muszą być - żeby nie było samych krewnych i znajomych królika przy rozdawaniu znajomych i żeby mniejsze były koszty.
“Hahahah, taaa, we wpisie nr 6 zaczął pisać o Mikkem chyba największy obok Wczele mikkolub, Znajomy Janusza z SD. lol”
Mikkoidalny niedowład psychiczny i intelektualny niech zażyje przepisane leki i potem przeczyta wpisy nr 3 i 5.
30 Lipca 2008 o 07:53
poprawka: “przy rozdawaniu zamówień” - znajomych chyba nie rozdają
30 Lipca 2008 o 11:52
@Znajomy Janusza z SD:
“No to urząd niech doprecyzuje warunki zamówienia.”
Tak tez bedzie niedobrze. Zarzucą urzednikom, że przetarg organizowany jest pod konkretną firmę. Po prostu organizowanie przetargów jest pomyłką w niektorych sytuacjach. A to przyszlo z UE. Wczesniej owszem, organizowano przetargi, ale wygrywala ta firma, ktora dawala srednia cene. Odrzucano skrajne kwoty. To bylo rozsadne. Teraz wygrywa ta firma, ktora daje najnizsza cene. W konsekwencji wychodzi jak wychodzi - tandeta - np. pracownik urzednik, musi czas poswiecic na pojscie do sklepu i prywatnie kupic dlugopis, bo inaczej nie bedzie mial czym pisac. -wyzsze koszty niz gdyby nie organizowano przetargu. Samo organizowanie przetargow jest kosztowne. A ta bzdura dot. organizowania na wszystko przetargow to konsekwencja wstapienia do UE.
Podam skrajny przypadek, specjanie dla ŻM i Pana.
NFZ organizuje przetarg na leczenie pacjentów zarazonych czyms tam.
Zglasza sie kilka szpitali (jednostek medycznych) do przetargu. Wygrywa najnizsza oferta. Pacjenci tak jak w porypii-mikkolandii umieraja, bo koszty leczenia pacjenta powinny byc w granicach np. 100000,00 zł, a nie 50000,00 - oferty najnizszej. Chłe, chłe, chłe.
Wygrywa na tym tylko ŻM, bo pacjenci lgna do jego gabinetu i wola zaplacic jemu wieksza kase i miec wieksza szanse na przezycie. Chłe, chłe, chłe.
=======
“w Polsce dopiero trzecia złapana jazda bez biletu w ciągu roku jest karana grzywną lub aresztem do miesiąca. Chyba różnica jest zrozumiała. :-)”
I namnozono nam “falszywych przestepcow”, a ci normalni przestepcy spia spokojnie. :-) To efekt UE. (oczywiscie to zart)
=======
Wildstein ma prawo pisac tak jak pisze. Jest publicysta i uzywa jezyka, ktory jest zrozumialy dla ogolu. Nie pisze dla prawnikow. Uzycie przez niego wyrazu regulacje co innego oznaczaja dla mnie laika nie prawnika, niz dla prawnikow.
=======
Tak szczerze, czym ta unia Pana zafascynowała.
30 Lipca 2008 o 12:20
Całkowicie zgadzam się z autorem tekstu. Sam nie jestem eurosceptykiem, lecz przeciwnikiem obecnej polityki Unii. Nie mogę zrozumiec jak może istniec coś takiego jak inżynieria społeczna, jako inżynier informatyki rozumiem, że bitami należy poprzez odpowiednie algorytmy zarządzac, jednak bity pozbawione są myśli, rozumu, i najważniejszego - duszy.
30 Lipca 2008 o 16:05
“Pacjenci tak jak w porypii-mikkolandii umieraja, bo koszty leczenia pacjenta powinny byc w granicach np. 100000,00 zł, a nie 50000,00 - oferty najnizszej.”
Ciotka, czy Ty cokolwiek rozumiesz? Siedziałaś tam tyle w tym UPR-rze - PO CO??
Ja marze o tym, żeby był taki system, w którym NIKT (NIKT KURWA, wierz mi) nie umiera.
Ale - takiego systemu NIE MA.
Nawet jakbyś na każdego pacjenta wydawała MILIARD $ rocznie to I TAK pacjenci BEDĄ UMIERAĆ.
Powtarzasz bezmyślnie te kocopoły kolesia (ŻM), który naczytał się programu Samoobrony.
Powtarzam - pacjenci ZAWSZE będą umierać.
Jest tylko sprawa - w jakim systemie będzie ich umierać najmniej?????????
Kapitalizm jest JEDYNYM naturalnym ustrojem, który działa tak, że silnikiem jego jest CHĘĆ ludzi do bogacenia się, do zarabiania dużo a wydawania mniej.
Natomiast SOCJALIM to system, w którym takim silnikiem są zakazy, nakazy, zmuszanie ludzi to wszystkiego co ZAWSZE kończy się korupcją, obchodzeniem prawa itp.
Jak masz podejrzenie śmiertelnego RAKA chcesz iść na drogie prześwietlenie to sprzedajesz samochód i wchodzisz 1-sza w kolejkę i się szybko leczysz. Bo obawiasz się o swoje życie.
A TERAZ kto decyduje o tym kto potrzebuje prześwietlenie?? Konował, który zaraz dostaje łapówkę (i tak działa rynek ale tutaj wbrew prawu!!!).
POMIJAM oczywistości takie, że teraz maszyna do prześwietlania jest używana od KURWA 8 do KURWA 16 z 30-minutową przerwą na obiad podczas gdy jest 10000 ludzi w kolejce. BO takiemu konowałowi NIE ZALEŻY zeby przyprowadzac prześwietlenia.
