List do Pana abortera

Panie aborterze!

Bez problemu uśmierca Pan chore nienarodzone dzieci. Po latach można w tym osiągnąć pewną wprawę i popaść w rutynę.

Ale kiedy chore dziecko zostało poczęte w in vitro, muszą rodzić się pytania. Muszą, bo dla człowieka nauki zadawanie sobie pytań i dążenie do prawdy to podstawa działania.

Czy to wina sprzętu czy ludzkiej ręki, która przyłożyła się do powołania do życia chorego dziecka metodą sztuczną?
Czy zawinił inkubator, w którym dojrzewały zarodki? Czy urządzenie było w pełni sprawne i wysokiej jakości?
Kto zadecydował, jak długo embrion był tam trzymany poza organizmem kobiety? Może ten czas był zbyt krótki lub za długi?
Czy ktoś wybrał nie te(n) zarodek (-dki), co trzeba?
Czy zarodek był uprzednio zamrożony? Dlaczego nie użyto świeżego?
Czy zarodek został podany za pierwszym razem? Czy w trakcie tego transferu doszło z winy lekarza do jakiejś nieprawidłowości?
Czy ktoś przebadał materiał genetyczny zarodka w ramach diagnostyki przedimplantacyjnej? Może zrobił to źle? A może nie uświadomiono pacjentce, gdzie taką diagnostykę się w Polsce prowadzi, i na ile można na niej polegać?

A może dziecko zachorowało, bo jego matka wzięła udział w programie badawczym i testowała na sobie hormony dla jakiejś firmy farmaceutycznej? Takie badania w Polsce nie są przecież tajemnicą. Okryte tajemnicą są za to szczegóły tych badań. Na ile kobiety były świadome, co dokładnie zawierał podawany im lek, i z jakim ryzykiem musiały się liczyć? Może kiedyś z tego powodu dojdzie do głośnego procesu?

Kto na tym naprawdę korzysta, że polski rząd sztucznie stymuluje popyt na in vitro, naganiając klinikom potencjalnych klientów, a firmom farmaceutycznym gwarantując stały napływ materiału badawczego?

A może nienarodzone dzieci będą służyć jako dawcy organów? Nawet z najbardziej chorego i zniekształconego dziecka można przecież pobrać rogówki do przeszczepu. Ciekawe, czy każda matka wysyłana na aborcję zdaje sobie z tego sprawę?

Nawet te dzieci niechciane przez własne matki i ojców mogą stać się w całym procesie chcianym surowcem dla firm kosmetycznych i farmaceutycznych. Mózgi takich dzieci przydawały się już w różnych krajach do szukania recepty na chorobę Parkinsona i Alzhaimera. Czyżby w Polsce miały się na nic nie przydać?

Takie „pożyteczne (i lukratywne) zagospodarowanie efektów aborcji” byłoby oczywiście dziełem ludzi, którzy nie mają sumienia. Tylko czy Pan je ma? Tak, wiem, to pewnie pana prywatna sprawa. Tylko czy Pana pacjentki o tym wiedziały?

wesprzyj_wolne_media_artykul
  • Krzysztof Kałębasiak

    Pani Natalio, nie ma sensu traktowac tych … jak ludzi. Oni zapomnieli o czlowieczenstwie. Kasa na nowego merca, dom z ogrodem, sluzaca, zeby byc lepszym od innego abortera. To sie dla tych …(nie chce obrazac kutasow) liczy.

  • Morderców dzieci (najbardziej bezbronnych bo nienarodzonych) powinno się wsadzać do więzień a nie zadawać im pytania jakby byli ludźmi…

    • Archer

      Lagodny pan jest panie Odysie.
      Bo ja, chociaz generalnie jestem przeciwko karze smierci, jednak gdy czytam podobne rzeczy to calkowicie zasadnym staje sie dla mnie jej powtorne wprowadzenie.

    • a1h8

      A kobiety też do więzień? Wychodzi na to, że też.

