Czyśmy się trochę nie zanadto ostatnio rozdokazywali? – zapytywał w swoim czasie Wojciech Młynarski. I rzeczywiście – pan prezydent jakby się zapamiętał w gruzińskości swojej, jakby nie nazywał się Lech Kaczyński, tylko jakiś, dajmy na to, Lechidze Kaczyszwili. Nie to jest jednak najgorsze; najgorsze jest to, że pan prezydent jest bardziej gruziński, niźli sami Gruzini. Nie tylko gotów „walczyć” w sytuacji, gdy 1 września Unia Europejska najprawdopodobniej groźnie pokiwa Rosji palcem w bucie, to znaczy – nie wyjdzie poza energiczną, ale pozbawioną jakiejkolwiek mocy sprawczej retorykę, ale w dodatku – w sytuacji, gdy już wiadomo, że prezydent Michał Saakaszwili zlekceważył amerykańskie ostrzeżenia, zaś opozycyjni politycy gruzińscy domagają się rozliczenia z ostatnich fatalnych decyzji, które doprowadziły Gruzję do klęski wojennej i rozbioru państwa.
W szczególności zaś – w sytuacji, gdy sama Nino Burdżanadze, podobnież poleciała do Waszyngtonu na konsultacje, a jak złośliwie twierdzą ruscy szachiści – na „oględziny przedślubne”. Oczywiście w twierdzeniach ruskich szachistów nie ma ani słowa prawdy. Pani Burdżanadze bowiem, pochodząca z porządnej, nomenklaturowej gruzińskiej familii, ukończyła moskiewski Uniwersytet im. Łomonosowa, będący, jak wiadomo, kuźnią kadr, co to „decydują o wszystkim” i wkroczyła do polityki pod skrzydłami Edwarda Szewardnadze, który, jak wiadomo, z poręki Moskwy zastąpił na stanowisku prezydenta Gruzji Zwiada Gamsahurdię.
Aliści od września 2001 roku, kiedy to po ataku na Amerykę, prezydent Bush, za namową Pawła Wolfowitza zmienił priorytety polityki zagranicznej, pani Burdżanadze zaczyna się od Szewardnadzego coraz bardziej „dystansować”, aż w końcu w 2003 roku z nim zerwała, a podczas słynnej „rewolucji róż”, nadała przeprowadzonemu z inicjatywy i za pieniądze „filantropa”, czyli Jerzego Sorosa zamachowi stanu, pozory legalności. Jako szefowa parlamentu, stanęła na czele państwa i rządu, a potem przekazała władzę demokratycznie wybranemu, „charyzmatycznemu”, ma się rozumieć Michałowi Saakaszwili.
Wygląda na to, że musiała przewerbować się najpóźniej wczesną jesienią 2001 roku, więc żadne „oględziny przedślubne” w jej przypadku nie są potrzebne. Dopiero jak wróci z Ameryki, będziemy więcej wiedzieć na temat dalszych demokratycznych przemian w Gruzji, więc czy w tej sytuacji prezydent Kaczyński powinien tak kurczowo trzymać się ustaleń poczynionych w maju, podczas rozmów z szefem Mosadu, panem Meirem Daganem, zwłaszcza, że niezależnie od tych ustaleń, „Gazeta Wyborcza” jeździ mu po głowie jakby nigdy nic? Czy naszą duszeńką musi być koniecznie pan Saakaszwili i będziemy bronić go „do upadłego” również przed Gruzinami?
Tymczasem „Gazeta Wyborcza” nie tylko jeździ panu prezydentowi po głowie, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale w dodatku przejmuje inicjatywę w zakresie polityki zagranicznej. Właśnie ogłosiła apel, żeby jak najszybciej ratyfikować Traktat Lizboński. Podobnież apel ten podpisali wszyscy byli ministrowie spraw zagranicznych, a nawet minister aktualnie urzędujący, co jest jeszcze jednym dowodem na istnienie życia po życiu, przy pomocy którego „drogi Bronisław” nadal z zaświatów steruje polską polityką zagraniczną.