POMIJAM oczywistość taką, że KONOWAŁ wyśle człowieka na badanie za milion $ podczas gdy prawd. że człowiek jest akurat na to chory wynosi 1 promil. Bo temu konowałowi NIE ZALEŻy na kasie.
Życie ludzkie NIE JEST bezcenne.
Trzeba być SKOŃCZONYM IDIOTĄ żeby nie wierzyć w KAPITALIZM.
Albo nie słyszeć nic o nim. Ale TY siedziałaś KURWA w tym UPR tyle czasu i I TAK NIC NIE QUMASZ!!!!
CZEMU?????????????????????????????????????????
30 Lipca 2008 o 16:16
To powyższe oczywiście do laski, często udzielającej się na tym forum ale rzadko z sensem prawiącej.
Łopatami trzeba oczywistą wiedzę napierdalać do tych pustych łbów???
I JAK KURWA w DEMO-KRACJI może być liberalizm???????????????
Gdzie laska typu AO, która:
- siedziała w UPR tyle czasu
- ma IQ prawdopodobnie ponad 100
..powtarza po ŻM takie bzury.
Ja mam trochę taką manie pisania jak Michnik (formę, treści raczej przeciwne głoszę) dlatego proszę się nie obrażać.
W czym się nie zgadzasz z JKM powiedz mi to ja Ci WSZYSTKO wytłumacze jak krowie na pastwisku. Bo KAPITALIZM właśnie jest taki prosty, prostszy od kupienia kartofli na targu.
30 Lipca 2008 o 17:19
Alez Drodzy Zydomasoni, czemu wtedy ograniczac sie wylacznie do Europy - oczywistym przeciez jest ze skoro jeden system prawny lepszy niz 27 odzielnych to tym bardziej jeden bedzie lepszy niz stokilkadziesiat oddzielnych, prawda? :-)
30 Lipca 2008 o 17:30
“Alez Drodzy Zydomasoni, czemu wtedy ograniczac sie wylacznie do Europy - oczywistym przeciez jest ze skoro jeden system prawny lepszy niz 27 odzielnych to tym bardziej jeden bedzie lepszy niz stokilkadziesiat oddzielnych, prawda? :-)”
Taki system się tworzy - poprzez konwencje międzynarodowe.
Ale na szerszą skalę to dopiero, gdyby powstała unia światowa. My - jak to Normalni - zajmujemy się realnymi projektami. A takim jest UE.
Jeśli 27 systemów jest lepsze - to jeszcze lepszych byłoby 1000 systemów - w każdym księstwie i mieście inny, jak przed XIX wiekiem, prawda?
30 Lipca 2008 o 17:50
“Tak tez bedzie niedobrze. Zarzucą urzednikom, że przetarg organizowany jest pod konkretną firmę. Po prostu organizowanie przetargów jest pomyłką w niektorych sytuacjach. A to przyszlo z UE. Wczesniej owszem, organizowano przetargi, ale wygrywala ta firma, ktora dawala srednia cene. Odrzucano skrajne kwoty. To bylo rozsadne. Teraz wygrywa ta firma, ktora daje najnizsza cene. W konsekwencji wychodzi jak wychodzi - tandeta - np. pracownik urzednik, musi czas poswiecic na pojscie do sklepu i prywatnie kupic dlugopis, bo inaczej nie bedzie mial czym pisac. -wyzsze koszty niz gdyby nie organizowano przetargu. Samo organizowanie przetargow jest kosztowne. A ta bzdura dot. organizowania na wszystko przetargow to konsekwencja wstapienia do UE.”
Tak, UE, bo chodzi o to, by nie faworyzować przedsiębiorstw z jednego kraju - a zamówienia publiczne to bardzo wielka część PKB.
Urząd może w niedyskryminacyjny sposób wyznaczyć parametry dla przedmiotu zamówienia. Nie mam pojęcia, czy są jakieś oficjalne normy techniczne dotyczące długopisów - ale pewnie są, bo każdy sektor przemysłu ich potrzebuje.
Znalazłem coś takiego:
“Oświadczenia Wykonawcy potwierdzające, że oferowane dostawy odpowiadają wymaganiom określonym przez Zamawiającego W ubieganiu się o udzielenie zamówienia mogą uczestniczyć wykonawcy, którzy zagwarantują: 1. iż dostarczony materiały i artykuły biurowe będą spełniać wymogi określone w polskich normach przenoszących europejskie normy zharmonizowane, w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (w szczególności określone w załączniku numer 1 i 2 do SIWZ) i złożonej przez Wykonawcę ofercie, 2. iż przedmiot dostawy będzie wolny od wad fizycznych i prawnych, 3. iż dostarczony materiały i artykuły biurowe będą pochodzić z bieżącej produkcji (tj. będą wyprodukowane po dniu 01.01.2007 r.) i będą odpowiadać typom materiałów, które zostały wskazane w załączniku numer 1 i 2 do SIWZ. Dla potwierdzenia spełnienia wymagań jakościowych określonych dla przedmiotu zamówienia wykonawca winien złożyć oświadczenie – załącznik nr 5 do SIWZ. 2) Dokumenty potwierdzające, że oferowane dostawy odpowiadają wymaganiom określonym przez Zamawiającego a) Od wykonawców ubiegających się o przyznanie zamówienia wymagane jest, w celu potwierdzenia, że oferowane dostawy odpowiadają wymaganiom określonym przez Zamawiającego przedstawienie zgodnie z §3 ust. 1 pkt 1 Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 19.05.2006 r. w sprawie rodzaju dokumentów jakich może żądać zamawiający od wykonawcy oraz form , w jakich te dokumenty mogą być składane ( Dz. U. z dnia 24.05.2006 r. Nr 87 poz. 605 ) próbek oferowanego asortymentu, po 1 egzemplarzu, sztuce, każdej z pozycji określonej w załączniku nr 1 do SIWZ (odpowiednio do części na które Wykonawca składa ofertę). W przypadku, gdy występują różne kolory tego samego asortymentu, Wykonawca może przedstawić jedną sztukę materiału, np.: długopis, wkład do długopisu, ołówek. Otrzymane próbki Zamawiający podda ocenie czy spełniają wymagania techniczne i jakościowe opisane w załączniku numer 1 i 2 do Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Jednocześnie Zamawiający zobowiązuje się do zwrotu przekazanych próbek asortymentu niezwłocznie po zakończeniu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego. (Zaleca się, by Wykonawca wskazał, na każdej z dołączonych próbek, którego z rodzajów asortymentu próbka dotyczy oraz zaleca się, by Wykonawca dołączył do próbek listę stanowiącą zbiorcze zestawienie próbek dołączonych do oferty.). b) Od Wykonawców składających ofertę na część I przedmiotu zamówienia Zamawiający wymaga przedstawienia zaświadczenia podmiotu uprawnionego do kontroli jakości (lub producenta) potwierdzającego, że dostarczane długopisy i pióra kulkowe odpowiadają normom i specyfikacjom technicznym opisanym w załączniku numer 2 do SIWZ. Wykonawca może również przedstawić wydruk ze strony internetowej producenta potwierdzający spełnianie przez oferowane produkty wymagań Zamawiającego. Dokument ten może być przedstawiony w formie oryginału albo kserokopii poświadczonej za zgodność z oryginałem przez wykonawcę. Dokumenty sporządzone w języku obcym są składane wraz z tłumaczeniem na język polski, poświadczonym przez wykonawcę.”
