Wszyscy rozpisują się o kryzysie na rynkach finansowych, jego przyczynach i skutkach. W Dzienniku znalazłem tezę, że „gdy ceny nieruchomości zaczęły spadać, coraz więcej ludzi nie było w stanie spłacać kredytów”!
Ale wcale nie lepiej było w New York Times, który doniósł, że „osłodzona wersja planu ratowania instytucji finansowych nie zmieni sytuacji, w której część kredytów zostanie niespłacona, co powoduje, że spadają ceny domów, a to właśnie taniejące domy doprowadziły do kryzysu finansowego”. Oficjalna diagnoza jest taka: „potaniały domy”, co doprowadziło „do kryzysu finansowego” i ludzie „nie są w stanie spłacać kredytów”.
Tymczasem domy w Ameryce wcale nie „potaniały”, w klasycznym, liberalnym, znaczeniu pojęcia „wartości”. Ich wartość użytkowa jest ciągle taka sama. A gdyby nie pieniądz „fiducjarny” ich wartość wymienna, też by teraz gwałtownie nie „spadła” z tej prostej przyczyny, że wcześniej by tak bardzo nie wzrosła! Ceny nieruchomości rosły tylko i wyłącznie na skutek manipulowania popytem na nie. Kto z nas pożyczyłby bezdomnemu i bezrobotnemu sąsiadowi jakieś pieniądze? Chyba, że w chrześcijańskim odruchu pomocy bliźniemu i raczej w przekonaniu, że jest to bardziej darowizna niż pożyczka. A banki hipoteczne – pożyczały. Pod warunkiem, że kupił dom!
Wcale nie dlatego, żeby mieć „zabezpieczenie hipoteczne” jako gwarancję spłaty tego konkretnego domu. I wcale nie z miłosierdzia. Dzięki zobowiązaniu bezrobotnego „Murzyna z Alabamy” do spłaty kredytu, banki miały rosnące zyski. Bo „podpis” kredytobiorcy pod zobowiązaniem do zapłaty odsetek stanowi ich „aktywo”. Na tej podstawie mogły udzielać kolejnych kredytów, które przeznaczane były na zakup kolejnych nieruchomości, których cena w związku z klasycznym prawem podaży i popytu musiała rosnąć. Kłopot tylko w tym, że popyt „Murzyna z Alabamy” nie miał odpowiednika w sile jego podaży. Bo przecież prawo Saya zostało „obalone” przez Keynesa.
Jak czytamy w podręcznikach, Keynesowi udało się „obalić” prawo Jean Baptiste Saya, według którego popyt jest elementem wtórnym, zarówno chronologicznie, jak i merytorycznie, będąc niczym więcej, jak efektem zaistnienia podaży. Co prawda, żeby móc Prawo Saya obalić, Keynes najpierw musiał je nieco zmodyfikować. „Zmajstrował kukłę, która łatwo mógł znokautować” –pisze Nelson Hultberg. Efektem tego nokautu była… nacjonalizacja zasobów złota w Stanach Zjednoczonych, przeprowadzona przez amerykański rząd w 1933 roku. NACJONALIZACJA!
Zamiast złota ludzie otrzymali… papierki z portretami prezydentów Stanów Zjednoczonych. Ale przez jakiś czas, widniał na nich przynajmniej napis: „wymienialny na złoto”. Od 1971 roku dolar już nie jest wymienialny na złoto, a jest na nim napisane, że stanowi „legalny środek płatniczy”. Nie wiadomo tylko ile tych „legalnych środków płatniczych” zostało wydrukowanych. No i nie wiadomo jaka będzie cena tych papierków – wyrażona, na przykład, w… nieruchomościach. Bo to banki centralne decydują o stopie procentowej.
Ludzie nie spłacają dziś kredytów nie dlatego, że ich domy potaniały (jak twierdzą analitycy z Dziennika i NYT), ale dlatego że pieniądz podrożał. Zaciągali kredyty w nadziei, że jak nie będą mogli spłacać zaciągniętych przez siebie kredytów, zdecydowanie przekraczających wartość ich własnej podaży, to „najwyżej” sprzedadzą domy, które kupowali, mimo że ich nie potrzebowali, bo jakby ich potrzebowali, to nie przyjmowaliby założenia, że „najwyżej je sprzedadzą”. No bo przecież popyt miał być zawsze.
Gwarantowali to makroekonomiści ze szkoły Keynesa. Jako studenci na zajęciach z mikroekonomii poznali jeszcze takie pojęcia jak popyt i podaż. Czasem nawet analizowali różne krzywe ich przebiegu. Ale potem poszli na zajęcia z „makroekonomii” i o takich „banałach” już się nie uczyli. Dowiadywali się natomiast co to jest „popyt zagregowany”, albo „szybkość cyrkulacji”. Uczyli się też statystki, mimo że (albo może właśnie dlatego) poza prawdą i półprawdą statystyka stanowi trzeci rodzaj prawdy w ekonomii: g…prawda. Najlepsi z nich oczywiście nie mięli ochoty zajmować się produkcją przysłowiowych kartofli.
Chcieli pracować w bankowości inwestycyjnej albo dla rządu! Przyjmowano ich z otwartymi rękami, gdyż prześcigali się w tworzeniu uzasadnień dla polityki gospodarczej miłej sercu politykom dającym im zatrudnienie. Tworzyli bowiem wspaniałe modele zarządzania „zagregowanym popytem” i wpływania na bieżącą konsumpcję, co jest tak istotne z punktu widzenia „kupowania” głosów wyborców.
Ale cały ten ich misterny plan – jak mówił „Siara” w „Kilerów2 ” – „poszedł w p…”. Więc ukuto nową teorię. Za krach tego planu winę ponosi kapitalizm i liberalizm, a nie błędy interwencjonizmu. W Polsce może byśmy jeszcze dołożyli do listy winowajców Żydów i „cyklistów” – ale w Nowym Yorku nie wypada.
Najbardziej winna jest oczywiście rozpasana liberalna wolność. Trzeba więc ja ograniczyć. Banki robiły bowiem co chciały, bo nie były należycie kontrolowane. Ta niczym nieograniczona wolność zrodziła słynne hasło maklerów z Wall Street: „greed is good” („chciwość jest dobra”). Ale liberalna idea wolności nie oznacza, że każdy może robić co chce. Jak powiada stare amerykańskie powiedzenie, „twoja wolność machania rękami kończy się przed moim nosem”! I podobnie jest z chciwością.
Tylko „chciwość” sprawia, że przedsiębiorcy, który ma 10 milionów dolarów na koncie, chce się rano podnieść dupę z łóżka i iść do roboty, żeby zarobić kolejne miliony. A jego zdolność do ich zarobienia – i tym samym przyczynienia się do wzrostu gospodarczego – jest raczej większa niż tych wszystkich, których zatrudnia on na umowę o pracę w swoim przedsiębiorstwie. Chciwość jest więc dobra. Ale istnieją jej granice – tak samo jak w przypadku wolności. Kończy się ona przed cudzą kieszenią.
źródło: http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=458
7 Października 2008 o 01:19
chciwość nie była przez tysiące lat i nie jest dobra. Złoty cielec był przyczyną dramatów nawet narodu wybranego.
Mahometanie nie uznają procentu i długo nie uznawało go chrześcijaństwo, teraz kościół umiera na oczach pogan i islamu. Taka jest kara za oddawanie chwały stworzeniu a nie stwórcy.
7 Października 2008 o 03:27
@1: Tak, mahometanie nie uznaja procentu od porzyczonych pieniedzy- oni dostaja procent od zyskow wypracowanych przez porzyczone pieniadze. Tak samo jak akck=jonariusz dostaje dywidende bedaca dystrybucja zysku przesiebiorstwa, w ktore zainwestowal. Argumen przeciwko Wall Street jak znalaz, trockisto od siedmiu bolesci.
7 Października 2008 o 09:57
Obecne problemy na rynkach sa spowodowane nie kapitalizmem tylko jego dlugotrwalym niszczeniem przez regulacje. Dotowanie hipotek dla ludzi, ktorzy nigdy ich nie powinni dostac, monopol druku dolarow przez rzad USA, manipulacje stopami przez Fed to nie jest kapitalizm! Kapitalizm to jest wolny rynek, to jest system w ktorym bankier, ktory zle zainwestowal bankrutuje i idzie z torbami. W kapitalizmie kazdy bank moze emitowac walute, a ludzie maja prawo jej nie przyjmowac albo przyjmowac z dyskontem. W kapitalizmie nie dotuje sie z podatkow hipotek dla nieodpowiedzialnych ludzi. W kapitalizmie nie wymusza sie przepisami zatrudnia ludzi ze wzgledu na kolor skory. Oczywiscie jak przed 60 latay probuje sie leczyc socjalizm jeszcze wiekszym socjalizmem. Trzeba z tym walczyc i dac swiadectwo prawdzie.
7 Października 2008 o 14:13
Może pociecha z tego taka, że nieruchomościw Polsce już zaczynają tanieć, ich ceny to również sztuczny balon, który może wreszcie pęknie
7 Października 2008 o 15:37
a to rząd ma prawo drukować pieniądze?
7 Października 2008 o 17:41
rząd to nie bank , ani drukarnia.
7 Października 2008 o 17:44
Nie ma żadnej pociechy , bo lewactwo to najgłośniejsza i najaktywniejsza hałastra propagandowa. Rej wodzą nawet na tym forum , a są jeszcze naiwni którzy z nimi dyskutują
7 Października 2008 o 18:15
nie widzę specjalistów w tej branży,hej! żydomasoneria gdzieście się pochowali za spódnicami :p
7 Października 2008 o 18:42
Generalnie bank dawał kredyt — byle komu– bo zakładał że jeśli nawet nie spłaci go do końca to się sprzeda nieruchomość i cena nieruchomości wyrówna inwestycje a zapłacone raty kredytu stanowią zysk na czysto. I w skali mikro to może i by się sprawdziło, ale tak zaczęły działać wszystkie banki w skali masowej. Duża część ludzi przestała spłacać kredyty (słabiebienie koniunktury w USA - powód rozdmuchane wydatki na wojny itp.). Banki zostały z wielką ilością nieruchomości na sprzedaż (coś około 1000000 domów w 2007 roku) na które nie było chętnych a banki jak wiadomo potrzebują pieniędzy w kasie a nie nieruchomości na stanie. Ceny nieruchomości drastycznie spadły i tu okazało się że….. hipotrka + spłacone raty wcale nie pokrywają wartości początkowej udzielonych kredytów i stad te ogromne straty….
To jest duże uproszczenie bo banki mają jeszcze dodatkowe możliwości tworzenia wirtualnych pieniędzy które nie mają rzadnego odzwierciedlenia w rzeczach materialnych i istniejących ale tu polecam ksiażkę: ” Co rząd zrobił z naszymi pieniędzmi”Murray Rothbard
7 Października 2008 o 18:49
Mikkolubstwo za przyczynę kryzysu na rynku nieruchomości obłudnie (lub głupio, ale to w gruncie rzeczy wszystko jedno, czy poryp bredzi cynicznie z powodów ideolo, czy bredzi dlatego, bo durny) przypisuje wyłącznie działalności banków centralnych.
Gdy banki centralne wręcz odwrotnie - łagodzą cykliczne krachy powodowane przez wolny rynek!!!
A te bywały potężne…
Np. w XVII wieku w Holandii zaczęły rosnąć ceny cebulek tulipanów. Kolejni ludzie kupowali cebulki - bo drożały. No to kolejni ludzie kupowali od nich jeszcze drożesze cebulki - i tak sama. czysto wolnorynkowa spirala absurdu zaczęła się nakręcać, ludzie pożyczali ZŁOTE pieniądze od bankierów na zakup cebulek - aż doszło do tego, że w szczycie tej czysto wolnorynkowej hossy za jedną cebulkę najbardziej cenionej odmiany można było kupic dwie kamienice w Amsterdamie!!! Aż się w końcu rypło, bo rypnąć musiało.
Żaden bank centralny przy tym nie był obecny - pieniądz był oparty na złocie.
Kolejny gigantyczny kryzys w 1929 roku tez występował w warunkach czystego wolnego rynku, przy pieniądzu opartym na złocie. Te same były WOLNORYNKOWE zasady owczego pędu - akcje drożały, to ludzie brali kredyty (w złotej walucie!!!) na zakup coraz droższych akcji, a banki (bez interwencji banków centralnych) dawały coraz więcej kredytów pod zastaw drożejących akcji - bo i bankierzy, i pożyczkobiorcy w warunkach czystego WOLNEGO RYNKU błędnie uznali, że hossa będzie trwała wiecznie.
Brak interwencji spowodował ogromny ogólnoświatowy krach.
——-
Mikkolubstwo pieprzy, że pieniądz złoty jest bardziej bezpieczny.
G… prawda.
Złoto zmienia swoją wartość jeszcze gwałtowniej od papierowego, “fiducjarnego” dolara - np. w latach 70-tych cena uncji złota doszła do 1200 USD, Na początku XXI wieku spadła do 230 USD, by w kolejnych latach znów podskoczyć w okolice 1000 USD.
——-
Natomiast MĄDRZE (!!!!!!) ustalane przez banki centralne stopy procentowe stanowią dobry bufor dla wyżej wymienionych głupich, stadnych decyzji bankierów i pożyczkobiorców - jest to możliwe tylko przy pieniądzu “fiducjarnym”.
Podwyższanie stóp procentowych przy nadmiernej ilości kredytów powoduje spadek ilości nowych kredytów. Co powiduje stabilizację. I odwrotnie - gdy ilość nowych kredytów (zwłaszcza inwestycyjnych) zaczyna spadać grożąc zastojem gospodarki - MĄDRY bank centralny stopy procentowe obniża.