Jej istotnym elementem jest ustawianie Polski na pierwszej linii frontu walki z Rosją, co w sytuacji, gdy Unia Europejska, to znaczy dyrektoriat niemiecko-francuski najwyraźniej nie życzy sobie żadnej otwartej wojny z Cesarstwem Rosyjskim, w której Cesarstwo Amerykańskie znowu wystąpiłoby w charakterze arbitra, a może nawet dyktatora rozejmu, musi zakończyć się niedobrze, zwłaszcza, że Polska wobec Rosji pręży muskuły amerykańskie, co w Moskwie musi wzbudzać skrywaną wesołość. Nacisk na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego z punktu widzenia lobby żydowskiego, którego ekspozyturą jest „Gazeta Wyborcza”, może mieć zatem na celu przyśpieszenie utworzenia Żydolandu na tej części terytorium polskiego, do której Niemcy nie roszczą sobie żadnych pretensji.
No dobrze, ale co naprawdę dzieje się w Rosji? Jak wiadomo, pierwszą ofiarą każdej wojny jest prawda, więc i w naszej prasie patriotycznej pojawiają się pod adresem Rosji oskarżenia o kontynuowanie sowieckiego imperializmu. Stanowią one powtórzenie bałamutnych tez, kolportowanych dzisiaj w charakterze naukowych ustaleń m.in. przez Ryszarda Pipesa, że niby Rosja jest kontynuacją ZSRR, a ten z kolei – kontynuacją caratu. Jak już pisałem, te mądrości wielokrotnie wyśmiewał Józef Mackiewicz, przytaczając m.in. taki oto przykład na różnicę między „caratem” a bolszewią. Oto za panowania Aleksandra III, na fali rusyfikacji, w guberni kowieńskiej władze odebrały w jakiejś wsi kościół z przeznaczeniem na cerkiew.
Chłopi parafianie stanęli w obronie świątyni i przedstawicieli władz poturbowali, co zostało uznane za bunt. W obronie oskarżonych chłopów stanął kwiat adwokatury rosyjskiej i kiedy w charakterze świadka przed sądem stanął kowieński gubernator Klingenberg, a jeden z adwokatów zadał mu pytanie: „świadku Klingenberg…” – gubernator zwrócił się do sądu: - „proszę pouczyć obrońcę, że dla niego nie jestem żadnym .>>świadkiem<<, tylko Jego Ekscelencją Gubernatorem, tajnym radcą i szambelanem Jego Cesarskiej Mości”. Sędzia przewodniczący na to: „tutaj, przed sądem, nie ma żadnych ekscelencji, gubernatorów, tajnych radów, ani szambelanów, tylko strony i świadkowie.
Świadku Klingenberg – proszę odpowiadać na pytania obrońcy!” Warto i dziś tę różnicę zauważać, zwłaszcza, że nie mamy pewności, czy w Rosji rzeczywiście odradza się bolszewizm, czy tylko – samodzierżawie. Miedzy jednym a drugim bowiem jest istotna różnica, również z naszego punktu widzenia. Bolszewizm już dwa razy doprowadził Rosję do zapaści, więc z naszego punktu widzenia, jego recydywa w Rosji byłaby korzystna. Samodzierżawie natomiast Rosję wzmacniało, zwłaszcza po reformach cesarza Aleksandra II, kiedy to Rosja stała się państwem praworządnym i pomijając brak demokracji politycznej – liberalnym.
Na rozwój sytuacji w Rosji nie mamy żadnego wpływu zwłaszcza teraz, gdy wojna z Gruzją praktycznie skonsolidowała rosyjskie społeczeństwo wokół Kremla. Pomstowanie na to nic nie da, bo to po prostu fakt, a w polityce fakt, to jak w religii dogmat. Zamiast pomstowania lepiej pracować nad alternatywą, o której bodaj w 1995 roku mówiłem delegacji rosyjskiej Dumy, której miałem przedstawiać punkt widzenia prawicy polskiej na różne sprawy. W pewnym momencie jeden deputowany zapytał, dlaczego Polska „pcha się” do NATO. Odpowiedziałem, że naszym celem jest zachowanie niepodległości i albo nam się to uda, albo nie. Może nam się nie udać, np. dlatego, że Rosja zrobi coś, co pozbawi nas niepodległości. To byłoby przykre, ale to jeszcze nie musi być tragedia, bo wszystko zależy od tego, co będzie w Rosji. Jeśli Rosją kierowałby ktoś taki, jak Sergiusz hr. Witte, albo Piotr Stołypin, to jakoś byśmy to przeżyli. Natomiast gdyby Rosją kierował ktoś taki, jak Józef Stalin, to wy sami najlepiej wiecie, że trzeba trzymać się od was jak najdalej. A ponieważ nawet wy nie wiecie, kto będzie Rosją kierował, to my chcemy w razie czego mieć gdzie od was uciekać.