      • Też… Zleceniodawca morderstwa powinien być karany bardziej niż sam kat

  • BaSz

    Demoliberałowie bardzo zachwalają wolność, bezgranicznie wierząc w jej ozdrowieńcze działanie. I jasnym jest dla mnie, że nie chcą dla niej zaznaczać dostatecznie wyraźnych granic. Walczą o wolność, ale wychodzi na to, że tylko dla tych, którzy… głosują. A jakiś tam brzdąc — głosu wszak, podobnie jak i ryba — nie ma. A cóż dopiero zarodek, co to nawet jego płaczu nikt nie usłyszy. A żeby wyczuć tętno, to trzeba złożonej aparatury medycznej.
    Dla ko-liberałów wolność — jest wyzwaniem, i człowiek powinien jej mieć tyle, ile w nim odpowiedzialności. Demoliberałowie żądają wolności za wszelką cenę, wystawiając swoisty czek in blanco dla niemal całkowitego wyzbycia się negatywnych konsekwencji nierozważnych czynów. Propagują m.in. wolność obyczajową, a gdy jej skutkiem staje się niechciana ciąża — to żądają prawa do jej usunięcia.
    No bo wg nich — płód nie jest jeszcze istotą ludzką, jeśli ma mniej niż ileś-tam tygodni. A może powinno się przyjąć, że „płód” staje się istotą ludzką dopiero od chwili, gdy jest w stanie w ręku utrzymać… rewolwer, aby się uchronić przed aborcją?! Bardzo by owo podejście było… praktycznym.

    • a1h8

      Dla konserwatywnych liberałów wolność polega na tym, że wszyscy mają żyć zgodnie z jedynie słusznymi wartościami konserwatywnymi.

      • BaSz

        Poruszyłeś (chyba raczej nieświadomie) sprawę arcyważną, ale… Ale odpowiedź rzetelna — wymaga jednak kilku stron tekstu, który wykraczałby poza topic. Dlatego zachęcam, jeśli zamierzasz o tym podyskutować — do założenia odpowiedniego wątku tam: http://forum.nowaprawicajkm.pl/index.php/board,31.0.html — oprogramowanie tego forum jest o rząd wielkości bardziej przyjazne niż w przypadku komentowania e -NCz! bowiem jeśli ktoś nie pisze w górnym oknie, lecz dodaje odpowiedź do czyjejś wcześniejszej, to ni diabła się nie ma pewności, że nie przeoczy się jakichś wpisów. Bardzo irytująca sprawa, śledzenie komentarzy jest wyczerpujące! Dlatego zamiast używać opcji odpowiedz — lepiej jest pisać komentarze w górnym oknie, co pozwoli zachować nienaruszoną chronologię wpisów. Czy szanowna Redakcja nie może sobie zainstalować identycznego softu, jak na Forum Nowej Prawicy? Jest wyśmienity! Szerzej pisałem o tym tu: http://forum.nowaprawicajkm.pl/index.php/topic,1722.0.html — bardzo liczę na jakąś reakcję NCz!

      • Eugeniusz

        Bo są słuszne.

  • Będąc wolnościowym ekstremistą, uważam jednocześnie, że państwo powinno penalizować produkcję ludzi (w probówkach), dopuszczając eksperymenty na roślinach i zwierzętach.

    To otwieranie eugeniczno-genetycznej „puszki z Pandorem”.

    Oczywiście będą gdzieś na marginesie nauki dr. Frankensteinowie, ale to nie spowoduje masowego zagrożenia (etycznego i biologicznego) dla ludzkości…

    • Jacek zarazek

      „Puszka z Pandorem”? Ciekawe. Jak widać, kanapowi prawiczkowie wolność pojmują także jako niepoddawanie się obowiązkowi kształcenia.

