Jeśli człowiek prowadzący sklep wykłada towary na półkach, to starannie myśli, by poukładać je tak, by klient kupił ich jak najwięcej. W supermarketach istnieje nawet na ten temat swoista wiedza oparta na doświadczeniu i badaniach psychologicznych. Socjaliści oskarżają tu handlowców, że ci chcą jak najwięcej wtrynić klientom. Oskarżenie jest niesłuszne. Kupno-sprzedaż to transakcja korzystna dla obydwu stron! Ile razy stojąc w kolejce do kasy patrzyłem i przypominałem sobie: „O, przecież potrzebna mi bateryjka do latarki!” – i ją kupowałem. Czy ktoś powie, że sklepikarz mnie „wyzyskał”?!? Nie – on położył towary tak, bym mógł sobie w ostatniej chwili kupić jeszcze to i owo. I chwała mu za to!
Jeśli ja przychodzę do sklepu – to ja CHCĘ coś kupić. Nie wolno więc mówić, że sprzedawca coś mi na siłę wciska. Równie dobrze można by powiedzieć, że klient „na siłę coś sprzedawcy wyrywa”. Tak więc w firmach prywatnych obie strony starają się postępować racjonalnie. Przypomniałem to sobie stojąc w reżymowej poczcie…
Dawniej, w krajach cywilizowanych, jeśli przed okienkiem stała kolejka (w kraju naprawdę cywilizowanym kolejki zdarzają się rzadko, ale jeśli instytucja jest państwowa, to kolejki być muszą…), to urzędnik obsługiwał jedną osobę, a gdy kończył jej miejsce po pół sekundy zajmowała następna. Jednocześnie ekspert od organizacji pracy optymalizował ruchy rąk pracownika, by ten obsługiwał klienta możliwie jak najszybciej. Wszystko: pieczątki, znaczki, formularze miało stałe miejsce, określone długością rąk pracownika.
Proszę zauważyć, że na klawiaturze komputera (dawniej: maszyny do pisania) klawisze są rozmieszczone nie alfabetycznie, lecz tak, by jak najkrótsza odległość dzieliła dwa po sobie występujące. To wszystko – tu system „QWERTY…” – było kiedyś starannie opracowywane, bo ludzie starali się wszystko robić jak najlepiej i jak najszybciej. Time is money!
W Polsce, kraju neobarbarzyńskim, nad okienkami poczty są świetlne tabliczki. Przy wejściu urywamy sobie numerek, stoimy z daleka i patrzymy: do którego okienka podejdziemy. Nie widzimy, kiedy kończy poprzedni klient, więc podchodzimy dopiero wtedy, gdy zmieni się numerek na tablicy świetlnej. A urzędnik, by mieć mniej roboty, naciska go dopiero po paru sekundach. Podejście do właściwego okienka to kolejne parę sekund.
I w ten sposób powstaje kolejka, której by nie było, gdyby nie ten system – zapewne dość kosztowny i psujący się. Stojąc miałem czas, więc obliczyłem, że wskutek tego systemu dziennie traci się na tej poczcie trzy roboczo-dniówki. Bo sześć osób stoi dodatkowo po pół godziny, a ich „praca” polega na idiotycznym staniu lub siedzeniu.
Oczywiście przy wejściu – nie mogąc się doczytać, które okienko co załatwia – wziąłem sobie po numerku wszelkich rodzajów i czytałem dopiero potem. To samo robili inni. Dodatkowo więc wyświetlał się numerek np. 937 i nikt do tego okienka nie podchodził. Po pół minuty 938 i znów nikt. I znów urzędnik przez minutę był bezrobotny. A kolejka stała…
Ten, kto ten system wprowadził, powinien siedzieć w Piekle za sabotaż. Wynalazca, który wymyślił tablice świetlne, patrzy zapewne z Nieba na to ich zastosowanie i kiwa głową: „G***o chłopu, nie zegarek!” No, tak – ale ten, co taki system dla poczt polskich zamówił, wziął za to zapewne w łapę jakieś 10%… A więc optymistycznie: Hosanna! Polacy to nie idioci! Jakiś Polak zrobił to celowo i jak najbardziej optymalnie. Ze swojego punktu widzenia…
Dział ekonomia w księgarnii NCZ!:
● “Czy mozna usprawiedliwic podatki?” (Tomasz Sommer): Pierwsza w Polsce ksiazka prezentujaca funkcjonujace w naszej rzeczywistosci usprawiedliwienia wymuszania podatkow. Oczywiscie wszystkie sa falszywe! Sam sprawdz dlaczego! Osadz czy Naczelny NCZ! ma racje!
● “Ludzkie dzialanie - traktat o ekonomii” (Ludwig von Mises): Opus magnum papieza wolnosciowej ekonomii. Jesli chcesz dowiedziec sie jak naprawde dziala gospodarka i jak moglaby dzialac, gdyby nie socjalistyczne absurdy, musisz sie przeczytac te ksiazke!
● “Ekonomia dla normalnych ludzi (Gene Callahan)”: Czy istnieje cos takiego jak naukowa ekonomia? Jesli przyznamy, ze takie naukowe ekonomie jak marksizm czy keynsizm okazaly sie nic nie warte to pozostala tylko szkola austriacka.
● “Ekonomia Wolnego Rynku. Tom 1, 2, 3″ (Murray Rothbard): Wreszcie w Polsce! Trzy tomy najwazniejszego dziela amerykanskiego profesora Murraya N. Rothbarda, najwybitniejszego ucznia samego Ludwiga von Misesa! Ksiazka lamie monopol przestarzalych, nieaktualnych i falszywych podreczników ekonomii obowiazujacych na polskich uczelniach. Moze dzieki tej pozycji, w 100 lat od obalenia paradygmatu Marksa o wyzysku kapitalistycznym i podejrzanym pochodzeniu kapitalu, a w 80 lat od obalenia paradygmatu Keynesa o korzysciach plynacych z interwencjonizmu panstwa w gospodarce, polscy nauczyciele akademiccy zaczna wreszcie uczyc rzesze mlodych polskich ekonomistow prawdy!?
● “Kosciol a wolny rynek” (Thomas Woods): Katolicka obrona wolnego rynku. Czy bieda jest blogoslawiona, a bogactwo przeklete? Ksiazka o tym, ze liberalizm, jak niewiele innych pradow umyslowych, jest bliski nauczaniu Chrystusa, ktory w swoich naukach uwalnial czlowieka z wiezow opresyjnej wladzy i zakazow odbierajacych mu godnosc i wolna wole…
● “Dobry “zly” liberalizm” (Stanislaw Michalkiewicz): Klasyczna ksiazka znanego publicysty. Bardzo przystepny wyklad podstaw liberalizmu - zarowno dla nieprzekonanych jak i zagorzalych zwolennikow. Lektura obowiazkowa!
● “O szkodliwosci podatku dochodowego” (Frank Chodorov): Jedna z najlepszych ksiazek (nareszcie po polsku!) krytykujaca podatek dochodowy. Bardzo przystepnie i blyskotliwie napisana pozycja!
● “Ekonomia stosowana” (Thomas Sowell): “Ekonomia stosowana” czyli co robic, zeby nie psuc gospodarki. Swietny podrecznik ekonomii dla nie-ekonomistow. Prozno tu szukac skomplikowanych wykresow, rownan matematycznych itd. Doskonala pozycja dla tych, ktorzy szukaja argumentow “za” wolnym rynkiem!