Jedyne, do czego mozna się doczepić w przypadku FED - to nie są SAME interwencje, lecz interwencje GŁUPIE i brak interwencji MĄDRYCH.
Gdy już kilka lat temu ilość kredytów zaczynała nadmiernie rosnąć - FED nie podwyższył stóp procentowych, lecz je dalej obniżał lub pozostawiał bez zmian.
7 Października 2008 o 18:52
a jednak cię tu przywiało —-> apage!
7 Października 2008 o 18:58
pamiętaj żydomasonie
czas best się skończył teraz już tylko czarna dziura :p
7 Października 2008 o 19:15
Ciemnogród mikkolubny tylko “apage” wybełkotać potrafi, zamiast się od mądrych Normalnych uczyć - choćby wziąć naukę z mojego wpisu nr 10.
Lecz by się uczyć - trzeba mieć czym, a mikkolubstwo, jak powszechnie wiadomo - to istoty bez rozumu, wiedzione jak lemingi przez zawodowego bredniopisa-skandalistę Janusza Mikke.
7 Października 2008 o 19:23
daj poczytać swoim mocodawcom,teraz zobaczysz co Chińczyk potrafi ;),wiesz że oni jedzą wszystko co pływa biega i fruwa,oprócz łodzi podwodnych,czołgów i samolotów.
Gdzie wy się teraz schowacie ;)
ps.nie musisz się już wysilać,chciałem się przekonać czy jeszcze zipiesz :p
7 Października 2008 o 19:24
wpis 10 nie jest mądry , tylko oszukańczy. Milton i Murray dokładnie to wyjaśnili.
Ale jakiś błazen we wpisie nr 10 usiłuje błysnąć,dość zresztą pokracznie
7 Października 2008 o 19:29
Kryzysy na rynku zdarzały się zawsze, ale rynek sam sobie z tym radził bez pomocy interwencji tego czy innego rządu. Najgorsze jest to, że kilku cwaniaczków przegieło a ratować ich poronione pomysły ma reszta frajerów. I o to chodzi bo nie ma to NIC wspólnego z wolnym rynkiem, zawsze płacą zwykli ludzie
7 Października 2008 o 19:36
ja to widzę tak że,to właśnie te cwaniaczki owe rządy ratunkowe finansowały,a mówią że
perpetum mobile jest nie możliwe,jest!, ino czas jest zbyt krótki trza na “Jowisza”
7 Października 2008 o 19:40
@monty:
“wpis 10 nie jest mądry , tylko oszukańczy.”
Chciałbyś, mikkolubie :-)
Niestety, nie masz ŻADNYCH kontrargumentów, co potwierdza, że mam rację, a mikkolubstwo bredzi.
7 Października 2008 o 19:42
ludzie co wam przeszkadza bredzenie idioty, ja bardzo lubię to czytać i nawet mi się podoba, coraz bardziej jestem przekonany, że ten świr w to wierzy i niech wierzy, na zdrowie, wcześniej myślałem że to jakiś prowokator, ale nie, to prawdziwy idiota jakich wielu, w końcu trzeba się na to uodparniać, tak jest uodparniać, proszę o głos towarzysza “od banków centralnych” co to uzdrawiają itd.
7 Października 2008 o 19:50
vogel100:
przecież godziny tego świra już policzone
będzie żywcem zjedzony
koniec końca
żaba nie upoluje zaskrońca
życzę dobrej nocy :)
7 Października 2008 o 20:39
@vogel100:
“ludzie co wam przeszkadza bredzenie idioty, ja bardzo lubię to czytać i nawet mi się podoba, coraz bardziej jestem przekonany, że ten świr w to wierzy i niech wierzy, na zdrowie”
Ja tak samo jak ty uważam, że Janusz Mikke, z początku bredził na zlecenie Moskwy - teraz uwierzył w swoje brednie i plecie je z przekonaniem. Też lubię to czytać i nawet mi sie podoba, taka moja słabość - nabijanie sie z bredniopisów :-)
7 Października 2008 o 21:12
@vogel100 pisze o tobie Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki: A nie o naszym Wielkim mistrzu hahaha
7 Października 2008 o 21:30
Mason lewicki mieszka w Amsterdamie.Poniewaz jest stalym bywalcem Cofee-schop`ow,wiec nic dziwnego ze bredzi z powodu nadmiernej konsumpcji haszyszu.
Nie jest tajemnica ze haszysz jest b.mocnym afrodisjakiem a zbyt czeste zazywanie
jak:palenie,mieszanie z herbata czy kawa doprowadza Masona lewickiego do stanu eufori seksualnej.Aby podolac wymaganiom chorej pobudliwosci ,musi sie Mason
lewicki regularnie onanizowac z powodow braku naturalnych mozliwosci zaspakajania chuci.Z tad tez ow potok andronow i bzdur jakie Mason lewicki produkuje tutaj.
7 Października 2008 o 21:35
Cytat z mającego braki w historii i logiki Pana
“Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki”:
“Kolejny gigantyczny kryzys w 1929 roku tez występował w warunkach czystego wolnego rynku, przy pieniądzu opartym na złocie. Te same były WOLNORYNKOWE zasady owczego pędu - akcje drożały, to ludzie brali kredyty (w złotej walucie!!!) na zakup coraz droższych akcji, a banki (bez interwencji banków centralnych) dawały coraz więcej kredytów pod zastaw drożejących akcji - bo i bankierzy, i pożyczkobiorcy w warunkach czystego WOLNEGO RYNKU błędnie uznali, że hossa będzie trwała wiecznie.
Brak interwencji spowodował ogromny ogólnoświatowy krach.”
I słusznie, nie wspomniał tu o braku centralnego banku tutaj. Był zaś bank o znaczącej pozycji.
Bowiem bank Rotschildów udzielał pożyczek innym bankom pod zastaw drożejących akcji, ale pod warunkiem, zgody na wystąpienie nie spodziewanego zarządania zwrotu pożyczki w ciągu 48 czy 24h.
I Masowo wysłali Masowe rządania zwrotu pożyczek w parę dni przed kryzysem.
No proszę, a ja myślałem, że oni to pod zastaw domów dawali, jednak coś z prawdy Pan powiedział.
Winą wtedy nie był monopolistyczny bank centralny, ale wina jednak była w 1 dużym banku o znaczącej pozycji rynkowej.
A największa wina była wśród frajerów, którzy brali pożyczkę, pod zastaw akcji, pożyczkę, której zwrot mógł być zażądany ot tak, i musiał być zakończony w ciągu 24-48h.
I kolejny brak logiki Pana
“Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki”:
“Mikkolubstwo pieprzy, że pieniądz złoty jest bardziej bezpieczny.
G… prawda.
Złoto zmienia swoją wartość jeszcze gwałtowniej od papierowego, “fiducjarnego” dolara - np. w latach 70-tych cena uncji złota doszła do 1200 USD, Na początku XXI wieku spadła do 230 USD, by w kolejnych latach znów podskoczyć w okolice 1000 USD.”
To akrat świadczy o niestabilności pieniądza wtedy już całkowicie oficjalnie fiducjarnego.
Aby wykazać niestaliblność złota, należało by pokazać wahania jego ceny w czasach, kiedy ilość złota używanego jako Waluty, kiedy ilość tego złota się nie zmieniała, i ilość ludzi i w stosunku do ceny domów w utrzymującej stabilnie ludność Polsce, czy Niemczech Średniowiecza [później to ludność gwałtownie rosła wszędzie].
Tylko jeszcze zaznaczę, że kiedyś ludzkość miała do czynienia z niestabilnością wyżywienia - pola i z głupotą [np. 1929r]
a teraz mamy do czynienia z niestabilnością finansową w XXw.
Kiedyś mieliśmy do czynienia z deflacją, bez problemów, co było źródłem dobrobytu, zwiększającej się liczby ludności, przy stałej liczbie pieniędzy.
A teraz mamy wiecznie inflację, przy znacznie powiększającej się liczbie ludności, i technologii XXIw.
To oznacza, że nas system finansowy - waluty fiducjarne są wprost z 4 liter pewnego bankiera, który wpadł na pomysł tych genialnych kredytów, pod zastaw akcji z obowiązekiem zwrotu w 24-48h po żądaniu.
7 Października 2008 o 22:07
wreszcie sensowny i merytoryczny tekst a nie pseudoekonomiczne bełkoty lewickich
7 Października 2008 o 22:44
@FundProt
brak jakiejkolwiek interwencji państwa doprowadza do monopolizacji -ot taka typowa cecha kaptalizmu. Poznało się na niej USA (i zainterweniowało rozbijając monopole choćby IT&T), poznało i UE (i zainterweniowało skutecznie gnębiąc choćby oligopole telefonii komórkowej).
Ale zanim USA się spostrzegło, o co chodzi- to właśnie dominacja Rotschildów była EFEKTEM WOLNEGO RYNKU!
Wychwalając bezkrytycznie wolny rynek wychwalają mikoluby również jego niedomagania (np. niedoregulowanie skutkujące monopolizacją), które były przyczyną zarówno kryzysu lat 20 jak i obecnego.
“A największa wina była wśród frajerów, którzy brali pożyczkę, pod zastaw akcji, pożyczkę, której zwrot mógł być zażądany ot tak, i musiał być zakończony w ciągu 24-48h.”
To już absolutnie kuriozalne zdanie. Jak można jednym tchem wychwalać pod niebiosy wolny rynek i zarazem osoby pełnymi garściami z niego czerpiące nazywać winnymi tego, że jego działanie spowodowało katastrofę gospodarczą?
Albo inaczej- gdyby państwo amerykańskie doszło do wniosku, że owi frajerzy stanowią takie zagrożenie, jakie faktycznie wygenerowali, to czy doktrynka mikkolubów dopusciłaby mozliwość interwencji? Czy wręcz przeciwnie - niech się wali pali, byleby nasza doktrynka cały czas była aktywna- mniejsza o skutki?
7 Października 2008 o 23:47
Przykro mi to mówić chłopaki, ale @Wymagany ma rację jak w mordę strzelił.
Monopol Rotschildów powstał na wolnym rynku, a nie kontrolowanym przez państwo.
Główna wada wolnego rynku to to, że niektórzy jego gracze stają się z czasem zbyt potężni (monopol / oligopol) i zaczynają sterować tym rynkiem, co przekłada się na to że nie jest on już wolny…. błędne koło.
Przykłady:
- Wymieniona wyżej rodzina Rotschildów
- Microsoft / Windows
- Monsanto (producent 90% całej żywności genetycznie modyfikowanej [GMO] i znacznej części nasion / preparatów do oprysków na świecie)
Takich przykładów jest mnóstwo, a takie monopole / oligopole / dominanci powstają często zupełnie bez interwencji państwa.
8 Października 2008 o 01:16
“Monopol Rotschildów powstał na wolnym rynku, a nie kontrolowanym przez państwo.”
Jak dotąd jeszcze nie zaistniał kraj, w którym panowałby kapitalizm wolnorynkowy.
Jak kiedyś zaistnieje (w co wątpię) to wtedy zobaczymy czy w kapwolu możliwe jest zaistnienie monopolów. Na razie mamy i mieliśmy kraje z gospodarką regulowaną przez państwo, które w jakimś stopniu poprzez swoje interwencje i regulacje wypaczało i wypacza jej właściwy kształt i bieg jej rozwoju.
Gospodarka to suma elementów i współzależności, które łączą te elementy.
Jeden zmieniony element (np. w wyniku jakiejś państwowej interwencji) może doprowadzić do zmiany innych elementów, które mogą doprowadzić np. do powstania jakiegoś monopolu, np. naftowego bądź bankowego bądź kryzysu np. finansowego lub przemysłowego.
Jedna interwencja może zrodzić następne. A następne - kolejne.
8 Października 2008 o 01:28
“A największa wina była wśród frajerów, którzy brali pożyczkę, pod zastaw akcji, pożyczkę, której zwrot mógł być zażądany ot tak, i musiał być zakończony w ciągu 24-48h.”
To już absolutnie kuriozalne zdanie. Jak można jednym tchem wychwalać pod niebiosy wolny rynek i zarazem osoby pełnymi garściami z niego czerpiące nazywać winnymi tego, że jego działanie spowodowało katastrofę gospodarczą? ”
Zdanie wcale nie jest kuriozalne, chodziło po prostu o to, że winny jest brak rozsądku. Podobnie jak obecnie, winni są przede wszystkim nierozsądni bankierzy, jak również nierozsądni urzędnicy którzy obniżyli stopy procentowe.
“Monopol Rotschildów powstał na wolnym rynku, a nie kontrolowanym przez państwo”
Zgadza się, wolny rynek stwarza możliwości powstawania monopolów kontrolujących rynek. Tym nie mniej, jest to możliwe wyłącznie na krótką metę, monopole upadają i to nie ulega kwestii. I bardzo dobrze że wielkie banki kontrolujące “globalne rynki finansowe” upadają. Dają tym samym miejsce nowym. Zawsze jest tak, że gdy jedni tracą, inni zyskują.
8 Października 2008 o 01:32
“Kolejny gigantyczny kryzys w 1929 roku tez występował w warunkach czystego wolnego rynku, przy pieniądzu opartym na złocie.”
Jakoś nie chce mi się w to wierzyć, żeby banki w XX wieku były na tyle uczciwe, żeby produkować banknoty stosownie do ilości posiadanego w skarbcu kruszcu. Raczej robiły tak, że zaniżały wys. stóp % i zwiększały ilość banknotów ponad ilość posiadanego kruszcu. Efekt był taki, że kredyty były tanie a ludzie nieświadomi niczego posługiwali się banknotami nie mającymi pokrycie w kruszcu.
