publicystyka, 8 Września 2008

Konsekwencje redystrybucji

Lukasz Warzecha

Państwo zabiera nam w podatkach jawnych i ukrytych, bezpośrednich i pośrednich coraz większą część dochodu. Zwolennicy socjalizmu w gospodarce - czyli właściwie wszyscy niemal aktorzy na dzisiejszej polskiej scenie politycznej - a także zdominowane przez lewicę media często usiłują uprościć schemat redystrybucji dochodu i sprowadzić go do następującej postaci:

podatnik X traci określoną część swego dochodu na rzecz świadczeniobiorcy Y, który tę samą sumę otrzymuje. Przy czym Y prezentowany jest jako biedny potrzebujący, a X jako bogaty wyzyskiwacz.

Przeciwnicy redystrybucji określani są jako nieczuli na ludzkie nieszczęście i zwolennicy „wilczego kapitalizmu”. To oczywiście, od początku do końca, demagogia. W istocie sprawy są bardziej skomplikowane, zaś zasadność redystrybucji dochodów jest, delikatnie mówiąc, wątpliwa. Ci, co popierają socjalistyczne upaństwowione miłosierdzie, nie wspominają z zasady o znaczących negatywnych konsekwencjach procesu redystrybucji. Wymienimy tu 19 z nich.

progresywny system podatkowy (konieczny w systemie redystrybucji)…


…zniechęca podatników do zarabiania pieniędzy, które byłyby tym progresywnym podatkiem obłożone. Zniechęca też do inwestycji. W wyniku tego produkowanych i gromadzonych jest mniej dóbr; także mniej osób znajduje zatrudnienie. Wobec tego społeczeństwo jest i pozostaje biedniejsze niż w innej sytuacji.

świadczenia transferowe…


…zniechęcają świadczeniobiorców do zarabiania na swoje bieżące potrzeby i inwestowania we własną przyszłość. Kiedy bierność popłaca - ludzie pozostają bierni, nie przeznaczają pieniędzy na różnego rodzaju kursy, przysposobienie zawodowe i inne formy pomnażania swoich zdolności. Nie są wobec tego zdolni do skutecznego szukania pracy i zarabiania, w wyniku czego społeczeństwo staje się biedne.

świadczeniobiorcy stają się bardziej zależni od transferów rządowych…

…i nie potrafią polegać na sobie. Otrzymywanie pomocy bez konieczności wykorzystywania swoich zdolności sprawia, że te zdolności obumierają. Nigdy nie ucząc się, jak pomóc samemu sobie - ludzie akceptują swoją bezsilność.

świadczeniobiorcy stanowią zły przykład dla innych…


…np. swoich dzieci, krewnych, sąsiadów itd., którzy łatwo mogą dojść do wniosku, że i im należą się jakieś świadczenia. Obserwują bowiem, jak inni dostają coś, nie dając nic w zamian. Zależność od rządowych świadczeń może się stać powszechna, gdy brak przykładów uczciwej pracy i brania odpowiedzialności za siebie.

świadczenia nie są równe, wobec czego między grupami świadczeniobiorców narasta zawiść…


…powstają grupy walczące o to, żeby powiększyć swoje świadczenia do poziomu świadczeń hojnej obdarowywanych, angażują się w walkę polityczną, tworzą “lobbies”, wywierają naciski. Społeczeństwo się dzieli.

na podobnej zasadzie dzielą się podatnicy, którzy nie płacą podatków w równej wysokości…


…płacący więcej, odczuwają niechęć do płacących mniej, twierdzą, że bogatsi wciąż płacą za mało.

w wyniku dwóch poprzednich procesów, społeczeństwo przestaje odczuwać jakąkolwiek wspólnotę interesów…


…w jakiejkolwiek dziedzinie. Staje się zbiorem wielu wzajemnie zantagonizowanych grup, z których każda ciągnie w inną stronę. Jedni darzą wrogością i niechęcią tych, co z systemu redystrybucji ciągną profity; inni tych, którzy - ich zdaniem - nie dość jeszcze ów system zasilają swoimi pieniędzmi.

gdy pomoc przychodzi bezpośrednio do rządu, zmniejsza się liczba prywatnych instytucji…


…niegdyś wyłącznie odpowiedzialnych za udzielanie tej pomocy. Wreszcie zupełnie zanikają, a potrzebujący nie mają już gdzie się zwrócić poza instytucjami rządowymi. Te zaś są nieporównanie mniej efektywne - między innymi dlatego, że - w przeciwieństwie do konkurujących z sobą instytucji prywatnych - nie są w stanie osobiście zająć się potrzebującymi i pokierować nimi tak, żeby po stanięciu na nogi byli w stanie zadbać o siebie.

rządowa opieka zniechęca do organizowania pomocy prywatnej tych, którzy mają do tego predyspozycje…


…takie osoby płacą już podatki, można więc zrozumieć ich stanowisko, że podwójne obciążanie się byłoby niedorzecznością. Podobnie ma się sprawa z jakimikolwiek ochotniczymi datkami.

w miarę jak rząd przejmuje coraz bardziej organizowanie pomocy socjalnej, obywatele są skłonni coraz łatwiej przyznawać mu mandat na mieszanie się w coraz to nowe sfery aktywności…


…zastrzeżone poprzednio dla osób prywatnych. Obywatele stają się w tej dziedzinie coraz bierniejsi, a rząd coraz ofensywniejszy.

gdy rząd proponuje nowe programy socjalne, ludzie nie są skłonni wspierać opozycji politycznej tym projektom się przeciwstawiającej…


…programy rządowe są może ograniczane budżetem, ale brak ograniczeń ideologicznych, o wiele ważniejszych.

pieniądze z podatków nie są przekazywane bezpośrednio świadczeniobiorcom…


…bowiem pośrodku stoi biurokracja: ministerstwo z ogromną biurokracją, dziesiątki komisji i ekspertów, pracownicy opieki społecznej. Podatki muszą utrzymywać całą ogromną machinę.

gdy raz stworzy się biuro, zajmujące się sprawami socjalnymi, jego funkcjonariusze stają się silną grupą nacisku…


…będą zażarcie bronić swego budżetu i dążyć do jego powiększenia. Mając wyłączny dostęp do danych - mniej lub bardziej prawdziwych - na temat przedmiotu swej działalności, wobec krytyków użyją argumentu, że nikt lepiej od nich samych nie wie, jaka naprawdę jest sytuacja. Takie biuro, ze społeczną grupą nacisku z jednej, a socjalistyczną frakcją w parlamencie z drugiej strony może stworzyć „żelazny trójkąt” - konstrukcję prawie nie do ruszenia.

podatnicy poświęcają wiele wysiłku, by zapłacić jak najmniej…


…kupują książki, poradniki, oprogramowanie, zatrudniają ekspertów i doradców. Praca i kapitał zaangażowany w te działania nie jest wykorzystywany do produkcji dóbr, wobec czego społeczeństwo staje się biedniejsze i takie pozostanie, póki wysokość podatków będzie zmuszała do walki z nimi.

nawet jeśli nie unika się płacenia, i tak trwoni się zasoby na uporanie się z procedurą podatkową…


…szczególnie w przypadku zasobniejszych płatników, niemożliwe jest wypełnienie obowiązku podatkowego bez zaangażowania środków na księgowość, doradców finansowych i ogromnej przeważnie straty czasu. Konieczność załatwienia formalności podatkowych (zwłaszcza w naszym straszliwie skomplikowanym systemie) angażuje kolejne środki, które nie są przeznaczane na produkcję.

bierni nie pozostają także świadczeniobiorcy…


…czasami angażują się politycznie, zatrudniają specjalistów, utrzymują struktury związkowe. Krótko mówiąc - działają energicznie na rzecz utrzymania i podniesienia świadczeń dla swojej grupy. Angażowane w to środki nie są używane dla pomnażania dóbr.

poza wyżej opisanymi działaniami, świadczeniobiorcy muszą również wypełniać zwykłe formalności wymagane przy przyznawaniu danej formy pomocy….


…muszą więc wypisywać formularze, rejestrować się w urzędach, potwierdzać, że nie mają się gdzie zatrudnić, albo że spełniają inne niezbędne warunki. Jest to kolejna strata środków, które mogłyby być spożytkowane w inny sposób.

akceptując rządowe programy socjalne, społeczeństwo „zapewnia” sobie ekspansję rządu w inne dziedziny życia…


…rząd jest bowiem najsilniejszą w państwie grupą nacisku i przyzwolenie na jeden akt legislacyjny ingerujący w sferę zastrzeżoną dotąd dla obywateli musi zaowocować ingerencjami następnymi. Ponad 200 lat temu James Madison stwierdził, że każda interwencja prawodawcza jest pierwszym ogniwem łańcucha, w którym każda kolejna interwencja jest naturalną konsekwencją poprzedniej.

zwiększenie kompetencji rządu oznacza zmniejszenie kompetencji obywateli…


…symptomem jest przemiana prawa negatywnego - wolności od - w prawo pozytywne - wolności do. Wolność od interwencji państwa w dziedzinę miłosierdzia przechodzi w prawo do otrzymywania niezasłużonych profitów, które ktoś oczywiście musi fundować.

Jak łatwo zauważyć, system redystrybucji dochodów wciąga w spiralę, z której trudno się wyrwać. Znając ludzkie słabości, można przyjąć w najgorszej wersji, że z czasem zupełnie ginie etos uczciwej pracy na siebie i na wielkie grupy świadczeniobiorców pracuje nieproporcjonalnie mała garstka uczciwych wariatów-idealistów. To oczywiście za mało - w końcu musi nastąpić bankructwo. Tym bardziej, że im gorsze efekty, tym cięższy kierat nakładany przez socjalistycznych urzędników na wypracowujących dochód narodowy.

Poza tym społeczeństwo obarczone systemem redystrybucji traci rzecz bardzo ważną: obywatelską cnotę. Redystrybucja jest bowiem rodzajem kradzieży i jak każda kradzież - demoralizuje.

Usprawiedliwianie jej społeczną legitymacją jest demagogią. Pamiętajmy zawsze, że kradzież pozostanie kradzieżą - czy złodziej będzie jeden, czy będzie ich sto tysięcy.

Dział ekonomia w księgarnii NCZ!:

“Czy mozna usprawiedliwic podatki?” (Tomasz Sommer): Pierwsza w Polsce ksiazka prezentujaca funkcjonujace w naszej rzeczywistosci usprawiedliwienia wymuszania podatkow. Oczywiscie wszystkie sa falszywe! Sam sprawdz dlaczego! Osadz czy Naczelny NCZ! ma racje!

“Ludzkie dzialanie - traktat o ekonomii” (Ludwig von Mises): Opus magnum papieza wolnosciowej ekonomii. Jesli chcesz dowiedziec sie jak naprawde dziala gospodarka i jak moglaby dzialac, gdyby nie socjalistyczne absurdy, musisz sie przeczytac te ksiazke!

“Ekonomia dla normalnych ludzi (Gene Callahan)”: Czy istnieje cos takiego jak naukowa ekonomia? Jesli przyznamy, ze takie naukowe ekonomie jak marksizm czy keynsizm okazaly sie nic nie warte to pozostala tylko szkola austriacka.

“Ekonomia Wolnego Rynku. Tom 1, 2, 3″ (Murray Rothbard): Wreszcie w Polsce! Trzy tomy najwazniejszego dziela amerykanskiego profesora Murraya N. Rothbarda, najwybitniejszego ucznia samego Ludwiga von Misesa! Ksiazka lamie monopol przestarzalych, nieaktualnych i falszywych podreczników ekonomii obowiazujacych na polskich uczelniach. Moze dzieki tej pozycji, w 100 lat od obalenia paradygmatu Marksa o wyzysku kapitalistycznym i podejrzanym pochodzeniu kapitalu, a w 80 lat od obalenia paradygmatu Keynesa o korzysciach plynacych z interwencjonizmu panstwa w gospodarce, polscy nauczyciele akademiccy zaczna wreszcie uczyc rzesze mlodych polskich ekonomistow prawdy!?

“Kosciol a wolny rynek” (Thomas Woods): Katolicka obrona wolnego rynku. Czy bieda jest blogoslawiona, a bogactwo przeklete? Ksiazka o tym, ze liberalizm, jak niewiele innych pradow umyslowych, jest bliski nauczaniu Chrystusa, ktory w swoich naukach uwalnial czlowieka z wiezow opresyjnej wladzy i zakazow odbierajacych mu godnosc i wolna wole…

“Dobry “zly” liberalizm” (Stanislaw Michalkiewicz): Klasyczna ksiazka znanego publicysty. Bardzo przystepny wyklad podstaw liberalizmu - zarowno dla nieprzekonanych jak i zagorzalych zwolennikow. Lektura obowiazkowa!

“O szkodliwosci podatku dochodowego” (Frank Chodorov): Jedna z najlepszych ksiazek (nareszcie po polsku!) krytykujaca podatek dochodowy. Bardzo przystepnie i blyskotliwie napisana pozycja!