Zachęcamy do złożenia zamówienia!
UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.
Jak politycznie poprawne prawo paraliżuje szwedzkie szkolnictwo wyższe. 9 komentarzy
Za zmianę żarówek w ratuszu odpowiedzialnych jest 18 pracowników! 15 komentarzy
Każdy pracodawca musi wyznaczyć pracownika odpowiedzialnego za ochronę przeciwpożarową! 31 komentarzy
Declan Ganley zachęcony irlandzkim sukcesem zapowiedział stworzenie międzynarodowej listy w wyborach do PE. 18 komentarzy
Postęp w anglikańskim kościele. Pastor ukrywa krzyż. 20 komentarzy
Tusk przestanie mówić o “drugiej Irlandii”. Dla odmiany PIS “zamierzy się z kryzysem gospodarczym”. 26 komentarzy
30 Sierpnia 2008 o 14:56
Wszystko prawda, ale celem QWERTY było, żeby się klawisze na maszynie do pisania nie zacinały gdy ktoś szybko pisze, a więc aby często sąsiadujące w słowach litery nie były obok siebie na klawiaturze…
Czyli zupełnie odwrotnie niż JKM pisze, choć prawdą jest że celem była oszczędność czasu.
O ile układ mógł dobrze się spisywać na starych klawiaturach, to dla komputerowych klawiatur lepszy byłby inny układ klawiszy.
30 Sierpnia 2008 o 15:47
@Janusz Mikke Bezherbowiec:
“Jeśli ja przychodzę do sklepu – to ja CHCĘ coś kupić. Nie wolno więc mówić, że sprzedawca coś mi na siłę wciska. Równie dobrze można by powiedzieć, że klient „na siłę coś sprzedawcy wyrywa”. Tak więc w firmach prywatnych obie strony starają się postępować racjonalnie.”
Lecz gdy ten sam człowiek przychodzi do lokalu wyborczego, to mikkoidalnym porypom już wolno mówić, że nie postępuje racjonalnie, lecz że “merdia mu na siłę wciskają” swoje typy. Porypizm - mikkizm to bardziej porypizm :-)
30 Sierpnia 2008 o 16:05
@Janusz Mikke Bezherbowiec:
“nad okienkami poczty są świetlne tabliczki. Przy wejściu urywamy sobie numerek, stoimy z daleka i patrzymy: do którego okienka podejdziemy. Nie widzimy, kiedy kończy poprzedni klient, więc podchodzimy dopiero wtedy, gdy zmieni się numerek na tablicy świetlnej. A urzędnik, by mieć mniej roboty, naciska go dopiero po paru sekundach. Podejście do właściwego okienka to kolejne parę sekund.
I w ten sposób powstaje kolejka, której by nie było, gdyby nie ten system – zapewne dość kosztowny i psujący się. Stojąc miałem czas, więc obliczyłem, że wskutek tego systemu dziennie traci się na tej poczcie trzy roboczo-dniówki. ”
Janusz Mikke, który w swoim życiu chyba ani minuty uczciwie nie przepracował, nie ma pojęcia o ergonomii pracy. Przerwy przy pracy wymagającej myślenia są po prostu niezbędne dla porządnego wykonania pracy. A na poczcie trzeba myśleć - by się nie pomylić przy wpłatach, wypłatach, wysyłaniu przesyłek we właściwe miejsce itp. Oczywiście obłudnik Januszek sam wobec siebie zasady permanentnej pracy nie stosuje - bo między napisaniem jednego bredniotonu a drugiego robi sobie przynajmniej kilkusekundowe przerwy, chłe, chłe :-) :-)
Teraz oczekuję następnych porypanych propozycji Januszka Mikke - np. by w szpitalach chirurg stał przy taśmie, na której leżą pacjenci - gdy jedna operacja się kończy - taśma się przesuwa i chirurg bez sekundy przerwy już rżnie skalpelem następnego pacjenta.
A że ze zmęczenia obetnie zdrową nogę zamiast chorej czy przyszyje urwane prącie do czoła, o zakażeniach szpitalnych już nie wspominając? W przypadku Janusza Mikke to drugie by było nawet wskazane, wreszcie miałby wygląd doskonale pasujący do jego zachowania :-) :-)
=========
“Tak więc w firmach prywatnych obie strony starają się postępować racjonalnie. Przypomniałem to sobie stojąc w reżymowej poczcie…”
Dokładnie te same świetlne tablice z numerkami działają w PRYWATNYCH bankach - ale ich Januszek Mikke już za to samo nie ochrzani, bo doktryna mikkizmu-porypizmu pozwala krytykować jedynie instytucje państwowe.
30 Sierpnia 2008 o 17:03
Brawo Klakson brawo. Porównać chirurga do idiotki z okienka pocztowego, to trzeba dopiero być porypem.
30 Sierpnia 2008 o 17:06
@Mikke:
“jeśli człowiek prowadzący sklep wykłada towary na półkach, to starannie myśli, by poukładać je tak, by klient kupił ich jak najwięcej. W supermarketach istnieje nawet na ten temat swoista wiedza oparta na doświadczeniu i badaniach psychologicznych. (..) Ile razy stojąc w kolejce do kasy patrzyłem i przypominałem sobie: „O, przecież potrzebna mi bateryjka do latarki!” – i ją kupowałem. Czy ktoś powie, że sklepikarz mnie „wyzyskał”?!? Nie – on położył towary tak, bym mógł sobie w ostatniej chwili kupić jeszcze to i owo. I chwała mu za to!”
Czy również chwała mu za to, że wyłożył w widocznym miejscu bateryjkę sposorującej wyeksponowanie firmy A, zaś bateryjkę firmy B ustawił w najciemniejm kątku najodleglejszego regału?
Musisz się Januszu Mikke zdecydować (bym cię nie uważał za niekonsekwentnego pajaca), czy zachwalasz manipulację klientami przez podsuwanie im wybranego przez sklepikarza produktu, czy nie.
Bo jak jesteś temu przeciwny - musisz uznać wolny rynek za miejsce nieuczciwej manipulacji, wymagającej interwencji wbrew twojej doktrynce.
A jak nie jesteś temu przeciwny - to musisz również uznać promowanie polityka A podczas wyborów przez zaprzyjaźnione “merdia”, a nie żenująco ujadać przed każdymi wyborami, że cię pomijają.
Nie oczekuję po Januszu Mikke rozumu.
Oczekuję jedynie konsekwencji
30 Sierpnia 2008 o 17:07
@Mikke:
“jeśli człowiek prowadzący sklep wykłada towary na półkach, to starannie myśli, by poukładać je tak, by klient kupił ich jak najwięcej. W supermarketach istnieje nawet na ten temat swoista wiedza oparta na doświadczeniu i badaniach psychologicznych. (..) Ile razy stojąc w kolejce do kasy patrzyłem i przypominałem sobie: „O, przecież potrzebna mi bateryjka do latarki!” – i ją kupowałem. Czy ktoś powie, że sklepikarz mnie „wyzyskał”?!? Nie – on położył towary tak, bym mógł sobie w ostatniej chwili kupić jeszcze to i owo. I chwała mu za to!”
