Mając w pamięci własne szkolne udręki, wielu rodziców chciałoby, by ich dzieci uniknęły dobrodziejstwa publicznej edukacji. Gotowi są nawet zapłacić za to, by ich pociechy mogły korzystać z pomocy wynajętych nauczycieli, lub sami wyrażają chęć wprowadzenia swych dzieci w fascynujący świat wiedzy.
Czy to nowość?
Domowa edukacja jeszcze przed stu laty była czymś powszechnym. Nie każdego stać było na wysłanie syna czy córki do miasta, by tam pobierali nauki - wymagało to opłacenia szkoły, stancji, na której uczeń mieszkał, a często i korepetytorów. O wiele łatwiej było wynająć nauczyciela do domu, szczególnie jeśli dom był dworem stanowiącym centrum folwarku.
Można było wtedy dać biednemu nauczycielowi pokoik, zapewnić mu wyżywienie i ciepły kąt, byle tylko przykładał się do pracy. Owi domowi nauczyciele rekrutowali się często spośród biednych emigrantów z Francji, Anglii lub Niemiec. Można było sobie wybrać nawet narodowość nauczyciela i pod kątem charakteru poszczególnych nacji kształcić swoje dzieci. I tak francuska guwernantka uczyła języka i śpiewu, posępny młodzieniec z Niemiec zapoznawał wychowanka z językami klasycznymi i matematyką, a zasuszona miss Gordon wprowadzała pod polski dach nowość, która dopiero w przyszłości miała okazać się przydatna - język angielski. Po takiej domowej edukacji młodzieńcy i panny mogli wyruszyć w świat i tam kształcić się za uciułane przez ojca pieniądze. Prawda, że mieli dobrze zorganizowany start w życie?
Dziś jest inaczej, bo dziś mamy edukację powszechną, czyli uczy się wszystkich wszystkiego od samego początku. Efekty tych działań możemy obserwować na sobie i bliźnich z najbliższego otoczenia, a także słuchając uważnie tego, co mówią osoby występujące w telewizji. Nasze dzieci nie muszą jednak wkraczać pomiędzy młyńskie kamienie systemu edukacji, który niszczy inwencję, miażdży wyobraźnię i dekoncentruje nawet najbardziej skupionych. Można bowiem uczyć dzieci w domu. Prawo na to zezwala.
Nie trzeba być nauczycielem
Żeby uczyć własne dzieci, nie trzeba być z wykształcenia nauczycielem. Trzeba mieć tylko dobre chęci i zapał do pracy. Oczywiście musimy pracować z dziećmi na tyle efektywnie, żeby zdały one egzaminy klasyfikacyjne. Osobą, która wydaje pozwolenia na naukę w domu, jest dyrektor szkoły rejonowej i do niego należy wystosować podanie w tej sprawie. Wzór takiego podania znajduje się na stronie www.edukacjadomowa.piasta.pl. Podanie to jednak nie wszystko; powinniśmy także przekonać dyrektora szkoły, że potrafimy przekazać naszemu dziecku wiedzę, którą obejmuje program nauczania.
Oczywiście dyrektor może odmówić, ale taką decyzję możemy zaskarżyć, ponieważ ustawa z 1991 roku, która zezwala na domową edukację, nie wymienia przyczyn takiej odmowy. System domowej nauki jest bardzo popularny w USA i nosi tam nazwę homeschooling.
Co roku coraz większa liczba amerykańskich uczniów decyduje się na domową edukację. Rodzice i ich dzieci argumentują to tym, że szkoły są coraz bardziej niebezpieczne, coraz mniej w nich miejsca na naukę i przekazywanie wiedzy, a coraz więcej agresji, narkotyków i przemocy. Edukacja kontrolowana przez państwo to system właściwy dla XX stulecia i nie wiadomo, czy w obecnym czasie będzie on dominował.
W USA w latach 70. homeschooling uprawiała niewielka grupa ludzi, którzy byli ścigani przez policję, sądy i władze oświatowe. Walka o uznanie domowego nauczania za pełnoprawną formę edukacji trwała przez całą dekadę. Zakończyła się zwycięstwem rodziców oburzonych na państwowy system edukacji; wydatnie pomógł w tym zwycięstwie Kościół katolicki i Kościoły protestanckie. Dziś coraz więcej uczniów decyduje się na tę formę edukacji.
W Polsce, być może ze względu na brak informacji o domowym nauczaniu, decyduje się na ten krok niewielka grupa osób. Obecnie według ministerstwa edukacji jest ich około 100.
Przewaga domowej edukacji
Każdy, kto uczęszczał do szkoły w Polsce, wie, że najważniejszą sprawą jest tam opinia nauczyciela o uczniu. Ta zaś kształtuje się na osi wartości, na której z jednej strony znajduje się określenie “grzeczny uczeń”, a z drugiej “niegrzeczny uczeń”. Grzeczny to taki, który słucha, notuje i milczy, a podczas klasówek mówi dokładnie to, co wcześniej powiedział mu nauczyciel, nie zmieniając w tym ani jednego słowa. Uczeń, który zadaje pytania, kłóci się z nauczycielem, ma swoje zdanie i go broni, jest uczniem niegrzecznym. Nie pasuje do systemu edukacyjnego, trzeba go przerobić na ucznia grzecznego. Kiedyś przerabiano za pomocą rózgi, a dziś - nieco łagodniej - dokonuje się tego za pomocą szyderstw i szykan psychicznych.
Wiele bym dał, by uczyć się w domu - mówi Andrzej, doradca finansowy. - Kiedy przypomnę sobie swoją szkolną gehennę, chce mi się płakać. Do dziś budzę się w nocy z przerażeniem, bo myślę, że jutro przecież mam klasówkę z polaka. Jak większość uczniów byłem sklasyfikowany jako dziecko niegrzeczne, miałem jakieś tam kłopoty z koncentracją i nie potrafiłem zapamiętać wierszyka Tadeusza Różewicza “Warkoczyk”. Pani tak na mnie nawrzeszczała, że się rozpłakałem. A ja nie mogłem się tego czterolinijkowego wiersza nauczyć, bo to było o dziewczynce zamordowanej w Oświęcimiu, i za każdym razem, gdy do tego siadałem, od razu płakałem, nie mogłem tego przeczytać do końca. Polski to była dla mnie katorga.
Uczniowie, którzy wkraczają w świat wiedzy za pośrednictwem rodziców, nie mają takich kłopotów. Poznawanie świata z ojcem, który jest z wykształcenia chemikiem czy inżynierem budowy dróg to zupełnie coś innego niż podlizywanie się pani na lekcji i zabieganie o lepszy stopień. To przygoda. Rodzice, którzy zdecydowali się uczyć dzieci w domu, robią wszystko, by ich pociechy nie zanudziły się wiedzą. Najlepszą metodą na zdobywanie wiedzy są podróże - podróżują więc, dzięki czemu dzieci mogą na własne oczy zobaczyć kraje i miejsca, o których na lekcji geografii tylko by usłyszały. Nawet przerabianie lektur szkolnych, tak grubych i nielubianych jak książki Henryka Sienkiewicza, nie musi być nudne. Jeśli dziecko pozna historię tamtych czasów podczas wycieczki do Sztokholmu, Częstochowy lub na dawne kresowe ziemie Rzeczpospolitej, na pewno podziała to na jego wyobraźnię bardziej niż sama tylko lektura tekstu.
Oczywiście domowe nauczanie nie jest wcale tanie i kosztuje rodziców dużo czasu. Tylko czy szkoła państwowa, a nawet prywatna rzeczywiście ten czas oszczędza? Rodzice, którzy wolą tradycyjny system edukacji, szermują zwykle argumentem dotyczącym braku czasu - nie mogę podjąć tego wyzwania, bo nie mam czasu. Tyle że dzisiaj nikt nie ma czasu, a najmniej mają go sami uczniowie, którym najlepsze lata przeciekają przez palce w nie najlepszej, jak sami wiemy, szkole.
tekst opublikowany na portalu: http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=11490 autorstwa:Robert Grąda
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 4 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 3 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
Urzędnicy uznali, że nadszedł wiekopomny czas aby za pieniądze podatników promować pozytywne nawyki jedzenia! 12 komentarzy
UE zaangażuje “europejską flotę powietrzno-morską” do walki u wybrzeży Somalii. 14 komentarzy
Homo bajkę dla dzieci pilotażowo wprowadził do szkół rząd Wielkiej Brytanii. Oby nasz nie był następny. 22 komentarzy
14 Października 2008 o 17:00
porypanym lewakom sie to na pewno nie spodoba…
14 Października 2008 o 18:10
Dwie możliwości:
a) ktoś z o2 poleci na pysk…
b) szykują się cięcia budżetowe w oświacie - i trzeba zmniejszyć liczbę uczniów (przypominam, że właśnie do szkół zaczynają wchodzić dzieci wyżu demograficznego z lat ‘80)
14 Października 2008 o 18:46
Niech jeszcze oddadzą pieniądze, które mi zabrali na “bezpłatną” szkołę to więcej zachęt nie trzeba.