To ze strony komendy policji dolnośląskiej.
A więc jednak da się jakoś to rozwiązać.
“Wildstein ma prawo pisac tak jak pisze. Jest publicysta i uzywa jezyka, ktory jest zrozumialy dla ogolu. Nie pisze dla prawnikow. Uzycie przez niego wyrazu regulacje co innego oznaczaja dla mnie laika nie prawnika, niz dla prawnikow.”
Tak, zgoda, Wildstein ma prawo bredzić, bo wolność słowa. :-) To nie chodzi o to, że źle się wyraża. To chodzi o to, że wprowadza w błąd - na przykład w tym, że nie ma kontroli państw nad przepisami prawa UE. Kontrola jest, niektórzy uważają, że za duża (bo Komisja Europejska chroni w miarę możliwości interesy całej UE - a rządy państw ciągną w swoją stronę).
“Tak szczerze, czym ta unia Pana zafascynowała.”
Zafascynowała? Nie, Unia to normalność.
To normalne, że można pracować w innym kraju, że można dowolnie wysyłać towary, że wyroki sądowe są uznawane, że policja współpracuje, itp.
Nawet jedno prawo jest normalnością - bo w dużym stopniu podział jest sztuczny i wynika tylko z odrębnych państwowości.
Myślę, że powinniśmy wejść do UE już 50 lat temu. :-)
30 Lipca 2008 o 17:55
No to tez weszlismy :-)
30 Lipca 2008 o 18:14
@ Znajomy Janusza z SD:
“Jeśli 27 systemów jest lepsze - to jeszcze lepszych byłoby 1000 systemów - w każdym księstwie i mieście inny, jak przed XIX wiekiem, prawda?”
To calkiem prawdopodobne :-) Rowniez zwiekszaloby to sile zydomasonowego argumentu - jak sie wam “Normalia” nie podoba to won gdzie indziej - nikt tu nikogo na sile nie trzyma. Gdyby zapanowal jeden system na calym swiecie juz nie byloby gdzie zrobic won :-)
Umowy miedzynarodowe to troche co niz ten sam system prawny. Ciekaw jestem na jakiej podstawie roztrzygano by spory o ksztalt takiego systemu w przypadkach gdyby kompromis nie byl mozliwy?
“Nawet jedno prawo jest normalnością - bo w dużym stopniu podział jest sztuczny i wynika tylko z odrębnych państwowości.”
Ergo - odrebne panstwowosci sa rowniez sztuczne? Czy tak?
30 Lipca 2008 o 19:13
Ad.46
Prawda.
Konkurencja, dynamika, rozwój.
UE - stagnacja.
30 Lipca 2008 o 20:15
@ruska tirówka:
“Jest tylko sprawa - w jakim systemie będzie ich umierać najmniej?????????”
Jak to mikkolub niedorobiony - pytanie dałeś idiotyczne, gdyż w każdym systemie umiera 100% pacjentów. Wszyscy umrą, nawet Żyd Jehoszua z Nazaretu, uznawany przez was za boga (jakbyście nawet własnej religii nie potrafili wypichcić, tylko musicie zżynać od nas, Żydów) - też umarł.
Lecz można zobaczyć, w którym systemie (w państwach zdominowanych przez ludzi białych, by ograniczyć wpływ różnic genetycznych na wyniki) ludziska żyją najdłużej.