Dlatego opowiadam się za opcją amerykańską w polskiej polityce zagranicznej, ale ponieważ na amerykańską politykę i na sposób rozumienia przez Amerykanów ichniego interesu państwowego żadnego wpływu też mieć nie będziemy, powinniśmy nauczyć się – po pierwsze – harmonizować polski interes państwowy z amerykańskim, a po drugie – tak go formułować, by za nasze współdziałanie z Ameryką można było brać wynagrodzenie z góry, bo z uwagi na zmienność amerykańskiej polityki, „dołu” może już nie być. Wymaga to oczywiście kierowania się polskim interesem państwowym, chociaż w sytuacji przeżarcia naszego kraju agenturą, „rzadkość to wielka i obrosła mitem”.
Dział ekonomia w księgarnii NCZ!:
● “Czy mozna usprawiedliwic podatki?” (Tomasz Sommer): Pierwsza w Polsce ksiazka prezentujaca funkcjonujace w naszej rzeczywistosci usprawiedliwienia wymuszania podatkow. Oczywiscie wszystkie sa falszywe! Sam sprawdz dlaczego! Osadz czy Naczelny NCZ! ma racje!
● “Ludzkie dzialanie - traktat o ekonomii” (Ludwig von Mises): Opus magnum papieza wolnosciowej ekonomii. Jesli chcesz dowiedziec sie jak naprawde dziala gospodarka i jak moglaby dzialac, gdyby nie socjalistyczne absurdy, musisz sie przeczytac te ksiazke!
● “Ekonomia dla normalnych ludzi (Gene Callahan)”: Czy istnieje cos takiego jak naukowa ekonomia? Jesli przyznamy, ze takie naukowe ekonomie jak marksizm czy keynsizm okazaly sie nic nie warte to pozostala tylko szkola austriacka.
● “Ekonomia Wolnego Rynku. Tom 1, 2, 3″ (Murray Rothbard): Wreszcie w Polsce! Trzy tomy najwazniejszego dziela amerykanskiego profesora Murraya N. Rothbarda, najwybitniejszego ucznia samego Ludwiga von Misesa! Ksiazka lamie monopol przestarzalych, nieaktualnych i falszywych podreczników ekonomii obowiazujacych na polskich uczelniach. Moze dzieki tej pozycji, w 100 lat od obalenia paradygmatu Marksa o wyzysku kapitalistycznym i podejrzanym pochodzeniu kapitalu, a w 80 lat od obalenia paradygmatu Keynesa o korzysciach plynacych z interwencjonizmu panstwa w gospodarce, polscy nauczyciele akademiccy zaczna wreszcie uczyc rzesze mlodych polskich ekonomistow prawdy!?
● “Kosciol a wolny rynek” (Thomas Woods): Katolicka obrona wolnego rynku. Czy bieda jest blogoslawiona, a bogactwo przeklete? Ksiazka o tym, ze liberalizm, jak niewiele innych pradow umyslowych, jest bliski nauczaniu Chrystusa, ktory w swoich naukach uwalnial czlowieka z wiezow opresyjnej wladzy i zakazow odbierajacych mu godnosc i wolna wole…
● “Dobry “zly” liberalizm” (Stanislaw Michalkiewicz): Klasyczna ksiazka znanego publicysty. Bardzo przystepny wyklad podstaw liberalizmu - zarowno dla nieprzekonanych jak i zagorzalych zwolennikow. Lektura obowiazkowa!
● “O szkodliwosci podatku dochodowego” (Frank Chodorov): Jedna z najlepszych ksiazek (nareszcie po polsku!) krytykujaca podatek dochodowy. Bardzo przystepnie i blyskotliwie napisana pozycja!