Czy również chwała mu za to, że wyłożył w widocznym miejscu bateryjkę sposorującej wyeksponowanie firmy A, zaś bateryjkę firmy B ustawił w najciemniejm kątku najodleglejszego regału?
Musisz się Januszu Mikke zdecydować (bym cię nie uważał za niekonsekwentnego pajaca), czy zachwalasz manipulację klientami przez podsuwanie im wybranego przez sklepikarza produktu, czy nie.
Bo jak jesteś temu przeciwny - musisz uznać wolny rynek za miejsce nieuczciwej manipulacji, wymagającej interwencji wbrew twojej doktrynce.
A jak nie jesteś temu przeciwny - to musisz również uznać promowanie polityka A podczas wyborów przez zaprzyjaźnione “merdia”, a nie żenująco ujadać przed każdymi wyborami, że cię pomijają.
Nie oczekuję po Januszu Mikke rozumu.
Oczekuję jedynie konsekwencji.
30 Sierpnia 2008 o 17:12
“…Oczywiście przy wejściu – nie mogąc się doczytać, które okienko co załatwia – wziąłem sobie po numerku wszelkich rodzajów i czytałem dopiero potem. To samo robili inni. Dodatkowo więc wyświetlał się numerek np. 937 i nikt do tego okienka nie podchodził. Po pół minuty 938 i znów nikt. I znów urzędnik przez minutę był bezrobotny. A kolejka stała…” - ze ja na to nie wpadłem wcześniej, teraz i ja będę się tak bawił tymi numerkami szczególnie ze te numerki są za darmo! ;-)
30 Sierpnia 2008 o 17:13
Oj Klakson Klakson nikomu nie chodzi o pomijanie tylko o uwolnienie rynku i umożliwienie nadawania i wydawania wszystkim bez żadnych koncesji i zezwoleń.
30 Sierpnia 2008 o 18:24
Żydomasonie, zaczynam Cię lubić. Może Twoje poglądy są z dupy, ale dawno nie płakałem ze śmiechu tak jak po tym tekście ze szpitalem i linią produkcyjną;
- ze ja na to nie wpadłem wcześniej, teraz i ja będę się tak bawił tymi numerkami
Ja tak robiłem jak byłem dzieckiem w dziale mięsnym, a stare baby szalały z wściekłości :!
30 Sierpnia 2008 o 21:09
@Mk:
“Porównać chirurga do idiotki z okienka pocztowego, to trzeba dopiero być porypem.”
A to czemu?
Przecież chirurg, jako osoba z wyższym wykształceniem i szybciej myśląca - potrzebuje mniej czasu do zastanowienia się od idiotki z okienka pocztowego!!!
Czyli jak bredniopis Janusz Mikke wymaga, by ta idiotka pracowała bez sekundy przerwy - to by być konsekwentnym, powienien tego samego domagać się od chirurga.
A że przy takim toku rozumowania wychodzą głupoty?
Ano myszą wyjść głupoty, wszak mikkizm-porypizm to stek nielogicznych i niekonsekwentnych bredni.
30 Sierpnia 2008 o 21:20
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
Ja tak ogólnie skomentuje Pana wypowiedź.
Oczywiście się z Panem zgadzam, że każdy pracujący potrzebuje odpoczynku - taki lunch time. Ale niech odpoczywa w czasie do tego przeznaczonym. Jak urzędnik ma pracować to niech pracuje. Jak ma przerwę - niech odpoczywa. Ale niech nie odpoczywa w czasie, w którym powinien pracować!
30 Sierpnia 2008 o 21:35
Jeżeli chodzi o “qwerty” to duży błąd pan popełnił. Ten system powstał po to, żeby jak najwolniej pisać na klawiaturze. Przy starych, mechanicznych maszynach do pisania przy za szybkim pisaniu blokowały się dźwignie z czcionkami i specjalnie konstruktor (nie pamiętam nazwiska) pomieszał tak klawiaturę coby nie szło szybko pisać.
30 Sierpnia 2008 o 22:53
“Stojąc miałem czas, więc obliczyłem, że wskutek tego systemu dziennie traci się na tej poczcie trzy roboczo-dniówki. Bo sześć osób stoi dodatkowo po pół godziny, a ich „praca” polega na idiotycznym staniu lub siedzeniu.”
I tu tez p. Janusz sie pomylil. Załozyl, ze kolejki na poczcie sa kazdego dnia i o kazdej godzinie takie same. A to nieprawda. :-) :-)
Jak znam p. Janusza to ten tekst pisał 10-15 minut. Ale na pewno ten artykuł nie powstał w celu dostarczenia rozrywki. :-) :-) :-)
30 Sierpnia 2008 o 22:58
@JKM
“Po pół minuty 938 i znów nikt. I znów urzędnik przez minutę był bezrobotny. A kolejka stała…
Ten, kto ten system wprowadził, powinien siedzieć w Piekle za sabotaż”
Gdyby p. Janusz taki tekst napisal w latach 50 to zapewne zostałby “przodownikiem pracy”
Z wikipedii:
Przodownik pracy - tytuł przyznawany w okresie PRL pracownikom znacznie przekraczającym normy przewidziane do wykonania. Początkowo pojęcie to przede wszystkim dotyczyło pracowników fizycznych, później je znacznie rozszerzono i taki tytuł mógł otrzymać inżynier często zgłaszający wnioski racjonalizatorskie (przodownik racjonalizacji),
30 Sierpnia 2008 o 23:51
@Ania O:
“Ten, kto ten system wprowadził, powinien siedzieć w Piekle za sabotaż”
Gdyby p. Janusz taki tekst napisal w latach 50 to zapewne zostałby “przodownikiem pracy””
——
Z jedną malutką różnicą - nie pisał by o Piekle, lecz o więzieniach dla tych wstrętnych sabotażystów - zaplutych karłów reakcji, rewizjonistów spod znaku Adenauera, agentów CIA i wrogów ludu pracujacego miast i wsi :-) :-)
31 Sierpnia 2008 o 00:34
@Pachciarz Mike z Mogielnicy:
Na swoim blogu p. Janusz zamiescil zdjecie z dziennika i umiescił nastepujacy tekst z 28.08.:
“http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/article229140/Korwin_Mik
ke_korkuje_Warszawe.html
informacja o tym, jak zakorkowałem „całą Warszawę”, a przynajmniej Tamkę. Na szczęście na zdjęciu widać jeden z licznych „pachołków” (nie dało się go obciąć). Sapientii sat.
NB. odprowadzałem tylko wnuczkę do butiku, który w tym miejscu prowadzi moja Córka. To nie jest reklama”
Nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby JKM przechodzil po pasach z wnuczka przez ulice, a nie w niedozwolonym miejscu. ”
Ja nie rozumiem, po co p. Janusz chwali się, że w miejscu niedozwolonym przechodzi przez jezdnię i załącza zdjecie, które o tym świadczy?
31 Sierpnia 2008 o 00:59
Parchu z mogiły, możesz w końcu opuścić nasze grono śmieciu?