No to sprawdźmy (pierwsza liczba oczekiwana średnia długość życia ogółem, druga dla mężczyzn, trzecia dla kobiet):
Andora 83,52 80,62 86,62
San Marino 81,8 78,33 85,57
Szwecja 80,63 78,39 83,0
Szwajcaria 80,62 77,8 83,59
Australia 80,62 77,75 83,63
Francja 80,59 77,35 84,0
Islandia 80,43 78,33 82,62
Kanada 80,34 76,98 83,86
Włochy 79,94 77,01 83,07
Monako 79,82 75,99 83,85
Liechtenstein 79,81 76,24 83,4
Hiszpania 79,78 76,46 83,32
Norwegia 79,67 77,04 82,46
Izrael 79,59 77,44 81,85
Jersey 79,51 77,02 82,2
Wyspy Owcze 79,49 76,06 82,93
Grecja 79,38 76,85 82,06
Austria 79,21 76,32 82,26
Malta 79,15 76,95 81,47
Holandia 79,11 76,52 81,82
Luksemburg 79,03 75,76 82,52
Nowa Zelandia 78,96 75,97 82,08
Niemcy 78,95 75,96 82,11
Belgia 78,92 75,75 82,24
Wielka Brytania 78,7 76,23 81,3
Finlandia 78,66 75,15 82,31
Wyspa Man 78,64 75,3 82,17
Bośnia i Hercegowina 78,17 74,57 82,03
Stany Zjednoczone 78,0 75,15 80,97
Jak widać - po odrzuceniu mikroskopijnych nibypaństewek typu Andora pierwsze miejsce zajmuje Szwecja, gdzie praktycznie nie ma leczenia prywatnego. Daleko w ogonie USA, gdzie ubezpieczenia zdrowotne, poza wyjątkami typu ubezpieczanie starców - są nieobowiązkowe, prywatne i w pełni płatne.
Człowiek Rozumny natychmiast dojdzie do wniosku, w jakim systemie jest lepsza opieka zdrowotna - lecz mikkolubstwo bredzi i bredzi, fakty mając głęboko w mikke.
30 Lipca 2008 o 20:42
@Znajomy Janusza z SD:
“Znalazłem coś takiego:”
Wlasnie. Potem przez pol roku urzednicy opracowywuja dokument typu “Oswiadczenie Wykonawcy” Koszty przetargów rosną. 3 osoby razy 6 miesiecy razy 3000,00zł =54 000,00zł. - to koszt dodatkowy za ktory podatnicy musza zaplacic. I tak urzad zamawia materialy pismiennicze na kwote 50 ooo,00zł - oferta najnizsza. Do tego trzeba dodac te eksta 54 ooo,00 i 15 000,00 stałe. Razem daje to 119 000,00zł. Gdyby nie organizowano przetargu kwota wydana na artykuły pismiennicze wynosiłaby 75 000,00 zł. Kupowano by tylko to co jest potrzebne, a nie to co moze byc potrzebne.
=======
“A więc jednak da się jakoś to rozwiązać.”
Jasne tylko jakimi kosztami. W przypadku zamowien na materialy biurowe tylko w jednym przypadku o 1/4 kwoty wiecej. Takich urzedow zamawiajacy w ten sposob materialy jest w Polsce tysiace. Przetargi powinny byc organizowane od kwoty przynajmniej 200 000,00 zł - obecnie i to po zmianie kwota ta wynosi okolo 66 000,00zł.
Nie widzi tutaj Pan absurdalnosci?
========
“Tak, UE, bo chodzi o to, by nie faworyzować przedsiębiorstw z jednego kraju -”
Chyba Pan w to nie wierzy, co pan napisal.
=======
“Zafascynowała? Nie, Unia to normalność.”
Jasne. Dobrze, ze Pan nie napisal, ze mordowanie nienarodzonych to normalnosc i zwiazki pedalskie tez.
“To normalne, że można pracować w innym kraju, że można dowolnie wysyłać towary, że wyroki sądowe są uznawane, że policja współpracuje, itp.”
Przed 2004 roku tez mozna bylo pracowac w innym kraju, wysylac towary. Wyroki sadowe byly uznawane - umowy zawierane pomiedzy panstwami to gwarantowaly. Policja tez mogla wspolpracowac.
30 Lipca 2008 o 20:45
Niektórzy mówią, że Bóg jest Jeden w Trzech Osobach. A Żydomason w ilu? Pięciu, siedmiu czy dziesięciu? Na tym forum tak namieszał, że już nie wiadomo czy to on czy ktoś inny. Kameleon.
30 Lipca 2008 o 21:00
@Pikojarek:
“UE - stagnacja.”
Mikkolubstwo - bredzenie.
Ta “stagnacja” wygląda tak, że UE ma przyrost PKB o wiele większy od liczebniejszych Chin, lecz nawet w zeszłym roku pierwszy raz miała wyższy, niż USA.
30 Lipca 2008 o 21:05
@Rosyjska tirówka:
“Życie ludzkie NIE JEST bezcenne”
Jestem katolikiem i nie moge zgodzic sie z tym twierdzeniem.
=======
“- ma IQ prawdopodobnie ponad 100″
Sporo ponad. Testy na IQ to w wiekszosci matematyczne lamigłowki, a matma jako jedyny przedmiot nie sprawial mi wiekszych klopotow.
=======
“Powtarzasz bezmyślnie te kocopoły kolesia (ŻM), który naczytał się programu Samoobrony.”
Sek w tym, ze koles ŻM jest kapitalistą. :-) :-)
1. Ma kapitał;
2. Zatrudnia ludzi;
3. Z Samoobrony sobie drwi;
4. Poglady ma wolnorynkowe - a, ze skladał przysiege Hipokratesa to bronic kazdego czleka musi. :-) :-) . Nie mozna miec do ZM pretensji, ze wypelnia to, do czego sie zobowiazał w przeszłosci.
========
“W czym się nie zgadzasz z JKM powiedz mi to ja Ci WSZYSTKO”
Alez ja z JKM mam podobne “poglady polityczne”, wiec musze sie zgadzac.
JKM zle robi, ze pisze na tematy niezwiązane z polityka.
========
“- siedziała w UPR tyle czasu”
Co teraz slychac w UPR? Jak tam ” II zlot prawicy”?
30 Lipca 2008 o 21:05
“…niech zobaczy, ile jest przestępstw popełnianych w USA, a ile w krajach Unii Europejskiej.”