No bo np. w Niemczech przedhitlerowskich inflacja była wysoka i wątpliwe jest, żeby Niemiaszki sprowadziły do swojego kraju tysiące ton złota. Inflacja przedhitlerowska to właśnie efekt naddruku banknotów.
8 Października 2008 o 01:36
trockisto !!! Arabowie nie uznają “odsetek” od kapitału, ale dokonują takich kalkulacji zysku, że wychodzi to tak, jakby LICZYLI odsetki !!! To się tylko inaczej nazywa, ale sens jest ten sam !!! Poczytaj sobie o sukuk i shariacie …
Nie da się nie uwzględniać odsetek od kapitału !!! Bo to jest wręcz ISTOTA kapitału !!!
Można na “gówno” mówić “perfumeria”, lub odwrotnie, ale to w niczym nie zmieni ISTOTY tych dwóch różnych obiektów …
8 Października 2008 o 01:58
“Te same były WOLNORYNKOWE zasady owczego pędu - akcje drożały, to ludzie brali kredyty (w złotej walucie!!!) na zakup coraz droższych akcji, a banki (bez interwencji banków centralnych) dawały coraz więcej kredytów pod zastaw drożejących akcji - bo i bankierzy, i pożyczkobiorcy w warunkach czystego WOLNEGO RYNKU błędnie uznali, że hossa będzie trwała wiecznie.
Brak interwencji spowodował ogromny ogólnoświatowy krach.””
Myślę że z tymi akcjami było tak jak teraz z nieruchomościami. Kredyty potaniały (naddruk banknotów) to ludzie pozaciągali się u bankierów i wykupili akcje (tak jak teraz nieruchomości). Gdy akcje osiągnęły szczyt swojej ceny, wtedy ich wartość zaczęła spadać. To spowodowało panikę i wraz z runem na banki spowodowało ogólnoświatowy kryzys.
To nie brak interwencji państwa (BC) był przyczyną kryzysu tylko tani kredyt (naddruk banknotów), a raczej nieuczciwość bankierów.
Wielki kryzys tylko wyczyścił rynek z nieuczciwych banknotów.
“akcje drożały, to ludzie brali kredyty (w złotej walucie!!!)”
W kruszcu brali nieliczni, większość raczej w banknotach, które rzekomo miało pokrycie w kruszcu.
8 Października 2008 o 02:41
@arnold, @logik
Tak, mahometanie nie uznaja procentu od porzyczonych pieniedzy- oni dostaja procent od zyskow wypracowanych przez porzyczone pieniadze.
> i bardzo dobrze. jeśli nie wypracują zysku to cóż, zmienia się sytuacja.
_____________
Tak samo jak akck=jonariusz dostaje dywidende bedaca dystrybucja zysku przesiebiorstwa, w ktore zainwestowal.
> to również można zaakceptować
_____________
Argumen przeciwko Wall Street jak znalaz, trockisto od siedmiu bolesci.
1> bez sensu odpowiedź na mój komentarz. Jeśli coś jest w zgodzie z TORĄ, BIBLIĄ, KORANEM to w czym rzecz? pisałem o chciwości i robieniu pieniędzy z pieniędzy. TO zasadnicza rożnica wzgędem robienia pieniędzy z pracy, bo rzeczywistą wartością jest ta ostatnia. Jeśli więc ją mijamy pozostaje nam SZTUKA DLA SZTUKI!!!
PIENIĄDZE nie produkują PIENIĘDZY tylko PRACA, kapitalisto od siedmiu boleści!!!!
2> jeśli piszesz o mnie “trockisto” to racz użyć sformułowania LEJBA-BRONSTEJNISTO!!! Niemam nic wspólnego z trockizmem, a jedynie chcę odkłamać POLSKIE nazwisko od paskudnej ideologii. Nie bez przyczyny bronstein zmienił nazwisko po przejęciu za bezcen majątku polaka. Jeśli więc jesteście Polakami to winniście walczyć z kłamliwym nazywaniem HITLEROWSKICH obozów zagłady POLSKIMI, i ZYDOWSKICH (bronstein) ideologii POLSKIMI (trocki)
8 Października 2008 o 02:58
Korwin powiada “jesteście państwo stale okłamywani” ja powiem jesteście forumowicze porąbani skoro żaden nie dostrzega złodziejskiego triku bankierów. Wszyscy widzą państwo-prywatny.. kto winien?! Państwo zostało SPRYWATYZOWANE! Dla przekory nazywa się demokracją tak żeby nie było winnego, a odpowiedzialni są WYBORCY. za żydomasonem powiem chłe chłe chłe!
KAżdy z was widzę chętnie zarobiłby na giełdzie, ale żaden nie zainwestuje w firmę wujka czy sąsiada, bo można stracić. Na tym polega złodziejstwo, giełda jest anonimowa, kowalskich wielu a kulczyków mało.
Pan X dobrze napisał, te dysputy liberałów konserwatywnych tworzą z nich po trosze socjalistów i na odwrót, jak zmiany w usa i rosji po wymianie agentów-prezydentów.
8 Października 2008 o 07:47
Krach czy zwycięstwo socjalizmu na Wall Street?…
Wszyscy rozpisują się o kryzysie na rynkach finansowych, jego przyczynach i skutkach. W Dzienniku znalazłem tezę, że „gdy ceny nieruchomości zaczęły spadać, coraz więcej ludzi nie było w stanie spłacać kredytów”!…
8 Października 2008 o 08:10
@libacja
“Jak dotąd jeszcze nie zaistniał kraj, w którym panowałby kapitalizm wolnorynkowy.”
Heh, argument identyczny jak te zagorzałych komunistów… Socjalizm/komunizm to zbrodniczy i nieefektywny ekonomicznie system? Kazdy to wie a historia dodatkowo to potwierdziła? Gdzie tam, dla takiego delikwenta “Jak dotąd jeszcze nie zaistniał kraj, w którym panowałby prawdziwy komunizm”. Gratuluje towarzystwa!
Dodatkowy Twój błąd to założenie, że monopolizacja jest efektem interwencji. Jest wręcz przeciwnie. Jest ona efektem niedomagań wolnego rynku, niestety :(.
@ubaba
“Zgadza się, wolny rynek stwarza możliwości powstawania monopolów kontrolujących rynek. Tym nie mniej, jest to możliwe wyłącznie na krótką metę, monopole upadają i to nie ulega kwestii.”
Wręcz przeciwnie- ulega. Monopole, jesli nie są rozbijane przez Pańswo (co jest interwencjonizmem!) mają się nad wyraz dobrze.
8 Października 2008 o 08:13
@FundProt:
“Cytat z mającego braki w historii i logiki Pana
“Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki””
Chłe, chłe - nielogicznie bredzący mikkolub nawet nie widzi, że jego wpis w potwierdza to to pisałem, co za głupki te mikkoluby:
“I słusznie, nie wspomniał tu o braku centralnego banku tutaj. Był zaś bank o znaczącej pozycji.
Bowiem bank Rotschildów udzielał pożyczek innym bankom pod zastaw drożejących akcji”
No przeciez właśnie o tym pisałem - że żaden bank centralny, żadne państwo, żadne drukowanie pieniędzy (pieniądz mial pokrycie w złocie) - lecz w pełni prywatne, niezależne banki (i prywatni inwestorzy kupujący akcje za pożyczone od banku pieniądze) byli winni megakryzysowi z roku 1929 - czyli WINNY BYŁ WOLNY RYNEK!!!!!!!! - o czym pisałem.
————–
“A największa wina była wśród frajerów, którzy brali pożyczkę, pod zastaw akcji, pożyczkę, której zwrot mógł być zażądany ot tak, i musiał być zakończony w ciągu 24-48h.”
No wlaśnie o tym pisalem, mikkolubie nierozgarnięty.
Winę za kryzys 1929 ponosił WOLNY RYNEK - jedną ze stron wolnego rynku byli frajerzy biorący pożyczki.
————
“To akrat świadczy o niestabilności pieniądza wtedy już całkowicie oficjalnie fiducjarnego.
Aby wykazać niestaliblność złota, należało by pokazać wahania jego ceny w czasach, kiedy ilość złota używanego jako Waluty, kiedy ilość tego złota się nie zmieniała”
Sęk w tym mikkolubie, że ilość zlota w obrocie zawsze się zmieniała - lecz w przeciwieństwie do zmieniającej się ilości pieniądza “fiducjarnego” - zmian tych nie dało się kontrolować. Wystarczył import złota i srebra z Ameryki przez Hiszpanów - i waluta kruszcowa traciła na wartości na łeb, na szyję.
Potężny władca potężnego państwa - Mieszko I miał w swoim skarbcu tylko ok. 100 kg srebra, złota prawie wcale. Tyle to mogę sobie dziś kupić ja, skromny żydomason. Czy to dowodzi, że jestem bogatszy od potężnego władcy???
Niiiiiieeeeee - to srebro tak straciło na wartości!!!!!
A twoje idiotycznie bajdurzenie, że spadek cen złota z 1200 USD do 230 USD dowodzi słabości pieniądza “fiducjarnego”, w sytuacji, gdy i dolar odnotowywał spadek wartości - jest po prostu bredzeniem durnego mikkoluba.
Gdyby tak było, jak pieprzysz - to złoto by drożało względem dolara, a nie taniało i to aż tak drastycznie.
Oczywiście mikkolub nie zna przyczyn tego spadku cen złota - a po prostu wzrastało wydobyćie złota na świecie i zdychające ZSRR rozpaczliwie rzucało na rynek swoje rezerwy złota, doprowadzając do spadku jego wartości.
—————–
“Kiedyś mieliśmy do czynienia z deflacją, bez problemów, co było źródłem dobrobytu, zwiększającej się liczby ludności, przy stałej liczbie pieniędzy.
A teraz mamy wiecznie inflację, przy znacznie powiększającej się liczbie ludności, i technologii XXIw.”
Bredzisz - deflacja w Europie była krótko, w średniowieczu (nie przez całe) i przez kawałek XIX wieku. Pozostały czas był inflacyjny. Inflacja wynikała z wydobywania kruszców, fałszowania monet, obnizania w nich zawartości kruszcu - a dopiero od niedawna inflacja jest sterowana przez banki centralne, w sposób kontrolowany, sprzyjający gospodarce.
8 Października 2008 o 08:15
@FundProt:
“Cytat z mającego braki w historii i logiki Pana
“Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki””
Chłe, chłe - nielogicznie bredzący mikkolub nawet nie widzi, że potwierdza to co pisałem, co za głupki te mikkoluby:
“I słusznie, nie wspomniał tu o braku centralnego banku tutaj. Był zaś bank o znaczącej pozycji.
Bowiem bank Rotschildów udzielał pożyczek innym bankom pod zastaw drożejących akcji”
No przeciez właśnie o tym pisałem - że żaden bank centralny, żadne państwo, żadne drukowanie pieniędzy (pieniądz mial pokrycie w złocie) - lecz w pełni prywatne, niezależne banki (i prywatni inwestorzy kupujący akcje za pożyczone od banku pieniądze) byli winni megakryzysowi z roku 1929 - czyli WINNY BYŁ WOLNY RYNEK!!!!!!!! - o czym pisałem.
————–
“A największa wina była wśród frajerów, którzy brali pożyczkę, pod zastaw akcji, pożyczkę, której zwrot mógł być zażądany ot tak, i musiał być zakończony w ciągu 24-48h.”
No wlaśnie o tym pisalem, mikkolubie nierozgarnięty.
Winę za kryzys 1929 ponosił WOLNY RYNEK - jedną ze stron wolnego rynku byli frajerzy biorący pożyczki.
————
“To akrat świadczy o niestabilności pieniądza wtedy już całkowicie oficjalnie fiducjarnego.
Aby wykazać niestaliblność złota, należało by pokazać wahania jego ceny w czasach, kiedy ilość złota używanego jako Waluty, kiedy ilość tego złota się nie zmieniała”
Sęk w tym mikkolubie, że ilość zlota w obrocie zawsze się zmieniała - lecz w przeciwieństwie do zmieniającej się ilości pieniądza “fiducjarnego” - zmian tych nie dało się kontrolować. Wystarczył import złota i srebra z Ameryki przez Hiszpanów - i waluta kruszcowa traciła na wartości na łeb, na szyję.
Potężny władca potężnego państwa - Mieszko I miał w swoim skarbcu tylko ok. 100 kg srebra, złota prawie wcale. Tyle to mogę sobie dziś kupić ja, skromny żydomason. Czy to dowodzi, że jestem bogatszy od potężnego władcy???
Niiiiiieeeeee - to srebro tak straciło na wartości!!!!!
A twoje idiotycznie bajdurzenie, że spadek cen złota z 1200 USD do 230 USD dowodzi słabości pieniądza “fiducjarnego”, w sytuacji, gdy i dolar odnotowywał spadek wartości - jest po prostu bredzeniem durnego mikkoluba.
Gdyby tak było, jak pieprzysz - to złoto by drożało względem dolara, a nie taniało i to aż tak drastycznie.
Oczywiście mikkolub nie zna przyczyn tego spadku cen złota - a po prostu wzrastało wydobyćie złota na świecie i zdychające ZSRR rozpaczliwie rzucało na rynek swoje rezerwy złota, doprowadzając do spadku jego wartości.
—————–
“Kiedyś mieliśmy do czynienia z deflacją, bez problemów, co było źródłem dobrobytu, zwiększającej się liczby ludności, przy stałej liczbie pieniędzy.
A teraz mamy wiecznie inflację, przy znacznie powiększającej się liczbie ludności, i technologii XXIw.”
