Co by tu jeszcze spieprzyć, PiS-owie? Co by tu jeszcze?

Jaki będzie wynik wprowadzenia częściowej prohibicji, co nastąpiło właśnie, gdy piszę te słowa? To jasne. Z jednej strony odrodzą się meliny, gdzie jak za komuny będzie można kupić wszystko o każdej porze dnia i nocy. Z drugiej zaś nasili się łapówkarstwo, bo przecież te legalne miejsca z wyszynkiem nie będą oddawane za darmo i ot, tak, komu popadnie. Jaki będzie wynik zakazu handlu w niedzielę, który wprowadzono chwilkę wcześniej? Też to żadna tajemnica. 10 proc. pracowników handlu straci pracę. Ludzie nie będą mogli robić zakupów wtedy, kiedy mają na to czas, za to będą przepłacać w sklepikach, które możliwość handlu zachowają, bądź drałować na stacje benzynowe, które z kolei zapewne zaczną powoli ewoluować w minisupermarkety.

Jaki z kolei będzie wynik zakazu hodowli zwierząt futerkowych, który też ma zostać wprowadzony i nikt już w to nie wątpi, bo „Komendant kocha koty”? Oczywiście ludzie bez pracy oraz rzeź zwierząt, fizyczna i całkowita zagłada ich populacji. Swoją drogą to zakrawa na paradoks – unicestwienie zwierząt z uwagi na miłość do nich – a przecież paradoksem nie jest, tylko socjalizmem. A w socjalizmie z miłości można, a nawet trzeba zabijać… Taki na przykład Józef Stalin tak kochał całą ludzkość, że aż doprowadził do całkiem sporego przetrzebienia populacji, która była w jego zasięgu.

To tylko trzy przykłady legislacyjnego lewaczenia PiS-u, jakiemu jesteśmy poddawani. Niestety będzie tego coraz więcej. Bo ideologia PiS to fideosocjalizm, który jest oczywiście lepszy od ateosocjalizmu, ale mimo wszystko pozostaje socjalizmem właśnie. A zasada działania socjalizmu jest prosta i sprawdzona: jak ktoś coś ma, to trzeba mu to zabrać i za sowitą opłatą oddać komuś, kto to przeje, a najczęściej po prostu zmarnuje. A przy okazji można mu jeszcze trochę pomoralizować, wmawiając, że to właśnie przez niego dzieci chorują, emeryci umierają i liście jesienią spadają.

Co można zrobić, żeby to szaleństwo powstrzymać? Trzeba o tym głośno mówić, trzeba pokazywać bezsens i szkodliwość takiego działania, czasem dawać otrzeźwiające rady, czasem po prostu wyszydzać te głupoty. Na szczęście bowiem Polska pozostaje oazą wolnego słowa na oceanie zniewolenia myśli i przynajmniej dyskusja z tymi nawarstwiającymi się legislacyjnymi szaleństwami nie jest jeszcze zabroniona. A w swoim czasie trzeba oczywiście przygotować właściwą reprezentację polityczną, która w końcu osiągnie sukces i wesprze sprawę wolności realnymi decyzjami.

Ponieważ to „Najwyższy CZAS!” jest najważniejszym w Polsce źródłem wolnościowej krytyki obecnej władzy, zachęcam oczywiście do wspierania nas, naszych portali internetowych, nabywania naszych prenumerat książek i uczestniczenia w naszych konferencjach. A w tym tygodniu zapraszam na targi książki w Arkadach Kubickiego pod Zamkiem Królewskim w Warszawie, gdzie zaprezentujemy naszą nowość autorstwa prof. Mariusza Kowalskiego zatytułowaną „Ariowie – Słowianie – Polacy”. Zapraszam szczególnie w sobotę 2 grudnia, bo wtedy będę na stoisku przez cały dzień.