31 Sierpnia 2008 o 09:15
problem tkwi w braku konkurencji, poszedłem z paszportem po pieniądze na pocztę nie dośc że nie wypłaciłem pieniędzy bo konieczny okazał się dowód osobiusty!!!, to jeszcze w tym chaosie co powstał zgubiłem 100zł pod okienkiem, myślałem że szlag mnie trafi że musze do tego burdelu po przesyłki chodzic
31 Sierpnia 2008 o 10:53
@Obserwatyk:
“Parchu z mogiły, możesz w końcu opuścić nasze grono śmieciu?”
Nie z Mogiły, lecz z Mogielnicy.
W tej mazowieckiej mieścinie znalazłem żyjących na początku XIX wieku Żydów o nazwisku Mike. Potem ci Mike z Mogielnicy zniknęli - za to pojawili się ludzie o nazwisku Mikke w miastach leżących w podobnej odległości od Mogielnicy - Warszawie, Łodzi i Częstochowie.
Dlatego bądź łaskaw nie nazywać ludzi o nazwisku Mike z Mogielnicy rodem mianem “parcha”, gdyż w ten sposób możesz wbrew swej woli obrazić Szanownych Przodków twojego guru z z muszką i nieswoim herbem :-)
31 Sierpnia 2008 o 12:03
śmieciu, podszywasz się pod wszystko i myślisz, że Ci wszystko wolno. podnieca cie to, nie staje ci? masz problemy ze swoim facetem pedalska świno?
spierdalaj sobalski, chlewicki, lewicki czy jak tam się kutwo nazywasz.
31 Sierpnia 2008 o 13:01
Do krytyków Pachciarz Mike z Mogielnicy:
Drodzy komentatorzy, w jakim celu tak agresywnie i często nie merytorycznie atakujecie jego wypowiedzi?
Czytam już ponad rok blog p. Janusz, Stanisława i tą witrynę i bez względu na pobudki pana z Pachciarz Mike z Mogielnicy jego obecność tutaj to cenny wkład w gimnastykę umysłowa jakiej dostarczają mi w/w ludzi i portale.
Gdyby był naczelnym NCz to pan Pachciarz Mike z Mogielnicy miałby osobny dział dla siebie gdzie mógłby zamieszczać konstruktywną krytykę, uważałbym, że coś takiego czyni pismo ciekawszym i bardziej wiarygodnym, a sensowne i logiczne poglądy u osób myślących same się obronią.
reasumując, chociaż nie cierpię socjalizmu lubię mierzyć się w myślach z twierdzeniami pana Pachciarz Mike z Mogielnicy co i innym polecam.
pozdr.
31 Sierpnia 2008 o 13:33
bo jestem głupi, nie wiedziałeś?
31 Sierpnia 2008 o 14:03
“Do krytyków Pachciarz Mike z Mogielnicy:
Drodzy komentatorzy, w jakim celu tak agresywnie i często nie merytorycznie atakujecie jego wypowiedzi?
Czytam już ponad rok blog p. Janusz, Stanisława i tą witrynę i bez względu na pobudki pana z Pachciarz Mike z Mogielnicy jego obecność tutaj to cenny wkład w gimnastykę umysłowa jakiej dostarczają mi w/w ludzi i portale.
Gdyby był naczelnym NCz to pan Pachciarz Mike z Mogielnicy miałby osobny dział dla siebie gdzie mógłby zamieszczać konstruktywną krytykę, uważałbym, że coś takiego czyni pismo ciekawszym i bardziej wiarygodnym, a sensowne i logiczne poglądy u osób myślących same się obronią.
reasumując, chociaż nie cierpię socjalizmu lubię mierzyć się w myślach z twierdzeniami pana Pachciarz Mike z Mogielnicy co i innym polecam.
pozdr.”
Zgadzam się, i oprócz tego uważam, że ŻM jest nam tu potrzebny, oprócz tego uważam, że jest całkiem sympatyczny. Te jego pieszczotliwe ‘głupki mikkoluby’, ’skretyniałe mikkoluby’ , ‘mikkizmy-porypizmy’ uważam za całkiem pocieszne - zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy.
31 Sierpnia 2008 o 16:22
Jestem głupim ipsatem!! Jestem parchem, żygomatołem, kur.. znaczy świekry synem, Lewickim, Chlewickim, Sobalskim, Anną O ,Goldbergiem Bez Rozumu w Czele, niepoprawnym debilnym Mikkofobem i Unio-filem, zaślepionym czerwonym sociofilnym sociopatą itp. itd. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
31 Sierpnia 2008 o 17:19
no cóż, w sumie mnie to osobiście cieszy że te parchy pocztowe tak pomiatają klientem, bo już niedługo skończy się to zmieceniem ich z powierzchni rynku ;-)
a oni może nawet “myślą” że to wszystko dla zadowolenia klienta?!!!?
tak czy siak, już są na bruku tylko jeszcze tego nie widzą…
31 Sierpnia 2008 o 18:47
dawno nie gościłem na NCz., ale widzę, że na grzesia (pachciarz) nadal można liczyć:
wpis nr 2:
“Lecz gdy ten sam człowiek przychodzi do lokalu wyborczego, to mikkoidalnym porypom już wolno mówić, że nie postępuje racjonalnie, lecz że “merdia mu na siłę wciskają” swoje typy…”
Dzieciak, jest subtelna różnica między reklamą w telewizji lub na półce sklepowej, a reklamą wyborczą - w pierwszym przypadku decydujemy TYLKO o sobie, w drugim większość niestety wybierze za mnie. Porównywanie wolnego rynku z wyborami demokratycznymi to nieporozumienie. Tak samo jak nazywanie wypocin pachciarza “argumentami”.
31 Sierpnia 2008 o 20:58
@Bombaldini:
“Drodzy komentatorzy, w jakim celu tak agresywnie i często nie merytorycznie atakujecie jego wypowiedzi?”
Gdy argumentów brakuje - prostactwo sięga po wyzwiska.
Mnie to nawet cieszy, pojawienie się wyzwisk świadczy o porażce mikkoluba, a już najbardziej śmieszy mnie ta litania moich rzekomych, nietrafionych nazwisk :-) :-)
———
“reasumując, chociaż nie cierpię socjalizmu lubię mierzyć się w myślach z twierdzeniami pana Pachciarz Mike z Mogielnicy co i innym polecam.”
To wybrałeś sobie złego adwersarza. Ja też nie cierpię socjalizmu.
Sęk w tym, że mało lotne mikkoluby uroiły sobie swoją własną definicję słowa “socjalizm”, zupełnie odmienną od powszechnie uznawanej i bredzą.
========
@Mitch_Buchannon:
“jest subtelna różnica między reklamą w telewizji lub na półce sklepowej, a reklamą wyborczą - w pierwszym przypadku decydujemy TYLKO o sobie, w drugim większość niestety wybierze za mnie.”
Już z kilkanaście razy usiłowalem to nierozgarniętym mikkolubom wyjaśnić - a te chłopki roztropki nadal nie rozumieją.
W jednym i drugim przypadku człowiek wybiera DLA SIEBIE!!!!
Konsument ma dokładnie w mikke, że ty wolisz piwo “Siki mikkoluba” warzone Józefowie domowym sposobem - i wybiera doskonałego Pilsnera wyprodukowanego w Unii Europejskiej.
I tak samo podczas wyborów - wyborca ma głęboko w Mikke, czy ty wolisz Janusza Mikke, Łukaszenkę, czy Miedwiediewa - on DLA SAMEGO SIEBIE wybiera Donalda Tuska.