“Ekonomia stosowana” (Thomas Sowell): “Ekonomia stosowana” czyli co robic, zeby nie psuc gospodarki. Swietny podrecznik ekonomii dla nie-ekonomistow. Prozno tu szukac skomplikowanych wykresow, rownan matematycznych itd. Doskonala pozycja dla tych, ktorzy szukaja argumentow “za” wolnym rynkiem!

Zachęcamy do złożenia zamówienia!

72 komentarzy do artykułu “Konsekwencje redystrybucji”

  1. Jarek:

    Witam.

    Ładna diagnoz problemu. Hm… Pytanie tylko, czy można ten proces odwrócić? W przypadku gdy złodziej wkłada rękę do mojej kieszeni, wiem że to kradzież, gdy to samo odbywa się “elegacko”: w zgodzie z Konstytucją, ustawą, za pośrednictwem urzędów, obraz kradzieży dla większości jest zamazany, wręcz niewidoczny. Np. na każdym paragonie widnieje wartość podatku VAT, który przed chwilą zapłaciliśmy; czy ktoś zauważa, że zrobił zakupy o 1/5 droższe?

  2. Wymagany:

    Kolejna bzdura Mikkistów: “pobieranie podatków przez państwo, to “kradzież”".

    Dziwne, bo już dziecko wie, ze kradzież oznacza brak ekwiwalentności swiadczeń- majatek prepływa WYŁĄCZNIE w jedną stronę (od pokrzywdzonego do złodzieja). Tymczasem w zamian za podatki dostaje każdy Mikkista świadczenia- urzędnik zwany krawężnikiem pilnuje porządku na ulicach, urzędnik zwany premierem podejmuje najistotniejsze dla ogółu decyzje, urzędnik gminny zwany wójtem dba, by mienie komunalne służyło jak najlepiej mieszkańcom itd.
    Oczywiście jest też urzędniczka pani dziunia, która wyłącznie piłuje pazury, ale to nie zmienia faktu, że nie pobieranie podatków jest kradzieżą wykonywaną przez Państwo, lecz tolerowanie tej leserki jest kradzieżą dokonywaną na majątku państwowym przez jej przełożonego.

  3. ignorant:

    @2
    Owszem jest to przelew tylko w jedną stronę! Najbardziej to widać na “służbie zdrowia”. Co miesiąc pobierają mi ponad 600 zł składki - od dwóch lat nie skorzystałem z żadnej usługi publicznej i nie dlatego, że jestem takim okazem zdrowia - tylko nie mam zdrowia stać w kolejkach, czekać, prosić się … i oczywiście płacić. Mimo takiej składki nawet durne badanie na pasożyty jakie musiałem wykonać parę tygodni temu dla dziecka przed posłaniem do żłobka przestało być finansowane przez NFZ. Parę miesięcy temu żona miała USG - wyszła po 3 minutach, prawie płacząc i powiedziała mi że “nigdy więcej publicznie” (badanie trwało krócej niż rozbieranie się do niego) no i oczywiście musieliśmy pójść prywatnie. Mnie pracodawca opłaca leczenie w prywatnym centrum (Medicover) bo go nie stać na to bym tracił czas i siły na szwędanie się i skomlenie pod okienkami rejestratorek. Gdzie mam niby to świadczenie ekwiwalentne??!!

    Proszę mi wycenić koszt aparatu sądowniczego, policyjnego i wojska. I tyle będę płacił. O resztę zadbam sobie sam - i wtedy to będzie świadczenie ekwiwalentne!

  4. Wymagany:

    @Ignorant

    No faktycznie ignorant.

    Składka jest ubezpieczeniem zdrowotnym, za 600 zł/m-c kupujesz sobie prawo do tego, że jak zachorujesz to będziesz mógł ubiegac się o tzw. świadczenia zdrowotne w konkretnym zakresie.
    Idąc tropem twojego błędnego rozumowania- jak ubezpieczasz chałupeęw PZU to też Cię PZU okrada, bo akurat żaden piorun nie strzelił.

    Co do wyceny- to znana mikkistyczna brednia. Jeden mikkolub nie ma samochodu, więc żąda by go nie obciążać kosztami pracy ustawiaczy znaków drogowych, drugi nie ma dzieci, więc uważa za kradzież to, że Państwo finansuje szczepienia ochronne niemowlaków, trzeci jest miłosnikiem pustyni i klnie na złodzei, którzy okradaja go z podatków dbając o tzw. zieleń miejską.
    Po to się ludzie łączą we wspólnoty, by wspólnie realizować cele będące w interesie wspólnoty.

  5. belona:

    @Wymagany
    “No faktycznie ignorant.

    Składka jest ubezpieczeniem zdrowotnym, za 600 zł/m-c kupujesz sobie prawo do tego, że jak zachorujesz to będziesz mógł ubiegac się o tzw. świadczenia zdrowotne w konkretnym zakresie.
    Idąc tropem twojego błędnego rozumowania- jak ubezpieczasz chałupeęw PZU to też Cię PZU okrada, bo akurat żaden piorun nie strzelił.

    Co do wyceny- to znana mikkistyczna brednia. Jeden mikkolub nie ma samochodu, więc żąda by go nie obciążać kosztami pracy ustawiaczy znaków drogowych, drugi nie ma dzieci, więc uważa za kradzież to, że Państwo finansuje szczepienia ochronne niemowlaków, trzeci jest miłosnikiem pustyni i klnie na złodzei, którzy okradaja go z podatków dbając o tzw. zieleń miejską.
    Po to się ludzie łączą we wspólnoty, by wspólnie realizować cele będące w interesie wspólnoty.”

    Przepraszam ale czegoś chyba nie zauważyłem.Składka za ubezpieczenie domu w PZU jest pobierana na zasadzie dobrowolnej umowy.Mogę się ubezpieczyć lub nie prawda?Więc przykład trochę ,delikatnie pisząc nie na miejscu.
    Nie piz….nie piorun kulisty czy jakiś tam inny to fajnie , piz….dnie jestem ubezpieczony też fajnie nie jestem ubezpieczony -moja strata.

    Ludzie łączą się we wspólnoty jednak ja niekoniecznie łączę się we wspólnotę z durnowatym przygłupiastym alkoholikiem nierobem-dzieciorobem w celu utrzymywania jego dzieci do czasu aż dorosną płciowo i spłodzą następne pokolenia wypisz wymaluj podobne do tatusia w celu utrzymywania ich przez moje dzieci.
    “Aby się łączyć trzeba wiedzieć z kim-(słynny tytuł gazety wydanej w podziemiu za komuny).

  6. grzes:

    @ Wymagany
    Nie do końca. Z PZU zawarłem umowę cywilnoprawną, dobrowolną i nieobowiązkową. W przypadku obowiązku podatkowego świadczenie nie jest dobrowolne a przymusowe i właśnie o ten przymus sprawa sie rozbija.
    Z drugiej strony już z samej definicji podatek jest świadczeniem nieekwiwalentnym.
    I nie sprowadzaj sprawy do absurdu. Owszem ludzie łączą się we wspólnoty aby realizować wspólne cele, ale to osiągnąć można na różne sposoby a przede wszystkim taniej niż za pośrednictwem nieruchawego i niewydolnego aparatu państwowego.
    I jeszcze jedno nie usiłuj wmawiać mi, że np. wybecelowanie z budżetu państwa, a więc z moich podatków po 50 koła na jednego górnika leżało w interesie wspólnoty jaką jest Państwo Polskie czyli ogół jego mieszkańców. A jeżeli interesy wspólnotowe mają być realizowane w ten sposób to niech państwo daruje sobie ich realizację i przekaże to zadanie komu innemu.

  7. Mitch_Buchannon:

    Wymagany:
    “…Składka jest ubezpieczeniem zdrowotnym, za 600 zł/m-c kupujesz sobie prawo do tego, że jak zachorujesz to będziesz mógł ubiegac się o tzw. świadczenia zdrowotne w konkretnym zakresie…”

    JAK TO: KUPUJESZ SOBIE??????????????????? Kupno to transakcja DOBROWOLNA!!!!!!!!!!!!!!!!! Fak…. nie daję rady normalnie….

    “…Idąc tropem twojego błędnego rozumowania- jak ubezpieczasz chałupeęw PZU to też Cię PZU okrada, bo akurat żaden piorun nie strzelił….”

    No właśnie!!!!! Ubezpieczenie chałupy jest dobrowolne!!! Słyszałem kiedyś, że w powojennej, zniszczonej Warszawie można było spotkać bandytów, którzy sprzedawali cegły - jak nie chciałeś kupić to dostawałeś cegłą po łbie. Jak kupiłeś to cena była “nieco” zawyżona (calutka zawartość twojej kieszeni). Nie wspominając o tym, że “zakup” był zazwyczaj zupełnie niepotrzebny. Widzisz analogię do służby zdrowia, czy za trudny przykład????

  8. Wymagany:

    Widzę, że trzech dyskutantów podało ten sam argument. To dobrze, bo widac w czym jest problem.
    ci, którzy doczytali do końca, napotkali takie sformułowanie (które przypomnę):
    “Po to się ludzie łączą we wspólnoty, by wspólnie realizować cele będące w interesie wspólnoty.”

    Przynależność do wspólnoty (np. bycie obywatelem danego kraju, tu: Polski) nie jest obowiązkowe. Wystarczy zrezygnowac z obywatelstwa i przebywania na obszarze administrowanym przez daną wspólnotę, a obowiązek płacenia jej podatków i składek znika. To Wasz świadomy wybór, rozważenie wszystkich za i przeciw powoduje, że widzicie więcej zalet “becalowania” III RP niż wad i przedkładacie je nad becalowanie (albo i nie) USA, Antarktydzie czy Burkina Faso.
    Jest też inna droga: pozostanie we wspólnocie, ale zmienianie jej od wewnątrz. Wspólnota przewiduje takie procedury. Ale tracąc swój czas na podrzędnym forum kanapowej partyjki tracicie jednocześnie mozliwość wpływu na zmianę reguł którymi rzadzi się wspólnota. (bo np. moglibyście założyć taką partię, która porwałaby wyborców do zmian). Niekoniecznie od razu w skali kraju. Może najpierw w skali gminy?).

    Żeby było jasne: nikogo nie namawiam do wyjazdu “na Białoruś”. Ale będąc członkiem organizacji pod marką “Polska” trzeba rozumiec, że reguły nią rządzące nie moga i nie będą zmieniane pod wpływem opinii jednego jej członka (który oczywiscie, jak każdy, jest przeświadczony, że ma absolutną rację).

    @Grzes
    Podatek jest oczywiście z definicji nieekwiwalentny, w ten sposób, że za swoje konkretne pieniądze nie możesz rządać konkretnego świadczenia (np. wybudowania autostrady prosto na Twoje podwórko), ale nie oznacza to, że społeczeństwo (i Ty który jestes jego członkiem) nie otrzymuje w zamian za swoje pieniądze świadczeń zwrotnych.

    ====================================

    Oczywiscie zupełnie inną kwestią jest efektywność takiego czy innego rozwiązania. Ale ma się to nijak do tematu o którym mówimy. Pobieranie podatków przez wspólnotę nie jest okradaniem jej członków.

    P.S. Jestem pełen uznania- trzy posty w odpowiedzi na mój i ani jednego wulgaryzmu! :)

  9. Wymagany::

    Jestem głupi! Zamieniłem się na łby z żygomatołem !
    Jestem ograniczony umysłowo i politycznie !
    Nie rozumiem tego, że to nie urzędnik wie lepiej co dla mnie jest dobre ale, że sam wiem to najlepiej !
    Nie rozumiem, że powinienem sam odpowiadać za swoje czyny!
    NIE ROZUMIEM , że zmuszanie mnie do ubezpieczenia jest dla mnie niedobre!
    Nie mogę też w swojej głowie pomieścić tak prostej prawdy, że jeśli ktoś mnie zmusza do dobroczynności - np poprzez pobór p0datków - to to już nie jest dobre - tylko wręcz przeciwnie!
    Co ja miałem na myśli pisząc , że “wspólnota” pobiera podatki?!
    Jak ” wspólnota” - jako całość!? - może coś od siebie pobierać!?
    To jacyś jej członkowie są do tego wyznaczani.
    To nie żaden kolektyw to robi tylko jacyś jego przedstawiciele a ci - JAKO TACY - jak najbardziej mogą - I ROBIĄ TO !!! - okradać członków “swej” wspólnoty!!!

  10. AN:

    # Wymagany:

    >>>“Po to się ludzie łączą we wspólnoty, by wspólnie realizować cele będące w interesie wspólnoty.”

    Co leży w interesie wspólnoty pod nazwą Polska w kontekście ww. artykułu?

    >>>Przynależność do wspólnoty (np. bycie obywatelem danego kraju, tu: Polski) nie jest obowiązkowe. Wystarczy zrezygnowac z obywatelstwa i przebywania na obszarze administrowanym przez daną wspólnotę, a obowiązek płacenia jej podatków i składek znika.