Prawdopodobienstwo bycia napadnietym na ulicach W Brytanii jest 6 RAZY wieksze niz w USA-to taki sobie wycinek z prasy brytyjskiej dajacej troche statystyk! No wlasnie, niech Pan Lewicki zobaczy.
30 Lipca 2008 o 21:37
Drogi Zydomasonie,
“Jak widać - po odrzuceniu mikroskopijnych nibypaństewek typu Andora pierwsze miejsce zajmuje Szwecja, gdzie praktycznie nie ma leczenia prywatnego. Daleko w ogonie USA, gdzie ubezpieczenia zdrowotne, poza wyjątkami typu ubezpieczanie starców - są nieobowiązkowe, prywatne i w pełni płatne.”
Po pierwsze, z podanej przez ciebie listy wynika ze twoj wyslawiany ZUS radzi sobie raczej kiepsko - gorzej nawet niz prywatne ubezpieczenia w USA (oczywiscie przy zastosowaniu ciagow “logicznych” charakterystycznych dla twoich wywodow)
Po drugie - dwa lata roznicy pomiedzy Szwecja a USA (mniej niz pomiedzy Andora a jakimkolwiek innym panstwem z tego zestawienia) traktowane jako daleko w ogonie? W dodatku z raczej prawicowa Szwajcaria na drugim miejscu? Please!
Po trzecie wyciaganie ponizszych wnioskow z podanych statystyk:
“Człowiek Rozumny natychmiast dojdzie do wniosku, w jakim systemie jest lepsza opieka zdrowotna - lecz mikkolubstwo bredzi i bredzi, fakty mając głęboko w mikke.”
jest po prostu wykrecaniem kota ogonem i powinno raczej rozpoczynac sie od slow “Czlowiek Klamiliwy i Pokretny…” poniewaz na podane statystyki nie wplywa wylacznie system lecznictwa w danym panstwie ale rowniez (moze nawet w wiekszym stopniu):
1. genetyka (niespecjalnie wyeliminowana - wystarczy pojezdzic troche po Europie i poogladac ludzkie twarze zeby wiedziec jak bardzo mimo wszystko nacje europejskie roznia sie genetycznie).
2. dieta
3. ogolna zamoznosc spoleczenstwa.
4. dostep do czytej wody pitnej i sprawne odprowadznie sciekow (ogolnie sanitarka)
5. brak badz obecnosc konfliktow zbrojnych na danym terenie…
…i z pewnoscia jeszcze pare innych czynnikow.
30 Lipca 2008 o 21:48
@Anna O:
Nie składałem Przysięgi Hipokratesa. Już od ponad pół wieku nie opowiada w Polsce tych bredni żaden świeżo upieczony konował - bo gdyby nadal te brednie były opowiadane, to by np. wszyscy urolodzy musieli zmienić specjalizację.
=========
@Icek1976:
“Prawdopodobienstwo bycia napadnietym na ulicach W Brytanii jest 6 RAZY wieksze niz w USA”
Źródełko proszę. Gdyż “nie wiedziec czemu” wszystkie statystyki przestępczości wskazują, że wysokiej przestępczości w USA dorównuje w Europie tylko przestępczość w Rosji.
30 Lipca 2008 o 22:01
@# Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“Nie składałem Przysięgi Hipokratesa. Już od ponad pół wieku nie opowiada w Polsce tych bredni żaden świeżo upieczony konował - bo gdyby nadal te brednie były opowiadane, to by np. wszyscy urolodzy musieli zmienić specjalizację.”
A w innych krajach?
Czy moze Pan e-maila przesłac mi z II czescia odp. do 23:50? Konczy mi sie umowa z neostrada i nie bede miala netu w domu. W firmie 200 m od domu bede mogla tylko korzystac.
30 Lipca 2008 o 22:25
No to prosze zrodelka (dodam ze osobiscie slyszalem taki komentarz w brytyjskiej telewizji - porownywali Londyn i Nowy Jork):
http://www.nationmaster.com/graph/cri_acq-crime-acquitted
http://www.nationmaster.com/graph/cri_per_of_saf_wal_in_dar-crime-perception-safety-walking-dark
http://www.nationmaster.com/graph/cri_bur_percap-crime-burglaries-per-capita
http://www.nationmaster.com/graph/cri_rap_vic-crime-rape-victims
http://www.nationmaster.com/graph/cri_rap_percap-crime-rapes-per-capita
30 Lipca 2008 o 22:33
“Tak, UE, bo chodzi o to, by nie faworyzować przedsiębiorstw z jednego kraju -”
Chyba Pan w to nie wierzy, co pan napisal.”
Ja nie muszę wierzyć, ja znam zagraniczne firmy w Polsce i polskie firmy za granicą.
“Jasne. Dobrze, ze Pan nie napisal, ze mordowanie nienarodzonych to normalnosc i zwiazki pedalskie tez.”
A co to ma wspólnego z UE? No takie uproszczenie jakbym Janusza Mikke czytał, pani Anno…
Państwa UE są suwerenne i nikt nikomu nie narzuca drogą unijną ani prawa aborcyjnego ani prawa związków partnerskich - bo to poza zakresem działalności UE opisanym w Traktacie.
A piszemy o Unii a nie o wszystkim, co jest w jej częściach składowych.
“To normalne, że można pracować w innym kraju, że można dowolnie wysyłać towary, że wyroki sądowe są uznawane, że policja współpracuje, itp.”
Przed 2004 roku tez mozna bylo pracowac w innym kraju, wysylac towary. Wyroki sadowe byly uznawane - umowy zawierane pomiedzy panstwami to gwarantowaly. Policja tez mogla wspolpracowac.”
Tym razem Pani nie wierzy w to, co pisze.
Nie można było pracować (zezwolenia).
Nie można było dowolnie wysyłać towarów (cło, VAT, kontrole, normy).