Bredzisz - deflacja w Europie była krótko, w średniowieczu (nie przez całe) i przez kawałek XIX wieku. Pozostały czas był inflacyjny. Inflacja wynikała z wydobywania kruszców, fałszowania monet, obnizania w nich zawartości kruszcu - a dopiero od niedawna inflacja jest sterowana przez banki centralne, w sposób kontrolowany, sprzyjający gospodarce.
8 Października 2008 o 12:32
“Jedyne, do czego mozna się doczepić w przypadku FED - to nie są SAME interwencje, lecz interwencje GŁUPIE i brak interwencji MĄDRYCH.
Gdy już kilka lat temu ilość kredytów zaczynała nadmiernie rosnąć - FED nie podwyższył stóp procentowych, lecz je dalej obniżał lub pozostawiał bez zmian.”
Aż ciśnie się na usta pytanie - DLACZEGO nie podniesiono stóp procentowych? Zrobienie tego być może uchroniłoby rynek przed krachem a jednaj owi geniusze tego nie zrobili!
Otóż to nie jest kwestia mądrości ani głupoty - po prostu FED opierał się na opiniach “ekspertów” od makroekonomii, którzy przewidywali niekończącą się hossę, a robili tak z chciwości a nie z z głupoty, oni na tym zarabiają wielkie pieniądze - na wieszczeniu świetlanej przyszłości, na prognozach pesymistycznych źle się zarabia! To sam fakt istnienia makroekonomii i makroekonomistów jest winny kryzysom.
Jeśli zaś chodzi o kryzys z pierwszego półwiecza, to wystarczyłby bat na tego rodzaju oszustów. Takie przepisy dzisiaj istnieją - prawo antymonopolowe i surowe kary za manipulowanie akcjami i finansami skłaniają wielu potencjalnych oszustów do zastanowienia się nad tym - czy warto? Problem polega na tym, że państwowa kontrola nad finansami jest całkowicie bezkarna i dlatego jest zła. Wszystkie banki oferujące domy bezrobotnym działały “w dobrej wierze” i nie mozna im nic zarzucić, a wszystkiemu sa winni ekonomiści, którzy z całą pownością nie działali w dobrej wierze, ale zgodnie z prawem!
8 Października 2008 o 12:53
Złota myśl gilgalada na dziś:
“To sam fakt istnienia makroekonomii i makroekonomistów jest winny kryzysom.”
Złota mysl gilgalada na jutro:
To sam fakt istnienia meteorologii i meteorologów winny jest gradobiciu
?
8 Października 2008 o 13:04
@ Awanturnik
Choćbyś nie wiem jak krzyczał, to prawdy nie zagłuszysz.
“Kolejny gigantyczny kryzys w 1929 roku tez występował w warunkach czystego wolnego rynku, przy pieniądzu opartym na złocie. Te same były WOLNORYNKOWE zasady owczego pędu - akcje drożały, to ludzie brali kredyty (w złotej walucie!!!) na zakup coraz droższych akcji, a banki (bez interwencji banków centralnych) dawały coraz więcej kredytów pod zastaw drożejących akcji - bo i bankierzy, i pożyczkobiorcy w warunkach czystego WOLNEGO RYNKU błędnie uznali, że hossa będzie trwała wiecznie.
Brak interwencji spowodował ogromny ogólnoświatowy krach.”
Kryzys w 1929 roku winą wonego rynku!? Hehe dawno się tak nie uśmiałem. No cóż widać od razu, że mamy do czynienia z nieukiem i lewakiem. Takie pierdzielenie to może jest dobre w jakiejś zadymionej lewackiej kawiarence, ale wśród ludzi, którzy liznęli coś niecoś normalnej ekonomii(czytaj nie marksistowskiej czy nie keynesowskiej) takie coś może tylko budzić uśmiech politowania.
Więc wyjaśnijmy nieścisłości: Wielki Kryzys był wywołany po pierwsze rozdętą przez państwo ekspansją kredytową w latach 20-tych, co wywołało nadkonsumpcję i złe inwestycje. A sam kryzys byłby tylko zwykłą recesją i nie trwałby tak długo i nie byłby tak dotkliwy, gdyby państwo nie postanowiło “naprawić” rynku - czyli sterować cenami i płacami, utrudniać samooczyszczenie rynku(poprzez zapobieganiu bankructwom i zwalnianiu pracowników), zwiększając wydatki budżetowe(powodując efekt wypychania), podnosząc podatki(komplikując i tak już ciężką sytuację przedsiębiorstw) i wbrew pozorom również pompując pieniądze w system bankowy(stopa procentowa została obniżona aż do 1,5%!). Wszystko to zgodnie z regułą przekory wywołało efekt odwrotny do zamierzonego.
Ludwig von Mises przewidział ten kryzys jako jeden z niewielu. Tylko czy Pachciarz w ogóle wie kto to był L. von Mises i co to jest szkoła austriacka?
Dodać jeszcze można, że M. Friedman w jednej ze swoich prac (bodajże “Monetary History of U.S.) stwierdził i udowodnił, że praktycznie każdy większy kryzys gospodarczy w latach 1867-1960 został wywołany przez interwencjonizm państwa.
Także douczcie się wreszcie towarzyszu, bym nie musiał tłumaczyć wam podstaw. Wtedy pogadamy.
“Mikkolubstwo pieprzy, że pieniądz złoty jest bardziej bezpieczny.
G… prawda.
Złoto zmienia swoją wartość jeszcze gwałtowniej od papierowego, “fiducjarnego” dolara - np. w latach 70-tych cena uncji złota doszła do 1200 USD, Na początku XXI wieku spadła do 230 USD, by w kolejnych latach znów podskoczyć w okolice 1000 USD.”
Złoto jest świetną ochroną przed inflacją w czasie kryzysu - w czasie prosperity już niekoniecznie. No i oczywiście też jest towarem podlegającym wycenie na rynku. Tu jednak chodzi o coś innego towarzyszu - o towar, na którym będzie oparty pieniądz, by państwo i banki nie mogły tym pieniądzem zbytnio manipulować i zwiększać zbytnio jego podaży. Czy to będzie pszenica, diamenty, ropa, srebro, złoto czy cokolwiek innego to kwestia wtórna. W toku historii rynek stwierdził, że złoto nadaje się do tego z wielu względów najbardziej. Historia mówi nam też, że każdy pieniądz “fiducjarny” kończy tak samo.
“Natomiast MĄDRZE (!!!!!!) ustalane przez banki centralne stopy procentowe stanowią dobry bufor dla wyżej wymienionych głupich, stadnych decyzji bankierów i pożyczkobiorców - jest to możliwe tylko przy pieniądzu “fiducjarnym”.
Podwyższanie stóp procentowych przy nadmiernej ilości kredytów powoduje spadek ilości nowych kredytów. Co powiduje stabilizację. I odwrotnie - gdy ilość nowych kredytów (zwłaszcza inwestycyjnych) zaczyna spadać grożąc zastojem gospodarki - MĄDRY bank centralny stopy procentowe obniża.
Jedyne, do czego mozna się doczepić w przypadku FED - to nie są SAME interwencje, lecz interwencje GŁUPIE i brak interwencji MĄDRYCH.
Gdy już kilka lat temu ilość kredytów zaczynała nadmiernie rosnąć - FED nie podwyższył stóp procentowych, lecz je dalej obniżał lub pozostawiał bez zmian.”
To samo słyszeliśmy za komuny. Wolny rynek to chaos, za to państwo wszystko mądrze zaplanuje, policzy i zrobi lepiej. Więc jak socjalizm się walił, to nie była to wina systemu, tylko “wypaczeń”.
I tu towarzyszu pies pogrzebany. W teorii państwo wszystko będzie cudownie planować i kontrolować. W praktyce nie jest w stanie zastąpić rynku. Pieniądz to tylko kolejny przykład, że centralne planowanie nigdy wolnego rynku nie zastąpi. Państwo manipuluje pieniądzem na całego praktycznie od XX wieku(a im dalej tym gorzej) i o dziwo wiek XX był okresem niespotykanych nigdy wcześniej w historii wielkich kryzysów gospodarczych. Dziwny zbieg okoliczności…
“a dopiero od niedawna inflacja jest sterowana przez banki centralne, w sposób kontrolowany, sprzyjający gospodarce.”
Rezultatem tej “sprzyjającej gospodarce inflacji” jest Wielki Kryzys, stagflacja lat 70-tych, upadek systemu z Bretton Woods i pękające co kilka lat bańki spekulacyjne. Same cudowne efekty…
I dziwnym zbiegiem okoliczności taka inflacja, jak w wieku XX, gdy państwa na dobre dorwały się do kontroli pieniądza, nie widzieliśmy w dziejach. Po zarzuceniu standardów złota i upadku systemu z Bretton Woods tempo przyrostu podaży pieniądza i jego ciągła utrata wartości jeszcze bardziej przyspieszyły. To zapewne kolejny zbieg okoliczności.
8 Października 2008 o 13:06
2> jeśli piszesz o mnie “trockisto” to racz użyć sformułowania LEJBA-BRONSTEJNISTO!!! Niemam nic wspólnego z trockizmem, a jedynie chcę odkłamać POLSKIE nazwisko od paskudnej ideologii. Nie bez przyczyny bronstein zmienił nazwisko po przejęciu za bezcen majątku polaka. Jeśli więc jesteście Polakami to winniście walczyć z kłamliwym nazywaniem HITLEROWSKICH obozów zagłady POLSKIMI, i ZYDOWSKICH (bronstein) ideologii POLSKIMI (trocki)
8 Października 2008 o 13:55
Trocki Syberyjski :)
pewnie pisałeś kiedyś na forum T.Lisa?.Mówią ze STD nie istnieje ale robią wszystko żeby udowodnić że jest. A jedynym ratunkiem na wszelki bałagan
cyfrowy anioł lub jak kto woli cyfrowa obroża i jeden rząd.Matrix się śni
8 Października 2008 o 20:34
@Matt:
Bredzenie mikkolubnego głupka, który za mędrca chce uchodzić:
“Wielki Kryzys był wywołany po pierwsze rozdętą przez państwo ekspansją kredytową w latach 20-tych”
Bredzący mikkolub nie wie, że państwo amerykańskie przed 1929 rokiemw żaden sposób nie rozdymało ekspansji kredytowej. Ani państwo nie udzielało kredytów, ani ich nie gwarantowało.
Także douczcie się wreszcie towarzyszu mikkolubie, bym nie musiał tłumaczyć wam podstaw. Wtedy pogadamy.
——————
“Tu jednak chodzi o coś innego towarzyszu - o towar, na którym będzie oparty pieniądz, by państwo i banki nie mogły tym pieniądzem zbytnio manipulować i zwiększać zbytnio jego podaży.”
I złoto durnoto mikkolubna doskonale nadaje się do manipulacji i zwiekszania podaży. Wystarczy rzucić na rynek giełdowy państwowe rezerwy złota - i ceny złota (liczone w wartości towarów) spadają. A potem złoto skupować - i ceny złota rosną.
Doucz sie mikkolubie.
—————-
“To samo słyszeliśmy za komuny. Wolny rynek to chaos, za to państwo wszystko mądrze zaplanuje, policzy i zrobi lepiej. Więc jak socjalizm się walił, to nie była to wina systemu, tylko “wypaczeń”.”
Mikkolubstwo durnowate nie widzi innych możliwości jak porypane skrajności - albo totalna kontrola, albo zupełne bezhołowie.
Przypomina to spór porypanych konowałów - konował socjalistyczny pierdzieli - trzeba dać choremu na zapalenie płuc trzy kilogramy atybiotyku. Konował mikkistyczny - nie dawać go wcale.
A lekarz Normalny poleca dać właściwą dawkę jeden gram - i pacjent zdrowieje. Pacjenci konowałów mikkistycznych i socjalistycznych umierają.
—————-
“a dopiero od niedawna inflacja jest sterowana przez banki centralne, w sposób kontrolowany, sprzyjający gospodarce.”
Rezultatem tej “sprzyjającej gospodarce inflacji” jest Wielki Kryzys”
W czasie Wielkiego Kryzysu nie było kontrolowanej inflacji - pieniądz był oparty na złocie, niedouku.
8 Października 2008 o 20:44
Czasami to ja nawet próbuje przeczytac co piszesz, ale się nie da, a niby to Mikke jest wulgarny względem swoich rozmówców. Ciekawe…
8 Października 2008 o 20:55
Gość z wpisu 44 to wyjątkowy głupek.rozpoczęcie dyskusji z nim to wytykanie kretynizmów , i to bez końca. Dlatego głupku dam ci dobrą radę :zamiast tracić czas na epatowanie głupotą w tym miejscu , przeczytaj jakąś książkę.Nie powiem co polecam bo zaraz odpowiesz że to znasz, i ze to jest głupie . Dlatego proponuję : przeczytaj jeszcze raz Keynesa. Następnie powiedz nam jakie głupstwa tam znalazłeś. Wtedy może zechcę z tobą pogadać
8 Października 2008 o 20:57
Jeszcze jedno : zaznacz na wstępie że piszesz o Keynesie , bo innych twoich wypocin nie będę czytał
8 Października 2008 o 20:59
Hehe jak przeczytałem to też od razu Keynes przyszedł mi do głowy, trudno nie skojarzyc.
9 Października 2008 o 00:30
Mam wrażenie, że Banki w USA udzielały kredytów hipotecznych na innych zasadach niż nasze.
2 lata temu sprzedawałem nieruchomość znacnzej wartości.
Jako zabezpieczenie tej transakcji która była kupiona w kredycie, wystąpiła sama nieruchomość i jescze dwie inne nieruchomości razem lekko licząc 300 procent wartości transakcji. Nie wyobrażam sobie żeby bank na tym stracił.