● “Ekonomia stosowana” (Thomas Sowell): “Ekonomia stosowana” czyli co robic, zeby nie psuc gospodarki. Swietny podrecznik ekonomii dla nie-ekonomistow. Prozno tu szukac skomplikowanych wykresow, rownan matematycznych itd. Doskonala pozycja dla tych, ktorzy szukaja argumentow “za” wolnym rynkiem!
Zachęcamy do złożenia zamówienia!
UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.
N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 2 komentarzy
Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 2 komentarzy
Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 1 komentarz
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 9 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
31 Sierpnia 2008 o 14:04
Jeszcze nie przeczytałem, ale zaraz wykażę wam jacy z was idioci!
31 Sierpnia 2008 o 15:09
Kiedy rozum śpi, budzę się ja, Pachciarz Mike z Mogielnicy! No bo jestem głupi, nie wiedziałeś?
31 Sierpnia 2008 o 15:46
Zgadzam się z przedmówcami w zupełności! Jestem parchem, żygomatołem, kur.. znaczy świekry synem, Lewickim, Chlewickim, Sobalskim, Anną O ,Goldbergiem Bez Rozumu w Czele, niepoprawnym debilnym Mikkofobem i Unio-filem, zaślepionym czerwonym sociofilnym sociopatą itp. itd. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
31 Sierpnia 2008 o 15:59
SM jak zwykle poruszył właściwą strunę . Polska słaba , ale polityków ma mocarzy.
31 Sierpnia 2008 o 16:11
i po cholerę się podszywasz człowieku (?!)
wydawcą NCz chyba chodzi o inteligentnych czytelników którzy potrafią do swoich racji przekonywać innych niż fanatyków którzy wszelkich krytyków obrzucają błotem i przez to odstręczają od siebie ludzi myślących.
31 Sierpnia 2008 o 17:20
Może Kaczyszwili załapie się na prezydenta Gruzji, bo w Polsce już przepadł.
31 Sierpnia 2008 o 17:34
Jako “narodowy demokrata” redaktor Michalkiewicz ma wiele racji w postrzeganiu Rosji i możliwych z jej strony zagrożeń. Ponieważ Polska jest w objęciach recydywy “piłsudczyzmu” to szanse na realizm polityczny “na tym kierunku” są nieznaczne. Alternatywa też nie jest zresztą zachęcająca. Gdyby Ameryka była takim samym krajem jak 50 lat temu, to wiązanie się z nią byłoby z pewnością świetnym interesem. Ameryka się jednak zmieniła i dzisiaj rządzą nią raczej neobolszewicy (zwani dla niepoznaki neokonserwatystami), co oznacza, że znowu zadajemy się z Józefem Stalinem, albo co gorsza z Leonem Trockim, który najwyraźniej zmartwychwstał i przeniósł się z Meksyku nad Potomak.
31 Sierpnia 2008 o 18:34
“Bolszewizm już dwa razy doprowadził Rosję do zapaści, więc z naszego punktu widzenia, jego recydywa w Rosji byłaby korzystna. Samodzierżawie natomiast Rosję wzmacniało.”
70 lat bolszewizmu już zrobił swoje. Gospodarka Rosji, tak jak gospodarki krajów III świata, oparta jest na eksporcie surowców-ropy i gazu, pozostałe dziedziny są zacofane lub wolno się rozwijają, zaś społeczeństwo rosyjskie (140 milionów) ma taką samą siłę nabywczą co 38 milionów Polaków-polscy przedsimbiorcy już dawno przestali wierzyć w mit “wielkiego rosyjskiego rynku”.
Wspomniane wcześniej społeczność rosyjska jest zniszczona biologicznie i duchowo: szerzy sie plaga AIDS, dwie na trzy ciąże kończą się dzieciobujstwem, z powodu pijaństwa mężczyzni żyją statystycznie o 17 lat krócej od kobiet, co powoduje że liczba poddanych federacji zmniejsza sie w średnim tępie 750 tyś osób rocznie.
Federacja Rosyjska to przysłowiowy kolos na glinianych nogach, który w przyszłości doczeka sie kolejnego upadku.