    Ależ ja jestem u siebie. Wszystko rozbija się o jedno pojęcie: demokracja. Większość ludzi nie może już wyjść poza myślenie większość = racja, w związku z czym zasady ustala owa większość, a mniejszości pozostawia się wybór: przystosuj się lub wynieś się. Jest tylko jedna różnica między koncepcją państwa wg. wolnościowców, a koncepcją socjalistów/demokratów w tym temacie, a mianowicie w państwie liberalnym możesz się ubezpieczyć, możesz przelewać połowę swojej pensji na państwo czy na alkoholików, na co chcesz itd. Dzięki temu nie ma w państwie żadnej mniejszości, która czuje się do czegoś zmuszana. Jest to o tyle istotne, że nie uważam, żeby myślenie, iż powinnam się wyprowadzić (skoro nie odpowiada mi konstrukcja państwa) było w porządku - mam takie samo prawo być tutaj jak reszta Polaków i mam prawo nie być zmuszana do niczego co nie leży w moim interesie.

  11. Pachciarz Mike z Mogielnicy:

    Artykułu nie mam zamiaru komentować - po prostu brednia na bredni, by wszystkie wytknąć, musiałbym napisać cały elaborat.

    Skomentuję zatem tylko wypowiedzi mikkolubstwa:

    @ignorant:

    “Mimo takiej składki nawet durne badanie na pasożyty jakie musiałem wykonać parę tygodni temu dla dziecka przed posłaniem do żłobka przestało być finansowane przez NFZ.”

    Nie rozumie mikkolub, że NFZ nie płaci za badania wykonywane z ciekawości lub na polecenie osób trzecich.
    Badania laboratoryjne są tylko badaniami DODATKOWYMI, służącymi lekarzowi do potwiedzenia wstępnego rozpoznania w procesie LECZENIA!!!!

    Gdy lekarz nie widzi żadnych symptomów choroby - badań nie zleca. Gdy żłobek dla swoich własnych celów domaga się zaświadczenia o tym, że dziecko nie ma pasożytów - powinien za to zapłacić (gdy jest publiczny), a gdy niepubliczny - płaci opiekun prawny. A nie NFZ. Gdyż takie badania nie służą leczeniu.

    Durnoty oczywiście tego nie rozumieją - i polscy lekarze są molestowani przez takich durnych roszczeniowców jak ty, którzy nie potrafią pojąć, że tak samo ubezpieczenie zdrowotne nie obejmuje badań nie związanych bezpośrednio z leczeniem - jak ubezpieczenie samochodu nie obejmuje przeglądów okresowych.

    ———

    ” Parę miesięcy temu żona miała USG - wyszła po 3 minutach, prawie płacząc i powiedziała mi że “nigdy więcej publicznie” (badanie trwało krócej niż rozbieranie się do niego) no i oczywiście musieliśmy pójść prywatnie. ”

    A czemu “musieliście”?
    Czy na tym szybkim badaniu wyszło coś innego, niż na prywatnym?
    Durnoty roszczeniowe myślą, że badanie USG ma trwać godzinami. Ja USG jamy brzusznej i nerek wykonuję rzeczywiście w 3 minuty, a często nawet szybciej (a po cholerę mam się dłużej gapić bez celu w monitor?) - lecz często jeżdżę dłużej głowicą po pacjencie, by durnoty takie jak ty nie myślały, że ich zlałem. Takie czary-mary dla głupków.

    ————–

    “Mnie pracodawca opłaca leczenie w prywatnym centrum (Medicover) bo go nie stać na to bym tracił czas i siły na szwędanie się i skomlenie pod okienkami rejestratorek.”

    Opłacił ci przeszczepy, leczenie onkologiczne, operacje, ?
    Nie????
    To masz g… nie prywatne ubezpieczenie.

  12. Pachciarz Mike z Mogielnicy:

    @AN:

    “Ależ ja jestem u siebie.”

    U siebie?
    A co w państwie o nazwie RP jest twojego? Masz dokument potwierdzający posiadanie 1/38 000 000 majątku państwa? Możesz tą swoją 1/38 000 000 częścią obracać? Sprzedać, kupić, zastawić, pożyczyć?
    Nie?
    To przestań bajdurzyć, że jesteś u siebie. Jesteś U NAS.

    —————–

    “Wszystko rozbija się o jedno pojęcie: demokracja. Większość ludzi nie może już wyjść poza myślenie większość = racja, w związku z czym zasady ustala owa większość, a mniejszości pozostawia się wybór: przystosuj się lub wynieś się.”

    No to zobaczmy inne możliwości:

    1. Zamordyzm - nie większość decyduje, lecz mniejszość. W skrajnej postaci (m***rchia absolutna) - jeden osobnik. W tej wersji wola o wiele większej liczby ludzi nie jest realizowana, niż w Demokracji.
    Mikkolubstwo durnowate wybierając m***rchię w miejsce Demokracji - chce niewoli dla większej liczby ludzi. Po prostu porypy, nie “wolnościowcy”.

    2. Anarchia - zjawisko krótkotrwałe, gdyż zanarchizowany obszar szybko atakuje sąsiednie państwo - i niewola jest DLA WSZYSTKICH.

    —-

    Mikkolubstwo zindoktrynowane przez bredniopisa Janusza Mikke nie jest w stanie zauważyć, że REALNIE Demokracja jest ustrojem o największej wolności z ustrojów realnie możliwych.

  13. JohnnyBGoode:

    @ Pachciarz

    a moze ty jestes u NAS?
    i może ty i tobie podobni zapewniają nam ten raj NA SIŁĘ?
    Czy jeśli NAS jest mniej - to oznacza że WY możecie narzucac NAM dowolny przymus?
    Żadne moje prawo nie jest przez państwo gwarantowane w sposób w jaki bym sobie życzył. W zamian za to WY za pomocą państwa marnujecie kilkaset moich roboczogodzin wartych ok 500 zł każda bo macie takie widzimisię.
    Przyjdzie czas kiedy WAM postawi się alternatywę - albo do roboty - albo zmieńcie miejsce. A głoszenie wszelkiego rodzaju propagandy czerwonej, różowej i t.p. będzie przez NAS karane jako publiczne wzywanie do kradzieży szczególnie zuchwałej.

    Piszesz o niewoli dla WSZYSTKICH. Wolny rynek czyni wszystkich wolnymi.
    Socjalizm każdego (nawet WAS) czyni niewolnikami. Różnica między mną a tobą polega na tym że ja nie chcę być niewolnikiem posiadającym innych niewolników - a ty chcesz
    Proszę bardzo posiadaj - ale najpierw ich kup.

  14. AN:

    #Pachciarz Mike z Mogielnicy:
    >>>U siebie?
    A co w państwie o nazwie RP jest twojego? Masz dokument potwierdzający posiadanie 1/38 000 000 majątku państwa? Możesz tą swoją 1/38 000 000 częścią obracać? Sprzedać, kupić, zastawić, pożyczyć?
    Nie?
    To przestań bajdurzyć, że jesteś u siebie. Jesteś U NAS.

    Po pierwsze - nie przypominam sobie, abym przeszła z Panem na “ty”. Po drugie prosiłabym nie tym tonem - nie zwykłam czytać “NCz!” w formie elektronicznej, stąd może nie znam “zwyczajów” obowiązujących na tym forum, mimo to nie mam zamiaru brać udziału w szczeniackich i wulgarnych przepychankach.
    Odnośnie treści - jestem U WAS? To dość przerażające. Nie posiadam 1/38000000 części majątku państwa, Pan posiada? Kto posiada? I co to ma właściwie za znaczenie?

    >>>No to zobaczmy inne możliwości:
    1. Zamordyzm - nie większość decyduje, lecz mniejszość. W skrajnej postaci (m***rchia absolutna) - jeden osobnik. W tej wersji wola o wiele większej liczby ludzi nie jest realizowana, niż w Demokracji.
    Mikkolubstwo durnowate wybierając m***rchię w miejsce Demokracji - chce niewoli dla większej liczby ludzi. Po prostu porypy, nie “wolnościowcy”.
    2. Anarchia - zjawisko krótkotrwałe, gdyż zanarchizowany obszar szybko atakuje sąsiednie państwo - i niewola jest DLA WSZYSTKICH.

    >>> Sprowadzanie kwestii ustroju do oświeconej demokracji z jednej strony oraz anarchii i zamordyzmu z drugiej jest troszkę śmieszne. Istnieją po prostu kwestie, które powinny leżeć w gestii Państwa; są sprawy gdzie powinna panować dowolność i są rzeczy NIEZBĘDNE do prawidłowego funkcjonowania Państwa. Nie interesuje mnie nazwa ustroju. Podstawą powinno być prawo, skonstruowane tak aby Państwo nie mogło samowolnie rozszerzać swoich kompetencji. Prawne rozwiązania różnych problemów powinny być skonstruowane w sposób prosty i przemyślany. Jeśli kompetencje Państwa będą jasno określone, a w mojej opinii nie jest ich wiele, to forma rządów będzie miała drugorzędne znaczenie.

    >>> Mikkolubstwo zindoktrynowane przez bredniopisa Janusza Mikke nie jest w stanie zauważyć, że REALNIE Demokracja jest ustrojem o największej wolności z ustrojów realnie możliwych.

    Nie jestem pewna czy określenie “mikkolubstwo” odnosi się do mnie? ;) Cóż, w pewnych sprawach zgadzam się z JK-M, a w innych nie, nie jestem zatem pewna czy taki “przydomek” mi pasuje. Nie jest wulgarny więc obrażać się nie będę, a czy zatem ma Pan coś przeciwko abym nazwała Pana np. socjolubem? ;)

  15. Wymagany:

    @AN:

    “Większość ludzi nie może już wyjść poza myślenie większość = racja, w związku z czym zasady ustala owa większość, a mniejszości pozostawia się wybór: przystosuj się lub wynieś się.”

    Pisząc powyższe zdanie ma Pani rację. To, że zasady ustala wiekszość to typowa cecha demokracji.

    “a mniejszości pozostawia się wybór: przystosuj się lub wynieś się”

    No tak postępuje się we wszelkiej maści zamordyzmach. Demokracja, liczy się z wolą większości, ale dba również o mniejszości.
    Tymczasem durny mikkizm tropi wszystkie działania demokracji mające na celu ochronę mniejszości w zdominowanej przez większość rzczywistości i potępia je w czambuł.
    Taki durny ten mikkizm jest. Ostatni wyskok pajaca miał na celu pognębienie mniejszości niepełnosprawnych (dzieci) i ich praw.

    “Jest to o tyle istotne, że nie uważam, żeby myślenie, iż powinnam się wyprowadzić (skoro nie odpowiada mi konstrukcja państwa) było w porządku - mam takie samo prawo być tutaj jak reszta Polaków i mam prawo nie być zmuszana do niczego co nie leży w moim interesie.”

    Ależ nikt Pani nie zmusza ani nie namawia do wyprowadzki z Polski. Tyle, że jeśli Pani tak wybrała, to jest to dla Pani (biorąc pod uwagę wiele czynników) wybór optymalny. Więc zamiast kwękać bezproduktywnie w rytm mikkistycznych bredniotonów, lepszym wyborem byłoby zaakceptować to, co jest lub zmienić to co sie Pani nie podoba, używając reguł do tego przeznaczonych- czyli w przypadku naszej Ojczyzny- używając demokracji. Czynnie lub (skuteczniej) biernie.

  16. AN:

    Jeszcze tylko odniosę się do stwierdzenia”(…) że REALNIE Demokracja jest ustrojem o największej wolności z ustrojów realnie możliwych”.
    Nie bardzo rozumiem pojęcia “największa wolność”… wolność jest albo jej nie ma. Biorąc pod uwagę pozostałą część Pana wypowiedzi rozumiem, że największa wolność = największy odsetek ludzi wolnych. Myślę, że owszem, w obecnym ustroju “większość” ludzi czuje się wolna. W rzeczywistości znajdują się w szklanej kuli, tyle tylko, że nigdy nie podchodzą na tyle blisko jej granicy, aby dostrzec jej istnienie. Ale to poczucie wolności jest ważne, a nie wolność sama w sobie. Ludzie tacy jak ja nie są natomiast ani wolni ani nie mają poczucia wolności. W państwie, w którym ja chciałabym mieszkać tej szklanej kuli nie ma, a ludzie dalej drepcą sobie w jej wnętrzu i dla nich nic się nie zmienia.

  17. AN:

    #Wymagany:

    >>> No tak postępuje się we wszelkiej maści zamordyzmach. Demokracja, liczy się z wolą większości, ale dba również o mniejszości.

    To znaczy, że mogę przyjść do “Demokracji”, powiedzieć co mi leży na sercu, a “Demokracja” nie odpowie: “W takim razie wyprowadź się” lecz “dbam o mniejszości, zwalniam cię z przymusów, które cię gnębią, ale nie oczekuj, że pomogę ci w potrzebie”? :))) No ale na poważnie, ja naprawdę nie chcę aby Państwo dbało o mnie lub mniejszość, w której się znajduję. Chcę tylko aby ograniczyło swoje kompetencje do tego co niezbędne, jak Państwo nie będzie wetknięte w każdą dziedzinę życia to niech się nawet organizuje w sposób demokratyczny, wszystko mi jedno.