Widać Amerykanie byli jakoś lepiej przez banki traktowani.
Teraz są problemy chyba spowodowane polityką kredytową banków.
Wspieranie finansowe banków które nam nic za darmo nie dają w formie bezzwrotnych zapomóg oznacza postawienie ekonomii na głowie.
Ciekawe co zrobią Chińczycy którzy ciężko zapracowali na 500 miliardów nadwyżki dewizowej. Okazuje się że taką sumę można dostać od USA w prezencie.
9 Października 2008 o 01:03
@36
““Zgadza się, wolny rynek stwarza możliwości powstawania monopolów kontrolujących rynek. Tym nie mniej, jest to możliwe wyłącznie na krótką metę, monopole upadają i to nie ulega kwestii.”
Wręcz przeciwnie- ulega. Monopole, jesli nie są rozbijane przez Pańswo (co jest interwencjonizmem!) mają się nad wyraz dobrze.”
Tak tylko państwo żyje w symbiozie z Monopolem.
Sponsorowanie kampanii wyborczych przez korporacje w zamian zamówienia publiczne od państwa i prawo blokujące małych a faworyzujące dużych - certyfikaty, koncesje itd. w królestwie oczywiście jest to nie do pomyślenia bo królowi korporacja zwisa i powiewa.
Monopol jest jak wielkie stare drzewo w dżungli, spróchniałe i puste w środku w końcu pada robiąc miejsce dla młodych drzew.
9 Października 2008 o 07:21
Z monopolami ciężka sprawa, tutaj dużo do powiedzenia ma ustrój polityczny.
9 Października 2008 o 09:25
@borygo
“Tak tylko państwo żyje w symbiozie z Monopolem.
Sponsorowanie kampanii wyborczych przez korporacje w zamian zamówienia publiczne od państwa i prawo blokujące małych a faworyzujące dużych - certyfikaty, koncesje itd. w królestwie oczywiście jest to nie do pomyślenia bo królowi korporacja zwisa i powiewa.”
Niestety, nie ma pan racji. Dla Państwa monopol to zagrożenie. Z tej prostej przyczyny, że nieoptymalnie (z punktu widzenia Państwa oraz jego obywateli) dysponuje pieniędzmi, które uzyskuje z uwagi na swoją uprzywilejowaną pozycję.
Monopol moze być uzyteczny dla sprzedajnych władców. Bo duzo łatwiej kręcić lody z jednym potężnym organizmem, niż z wieloma mniejszymi. Dużo trudniej tez wtedy to zauwazyć (bo nie ma porównania). No i zawsze mozna zasunąć wyborcom bajke o “strategicznym znaczeniu” danego monopolu, jak to robi np. imć Kaczyński (oczywiscie nie tylko on).
Słowem monopol w zamian za mozliwośc pasożytowania na obywatelach może płacić władcy pieniądze. I wielu władców to “łyka”. Bez wzgledu na formę rządów- król tak samo potrzebuje pieniędzy jak polityk demokratyczny. Może, wbrew temu co pan napisał, w demokracji ryzyko istnienia takiego zjawiska jest mniejsze niz w satrapii, gdyż istnieje jakakolwiek mozliwość kontroli społecznej nad władcą (poprzez wybory).
Potwierdzeniem powyższej tezy jest choćby rabunkowa gospodarka surowcami dokonywana przez dogadane z lokalnymi “królami” koncerny w Afryce.
P.S. I to własnie dlatego to w demokracjach (amerykańskiej, europejskich) walczy się z monopolami metodami prawnymi i interwencjonizmu państwowego. I, dla społeczeństw oraz gospodarek- to dobrze.
9 Października 2008 o 10:22
monopole rzeczywiście są poważnym zagrożeniem dla wolnego rynku, w niektórych przypadkach mogą być niezbędne interwencje państwa, ale to powinny być interwencje doraźne i niezwykle rzadkie, poza tym państwo moze się nie mieszać i wszystko będzie grać
a wracając do złota:
“I złoto durnoto mikkolubna doskonale nadaje się do manipulacji i zwiekszania podaży. Wystarczy rzucić na rynek giełdowy państwowe rezerwy złota - i ceny złota (liczone w wartości towarów) spadają. A potem złoto skupować - i ceny złota rosną.”
Rzecz w tym, ze złoto nie jest papierkiem, ale przedmiotem wartościowym, a rzucając rezerwy złota na rynek nie byłaby to manipulacja wartością złota, lecz towarów(ale tylko niektórych!). Nie ma takiej możliwości, by wykupywać po równo wszystkie towary, w zasadzie takie manipulacje miałyby sens tylko i wyłącznie na surowcach naturalnych, a ponadto taki proces nie byłby odwracalny - koszty pośrednictwa, magazynowania, straty, niszczenie towarów etc. byłyby ogromne. Tak więc wpływ takiej manipulacji na ceny normalnych towarów konsumpcyjnych byłby niewielki.
To są oczywiście tylko teoretyczne rozważania, ja osobiście nie znam nikogo, kto wolałby chodzić ze złotem w kieszeniach zamiast papierków…
9 Października 2008 o 11:51
“państwo amerykańskie przed 1929 rokiemw żaden sposób nie rozdymało ekspansji kredytowej. Ani państwo nie udzielało kredytów, ani ich nie gwarantowało.”
Państwo poprzez FED ustalało wys. stóp % a to wystarczyło, żeby potaniał kredyt i nastąpiła jego ekspansja. Banki mogły wtedy dodrukowywać banknoty ponad ilość posiadanego kruszcu. Amerykanie dostali do rąk banknoty, które nierzadko NIE MIAŁY POKRYCIA W KRUSZCU.
To dlatego Hoover a później Roosevelt zakazał Amerykanom nawoływania do runów na banki oraz pozwolił bankom na niewypłacanie pieniędzy - kruszcu (tzw. wakacje bankowe).
9 Października 2008 o 14:32
W zasadzie nie ma o czym dyskutować. Pan Gwiazdowski napisał to, co normalni wiedzą od zawsze: socjalizm to najbardziej oszukańczy i demoralizujący, a w efekcie zbrodniczy, ustrój polityczny w historii świata. Tam gdzie pojawia się socjalizm i za nim państwo ze swoim interwencjonizmem i zastępami wszechwiedzących i wszechwładnych urzędników, tam wcześniej czy później dojdzie do katastrofy. Demoludy a la ZSRR były pogrążone w permanentnym kryzysie, demoludy a la Zachód co jakiś czas wstrząsane są kryzysami, przy czym ich skutki są coraz groźniejsze. Ale dla socjalistów te proste obserwacje nie mają żadnego znaczenia. Problemy, które socjalizm generuje i w tym jest mistrzem niedościgłym, tłumaczą rozbuchanym kapitalizmem, a jako receptę zawsze podają więcej interwencjonizmu i socjalizmu. Gdybym nie znał cynizmu i pogardy dla człowieka jaką żywią socjaliści, pomyślałbym, że coś z ich łepetynami jest nie tak.
9 Października 2008 o 14:59
“demoludy a la Zachód co jakiś czas wstrząsane są kryzysami, przy czym ich skutki są coraz groźniejsze”
tak tak, a najgroźniejszy będzie w 1927 roku :)
Proszę podac przykład wzorcowego niedemoludu, nie wstrząsanego jak rozumiem, kryzysami.
9 Października 2008 o 15:33
@ Awatnrunik
No i towarzyszu wyszło szydło z worka. Jesteście ekonomicznym zerem. Nie mogąc pokonać przeciwnika na gruncie merytorycznym, rżniecie głupa i zapluwacie się z wściekłości, ewentualnie przemilczacie niewygodny temat, a na wykład z ekonomii odpowiadasz kilkoma bzdurnymi zdaniami. Ta żałosna odpowiedź mówi sama za siebie. Dziękuję bo sprawiliście mi towarzyszu niekłamaną satysfakcję obnażając swoją nędzę intelektualną.
“Bredzący mikkolub nie wie, że państwo amerykańskie przed 1929 rokiemw żaden sposób nie rozdymało ekspansji kredytowej. Ani państwo nie udzielało kredytów, ani ich nie gwarantowało.”
W USA od 1913 istnieje instytucja bedąca ichnim bankiem centralnym. I właśnie ona odpowiadała(i nadal odpowiada) za politykę monetarną Stanów Zjednoczonych. A błędna polityka monetarna lat 20-tych doprowadziła do Wielkiego Kryzysu. A potem państwo jeszcze go swoimi interwencjami pogłębiły i pogorszyły. I to tyle.
“I złoto durnoto mikkolubna doskonale nadaje się do manipulacji i zwiekszania podaży. Wystarczy rzucić na rynek giełdowy państwowe rezerwy złota - i ceny złota (liczone w wartości towarów) spadają. A potem złoto skupować - i ceny złota rosną.”
Aż chciałoby się zaśmiać “chłe chłe” w pachciarskim wydaniu. Poprostu mega-bełkot. Złoto nadaje się do zwiększania podaży, ale czego? Samego siebie(to by była orginalna teoria naukowa)? Czy może nadaje się do zwiększania podaży pieniądza(to już ewidentne bredzenie, pieniądz kruszcowy właśnie radykalnie zmniejsza możliwości kreacji pieniądza, bo nie da się radykalnie zwiększyć podaży złota na świecie)? Doprecyzujcie swoje bredzenie, bo zabrzmiało jak rojenie wariata.
“Mikkolubstwo durnowate nie widzi innych możliwości jak porypane skrajności - albo totalna kontrola, albo zupełne bezhołowie.”
Pieniądz jest obecnie totalnie kontrolowany przez pańswo właśnie. W kwestii pieniądza mamy obecnie centralne planowanie pełną gębą, pod nazwą banku centralnego, ustawy o legalnym środku płatniczym, itd. Po co obrażać się na fakty?
“W czasie Wielkiego Kryzysu nie było kontrolowanej inflacji - pieniądz był oparty na złocie, niedouku.”
Istniała instytucja pełniąca funkcję banku centralnego, która kontrolowała pieniądz i była odpowiedzialna za nadmierną ekspansję kredytową lat 20-tych, która wywołała depresję. Podaż pieniądza przez lata 20-te wzrosła o ponad połowę. I która potem starała się “ratować” sytuację pompując pieniądze w system finansowy. Co swoją drogą gówno dało.
9 Października 2008 o 16:02
“ustawy o legalnym środku płatniczym”
Co tam ustawa, wiekszość ludzi przyjmie zapłate również w nielegalnym srodku płatniczym (podług ustawy) czyli np w EURO, U$D czy GBP- wszystko jest kwestią kursów.
9 Października 2008 o 20:39
@gilgalad
Nie wiesz kiedy skończy się white event na forum avalonu? (Sorry za offtop, mam nadzieje że pytanie kieruje do właściwej osoby)
9 Października 2008 o 20:50
Rzeczpospolita podaje:
___________________
Roszczenia Powiernictwa Pruskiego - odrzucone
Długo oczekiwana decyzja w Strasburgu. Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił skargę Powiernictwa Pruskiego dotyczącą zwrotu majątków Niemców wysiedlonych przymusowo z Polski po II wojnie światowej.
Jak wynika z uzasadnienia orzeczenia, skarga jest bezpodstawna, gdyż państwo polskie nie sprawowało w okresie od stycznia do kwietnia 1945 roku kontroli nad terytorium, które było jeszcze częścią Niemiec. Nie może też być mowy o jakimkolwiek zadośćuczynieniu dla domagających się zwrotu swych majątków Niemców, gdyż Polska nie ratyfikowała Europejskiej Konwencji Praw Człowieka… Orzeczenie to oznacza porażkę Powiernictwa Pruskiego…
___________________
Gdyby decyzja trybunału w Strasburgu była przychylna Powiernictwu Pruskiemu, to NCzas! byłby pierwszym medium o tym piszącym. Ale “niestety” Powiernictwo przegrało i widocznie Michalkiewicza zatkało, bo : “Głoszę teorie o czwartym rozbiorze Polski, a tu taki psikus!”
10 Października 2008 o 02:44
@Matt:
No i towarzyszu mikkolubie wyszło szydło z worka. Jesteście ekonomicznym zerem. Nie mogąc pokonać przeciwnika na gruncie merytorycznym, rżniecie głupa i zapluwacie się z wściekłości, ewentualnie przemilczacie niewygodny temat. Ta żałosna odpowiedź mówi sama za siebie. Dziękuję bo sprawiliście mi towarzyszu mikkolubie niekłamaną satysfakcję obnażając swoją nędzę intelektualną.
—-
“Bredzący mikkolub nie wie, że państwo amerykańskie przed 1929 rokiemw żaden sposób nie rozdymało ekspansji kredytowej. Ani państwo nie udzielało kredytów, ani ich nie gwarantowało.”
——-W USA od 1913 istnieje instytucja bedąca ichnim bankiem centralnym. I właśnie ona odpowiadała(i nadal odpowiada) za politykę monetarną Stanów Zjednoczonych. A błędna polityka monetarna lat 20-tych doprowadziła do Wielkiego Kryzysu.
Oczywiście mikkolubny kretyn nie wie, że ta “instytucja bedąca ichnim bankiem centralnym” NIE BYŁA I NIE JEST PAŃSTWOWA, lecz PRYWATNA.
————
“I złoto durnoto mikkolubna doskonale nadaje się do manipulacji i zwiekszania podaży. Wystarczy rzucić na rynek giełdowy państwowe rezerwy złota - i ceny złota (liczone w wartości towarów) spadają. A potem złoto skupować - i ceny złota rosną.”