  • BaSz

    Eugeniuszu, nie w tym rzecz! Wprawdzie chodzi też i o to, że są sprawdzone — i to często przez kilka pokoleń – dzięki czemu udało się poznać ich dalekosiężne konsekwencje, i nauczyliśmy się jakoś-tam nimi posługiwać. Nauczyliśmy się też radzić sobie z ich niedoskonałościami — no bo są i one! Wszak doskonała jest tylko… matematyka. Powstawały ewolucyjnie, tworząc warstwę za warstwą, dopasowując swe — często sprzeczne nakazy, i zakazy. I wyszedł system, zapewne trudny dla niewprawnych, ale — działający. Natomiast moderniści pragną zbudować raj na Ziemi, i co ranek się budzą z jakimś nowym pomysłem. Dlaczego należy położyć tamę, tej radosnej tfu-rczości? Bo prawa stare, choćby i niedoskonałe, są bezstronnym sędzią — w przeciwieństwie do rozwiązań proponowanych ad hoc. No bo gdy rząd ma możliwość zmieniania jakichś rozwiązań prawnych, czy innych regulacji społecznych, rodzi to pokusę kupczenia nimi. I tak się właśnie dzieje! Wprowadza się najróżniejsze nowe rozwiązania, które, za kulisami, zostały kupione przez taką, czy inną grupę nacisku. Prawo, i różne pomniejsze przepisiki – zamieniają się w burdel, gdzie za pieniądze dostać można to, po co się tu przyszło.
    Wyobraź sobie mecz piłkarski, gdzie dwie drużyny usiłują sobie nawzajem nastrzelać jak najwięcej bramek. Ale jedna z nich przekupiła sędziego, który stał się w ten sposób ich 12-tym zawodnikiem. I w dodatku co chwilę wolno mu zmieniać… przepisy, albo podyktować rzut karny, za jakieś drobne przewinienie, które miało miejsce na środku boiska. A na koniec meczu – jeszcze… strzela gola! — oczywiście dla tej „swojej” drużyny.

    Ko-liberałowie optują za „silnym państwem-minimum. Jego domeną ma być zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom, a nie „strzelanie bramek”! Wszystko, co przeszkadza państwu być sędzią w pełni bezstronnym — powinno zostać wyjęte z jego lepkich łap. Bo rozstrzyganie konfliktów i sporów — to jego zadanie podstawowe. Jak może być bezstronnym sędzia, który strzela gole, jak może być obiektywną administracja, która zajmuje się działalnością gospodarczą?! Tak jak rząd nie powinien posiadać fabryk, tak też nie powinien mieć prawa forsowania jakichś przemian obyczajowych. Bo jest to gigantyczne pole do nadużyć. Co zresztą widać, słychać, i czuć…

  • Ziajka

    Skąd wiedza, że zarodek to człowiek?
    Jakieś racjonalne przesłanki?
    Nie.
    Że zarodek to człowiek – to jest wiara.
    Każdy ma prawo wierzyć, w co chce – nie powinien jednak narzucać swojej wiary innym – siłą. A ustawa antyaborcyjna to narzucanie siłą swojej wiary, że zarodek jest człowiekiem – innym, którzy jej nie podzielają.
    Co w takim razie (sic!) począć?
    Jeśli ma sie wiarę, że zarodek to człowiek – samemu nie poddawać się aborcji. Przekonywać. Ale nie narzucać wiarę za pomocą ustawy.

    • BaSz

      Skąd wiedza, że sześciolatek to człowiek? Jakieś racjonalne przesłanki? A 40-to latek? – Tak samo! Można w ogóle odrzucić chrześcijańskie „rojenia”, że chronić należy jakiekolwiek życie ludzkie. Można tak z wtorku na sobotę zadekretować, że są jacyś „urodzeni niewolnicy”, nad którymi, z natury rzeczy, przysługuje władztwo, jakie będzie sprawował Übermensch. Przekonanie, iż ludzie są równi wobec Boga — to wiara. Niech lepiej kol. Ziajka nie czyni wielkich starań, aby ją podważyć, n.p. w imię nowoczesności, bo ni diabeł nie wiadomo, co takie nowo-myślenie przyniesie już jutro. Może zadekretują obowiązkową aborcję, czyli eliminację kol. Ziajki? Nigdy nie wiadomo co do łba strzeli klasie aktualnie rządzącej, więc trzeba dawniejsze zwyczaje stosować jako zaporę przed szaleństwami rozpasanego modernizmu, i nieprzemyślanego wcielania w życie „nowoczesności za wszelką cenę„! Zerknij w mój tekst z tego samego wątku, zaczynający się od słów „Eugeniuszu, nie w tym rzecz!”.