31 Sierpnia 2008 o 20:26
@polskojęzyczny Stasiłaff Michałkiewiczow:
“Pani Burdżanadze bowiem, pochodząca z porządnej, nomenklaturowej gruzińskiej familii, ukończyła moskiewski Uniwersytet im. Łomonosowa, będący, jak wiadomo, kuźnią kadr, co to „decydują o wszystkim” ”
Ponieważ nie lubię, gdy jakiś rosyjski poputczik szkaluje porządnych ludzi sugerując im bógwico na podstawie wyssanych z brudnego palucha pomówień, sprawdziłem. I co wyszło?
Pani Burdżanadze ukończyła studia prawnicze nie w Moskwie, lecz w Tbilisi.
Na Uniwersytecie Łomonosowa jedynie robiła doktorat - co świadczy nie o tym, że była w “kuźni kadr”, lecz że po prostu wybrała do doktoryzowania się najlepszą uczelnię w jej własnym państwie - bowiem doktorat uzyskała w roku 1990, gdy Gruzja przestała być częścią rosyjskiego imperium dopiero rok później.
Żeby było śmieszniej - sam Michałkiewiczow ukończył te same studia (prawo) na uniwersytecie prowincjonalnym i też ukończył swoją edukację na najlepszym uniwersytecie w swoim państwie - czyli UW.
Powiedzta no Michalkiewicz - też byliśta zakwalifikowani do “kuźni kadr” i teraz jesteśta w sitwie, która “decyduje o wszystkim”??? :-) :-|)
———
A dalej już takie bredzenie, że nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać nad nieszczęsnym losem dzieci Stacha Michalkiewicza z pierwszego małżeństwa kościelnego i drugiego “małżeństwa” cywilnego:
“dyrektoriat niemiecko-francuski”
“Cesarstwem Rosyjskim”
“Cesarstwo Amerykańskie”
“z punktu widzenia lobby żydowskiego, którego ekspozyturą jest „Gazeta Wyborcza”, może mieć zatem na celu przyśpieszenie utworzenia Żydolandu na tej części terytorium polskiego, do której Niemcy nie roszczą sobie żadnych pretensji.”
Dno.
—
A ten fragmencik jest ciekawy:
“Zamiast pomstowania lepiej pracować nad alternatywą, o której bodaj w 1995 roku mówiłem delegacji rosyjskiej Dumy, której miałem przedstawiać punkt widzenia prawicy polskiej na różne sprawy.”
Czyżby polskojęzyczny wreszcie zaczynał się przyznawać do współpracy z Rucholami? No bo przecież w 1995 roku jego partia nic nie znaczyła, była poza parlamentem - to o czym ten Pan Nikt rozmawiał z funkcjonariuszami ruskiego parlamentu-atrapy? A raczej - jakich poleceń słuchał?
31 Sierpnia 2008 o 22:04
Michalkiewicz jak zwykle trafnie i zlosliwie.
A Ty Pachciarzu naprawde jestes glupcem. Bardzo mi przykro.
31 Sierpnia 2008 o 22:41
Gdyby twój szczątkowy mózg był w stanie pojąć co napisałem i jak bardzo polskojęzyczny Michalkiewicz bredzi - to byś nie był mikkolubem.
1 Września 2008 o 09:22
Żydowski farbowaniec prezydent i germański sługus premier pchają nas w konflikt z Rosją.
1 Września 2008 o 09:44
Pachciarz, może wśród swoich jesteś geniuszem , ale do SM jest ci daleko.Cesarstwo to imperium, empire , itd. , SM po prostu używa polskiej wersji . Słowo Imperium jest dzisiaj zastępowane Mocarstwem.Ale zasady nie zmieniły się . Język jest dlatego taki żeby łatwiej sięgnąć do historycznych analogii. Jeśli dla ciebie jest to głupotą- wystawiasz świadectwo tylko sobie.