——-Aż chciałoby się zaśmiać “chłe chłe” w pachciarskim wydaniu. Poprostu mega-bełkot. Złoto nadaje się do zwiększania podaży, ale czego? Samego siebie”
Znów mikkolubny półgłówek nie rozumie, że dla wartości pieniądza opartego na złocie nie ilość złota w kosmosie ma znaczenie, nie ilość złota w skarbcach - lecz jego ilośc w obrocie handlowym. Gdy jakikolwiek towar (w tym i złoto) rzucisz na rynek - to jego cena spada (w innych towarach). Gdy gromadzisz ten towar wycofując go z obrotu - roŚnie.
Gdyby mikkolubny niedouk jakims cudem skupił i wycofał z obrotu cały piasek ziemski - to by ten piasek stał sie cenniejszy od złota.
Pisząc o zwiększaniu ilości złota - miałem oczywiście na myśli jego ilość w obrocie handlowym.
Taka manipulacja pieniędzem “fiducjarnym” nie jest możliwa - gdy część zostanie wycofana z obrotu - banknoty można dodrukować tanim kosztem, gdy po skupieniu przez wroga rzucona w dużych ilościach na rynek - mozna je zniszczyć i wymienić na nowy pieniądz.
—————
———-Pieniądz jest obecnie totalnie kontrolowany przez pańswo właśnie. W kwestii pieniądza mamy obecnie centralne planowanie pełną gębą, pod nazwą banku centralnego, ustawy o legalnym środku płatniczym, itd.
I bardzo dobrze - gdyby ni ta konktrola, to byś był bez przerwy oszukiwany mikkolubie - prywatni by wypuszczali prywatny pieniądz, następnie ogłaszali plajtę - i twoje papierki by nie miały żadnej wartości. Albo by fałszowano pieniądz kruszcowy, co w historii miało już miejsce tysiące razy.
———–
“Istniała instytucja pełniąca funkcję banku centralnego, która kontrolowała pieniądz i była odpowiedzialna za nadmierną ekspansję kredytową lat 20-tych, która wywołała depresję. Podaż pieniądza przez lata 20-te wzrosła o ponad połowę. ”
Wytłumacz mędrcu mikkolubny, jakim to sposobem mogła być zwiększona podaż pieniądza bez zwiększenia ilości złota, skoro pieniądz musiał mieć wtedy pokrycie w złocie?
10 Października 2008 o 09:43
Jeśli kowalski weźmie kredyt, i nie spłaci go, bo kowalski i bank podjeli zła decyzję, to kto jest winien ? No jak by nie patrzeć dwie strony muszą za to zapłacić, ale jak takich kowalskich jest 1000 to już winien jest system. Upadki i złe decyzje są impulsem do nauki i jeśli się to usprawiedliwia to g… z tej nauki jest.
10 Października 2008 o 12:58
@ Awanturnik
No pachciarzu tylko się przedrzeźniać potraficie. Nędza, nędza, nędza…
“Oczywiście mikkolubny kretyn nie wie, że ta “instytucja bedąca ichnim bankiem centralnym” NIE BYŁA I NIE JEST PAŃSTWOWA, lecz PRYWATNA.”
Nie odniosłeś się do tego, że bank centralny wywołał Wielki Kryzys. To po pierwsze.
Po drugie FED nie jest ani prywatny, ani nie jest instytucją nastawianą na zysk. Jest INSTYTUCJĄ RZĄDOWĄ. Został stworzony przez rząd i działa z mandatu władzuchny, a nie z mandatu rynku. Przewodniczący jest wybierany przez prezydenta i aprobowany przez Senat, musi się spowiadać przed Kongresem(polecam dyskusje R. Paula z B. Bernanke w Kongresie). Rada Gubernatorów również jest wybierana przez władzuchnę.
Udział prywatnych banków w tym banku centralnym jest wynikiem kompromisu z rządem(Amerykanie kiedyś bardzo nie lubili rządowej kontroli i regulacji), gdzie dopuszczono prywatne elementy.
FED jest raczej instytucją quasi-publiczną - hybrydą.
“Znów mikkolubny półgłówek nie rozumie, że dla wartości pieniądza opartego na złocie nie ilość złota w kosmosie ma znaczenie, nie ilość złota w skarbcach - lecz jego ilośc w obrocie handlowym. Gdy jakikolwiek towar (w tym i złoto) rzucisz na rynek - to jego cena spada (w innych towarach). Gdy gromadzisz ten towar wycofując go z obrotu - roŚnie.
Gdyby mikkolubny niedouk jakims cudem skupił i wycofał z obrotu cały piasek ziemski - to by ten piasek stał sie cenniejszy od złota.
Pisząc o zwiększaniu ilości złota - miałem oczywiście na myśli jego ilość w obrocie handlowym.”
Złoto oczywiście też jest towarem wycenianym na rynku. Tylko co z tego? Pieniądz towarzyszu, zrozumcie to wreszcie, jest również TOWAREM. Takim samym jak np. kartofle. Zapomnienie o źródłach pieniadza, jego historii i idei która się za nim kryje to poważne zaniedbanie. Dzisiejsze traktowanie pieniądza jako jakiegoś mitycznego liczmana oderwanego od rzeczywistości to błąd.
I zrozumcie towarzyszu jeszcze jedno - standard złota ma na celu kontrolowanie podaży pieniądza, gdyż manipulację jego podażą wywołują opłakane skutki.
“Taka manipulacja pieniędzem “fiducjarnym” nie jest możliwa - gdy część zostanie wycofana z obrotu - banknoty można dodrukować tanim kosztem, gdy po skupieniu przez wroga rzucona w dużych ilościach na rynek - mozna je zniszczyć i wymienić na nowy pieniądz.”
A odpowiedzcie mi towarzyszu na pytanie? Po co dodrukowywać? Tylko miejcie litość i nie straszcie mnie skąpymi staruchami trzymającymi pieniądze w skarpecie(jeszcze ich mendy nie chcą wydawać).
A po drugie - jest zupełnie odwrotnie. W przypadku pieniądza papierowego(wirtualnego) tu dopiero zaczunają się nieograniczone możliwości spekulacji, przed którymi rządy mają minimalną możliwość obrony. Polecam przykład rajdu na brytyjskiego funta w latach 90-tych. Spekulanci nieźle się wtedy obłowili.
“I bardzo dobrze - gdyby ni ta konktrola, to byś był bez przerwy oszukiwany mikkolubie - prywatni by wypuszczali prywatny pieniądz, następnie ogłaszali plajtę - i twoje papierki by nie miały żadnej wartości.”
Po pierwsze - taki biznes jak prywatny bank emisyjny powinien być obwarowany odpowiednim prawem, by zminimalizować szansę defraudacji. Po drugie - w finansach zaufanie to podstawa. Od byle kogo rynek pieniądza nie przyjmie. Dobrze skonstruowany system może sobie spokojnie działać.
Zresztą - w ostateczności pozostawmy bank centralny i pozwólmy państwu emitować swoją walutę, ale z drugiej znieśmy ustawę o “legalnym środku płatniczym”, która zmusza do przyjmowania tego badziewia jako zapłatę i umożliwmy “prywaciarzom” prowadzenie własnych banków emisyjnych na konkurencyjnych warunkach z władzuchną. Pozwólmy rynkowi ocenić, czyje pieniądze będą lepsze :D Tyle że obawiam się, że władzuchna w tej branży nie dopuści do konkurencji - za dobrze nas doi.
“Albo by fałszowano pieniądz kruszcowy, co w historii miało już miejsce tysiące razy.”
No tak, jak państwo “dodrukuje”, to jest ok, bo obdarzony boską mocą urzędnik tak zadecydował. Jak już jakaś “przedsiębiorcza” jednostka bawi się w fałszerstwo, to już jest zbrodnia.
A wiesz robaczku kto w historii był numerem jeden w “psuciu” pieniądza? Muszę towarzysza rozczarować - jak zwykle władza. Tyle, że przy pieniądzu kruszcowym(bez wzlędu na to czy operujemy złotymi monetami czy banknotami wystawionymi za to złoto) możliwości fałszowania były ograniczone. Z czasem jednak władzuchna pozbyła się “barbarzyńskiego reliktu” i teraz już nic jej nie wiąże rąk, bo już nawet farby i papieru dla drukarni potrzeba coraz mniej.
W porównaniu z dzisiejszymi “demokratycznymi państwami realizującymi zasady sprawiedliwości społecznej” nawet taki Fryderyk II zalewający nas fałszywą monetą jest marnym amatorem.
“Wytłumacz mędrcu mikkolubny, jakim to sposobem mogła być zwiększona podaż pieniądza bez zwiększenia ilości złota, skoro pieniądz musiał mieć wtedy pokrycie w złocie?”
I tu widać jak na dłoni, że “król jest nagi”. To pytanie świadczy, że towarzyszu nie macie pojęcią o takich rzeczach jak system rezerw cząstkowych czy mechanizm kreacji pieniądza przez system bankowy. I wy chcecie rozmawiać poważnie o ekonomii nie znając podstaw? Z Lepperem możecie pogadać czy z panami walącymi wino na ławce w parku - łatwiej dojdziecie do porozumienia;)
Do tego jeszcze w każdym poście bluzgasz na prawo i lewo oraz obrażasz ludzi, z których wielu poziomem wiedzy w tym temacie wyprzedza ciebie o lata świetlne. Niestety słoma z butów wam towarzyszu wyłazi i aż w oczy kłuje.
10 Października 2008 o 13:02
“Oczywiście mikkolubny kretyn nie wie, że ta “instytucja bedąca ichnim bankiem centralnym” NIE BYŁA I NIE JEST PAŃSTWOWA, lecz PRYWATNA.”
FED mimo iż to instytucja składająca się z prywatnych banków istnieje dzięki państwu.
Brak państwa to brak FED-u i odgórnie regulowanych stóp procentowych a więc groźby zaistnienia ekspansji kredytowej.
“Pisząc o zwiększaniu ilości złota - miałem oczywiście na myśli jego ilość w obrocie handlowym.”
Możliwość zwiększania ilości złota w obrocie jest ograniczona ogólną ilością złota
natomiast możliwość zwiększania ilości papierowych banknotów jest praktycznie nieograniczona. (lasy można wycinać i zalesiać ponownie).
“Taka manipulacja pieniędzem “fiducjarnym” nie jest możliwa - gdy część zostanie wycofana z obrotu - banknoty można dodrukować tanim kosztem, gdy po skupieniu przez wroga rzucona w dużych ilościach na rynek - można je zniszczyć i wymienić na nowy pieniądz.”
Pytanie tylko: po co wycinać tyle drzew żeby później zniszczyć produkty z nich zrobione? Czy to nie jest zwykłe marnotrawstwo? Co na to ekolodzy?
Czy państwo zalesia wycięte lasy z których zrobiono papierowe banknoty? Bo jeśli nie to już mamy jedną z przyczyn globalnego ocieplenia. :-P
“gdy część zostanie wycofana z obrotu”
Gdy jakaś część złota zostaje wycofana z obrotu wtedy spadają ceny, a gdy wraca do obrotu, ceny wzrastają. Złoto, gdy jest go za mało na rynku zawsze można zastąpić innym metalem lub kamieniem.
Czemu inflacja złotowa jest wg Pana zła, a inflacja papierowa jest dobra?
10 Października 2008 o 14:47
czy ktoś z Was a może sam Gwiazda mógłby mi krótko wytłumaczyć dlaczego, w części komentarzy ekspertów/specjalistów/”miszczuf”świata bankowo-maklerskiego pojawia się obwinianie amerykanów, którzy dostąpili zaszczytu kupienia kredytu pod zastaw nabywanego domu? czyż nie jest tak, że sprzedajac kredyty bank wycenił jakiś dom na określoną wartość i doliczył sobie do niej procent będąc pewnym, że zarobi na tym jakkolwiek, nawet wtedy, gdy kupujący kredyt nie będzie w stanie go spałcić, to bank zajmie dom i sprzeda go, tak? Jeśli nie jestem w tzw. mylnym błędzie to wycenę domu przed uruchomieniem kredytu dokonuje bank a nie klient, więc do kogo pretensje? Różne mogą być przyczyny nie spłacania kredytów, mogę zrezygnować z niego ot tak i wtedy bank zajmie co kredytował a reszta gó..o mnie obchodzi! Pozdr
10 Października 2008 o 15:27
Zaraz wyjdę na miszcza świata itd, ale co mi tam :)
Winą Amerykanów, “którzy dostąpili zaszczytu kupienia kredytu pod zastaw nabywanego domu” było to, że źle oszacowali ryzyko. Nie przewidzieli, że cena kredytu, zgodnie z zapisami umowy kredytowej, może się zmienić, a oni będa zmuszeni do zapłaty rat czy opłat , na które ich nie będzie stać.
I jako pokutę za tę winę zapłacili dużą cenę- stracili domy (oby tylko to).
10 Października 2008 o 17:04
Nie tylko to, bo jak wszyscy będą musieli oddac domy, to spadnie ich cena, a różnicę trzeba będzie pokryc…
10 Października 2008 o 19:05
“czy ktoś z Was a może sam Gwiazda mógłby mi krótko wytłumaczyć dlaczego, w części komentarzy ekspertów/specjalistów/”miszczuf”świata bankowo-maklerskiego pojawia się obwinianie amerykanów, którzy dostąpili zaszczytu kupienia kredytu pod zastaw nabywanego domu?”
Bo lobby bankowe przecież nie przyzna się, że winą jest skorumpowany system, w którym im się pięknie żyło i zarabiało tworząc kartel razem z państwem. Teraz chowają głowę w piasek i wyciągają ręce po cudze pieniądze.