      • Ziajka

        BaSz ma problemy z odpowiedzią na pytanie, czy sześciolatek to człowiek?
        To proste – sześciolatek żyje. Jest człowiekiem, o czym świadczy jego budowa morfologiczna i anatomiczna oraz funkcje życiowe (łącznie). Kiedy człowiek umiera – jego mózg przestaje pracować. Po kilku (nastu, dla pewności) minutach – śmierć jest pewna.
        Zarodek nie żyje – nie ma działających organów wewnętrznych, nie ma mózgu itp.
        Chrześcijańskich „rojeń” (to kiepskie określenie autorstwa BASza) nie ma potrzeby odrzucać – kazdy ma prawo do własnych poglądów (o czym pisałam wcześniej, tylko BaSza nie doczytała lub nie zrozumiała). Rzecz w tym, że trudno zgadzać się, by o uwięzieniu lub nie człowieka decydowała jakaś religia. Dlatego penalizacja aborcji pod pretekstem potępiania jej przez chrześcijaństwo to jakaś pomyłka.

        Zalecam zapoznanie się z definicją słowa aborcja, wtedy postulaty Baszy nie będą aż tak obnażały jej katastrofalnej niewiedzy ;)

        • Darek

          Każdy zarodek ma KOMPLETNY materiał genetyczny właściwy TYLKO I WYŁĄCZNIE człowiekowi.

  • BaSz

    Kol. Ziajka z nami tu sobie dyskutuje, ale może tylko dlatego, że jej rodzice, mieli… inny pogląd na omawianą kwestię, i zawczasu nie wyskrobali. Czyje więc zdanie jest tu bardziej istotne?

    Uważa koleżanka (kolega?), iż odpowiedź jest „prosta” — bowiem 6-latek ma „funkcje życiowe„. Niestety, odpowiedź zawsze zależy od tego, jak się postawi… pytanie! I wbrew symplicystycznemu spojrzeniu kol. Ziajki — wielu naukowców z poważnym dorobkiem — popiera tezę, iż należy uznać: człowieczeństwo od samego poczęcia. Każde inne podejście jest podatne na manipulację, można się wszak spierać w nieskończoność, czy dwa tygodnie w te, czy we-fte… I czy „po drodze” liczyć święta państwowe, no bo, dajmy na to, nie było abortera pod ręką.
    Problem z naukowymi ekspertyzami jest zawsze taki, iż odpowiedź niezwykle często zależy od tego, kto daną opinię — zamawiał. Często ludzie ulegają złudzeniu, iż naukowcy stanowią jakąś super-elitę, nieprzekupną, i niezawisłą, niepodatną na wpływy i naciski. A jest to nieprawda! Są to b. często ludzie zakompleksieni, łasi na pochlebstwa i zaszczyty, miewają też skłonność do narcyzmu. Oczywiście nie wszyscy, lecz samo środowisko jako całość — na „sumienie narodu” – w sposób oczywisty nie posiada (często) odpowiednich przymiotów.
    Jednak ważniejsze jest to, że nauka w ogóle – nie jest uprawniona aby o niektórych kwestiach rozstrzygać. Np. nie da się wywieść całej etyki — wyłącznie na podstawie rozważań naukowych. Bo tak „na logikę” wszystko biorąc, to najlepszą strategią działania — byłoby kraść, i nie dać się złapać. Ale to zbyt obszerny temat, aby go tu przedstawiać.

    Dyskutowany problem jest drobnym wycinkiem kwestii znacznie szerszej, a mianowicie tego, na ile rząd ma prawo być źródłem rozstrzygnięć, o charakterze etycznym. Jeśli mu na to pozwolimy, choćby raz — to prosimy się o nieszczęście. Bowiem ową trudną dziedzinę trzeba utrzymywać z dala od lepkich łap klasy rządzącej! Mówiąc to, mam na myśli podział władzy; postuluję rozszerzenie zaproponowany przez Monteskiusza trójpodziału, na dalej idący, czwórpodział: władzę ustawodawczą, wykonawczą, sądowniczą, i — duchową (lub moralną). No tak, trzeba do tego jeszcze dodać wolną prasę. A jeśli ktoś znajdzie inne dziedziny, które należy od rządów oddzielić, to zrobić tak będzie (najpewniej) warto. Np. rząd nie powinien posiadać fabryk! Nie powinien zajmować się żadną taką dziedziną, którą może zająć się sektor prywatny.