    >>> Tymczasem durny mikkizm tropi wszystkie działania demokracji mające na celu ochronę mniejszości w zdominowanej przez większość rzczywistości i potępia je w czambuł.

    Cóż, nie sztuka zdeptać chomika, a potem go “poskładać” i się nim zaopiekować ;).

    >>>Taki durny ten mikkizm jest. Ostatni wyskok pajaca miał na celu pognębienie mniejszości niepełnosprawnych (dzieci) i ich praw.

    Pan wybaczy, ale nie rozumiem o co chodzi.

    >>> Więc zamiast kwękać bezproduktywnie w rytm mikkistycznych bredniotonów, lepszym wyborem byłoby zaakceptować to, co jest lub zmienić to co sie Pani nie podoba, używając reguł do tego przeznaczonych- czyli w przypadku naszej Ojczyzny- używając demokracji. Czynnie lub (skuteczniej) biernie.

    O akceptacji oczywiście nie ma mowy, tolerować siłą rzeczy muszę, kwękać natomiast nie zamierzam, myślę, że poradzę sobie w życiu pomimo życia w takim Państwie a nie innym. Oczywiście za pomocą demokracji nie da się tego zmienić, ponadto to nie moja działka :).

  18. monty:

    Drogi Ignorancie , czujesz się oszukany ,i całkiem słusznie .W 1980 r. ludzie domagali się większych zarobków - w odpowiedzi na podwyżki . Potem , ci bardziej świadomi dołączyli żądanie wolności . A wszelkiej maści aktywne lewactwo ryczało : socjalizm tak , wypaczenia nie. I zaczęły się spory, co to jest demokracja . Ale za granicę nie puścili cię , bo nie miałby kto na nich robić. Jednocześnie lewactwo ciężko pracowało nad spychaniem Europy w lewo.Dziś każdy domagający się wolności to oszołom ,którego LEWACCY ŚMIERDZIELE chętnie wywaliliby za granicę , bo po co ma podburzać nieświadomych? A że usługi świadczone przez państwo są o wiele DROŻSZE niż byłyby w gospodarce konkurencyjnej , więc jest nadzór , i zawsze jakiś cuchnący lewacki pomiot
    stara Ci się wmówić że masz za duże wymagania . Pamiętaj , twoje wymagania nie są za duże tak długo , dopóki jesteś zmuszony płacić za usługi których nie chcesz

  19. Ania O.:

    @Pachciarz Mike z Mogielnicy & Ignorant
    ““Mnie pracodawca opłaca leczenie w prywatnym centrum (Medicover) bo go nie stać na to bym tracił czas i siły na szwędanie się i skomlenie pod okienkami rejestratorek.”

    Opłacił ci przeszczepy, leczenie onkologiczne, operacje, ?
    Nie????
    To masz g… nie prywatne ubezpieczenie.”

    To co wykupił w takim razie pracodawca. Okresowe badania?

  20. monty:

    Łukasz Warzecha znowu naraża się cuchnącemu lewactwu!

  21. Wymagany:

    @AN
    “Chcę tylko aby ograniczyło swoje kompetencje do tego co niezbędne, jak Państwo nie będzie wetknięte w każdą dziedzinę życia to niech się nawet organizuje w sposób demokratyczny, wszystko mi jedno”

    Cały problem w tym “ile Państwa w Państwie”? Każde Państwo ma inną droge i inny wybór. A my, obywatele tego lepszego swiata zwanego dość nieprecyzyjnie “Zachodem” przynajmniej mam wyór, jaki ustrój wybrać (przy pewnej dozie samozaparcia w zasadzie mozemy wyemigrować do dowolnego kraju wiata, lub oczywisci zostać tu, gdzie jesteśmy. Wielu Afrykanów, Azjatów czy Amerykanów Płd nie ma takiej mozliwości.
    Skoro siedzimy tu cały czas, to chyba nie jest to takie lewackie piekło na ziemi, jak to mikke odmalowuje? No bo wszyscy gremialnie chyba nie jestesmy masochistami? ;)

    “Cóż, nie sztuka zdeptać chomika, a potem go “poskładać” i się nim zaopiekować ;).”

    Sugeruje Pani, że np. niepełnosprawni są zdeptanym chomikiem? Albo dzieci?

    “Pan wybaczy, ale nie rozumiem o co chodzi.”

    Może i lepiej. Ten załosny epizod to nic sympatycznego.

    http://www.dziennik.pl/polityka/article56336/Korwin_Mikke_idzie_w_zaparte.html

    i dalsze brnięcie barana w temat, zamiast autorefleksji:

    http://nczas.com/publicystyka/korwin-mikke-szkoly-integracyjne-szkodza/

    @Anna O

    “To co wykupił w takim razie pracodawca. Okresowe badania?”

    Ja bym to raczej porównał do wykupienia biletu jednorazowego na autobus (ew vouchera na taksówkę, bo jakośc usług teoretycznie lepsza w medicover) dla człowieka, który ma miesięczny;)

  22. Pachciarz Mike z Mogielnicy:

    @AN:

    “Po pierwsze - nie przypominam sobie, abym przeszła z Panem na “ty”. ”

    A to przepraszam Jaśnie Wielmożną Panią Mikkolubkę.

    ————

    “Sprowadzanie kwestii ustroju do oświeconej demokracji z jednej strony oraz anarchii i zamordyzmu z drugiej jest troszkę śmieszne. Istnieją po prostu kwestie, które powinny leżeć w gestii Państwa; są sprawy gdzie powinna panować dowolność i są rzeczy NIEZBĘDNE do prawidłowego funkcjonowania Państwa.”
    Nie interesuje mnie nazwa ustroju. Podstawą powinno być prawo, skonstruowane tak aby Państwo nie mogło samowolnie rozszerzać swoich kompetencji. Prawne rozwiązania różnych problemów powinny być skonstruowane w sposób prosty i przemyślany. Jeśli kompetencje Państwa będą jasno określone, a w mojej opinii nie jest ich wiele, to forma rządów będzie miała drugorzędne znaczenie.”

    Jaśnie Wielmożna Pani Mikkolubka napisała stek marzycielskich banałów, nie wyjaśniając podstawowej rzeczy - KTO właściwie miałby skonstruować (a co jeszcze ważniejsze - egzekwować!!!!!) to cudowne prawo, o którym tak naiwnie JWM swą głupiutką pensjonarską duszyczką marzy? Krasnoludki? Sierotka Marysia? Kosmici?
    I jakim sposobem to cudowne prawo będzie odpowiadało wszystkim, skoro ludzie nigdy nie są jednomyślni?

    ————–

    “Nie bardzo rozumiem pojęcia “największa wolność”… wolność jest albo jej nie ma. Biorąc pod uwagę pozostałą część Pana wypowiedzi rozumiem, że największa wolność = największy odsetek ludzi wolnych.
    Myślę, że owszem, w obecnym ustroju “większość” ludzi czuje się wolna.”

    Czyżby JW Pani Mikkolubka jednak przyznawała mi tu rację, że “wolnościowiec” (w rzeczywistości lobbysta azjatyckiego zamordyzmu) Janusz Mikke bredzi jak potłuczony o tym, że Demokracja to ma być “największe zniewolenie”???

    ———–

    ” W rzeczywistości znajdują się w szklanej kuli, tyle tylko, że nigdy nie podchodzą na tyle blisko jej granicy, aby dostrzec jej istnienie.”

    Jednak dalej bredzi - Jaśnie Wielmożna Pani Porypko, a to co za brednie?
    Wolny człowiek to ten, który robi to, czego chce. Jeżeli w Demokracji najwięcej ludzi może robić to, czego chce - to w Demokracji najwięcej ludzi jest wolnych i kropka. Proszę się dalej nie ośmieszać.

  23. lyberał:

    niech komuna wyjaśni mi jedno: czy wierzycie że ludzie są sobie równi w prawach? bo z tego co piszecie to mi wynika że dlatego tylko że reprezentujecie “większość” to możecie sobie mnie zamordować, ugotować i zjeść. i że to jest waszym zdaniem w porządku bo przecież stanowicie WIĘKSZOŚĆ. że większość może popełniać dowolne zbrodnie i niegodziwości i jest usprawiedliwiona bo jest większością. no to bandyci napadający ludzi w parku też stanowią większość, dlaczego ich karać? przecież oni napadli, zabili i zgwałcili babę która łaziła po parku bo taka była wola większości.

  24. Pachciarz Mike z Mogielnicy:

    @lyberał:

    ” z tego co piszecie to mi wynika że dlatego tylko że reprezentujecie “większość” to możecie sobie mnie zamordować, ugotować i zjeść. i że to jest waszym zdaniem w porządku bo przecież stanowicie WIĘKSZOŚĆ. że większość może popełniać dowolne zbrodnie i niegodziwości i jest usprawiedliwiona”

    Podobnie łżąc można napisać, że Janusz Mikke postuluje, by m***rcha i jego totumfaccy mogli sobie mnie zamordować, ugotować i zjeść. i że to jest zdaniem Janusza Mike w porządku bo przecież m***rcha stanowi prawo. I że m***rcha może popełniać dowolne zbrodnie i niegodziwości i jest usprawiedliwiony.

  25. lyberał:

    być może, nie jestem zwolennikiem monarchii. jestem zwolennikiem demokracji. tylko właśnie demokracji a nie tyranii większości. takiego systemu gdzie ludzie są sobie równi a nie takiego gdzie jeden może drugiego obrabować o ile jest w większości.

  26. Wymagany:

    @lyberał

    Hehe poziomem bredni w swoim wpisie przeskoczyłeś nawet miszcza Januszka. Zapewne wzbudzisz uznanie w Moskwie ;)

  27. Wymagany:

    @lyberał 25

    “jestem zwolennikiem (…) systemu gdzie ludzie są sobie równi.”

    Pytałes “komunę” i sam sobie odpowiedziałeś. Ulianow by tego lepiej nie ujął.

    Problem w tym, że ludzie nie są sobie równi, a równanie zawsze jest w dół.
    Gdybyś się odrobine zastanowił, zauwazyłbys, że demokracja w stylu zachodnim nie jest dyktaturą większości. Pojawiaja się nawet (choćby w gronie mikkistycznym, moherowym czy innym kaczyńskim) opinie, że w demokracji ZA DUŻO jest dyktatury mniejszości.

  28. lyberał:

    czy to wszystko co potrafisz wyprodukować w tej bani która ci wyrosła na końcu szyi? zadałem proste pytanie, zbyt trudne?

  29. lyberał:

    systemu gdzie ludzie są sobie równi W PRAWACH niedokształcony debilu. na doczytanie do końca nie wystarczyło zapału?
    nie obchodzi mnie jakie słyszysz głosy, niech się tym zajmą psychiatrzy.
    mnie interesuje jakim prawem pan A może obedrzeć z legalnie osiągniętego dochodu pana B o ile pan A jest z kumplami a pan B sam.

  30. Trybuna Mikkoludu:

    @lyberał:

    “mnie interesuje jakim prawem pan A może obedrzeć z legalnie osiągniętego dochodu pana B o ile pan A jest z kumplami a pan B sam.”

    A mnie interesuje, jak mikkolub sobie wyobraża - kto ma ustanowić prawo, że pana B nie wolno obedrzeć?
    Czy mikkoluby nie mogą pojąć, że ten, ktory prawo ustanawia - zawsze to robi pod siebie????

  31. lyberał:

    “A mnie interesuje, jak mikkolub sobie wyobraża - kto ma ustanowić prawo, że pana B nie wolno obedrzeć?”
    to jest istota demokracji - władzę sprawuje naród - naród składa się z równych sobie w prawach obywateli. dlatego panowie A i B muszą mieć równe prawa. żadnemu z nich nie wolno naruszać prawa (np własności) drugiego. no i właśnie dlatego pan A nie może mieć prawa do zaspokajania swoich potrzeb odebranym pod przymusem majątkiem pana B. jeżeli tak nie jest to nie ma demokracji tylko np “dyktatura proletariatu” albo inny feudalizm gdzie pan B jest wasalem/niewolnikiem/etc pana A i nie ma takich samych jak pan A praw.

    “Czy mikkoluby nie mogą pojąć, że ten, ktory prawo ustanawia - zawsze to robi pod siebie????”
    w państwie lewizny, nie dodałeś. ja to wiem ale lewizna zawsze twierdziła że to “sprawiedliwość społeczna”, że to “wolność równość i braterstwo”. dobrze że napisałeś wprost, że ta cała “wolność równość i braterstwo” to po prostu propaganda dla frajerstwa, żeby frajerstwo pozwalało bez oporów się golić. doceniam twoją szczerość choć gardzę tobą jak każdym złodziejem.