To w chwili wyboru. Teraz o skutkach wyboru:
Gdy konsument wybierze piwo “Siki mikkoluba” - ma to wpływ nie tylko na jego kieszeń - ale i na los jego rodziny (mógł przecież kupić zamiast niego owoce dla dziecka), na wytwórcę piwa “Siki mikkoluba”, na los innych producentów (wydał kasę na podłe piwsko, a mógł na różne inne rzeczy) na smród panujący na klatce schodowej, gdy po wypiciu tego piwska odda mocz pod drzwiami sąsiada itp. itd.
———
Reasumując - w jednym i drugim przypadku człowiek wybiera dla siebie i w jednym oraz drugim przypadku jego wybór ma wpływ na los innych ludzi.
Że też te mikkolubstwo nie jest w stanie pojąć spraw tak prostych i oczywistych…
31 Sierpnia 2008 o 21:26
Janusz Mikke, który w swoim życiu chyba ani minuty uczciwie nie przepracował, nie ma pojęcia o ergonomii pracy. Przerwy przy pracy wymagającej myślenia są po prostu niezbędne dla porządnego wykonania pracy. A na poczcie trzeba myśleć - by się nie pomylić przy wpłatach, wypłatach, wysyłaniu przesyłek we właściwe miejsce itp. Oczywiście obłudnik Januszek sam wobec siebie zasady permanentnej pracy nie stosuje - bo między napisaniem jednego bredniotonu a drugiego robi sobie przynajmniej kilkusekundowe przerwy, chłe, chłe :-) :-)
Witam debilku oczywiście tyczy się Pachciarz Mike z Mogielnicy I znowu nasz wielki świetlany przewodnik do normalności JKM ma rację. Praca na poczcie nie wymaga specjalnego myślenia to sztampa , praca jak na taśmie montażowej fabryki samochodów, kto inny debilku zajmuje się wysyłaniem przesyłek a kto inny wpłatami i wypłatami jak nie wierzysz zatrudnij się na kilka tygodni /dorobisz sobie do głodowej pensji lekarza hahaha/ i tak jak twierdzi JKM czas tracony na podejście do okienka nawet te kilka sekund to strata czasu
Dokładnie te same świetlne tablice z numerkami działają w PRYWATNYCH bankach - ale ich Januszek Mikke już za to samo nie ochrzani, bo doktryna mikkizmu-porypizmu pozwala krytykować jedynie instytucje państwowe.
Debilku DO Pachciarz Mike z Mogielnicy gdy bank jest Prywatny a nie podoba mi się stanie w kolejkach to go ZMIENIAM na INNY mam dość duży wybór a gdy Poczta Polska mnie wnerwia to co mam zrobić TY CZUJESZ RÓŻNICĘ CZY NIE ZABARDZO
31 Sierpnia 2008 o 21:42
tak samo podczas wyborów - wyborca ma głęboko w Mikke, czy ty wolisz Janusza Mikke, Łukaszenkę, czy Miedwiediewa - on DLA SAMEGO SIEBIE wybiera Donalda Tuska
I wszystko zostaje w rodzinie Tusk -kaczor-kwach-i tak co cztery lata i od nowa chocholi taniec i festiwl głupoty. Aż pewnego pięknego dnia to wszystko p….nie.
31 Sierpnia 2008 o 21:46
@Rico:
“Praca na poczcie nie wymaga specjalnego myślenia to sztampa , praca jak na taśmie montażowej fabryki samochodów, kto inny debilku zajmuje się wysyłaniem przesyłek a kto inny wpłatami i wypłatami”
Bredzisz, synku. Jak każdy człowiek odwiedzam pocztę - i czasem przy jednym podejściu wysyłam list polecony, odbieram list polecony, dokonuję wpłaty - i odbiera to jedna osoba.
——
“gdy bank jest Prywatny a nie podoba mi się stanie w kolejkach to go ZMIENIAM na INNY mam dość duży wybór a gdy Poczta Polska mnie wnerwia to co mam zrobić”
Jak to co?
To samo.
Wysłać list z innego urzędu pocztowego, gdzie nie ma świetlnych tabliczek
31 Sierpnia 2008 o 21:49
Gdy konsument wybierze piwo “Siki mikkoluba” - ma to wpływ nie tylko na jego kieszeń - ale i na los jego rodziny (mógł przecież kupić zamiast niego owoce dla dziecka), na wytwórcę piwa “Siki mikkoluba”, na los innych producentów (wydał kasę na podłe piwsko, a mógł na różne inne rzeczy) na smród panujący na klatce schodowej, gdy po wypiciu tego piwska odda mocz pod drzwiami sąsiada itp. itd.
Ty Pachciarz Mike z Mogielnicy Oszczędź nam opisów ze swojego dzieciństwa hahaha jaki ty biedny i co na tej śmierdzącej klatce schodowej pierwszy raz przeczytałeś dzieła wybrane jakiegoś socjalisty hahahah rozumiem twój gniew hahaha
31 Sierpnia 2008 o 21:50
Klakson no padnę, 3 czynności na krzyż i do tego tej urzędniczce pocztowej taka inteligencja potrzebna? To niech biorą tylko z tytułem doktorskim i wyżej na to stanowisko.
31 Sierpnia 2008 o 21:52
Bredzisz, synku. Jak każdy człowiek odwiedzam pocztę - i czasem przy jednym podejściu wysyłam list polecony, odbieram list polecony, dokonuję wpłaty - i odbiera to jedna osoba.
Debilku Pachciarz Mike z Mogielnicy:To niemożliwe gdzie jest taki urząd chyba że mówisz o jakimś małym , bardzo małym Urządku Pocztowym
31 Sierpnia 2008 o 21:58
@Rico:
Prywatne poczty istnieja juz od dwoch lat. Jedna nawet jest obok mojej kamienicy, w ktorej mieszkam. A mieszkam w Wawie. Ta prywatna poczta jest na rogu Wspolnej i Marszalkowskiej
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Poczta-w-prywatnych-rekach-1711119.html
31 Sierpnia 2008 o 21:58
@Rico:
“I wszystko zostaje w rodzinie Tusk -kaczor-kwach-i tak co cztery lata i od nowa chocholi taniec i festiwl głupoty. Aż pewnego pięknego dnia to wszystko p….nie.”
I tak sobie mikkolubstwo czeka i czeka (już prawie 20 lat) aż “to wszystko p….nie” - zupełnie jak członkowie jakiejś porypanej sekty na mający nastąpić tuż-tuż koniec świata. I czekają mikkoluby, czekają, kraczą, wieszczą, znów czekają, ponownie kraczą - a w międzyczasie nam, Polakom od czasu oswobodzenia sie od Rucholi (tak ukochanych przez mikkolubstwo) jest coraz lepiej. Jesteśmy coraz bogatsi, byle robola stać na wczasy w ciepłych krajach, budownictwo mieszkaniowe zasuwa pełną parą, jeździmy coraz lepszymi samochodami…
I niech sobie polskojęzyczni następne ćwierć wieku pokraczą - miłego kłapania dziobem, mikkoluby!!! :-) :-)
31 Sierpnia 2008 o 22:01
Klakson no padnę, 3 czynności na krzyż i do tego tej urzędniczce pocztowej taka inteligencja potrzebna? To niech biorą tylko z tytułem doktorskim i wyżej na to stanowisko.
