Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

22/02/2008, 10:23. Kategorie: publicystyka

Korwin Mikke: O powszechnym dostępie do broni i dobrze działającej policji

Janusz Korwin Mikke »

Obywatele nie powinni bać się ani bandytów, ani złodziei, ani posiadania broni. Najlepszą obroną przed przestępcami jest powszechne prawo posiadania broni: gdy włamywacz będzie wiedział, że w prawie każdym domu jest spluwa, a Prawo stanowi, że właściciel może bezkarnie zastrzelić intruza – to będzie bał się wejść nocą do cudzego mieszkania. Jeśli bandyta, dziś bezkarnie na oczach zastraszonych ludzi dokonujący na ulicy przestępstwa, będzie wiedział, że co czwarty (w Arizonie: co drugi…) przechodzień ma pistolet i bez wahania go zastrzeli – to i napadów będzie mniej…

I żadna policja nas przed tym nie zabezpieczy! Nie można postawić policjanta przed każdym domem – a gdyby nawet, to i tak temu stójkowemu można znienacka dać w łeb – lub, co prostsze, przekupić… Najlepszym obrońcą swojego domu jest Głowa Rodziny – i trzeba tej Głowie dać zbrojne ramię! Plus, jak w Szwajcarii, raz do roku brać choćby na dwie godziny na ćwiczenia, by nie zapomniał, jak się strzela!

Bo bandyci pilnie ćwiczą…

Ja wiem, że to stanowisko nie spotyka się z powszechnym zrozumieniem – i to od niepamiętnych czasów. Przypomniałem sobie, że u Aleksego de Tocquevill’a, w Jego genialnej książce z 1855 roku „Dawny Ustrój a Rewolucja” (wydanej legalnie w 1970 roku, za okrrrrropnej komuny…) jest taki fragment:

„W mniemaniu ogromnej większości [Francuzów] tylko rząd może zabezpieczyć porządek publiczny: lud boi się wyłącznie żandarmerii marszałkowskiej; ją jedynie właściciele darzą jeszcze odrobiną zaufania (…) „Każdy człowiek przekonał się” – stwierdza prowincjonalne zgromadzenie Guyenny – „że sam widok konnego żandarma wystarczy, by utrzymać w ryzach ludzi najbardziej niechętnych wszelkiej subordynacji”. Toteż każdy chciałby mieć cały ich szwadron przy swoich drzwiach; nikt, zdaje się, nie podejrzewa, że w obrońcy mógłby czaić się władca”.

„Emigrantów przybywających do Anglii najsilniej zadziwia nieobecność takiej żandarmerii. Nie tylko zadziwia, ale nieraz wywołuje pogardę dla Anglików. Jeden z tych emigrantów – człowiek wybitny, ale przez swoje wychowanie nieprzygotowany na to, co miał zobaczyć – pisze: „To całkowita prawda, że niejeden Anglik, okradziony, jeszcze sobie winszuje, mówiąc, że przynajmniej w jego kraju nie ma żandarmerii. (…) Te fałszywe poglądy” – dodaje ów pisarz – „nie we wszystkich wszakże głowach się lęgną; istnieją ludzie rozsądni, mający wręcz przeciwne poglądy, i z czasem rozsądek na pewno weźmie górę”. Nawet mu na myśl nie przyjdzie, że te dziwactwa Anglików mogą mieć niejaki związek z ich wolnością”.

Oczywiście dzisiaj Bruksela opiera się na tych 25% „rozsądnych” Anglików i narzuca euro-porządki Londynowi – ale jest to właśnie jednym z powodów, dla których Wielka Brytania sprzeciwiała się unio-prostytucji. Anglo-Sasi bowiem opierają się na Wolności i inicjatywie jednostki – na kontynencie europejskim wierzy się, że za ludzi ma działać Państwo.

Otóż państwo, by działać na każdym polu, musi ludziom odbierać Wolność – i nakładać ogromne podatki, tworząc bezrobocie. Ale, co zabawniejsze, nie zapewnia bezpieczeństwa: ten emigrant francuski uciekł do Anglii, bo rewolucja wybuchła (i zwyciężyła) właśnie w kraju naszpikowanym żandarmerią… A przestępczość we Francji jest znacznie wyższa niż w Anglii. Bo ludzie mają naturalny szacunek do własności prywatnej – a na widok mienia państwowego strzeżonego przez urzędnika rodzi się naturalna chęć przechytrzenia go i zawłaszczenia tego „niczyjego”.

A poza tym policjant na każdym rogu cholernie drogo kosztuje. Więc mało zarabia…

Nie potrzebujemy „więcej policjantów”. Potrzebujemy dobrze opłacanej Policji, by strzegła Wolności, Własności i Sprawiedliwości!

Komentarze wyłączone.