  32. Trybuna Mikkoludu:

    “lyberał” marudzi:

    “to jest istota demokracji - władzę sprawuje naród - naród składa się z równych sobie w prawach obywateli. dlatego panowie A i B muszą mieć równe prawa. żadnemu z nich nie wolno naruszać prawa (np własności) drugiego”

    Znów czcze frazesy - a ja sie pytałem, kto ma te twoje baśniowe oczekiwania uchwalić i wyegzekwować. Duch Święty? Krasnoludki z Sierotka Marysią?

  33. Matt:

    “Demokracja to dwa wilki i owca głosujący co zjeść na obiad. Wolność to dobrze uzbrojona owca kwestionująca to głosowanie” - B. Franklin
    Tego pana przedstawiać chyba nikomu nie trzeba.
    Bez poszanowania wolności i praw jednostki demokracja staje się tyranią większości i nie ma nic wspólnego z wolnością.
    A to czy tyranem jest jednostka czy większość to już kwestia czysto techniczna i tak naprawdę wszystko jedno..
    Ja pragnę mieć wolność. A to jaka forma rządów zapewni ją najlepiej to już kwestia do dyskusji.
    Jak już towarzysze tak chwalą demokrację, to niech przynajmniej się określą jaką. Bo demokracja ludowa z wolnościa niewiele ma wspólnego.

  34. polit:

    oj, socjoluby

    jak wy malo wiary macie w czlowieka

    myslicie, ze gdyby ludzie mogli sami dysponowac swoimi pieniedzmi, majac ich dzieki temu wiecej niz dzisiaj, to rodzina (i przyjaciele) i tak zostawilaby chorego, krzywego, glodnego czlowieka na pastwe losu

    nie wierzycie, ze ludzie moga sami dbac o siebie i swoich bliskich (jak czynia i dzis, w koncu jak szybka i sprawna jest pomoc panstwowa, kazdy widzi)

    twierdzicie, ze panstwo musi to robic, bo ja nie umiem, ty nie umiesz, nikt nie umie, tylko panstwo umie

    przykre

  35. lyberał:

    ale mi nie chodzi o wiarę w cokolwiek. mogą sobie nawet wierzyć w marksa i engelsa. chodzi mi o to, że jak komuchy mówią o demokracji to niech wiedzą o czym mówią. niech nie pierdolą kocopołów o równości i wolności skoro we łbach mają zamordyzm i komunistyczną dyktaturę.

    jeżeli dla kogoś wolność i równość wobec prawa to frazesy to co dla takiego zjeba jest normą? niewolnictwo? co trzeba mieć we łbie żeby takie brednie wygadywać? a jak rozumiem łagry, tortury i strzały w tył głowy to “metody sprawowania władzy”, tak?

  36. Znajomy Janusza od Giertycha:

    “Bez poszanowania wolności i praw jednostki demokracja staje się tyranią większości i nie ma nic wspólnego z wolnością.”

    Inny system niż demokracja z zasady jest tyranią. Więc jeśli demokracja jedynie może się nią stać - jest to dobry argument ZA.
    Poza tym lepsza tyrania większości niż tyrania mniejszości.

    “Ja pragnę mieć wolność. A to jaka forma rządów zapewni ją najlepiej to już kwestia do dyskusji.”

    Twoją wolność najlepiej zapewni twoja monarchia. Ale nie jesteś sam na tym świecie, więc możesz tylko śnić o tym, by cię wszyscy wokół słuchali.

    “Jak już towarzysze tak chwalą demokrację, to niech przynajmniej się określą jaką. Bo demokracja ludowa z wolnościa niewiele ma wspólnego.”

    “Demokracja ludowa” w wersji Włodzimierza Lenina z komunistycznej partii bolszewickiej, Bolesława Bieruta z komunistycznej partii PZPR i Janusza Mikke z komunistycznej partii Stronnictwo Demokratyczne z wolnością ani z demokracją nie ma nic wspólnego, podobnie jak dzisiejsza postkomunistyczna doktryna tego ostatniego. To było zwykłe fałszerstwo nazwy (fałszowanie nazw, fałszowanie historii, fałszowanie herbów - w tym środowisku to popularne…).

    “myslicie, ze gdyby ludzie mogli sami dysponowac swoimi pieniedzmi, majac ich dzieki temu wiecej niz dzisiaj, to rodzina (i przyjaciele) i tak zostawilaby chorego, krzywego, glodnego czlowieka na pastwe losu”

    Rzecz w tym, że w tym przypadku w ogóle musimy się nad tym zastanawiać. Ludzie są różni. W przypadku państwa mamy tu pewność - kto spełnia wymogi formalne, dostaje pomoc. Dlatego ludzie we własnym interesie wolą pewne państwo od niepewnej rodziny czy znajomych.

  37. Znajomy Janusza od Giertycha:

    “ale mi nie chodzi o wiarę w cokolwiek. mogą sobie nawet wierzyć w marksa i engelsa. komuchy mówią o demokracji to niech wiedzą o czym mówią. niech nie pierdolą kocopołów o równości i wolności skoro we łbach mają zamordyzm i komunistyczną dyktaturę.”

    Piszesz o jakimś 1) komuchu 2) “pierdolącym kocopoły” o wolności 3) mającym we łbie zamordyzm 4) nie wiedzącym, o czym mówi - no wypisz wymaluj opis Janusza Mikke.

  38. lyberał:

    “W przypadku państwa mamy tu pewność - kto spełnia wymogi formalne, dostaje pomoc.”

    dokładnie tak. masz pewność że pomoc dostanie kombinator, “krewny i znajomy królika” który będzie potrafił sobie załatwić odpowiednie zaświadczenie. a ta pomoc ma być niby kierowana do “naprawdę potrzebujących”, do tych którzy nie radzą sobie. i tu mamy problem. bo skoro sobie nie radzą to jak sobie poradzą z biurokracją? i tak właśnie owa pomoc trafia do rozmaitych cwaniaków.
    tylko że niestety problem kolejny pojawia się taki:

    “Rzecz w tym, że w tym przypadku w ogóle musimy się nad tym zastanawiać.”

    tak jest. socjalista nie zastanawia się jakie skutki wywołają jego niedorzeczne pomysły. dla niego ideologia jest ważniejsza od rzeczywistości. zresztą po co się zastanawiać, przecież konsekwencje poniosą zwyczajni obywatele a on należy do tych “równiejszych”.

    i to nieprawda że “ludzie wolą pewne państwo …”. ludzie są oszukiwani przez całe rzesze złodziei i kombinatorów którzy uczepieni koryta prędzej ręce sobie dadzą oderwać niż je puszczą. i właśnie oni zrobią wszystko żeby państwowa “pomoc” była jak największa. bo oni z tej “pomocy” bardzo dobrze żyją. patrzcie jak dobrze opłacani są rozmaici “rozdzielacze środków unijnych”, “przyjmowacze wniosków” i inni “eksperci” od niczego. tak jak to napisanow którymś z artykułów debatują sobie nad krzywizną banana po 500 euro za godzinę a na ich pensje musi zarobić rolnik, elektryk i murarz. oni zrobią wszystko żeby nie stracić swoich ciepłych posadek.

    “no wypisz wymaluj opis Janusza Mikke.”

    tylko że jak na razie to nie JKM proponuje zabieranie ludziom ich własności żeby finansować jakieś swoje chore idee. jakiekolwiek głupie by nie były pomysły JKM to jedak one są głupie na jego koszt a nie na mój. a twoje pomysły, drogi panie znajomy polegają na tym żebys ty (lub jakaś popierająca cię większość) mogła wydać to, co ja zarobie. dlatego zamordyzmowi JKM daleko do twojego zamordyzmu.

  39. Wymagany:

    Heh konflikt pomiędzy panem (jak sam określił) “niedokształconym debilem” Lyberałem, a jego dyskutantami zasadza się chyba na tym, że niedokształ… yyy… Lyberał proponuje jakąś utopię, która jak łatwo sobie wyobrazic skończyłaby się niemocą decyzyjną i paraliżem, tymczasem gdy oponenci wskazują, że demokracja jest lepszą alternatywą, bo tyrania ma w sobie dużo więcej niewolnictwa.

    Błędem Lyberała jest to, ze nie wie, że istotą demokracji jest (niestety?) konieczność ciągłych kompromisów. Sprzeczne interesy to rzecz normalna w społeczeństwie. Stuprocentowe postawienie dobra jednostki nad dobrem wspólnoty spowoduje, że żadnej decyzji wobec sprzeczności interesów nie da sie podjąć. Efektem będzie anarchia.

  40. lyberał:

    niestety ale błedem komuny jest kompletne pomieszanie pojęć. dla komucha dyktatura to “demokracja”, grabierz to “kompromis” a niesprawiedliwość i wyzysk to “sprawiedliwość społeczna”.
    każdy bandyta może uzasadniać swoje działania “potrzebą kompromisu”. dokładnie tak jak pisałem na początku. dajecie sobie bandyckie prawo żeby w ramach walki z głodem zabić mnie i ugotować bo tego jak rozumiem wymaga “dobro wspólnoty”.
    w ramach tak pojętego “dobra wspólnoty” komuchy na całym świecie organizowali obozy pracy, masowe egzekucję, cenzurę i tortury. bo stawiali “dobro wspólnoty nad dobrem jednostki”. tylko że dobro wspólnoty tak naprawdę nie istnieje. lub może istnieje ale jest nieznane po prostu. bo wspólnota jest tworem abstrakcyjnym i nie jest w stanie wygłaszać oświadczeń i podejmować decyzji. podejmują te decyzje właśnie jednostki, rozmaici uzurpatorzy, które swoje a nie wspólnoty dobro stawiają ponad dobrem innych. zresztą sami to przyznaliście.:

    “Czy mikkoluby nie mogą pojąć, że ten, ktory prawo ustanawia - zawsze to robi pod siebie????”

    dlatego w demokracji naród, obywatele muszą pilnować aby taki uzurpator nie mógł naruszać praw jednostek. jeżeli tego nie pilnują to tak jak obecnie demokracja zmienia się w oligarchię (de facto w całej europie rządzi pewna względnie stała grupa polityków i właścicieli kapitału a nie narody) lub w tyranię jak “demokracja ludowa”.

    a dla zwolenników “dobra” wspólnoty wierszyk:

    “możesz pół świata zakuć w dyby
    strzelać w tył głowy, łamać kości
    ale bredź przy tym o ludzkości
    o lepszym jutrze, wielkim świecie
    a wyjdziesz na tym znakomicie
    wot Hitler kokoj to durak
    on sie przechwalał zbrodnią swoją
    a mędrzec to by zrobił tak:
    no czto, że kacety stoją
    no czto, że dymią krematoria
    wszak w nich przetapia się historia
    niewoli topią się okowy
    powstaje typ człowieka nowy.”

    tak właśnie konczy się dawanie zgody na naruszanie praw jednostek.

  41. Wymagany:

    W ramach tak pojętego “dobra wspólnoty” komuchy na całym świecie organizowali obozy pracy, masowe egzekucję, cenzurę i tortury. bo stawiali “dobro wspólnoty nad dobrem jednostki”. tylko że dobro wspólnoty tak naprawdę nie istnieje. lub może istnieje ale jest nieznane po prostu. bo wspólnota jest tworem abstrakcyjnym i nie jest w stanie wygłaszać oświadczeń i podejmować decyzji.

    Fakty sobie, a Lyberał sobie. A fakty są takie, że komunistyczny terror, bez względu na to, czy w ZSRR, Kambodży, Chinach czy gdziekolwiek indziej, NIGDY nie działał w warunkach demokracji, tylko wręcz przeciwnie- ZAWSZE w warunkach dyktatury - wodza naczelnego (Lenina/Stalina, Pol Pota, Mao itp itd.) Opisane przez interlokutora “obozy pracy, masowe egzekucję, cenzurę i tortury” są typową cechą dyktatur i to, co ciekawe, nie tylko lewicowych, by wspomnieć RPA czy Chile.

    podejmują te decyzje właśnie jednostki, rozmaici uzurpatorzy, które swoje a nie wspólnoty dobro stawiają ponad dobrem innych.

    Poza utopią dyskutanta, niestety rzeczywistość jest taka, że zawsze skuteczne podejmowanie decyzji jest mozliwe tylko poprzez “ciała” do tego celu ustanowione. Konkretniej- skuteczna wspólnota musi wyznaczyc swojego przedstawiciela do podejmowania decyzji. Dlatego nie jest pytaniem, czy taki ktoś (kolegialny czy indywidualny) ma być, lecz w jaki sposób skutecznie kontrolowac jego poczynania i w razie decyzji krzywdzących wspólnotę, amoralnych, bezprawnych itp. móc decydenta zmienic na takiego, który dla wspólnoty jest lepszy. Wydaje sie oczywiste, że spośród dostępnych ustrojów (dyktatura, plutokracja, anarchia, demokracja) najlepsza (co nie oznacza, że wystarczająca) kontrola nad rządzącymi jest w demokracji.