Nie podsuwaj im takich pomysłów a co z certyfikatami uczciwości pracowników poczty Domagam się z całą stanowczością by takie wydawać /oczywiście w tym celu mają pracownicy poczty przechodzić odpowiednie szkolenia z odpowiednimi specjalistami a na koniec debilek Pachciarz Mike z Mogielnicy ma ich zbadać jako konował z dyplomem oczywiście za darmo ku chwale socjalistycznej ojczyzny Wielkiej hhahahah
31 Sierpnia 2008 o 22:05
I tak sobie mikkolubstwo czeka i czeka (już prawie 20 lat) aż “to wszystko p….nie” - zupełnie jak członkowie jakiejś porypanej sekty na mający nastąpić tuż-tuż koniec świata. I czekają mikkoluby, czekają, kraczą, wieszczą, znów czekają, ponownie kraczą - a w międzyczasie nam, Polakom od czasu oswobodzenia sie od Rucholi (tak ukochanych przez mikkolubstwo) jest coraz lepiej. Jesteśmy coraz bogatsi, byle robola stać na wczasy w ciepłych krajach, budownictwo mieszkaniowe zasuwa pełną parą, jeździmy coraz lepszymi samochodami…
Co to fragment przemówienia tow.Gomułki hahahah Chyba debilku mieszkamy w różnych krajach
31 Sierpnia 2008 o 22:07
Klakson byli i tacy co twierdzili że kapitalizm padnie a ZSRR i PRL przetrwają - Ty też Klakson byłeś przecież jednym z nich. I co? I przyszło Ci brukowiec wydawać cotygodniowy, który czytają ludzie z patologicznych rodzin.
31 Sierpnia 2008 o 22:12
@Mk:
” 3 czynności na krzyż i do tego tej urzędniczce pocztowej taka inteligencja potrzebna?”
Nie trzy, bęcwałku ze stajni Janusza Kreml-Mikke, bo każda operacja jest inna. Inne są sumy na każdym przekazie pocztowym - i chyba byś wolał, by się nie pomyliła na twoją niekorzyść?
I nie jest jej potrzebna wysoka inteligencja - lecz koncentracja, a ta nie jest możliwa, gdy się pracuje umysłem kilka godzin bez najmniejszej przerwy..
31 Sierpnia 2008 o 22:14
@skretynialy mikkolub Rico:
“To niemożliwe gdzie jest taki urząd chyba że mówisz o jakimś małym , bardzo małym Urządku Pocztowym”
Takich jest w Polsce większość - są nawet w dużych miastach.
31 Sierpnia 2008 o 22:17
a w międzyczasie nam, Polakom od czasu oswobodzenia sie od Rucholi (tak ukochanych przez mikkolubstwo) jest coraz lepiej. Jesteśmy coraz bogatsi, byle robola stać na wczasy w ciepłych krajach, budownictwo mieszkaniowe zasuwa pełną parą, jeździmy coraz lepszymi samochodami…
W Cesarstwie rzymskim niewolnikom też się co 100 lat żyło lepiej teraz ten proces dzięki postępowi technicznemu jest szybszy jest więcej żarcia ,picia ale nam nie o to chodzi ty Ty przeżarty prosiaczku. My jako ludzie światli wiemy że nic nie trwa wiecznie. A te przemowy z rodem późnego Wiesia i wczesnego Gierka zostaw innym prosiaczkom
31 Sierpnia 2008 o 22:21
Klakson to skoro tej babce do tej niezmiennie ciężkiej procedury umysłowej potrzebne jest te pół minuty przerwy co 5 minut to weźmy wprowadźmy taki przepis ustawowy wszystkim. 0,5 minuty przerwy co 5 minut. Policjantom (w trakcie pościgów), chirurgom (w trakcie operacji), strażakom (w trakcie gaszenia pożarów), żołnierzom (w tracie akcji wojskowych), itd. Życzę byś pierwszy poszedł na taką operację.
31 Sierpnia 2008 o 22:24
Takich jest w Polsce większość - są nawet w dużych miastach
I bardzo dobrze wiwat narazie mały wolny ryneczku ciekawe czy na taki urząd pocztowy prywatny jest potrzebna koncesja pewnie tak dlatego mały
31 Sierpnia 2008 o 22:26
Tyle że prywatni nie mogą dostarczać przesyłek lżejszych niż 50 gram (stąd niektórzy dorzucają swoje metalowe plakietki). Bo na przesyłki lżejsze niż 50 gram monopol ma PP.
31 Sierpnia 2008 o 22:27
Klakson to zdrowy chłop przecież stosuje dietę naukową ahahah certyfikowaną napisaną przez super soc mózg z wielkim dyplomem dlatego mu żadna operacja nie grozi
31 Sierpnia 2008 o 22:29
http://www.money.pl/gospodarka/ngospodarka/telekomunikacja/artykul/uke;prywatni;operatorzy;pocztowi;naginaja;prawo,141,0,364173.html
31 Sierpnia 2008 o 22:31
Panowie idę spać nie dajcie się robić w bambuko Pachciarz Mike z Mogielnicy jesteście dla niego za kulturalni takich jak on trzeba argumentami walić w ryj między te małe świńskie soc-tyczne oczka dobranoc.
1 Września 2008 o 09:18
Na poczcie to chyba faktycznie strata czasu.
W IKEA-i jest taki sam sytem ale tam ludzie przychodzą z wózkami wypchanymi meblami i dywanami więc tam ma to sens.
1 Września 2008 o 12:55
Kiedy rozum śpi, budzę się ja, Pachciarz Mike z Mogielnicy! No bo jestem głupi, nie wiedziałeś?
1 Września 2008 o 13:44
Hehe A to Pachciarz zbulwersował mikkolubstwo. Juz nie tylko obrzucają go inwektywami, ale i podszywają się pod niego :)
A logicznych kontrargumentów po stronie mikkolubstwa tradycyjnie brak.
A wystarczy odczepic się od nieszczęsnych wyswietlanych numerków (co moim zdanie jest dobrym rozwiązaniem- wole czekać na poczcie 7 minut siedząc, niż 5 stojąc (lub 70 i 50).
Problemem, jest nie jakis absurdalnie wyciągnięty przez Mikusia problem z wyswietlaczem, lecz to, że jakośc usług pocztowych jest marna, gdyż jest to monopol. to dlatego poczta bezkarnie kradnie przesyłki, to dlatego działa opieszale, zamiast roznosic przesyłki roznowi awiza itp itd.
Pewnego razu zadzwonił do mnie na komorę facet i przedstawia się: dzień dobry, poczta polska, mam dla pana paczkę, o którj godzinie podjechać?
Szczęka mi opadła, a kiedy juz ją znalazłem i podałem godzinę, ze zdumieniem o wskazanej usłyszałem dzwonek. Faktycznie facet z paczką z poczty polskiej, duperele z allegro, wiec go zahaczyłem, że jak to się na poczcie jednak poprawia, że dzwonią, a do niedawna, to nawet jak ktoś cały czas był w domu to tylko awizo znajdował w skrzynce…
I cóż usłyszałem? “A bo ja , prosze pana, jestem prywatna firma, ale na poczcie jest strajk, więc nas wynajęli do rozwożenia przesyłek”
“i do wszystkich Pan tak dzwoni?”