“czyż nie jest tak, że sprzedajac kredyty bank wycenił jakiś dom na określoną wartość i doliczył sobie do niej procent będąc pewnym, że zarobi na tym jakkolwiek, nawet wtedy, gdy kupujący kredyt nie będzie w stanie go spałcić, to bank zajmie dom i sprzeda go, tak?”
Tak właśnie myślały banki, bo uważały, że ceny domów będą rosły i rosły, a nawet jak się część kredytów nie spłaci, to się przejmie domki i wyjdzie i tak na swoje.
Po pierwsze należy sobie zadać pytanie skąd banki wzięły nagle furę pieniędzy, które mogły pożyczać każdemu chętnemu, nawet jak nie miał odpowiedniej zdolności? Odpowiedzią jest FED, którego poprzedni prezes A. Greenspan utrzymywał żenująco niskie stopy procentowe(na poziomie 1,5%!!!), czyli pieniądze dla banków praktycznie były darmowe.
Do tego dochodzą jeszcze socjalistyczne marzenia państwa, by każdy obywatel miał swój własny dom - polityka rządu też pomagała w powstaniu tej bańki. Jak się jeszcze do tego doda sekurytyzację kredytów i tworzenie z nich instrumentów finansowych, które zaprzyjaźnione agencje ratingowe oceniały tak, jak banki chciały, co pozwalało pompować bańkę jeszcze bardziej, to można sobie tylko wyobrazić jej rozmiar i problemy, z którymi teraz trzeba będzie się zmierzyć…
10 Października 2008 o 21:54
@ Żałosny mikkolubny niedouk Matt:
“Nie odniosłeś się do tego, że bank centralny wywołał Wielki Kryzys. To po pierwsze.”
Po pierwsze, w USA w 1929 roku nie było banku centralnego. Był system rezerwy federalnej, składający się z 12 banków federalnych i tysięcy banków komercyjnych.
Po drugie bredzisz mikkolubie, że FED (który nie jest bankiem centralnym) wywołal Wielki Kryzys. Ten został wywołany przez szaleńczą hossę - ludzie brali kredyty by kupić drożejace akcje - ktore drożały tak silnie, że choćby Fed podwyższył stopy procentowe na kilkadziesiąt procent - to też by brali.
“Po drugie FED nie jest ani prywatny, ani nie jest instytucją nastawianą na zysk. ”
Te tysiące PRYWATNYCH banków komercyjnych wchodzących w skład FED wg mikkoluba to państwowi filantropi, chłe, chłe, chłe :-)
napisz jeszcze cos wesołego, mikkolubie :-)
——————
“Złoto oczywiście też jest towarem wycenianym na rynku. Tylko co z tego?”
To z tego, głupolku mikkolubny, że jednym towarem łatwo jest manipulować.
—————
“Dzisiejsze traktowanie pieniądza jako jakiegoś mitycznego liczmana oderwanego od rzeczywistości to błąd.”
Błąd towarzyszu mikkolubie - to wasze istnienie. Mniej by brednipisów na świecie grasowało.
—————
“standard złota ma na celu kontrolowanie podaży pieniądza, gdyż manipulację jego podażą wywołują opłakane skutki.”
No i bredzisz - najwiekszy kryzys w historii w 1929 roku - był czasach własnie stadardu złota. Coś ten twój standardzik mało skuteczny, mikkolubku, skoro za przyczynę kryzysu uznajesz pieniądz - wtedy oparty na złotym standardzie…
Naprawdę nie widzisz, jak bredzisz?
————
“A odpowiedzcie mi towarzyszu na pytanie? Po co dodrukowywać? Tylko miejcie litość i nie straszcie mnie skąpymi staruchami trzymającymi pieniądze w skarpecie(jeszcze ich mendy nie chcą wydawać).”
Te staruchy nie tylko nie chcą wydawać - ale jeszcze umierają. Banknot żyje tylko kilka lat w obrocie - gdybyś nie dodrukowywał, tępoto (nawet pieniędzy opartych na złocie) - to by pieniędzy było coraz mniej. ja np. utopilem w jeziorze Niegocin spora sumę pieniędzy podczas wywrotki łódki. Mikkolub by wobec takich utraconych pieniędzy nie dodrukowywał?
————-
“Po pierwsze - taki biznes jak prywatny bank emisyjny powinien być obwarowany odpowiednim prawem, by zminimalizować szansę defraudacji. ”
Zanim powstał FED - ok. połowa banków amerykańskich emitujących USD zbankrutowała. I co ci przyjdzie po nawet zlikwidowaniu mozliwości defraudacji - skoro pieniądze stracisz w wyniku bankructwa banku?
—————-
“znieśmy ustawę o “legalnym środku płatniczym”, która zmusza do przyjmowania tego badziewia jako zapłatę i umożliwmy “prywaciarzom” prowadzenie własnych banków emisyjnych na konkurencyjnych warunkach z władzuchną. Pozwólmy rynkowi ocenić, czyje pieniądze będą lepsze :D Tyle że obawiam się, że władzuchna w tej branży nie dopuści do konkurencji - za dobrze nas doi. ”
Mikkolub nie wie, że wiele miast wyemitowało ostatnio własne pieniądze - ale są one traktowane wyłącznie jako ciekawostka - boi właśnie rynek uznał złotówkę za najlepszy pieniądz w Polsce (za komuny rynek w Polsce za najlepsza walutę uznawał USD i DM)
————–”
“Albo by fałszowano pieniądz kruszcowy, co w historii miało już miejsce tysiące razy.”
No tak, jak państwo “dodrukuje”, to jest ok”
Jest tak samo - z ta różnicą, nie nie miesza się do pieniadza zbędnego pośrednika - jednego z towarów, jakiegos metalu, ktorego ilość w obrocie i wartość jest bardzo zmienna, towarzyszu mikkolubie.
————
“przy pieniądzu kruszcowym(bez wzlędu na to czy operujemy złotymi monetami czy banknotami wystawionymi za to złoto) możliwości fałszowania były ograniczone.”
Marnie znasz historię, mikkolubie. Były takie monety, które z zawartości srebra ok. 90% składały się kilkanaście lat później z ponad 90% z miedzi.
————-
“Wytłumacz mędrcu mikkolubny, jakim to sposobem mogła być zwiększona podaż pieniądza bez zwiększenia ilości złota, skoro pieniądz musiał mieć wtedy pokrycie w złocie?”
I tu widać jak na dłoni, że “król jest nagi”. To pytanie świadczy, że towarzyszu nie macie pojęcią o takich rzeczach jak system rezerw cząstkowych czy mechanizm kreacji pieniądza przez system bankowy. I wy chcecie rozmawiać poważnie o ekonomii nie znając podstaw?”
Srutututu
Nie odpowiedziałeś na pytanie tępaku mikkolubny.
Zbyt niewygodne?
Czy po prostu zbyt tępy jesteś, jak to mikkolub?
Odpowiem za ciebie, durnoto - gdy każdy banknot w 1929 roku musiał mieć pokrycie w złocie - nie było możliwe zwiększenie ilości pieniadza bez zwiększenia ilości złota. I cały twój debilny wykladzik o rzekomym wywołaniu kryzysu 1929 roku przez FED poszedł się mikkować.
Zamilcz i nie ośmieszaj sie więcej.
10 Października 2008 o 22:52
“Odpowiem za ciebie, durnoto - gdy każdy banknot w 1929 roku musiał mieć pokrycie w złocie - nie było możliwe zwiększenie ilości pieniadza bez zwiększenia ilości złota. I cały twój debilny wykladzik o rzekomym wywołaniu kryzysu 1929 roku przez FED poszedł się mikkować.
Zamilcz i nie ośmieszaj sie więcej.”
Odpowiem za Matta.
Wyobraźmy sobie taką sytuację.
20 ludzi daje bankierowi po 10 złotych monet o wadze 1 kg każda.
Bankier zgromadzi więc w swoim skarbcu 200 kg złota czyli 200 monet.
Za każdą monetę wypłaca jeden banknot o nominale 1 kg.
Bankier w zamian za banknoty otrzymuje od ludzi prawo do pożyczania ich złota innym. Bankier może pożyczać ich złoto innym, ale może też pożyczać banknoty mające pokrycie w złocie. Jeśli bankier pożycza banknoty pokryte w złocie wtedy jest wszystko ok. Problem zaczyna się wtedy kiedy bankier pożycza SAME BANKNOTY NIE MAJĄCE POKRYCIA W ZŁOCIE. Banknoty bez pokrycia w złocie zwiększają ogólną ilość banknotów. Gdy mamy run na banki, wtedy wiemy ile jest banknotów bez pokrycia. Ludzie, którzy idą do banku jako pierwsi odzyskują swoje złote monety. Ludzie którzy idą do banku jako ostatni tracą wszystkie swoje oszczędności bo okazuje się że ich banknoty są nic nie warte.
Tak właśnie wyglądała sytuacja przed 1929 rokiem. FED dzięki uchwalonym przez siebie niskim stopom % umożliwił bankom na masowe drukowanie banknotów bez pokrycia (ekspansja kredytowa). Dzięki ekspansji ludzie mogli kupować akcje. Ekspansja kredytowa zwiększyła popyt na akcje a więc ich cenę. Gdy FED raczył podnieść stopy wtedy cena akcji zaczęła spadać. Powstała panika i masowe ich sprzedawanie. Ci którzy sprzedali jako pierwsi zyskali, Ci którzy sprzedali jako ostatni stracili. Ci którzy stracili nie mogli spłacać kredytu więc poszli do banków po złoto, żeby spłacić kredyt (złoto stało się droższe w stosunku do banknotów więc łatwiej było nim spłacić kredyt niż banknotami). I tutaj tak samo powstała panika (run na banki), która sprawiła upadek pewnej części banków. Wysoka stopa procentowa zmniejszyła ilość BANKNOTÓW w obiegu i tym samym wysokość cen. To z kolei doprowadziło do recesji w gospodarce i zwolnień.
Tak mniej więcej wyglądał kryzys w 1929 roku.
11 Października 2008 o 10:31
Są ekonomiści i ekonomiści. Tych pierwszych jest garstka zaledwie, a ci drudzy są przede wszystkim w Polsce. Weźmy takie Euro. Rząd chce je wprowadzić i wszyscy ekonomiści się z tym zgadzają, ale żaden z nich nie podaje ani jednej korzyści, jaka miałaby w ślad za tym nastąpić. Jako nie ekonomista, ale zwykły, szary człowiek, jestem w stanie podać, jeśli nie dziesięć, to przynajmniej jakąś zbliżoną liczbę korzyści, jakie odniesiemy po przejściu na Euro. Tymczasem zawodowi polscy ekonomiści, z tytułami profesorskimi, autorzy podręczników do nauczania ekonomii ograniczają się do ogólnikowych zapewnień, że to byłoby dobre. Skutkiem czego powstaje pewna dwoistość, chłopska nieufność wobec zmian pod przykrywką europejskości, a nawet światowości. Widać to po „wyważonych” wypowiedziach dziennikarzy oraz polityków obozu rządzącego, podczas gdy opozycja puszcza wodze swym instynktom i krytykuje, też bez żadnej sensownej argumentacji.
Albo obecny kryzys światowy. Dla mnie jest rzeczą oczywistą, że jest on wywołany sztucznie, starannie wyreżyserowany i profesjonalnie zarządzany. No bo, przede wszystkim, od wielu miesięcy dało się zaobserwować niezwykłą aktywność, jeśli chodzi o emitentów akcji; doradcy giełdowi ruszyli z niezwykłą energią do namawiania do kupna akcji, oferując wyjątkowo korzystne warunki zakupu i nawet załatwiając pożyczki bankowe, byle tylko kupować. O krachu nikt nie wspominał i nie dopuszczał takiej myśli, aż nagle przyszedł, jak to zresztą z krachami bywa, znienacka. Ale już na drugi dzień po obwieszczeniu finansowej apokalipsy pojawił się, jak królik z kapelusza, Paulson z planem ratunkowym. Nikt mi nie wmówi, że taki plan powstaje z dnia na dzień; można wpaść na jego pomysł, ale rzucenie tego na papier i obmyślenie szczegółów wymaga długich tygodni przygotowań i pracy. Od chwili odrzucenia pierwszej wersji, do przyjęcia ostatecznej, minęło też chyba nie więcej jak półtora tygodnia. A więc musiało to być przygotowane. Pytanie: kto i po co miałby coś takiego przygotowywać? Myślę, że jest to jakaś „grupa trzymająca władzę”, tyle tylko, że na poziomie globalnym, która pragnie zdobyć kilka tysięcy miliardów, a może nawet trylionów dla realizacji sobie tylko znanych celów. Ekonomiści i doradcy giełdowi, jak widać, całkiem zgłupieli wobec obecnej sytuacji. Nie potrafią niczego wyjaśnić; ci bardziej naiwni (UPR) mędrkują coś na temat szkodliwości mieszania się państwa do gospodarki, ale bez trudu można dostrzec, że tak naprawdę, nie maja pojęcia, o co tu chodzi. Pojawiają się głosy, że wydrukowano zbyt dużo pieniędzy i teraz trzeba je ściągnąć z rynku. I co obserwujemy? Ni z tego ni z owego, banki zaczynają oferować niezwykle korzystne lokaty o oprocentowaniu przekraczającym nasze najśmielsze oczekiwania. I każdy ciułacz teraz wzdycha: „oj gdybym tak miał milion, to w trzy miesiące zarobiłbym 20 tysięcy, a następnie 20 i jeszcze trochę, itd. Ale nie mają, a przypuszczalnie, są tacy, co mają. Więc dlaczego nagle banki chcą im dać bezboleśnie zarobić takie sumy? Przecież lokata 3 miesięczna nie spowoduje zmniejszenia ilości pieniądza konsumpcyjnego na rynku; to zresztą groziłoby zahamowaniem produkcji i dalszym pogłębieniem się kryzysu. Tak więc, teza o menedżerskim, czyli celowym, charakterze tego kryzysu wydaje się być całkiem usprawiedliwiona.
