Komuna wiecznie żywa, bo to mutacja

Nasz temat numeru to wcale nie zadziwiający sposób, w jaki lewicowa elita przyjmuje zbliżającą się setną rocznicę bolszewickiego przewrotu. Otóż lewacy wprawdzie dostrzegają „plusy ujemne” kataklizmu, który zlikwidował Rosję i położył się cieniem na całym świecie, jednak przede wszystkim wychwalają „plusy dodatnie” czerwonego października.

Były więc i gułag, i Wielki Terror, ale przede wszystkim „wyzwolenie robotnika i kobiety”, „upadek patriarchatu”, „emerytury i świadczenia dla każdego”, „bezpłatne szkoły i przedszkola”, a nawet „lepszy seks”. Nikogo to oczywiście nie dziwi, bo z jednej strony tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do powszechnego lewaczenia, że niestety już nas ono mało bulwersuje, a z drugiej strony jest przecież niemała grupa osób, która takie podejście „rozumieją”. Więcej – wielu ludzi, nawet z prawej strony, takiemu rozumowaniu przyświadcza, przekonując, że „przecież nie wszystko za komuny było takie złe”.

Oczywiście z takim myśleniem trzeba radykalnie zerwać. Trzeba stale podkreślać, że komuna to było tak samo immanentne zło jak niemiecki nazizm. A przecież nikt nawet nie ośmieli się stosować podobnego „rozmiękczania” i „plusologii” do nazizmu, mówiąc na przykład, że wprawdzie III Rzesza trochę Żydów zamordowała, ale przecież odblokowało to ścieżki awansu w bankowości i akademii, wzrosła ruchliwość społeczna, a w ogóle to dzięki niej powstał samochód dla ludu, czyli volkswagen, a w dodatku była ona, ta III Rzesza, prekursorką Unii Europejskiej, która – jak wiadomo – jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem…

Dlaczego można odrzucić jedną zbrodniczą ideologię, a wychwalać drugą – to temat dla filozofów. Zmarły niedawno prof. Bogusław Wolniewicz przekonywał mnie kiedyś, że jego zdaniem, myślenie komunistyczne jest pewnego rodzaju umysłową mutacją i zawsze będzie grupa ludzi, która myśli w ten sposób, więc rozwiązanie jest jedno – trzeba ich rozpoznawać i wsadzać do więzienia, zanim będzie za późno. O tym, co może się stać, gdy rzeczywiście będzie za późno, przekonali się Rosjanie, gdy ich komunistyczni mutanci przejęli władzę równy wiek temu. Przejęli i zaczęli wprowadzać swoje rządy, będące mieszaniną zwykłego bandytyzmu z ideologicznym zacietrzewieniem. wskazującym potrzebę fizycznej likwidacji przeszłości i jej reliktów.

  • Michał Sybirak

    Podczas, gdy wielu z trwogą przygląda się manewrom armii rosyjskiej i zastanawia się (zresztą nie bez podstawy), czy nie uderzy ona po raz kolejny na Europę Wschodnią, Moskwa ma plany o wiele sprytniejsze (choć wcale się z nimi nie afiszuje). Po co używać własnej armii tam, gdzie całą „brudną robotę” mogą zrobić „miejscowi działacze”, zaś „ciemny lud” jeszcze będzie z tego zadowolony i będzie uważać to za własne zwycięstwo? Tym bardziej, że takie numery już się udawały w przeszłości…
    https://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2017-09-16-nowy-bolek.html

    • Asia Kierźek

      Dziwnym trafem, to akurat agentura amerykańska, izraelska czy niemiecka, trzęsie polską polityką. Ruscy nie mają działaczy. Agentura wrzeszczy i innych agentach.