14 Października 2008 o 20:23
O2 to raczej portal typowo plotkarski. Mimo, ze sam jestem zwolennikiem homeschoolingu i ten artykul prezentuje ten punkt widzenia to jednak przemyca tez pewne tresci:
“Do dziś budzę się w nocy z przerażeniem, bo myślę, że jutro przecież mam klasówkę z polaka. Jak większość uczniów byłem sklasyfikowany jako dziecko niegrzeczne, miałem jakieś tam kłopoty z koncentracją i nie potrafiłem zapamiętać wierszyka Tadeusza Różewicza “Warkoczyk”. Pani tak na mnie nawrzeszczała, że się rozpłakałem. A ja nie mogłem się tego czterolinijkowego wiersza nauczyć, bo to było o dziewczynce zamordowanej w Oświęcimiu, i za każdym razem, gdy do tego siadałem, od razu płakałem, nie mogłem tego przeczytać do końca. Polski to była dla mnie katorga.”
Czyli homeschooling tak, ale nauka polskiego (i tez polskiej kultury) juz raczej nie. Niewiele jej wprawdzie zostalo w podrecznikach wprawdzie, ale wedlug mnie homeschooling (czy tez moze po polsku nauka w domu) powinien te elementy uwydatniac. Btw. czy to nie jest cos w stylu argumentu za “bezstresowym wychowaniem”
“Nawet przerabianie lektur szkolnych, tak grubych i nielubianych jak książki Henryka Sienkiewicza, nie musi być nudne. Jeśli dziecko pozna historię tamtych czasów podczas wycieczki do Sztokholmu, Częstochowy lub na dawne kresowe ziemie Rzeczpospolitej, na pewno podziała to na jego wyobraźnię bardziej niż sama tylko lektura tekstu.”
Tutaj jest zdecydowanie opinia autora - jak ojciec kupil trylogie to przeczytalem ja jednym dechem - po prostu nie moglem sie oderwac. Ja widze ten artykul jako pomstowanie na tradycje polska pod plaszczykiem homeschoolingu. Nic wiecej.
Aretai
14 Października 2008 o 22:21
Po co dorabiać ideologię do prostego zagadnienia : dlaczego , jeśli ktoś chce , nie może -bez specjalnych zabiegów - uczyć dzieci w domu?
14 Października 2008 o 22:43
Nie niszczyć dzieciom dzieciństwa!
Wiem coś o tym, bo nie miałem prawdziwe przez nauczanie domowe. Człowiek jest istotą stadną! Ale nie rodzi się z tą umiejętnością. Bardzo potrzebna. Chyba, że wszystkie zawody w przyszłości będą wykonywane na komputerze. Naturalną ludzką potrzebą jest przebywanie z rówieśnikami. Jeśli lekcję trwają od 8:OO do 15:OO to szczególnie jesienią i zimą jest to spory kawał dnia. Zaczynają się krótko po wschodzie słońca, kończą w podobnym czasie przed zachodem. Gdzie wtedy miejsce na podwórko? Noktowizory? Musi być szkoła. A jak rodzice zabraniają wybrać się na dyskę? Najnowsze badania to, najnowsze badania tamto. Sam mogę formułować takie frazesy bez źródeł.
Ja miałem nauczanie domowe i bardzo dobrze wiem jak to “zajefajnie”. Dosłownie uciekałem na widok rówieśników, bo kojarzyli mi się tylko z drwinami. Dosłownie na czole miałem wytatuowane: “Dziwadło”. W liceum już było jako tako normalnie. Nie wiedzieli jak to było ze mną wcześniej. Ale można było usłyszeć: “Czemu jesteś taki dziwny?” Wolałbym zginąć niż pójść na tańce. A tego psia krew wymaga instynkt stadny. Niech zwolennicy izolacji zapłacą za moje terapie, które jako tako naprostowały mnie.
15 Października 2008 o 00:07
Cynik ,ja chodziłem do szkoły od 6 roku życia , a też wolałem zginąć niż iść na tańce. przełamywałem to parę ładnych lat.
15 Października 2008 o 00:50
od kiedy w szkole uczą polskiego? Wg mnie uczą urzędowego. W szkole nie miałem do czynienia z językiem jakim władał mój dziadek. A godoł po nasemu i wsyckie chłopy i dziopy wiedzioły co godo=)
15 Października 2008 o 01:14
Ja bym sie nawet zgodził na domowe nauczanie niszczęsnych dzieci mikkolubstwa - ale pod jednym warunkiem - że dziecko będzie co semstr zdawało egzamin w szkole, by sprawdzić wyniki nauczania mikkoluba. Gdy dzieciak się nie nauczy - mikkolub do pierdla za znęcanie się nad dzieckiem.
15 Października 2008 o 10:48
@Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki:
Wczoraj UPR zorganizowała w 13 miastach wojewódzkich manifestacje przeciwko rządowej reformie edukacyjnej i przymusowemu obniżaniu wieku szkolnego do sześciu lat.
Nie rozmiem tego. Jak konserwatysci (UPR) moga sie domagac, aby ich dzieci były gorzej wyksztalcone od innych dzieci. Nie wiem czy ich wzorem sa rodziny cyganskie, gdzie rodzice decyduja o swoich dzieciach i nie posylaja ich do szkoly? Oczywiscie rodzice ci dzialaja dla dobra dziecka.
Ja jestem przeciwnikiem obnizania poziomu nauczania i nawet polowe nauczycieli wyrzucilabym ze szkol, ale nigdy nie protestowalabym przeciwko obnizaniu wieku szkolnego. W koncu dla dziecka jest bardzo wazne uczenie sie zycia w grupie. Im wczesniej bedzie przebywalo z rówiesnikami tym lepiej. Bedzie smielsze i pewniejsze siebie. Szkola dla 6 latków to 4 godziny poza domem. Rodzicom pozostaje 20 godzin dla dziecka. Chyba te 20 (12) godzin to duzo na zabawe z dzieckiem.
PS.
Obecny prezes UPR skonczyl zawodówke, a teraz domaga sie, aby rodzice nie dbali o wyksztalcenie swoich dzieci. W koncu nie kazdy musi sie wieczorowo doksztalcac.
15 Października 2008 o 10:59
UPR sie chyba domaga, zeby dzieci mogly byc wyksztalcone LEPIEJ od innych. To jest w domu. Zajefajnosc pomyslu nie polega na tym, ze dzieci MUSZA sie uczyc w domu, tylko ze MOGA, jesli ich rodzice uwazaja, ze na tym dziecko skorzysta.
Nauczyciele, z ktorymi rozmawialem, przyblizyli ksztalt najnowszej reformy: historia w podstawowce do I wojny swiatowej. Kto poprzestanie na podstawowce, bedzie wolny od rozterek, jak wybuchla II wojna. Zastanawialem sie, jak to sie dzieje, ze panstwowa “reforma” zawsze oznacza, ze uslugi edukacyjnej bedzie MNIEJ. Moze zamiast historii beda postepowe przedmioty “Ja w UE” i “Jak Sortowac Smieci”. I nie ludzmy sie: ten pomysl z edukacja mlodszych jest po prostu po to, zeby nauczyciele mieli prace, a nie z troski o najmlodszych.
15 Października 2008 o 11:13
@jozwa:
“I nie ludzmy sie: ten pomysl z edukacja mlodszych jest po prostu po to, zeby nauczyciele mieli prace, a nie z troski o najmlodszych.”
To prawda, ale dzieci na tym tez korzystaja. Naucza sie wczesniej czytac i pisac. Co za problem, aby rodzic zachecil dziecko do czytania np. na temat II wojny swiatowej i książek wydawanych przez IPN. W koncu to rodzice wychowuja dzieci i maja na nie wplyw, a nie nauczyciele, ktorzy dosc czesto sie zmieniaja. Wszystko zalezy od rodzica czy zajmuje sie dzieckiem czy nie.
“UPR sie chyba domaga, zeby dzieci mogly byc wyksztalcone LEPIEJ od innych.”
Akurat odwrotnie. UPR natomiast chce, aby rodzic decydowal tak jak to jest w rodzinach cyganskich, o tym czy posylac dziecko do szkoly czy nie i od kiedy. To wlasnie cyganie ucza swoje dzieci w domach.
15 Października 2008 o 11:30
@Ania O.
“Jak konserwatysci (UPR) moga sie domagac, aby ich dzieci były gorzej wyksztalcone od innych dzieci”
Bzdura.
Ja wykształcę w domu swoje dzieci o wiele lepiej niż w szkole. I jak mi Pani udowodni, że nie?
Ja właśnie dbam o SWOJE dzieci, a nie o cudze. A jak ktoś będzie chciał mi coś narzucać to w domu mam dwururkę.
15 Października 2008 o 11:46
@pz:
A ile lat maja te panskie dzieci?
Prosze zauwazyc, ze dzieci do 12 roku nie uzywaja rozumu i do tego czasu nawet moga byc zadowolone z nauczania przez rodziców. Ale potem jest okres kiedy dzieci sie buntuja, wiec wtedy nie wiem czy beda zadowolone, ze nigdy nie przebywaly w grupie rówiesnikow i nie poznaly mozliwosc innych rownolatkow. Bedzie pan swoje dzieci straszyl dwururka, bo beda sie buntowac?
Dzieci potrzebuja zabawy i nauki z rowiesnikami. Chce pan pozbawic dziecka przyjaciol, kolegów, kolezanek? Przeciez w doroslym zyciu panskie dzieci nie beda potrafily nawiazac kontaktow miedzyludzkich. Beda zle czuly sie w pracy.