11 Października 2008 o 14:38
@Jacek Zarazek
“Jako nie ekonomista, ale zwykły, szary człowiek, jestem w stanie podać, jeśli nie dziesięć, to przynajmniej jakąś zbliżoną liczbę korzyści, jakie odniesiemy po przejściu na Euro. ”
To proszę je podać.
11 Października 2008 o 16:06
Coś mi komentarza nie chce zamieścić…
11 Października 2008 o 16:06
No cóż pójdzie w kawałkach, bo za długi chyba.
11 Października 2008 o 16:07
@ Awanturnik
Leżycie towarzyszu i kwiczycie. Pora na dobicie poczwary;) Bluzgi nie robią na mnie, a wzrost ich stężenia i jadowistości tylko świadczy o waszej bezradności. Więc po kolei:
“Po pierwsze, w USA w 1929 roku nie było banku centralnego.”
Może jeszcze powiecie, że teraz też go nie ma, hehe? Dawajcie towarzyszu - powiedzcie tak, będzie śmiechu co niemiara.
W USA bank centralny istnieje od 1913 roku. Nazywa się FED. Został stworzony przez rząd, jest przez niego kierowany, a jego zarządzający biorą się tam z nadania władzy. Sprawdźcie sobie na stronce, na którą tak się uwielbiacie powoływać:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_central_banks
“Był system rezerwy federalnej, składający się z 12 banków federalnych i tysięcy banków komercyjnych.”
System bankowy w Stanach to obecnie kartel pod przewodnictwem rządu. Z bankiem centralnym na czele jak najbardziej - ustalającym stopy procentowe, poziom rezerw obowiązkowych, dokonujący operacji otwartego rynku i dziesiątek innych instrumentów polityki monetarnej. Amerykańskiej polityki monetarnej.
“Po drugie bredzisz mikkolubie, że FED (który nie jest bankiem centralnym) wywołal Wielki Kryzys. Ten został wywołany przez szaleńczą hossę - ludzie brali kredyty by kupić drożejace akcje - ktore drożały tak silnie, że choćby Fed podwyższył stopy procentowe na kilkadziesiąt procent - to też by brali.”
Bawisz mnie robaczku swoją chłopską filozofią. To wasze zdanie wezmę sobie gdzieś wkleję, żeby się mógł z niego często nabijać - a forumowiczom, którzy mają jakieś pojęcie o ekonomii polecam, jak się chcą z czegoś pośmiać. Ta pachciarska interpretacja cyklu koniukturalnego i ocena działań FED jest cudowna i unikalna. Nieco się różni od interpretacji zarówno austriackiej, monetarystycznej, jak i keynesowskiej - prawdziwa perełka, rozwiń ją - mikkolubstwo nie może się doczekać kolejnej porcji śmiechu. A świat nauki m0że doczeka się kolejnego noblisty;)
“Te tysiące PRYWATNYCH banków komercyjnych wchodzących w skład FED wg mikkoluba to państwowi filantropi, chłe, chłe, chłe :-)”
Poczytajcie towarzyszu trochę o FED, o idei jak się za nim kryje, o celach, dla jakich go stworzono, o tym jaką politykę może prowadzić, jaka jest struktura tej organizacji i kto nią zarządza, bo ręce mi opadają, jak czytam takie socjalistyczne bajędy. Wyboraźcie sobie towarzyszu, że właśnie tak jest- FED nie jest organizacją działającą dla zysku(tak jak działa prywatna firma), mimo iż tworzy kartel, w skład którego wchodzą prywatne banki.
“To z tego, głupolku mikkolubny, że jednym towarem łatwo jest manipulować.”
Pieniądzem papierowym da się manipulować i spekulować nim równie pięknie, a nawet jeszcze lepiej, niż na metalach szlachetnych. Jednak papierek państwowy jest cudny, bo spłodziło go państwo, nie to co złoto, które jest od państwa niezależne - ot pachciarska logika…
“Błąd towarzyszu mikkolubie - to wasze istnienie. Mniej by brednipisów na świecie grasowało.”
Cóż za głębia myśli, cóż za finezja argumentacji i zdolności retoryczne. I co za poziom wypowiedzi. Jak brakuje argumentów, to bluzgamy już ad personam. Żałosne…
11 Października 2008 o 16:07
“No i bredzisz - najwiekszy kryzys w historii w 1929 roku - był czasach własnie stadardu złota. Coś ten twój standardzik mało skuteczny, mikkolubku, skoro za przyczynę kryzysu uznajesz pieniądz - wtedy oparty na złotym standardzie…
Naprawdę nie widzisz, jak bredzisz?”
Naprawdę to zupełnie nie rozumiesz, o czym piszę, bo jesteś ekonomicznym ignorantem. Winą nie jest sam pieniądz towarzyszu, tylko państwo, które nim manipuluje. Czy to naprawdę aż tak skomplikowane?
“Te staruchy nie tylko nie chcą wydawać - ale jeszcze umierają. Banknot żyje tylko kilka lat w obrocie - gdybyś nie dodrukowywał, tępoto (nawet pieniędzy opartych na złocie) - to by pieniędzy było coraz mniej. ja np. utopilem w jeziorze Niegocin spora sumę pieniędzy podczas wywrotki łódki. Mikkolub by wobec takich utraconych pieniędzy nie dodrukowywał?”
Dodrukowanie w celu wymiany banknotów zużytych/zniszczonych to rzecz zrozumiała. To nie powoduje inflacji. Powiedzcie po co nam inflacja, czyli dużo za duże zwiększanie podaży pieniądza?
“Zanim powstał FED - ok. połowa banków amerykańskich emitujących USD zbankrutowała. I co ci przyjdzie po nawet zlikwidowaniu mozliwości defraudacji - skoro pieniądze stracisz w wyniku bankructwa banku?”
Obecnie wiele firm upada, a wierzyciele nigdy nie odzyskają od nich całości swoich pieniędzy(a nierzadko nie odzyskają ani odrobiny). Albo np. z nowo zakładnych małych firm tylko 1/3 przeżywa pierwszy rok na rynku - wiele z ich zobowiązań też może nigdy nie być odzyskana.
Czy to, że firmy bankrutują to jest towarzyszu argument przeciwko wolnemu rynkowi?
“Marnie znasz historię, mikkolubie. Były takie monety, które z zawartości srebra ok. 90% składały się kilkanaście lat później z ponad 90% z miedzi.”
Robić ze skrajności normę towarzyszu to kolejny nieładny trick retoryczny - tyle żę akurat tutaj w licytacji na skrajności z pieniądzem papierowym nie macie szans;)
A w przypadku pieniądza papierowego zadarza się w skali roku inflacja idąca w setki tysięcy procent lub nawet w miliony.
“Srutututu
Nie odpowiedziałeś na pytanie tępaku mikkolubny.
Zbyt niewygodne?
Czy po prostu zbyt tępy jesteś, jak to mikkolub?
Odpowiem za ciebie, durnoto - gdy każdy banknot w 1929 roku musiał mieć pokrycie w złocie - nie było możliwe zwiększenie ilości pieniadza bez zwiększenia ilości złota. I cały twój debilny wykladzik o rzekomym wywołaniu kryzysu 1929 roku przez FED poszedł się mikkować.”
A w każdym zdaniu bluzg i obraźliwe stwierdzenia. Widzę wściekłość zaczyna brać górę i tracicie opanowanie towarzyszu, błaźniąc się przy tym do reszty.
Tu już niestety leżycie i kompromitujecie się ostatecznie - to kolejna wasza odpowiedź, którą sobie gdzieś wkleję, żeby pamiętać, z kim mam do czynienia.
Owszem jak najbardziej da sie zwiększać podaż pieniądza, jeśli istnieje system rezerw cząstkowych, wtedy zachodzi proces kreacji pieniądza przez system bankowy. A istnienie banku centralnego nakręca to zjawisko jeszcze bardziej.
Odpowiedź na wasze pytanie towarzyszu byłaby znana, gdybyście w życiu przeczytali choć jedną książkę z makroekonomii - w każdej mechanizm kreacji pieniądza przez system bankowy jest opisany.
Jak myślicie towarzyszu - skoro by się nie dało zwiększać podaży pieniądza przy standardzie złota(hehe zbyt piękne, by było prawdziwe, da się jak najbardziej, jak system jest źle skonstruowany), to jakim cudem upadł system z Bretton Woods, a Nixon pokazał światu środkowy palec, gdy ten chciał wymienić zielone papierki z powrotem na złoto? Wiem, że nie wiecie co to było, ale w internecie możecie poczytać.
Ja wam towarzyszu podstaw tłumaczyć nie zamierzam, bo szkoda mi na to czasu. Na początek polecam jeden artykulik:
http://en.wikipedia.org/wiki/Fractional_reserve_system
Jak już opanujecie podstawy, to podyskutujemy. Narazie proponuję więcej pokory i mniej bluzgów.
12 Października 2008 o 01:50
@ Jacek zarazek
“Nie potrafią niczego wyjaśnić; ci bardziej naiwni (UPR) mędrkują coś na temat szkodliwości mieszania się państwa do gospodarki, ale bez trudu można dostrzec, że tak naprawdę, nie maja pojęcia, o co tu chodzi. ”
No więc oświeć nas o co chodzi…
12 Października 2008 o 10:06
“W USA bank centralny istnieje od 1913 roku. Nazywa się FED”
FED NIE JEST BANKIEM.
Tak samo jak PZPN nie jest klubem piłkarskim, mikkolubny niedouku.
“Był system rezerwy federalnej, składający się z 12 banków federalnych i tysięcy banków komercyjnych.” - to ci tępaku napisałem czarno na białym - lecz ty nawet nie umiesz czytać
——————–
“Po drugie bredzisz mikkolubie, że FED (który nie jest bankiem centralnym) wywołal Wielki Kryzys. Ten został wywołany przez szaleńczą hossę - ludzie brali kredyty by kupić drożejace akcje - ktore drożały tak silnie, że choćby Fed podwyższył stopy procentowe na kilkadziesiąt procent - to też by brali.”
Bawisz mnie robaczku swoją chłopską filozofią. ”
A mnie twoja tępota przestaje bawić.
Jakieś argumenty masz mikkolubie?
————
“Pieniądzem papierowym da się manipulować i spekulować nim równie pięknie, a nawet jeszcze lepiej, niż na metalach szlachetnych. Jednak papierek państwowy jest cudny, bo spłodziło go państwo, nie to co złoto, które jest od państwa niezależne - ot pachciarska logika…”
Złoto jest od państw zależne - bo to państwa mają największe rezerwy złota, ktorymi moga manipulować. Jednak pieniądzem fiducjarnym wróg nie może manipulować bo wrogie państwo tym pieniądzem nie zarządza - za to złotem jak najbardziej, rzucając je na rynek lub gromadząc, zmieniając jego wartość.
————–
Nie jestes w stanie pojąć, mikkolubny dyletancie, że nikt i nic nie jest w stanie zapobiec krachowi na rynku pieniężnym, czy istnieje FED, czy nie, czy interweniuje, czy nie, czy pieniądz jest oparty na złocie, czy nie.
Pieniędzy w obrocie zawsze jest i będzie nadmiar - np. dajesz bankowi 100 złotych dukatów jako depozyt. Bank je pożycza Kowalskiemu. Gdy nagle tacy jak ty masowo zgłoszą się po odbiór depozytów - bankierom brakuje kasy.
I inaczej być nie może - bo w przeciwnym razie możliwe by było tylko przechowywanie twoich pieniędzy przez bank, a nie lokata - i kredyt mógly być udzielany tylko z prywatnych pieniędzy bankiera - czyli rynek kredytów by praktycznie zamarł.
Skończ to żałosne bredzenie i weź sie do nauki.
12 Października 2008 o 10:56
do Fiki-Mikki:
FED jest bankiem centralnym w USA
http://www.nbportal.pl/pl/np/bloki/pieniadz/fed_2
12 Października 2008 o 11:13
@Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki:
“W USA bank centralny istnieje od 1913 roku. Nazywa się FED”
FED NIE JEST BANKIEM.
Tak samo jak PZPN nie jest klubem piłkarskim, mikkolubny niedouku.
Nie ważne co jak się formalnie nazywa, ale czym jest w istocie. Np. Wielka Brytania jest formalnie monarchią, a w praktyce demokracją. FED nie jest formalnie bankiem, ale pełni funkcję banku centralnego. I to jest ważne, a nie to jak się nazywa.
“Nie jestes w stanie pojąć, mikkolubny dyletancie, że nikt i nic nie jest w stanie zapobiec krachowi na rynku pieniężnym, czy istnieje FED, czy nie, czy interweniuje, czy nie, czy pieniądz jest oparty na złocie, czy nie.
Pieniędzy w obrocie zawsze jest i będzie nadmiar - np. dajesz bankowi 100 złotych dukatów jako depozyt. Bank je pożycza Kowalskiemu. Gdy nagle tacy jak ty masowo zgłoszą się po odbiór depozytów - bankierom brakuje kasy.
I inaczej być nie może - bo w przeciwnym razie możliwe by było tylko przechowywanie twoich pieniędzy przez bank, a nie lokata - i kredyt mógly być udzielany tylko z prywatnych pieniędzy bankiera - czyli rynek kredytów by praktycznie zamarł.”
Jeśli dam bankowi sto złotych i umówię się, że zg