(tu facet zrobił zdziwona minę) “noooo, mam telefon to dzwonie, po co 2 razy jeździć….”
Podsumowując- czekamy z niecierpliwością na liberalizację rynku usług pocztowych.
A teraz uwaga tzw. porypy- liberalizacja usług pocztowych to wyłaczna zasługa Unii Europejskiej, która wymusiła to na swoich czlonkach. Nasi “utalentowani” negocjatorzy wynegocjowali okres przejściowy, dlatego się męczymy.
Takich działań, liberalizujących, czyli zwiększających naszą wolność, mógłbym tu wymienic całą litanię, ale po co, skoro ciasne umysły i tak pobredzą sobie wyłacznie o eurokołchozie.
1 Września 2008 o 13:47
Na szczescie, choc z duzym opoznieniem, widze ze i w Polsce zaczynaja wprowadzac “system z numerkami”. Nie musze stac jak idiota drugi w kolejce do jednego z okienek i czekac az klient przede mna skonczy zalatwiac jakas skomplikowana sprawe. W miedzyczasie szlag mnie trafia gdy widze jak w sasiednich kolejakch w tym samym czasie obsluguja juz szostego czy dziesiatego klienta. Wystarczy pojsc na lotnisko - najlepiej zorganizowane linie lotnicze maja niemal zawsze jedna kolejke dla wszystkich pasazerow lecacych w tej samej klasie. Nikt sie nie musi denerwowac, ze ktos tuz przede mna ma zla wize, czy zly bilet
1 Września 2008 o 13:50
@Mikkolub Wymagany
Kolejny durny mikkolub chce wprowadzić prywaciarzy na kolejny rynek. Spójrz sobie na takie OFE durny mikkolubie i zobacz jak prywaciarze postępują! Chcesz żeby prywatni listonosze grzebali w listach, bo nikt nie będzie mógł skontrolować co robią? Durne to mikkolubstwo, durne strasznie!
1 Września 2008 o 13:50
Wlasnie w tym miesiacu na szczescie moj bank w Sydney wprowadzil ten system i nie trzeba wiecej tracic nerwow. Poza tym to nie jest tak, ze w tym banku urzednicy nic nie robia w czasie miedzy klientami. Wrecz przeciwnie - po odejsciu klienta koncza niebedna robote papierkowa.
1 Września 2008 o 21:06
@Mikkolub Pachciarz
Pachciarz, nie zapędzaj się, bo Ci trochę rozum odbiera. Wygłupiłeś się na podobieństwo sekciarzy Januszka.
Idąc tropem Twojego rozumowania można by pociągnąc temat dalej, wykazując jego absurdalność, potrzebne Ci to?
Przykład:
Pachciarz, kolejny durny mikkolub chce wprowadzić prywaciarzy na kolejny rynek. Spójrz sobie na takie pierkarnie durny mikkolubie i zobacz jak prywaciarze postępują! Chcesz żeby prywatni piekarze zapiekali ci gwoździe w kajzerkach, bo nikt nie będzie mógł skontrolować co robią? Durne to mikkolubstwo, durne strasznie!
Tak więc Pachcarzu (zakładając, ze nikt się pod Ciebie nie podszył), popraw się.
A tak serio, to problemem poczty jest jej sztuczny monopol. Problemem większym, niż struktura własności. Choc akurat moim zdaniem własnośc prywatna jes Z REGUŁY efektywniejsza od państwowej, zakładając taki sam stopień koncentacji rynku.
1 Września 2008 o 21:42
@Wymagany:
Jak odpowiadasz na wpis nr 52 - to wiedz, że nie jest on mojego autorstwa.
Durnowate mikkolubstwo znów sie podszywa pode mnie ze swoimi bredniami.
1 Września 2008 o 21:51
tak tez mi się wydawało- czemu dałem wyraz w treści. Nie trzyma Twojego (moim zdaniem wysokiego) poziomu :)
2 Września 2008 o 07:32
Byłem kiedyś na poczcie bez numerków i daje pani (durnej babie, tak? gdzie jej tam poziomem intelekt. do chirurga, o komentatorze felietonów w NCzasie nie mówiąc) kwit. No i ona go tak wzięła, położyła przed sobą, podparła pusty łeb na rękach i tak patrzy się na ten kwit i patrzy. Sekundy mijają, jedna sekunda, druga, potem trzecia o ona tylko się tak patrzy i patrzy w ten kwit i nic nie robi tylko tak się gapi tymi świńskimi ślepiami. Aż w końcu wzięła zrobiła taki żałosny wzdeeeeeeech i mówi: Eeeehhhh, życie………………
2 Września 2008 o 10:28
Hej “liberały”. Jestem załamana poziomem intelektualnym oraz (nie) kulturalnym, Waszych wypowiedzi. Wasza pogarda dla mojej pracy jest dla mnie bardzo przykra, choc świadczyc może raczej o Waszych problemach emocjonalnych niz o czymkolwiek innym.
Pisząc bzdury o mojej pracy na poczcie wystawiacie sobie jak najgorsze swiadectwo- zarówno jako obywatele, jak i jako ludzie (czyzby?) na poziomie.
Z powyższych wypowiedzi widać, ze poziom ten jest bardzo niski. Mojego (ani mojej rodziny) głosu na UPR z pewnoscią nie macie i miec nie będziecie.
2 Września 2008 o 11:03
@durna baba z poczty
Przynajmniej zdałaś sobie sprawę że jesteś durna. To już jakiś postęp.
“Wiem, że nic nie wiem.” kobieto. Powtarzaj sobie to jak mantrę codziennie, zrób studia zaocznie, jakąś podyplomówkę i może (ale tylko może) będziesz mogła dyskutować o polityce. Bo na razie udowadniasz, że demokracja to system głupców.
2 Września 2008 o 11:32
Póki co, to widzę, że polityka, przynajmniej na poziomie kanapowej partyjki i jej wiernych choć chyba bardzo nielicznych kibiców, to zajęcie raczej dla sfrustrowanych, a niekulturalnych mężczyzn z kompleksem małego.
I Sokratesem Ty tu nie bryluj, panie Mk, bo kilka bon motów nie zastapi ani kindersztuby, ani rozsądku. W kazdym bądź razie nie w Pana przypadku (a może Pani? niskie kwalifikacje intelektualne nie mają płci).
A szacunek dla cudzej pracy to chyba podstawa, nieprawdaż?
2 Września 2008 o 11:41
O ile ta osoba wywiązuje się ze swoich pracowniczych obowiązków. Gdy pracowałem w Irlandii i podchodziłem do okienka, nieważne pocztowego czy w Tax Office, zasada była jedna - pracująca tam Pani miała zawsze uśmiech na twarzy, pomogła wypełnić dokument, gdy człowiek głupi i nie wszystko zrozumiał, zawsze z uśmiechem i uprzejmie. A w Polsce? Podchodząc do okienka mam wrażenie, że wzrokiem już mnie panie chcą zabić za to że ośmieliłem się im głowę zawracać. No a w takim przypadku sam mam ochotę przez pysk strzelić.
2 Września 2008 o 12:28
Ocho, agresja w zamian za brak usmiechu? chyba czas u Pana na kojące seanse psychologiczne.