  42. lyberał:

    fakty idioto są takie, że dyktatura proletariatu czy dyktatura większości której się domagasz jest chyba najbardziej zbrodniczym ze znanych systemów a poświęcenie jednostki dla “dobra wspólnego” na które się tak upierasz to najbardziej powszechny pretekst dla zbrodni tego systemu.

    bo o demokracji można mówić dopiero wtedy gdy większość realizuje swoje potrzeby szanując prawa mniejszości. już ci ktoś powyżej napisał: dyktatura to dyktarura, czy jesto ona dyktaturą większości czy mniejszości to sprawa nieistotna. i nie jest prawdą że lepsza jest dytkatura większości niż mniejszości. powtarzam jeszcze raz (może dotrze), ze najbardziej zbrodniczym ze znanych systemów istniał właśnie w dyktaturze proletariatu.

    “Poza utopią dyskutanta, niestety rzeczywistość jest taka, że zawsze skuteczne podejmowanie decyzji jest mozliwe tylko poprzez “ciała” do tego celu ustanowione.”

    widzę że główka nietęga i ciężko kapuje. tak głąbie, decyzje dotyczące narodu/społeczności jako całości muszą podejmować tego narodu czy społeczności reprezentanci. ale decyzje te nie mogą naruszać praw jednostek. nie mogą stawiać kolejarzy ponad nauczycielami i przyznawać innych praw kobietom a innych mężczyznom, innych bogatym a innych biednym. ludzie (w demokraji) muszą być w swoich prawach równi inaczej nie jest to demokracja a dyktatura właśnie. czego ty z tego nie rozumiesz?

  43. Wymagany:

    Człowieku, kultury odrobinę, jak mozna dyskutowac z kimkolwiek zaczynając od słowa “idioto” i “głąbie”? Przecież to absolutny elementarz dobrego wychowania. Panuj odrobinę nad swoimi emocjami, no chyba, że faktycznie masz 14 lat.

    Naucz się też czytać. Ja piszę o demokracji, a twoja nowomowa typu “dyktatura większości ” ma się do tego nijak. Spójrz jeszcze raz do mojego wpisu @27, albo i pachciarzowego @12, szczególnie w kontekście tych wypocinek:
    bo o demokracji można mówić dopiero wtedy gdy większość realizuje swoje potrzeby szanując prawa mniejszości

    Gdyby nienawiść nie zalewała ci oczu i nie wyłączała rozumu, to przeczytałbyś moje zdanie z wpisu @41: “komunistyczny terror, bez względu na to, czy w ZSRR, Kambodży, Chinach czy gdziekolwiek indziej, NIGDY nie działał w warunkach demokracji, tylko wręcz przeciwnie- ZAWSZE w warunkach dyktatury - wodza naczelnego (Lenina/Stalina, Pol Pota, Mao itp itd.) ”
    i nie bredził w ten sposób: “nie jest prawdą że lepsza jest dytkatura większości niż mniejszości. powtarzam jeszcze raz (może dotrze), ze najbardziej zbrodniczym ze znanych systemów istniał właśnie w dyktaturze proletariatu.”

    Nigdy nie było dyktatury proletariatu, bo to utopia, lecz zawsze byla dyktatura satrapów.

    ———————————————–

    Twoje twierdzenia przypominają mi pewną rewolucjonistkę z “Biesów” :) . A już z pewnoscią zatrącają o komunistyczną propagandę w stylu początku XX wieku. Na szczęście od tego czasu jesteśmy o stulecie mądrzejsi. Jako Polacy po peerelii- w szczególności.

    ======================

    decyzje te nie mogą naruszać praw jednostek. nie mogą stawiać kolejarzy ponad nauczycielami i przyznawać innych praw kobietom a innych mężczyznom

    Kompletna bzdura. Ludzie mają swoje (różne) potrzeby i nie widzę przyczyn dla urawniłowki. Pierwszy z brzegu przykład- KOBIETA w ciąży powinna miec większe prawa niz ja. tzn. np. powinna mieć prawo do wolnego miejsca w autobusie, a ja powinienem być tego prawa pozbawiony. Bo to jest w interesie wspólnoty, a także w interesie słabszej jednostki we wspólnocie.

    —————————–

    Podsumowując - twoje poglądy sa mieszaniną utopii (która zawsze jest atrakcyjna TYLKO na pierwszy rzut oka) i głupoty. Podlane sosem arogancji wyglądają mizernie. I takie są. Przemyśl je sobie, panie kryptokomunisto.

  44. lyberał:

    no jeżeli ty twierdzisz że ustrój tworzący kasty uprzywilejowane to demokracja to pochylam się z szacunkiem nad twoim idiotyzmem.
    równość obywateli wobec państwa i prawa to podstawowy warunek istnienia demokracji. twój potworkowaty system możesz sobie nazywać jak chcesz ale z pewnością z demokracją ma on tyle wspólnego co “demokracja ludowa”.
    a twój przykład jest dokładnie realizuje sposób patrzenia na świat komucha. mieszanie się państwa w każdą dziedzinę życia. sprawa miesca w autobusie to sprawa między tobą, kobietą w ciąży i przewoźnikiem a nie sprawa państwa, taki zapis w ogóle nie powinien istnieć w prawie. wy byście chcieli regulować nawet dopuszczalną głębokość na którą wolno sobie w nosie dłubać (oczywiście dla naszego bezpieczeństwa). lecz się!!!!!!

  45. lyberał:

    a to czy moje poglądy wyglądają mizernie to niech może ocenią inni. twoje próba dyskusji za pomocą oceniania poglądów to kolejny dowód twojego idiotyzmu.

    i chyba nie wiesz co to jest urawillowka jeżeli kojarzy ci się to z równością wobec prawa. równość wobec prawa oznacza że państwo ma być takie samo dla każdego. że nie może uprzywilejowywać jednych kosztem drugich, że nie może tworzyć kast niewolników i kast panów. weź się trochę zastanów nad bzdurami które wypisujesz.

  46. Wymagany:

    Jakoś nie widzę poparcia dla twoich utopii nawet ze strony porypii, widać śmierdzą one lewactwem za bardzo nawet jak na zaprawione w tym temacie nosy mikkolubów.

    Własnie tłumaczę ci jak krowie na rowie, że wspólnota (a to jej emanacją jest państwo) jak najbardziej może uprzywilejowywac jednych kosztem drugich, jesli jest to w interesie wspólnoty. Nawet taka mała wspólnota jak rodzina uprzywilejowuje dzieci kosztem dorosłych, gdyż to dorosli tyrają na dzieci, nie odwrotnie.

    Sprawa z kobieta w ciązy w autobusie jest sprawą pomiedzy wspólnotą (w ktorej interesie jest ochrona słabszej, a przynoszącej realne korzyści (nowy czlonek wspólnoty=jej wzmocnienie) jednostki, nad silniejszą, a postępujaca wbrew interesom wspólnoty (np. dryblas, który pozwala jej stać).

    Twoim problemem jest to, ze jakiekolwiek odejście od swoiście pojmowanej przez ciebie równosci traktujesz w kontekscie opozycji: niewolnik-pan. To nierozsądne. Przesada nigdy nie prowadzi do roztropnych wniosków. Chyba, że faktycznie swoje mądrości wydłubujesz z nosa.

  47. George:

    Tezy artykułu są oczywiste dla każdego nie zaczadzonego lewackim gazem rozweselającym. Redystrybucja jest kwint esencją demokracji ludowej, czyli ustroju w którym mamieni obietnicami i kołowani programami społeczno-politycznymi wyborcy powierzają swoje losy i - niestety - także losy innych zastępom cwaniaków wiedzących najlepiej, co dla tych dziwaków-wyborców jest najlepsze. W demokracji ludowej utworzono szereg słów klasy eufemizm, które mają ukryć niezbyt przyjemną prawdę o tym wynaturzeniu społeczno-politycznym. Jednym z tych słów jest np. “niegospodarność”, która zwyczajnie nazywana bywa złodziejstwem, ale nie w demokracji ludowej. Innym takim określeniem jest “niedotrzymanie obietnic wyborczych”, chociaż zwyczajowo powinno się to nazywać oszustwem. Jeśli dajmy na to ja naobiecywałbym Kowalskiemu niestworzonych rzeczy, brał na realizację mojego programu uszczęśliwienia Kowalskiego od niego pod przymusem pieniądze, a następnie te pieniądze defraudował i ze swoich zobowiązań się nie wywiązywał nazwany byłbym oszustem i złodziejem, a nawet na mocy Kodeksu Cywilnego pociągnięty do odpowiedzialności. Ale w demokracji ludowej jest zupełnie inaczej, bowiem nie mamy do czynienia z oszustwem i złodziejstwem tylko “niedotrzymaniem obietnic wyborczych” i “niegospodarnością”. Demokracja ludowa charakteryzuje się też tym, że sprzedaje Kowalskiemu towar kiepskiej jakości, za wygórowana cenę, i dba o to, żeby Kowalski nie miał żadnych możliwości, aby kupić ten sam towar lepszej jakości i po cenie niższej. Do tej kategorii można zliczyć wspomnianą już wyżej publiczną służbę zdrowia, powszechną oświatę, wymiar sprawiedliwości i - na razie na szczęście nie mieliśmy okazji się o tym przekonać, ale jestem przekonany - także obronę militarną. A najdziwniejsze jest to, że okradany i oszukiwany Kowalski cały czas bierze czynny i radosny udział w tej zabawie okradania i oszukiwania własnej osoby. Dziw nad dziwy.

  48. Matt:

    “Inny system niż demokracja z zasady jest tyranią. Więc jeśli demokracja jedynie może się nią stać - jest to dobry argument ZA.”

    Jak dla mnie tyrania to ustrój, w którym podważa się prawa jednostki i je konsekwentnie łamie.
    Zdarzają się dyktatury czy monarchie, gdzie te prawa jednostki są chronione dużo lepiej, niż w “demokracjach” takich jak Polska. Nie jestem fanem demokracji ani monarchii - poprostu uważam, że odpowiednie prawo(a przede wszystkim odpowiednia konstytucja - np. amerykańska, jak narazie chyba najlepsza na świecie) powinno wolności i praw mniejszości bronić. A jak broni - to wtedy wszystko jedno czy nie może ich łamać król, czy nie może ich łamać lud.

    “Poza tym lepsza tyrania większości niż tyrania mniejszości.”
    Dla gnębionej mniejszości to żadna różnica.

    “Twoją wolność najlepiej zapewni twoja monarchia. Ale nie jesteś sam na tym świecie, więc możesz tylko śnić o tym, by cię wszyscy wokół słuchali.”

    Nie imputuj mi chęci rozkazywania innym ludziom. Neurotyczność i żądza władzy to cechy dobrze charakteryzujące socjalistę czy innego fana państwowego zamrodyzmu.
    Wcale nie pragnę władzy nad innymi. Wystarczy, by inni nie mieli zbyt wielkiej władzy nade mną.

    ““Demokracja ludowa” w wersji Włodzimierza Lenina”
    Może byłem nieprecyzyjny przy definicji. Dla mnie demokracja ludowa to nie dyktatura małej mafii, ala KPZR, bo to nie była żadna demokracja.
    “Demokracją ludową” nazywam ustrój, w którym większość może sobie przegłosować dowolny kretynizm czy niesprawiedliwość. I dowolnie łamać prawa jednostki, bo w końcu “jednostka niczym, kolektyw wszystkim”. Cytat Benjamina Franklina, który podałem, doskonale oddaje tą sytuację. Taka demokracja jest dla mnie nie do zaakceptowania i jest tylko tyranią. I jako taką należy ją potępić.

  49. lyberał:

    ““Demokracją ludową” nazywam ustrój, w którym większość może sobie przegłosować dowolny kretynizm czy niesprawiedliwość. I dowolnie łamać prawa jednostki, bo w końcu “jednostka niczym, kolektyw wszystkim”.”

    dokładnie ten sam sposób myślenia prezentuje nasz forumowy debil - Wymagany.

    “Własnie tłumaczę ci jak krowie na rowie, że wspólnota (a to jej emanacją jest państwo) jak najbardziej może uprzywilejowywac jednych kosztem drugich, jesli jest to w interesie wspólnoty.”

    tylko dlaczego debilu nazywasz to demokracją? przecież to z demokracją nie ma nic wspólnego. jest co najwyżej “demokracją przymiotnikową” (demokracją ludową, demokracją szlachecką itd) czyli demokracją uprzywilejowanych.

    podając przy tym idiotyczne przykłady:

    “Nawet taka mała wspólnota jak rodzina uprzywilejowuje dzieci kosztem dorosłych, gdyż to dorosli tyrają na dzieci, nie odwrotnie.”

    nie dociera do jego ograniczonego umysłu że w tym przykładzie tak samo jak i w przykładzie kobiety ludzie DOBROWOLNIE godzą się na rozmaite ustępstwa. rodzice DOBROWOLNIE a nie pod przymusem państwowym utrzymują swoje dzieci a przewoźnik uprzywilejowuje niektórych ludzi. natomiast państwo nie ma prawa nikogo uprzywilejowywać bo w stosunkach z obywatelami stosuje przymus. i o ile ja mam prawo nie zgadzać się na warunki przewoźnika i nie korzystać z jego usług to nie mogę nie korzystać z usług państwa. ale weź to tłumacz zwolennikowi “równych i równiejszych”.