Wyroki sądowe były uznawane dzięki umowie podpisanej w ramach UE (Lugano, Polska podpisała w 2000 roku).
Policja nie mogła nawet wjechać do drugiego kraju ścigając przestępców.
A jeśli Pani napisze, że można to zrobić bez UE - odpowiem: tak, ale po co - przecież właśnie UE polega na tym, że to wszystko robimy w prosty sposób i w ustabilizowanych ramach.
30 Lipca 2008 o 23:01
Ad.54
Mikkolubstwo - bredzenie? Dobrze, że rzuciłem okiem na kilka wpisów.
Mikkofobiczne koszałki - opałki;
państwa UE strefy euro 2,2pr. (za 2007);
USA 2,2pr.;
Chiny nie 1,1, ale ponad 11pr. (”UE ma przyrost PKB o wiele większy od liczebniejszych Chin” - niewątpliwie).
PKB dla całej Wspólnoty (liczonego r/r w 2007) - podnoszą ów przyrost państwa spoza strefy, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej, cieszące się nadal względną niezależnością prowadzenia polityki gospodarczej, kształtowania podatków (Polska już nie) i własną walutą - 2,5pr. Kryzys w USA nie jest żadnym argumentem… i dwa, urawniłowka gospodarcza jeszcze w tzw. UE nie nastąpiła, o czym świadczy dynamika niektórych lwiątek unijnych, lecz po ewentualnej legitymizacji UE (traktat) zabawa w euro-komunizm ruszy z kopyta.
30 Lipca 2008 o 23:06
@Znajomy Janusza z SD:
” przecież właśnie UE polega na tym, że to wszystko robimy w prosty sposób i w ustabilizowanych ramach.”
Jasne. Prosze zwrocić uwage na ostatnie dwa zdania ponizszego tekstu.
“Poza stroną UKIE, polskie tłumaczenia unijnych aktów prawnych są praktycznie niedostępne. Pewną pomoc w tym zakresie mogą świadczyć biura Euro Info, których adresy znajdują się na stronie internetowej http://www.euroinfo.org.pl. W niektórych publikacjach o charakterze fachowym również znajdują się polskie wersje dokumentów wspólnotowych. Niestety przy korzystaniu z nich należy zachować daleko idącą ostrożność. Bardzo często zdarzają się bowiem tłumaczenia błędne lub nieaktualne.
Źródło:
http://64.233.183.104/search?q=cache:GUt-ebMswagJ:www.exporter.pl/bazy/Kraje/49.php+dyrektywy+unijne+tlumaczenia&hl=pl&ct=clnk&cd=1&gl=pl
30 Lipca 2008 o 23:38
Ad.63
Szanowna Anna O.,
krótka uwaga.
Innym, zgoła nie mniej ważnym problemem(?) - poza dostępnością - pozostaje przejrzystość i prostota owych aktów…, czyli ich zasadność, niezbędność dla gospodarek i spontanicznego rozwoju starożytnych narodów europejskich, samych po uszy zanurzonych we własnych aktach.
Obecnie najciekawszym aktem prawnym (przetłumaczonym i dostępnym :-)) jest “eurokonstytutka”, to tak odnośnie przejrzystości, prostoty i ustabilizowanych ram (mimo wszystko odnosi człowiek wrażenie, iż niektóre artykuły stanowią jedynie “tabula rasa”, która zwyczajem dopiero będzie zapełniana (pisząc zwyczajem myślę: administracyjnym nakazem).
Ps. Skromne trzy grosze nie oznaczają wtrącania się do Państwa rozmowy, zresztą zupełnie bym zaczął zmieniać punkt widzenia na UE, ale o tym już szeroko nadmienił w swoim artykule B. Wildstein - więc tym bardziej.
30 Lipca 2008 o 23:42
“Jasne. Prosze zwrocić uwage na ostatnie dwa zdania ponizszego tekstu.”
Przy tekście podana jest data: 10. września 2003.
To było przed wejściem do UE, kiedy dyrektywy nie były jeszcze przetłumaczone w wersjach ostatecznych (bo poza UKIE mało kto ich potrzebował).
A od tego czasu ukazało się polskie wydanie specjalne Dziennika Urzędowego UE, które ustaliło ostatecznie wszystkie teksty całości prawa UE.
30 Lipca 2008 o 23:49
“Obecnie najciekawszym aktem prawnym (przetłumaczonym i dostępnym :-)) jest “eurokonstytutka”, to tak odnośnie przejrzystości, prostoty i ustabilizowanych ram (mimo wszystko odnosi człowiek wrażenie, iż niektóre artykuły stanowią jedynie “tabula rasa”, która zwyczajem dopiero będzie zapełniana (pisząc zwyczajem myślę: administracyjnym nakazem).”
Ona nie jest do rozumienia przez mikkolubstwo (nie rozumiesz, więc tylko masz różne wrażenia, ale nie masz wiedzy o tym, co się dzieję). Mikkolubstwo nawet nie chce zrozumieć.
Ja nie rozumiem składu soku owocowego i nie mam zbyt głębokiego pojęcia o budowie samolotu - ale piję sok i latam samolotami. Ważne, że gdybym chciał się dowiedzieć - to mogę.
30 Lipca 2008 o 23:52
@Znajomy Janusza z SD:
“A od tego czasu ukazało się polskie wydanie specjalne Dziennika Urzędowego UE, które ustaliło ostatecznie wszystkie teksty całości prawa UE.”
:-) :-) Przeczytał Pan to wydanie specjalne Dziennika Urzedowego UE?
Zapewne było klarowne i przejrzyste, prawda?