Truizmem jest to, że ludzie sa różni. W palacu prezydenta, na PKP, w Biedronce i na poczcie pracuja zarówno zaangazowani pracownicy jak i kobietony i dziady, które przynosza wstyd swojej firmie.
Nie zauważyłam w Waszych wypowiedziach takiej refleksji. Była prosta agresja i pogarda dla pracy mojej i koleżanek (mamy tez jednego rodzynka- pana).
A tak, przy okazji, bez znajomosci języka (”człowiek głupi i nie wszystko zrozumiał”), na jakim stanowisku pracował pan w Irlandii? Prosze smiało, jesli nawet na myjce, to ja się nie bede dziwiła, ani wysmiewała. Zrozumiem tylko, skąd pogarda dla pracy innych ludzi- z kompleksów.
2 Września 2008 o 12:48
I sama Pani stereotypy głosi. Znałem jedną osobę ze zmywaka - po angielsku umiała tylko “yes” i “no”, resztę jej pozostali pracownicy tłumaczyli.
Osobiście pracowałem w fabryce części medycznych na linii produkcyjnej. Mimo że produkowaliśmy części do zabiegów bezinwazyjnych, a tym samym istotnym było przestrzeganie licznych procedur i przepisów bezpieczeństwa (praca trzy razy po 12godzinnym shifcie niemal non stop pod mikroskopem tygodniowo więc dość wyczerpująca), w przeciwieństwie do państwa przekonania o własnej nie uważam jej za wyczerpującą umysłowo. Na dzień liczył się target i ten target trzeba było zrobić, a nie robić sobie przerwy co 5 minut dla odpoczynku umysłowego. Oczywiście tego typu praca nie daje dużo kontaktu ze słowem mówionym, co więcej słowo pisane dotyczy głównie przepisów BHP oraz specjalistycznego słownictwa medycznego, także mimo iż językiem angielskim władam nienajgorzej, potrafię przyznać gdy nie zrozumiem specjalistycznego słownictwa z innej dziedziny. Pani (tudzież Pan) potrafi?
2 Września 2008 o 13:00
Ja oczywiście biegle posługuję sie językiem kraju, w którym pracuję, również w zakresie wybiegającym poza slownictwo związane z pracą- nie dopytuję się w “tax office” (urzędzie skarbowym?) o banały.
Być może językiem angielskim włada pan nienajgorzej- nie sprawdzę - zresztą go nie znam - ale co do polszczyzny to ma pan duże braki- takiej ilości makaronizmów to nawet młodzież nie używa.
Czyli sprawę przyczyn pogardy dla mojej pracy mamy wyjaśnioną.
Rozumiem, ze nie doczekam się słowa przepraszam. No cóż, szarmanckość jest już taka niemodna…
2 Września 2008 o 13:06
Myli się Szanowna Pani, nie gardzę Pani pracą, lecz Panią. Bowiem pracując na linii produkcyjnej w Irlandii znałem swoje miejsce w szeregu, Pani najwyraźniej swojego nie zna. No cóż życie Panią, daj Bóg, nauczy. Z tymi makaronizmami to mnie Pani wyjątkowo rozbawiła jako że sama Pani staropolszczyzną się nie posługuje. A to czym się Pani posługuje to makaronizmy z lat wcześniejszych.
2 Września 2008 o 13:48
Warto do tego tekstu dorzucić nadzwyczajne chamstwo obsługi supermarketów. Kiedy idę do tych pokracznych hal handlowych z zamiarem pozostawienia części moich ciężko zarobionych pieniędzy to oczekuję, że baba krojąca kawałek świńskiego ścierwa za moje pieniądze powie przynajmniej słowo ,,dziękuję”. Tymczasem nadęty babsztyl, lub młoda, głupia siksa ze wsi traktuje mnie z pogardą jak w sklepach Sp. Społem w głębokiej komunie. Przoduje w tym najbardziej dziadowska firma w Polsce czyli Tesco. Tam stopień schamienia pracowników jest wprost proporcjonalny do jakości sprzedawanego ścierwa. W Tesco na Kabatach w Warszawie, ekspedientka działu mięsnego ( o fizjonomii udanej krzyżówki Renaty Beger i maciory) instruuje klientów co to jest udo indycze i czym się różni od golonki pytaniem: ,,a gdzie pani ma udo? I gdzie pani ma golonkę? to czego się pani głupio pyta jaka jest różnica?”. Chlewna baba za kontuarem działu mięsnego sklepu tesco ma w dupie satysfakcję klienta, ponieważ za mało zarabia. 1800 zł dla osobniczki, której babka zapieprzała na pańszczyznę do dworu to pensja ,,poniżej jej godności osobistej”. Skąd takie coś ma w ogóle godność nie wiadomo? Nauka podejrzewa, że chamy nabywają ją poprzez spożywanie świńskiej padliny ze zgniła kapustą. ,,Pani ekspedientka” sklepu tesco, mając głęboko w dupie klienta, napotyka w zdumiewający sposób dla racjonalnego myślenia popracie wśród opluwanej klientelii. ,,Ależ one mają głodowe pensje” pierdzielą stojące w kolejce po świninę polskie damy po menopauzie, które 80% swojego durnego żywota spędziły w kolejkach PRL-u. Dla owych ciot trudne jest do ogarnięcia, że psim obowiązkiem kurwy, kolejarza, ekspedientki, księdza czy paniusi na poczcie ( nie wspominając o urzędasach państwowych) jest ,,służyć” klientowi. Nadal baba ze ścierą z filmu Barei rządzi w tym żałosnym polskim zadupiu. A potem taboret kaczor całuje takie po łapach i zaprasza przez łysego idiotę ,,na dobrą mocną kawę”. A czemu nie na kilka kijów po gołej dupie? Ale na szczęście jest na to sposób! Albo wyjechać z tego kraju zostawiając dużę właczone żelazko albo nareszcie zaprowadzić rządy wolnego rynku. Konkurencja! Wpuszczać jej jak najwięcej i gonić bydło tam gdzie jego miejsce!!!
2 Września 2008 o 14:16
Jesli Pan pozwoli, to zakończę ten wątek dyskusji z Panem, bo widzę, że jakakolwiek refleksja nad swoim niegrzecznym zachowaniem jest Panu obca. Szkoda.
Ja oczywiście Panem nie gardzę, uważałabym to za dziwaczne- gardzic kimś, kogo zupelnie nie znam i jedyną cechą, o ktorej wiem, jest marny poziom kultury i slaba polszczyzna.
Prosze sprawdzić, co oznacza słowo “makaronizm” (w słowniku, który znajdzie pan w bibliotece publicznej!). To o nich pisałam: “pocztowego czy w Tax Office”, “12godzinnym shifcie ” “ten target” itd.
Staropolszczyzna- chyba nikt sie nią nie posługuje- byloby to cokolwiek dziwaczne…
Gdyby wszyscy znali swoje miejsce w szeregu, do dziś mieszkalibysmy w jaskiniach.
Poza tym, miejsce w szeregu bynajmniej nie zależy od zawodu.
Żeby było jasne, nie pan jeden pisał tu arogancko o pracy pocztowców, nie do pana jednego mam pretensje o arogancję, ale akurat z panem zaczęlismy rozmowę.