  50. lyberał:

    a w rzeczywistości jakiej żyjemy teraz, podział na “równych i równiejszych” daje takie efekty:

    http://nczas.com/wiadomosci/polska/podatki-sytuacja-nie-do-skrusenia/

  51. Wymagany:

    Lyberał (nie mylić z liberałami, bo to przecież skrajny komunista), jak widac musi byc typowym przedstawicielem tego, co na forum, z racji absurdalnosci poglądów nazywa się porypią. Nawet chamstwo reprezentuje pierwszej wody, a zamiast argumentów tępe powarzanie socjalistycznych bredni.

    “Własnie tłumaczę ci jak krowie na rowie, że wspólnota (a to jej emanacją jest państwo) jak najbardziej może uprzywilejowywac jednych kosztem drugich, jesli jest to w interesie wspólnoty.”

    tylko dlaczego debilu nazywasz to demokracją? przecież to z demokracją nie ma nic wspólnego. jest co najwyżej “demokracją przymiotnikową” (demokracją ludową, demokracją szlachecką itd) czyli demokracją uprzywilejowanych.

    To jest własnie demokracja. Spotykana w USA, w Europie, Ausralii i w paru innych krajach. A nie komunistyczna utopia, której zręby twój niezdrowy umysł powtarza, za XIX-wiecznymi socjaluchami. Pokaż kraj, prócz KRLD, gdzie funkcjonuje ten Twój nowy wspaniały swiat.

    “Nawet taka mała wspólnota jak rodzina uprzywilejowuje dzieci kosztem dorosłych, gdyż to dorosli tyrają na dzieci, nie odwrotnie.”

    nie dociera do jego ograniczonego umysłu że w tym przykładzie tak samo jak i w przykładzie kobiety ludzie DOBROWOLNIE godzą się na rozmaite ustępstwa. rodzice DOBROWOLNIE a nie pod przymusem państwowym utrzymują swoje dzieci a przewoźnik uprzywilejowuje niektórych ludzi.

    Jest wręcz przeciwnie- spłodziłes dzieci, to twoim psim obowiązkiem, komuszku, jest je utrzymywać. Ale jak widać, jak kazdy komunista, masz inne zdanie i kwestia pooszenia konsekwencji własnych zachowań jest ci obca. Ale to m.in. dlatego komunizm trafił na smietnik historii.

    Pzewoźnik NIC nie ma do norm wspólnoty- on ma jak najwięcej zarabiać na przewozach. Ochrona kobiety w ciąży nie jest w interesie przewoźnika, lecz w interesie wspólnoty, więc to wspólnota może (powinna!) narzucac normy, które jej się opłacają. Czyli chronić taka osobę.

    o ile ja mam prawo nie zgadzać się na warunki przewoźnika i nie korzystać z jego usług to nie mogę nie korzystać z usług państwa.

    Wręcz przeciwnie- zachodnie demokracje (a od chwili przystąpienia do UE w zasdzie zalicza się do nich Polska), dają wybór-możesz zmienic państwo na takie, które Ci najbardziej odpowiada. Europejczycy, mieszkańcy USA czy Australii, w zasadzie nie robią sobie nawzajem nadmiernych kłopotów ze zgodą na wolne przemieszczanie się swoich obywateli. Nawet wizy do USA, gwarantuję, w ciągu paru lat znikną. Bo nie są w interesie USA. Jak nie umiesz zmienić swojego państwa (który wyborca nabierze się na taki stek bredni) to możesz je sobie
    zmienić na, w twoim mniemaniu, lepsze. Hehe, ciekawe gdzie to będzie, Kuba?

    Jak masz znów ejakulować wulgarymem, dzieciaku, to sobie odpuść. Nawet twój idol Lenin lepiej pisał niz ty .

  52. lyberał:

    nawet przygłupie nie odróżniasz komunizmu od liberalizmu jak widzę.

    na twoje idiotyzmy szkoda nawet słów. komunistyczna propaganda mózg ci wyżarła i nakładła w to miejsce gówna. tylko skończony debil jest w stanie wymyślić coś takiego.

    “Jest wręcz przeciwnie- spłodziłes dzieci, to twoim psim obowiązkiem, komuszku, jest je utrzymywać.”

    opieka nad młodymi charakteryzuje praktycznie każdy gatunek ssaków i nie tylko, debilu. wilki, małpy, koty, psy itd opiekują się swoimi młodymi choć nie znają w ogóle pojęcia państwa i nie ma mowy o zmuszaniu ich do tej opieki.
    u człowieka jest tak samo młocie. no ale oczywiście propaganda zrobiła swoje i idiota żyje teraz z przekonaniem że rodzice opiekują się dziećmi bo tak każe państwo a nie dlatego że chcą.
    teza o tym że socjalista/komunista to musi być albo skończony łajdak albo skończony debil się potwierdza.

  53. lolo:

    lyberał przyznaj sie, przed każdym komentarzem który piszesz twój tatuś penetruje ci odbyt swoim falusem

  54. mateo:

    Nie. Twoja mamusia chlapie mu bacika. Nie słyszysz?

  55. Matt:

    “Wręcz przeciwnie- zachodnie demokracje (a od chwili przystąpienia do UE w zasdzie zalicza się do nich Polska), dają wybór-możesz zmienic państwo na takie, które Ci najbardziej odpowiada. Europejczycy, mieszkańcy USA czy Australii, w zasadzie nie robią sobie nawzajem nadmiernych kłopotów ze zgodą na wolne przemieszczanie się swoich obywateli.”

    Tu zgoda - gdyby nie opcja wyjazdu z tego kraju(i w najbliższym czasie jej poszerzenie), to nasi światli przywódcy “demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społeczecznej”(to chyba pierwszy artykuł konstytucji, kóry trzeba wyciąć, bo takiego natężenia debilizmów w jednym zdaniu trudno się doszukać gdzie indziej) mieliby spore problemy z utrzymaniem spokoju społecznego bez użycia policyjnych pałek, bądź kanalizowania niezadowolenia w jakieś twory bezpieki w stylu “Samoobrony”.
    Niestety w Europie postępująca urawniłowka z czasem będzie zmniejszać sens takiego przemieszczania. Trzeba będzie wiać dalej;) A zmiana kraju na daleki zawsze wiąże się z dużymi kosztami.
    Gdyby tak np. w Polsce stworzyć jakąś enklawę wolności bez krzty socjalizmu? E nie, zaraz by tam pół Polski chciało uciec i trzebaby taki demokralizujący eksperyment przerwać…

    “więc to wspólnota może (powinna!) narzucac normy, które jej się opłacają.”
    A co to jest “wola wspólnoty”? Kto ją reprezentuje? To jest jakaś nowa “nadświadomość”? Jako indywidualista nie jestem w stanie ogarnąć takiego pojęcia, dla mnie “wola wspólnoty” to tylko wola pojedynczych jednostek do niej należących. Może mi kolektywiści wyklarują;)? Dla mnie człowiek dość istotnie różni się od mrówki…

  56. Wymagany:

    @Matt

    Niestety w Europie postępująca urawniłowka z czasem będzie zmniejszać sens takiego przemieszczania. Trzeba będzie wiać dalej;) A zmiana kraju na daleki zawsze wiąże się z dużymi kosztami.

    Wydaje mi sie, że to widmo europejskiej urawniłowki i jej niekorzystnych konsekwencji bardziej jest w głowach eurosceptyków, niz faktycznie. Państwa w zasadniczych kwestiach (szczególnie- finansowych) mocno trzymają łapę na swoim i dalej nie pozwolą na daleko idące zmiany. Zresztą maja to zagwarantowane w traktatach, a zmiana traktatów, co pokazał traktat reformujący, to baaardzo trudna sprawa.

    Gdyby tak np. w Polsce stworzyć jakąś enklawę wolności bez krzty socjalizmu? E nie, zaraz by tam pół Polski chciało uciec i trzebaby taki demokralizujący eksperyment przerwać…

    Heh, wygrajcie, uprowcy wybory w jakiejś gminie, wprowadźcie elementy mikkizmu do jej gospodarki i popatrzcie na efekt. Oczywiscie wbrew woli Mikkego, bo on zrobi wszystko, by tego typu pomysł storpedować i skompromitować.

    “więc to wspólnota może (powinna!) narzucac normy, które jej się opłacają.”
    A co to jest “wola wspólnoty”? Kto ją reprezentuje? To jest jakaś nowa “nadświadomość”? Jako indywidualista nie jestem w stanie ogarnąć takiego pojęcia, dla mnie “wola wspólnoty” to tylko wola pojedynczych jednostek do niej należących.

    Wspólnota powołana jest po to, by dostarczac jej czlonkom tego, co potrzebuja a czego indywidualnie nie byliby w stanie sobie zapewnić (albo nie opłacałoby im się to). Z załozenia ludzie ograniczają swój stuprocentowy indywidualizm, w zamian za korzysci które czerpią z udziału we wspólnocie.
    Przykład:
    Jeżeli wolą wspólnoty jest to, by złożyc się i stworzyć system pilnowania bezpieczeństwa jej członków na obszarze wspólnoty, zwany policją, albo wojskiem to i Ty, jako członek tej wspólnoty albo tę wole akceptujesz, albo działasz tak, by przekonac wspólnotę o braku takiej konieczności, a w przypadku fiaska takiej operacji rezygnujesz z uczestnictwa we wspólnocie, w ktorej członkostwo ci sie nie opłaca. Człowiek różni się od mrówki tym, ze ma wolna wole (przynajmniej w demokracji w stylu zachodnim) i może zmienic sobie wspólnotę na taka jaka mu bardziej odpowiada (wyjechać ze Śląska na Zagłębie, albo z Alzacji na Podkarpacie).

    Kto reprezentuje wspólnotę? Dla małych wspólnot- wszyscy jej czlonkowie (choc niekoniecznie mając równy głos (np rodzina i głos rodziców, dzieci, teściowej). Dla dużych- przedstawiciele wybierani w celu reprezentowania i z tego reprezentowania rozliczani (prezes spółdzielni, premier kraju, wódz plemienia).

    Kolektywizm kojarzy się z piekłem ZSRR, ale samo słowo to nie oznacza zniewolenia człowieka. Oznacza wybór, w którym korzyść z uszczuplenia pewnego elementu wolności jest większa niż strata z niego.

  57. lyberał:

    “Wspólnota powołana jest po to, by dostarczac jej czlonkom tego”

    kto powołuje wspólnotę skoro jest ona powoływana? czy bez tego powołania grupa ludzi nie stanowi wspólnoty?

    pytanie najwazniejsze:

    czy wspólnota może mnie zabić, torturować, gwałcić jeżeli taka będzie wola wspólnoty? czy może mi odebrać dorobek mojego życia, czy może ze mnie zrobić niewolnika, zniewolić mnie jeżeli taka będzie wola wspólnoty? jednym słowem czy wygrane wybory uprawniają do dowolnej zbrodni w imię “woli wspólnoty”?

  58. Matt:

    @ Lyberał

    Dobre pytania. Dodam od siebie jeszcze jedno:
    Gdzie się kończą prawa jednostki, a gdzie zaczynają prawa wspólnoty? I jak daleko wspólnota może się posunąć w łamaniu praw jednostki, by realizować “swoje cele”(ciekawe kto określa wolę wspólnoty - jak “wolą wspólnoty Polski” jest wola tych kretynów na Wiejskiej, to aż ciarki przechodzą po plecach).

    @ Wymagany

    “Kolektywizm kojarzy się z piekłem ZSRR, ale samo słowo to nie oznacza zniewolenia człowieka. Oznacza wybór, w którym korzyść z uszczuplenia pewnego elementu wolności jest większa niż strata z niego.”

    Kolektywizm to żaden wybór. Jeśli większość go wyznaje - to podejrzane indywidua nie wyznające tych zasad i wolące używać “ja” zamiast “my” mają duży problem…

    “Heh, wygrajcie, uprowcy wybory w jakiejś gminie, wprowadźcie elementy mikkizmu do jej gospodarki i popatrzcie na efekt. Oczywiscie wbrew woli Mikkego, bo on zrobi wszystko, by tego typu pomysł storpedować i skompromitować.”

    Na poziomie gminy zbyt wiele się nie zmieni.

  59. Wymagany:

    @Lyberał

    “Wspólnota powołana jest po to, by dostarczac jej czlonkom tego”

    kto powołuje wspólnotę skoro jest ona powoływana? czy bez tego powołania grupa ludzi nie stanowi wspólnoty?