1 Września 2008 o 09:47
A te historyczne analogie jak widzę , też są dla ciebie nie do pojęcia
1 Września 2008 o 09:50
dlatego chyba rozmawiać na te tematy z tobą ma taki sens jak ze ślepym od urodzenia o kolorach
1 Września 2008 o 13:10
jak robie doktorat to nie studiuje? nie robiłem doktoratu to nie wiem
1 Września 2008 o 13:12
aha, jak robie doktorat to sie doktoryzuje=)
1 Września 2008 o 13:47
Jeżeli Pani Burdżanadze na Uniwersytecie Łomonosowa robiła doktorat, to chyba można powiedzieć, iż go ukończyła (w domyśle - studia doktoranckie) ? Słownik Poprawnej Polszczyzny nie wyklucza takiej ewentualności. W.Sz. Pachciarzu, żądacie precyzji, zachowajcie ją sami.
Zaś o Pani Burdżanadze wcale nie świadczy gorzej fakt, że do “kuźni kadr” (a tym faktycznie był “Łomonosow”) została zaproszona jako osoba już dojrzała; przeciwnie, oznacza to pozytywną ocenę jej postawy internacjonalistycznej i marksistowskiej.
===
“sam Michałkiewiczow ukończył te same studia (prawo) na uniwersytecie prowincjonalnym i też ukończył swoją edukację na najlepszym uniwersytecie w swoim państwie - czyli UW.
Powiedzta no Michalkiewicz - też byliśta zakwalifikowani do “kuźni kadr” i teraz jesteśta”
Ech, W.Sz. Pachciarzu, czyżbyście nie wiedzieli, jak głęboka przepaść dzieliła system rekrutacyjny do wszelkich urzędów i organów partyjno-państwowych b. ZSRR od systemiku b. PRL? Tu cienizna była i Wasi koledzy słabo pilnowali prawomyślności; można było się nawet doktoryzować na UW czy Jagiellonce bez jednej rozmowy z funkcjonariuszem UB/SB. Żenada po prostu, a u Wielkiego Brata Waszego, W.Sz. Pachciarzu, rzecz wprost nie do pomyślenia.
1 Września 2008 o 19:33
@gotelman:
“Cesarstwo to imperium, empire , itd. , SM po prostu używa polskiej wersji . Słowo Imperium jest dzisiaj zastępowane Mocarstwem”
Chłe, chłe - goj mikkolub nawet nie zna swojego szeleszczącego narzecza…
Zajrzyj do Słownika Jezyka Polskiego PWN, mikkolubie nierozgarnięty, to się wreszcie dowiesz, co w twojej dzikiej mowie oznacza termin “cesarstwo”:
cesarstwo
1. «państwo rządzone przez cesarza»
2. «forma rządu monarchicznego z cesarzem na czele»
3. «cesarz z małżonką»
4. «władza cesarza»
I NIC WIĘCEJ.
Ponieważ w USA nigdy nie było cesarza, a w Rosji dziś nie ma - Michalkiewicz bredzi, a ty za nim.
Nie podskakuj chłopcze - bo wyżej swego mikke nie podskoczysz.
1 Września 2008 o 19:56
pachciarz , cienko z tobą, z taką wiedzą możesz popisywać się w jakiejś melinie . To trochę za mało by błysnąć. Możesz bardziej się wysilić? wtedy może ci odpowiem.
1 Września 2008 o 19:58
@derrmot:
“Zaś o Pani Burdżanadze wcale nie świadczy gorzej fakt, że do “kuźni kadr” (a tym faktycznie był “Łomonosow”) została zaproszona jako osoba już dojrzała; przeciwnie, oznacza to pozytywną ocenę jej postawy internacjonalistycznej i marksistowskiej.”
Nie chrzań mikkistycznych głupot, P.T. mikkolubie.
“Kuźnią kadr” w Związku Sowieckim była Wyższa Szkoła Partyjna przy KC KPZR. Uniwersytet Moskiewski był najlepszą szkołą wyższą, której absolwentami było wielu noblistów.
———
“sam Michałkiewiczow ukończył te same studia (prawo) na uniwersytecie prowincjonalnym i też ukończył swoją edukację na najlepszym uniwersytecie w swoim państwie - czyli UW.
Powiedzta no Michalkiewicz - też byliśta zakwalifikowani do “kuźni kadr” i teraz jesteśta”
——-
“u Wielkiego Brata Waszego, W.Sz. Pachciarzu”
No po prostu jesteś bezczelny, W.Czc. mikkolubie.
