E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
W miarę postępów d***kracji uczeni – teraz raczej: “pracownicy naukowi” – przestają dbać o opinię kolegów; teraz ważne, by dziennikarze odpowiednio głośno rozreklamowali ich odkrycie (lub “odkrycie”…) – a wtedy urzędnicy dadzą forsę na dalsze badania (lub “badania”)… Pracownik naukowy zajmuje się dziś głównie reklamowaniem swych dokonań na licznych (subsydiowanych przez podatnika…) “kongresach naukowych” – gdzie (oczywiście: nie na wszystkich) wygaduje się niesamowite wręcz bzdury.
Ponieważ w d***kracji ludzie też są mocno ogłupieni poprzez wbijany im w szkołach w głowy jednolity strychulec, przeto nie potrafią powiedzieć “król jest nagi!” i wyśmiać tych bzdur; pokornie płacą na to podatki, oficjalnie podziwiają – a po cichu się z tej upaństwowionej nauki śmieją.
Niektóre dziedziny “nauki” zostały tak gęsto obsadzone przez hochsztaplerów, że nikt nawet nie ośmieli się pisnąć, bo rzuca się nań od razu hurma pseudouczonych – oraz dziennikarzy. Dziedziny te są zazwyczaj upolitycznione. Np. “politycznie poprawna” jest ekologia – i niech ktoś odważy się powiedzieć, że 99% publikowanych w tej dziedzinie badań to kompletne bzdury (uczeni, którzy odkryją coś z sensem, są natychmiast wściekle zwalczani przez hochsztaplerów – bo obnażyliby bezsens ich “produkcji naukowej”)!
Rozpatrzmy jeden przykład:
Z literatury wiecie Państwo zapewne, jakie to były niegdysiejsze śniegi – jakie srogie zimy! Wyobraźmy więc sobie, że przenosimy się do XVII wieku – a tam odkrywamy, że nauka jest też upaństwowiona, a jedną z ważnych jej dziedzin stanowi… ekologia. I właśnie trafiamy na zwołaną na Wawelu konferencję nt. ratowania ziemi.
Z wygłoszonych na niej referatów dowiadujemy się, że najnowsze badania wykazały, iż następuje nieznaczne ocieplenie. Nieznaczne – ale stałe. Jeśli tak dalej pójdzie – biadolą ekolodzy – to cała czapa śnieżna ze Skandynawii i Islandii rozpuści się i spłynie do mórz – co zagrozi Helowi! Ponadto wyginą – lub wyemigrują z naszych lasów – bezcenne okazy fauny: np. białe niedźwiedzie, a jak będzie wyglądał polski las bez białych niedźwiedzi? – pyta referent i grzmot oklasków wstrząsa ścianami Wawelu.
Zbyt krótka zima spowoduje, że larwy szkodników nie zostaną zniszczone – i stada sówek choinówek zeżrą wszystkie nasze lasy… I tak dalej, i tak dalej.
Przyczyną tego ocieplenia jest oczywiście człowiek – a raczej produkcja przemysłowa. Wzrosło wydobycie (i, niestety, spalanie…) węgla, ludzi jest też za dużo (a każdy ma temperaturę 36,6 C, co dodatkowo podgrzewa atmosferę…) – w dodatku z Hameryki przywieziono obrzydliwy zwyczaj palenia fajek – no, i znów temperatura się podnosi…
Niestety: ludzie kompletnie zlekceważyli te światłe ostrzeżenia: nadal palili w piecach węglem (dzięki czemu temperatura na Wawelu zimą wynosiła już nie 2, jak za Kazimierza Wielkiego, lecz czasem nawet 10° C!) – i palili fajki, i cygara.
No, i proszę: wspaniale, trwające 7 miesięcy, XVII-wieczne zimy zniknęły, po białych niedźwiedziach słuch zaginął – za to w polskich (o zgrozo: również w szwedzkich!) miastach pojawiły się tureckie synogarlice!
Wszystko przez to, że nie słuchaliśmy ekologów! Zrujnowaliśmy nasze środowisko naturalne!
W rzeczywistości wszystko to, co napisałem, jest bzdurą. W IX w. panowało ocieplenie (Grenlandia była naprawdę “Zieloną Wyspą”), w wiekach XIV-XVII mieliśmy “małą epokę lodowcową” – i od tego czasu klimat nieustannie staje się coraz cieplejszy.
Czego ja, jako stworzenie ciepłolubne, bynajmniej nie żałuję!
Nie ma z tym nic wspólnego ani palenie węglem w piecach, ani przyrost masy ludzkiej, ani (oczywiście!) palenie fajek. Nie mają z tym też nic wspólnego obecne piece hutnicze, oświetlenie miast, przeloty sputników, wybuchy jądrowe itp. Jeden wybuch wulkanu Krakatau (między Sumatrą a Jawą, w 1883) wydalił do atmosfery kilkanaście razy więcej energii i gazów, niż zdołała ludzkość wyprodukować przez całą swoją historię!
(Proszę zauważyć, że dzisiejszemu, “politycznie poprawnemu”, uczonemu wolno to napisać – natomiast nie wolno mu napisać, że “ludzkość w ciągu całego swojego istnienia wyprodukowała mniej energii i gazów, niż wyrzucił z siebie w 1883 r. Krakatau! To pierwsze zdanie mówi o potędze wulkanu – więc jest w porządku – a drugie mówiłoby, że tą całą ekologią nie warto się zajmować…
W erze telewizji 95% tzw. ludzi nie dostrzega, że jest to to samo zdanie! Zdanie “Mam w domu butelkę do połowy pełną” świadczy dziś o bogactwie domu – a zdanie “Mam w domu butelkę do połowy pustą” – o postępującej ruinie!).
Nie ma żadnego “efektu cieplarnianego”. O powody ocieplenia Ziemi trzeba pytać astronomów. Podobnie jak wykryli, co powoduje wielkie glacjały; jak wykryli, że średniookresowe (ok. 25.000 lat) zmiany klimatu wywołuje tzw. ruch precesyjny osi Ziemi – tak samo wykryją drobniejsze odchylenia ruchu Ziemi powodujące parusetletnie oziębienia i ocieplenia…
… a może już wykryli – tylko boją się przyznać, bo “ekologów” jest paręset razy więcej. Bo aby badać gwiazdy, trzeba umieć obserwować, liczyć i myśleć – a o “dziurze ozonowej” może bredzić byle idiota.
Co, oczywiście, nie znaczy, że ochrona środowiska jest bez sensu – ani że wszyscy ekologowie myślą na poziomie jaszczurki!