To ja zadam sobie troche trudu i ten Dziennik Urzędowy przejrze. Potem pogadamy. :-) :-) :-)
31 Lipca 2008 o 00:07
@Znajomy Janusza z SD:
http://www.europa.eu.int/eur-lex/lex/JOEdSpecRep.do?year=2004
Dla Pana to jest przejrzyste i klarowne?
31 Lipca 2008 o 00:18
“:-) :-) Przeczytał Pan to wydanie specjalne Dziennika Urzedowego UE?
Zapewne było klarowne i przejrzyste, prawda?
To ja zadam sobie troche trudu i ten Dziennik Urzędowy przejrze. Potem pogadamy. :-) :-) :-)”
Całości to nikt nie przeczytał - to tysiące stron. Chociaż przy polskim dzienniku ustaw (w bibliotekach jest on w formie szafy) to i tak niewiele.
Ale wiele tekstów tak, czytałem - wcale nie jest trudne, raczej często zbyt ogólnikowe - bo przeznaczone do lektury w 27 krajach i językach, dopiero wyroki ETS to konkretyzują. Ale nikomu nie polecałem dotąd. :-)
Jeśli chodzi o Pani dziedzinę to blisko będzie dyrektywa o ochronie danych osobowych:
http://tiny.pl/215w
“Dla Pana to jest przejrzyste i klarowne?”
31 Lipca 2008 o 00:19
“:-) :-) Przeczytał Pan to wydanie specjalne Dziennika Urzedowego UE?
Zapewne było klarowne i przejrzyste, prawda?
To ja zadam sobie troche trudu i ten Dziennik Urzędowy przejrze. Potem pogadamy. :-) :-) :-)”
Całości to nikt nie przeczytał - to tysiące stron. Chociaż przy polskim dzienniku ustaw (w bibliotekach jest on w formie szafy) to i tak niewiele.
Ale wiele tekstów tak, czytałem - wcale nie jest trudne, raczej często zbyt ogólnikowe - bo przeznaczone do lektury w 27 krajach i językach, dopiero wyroki ETS to konkretyzują. Ale nikomu nie polecałem dotąd. :-)
Jeśli chodzi o Pani dziedzinę to blisko będzie dyrektywa o ochronie danych osobowych:
http://tiny.pl/215w
“Dla Pana to jest przejrzyste i klarowne?”
Ach, gdyby w Polsce to było tak przejrzyście poukładane…. :-)
31 Lipca 2008 o 07:44
“Mikkoidalny niedowład psychiczny i intelektualny niech zażyje przepisane leki…”
LOOOOOOOOOOL, dowartościowałeś się, pajacu? Posty ci się zdublowały, skończyły się tabletki? hahaha
31 Lipca 2008 o 15:11
Cytat z niezbyt mądrej wypowiedzi mikkoluba mamerta: “Po drugie - dwa lata roznicy pomiedzy Szwecja a USA (mniej niz pomiedzy Andora a jakimkolwiek innym panstwem z tego zestawienia) traktowane jako daleko w ogonie? W dodatku z raczej prawicowa Szwajcaria na drugim miejscu? Please!”
Dwa lata- niewiele- celny argument. Szczególnie dla tych, którzy umierają dwa lata wczesniej. w Szwajcarii mieszkałem szmat czasu- bardziej zamordystycznego i socjalistycznego kraju w Europie nie widziałem, (a sporo widziałem). A już ich polityka rolna to bliżej sowchozu, niż unijnego, tez niby socjalistycznego CAPA.
31 Lipca 2008 o 16:15
Drogi wookie,
Oczywiscie ze dwa lata to w tym wypadku niewiele. Tak, dla kazdego z nas dwa lata wiecej to czasem niemal jak cale zycie ale nie w tym rzecz - bo dyskutujemy o statystycznych roznicach pomiedzy duzymi populacjami. W moim poscie chodzilo mi wylacznie o to ze wyciaganie z tego zestawienia natychmiastowych wnioskow o wyzszosci szedzkiego systemu opieki zdrowotnej nad innymi jest po prostu pochopne (by nie uzyc slow “celowe naduzycie”) - jezeli kiedykolwiek miales do czynienia z analiza jakichs danych statystycznych wiesz to rownie dobrze jak ja (nawet jesli masz racje w kwestii Szwajcarii - nie spieram sie bo moze akurat mam mylne pojecie). I przyklejanie mi etykiety “mikkoluba” (badz argumentowanie: “Czlowiek Rozumny” - to akurat dobre w tym wypadku, he, he) niewiele tu zmieni.
Z reszta: wyciagnijmy takie natychmiastowe wnioski i nagle okazuje sie ze tak gloryfikowany przez wyszydzaczy “mikkolubow” ZUS dosc mocno kuleje, prawda?
Wiec badzcie chlopcy troche bardziej konsekwentni w rozumowaniu, OK?
31 Lipca 2008 o 21:12
@Anna O:
“Czy moze Pan e-maila przesłac mi z II czescia odp. do 23:50? ”
Sorry, już spałem. Qui dormit - non pecat. Dziś zbyt późno?
========
@Pikojarek:
“Mikkofobiczne koszałki - opałki;
państwa UE strefy euro 2,2pr. (za 2007);
USA 2,2pr.;
Chiny nie 1,1, ale ponad 11pr. (”UE ma przyrost PKB o wiele większy od liczebniejszych Chin” - niewątpliwie).”
Czy jak durnowaty mikkolub kupuje chleb - to płaci jak każdy klient tę samą, konkretną kwotę za bochenek, czy też piekarz wyznacza cenę w postaci procentów od przyrostu dochodu każdego klienta z osobna?
Jak to pierwsze - to niech mikkolub bzdur o procencikach (każdy procencik od innej wartości podstawy, czyli kompletnie nie nadajacy się do porównań) nie baje, tylko porówna ile w tej samej walucie (USD) przyrosło Unii Europejskiej, a ile Chinom. Może też mikkolub zobaczyć, ile przypada na jednego Europejczyka, a ile na jednego Chińczyka.