    Brak steku wulgaryzmów w wypowiedzi? Podszywacz, czy zmądrzałeś?
    ale do rzeczy:
    Powołują ją jej załozyciele: tatuś i mamusia, jeśli jest to rodzina, zalożyciele jesli jest to organizacja (np. partia polityczna), Piast i Rzepicha, jesli jest to Polska ;)
    Do wielu wspólnot nalezy sie z własnej woli (np. harcerstwo), do wielu z urodzenia (np. najczęściej dot. to wspólnot religijnych (niewielki odsetek dzieci wyznaje inną wiarę, niż rodzice) czy narodu. Grunt, by w momencie, kiedy ktoś, jak czuje się przez wspólnotę krzywdzony, czyli po prostu jeśli komuś zaczyna sie NIE OPŁACAĆ uczestniczyc we wspólnocie- miał mozliwość jej zmiany/porzucenia. Takiej mozliwości niemal z reguły zakazywały dyktatury, a taką mozliwość daje demokracja (przynajmniej w kwestii obywatelstwa itp.). Wniosek: demokracja daje więcej wolnosci niz dyktatura.

    pytanie najwazniejsze

    w kontekście powyzszego pytanie bezcelowe. Przecież to było juz tłumaczone też wcześniej!

    Kolektywizm to żaden wybór. Jeśli większość go wyznaje - to podejrzane indywidua nie wyznające tych zasad i wolące używać “ja” zamiast “my” mają duży problem…

    Jedyna rada- jedź na bezludną wyspę :) Niemal cały rozwój człowieka na Ziemi mógł być dokonany dzieki pracy kolektywnej. Nawet artyści czy naukowcy - bywa, że świetny przykład indywidualizmu, często moga tworzyć dzięki temu, że kolektyw ich żywi y broni dla dobra współnoty.

    A propos artystów, zatwardziałym wrogom kolektywizmu, którym ów kolektywizm potrafi kojarzyć sie tylko z komunizmem, wierszyk, celem poznania zalet tego, że nie wszyscy sa stuprocentowymi indywidualistami:

    Jeden z największych poetów polskich - więcej Polaków zna jego twórczość (i to na pamięć), niz twórczość A Mickiewicza, Wielki Polak, Żyd Julian Tuwim napisał:

    Wszyscy dla wszystkich

    Murarz domy buduje,
    Krawiec szyje ubrania,
    Ale gdzieżby co uszył,
    Gdyby nie miał mieszkania?

    A i murarz by przecie
    Na robotę nie ruszył,
    Gdyby krawiec mu spodni
    I fartucha nie uszył.

    Piekarz musi mieć buty,
    Więc do szewca iść trzeba,
    No, a gdyby nie piekarz,
    Toby szewc nie miał chleba.

    Tak dla wspólnej korzyści
    I dla dobra wspólnego
    Wszyscy muszą pracować,
    Mój maleńki kolego.

    ————————————-

    Na poziomie gminy zbyt wiele się nie zmieni

    Zmieni coś za to kwękanie na ksenofobicznym forum niszowego pisemka?

    Przypomina mi to odpowiedź bezdomnego brudasa na uwagę, żeby się umył i poszedł do roboty: “Przecież na taki dom jak Pan ma i tak nie zarobię”

  60. lyberał:

    “w kontekście powyzszego pytanie bezcelowe. Przecież to było juz tłumaczone też wcześniej!”

    dlaczego to pytanie jest bezcelowe? czyżby normy moralne nie odnosiły sie do “wspólnoty”?
    ja socjalistyczny bełkot przyswajam bardzo ciężko dlatego proszę jeszcze raz o odpowiedź na pytanie czy można popełniać dowolne nieprawości o ile popełnia się je “wspólnie”.

  61. lyberał:

    “Powołują ją jej załozyciele: tatuś i mamusia, jeśli jest to rodzina, zalożyciele jesli jest to organizacja (np. partia polityczna), Piast i Rzepicha, jesli jest to Polska ;)”

    a potrafisz odpowiedzieć na to pytanie na poziomie powyżej przedszkola? tak bez opowiadania legend o piaście kołodzieju?
    pytanie jest bardzo proste: kto “powołuje” wspólnotę. w jaki sposób wspólnotę “powołują” rodzice? mnie interesuje ten “akt powołania”, co to takiego?

  62. Wymagany:

    a potrafisz odpowiedzieć na to pytanie na poziomie powyżej przedszkola? tak bez opowiadania legend o piaście kołodzieju?

    ja socjalistyczny bełkot przyswajam bardzo ciężko

    No właśnie z uwagi na twoją widoczną trudność ze zrozumieniem, starałem sie sprowadzić te proste w gruncie rzeczy zagadnienia do jak najprostszego poziomu. Jak widać, chyba jest to jeszcze nadal zbyt skomplikowne jak na twoje zdolności percepcji.

    czyżby normy moralne nie odnosiły sie do “wspólnoty”?

    hehe, Pan zdaje się nie rozróżnia podstawowych pojęć, którymi się posługuje- zaraz postaram się wyjasnić.
    Przede wszystkim norma moralna (a konkretniej, norma społeczna) jest własnie przez wspólnotę tworzona. I właśnie uczestnictwo we wspólnocie wyznającej te same normy moralne chroni jednostkę. I m.in. dlatego warto jednostce brac udział we wspólnocie.

    Zachęcam do sięgnięcia do słownika, a jak Pan nie ma, to choć do sieci, np. tutaj:

    http://portalwiedzy.onet.pl/88720,,,,norma_moralna,haslo.html

    żebyśmy się nie kręcili wciąż w kółko na najprostszych sprawach.

    proszę jeszcze raz o odpowiedź na pytanie czy można popełniać dowolne nieprawości o ile popełnia się je “wspólnie”.

    Jeszcze raz odpowiadam: nie.
    Pozostawanie poza wspólnotą wyznającą te same zasady moralne, jest stratą dla jednostki, a branie w niej udziału- jest zyskiem. Oczywiście udział we wspólnocie nie daje stu proc. gwarancji, że jej członek nie spotka się z nieprawością (bez względu na to, czy płynąca spoza wspólnoty, czy z wewnątrz niej), ale to wspólnota daje mu wsparcie w razie wystapienia tego typu incydentu. I stara się nie dopuscic, by tego typu przekroczenie powtórzyło się. Np. karząc winowajcę.

  63. lyberał:

    co za kretyn. chciałem po dobroci ale do debila nie dociera.
    jakie znaczenie ma to że to sama wspólnota wyznacza normy dla ich przestrzegania? po cholerę mi podajesz te idiotyczne definicje, czy to coś zmienia? czy to powoduje że normy mają obowiązywać tylko jednostki a działań wspólnoty nie? czy jest tak jak w tym wierszyku który cytowałem, że:

    możesz pół świata zakuć w dyby,
    strzelac w tył głowy, łamać kości,

    byle “bredzić przy tym o ludzkości”, czyli twierdzić że robi się to w “imieniu” społeczeństwa, ludzkości czy jakiejkolwiek innej wspólnoty właśnie?

    przecież ja o to cię cały czas pytam a ty unikasz odpowiedzi racząc mnie tu jakimiś linkami.

  64. lyberał:

    a tak w ogóle to powiedz mi co to jest “wola wspólnoty” bo na to pytanie też nie odpowiedziałeś wymigując się elaboratem na temat tego do czego “powoływana” jest wspólnota.
    ja uważam że nie ma czegoś takiego jak “wola wspólnoty” poza rzadkimi przypadkami jednomyślnych decyzji możliwymi w małych społecznościach. we wszystkich innych przypadkach jest to wola wodza, prezydenta, ministra, czy w przypadku referendum ewentualnie wola większości. ale na pewno nie jest to wola wspólnoty.
    napisz więc co masz na myśli mówiąc o “woli wspólnoty”.

  65. Pachciarz Mike z Mogielnicy:

    @polit:

    “myslicie, ze gdyby ludzie mogli sami dysponowac swoimi pieniedzmi, majac ich dzieki temu wiecej niz dzisiaj, to rodzina (i przyjaciele) i tak zostawilaby chorego, krzywego, glodnego czlowieka na pastwe losu”

    My, normalni, nie tylko tak myślimy - ale właśnie to obserwujemy.
    Np. Polacy zarabiają dziś “na rękę” sporo więcej, niż zarabiali ze wszystkimi podatkami i parapodatkami kilkanaście lat temu. Czyli spełnił się twój sen, dziś już nie mają wykrętu, że nie pomagają głodnym dlatego, bo im państwo zabiera jak kilkanaście lat temu te pieniądze, które chcieli przeznaczyć na głodnych. Już dysponują pełną sumą sprzed kilkunastu lat, nawet mają nadwyżkę.

    Lecz nadal nie przeznaczają, i dzieci głodują…
    Gdyby zarabiali 10x więcej - też by nie przeznaczali.

  66. Wymagany:

    co za kretyn. chciałem po dobroci ale do debila nie dociera

    No cóż, jak widać po powyższym, dyskutowanie z prostakiem zawsze skończy się sprowadzaniem dyskusji do rynsztoka wulgaryzmów. Definicje były odpowiedzią na pytania, gdyż z ih poziomu snadno wynika, że “lyberał” nie ma zielonego pojęcia, o czym pisze ( w tym konkretnym przypadku- co to w ogóle jest norma moralna).

    Na wszystkie twoje pytania odpowiedzi juz padły, naucz się tylko czytac (i “przyswajać”).

    Zresztą szkoda dyskusji, zakało forum, skoro znowu ci słoma z butów wylazła.

  67. Wymagany:

    ich

  68. lyberał:

    ty sie nie zajmuj tym, czy lyberał ma czy nie ma pojęcia o czym pisze tylko odpowiedz na pytanie lyberała. zresztą nie tylko lyberała. no ale oczywiście to się tak nie da bo gdyby po prostu odpowiadać na zadane pytania zamiast pieprzyć od rzeczy na milion pobocznych tematów to fałsz i zakłamanie socjalizmu szybko zostało by obnażone. dlatego wygodniej pisać że “pytanie jest bezcelowe” lub pieprzyć farmazony o rzeczach oczywistych i na pytanie czy normy nie obowiązują działań wspólnoty odpowiadać że “to wspólnota tworzy normy” (i co z tego, czy to cokolwiek zmienia? nie takie było pytanie!!!) a na pytanie “co to jest wola wspólnoty” odpowiadać: “wspólnota powołana jest po to, by dostarczac jej czlonkom tego, co potrzebuja” (no to to już kurwa zupełny kosmos).

    co do moich wulgaryzmów to nie było by ich gdybym nie zobaczył na tym forum określeń typu “porypia” i podobnych. ale z socjalistycznym motłochem zawsze jest tak że dla siebie domaga się specjalnych względów i przestrzegania norm które ich nie obowiązują. a jednak obowiązywać powinny szczególnie że są oni gośćmi na forum bądź co bądź liberalnej gazety. no ale skoro bydło uważa że może odebrać ci dom, może odebrać ci majątek a nawet dzieci to nie ma się co dziwić że nie potrafi zachować się odpowiednio będąc gościem. w końcu słoma z butów wystaje. ale ja już dawno skończyłem z młodzieńczym idealizmem i krzewieniem kultury wśród bydła. nauczyłem się że na bydło najlepszy jest bat a słowa “pogłaszcz chama to cię kopnie, kopnij chama to cię pogłaszcze” są niezmiennie prawdziwe.
    zresztą widać to po tej dyskusji. odkąd na forum pojawił się lyberał używając obelg i wulgaryzmów słowa “mikkoluby” czy “porypy” stały się rzadkością.

  69. Rico:

    Do Liberała ; podziwiam cię że chce ci się z nimi dyskutować . to jak w tej bajce o szatach Cesarza każdy normalny widzi że jest nagi a ci klakierzy swoje jaki piękny ten cesarz tfu socjalizm itp.

  70. Rico:

    Do Pachciarz Mike z Mogielnicy: to chyba twoja wypowieź;
    Durnoty roszczeniowe myślą, że badanie USG ma trwać godzinami. Ja USG jamy brzusznej i nerek wykonuję rzeczywiście w 3 minuty, a często nawet szybciej (a po cholerę mam się dłużej gapić bez celu w monitor?) - lecz często jeżdżę dłużej głowicą po pacjencie, by durnoty takie jak ty nie myślały, że ich zlałem. Takie czary-mary dla głupków.

    rozumiem twoje obawy . Taki lekarz jak ty na wolnym rynku nie ma żadnych szans bo lekarz który nie podchodzi do swojego pacjenta ze zrozumieniem i współczuciem to właśnie taki SOCJALISTYCZNY warchoł w białym fartuchu jak ty

  71. ryhu:

    “My, normalni, nie tylko tak myślimy - ale właśnie to obserwujemy.
    Np. Polacy zarabiają dziś “na rękę” sporo więcej, niż zarabiali ze wszystkimi podatkami i parapodatkami kilkanaście lat temu. Czyli spełnił się twój sen, dziś już nie mają wykrętu, że nie pomagają głodnym dlatego, bo im państwo zabiera jak kilkanaście lat temu te pieniądze, które chcieli przeznaczyć na głodnych. Już dysponują pełną sumą sprzed kilkunastu lat, nawet mają nadwyżkę.

    L