Ja nie jestem przeciwkiem nauczania dziecka w domu, ale nie moze to byc przymusowe dla dziecka.
“Ja wykształcę w domu swoje dzieci o wiele lepiej niż w szkole. I jak mi Pani udowodni, że nie?”
Wszystko bedzie zalezec od tego, co tez panskie dzieci osiągną w zyciu.
Prosze podac mi przyklad doroslej osoby, ktora byla nauczana w domu. Pokazac mi efekty tego nauczania.
15 Października 2008 o 11:47
@ cynik
Ja wpisuję to samo co monty… post nr 7 :-)
15 Października 2008 o 11:49
@ 9 - Jakiś debil
Ja bym sie nawet zgodził na państwowe nauczanie niszczęsnych dzieci - ale pod jednym warunkiem - że dziecko będzie co semstr zdawało egzamin w szkole, by sprawdzić wyniki nauczania. Gdy dzieciak się nie nauczy - “państwowiec” do pierdla za znęcanie się nad dzieckiem.
15 Października 2008 o 12:09
@ Ania O.
Prawo wyboru przeze mnie, gdzie będą uczyły się moje dzieci, jest aksjomatem.
Ja podejmuję decyzję i jest ona oczywiście przymusowa dla dziecka. Z resztą w przypadku szkół też jest przymusowa. Od kiedy to dziecko ma decydować??
Oczywiście, chcę moje dzieci pozbawić kontaktów międzyludzkich, szczególnie z narkomanami, matołami i indoktrynerami wszelkiej maści.
A przyjaciół i kolegów (oprócz rodzeństwa i kuzynowstwa oczywiście) moje dzieci mają w harcerstwie. Konkretnie ZHR. Polecam.
I wyrosną na porządnych ludzi, umiejących sobie poradzić w życiu, w odróżnieniu od szkolnych fajtłapów, hodowanych po to, by głosować w przyszłości na tych, co obiecają większą michę.
15 Października 2008 o 12:10
@cynik:
Chciałbym, żebyś zrozumiał, że objawy jakie miałeś w czasie domowego nauczania, jak i potem, wynikały z wychowania przez rodziców i twojej osobowości, a nie z nauczania domowego!!!
A wiem o tym dlatego, że sam miałem prawie dokładnie takie same doświadczenia, pomimo tego, że chodziłem do powszechnej, stadnej szkoły!!!
15 Października 2008 o 12:35
@ 10, 12, 14
“Nie rozmiem tego” - tak - nic Pani nie rozumie
Jaka jest wg Pani granica wieku co do której uzna Pani, że dzieci są zbyt wcześnie podbierane do szkół. Czy istnieje taka?
Może nawet projekt obowiązkowego żłobka (vide Francja) też nie budzi Pani zastrzeżeń?
Proszę o konkretną odpowiedź
Ja uściślam swoje stanowisko:
Szkoła jest przede wszystkim miejscem edukacji, a nie zawiązywania kumplowskich relacji i błogiego “nic nierobienia”. W szkole to “krew, pot i łzy” i praca nakierowana na KONKRETNE EFEKTY.
STATYSTYCZNY nauczyciel zna dziecko o WIELE MNIEJ niż rodzic. STATYSTYCZNY nauczyciel nie będzie chciał LEPIEJ dla dziecka niż rodzic. To wystarczy. Wziąwszy pod uwagę fakt, że nauczanie domowe jest efektywniejsze O WIELE BARDZIEJ - dziecko ma więcej czasu na zabawy z rówieśnikami i zawiązywanie relacji. W tym i na okładanie się pięściami z innymi. Moich synów już wychowuję - jak przystało na Polaków - na chłopaków “first to fight”. I nie mam wcale na myśli rzucanie się z szabelką na czołgi. Wychowuję ich na Wolnych Ludzi. Odważnych i bez kompleksów. Tak było przez setki lat i to mnie przekonuje. Ja moich synów do szkoły państwowej po prostu nie wysyłam i odpowiednią informację wyślę w swoim czasie do dyrektora, kuratorium i minedu. Z wszelkimi konsekwencjami dla mnie. Wkurwili mnie i będą mieli wojnę.
Proszę Panią o konkretną odpowiedź na pytanie powyższe i poniższe:
Czy rozumie Pani konserwatywną zasadę, że rodzina jest podstawowym miejscem w którym dokonuje się przysposobienie młodego człowieka do dorosłego życia i że żadna instytucja, w szczególności państwowa, NIE JEST W STANIE zrobić tego lepiej.
Pochodnym tego, jest fakt, że można, a nawet trzeba zrezygnować z czynienia swojego dziecka na siłę wyedukowanym i przygotowanym do działalności zarobkowej (bo ostatecznie do tego wszystko się sprowadza i to jest głównym - przynajmniej w oficjalnej propagandzie - celem istnienia przymusu szkolnego), jeśli w ślad za tym miały by pójść braki w emocjonalnym rozwoju spowodowane oderwaniem od rodziny. Nie zastąpią tego w ŻADNYM stopniu niedojrzałe relacje kumplowskie ze szkoły i relacje uczeń - nauczyciele, nie będące w ŻADNYM stopniu analogicznymi do relacji dziecko - rodzic.
Z takiego założenia wychodzi też konserwatywna (i liberalna też w tym zakresie - bo decyzję pozostawia rodzicom) partia UPR. Czy przyjmuje to Pani do wiadomości?
Taka jest też nauka Kościoła Katolickiego w nauczaniu nieomylnego Magisterium, które oparte na prawie naturalnym (bardzo ogólnym przecież, a wyjaśniającym wszystko dokładnie i na podstawie którego można nawet stworzyć pełną i zabezpieczającą w 100% wolność konstytucję) wyprowadza z niego takie same wnioski. Choć nie wiedzieć czemu w naszym kraju pozostaje wobec tego bandyckiego zamachu tyranii która niszczy rodzinę niemy i pobłażliwy.
Jeszce raz proszę o odpowiedź.
15 Października 2008 o 13:07
@rewolkon:
“Może nawet projekt obowiązkowego żłobka (vide Francja) też nie budzi Pani zastrzeżeń?”
Prawie za kazdyn razem jak komentuje, pisze, ze jestem za dobrowolnym wyborem, a nie za przymusem. Dlatego tez i w tym przypadku uwazam, ze jak ktos pracuje to nie ma innego wyjscia jak zaprowadzic dziecko do zlobka. Dokonuje wyboru pomiedzy praca, a byciem z dzieckiem.
Jestem przeciwnikiem obowiazkowego żłobka. Ale jestem za istnieniem złobków i przedszkoli. Nie kazdy rodzic moze sobie pozwolic na porzucenie pracy. Wskazane jest, aby matka byla jak nadluzej z dzieckiem i popieram te matki, ktore zajmuja sie dziecmi i nie posyłaja ich do żobków czy tez do przedszkoli.
=======
“Jaka jest wg Pani granica wieku co do której uzna Pani, że dzieci są zbyt wcześnie podbierane do szkół. Czy istnieje taka?”
Dla kazdego dziecka moze byc inna. Ja znam osobe, ktora sama nauczyla sie czyta w wieku 5 lat i zapewne dla tego typu dzieci nauka jest wskazana od 5 roku zycia. Ja natomiast uczylam sie od 7 roku zycia czytania i pisania w szkole. Nie wiem czy dobrze czy zle.
W zwiazku z tym, ze w niektorych krajach nauczanie dzieci jest od 5 czy tez 6 roku zycia ja nie chce, aby w Polsce dzieci byly inaczej traktowane i nie chce, aby byly mniej wyksztalcone niz dzieci z sasiednich krajów.
Chodzi mi o rowny start dzieci.
=========
“Ja moich synów do szkoły państwowej po prostu nie wysyłam ”
Czyli stosuje pan przymus. Dzieci musza sie podporzadkowac pankiej woli, nawet gdyby chcialy chodzic z rowiesnikami do szkoly.
=========
“Czy rozumie Pani konserwatywną zasadę, że rodzina jest podstawowym miejscem w którym dokonuje się przysposobienie młodego człowieka do dorosłego życia i że żadna instytucja, w szczególności państwowa, NIE JEST W STANIE zrobić tego lepiej.
Pochodnym tego, jest fakt, że można, a nawet trzeba zrezygnować z czynienia swojego dziecka na siłę wyedukowanym i przygotowanym do działalności zarobkowej (bo ostatecznie do tego wszystko się sprowadza i to jest głównym - przynajmniej w oficjalnej propagandzie - celem istnienia przymusu szkolnego), jeśli w ślad za tym miały by pójść braki w emocjonalnym rozwoju spowodowane oderwaniem od rodziny. Nie zastąpią tego w ŻADNYM stopniu niedojrzałe relacje kumplowskie ze szkoły i relacje uczeń”
Bardzo duzo młodych ludzi, ktorzy razem chodzili do tych samych szkol zaklada wspolne interesy lub pomaga sobie w pracy. Zaden rodzic nie zastapi wspolnika rownolatka w interesach firmy. To mlodzi ludzie sciagaja swoich kolegow i kolezanki do trakcyjnych miejsc pracy. Prosze spojrzec jak to dziala wsrod dwudziestolatków szczegolnie tych studiujacych. Jeden poleca drugiego, bo znaja sie od szkolnych lub przedszkolnych lat.
========
“Z takiego założenia wychodzi też konserwatywna (i liberalna też w tym zakresie - bo decyzję pozostawia rodzicom) partia UPR. Czy przyjmuje to Pani do wiadomości?”
Ja wlasnie sprzeciwilam sie temu, ze UPR nie pozostawia rodzicom decyzji, a przeciwstawia sie pojsciu dzieci do szkoly od 6 lat. UPR nie glosi, aby istnialy klasy dla 6 latkow i 7 latkow tylko narzuca swoje zdanie. Sprzeciwia sie decyzji, ktora pozwoli tym zdolniejszym dzieciom na rozpoczecie edukacji wczesniej.
UPR teraz dziala na zasadzie “urawniłowki”.
=========
“Choć nie wiedzieć czemu w naszym kraju pozostaje wobec tego bandyckiego zamachu tyranii która niszczy rodzinę niemy i pobłażliwy.”
Najwiekszą dla dziecka krzywdą jest rozwód rodziców. Nic gorszego dziecku nie moze sie przytrafic. Dlaczego Pan nie domaga sie, aby zlikwidowac rozwody? Najbardziej niszczą rodziną niedojrzali rodzice i gloszenie takich haselek jak wolnosc dla narkotyków. A UPR akurat jest za ćpaniem. To czy dziecko bedzie chodzilo do szkoly od 5 czy tez 7 lat nie niszczy rodziny.
15 Października 2008 o 13:37
#9 napisal:
“Ja bym sie nawet zgodził na domowe nauczanie niszczęsnych dzieci mikkolubstwa”
Choc nie wiem kogo dokladnie okreslasz mianem ‘mikkolubstwa’ (zauwazylem ze to pejoratywne okreslenie jest dla Ciebie bardzo pojemne - mieszczac w porywach wszystkich logicznie myslacych ludzi w tym kraju) to jednak ciesze sie ze bys sie zgodzil bym Ja sam mogl decydowac o moim wlasnym dziecku. To bardzo mile z Twojej strony ;-].
Poza tym pozwol mi zauwazyc ze:
UPR to nie tylko Janusz Korwin Mikke (na ktorego punkcie masz obsesje).
“Gdy dzieciak się nie nauczy - mikkolub do pierdla za znęcanie się nad dzieckiem.”
Mysle ze najlepsza szkola jest zycie. Czy nadzwyczajne osiagniecia socjalizmu pozwalaja juz wystawiac panstwowa cenzurke z tego egzaminu?
Ja w swoim zyciu nauczylem sie, w swoim wlasnym zakresie i od rodzicow, ZNACZNIE wiecej niz kiedykolwiek w szkole . Sadze ze dzisiaj wzorowi (sformatowani) uczniowie szkol mogliby mi pozazdroscic m.in. statusu finansowego.
#Anna O. :
“Ja jestem przeciwnikiem obnizania poziomu nauczania i nawet polowe nauczycieli wyrzucilabym ze szkol, ale nigdy nie protestowalabym przeciwko obnizaniu wieku szkolnego. W koncu dla dziecka jest bardzo wazne uczenie sie zycia w grupie. Im wczesniej bedzie przebywalo z rówiesnikami tym lepiej. Bedzie smielsze i pewniejsze siebie.”
Przebywanie w grupie rowiesnikow nie rowna sie chodzeniu do szkoly. Oczywiscie przymus szkolny to wymusza (generuje wysoka frekwencje).
Jesli o mnie chodzi w dziecinstwie zaraz po obowiazkowych zajeciach szkolnych pedzilem na boisko i spedzalem cala reszte dnia grajac z rowiesnikami z sasiedztwa w pilke (nikt nas do tego nie zmuszal) a nastepnie wracalem do domu i czytalem ksiazki (i nikt mnie do tego nie zmuszal)
Swoj zawod informatyka/programisty rowniez zawdzieczam swojej indywidualnej edukacji
(i rowniez do tego nikt mnie nie zmuszal).
Pozdrawiam
15 Października 2008 o 15:03
“# jjj:
14 Października 2008 o 18:10
Dwie możliwości:
a) ktoś z o2 poleci na pysk…
b) szykują się cięcia budżetowe w oświacie - i trzeba zmniejszyć liczbę uczniów (przypominam, że właśnie do szkół zaczynają wchodzić dzieci wyżu demograficznego z lat ‘80)”
z lat 80 chyba wychodzą ze szkół, ale nie wszyscy powinni hahaha
15 Października 2008 o 16:37
@Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki
“Ja bym sie nawet zgodził na domowe nauczanie niszczęsnych dzieci mikkolubstwa - ale pod jednym warunkiem - że dziecko będzie co semstr zdawało egzamin w szkole, by sprawdzić wyniki nauczania mikkoluba. Gdy dzieciak się nie nauczy - mikkolub do pierdla za znęcanie się nad dzieckiem.”
Decydować to ty LEWAKU możesz jedynie o porze swojej defekacji (zwłaszcza że nie potrafiłeś mi odpowiedzieć na poprzednie proste pytania, tylko jak ostatni kretyn próbowałeś wciągnąć w bzdurne dyskusje - no za co Ci płacą w końcu, chyba że masz kuku i se tak piszesz ?)
Szkoły zmarnowały mi 8 + 4 = 12 lat,- NAJLEPSZYCH lat. Zawodu informatyk-programista nauczyłem się SAM, elektroniki - SAM, rachować , pisać i czytać mogli mnie nauczyć i częściowo nauczyli rodzice, a angielski - wystarczyły by kursy - a nie 12 lat przewałek z psychopatycznymi lub zrezygnowanymi kretynami-nauczycielami.
15 Października 2008 o 18:18
Należy zdecydowanie zezwolić na uczenie dzieci w domu, tyle że takie dzieci nie powinny mieć prawa wstępu na wyższe uczelnie. Roszczeniowych i narzekających wykształciuchów i tak mamy za dużo, za to przydałoby się więcej pracowników po zawodówkach.
15 Października 2008 o 18:34
#24
“Należy zdecydowanie zezwolić na uczenie dzieci w domu, tyle że takie dzieci nie powinny mieć prawa wstępu na wyższe uczelnie.”
Uczelnie same powinny decydowac kogo przyjac w poczet swoich studentow.
Ppowinna byc to umowa wylacznie miedzy nimi a studentami.
Nikt wiecej - panstwo badz tez jakikolwiek urzad regulacyjny - nie powinien miec wplywu na ich decyzje.
W ten sposob naturalnie zostana wyselekcjonowane uczelnie o wyzszym i o nizszym poziomie edukacyjnym.
Aron - pomstujac na wyksztalciuchow pamietaj o tym ze ludzie pochodzacy ze wsi (w pierwszym lub drugim pokoleniu) a mieszkajacy w miescie zwykli namietnie wyzywac wszyskich od ‘wiesniakow’…
16 Października 2008 o 13:04
W UE nie będzie domowej edukacji bo tzw. rodzice będą pracować od świtu do nocy dla dobra nowej socjalistycznej ojczyzny. Mało, sami będą prosić państwo by odebrało od nich dzieci, które będą tylko ciężarem i przeszkodą dla wygodnego życia.
16 Października 2008 o 15:13
A spróbujcie rodzić w domu!! Formalnie wam wolno. Ale jakie przy tym schody i jak jesteście traktowani!! I tak jest nieco łatwiej, bo wprost nie zaznaczono jeszcze nigdzie, że MUSISZ jechać do szpitala. Ale…głupich pomysłów zamordystycznych, to u “nich” dostatek.
16 Października 2008 o 21:34
Uczę przyszłych nauczycieli na jednym z uniwersytetów. I z moich doświadczeń wynika, że nie chciałbym, aby moi studenci kiedykolwiek uczyli moje dzieci.
Zwolenników edukacji publicznej proszę o chwilę refleksji nad następującą sprawą. Tysiące dzieci wychowywane jest tylko przez Państwo, od najmłodszych lat i bez wpływu rodziców. To dzieci z domów dziecka, które są naprawdę efektem i przykładem tylko wychowania państwowego. Dlaczego jakoś z nich nie wyrastają wybitni politycy, naukowcy, dziennikarze, pisarze i inne “autorytety” będące wzorem społecznej kariery? Dlaczego nie wolno prowadzić badań, a tym bardziej publikować ich wyników, które porównywałyby przyszłe losy dzieci “państwowych” (z domów dziecka) i prywatnych, o których losach decydują rodzice?
Państwo powinno się trzymać jak najdalej od dzieci. Publicznej edukacji wystarczy; rodzicom trzeba oddać ich pieniądze i niech sami zdecydują w jaki sposób je wykorzystać na edukację swoich dzieci. Oni na pewno zrobią do lepiej.
17 Października 2008 o 01:57
@ Ania O.
Ponieważ nie odpowiedziała Pani na moje pytania dlatego nie powinienem dalej z Panią dyskutować - analiza Pani wpisu dostarczyła mi jednak niezwykłych wrażeń. Ekwilibrystyka komentatorska w Pani wykonaniu jest jak widzę pochodną innej…
Nie bez powodu jest Pani, jak czytam, uznawana na tym forum za żeńską emanację Wieloimiennego Osobnika, czy wręcz nawet za Jego Samego - człowieka o tak wielu bujnych osobowościach objawiającego się w różnych osobach. Trolla nad Trollami - floodującego to forum swoim jadem. Wymykającego się filtrom (np. mojej małpce) poprzez regularną zmianę nicków.
Wpisującego się w 100% w encyklopedyczną definicję trolla. Dość…
Jest Pani kłótliwą babą. Skąd ta kłótliwość? Może z wewnętrznej niespójności. Myśli Pani co innego i co innego pisze. Pisze Pani co innego w jednym zdaniu i co innego w drugim. Ten brak harmonii musi doskwierać…
Oto dowód
Napisałem:
“Ja moich synów do szkoły państwowej po prostu nie wysyłam ”
Pani napisała (pisownia oryginalna):
Czyli stosuje pan przymus. Dzieci musza sie podporzadkowac pankiej woli, nawet gdyby chcialy chodzic z rowiesnikami do szkoly.
Jest Pani przeciwniczką przymusu mojego (rodzica) wobec dzieci.
Odpowiadam:
Tak! Brawo! Bingo! Stosuję przymus, ponieważ jako rodzic mam Święte i Niezbywalne Prawo Stosowania Przymusu Wobec Swoich Dzieci (wynika ono z Prawa Naturalnego). Mogę to prawo przenosić na innych, ale jest to zawsze dobrowolne i może być cofnięte (babcia, nauczyciel, opiekunka). Jako osoba dorosła mam większe niż moje dziecko doświadczenie w używaniu Rozumu - jednej z tych władz które rozróżniają nas od małp na przykład. Sześciolatek nie jest w stanie podjąć świadomej, opartej na racjonalnych przesłankach decyzji. Czy to sposobu nauczania, czy to nawet tygodniowej diety. Zdaje sobie Pani na pewno sprawę jak wyglądałby jadłospis tygodniowy mojego trzylatka? (Proszę w dowolnym zestawieniu wpisać: czekolada, lody, soczek, batonik, lizak, cukierki). Wszystko przeplatane bajkami non stop. Dlatego stosuję przymus wobec moich synów. Jeżeli mój syn ma iść w wieku sześciu lat na pranie mózgu do szkoły publicznej - ja mówię: - Nie synu - nie będziesz wchodził w ogień, bo się poparzysz. FINITO
Często stosuje Pani jako wytrych przy swoich wygibasach komentatorskich deklarację, że jest Pani rzymską katoliczką. Wie Pani zatem, że Nieomylne Magisterium Kościoła Rzymskokatolickiego naucza, że statystyczny sześciolatek nie umie jeszcze używać Rozumu. Nie umie wybierać we właściwy sposób między dobrem, a złem. Kościół ponadto przyznaje Rodzicom pełne prawo do dysponowania osobą dziecka. Nikomu innemu tylko Rodzicom.
Koniec odpowiedzi.
Teraz wracamy do dowodu:
Konsekwentnie do poprzedniego cytatu pisze Pani :
“Prawie za kazdyn razem jak komentuje, pisze, ze jestem za dobrowolnym wyborem, a nie za przymusem.”
By w kolejnym zdaniu przyznać się do afirmacji (słusznego!) monopolu rodziców na przymus wobec dzieci:
“Dlatego tez i w tym przypadku uwazam, ze jak ktos pracuje to nie ma innego wyjscia jak zaprowadzic dziecko do zlobka. Dokonuje wyboru pomiedzy praca, a byciem z dzieckiem.
Jestem przeciwnikiem obowiazkowego żłobka. Ale jestem za istnieniem złobków i przedszkoli. Nie kazdy rodzic moze sobie pozwolic na porzucenie pracy. Wskazane jest, aby matka byla jak nadluzej z dzieckiem i popieram te matki, ktore zajmuja sie dziecmi i nie posyłaja ich do żobków czy tez do przedszkoli.”
Co na to dziecko?
Wie Pani co czuje mój młodszy synek (1,5 roku) kiedy musimy go na kilka godzin zostawić u babci? Wie Pani jak się cieszy kiedy wracamy? Czy wszystkie dzieci chodzące do przedszkoli i żłobków, które potrafią to wyartykułować powiedzą swoim rodzicom: - Cieszymy się na dziesięciogodzinną rozłąkę z wami! Wie Pani, że nie i że wiele z nich wolałoby zostać z mamami, albo tatusiami. A jednak rodzice stosują wobec nich przymus i Pani to akceptuje i popiera. TAK! POPIERA PANI TEN PRZYMUS!
A więc jest Pani przeciwniczką przymusu i popiera pani przymus.
Co było do udowodnienia.
Jest Pani sprzeczna w każdym poście po sto razy. Nie odpowiada Pani na pytania, konfabuluje, przeinacza, zmienia temat, stosuje wymijanki. Jest Pani trollem doskonałym, bo w przeciwieństwie do Żydomasona - może ze względu na to, że jest Pani kobietą - niektórzy jeszcze z Panią rozmawiają, podczas gdy z nim to już tylko front wschodni…
Nie będę już pisał* o tym, że UPR protestując przeciw podbieraniu sześciolatków nigdy nie była i nie jest za przymusową szkołą dla siedmiolatków, ani nie uważała, nie uważa i nie będzie uważać, że rodzic, który chce posłać swoje dziecko do szkoły w wieku trzech lat - nie może tego zrobić. Pani dobrze o tym wie. Nie będę prostował miliona* innych bzdur, które Pani napisała w tych kilku innych postach.
Włączam na Panią filtr.
Polecam wszystkim.
GOOGLE: Greasemonkey
Bez odbioru.
*to taka figura retoryczna - niech się Pani nie uczepia tego
17 Października 2008 o 01:58
@ kaem
Rewelacyjny przykład!
Podam dalej
17 Października 2008 o 09:13
Czytając wszystkie te komentarze nie natknąłem się na brak pewnej bardzo znaczącej rzeczy. Na przykładzie z życia wziętego.
W czasie, kiedy uczęszczałem do gimnazjum (tak tak, młodziutki jestem) miałem w grupie językowej pewnego kolegę, który błagał wszystkich nauczycieli, aby go przepuszczali do następnej klasy - szczególnie nauczycieli języków obcych i nauczycieli przedmiotów ścisłych.
Dlaczego to robił? Sam to wyjaśnił:
“Nie jest mi to do niczego potrzebne. I tak będę razem z Tatą pracował w polu, a do szkoły chodzę tylko dlatego, że muszę”.
Pozdrawiam
Karolson
17 Października 2008 o 11:51
@ 31
I o to chodzi!
Decyzja rodzica o tym, że jego dziecko nie będzie korzystało z dobrodziejstw przymusu szkolnego, ponieważ planuje dla niego np. pracę w rodzinnej firmie, czy na polu (to zresztą też rodzinna firma…), czy nic nie planuje - MUSI być uszanowana. Nie oszukujmy się - nawet, gdyby rodzic uznał, że jego dziecko nawet czytać i rachować nie musi umieć, to jego decyzja MUSI BYĆ USZANOWANA. Dziecko kiedy dorośnie pewnie samo nauczy się czytać i pisać w dwa tygodnie. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Rachować i tak będzie umiało. Jeśli nie - nauka tabliczki mnożenia - ile może trwać?
PAŃSTWU MÓWI Ę PRZEZ ZACIŚNIĘTE ZĘBY I ZE ŚCIŚNIĘTYMI PIĘŚCIAMI :
RĘCE PRECZ OD MOICH DZIECI!!!!!!!!
17 Października 2008 o 14:24
@rewolkon:
Juz wiem, gdzie pan popełnia bład w swoim rozumowaniu.
Dla pana dzieci to te w wieku od 1,5 do 12 lat, ktore nie uzywaja rozumu. Zupelnie pan zapomniał, ze istnieja dzieci, ktore maja wiecej niz 12 lat i te dzieci juz bezkrytycznie nie patrza na swoich rodziców.
“Wie Pani co czuje mój młodszy synek (1,5 roku) kiedy musimy go na kilka godzin zostawić u babci?”
Wychodzi z pana caly mikkolub. Jak pan dziecko traktuje? Takie malenstwo odlacza pan od matki? Co za znecanie sie nad dzieckiem. Normalni ludzie nie porzucaja tak dzieci. To tylko mikkolubni tak potrafia.
“Włączam na Panią filtr.”
Jasne, trudno zebym polemizowała z osoba, która zneca sie nad dziecmi.
17 Października 2008 o 14:27
@@rewolkon
“Jest Pani kłótliwą babą. Skąd ta kłótliwość? Może z wewnętrznej niespójności. Myśli Pani co innego i co innego pisze. Pisze Pani co innego w jednym zdaniu i co innego w drugim. Ten brak harmonii musi doskwierać…”
Jasne, ze ma pan racje. Taka opinie o sobie uslyszałam wtedy, gdy sprzeciwiłam sie falszowaniu dokumentów przez Popiele. Taka opinia na moj temat mi sie podoba.
Wole byc klotliwa baba niz przestepca.
17 Października 2008 o 17:46
Ania O.:
>Juz wiem, gdzie pan popełnia bład w swoim rozumowaniu.
>Dla pana dzieci to te w wieku od 1,5 do 12 lat, ktore nie uzywaja rozumu.
Boże widzisz i nie grzmisz, 10-latkowie nie używają rozumu - dobre…. mały Mozart klepał w klawiature, i coś tam maział na pięciolini, a partytury same wychodziły…
>Zupelnie pan zapomniał, ze istnieja dzieci, ktore maja wiecej niz 12 lat i te dzieci juz >bezkrytycznie nie patrza na swoich rodziców.
Tak, tak znamy te lewackie poglądy o bezkrytycyzmie nastolatków do rodziców.
>Wychodzi z pana caly mikkolub. Jak pan dziecko traktuje? Takie malenstwo >odlacza pan od matki? Co za znecanie sie nad dzieckiem. Normalni ludzie nie
>porzucaja tak dzieci. To tylko mikkolubni tak potrafia.
Kretyństwo do kwadratu, nie ma co komentować bo szkoda czasu
>Jasne, trudno zebym polemizowała z osoba, która zneca sie nad dziecmi.
Powody są pewnie inne, ale to już Pani projekcja, ja też nie będę polemizował bo szkoda czasu, na ….
PS. Niech w tej wyborczej czy gdzie tam dadzą Pani klawiaturę z polskimi znakami bo aż wstyd.
17 Października 2008 o 17:56
@Ania O.:
“Jasne, ze ma pan racje. Taka opinie o sobie uslyszałam wtedy, gdy sprzeciwiłam sie falszowaniu dokumentów przez Popiele. Taka opinia na moj temat mi sie podoba.
Wole byc klotliwa baba niz przestepca”
Przypominam, że bezpodstawne publiczne oskarżenie o przestępstwo jest PRZESTĘPSTWEM.
17 Października 2008 o 19:35
@Łukasz:
““Jasne, ze ma pan racje. Taka opinie o sobie uslyszałam wtedy, gdy sprzeciwiłam sie falszowaniu dokumentów przez Popiele. Taka opinia na moj temat mi sie podoba.
Wole byc klotliwa baba niz przestepca”
Przypominam, że bezpodstawne publiczne oskarżenie o przestępstwo jest PRZESTĘPSTWEM.”
Jasne, ze tak. Zgadzam sie z panem. :-) :-)
“Boże widzisz i nie grzmisz, 10-latkowie nie używają rozumu - dobre…. mały Mozart klepał w klawiature, i coś tam maział na pięciolini, a partytury same wychodziły…”
Rewolkon powoływał sie na “Nieomylne Magisterium Kościoła Rzymskokatolickiego naucza, że statystyczny sześciolatek nie umie jeszcze używać Rozumu.”, ja powołałam sie na biblie, w której jak byk jest napisane, ze od 12 roku życia. Sprostowałam jego wypowiedz.
Chce pan polemizowac z biblią czy ze mną?
“Tak, tak znamy te lewackie poglądy o bezkrytycyzmie nastolatków do rodziców.”
Pan zna ja nie.
“PS. Niech w tej wyborczej czy gdzie tam dadzą Pani klawiaturę z polskimi znakami bo aż wstyd.”
To chyba jakaś choroba, na którą po kolei zapadaja kolejne mikkoluby. Uwazają, ze istnieja tylko oni i czytelnicy GW. Nie zauważyli, ze po drodze sa jeszcze normalni.
Czy pan sobie wyobraza, ze tlum ludzi bo ZM, teraz juz nawet ja, Znajomy, Wymagany, Zenon Ziembiewicz, Janusz M to ludzie oplacani przez GW?
Nie prosze pana to ludzie normalni, ktorzy sa zszokowani, tym co wypisuja na portalu konserwatywnym lewaccy mikkolubni.
PS.
Prosze wejsc na strone upr.org.pl i poczytac soebie czym teraz zajmuje sie UPR. Protestami, zupełnie jakby UPR stała sie partia ludzi protestujacych, a nie gloszacych haslo wolnosc, wlasnosc, sprawiedliwosc.
17 Października 2008 o 20:35
@Łukasz:
“Chce pan polemizowac z biblią czy ze mną?”
Z Panią na pewno nie będę polemizować z kilku przyczyn - nie koniecznie związanych z
Pani osobą oraz poglądami.
“Tak, tak znamy te lewackie poglądy o bezkrytycyzmie nastolatków do rodziców.”
“Pan zna ja nie.”
Pozna je Pani kiedy Pani nastoletnia córka zapragnie mieć swoje rozumne, odrębne zdanie co do weekendowego wypadu pod namiot z kolegami.
“PS. Niech w tej wyborczej czy gdzie tam dadzą Pani klawiaturę z polskimi znakami bo aż wstyd.”
“To chyba jakaś choroba, na którą po kolei zapadaja kolejne mikkoluby. Uwazają, ze istnieja tylko oni i czytelnicy GW. Nie zauważyli, ze po drodze sa jeszcze normalni.
Czy pan sobie wyobraza, ze tlum ludzi bo ZM, teraz juz nawet ja, Znajomy, Wymagany, Zenon Ziembiewicz, Janusz M to ludzie oplacani przez GW?
Nie prosze pana to ludzie normalni, ktorzy sa zszokowani, tym co wypisuja na portalu konserwatywnym lewaccy mikkolubni.”
Proszę Pani, normalny człowiek nie poświęca swojego cennego czasu na pisanie bredni tam gdzie wiadomo, że z góry jest skazany na przegraną i zostanie wyśmianym. Pani i pani podobni to robią ? dlaczego ? Logicznym wydaje się, że albo ktoś za to płaci , jest pani fanatyczką, albo poprostu coś jest z Panią nie tak. Jeśli ja miałbym do napisania tak dużo, jak Pani czy inni “ozajasze” to założył bym swoją stronę bloga - tak by miało to jakiś sens (czy to bym zarobił na reklamach, czy też propagował jakąś bliską mi idee), a nie rozrzucał swoje myśli i pseudo polemiki po jakiś nieprzychylnych miejscach.
“Nie prosze pana to ludzie normalni, ktorzy sa zszokowani, tym co wypisuja na portalu konserwatywnym lewaccy mikkolubni.”
Oto typowa manipulacja, przyjęcie błędnych założeń by wyprowadzić efektowną tezę.
Normalni ludzi są przeważnie skołowani tym co się dzieje i tyle.
PS.
Prosze wejsc na strone upr.org.pl i poczytac soebie czym teraz zajmuje sie UPR. Protestami, zupełnie jakby UPR stała sie partia ludzi protestujacych, a nie gloszacych haslo wolnosc, wlasnosc, sprawiedliwosc.
Typowe kolejne zagranie, znaleźć jakiś punkt zaczepienia; przykro mi nie mam czasu wchodzić i nie mam czasu rozważać czy protesty są potrzebne czy nie, a już na pewno nie będę robił tego dla Pani.
Ja chcę po prostu wchodzić na “nczas”, czytać artykuły i widzieć komentarze normalnych i inteligentnych ludzi, a nie beznadziejne polemiki jakichś …
PS. I proponuję trochę kultury, jeśli kogoś tytułujemy pan, pani, twoje etc… to robimy to z dużej litery, proponuję także poświęcić trochę czasu polskiej czcionce.
17 Października 2008 o 20:52
@Lukasz:
“Lukasz:
17 Października 2008 o 20:35
@Łukasz:”
To juz mikkolubom pozostało polemizowanie tylko ze soba?
:-) :-)
“Proszę Pani, normalny człowiek nie poświęca swojego cennego czasu na pisanie bredni tam gdzie wiadomo, że z góry jest skazany na przegraną i zostanie wyśmianym. Pani i pani podobni to robią ? dlaczego ? Logicznym wydaje się, że albo ktoś za to płaci ,”
A panu kto zapłacił, za pisanie bredni? :-) :-)
“Jeśli ja miałbym do napisania tak dużo, jak Pani czy inni “ozajasze” to założył bym swoją stronę bloga”
Przeciez prowadze dwie strony. Trzecia mam załozyc?
=====
“Normalni ludzi są przeważnie skołowani tym co się dzieje i tyle.”
Jak są skołowani to już nie sa normalni.
======
“Ja chcę po prostu wchodzić na “nczas”, czytać artykuły i widzieć komentarze normalnych i inteligentnych ludzi, a nie beznadziejne polemiki jakichś …”
Załóż pan własną strone to moze panskie marzenie sie spelni. Na tym polega wolnosc w necie, ze tu maja prawo wypisywac i lewaccy mikkolubni i normalni i ci, których pan tak uwielbia - ci z GW, a ktorych tu zapewne nie ma.
====
“PS. I proponuję trochę kultury, jeśli kogoś tytułujemy pan, pani, twoje etc… to robimy to z dużej litery, proponuję także poświęcić trochę czasu polskiej czcionce.”
W necie nie obowiazuje słowo Pan(i). To ja tu wprowadzilam to slowo, bo wystepuje z imienia i nazwiska. Pan nie podaje swojego nazwiska, wiec i wyraz pan nie musi byc z duzej litery.
19 Października 2008 o 11:14
Amerykanski milioner od ktorego uczy sie wielu Polakow napisal ksiazke “chcesz byc bogaty to nie chodz do szkoly”
Ja mam dyplom mgr inz studiowalem Automatyke i robotyke oraz zarzadzanie i mark.
Po kilkunastu latach pracy wiem ze prawie wszystko co wciskali w szkole do niczego nie bylo przydatne.
Co sie przydalo to : - arytmetyka, komunikacja w tym jezyki obce i troche fizyki.
Reszta to smieci i zapychacze. A najlepsze bylo na studiach od egzaminu do egzaminu zakuwanie. Troche po egzaminie i ludzie zapominali te kity by wepchac nowe
Dodam ze ja bylem jednym z tych co mieli nagrody rektorskie.
W zyciu gdy czlowiek bedzie cios potrzebowal to sie nauczy i nie potrzeba do tego szkoly i systemu edukacji. Wystarcza ksiazki, checi. Wiedza bez praktyki nic nie jest warta.
Jestem za likwidacja obowiazkowego nauczania.
19 Października 2008 o 23:40
Do Ani O.:
Przez rozpoczęcie nauczania wcześniej nie podwyższy się poziomu. Chyba, że liczyc “poziom” dla konkretnego rocznika. No to obniżmy wiek do 4 lat… A co!
Jeżeli rodzice chcą posłać dziecko do szkoły wcześniej to niech posyłają. Ale są tacy którzy nie chcą, mają warunki do nauczania początkowego w domu i nie ma powodu aby dzicko szło do szkoły (a wcześniej do przymysowego przedszkola/zerówki) tak wcześnie.
Piszesz, że jesteś przeciw obniżaniu poziomu. A czym, jeżeli nie obniżaniem poziomu są powszechne deklaracje, że 1 klasa dla 6-latków to będzie taka pół-zabawa?
Zauważ, że duża grupa przeciwników obniżenia wieku to nie są przeciwnicy przymusu szkolnego ale zwolennicy poglądu, że w tym wieku przedszkole będzie lepsze niż 1. klasa szkoły.
> Szkola dla 6 latków to 4 godziny poza domem. Rodzicom pozostaje 20 godzin
> dla dziecka. Chyba te 20 (12) godzin to duzo na zabawe z dzieckiem.
Nieco sprostowania - 4 godziny +2 (na dojazd i powrót, równieź osoby, która go zaprowadzi i przyprowadzi). To dodatkowo zabiera czas. A 6-latek śpi 9 godzin.
Pozwól, że to rodzice zadecydują ile czasu i z kim ma się bawić dziecko.
Szkoła jest 5 dni w tygodniu. Wolałbym, żeby 6-latek “odbębnił” te 4*5=20 godz. tygodniowo w 2 dni. Naprawdę byłoby wygodniej. A jeszcze lepiej 10 miesięcy w 2 lub 3. Wtedy mógłbym się nawet zgodzić, o ile zlikwidowano by przymus przedszkolny (dla 5-latków!).
>Obecny prezes UPR skonczyl zawodówke, a teraz domaga sie, aby rodzice nie
>dbali o wyksztalcenie swoich dzieci. W koncu nie kazdy musi sie wieczorowo
> doksztalcac.
Szef UPR to sprawa UPR, nie moja.chociaż w sprawie przymusu szkolnego w 90% się z nimi zgadzam. Ja jestem mgr inż. ale nie twierdzę, żebym wyłącznie z tego powodu był dużo mądrzejszy od tych po zawodówce.
A poza tym (nie pamiętam, kto to powiedział) problem zaczyna się wtedy, kiedy wykształcenie przerasta inteligencję…
I jeszcze jedno - chiciaż z SLD mi nie po drodze to przynajmniej za czasów ich rządów (chyba Belka premierem) urzędnicy min. edukacji bardziej szczerze mówili dlaczego chcą przymusu dla 6-latków. To, że przymusu - wiadomo - lewica. A dla 6-latków:
1. Jest niż demograficzny, a mamy nauczycieli. Szkoda, żeby się ich wykształcenie marnowało (postulat ZNP).
2. Jeżeli wcześniej zaczną, wcześniej wejdą na rynek pracy, Za kilkanaście lat będzie lepszy stosunek liczby pracujących do emerytów (tylko nie wzieli pod uwagę, ze mogą wyjechać…)
3. Jeżeli pozwoli się na nauczanie domowe i podobne alternatywne sposoby nauki to “z kim będą bawić się >>normalne<< dzieci?”
4. Wchodzimy do UE - w porównaniu do innych państw może lepeij wypadniemy w “badaniach statystycznych” wśród dzieci w określonym wieku dotyczących np. szybkości czytania. Pytanie tylko, czy ze zrozumieniem…
PO a wcześniej PiSowi (a w porywach LPRowi) szczerości brakuje…
20 Października 2008 o 01:25
@mikstura:
“Pozwól, że to rodzice zadecydują ile czasu i z kim ma się bawić dziecko.”
Z tym, to akurat z panem nie mogę się zgodzić i już tłumacze dlaczego.
Gdy chodziłam do przedszkola (4 godziny dziennie przebywalam w tym przybytku) zaprzyjaznilam sie z kilkoma kolezankami. Nikt z doroslych nie interweniował z kim sie bawie i ile czasu. I to było bardzo słuszne podejscie. Pozniej moi rodzice (mgr i inz) zaprzyjaznili sie z rodzicami moich kolezanek z przedszkola. Ta przyjazn dorosłych przetrwala do tej pory. Jak chodziłam do szkoły podstawowej to sama sobie wybierałam zajęcia dodatkowe. Nikt mi nic narzucał. Nie zmuszał mnie do zajec, których nie lubiłam. Rodzice tylko zapewniali mi transport do PKiN, abym bezpiecznie mogła wrócic do domu.
W koncu rodzice sa od tego, aby zapewnic dziecku prawidlowy rozwój, wychowac je i wykszałcic, aby mogło normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie. Nie wyobrazam sobie, aby rodzice, ktorzy decydują o wszystkim za dziecko dobrze spełnili swoj obowiazek. Dziecko to nie przedmiot. UPR (członkowie - rodzice) głosząc, że rodzic ma pełna władze nad dzieckiem krzywdzi je, bo ci rodzice nawet nie ma zamiaru słuchac tego, co dziecko chce i potrzebuje. UPR wychodzi z załozenia, ze rodzic wie najlepiej co jest dobre dla jego dziecka. Wg UPR to rodzic ma decydować czy dac dziecku np. szczepionke czy nie itp. Dochodzi sie w pewnym momencie do absurdu.
I własnie dlatego ja reaguje na tym forum, gdy widze, ze UPR znów wypacza znaczenie wyrazu “wolnosc”.
=====
“Przez rozpoczęcie nauczania wcześniej nie podwyższy się poziomu. ”
Tu sie z panem zgodze. Dopóki program nauczania sie nie zmieni nie podniesie sie poziomu.
=====
Problem szesciolatków jak pan słusznie zauważył jest spowodowany tymi sytuacjami, ktore pan opisal w pkt 1,2,3,4 i chyba dlatego też jakiekolwiek protesty nie maja sensu. Trzeba zajmować sie tym, co przyniesie efekt. Moze lepiej byłoby, gdyby UPR opracował małą reforme szkolnictwa i mógł dzieki temu właczyć sie do rozmów z obecną minister.
20 Października 2008 o 10:57
A ja praktycznie!
Zastanawiam sie nad domowym nauczaniem dzieci w domu. Tzn chciałbym móc to robić, jednak juz wiem ze nie bede w stanie. Ale pomyslałem o tym by razem z kilkoma znajomymi sie zebrać i zorganizować domowe nauczanie dla naszych dzieci na zmiany lub zatrudniać nauczycieli do domu w miare potrzeby. Kilkoro dzieci w podobnym wieku, powiedzmy roznica do 2 lat mogło by spokojnie uczyć się kilka godzin dizennie w domu jednej rodziny. Oczywiście nauczanie w blokach, jednego dnia tylko jedna grupa przedmiotów (wpgóle to nie ma podziału na pzredmioty w takim nauczaniu), brak podziału na lekcje. Rodzice podzielili by się czego są gotowi uczyć. Oczywiście musi być to zaufana grupa znajomych czy pzryjaciół a nie dobrana tylko do tego celu.
To już prawie mała szkoła ale nei trzeba jej rejestrować bo każde dzieko ma indywidualne domowe nauczanei a to że przyjaciele sie spotykają i wspolnie uczą to juz nikogo sprawa. Dzieci spędzja wspolnie czas na nauce a potem jakis spacer albo wyjazd za maisto, basen albo inne indywidualne zajecia - szkoła muzyczna, sztuki walki i inne zainteresowania.
Gdy dzieci jest kilkoro to nawet jeden anuczyciel jest w stanei symultanicznie uczyc kazde dzieko inaczej.. W szkolach gdzie dzieci jest 20 i wiecej to dzicko musi sie dostosowac do sredniej i wiele zdolnych ale niepokornych lub zbyt pokornych dzieci ginie w gąszczu sredniaków, a dzieci nieuzdolnione nie maja szansy na nauke bo zawsze maja zaleglosci.
Szkoły społeczne to cos posredniego, daja wieksza stabilność - stałosć godzin ,większą swobodę i mniej jest dzieci, ale to jeszcze nei to. Takich szkoł jest za mało i nie konkurują ze sobą a jedynie ze szkołąmi panstwowymi a tu duzo nie trzeba robic by byc lepszym. wystarczy mniejsze klasy zrobic i lepiej placic nauczycielom i juz jest lepiej, ale dla mnie za mało.
20 Października 2008 o 18:02
cala prawda o Ani O : wyrzucona z UPR za przekrety finansowe i dzialalnosc na szkode partii, a tu jeszcze wlazi i probuje udowdnic ze kot jest wielbladem:)
20 Października 2008 o 23:47
@ledog:
“cala prawda o Ani O : wyrzucona z UPR za przekrety finansowe i dzialalnosc na szkode partii, a tu jeszcze wlazi i probuje udowdnic ze kot jest wielbladem:)”
A jakie to przekrety finansowe zrobiłam?
Prosze mnie oswiecic jak rowniez forumowiczów. :-) :-)
Zna pan wniosek dot. wyrzucenia mnie z partii?
Tam sa trzy oskarzenia dot. defraudacji pieniedzy, tyle, ze wszystkie dotyczyly marca- czerwca 2007 roku. A ja na poczatku lutego 2007 r. zlozylam rezygnacje z funkcji skarbnika, wiec te oskarzenia dotyczyly Grockiego obecnego skarbnika, a nie mnie. :-) :-)
PS. Jestem panu wdzieczna, ze publicznie mnie pan oskarzyl, bo teraz moge spokojnie złozyc zawiadomienie do prokuratury. Popiela zanim zostal prezesem UPR w okregu lubelskim i podkarpackim znany był jako oszczerca i obsesjonat, wiec wiedzialam, ze kiedys bedzie mnie szkalowal. Ciekawe kim sie posluzyl? Kto kryje sie pod nickiem “ledok”.
20 Października 2008 o 23:50
@ledog:
Mialam informacje o tym, ze “mailowo jestem oczerniana”, niestety mail to nie dowod.
Ale forum to juz nie jest prywatny e-mail.
21 Października 2008 o 01:43
@ Ania O
Ha ha moze jeszcze mnie pani oskarzy lol
nie wiem jakie ale pisze w internecie za co pania wyrzucili i skad
mozna wierzyc pani lub im
pozdro
21 Października 2008 o 01:54
Wrzuce swoje trzy grosze. Jestem emigrantem , mieszkalem dwa lata we Wloszech i widzialem jak rodziny polskie musialy same uczyc swoje dzieci. Teraz mieszkam w Australii gdzie wiele dzieci na pustkowiach musi sie uczyc z radia lub TV. Powiem wam szczeze ze trzeba miec zdrowie zeby wspolczesne bachory zmusic do nauki, maja swoje kompy z grami i czesc. W AU w 1875 wprowadzili obowiazek szkolny i tak zostalo. Inna sprawa ze rzad federalny zcedowal szkolnictwo na rzady stanowe, a te pozwalaja na pewna liberalizacje programow szkolnych. Ale mysle ze podstawa konserwatywnego-liberalizmu powinno byc szkolnictwo, bo to zapewnia porzadek spoleczny.
21 Października 2008 o 02:49
@ledog:
“Ha ha moze jeszcze mnie pani oskarzy lol”
A dlaczego nie. Przeciez to pan na tym forum te brednie pisze.
“nie wiem jakie ale pisze w internecie za co pania wyrzucili i skad
mozna wierzyc pani lub im
pozdro”
Gdzie jest to napisane?
21 Października 2008 o 03:08
Podam kilka ciekawostek ze szkolnictwo w Australii
Gdzie Australia nigdy nie nie wychodzila ze schematu spolecznego : konserwatyzm-liberalizm-commonwealth (nie byla socjalistyczna ani kapitalistyczna). Nie twierdze ze jest to dobry albo zly system, jest to system ktory juz wyksztalil sie historycznie i prawdopodobnie taki zostanie.
- szkoly prywatne istnieja obok panstwowych niekoniecznie prywatne sa lepsze, szkoly prywatne sa tak samo sybsudiowane przez panstwo.
- nauka jest oparta na tzw wypracowaniu domowym albo prezentacji. w okreslonym dniu i godzinie musisz zlozyc wypracowanie na jakis temat (np w piatek, punktualnie o 12 zamykaja skrzynke ze zlozonymi wypracowaniami, kto sie spozni to jego sprawa). Uczy to dotrzymywania terminow i samodzielnego myslenia ale nie uczy opanowania duzych czesci materialu. .
- czeste sa prezentacje gdzie musisz zaprezentowac swoja teze przed grupa przy czym Ozzi nie maja w tradycji wytykania bledow mowcy. Prawde mowiac mlodziez rosnie na odwaznych spolecznie ludzi, ktorzy potrafia sie zachowac na forum publicznym.
- Jak dziecko musi powtarzac klase w mlodszych klasach nikt nie robi dramatu, bo stwierdzaja ze nie jest gotowe
- Ciekawostka jest ze na koniec roku “lacza” wszystkie klasy razem i dziela na zupelnie nowe klasy, gdzie dzieciaki decyduja z kim chca chodzic w przyszlym roku. Dobre bo mozna wyeliminowac bulling.
- Co roku nastepuje zmiana nauczycieli co moze byc dobre bo nie ma tego ze nauczyciel podzielil mentalnie klase na dobrych I zlych uczniow
- Nauczyciel “nie potepia” za to ze uczen jest gorszy, bierze sie to stad ze uczen moze sie bardziej nadawac do rzemiosla lub bisnesu niz do pracy akademickiej.
Generalnie mowiac Ozzi jest bardzo pewnym swoich wartosci czlowiekiem, nie ma problemu z wyjsciem na trybune i przekazaniu tego co mysli. Sa za to znacznie mniej wyksztalceni ogolnie niz Europejczycy ale bardziej wyksztalceni w sprawach ekonomii czy zycia spolecznego. Bardzo dobrze przygotowani do pracy zawodowej i praktycznie apolityczni
Zdecydowanym minusem jest to ze jest to system troche leniwy i coraz mniej jest ludzi z wyzszym wyksztalceniem i wysokimi kwalifikacjami.
21 Października 2008 o 10:54
@ Ania O
http://www.abcupr.pl.tl/O-mnie.htm?PHPSESSID=3b4d588fbc4e692bd5610c6bf11d69cf
komentarz Andrzeja Jedrzejewskiego
21 Października 2008 o 15:31
@ledog:
Nie myslałam, ze ktos moze powaznie traktowac wpis p. Tomasza Jedrzejewskiego. Gdyby pan poznał pana T. Jedrzejewskiego, to by pan wiedzial, ze ten osobnik cierpi na (…) .
Ale skoro sa osoby, dla których wiarygodny jest pan Tomasz Jedrzejewski to chyba jasne, ze podam pana Tomka do prokuratury. Pan Tomek nawet faktury nie potrafil wypisac w 2006 roku. Zostal sygnatariuszem UPR w 2008 roku, ale to tylko dlatego, ze jest osobą dyspozycyjną, którą prawie kazdy moze sterowac. On powtarza co mu każą mówic. Takich ludzi raczej sie nie podaje do prokuratury, bo nie wiadomo czy ze wzgledu na to jego cierpienie sledztwo nie zostanie umorzone.
Wpis na stronie abc pana Tomka zostawilam tylko dlatego, bo zalozylam, ze kazdy wie kim jest Tomasz Jedrzejewski.
21 Października 2008 o 15:48
@ledog:
Wstawilam na abcupr panskie wpisy.
A tak swoja drogą prosze mi napisac czy wyremontowanie siedziby to jest dzialanie na szkode partii?
I czy organizowanie spotkan to tez dzialalnosc na szkode partii?
21 Października 2008 o 16:04
@gruby.jasiu.com.au:
“Zdecydowanym minusem jest to ze jest to system troche leniwy i coraz mniej jest ludzi z wyzszym wyksztalceniem i wysokimi kwalifikacjami.”
Ja nie wiem czy “produkcja ludzi z wyzszym wykszałceniem” jest taka dobra. No i co z tego, że w Polsce jest teraz wiecej ludzi z wyzszym wyksztalceniem, jak wiedza tych ludzi jest na poziomie średniej szkoły.
Dlaczego pan napisał, ze system jest troche leniwy?
21 Października 2008 o 19:10
@ Ania O
Troche spokoju prosze ja pani o nic nie oskarzam nie znam pana Jedrzejewskiego wogole w temacie UPR nie siedze.
Napisalem to w stylu jak pani zaatakowala artykul Fijora : cala prawda o autorze i link gdzie jest opisane ze byl wspolpracownikiem.
Jak pani widzi nie tylko o panu Fijorze mozna tak napisac!
Poza tym to jest wolnosciowe forum i mozna sobie pisac swoje opinie, pana Andrzejewskiego zdanie o pani wcale nie znaczy ze pani robila jakies machlojki!
21 Października 2008 o 21:49
@ledog:
Róznica jest znaczna. IPN przedstawil dokumenty na temat współpracy Fijora, a Jedrzejewski nie przedstawil zadnych dokumentów. Fijor, gdyby nie wspolpracowal to podałby IPN do Sądu. Ja np. przekazalam dokumenty ksiegowe UPR do PKW jak tylko sie dowiedziałam, ze Popiela do znany oszczerca i obsesjonat. Ja nie jestem pierwszą osobą, ktora była oczerniana przez Popiele. Przez rozgrywki Popieli 3 okregi w 2006 roku rozpadły sie, a w 2007 dalsze dwa. I praktycznie UPR przez to juz nie istnieje.