Jak już mikkolub zobaczy, że Europa coraz bardziej ucieka w bogactwie od Chin, to niech mikkolub zamilknie.
31 Lipca 2008 o 21:21
BRAWO WILDSTEIN!!!!!!!
http://wwwiercioch.blog.onet.pl/
31 Lipca 2008 o 21:42
Prawdę powiedziawszy to nie wyobrażam sobie, aby jakaś ustawa wypichcona przez głupkowatego urzędasa z UE zmieniła mój jednoznacznie negatywny stosunek do pedałów i lewaków, aby przekonała mnie że Żydzi to porządni obywatele świata, a nie nacja, która skłonność do występku wysysa z mlekiem matki, aby jakiś unijny przepis wpłynął na moje przekonania religijne, wcisnął do mojej świadomości bzdety o tym, że wszyscy jesteśmy równi, itd itp. Androny o globalnym ociepleniu, wiatrakach jako metodzie na uzdrowienie atmosfery itd. wzbudzają u mnie jedynie spazmy wesołości. Przykłady mógłbym mnożyć. Muszę jednak przyznać, że wśród moich znajomych oznaki zarażenia lewackimi bzdetami są widoczne, szczególnie wśród osób o pewnych towarzyskich aspiracjach, np. moich kolegów lekarzy, u których aspiracje zdecydowanie górują nad możliwościami samodzielnej oceny rzeczywistości i którzy pierdoły opowiadane w TVN czy wypisywane w Wyborczej traktują jako prawdę objawioną. Ale nie powinno to dziwić, bo akurat wśród ludzi tego zawodu istnieje jakiś niezrozumiały pęd do tzw “wielkiego świata”, czyli blichtru od którego normalnym ludziom robi się po prostu niedobrze. Blichtr ten we współczesnych europejskich społeczeństwach stał się magnesem przyciągającym silniej niż kupa nęci muchy. Wczasy za granicą w lecie, narty za granicą zimą, bryka klasy średniej wyższej, mieszkanie w modnej dzielnicy albo i domek (oczywiście w kredycie hipotecznym), ciuchy też ze stosowną metką, modne wina i trunki przy których można opowiadać bez końca o pracy, żarciu i ogólnie modnym, wielkim świecie, to jest prawdziwa potrzeba naszej klasy średniej.
31 Lipca 2008 o 22:32
George, daj spokoj, dobre wino nie jest zle :-)
1 Sierpnia 2008 o 05:29
@74, moj idol Zydomason
Tak, niech sobie mikkoluby licza (ja tez jestem mikkolub to sobie policze, ale po co? Tobie wierze na slowo! Nie jestem debilem, zeby podwazac Twoje madrosci. ) a i tak nic im to nie pomoze bo liczyc nie umieja. Zaraz wyjdzie ze podatek to jest 80% czy 90%.
UE jest bardzo bogata i jej obywatele tez….
Zydomason, pozyczysz mi prosze mi 100 zloty? za miesiac oddam.
1 Sierpnia 2008 o 16:27
@ George:
“Prawdę powiedziawszy to nie wyobrażam sobie, aby jakaś ustawa wypichcona przez głupkowatego urzędasa z UE zmieniła mój jednoznacznie negatywny stosunek do pedałów i lewaków, aby przekonała mnie że Żydzi to porządni obywatele świata, a nie nacja, która skłonność do występku wysysa z mlekiem matki,”
A Ty co, George, masz odchyły psychiczne , czy szczerze chcesz pokazac, że jesteś kompletnym matołkiem, który wierzy, że skłonnośc do występku jest determinowana przez jakąkolwiek narodowośc czy rasę?
Dobrze, żeś George, a nie Jurek, bo bym zaczął się obawiac na Twoim przykładzie, że głupota, bezmyslność, nienawiść i zacietrzewienie to domena nacji Polaków, którzy te oto nieprzyjemne cechy wysysaja z mlekiem blablabla. :)
Najpierw pomyśl, póxniej wylej kubeł zimnej wody na czaszkę, później znowu pomyśl, drugie wiadro i doperao zabieraj się do pisania, nieuku.
1 Sierpnia 2008 o 23:34
Żydomason Lewicki - jak czytam tego idiotę (kołtuna z PO-wskiej lumpeninteligencji - zapewne), to Bogu dziękuję, że mamy PiS-owskiego prezydenta. Oby PO zniknęłą z POlskiej sceny POlitycznej.
2 Sierpnia 2008 o 18:15
“Nie widzi, jak wygląda efekt braku ujednolicenia prawa w USA? To niech zobaczy, ile jest przestępstw popełnianych w USA, a ile w krajach Unii Europejskiej.
Nie bez powodu USA ma aż 10x więcej więźniów na liczbę mieszkańców, niż Szwecja…”
Jest oczywiste, ze po nazwaniu marchewki owocem wszystko się zmieni.
W zasadzie ostatecznie się zmieni po zmianie akcyzy na paliwo (w III RP się to nazywa “wzrost cen światowych”). 5$ za galon ? To radzę wcześniej rozbroić NRA :D
3 Sierpnia 2008 o 09:55
Panie Bronku!
Dziękuję za tą usystematyzowaną, dogłębną analizę tego, co nam szykują eurokraci z Brukseli. Włos się jeży na głowie, bo oto naszym oczom jawi się totalitarne super państwo, co się zwie UE :((. Nie pozostaje nic innego, jak nieustanne wołanie do p. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, aby pod żadnym pozorem nie składał swojego podpisu pod Traktatem Europejskim. Serdecznie pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku.