E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Rosjanie porównują niektóre sytuacje do „zaliczania” tygrysicy: i śmieszno i straszno. To samo odnosi się do poczynań Komisji Europejskiej – w porównaniu z poczynaniami Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.
RWPG nie była śmieszna – o, nie! Czy była straszna? Potencjalnie: tak. RWPG została założona w najgorszym okresie stalinizmu, czyli w 1949 r. Mimo to do końca jej istnienia (cytuję za Wikipedią): „nie udało się osiągnąć integracji ekonomicznej krajów członkowskich”.
Młody człowiek wychowany na ideologii szerzonej przez PiS nie jest w stanie tego zrozumieć: jak to w totalitarnym państwie, gdzie Związek Sowiecki brutalnie ingerował (ipr. itd.) – „nie udało się”? Otóż „nie udało się” do tego stopnia, że nie zniesiono żadnej granicy między rzekomo jednolitymi krajami, a kontrole na granicy polsko-NRD-owskiej (a już szczególnie: polsko-sowieckiej!) były niesłychanie szczegółowe. Dość powiedzieć, że po sowieckiej stronie granicy z Polską zasieki szły na siedem kilometrów w głąb Białorusi i Ukrainy!
Taka to ufność panowała między tymi państwami. Rządzone były przez Czerwonych Dyktatorów, a Sowieci doskonale pamiętali, jak bratnia socjalistyczna III Rzesza nieoczekiwanie przysłała im z bratnią pomocą Wehrmacht i Waffen-SS. Kraje RWPG nie ujednoliciły niczego, bo po prostu nikt tego nie chciał!
Tyle o zgasłej w 1991 r. RWPG. Co by jednak nie powiedzieć o tamtym tworze, nie posuwał się do dyktowania państwom należącym do RWPG, jak się u nich mają nazywać produkty spożywcze!! Jak już napisałem: RWPG nie chciała być śmieszna.
Federaści nie mają poczucia śmieszności. „Parlament Europejski” półtorej dnia dyskutował nad optymalną zawartością tłuszczu w jogurtach… przy czym nie miał żadnych uprawnień, by o tym (lub o czymkolwiek…) decydować. To było śmieszne, a straszne jest to, że jeśliby „Traktat Reformujący” został ratyfikowany, to PE takie uprawnienia otrzyma!!!
Na razie Komisja Europejska działa poprzez „dyrektywy” i jedna z nich dotyczy tego, co może nazywać się „winem”. Przypominam, że nie jest to najgłupsza sprawa z tej dziedziny, np. w ramach szerzenia liberalizmu KE nakazała sprzedawać wódkę nie w „ćwiartkach”, lecz w „kwintkach”. Gdyby KE zakazała nazywać „wino owocowe” „winem”, to nazwie się je „winkiem”, „wińskiem”, „wińciem”, i po problemie. W Japonii nasze „wina owocowe” sprzedawane były w aptekach jako środek przeczyszczający i nikt nie sprawdzał, czy nazywają się tam Matsumu Hikanaru czy może Tatamiku Kukumare?
Co więcej: to, co w Warszawie nazywa się „glazura”, w Krakowie zwie się „flizy” i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Spokojnie: jak powstanie UE to odpowiedni eksperci (płatni €500 za godzinę) ustalą, co może nazywać się glazurą i gdzie!
I właśnie o to chodzi! Politykom Wspólnoty (przypominam, że Polska od prawie trzech lat jest członkinią Wspólnoty Europejskiej i mówienie o stosunkach Polski z Unią, to jak mówienie o stosunkach mojej nogi z resztą ciała!) nisko zwisa i powiewa, jak się nazywa wino i glazura. Im chodzi o jedno: by doprowadzić do jeszcze jednego „tematu”, nad którego roztrząsaniem kilkuset ekspertów mogłoby (€500 za godzinę) podyskutować, by „problem rozwiązać”.
Jak rozwiązać? A jakie to ma znaczenie?
Dział ekonomia w księgarnii NCZ!:
● “Czy mozna usprawiedliwic podatki?” (Tomasz Sommer): Pierwsza w Polsce ksiazka prezentujaca funkcjonujace w naszej rzeczywistosci usprawiedliwienia wymuszania podatkow. Oczywiscie wszystkie sa falszywe! Sam sprawdz dlaczego! Osadz czy Naczelny NCZ! ma racje!
● “Ludzkie dzialanie – traktat o ekonomii” (Ludwig von Mises): Opus magnum papieza wolnosciowej ekonomii. Jesli chcesz dowiedziec sie jak naprawde dziala gospodarka i jak moglaby dzialac, gdyby nie socjalistyczne absurdy, musisz sie przeczytac te ksiazke!
● “Ekonomia dla normalnych ludzi (Gene Callahan)”: Czy istnieje cos takiego jak naukowa ekonomia? Jesli przyznamy, ze takie naukowe ekonomie jak marksizm czy keynsizm okazaly sie nic nie warte to pozostala tylko szkola austriacka.
● “Ekonomia Wolnego Rynku. Tom 1, 2, 3″ (Murray Rothbard): Wreszcie w Polsce! Trzy tomy najwazniejszego dziela amerykanskiego profesora Murraya N. Rothbarda, najwybitniejszego ucznia samego Ludwiga von Misesa! Ksiazka lamie monopol przestarzalych, nieaktualnych i falszywych podreczników ekonomii obowiazujacych na polskich uczelniach. Moze dzieki tej pozycji, w 100 lat od obalenia paradygmatu Marksa o wyzysku kapitalistycznym i podejrzanym pochodzeniu kapitalu, a w 80 lat od obalenia paradygmatu Keynesa o korzysciach plynacych z interwencjonizmu panstwa w gospodarce, polscy nauczyciele akademiccy zaczna wreszcie uczyc rzesze mlodych polskich ekonomistow prawdy!?
● “Kosciol a wolny rynek” (Thomas Woods): Katolicka obrona wolnego rynku. Czy bieda jest blogoslawiona, a bogactwo przeklete? Ksiazka o tym, ze liberalizm, jak niewiele innych pradow umyslowych, jest bliski nauczaniu Chrystusa, ktory w swoich naukach uwalnial czlowieka z wiezow opresyjnej wladzy i zakazow odbierajacych mu godnosc i wolna wole…
● “Dobry “zly” liberalizm” (Stanislaw Michalkiewicz): Klasyczna ksiazka znanego publicysty. Bardzo przystepny wyklad podstaw liberalizmu – zarowno dla nieprzekonanych jak i zagorzalych zwolennikow. Lektura obowiazkowa!
● “O szkodliwosci podatku dochodowego” (Frank Chodorov): Jedna z najlepszych ksiazek (nareszcie po polsku!) krytykujaca podatek dochodowy. Bardzo przystepnie i blyskotliwie napisana pozycja!
● “Ekonomia stosowana” (Thomas Sowell): “Ekonomia stosowana” czyli co robic, zeby nie psuc gospodarki. Swietny podrecznik ekonomii dla nie-ekonomistow. Prozno tu szukac skomplikowanych wykresow, rownan matematycznych itd. Doskonala pozycja dla tych, ktorzy szukaja argumentow “za” wolnym rynkiem!
Zachęcamy do złożenia zamówienia!
UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.