Ja, w przeciwieństwie do Janusza Mikke nigdy nie byłem w partii komunistycznej. To był wasz Wielki Brat, mikkoluby, nie mój.
2 Września 2008 o 21:15
Pachciaż z Mogielnicy. Czytam tu artykuły co jakiś czas bo są dobre , podpisujesz się też jako Stryj Świekry, albo ŻydomasonMason Lewicki. To widać.
Zawsze się nie zgadzasz z treścią. Nie ważne o czym jest artykuł. Ty zawsze to negujesz jak rozżalone 3-letnie dziecko. Albo ci ktoś za to płaci albo jesteś poważnie psychicznie chory…
3 Września 2008 o 00:08
z ilości komentarzy parcha/pachciarza/(ch)lewika/… wynika że to cała zgraja bojowników o … Właśnie, o co? Czyżby wroga politycznie/społecznie/ideologicznie/światopoglądowo/(…) grupka wzięła sobie za cel ośmieszenie działalności ludzi związanych od ok. dwudziestu lat z UPR? Nie jest to wykluczone, bo od dawna Pana Janusza Korwina-Mikke przedstawiano w mediach opanowanych przez kijanki żydoczerwone jako błazna, jest to więc logiczna kontynuacja ich działań. Ponieważ jest to grupa, więc również śmiem uważać, że biorą za to kasę.
Wiedząc czego można się spodziewać po ich “komentarzach”, staram się nie czytać ich wynurzeń z kloaki.
3 Września 2008 o 11:30
@Głoz_AZet:
Widze, że pan tu nowy, więc wyjasnię:
Pan Pachciarz lansuje pogląd, że Janusz Mikke pisze coraz większe bzdury, bredzi, a w postepowaniu jego brak jest jakiejkolwiek konsekwencji, prócz konsekwencji w dwóch kwestiach: ośmieszania swoim zachowaniem idei liberalnej oraz czynnego rusofilstwa.
Pan Janusz Mikke wyrobił sobie dobrą markę u pewnej ilosci osób (które są tu, na forum). Osoby te najczęściej zgadzaja się z różnymi (eufemistycznie pisząc) kontrowersyjnymi poglądami.
Pan Pachciarz (vel Ozjasz Wczele) ośmiesza niekonsekwencję Mikkego, czym doprowadza do szewskiej pasji grupke jego zwolenników.
Zwolennicy Ci nie sa intelektualnie wykwalifikowani na tyle, by Panu Pachciarzowi w otwartej dyskusji wykazac niekonsekwencję, więc uciekają sie do metod najprostszych- dyskredytacji, obrazania, gróźb.
Te najprostsze metody nie pomagają- pan Pachciarz nadal ośmiesza niekonsekwencje pana Mikke.
W związku z tym, zrozpaczeni zwolennicy pana Mikke usiłuja podszyc sie pod pana Pachciarza, by zrobic bałagan na forum.
Bałagan zrobic sie udaje, choc posty prawdziwego pachciarza, chocby z racji żelaznej konsekwencji (no, powiedzmy nie zawsze jest ona taka żelazna) oraz specyficznego stylu sformułowań, łatwo odróżnić od podszywaczy. By podszyli się skutecznie- musieliby zacząć krzewić poglądy pana Pachciarza, czego chyba nie chca robić.
Efekt jest taki, że wobec bydła, które robią tu zwolennicy pana Mikke, kazdypotencjalny miłośnik UPR, który wszedłby na to forum, przerazony zaraz stąd ucieknie.
Myslę, że wyjasniłem pana wątpliwosci.
4 Września 2008 o 21:17
Pachciarz- judeiczyk który żerował na polskiej szlachcie i i polskim ludzie( roczniki ziemi sandomierskiej przy każdym narodowym zrywie Powstanie Koscióskowskie listopadowe styczniowe). Owi osobnicy brali majątki szlachty w pacht.
Mogilnica kojarzy mi sie z Nową Hutą.
Chyba każdy wie kogo tata mila na imię Ozjasz.
Wniosek: Komentarze płodzą michniczątka ( z polecenia żydowskiej gazety dla polaków)
Haskala