Zakaz publicznego wypowiadania się, częste odmowy proboszczów by sprawował Ksiądz msze w ich parafiach, publiczne wyzwiska padające z ust Biskupów czy wreszcie oskarżenie o rozbijanie jedności Kościoła. Warto było podążać śladami prawdy wbrew stanowisku ludzi, którzy mienią się jej strażnikami?
Oczywiście, że było warto. Nie spodziewałem się jednak, że będzie to tak trudne i że padnie tyle bardzo ostrych sformułowań pod moim adresem. Rozbijanie jedności Kościoła nawet nie jest artykułowane wobec tych księży, którzy odeszli ze stanu kapłańskiego. Ja nadal jestem księdzem i używanie takich sformułowań jest wynikiem strachu przed ujawnieniem pewnych fragmentów moich badań dotyczących akt IPN-u.
Pytam o to bo czuję, że czeka mnie podobny los jako teologa za bycie częścią „szwadronów śmierci”- jak nazwała mnie osoba związana z Radiem Maryja, które z medium pro lustracyjnego po sprawie Abp. Wielgusa stało się katolicką odmianą Gazety Wyborczej. Dlaczego tak się stało?
To właśnie wskazuje, że problem lustracji ma wiele warstw. My na razie dotykamy tej pierwszej- czyli samej współpracy z tajnymi służbami, ale za tym kryją się przecież sprawy natury obyczajowej czy pewnych przekrętów gospodarczych, które wynikały z uzależnienia duchownych od funkcjonariuszy SB. To wszystko powoduje wielki lęk. Wypadek Radia Maryja jest skrajny, ponieważ jeszcze w sierpniu 2006 roku występowałem -na osobiste zaproszenie Ojca Rydzyka –w Radiu Maryja gdzie miałem wielogodzinną audycje na temat lustracji. Ojciec Rydzyk był wtedy wielkim jej orędownikiem, do tego stopnia ,że w prywatnej rozmowie ze mną wskazywał nazwiska Biskupów, których należy lustrować. Zaś przy sprawie Abp Wielgusa zmienił swoje poglądy o 180 stopni. Dzieje się tak dlatego, że nawet ci duchowni, którzy są za lustracją gdy widzą kogo i czego ona dotyczy- po prostu zmieniają zdanie. Poza tym sprawa lustracji pokazała ,że lansowany podział na Kościół toruński i Kościół łagiewnicki jest nieprawdziwy bo nagle przeciwko lustracji zaczęły ze sobą współpracować media, które od zawsze się zwalczały. Mieliśmy więc egzotyczny sojusz Gazety Wyborczej, Naszego dziennika, postkomunistycznej Trybuny i Abp. Życińskiego. Takiego dziwactwa świat nie widział.
To są odważne słowa. Nie boi się Ksiądz, że podzieli los diakona z zakonu jezuitów Andrzeja Miszki, który apelował o lustrację Towarzystwa Jezusowego i został usunięty z zakonu?
W ciągu ostatniego półtora roku kilkakrotnie grożono mi suspensą -czyli pozbawieniem praw kapłańskich mimo tego, że nigdy nie dałem do tego powodu. Pamiętajmy, że gdy Metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz dwukrotnie kazał mi milczeć- podporządkowywałem się temu dekretowi aż do jego wygaśnięcia. Zdaje sobie jednak sprawę, że trwa szukanie na mnie haków i czeka się aż mi się podwinie noga by nałożyć na mnie kary kościelne. Niemniej uważam, że jeżeli się krytykuje Kościół to robi się to dla jego dobra. I co istotne- ja robię to jako ksiądz narażając się na kary kościelne. Najłatwiej byłoby zrzucić sutannę i uprawiać tanie bohaterstwo.
W swojej książce „Księża wobec bezpieki” jako przykład oparcia się SB-kom podaje Ksiądz przykład metropolity warmińsko-mazurskiego Abp Wojciecha Ziemby. Jednak w Olsztynie możemy niestety zaobserwować jawnie antylustracyjne działania naszej hierarchii, które przejawiały się np. przy zwolnieniu z funkcji redaktora naczelnego „Posłańca Warmińskiego” ks. Rosłana tuż po opublikowaniu przez niego fragmentów Księdza książki. Czy mamy tu do czynienia z solidarnością korporacyjną?
Niestety tak. Abp Ziemba na początku zachował się w całej sprawie bardzo przyzwoicie. Kiedy napisałem do niego list a później zadzwoniłem nie robił żadnych uników- rozmawiał ze mną, przysłał mi list wyjaśniający jego przypadek. Jego sprawa jest klasycznym przykładem na to ,że wyjeżdżający za granicę ksiądz ,gdy był nagabywany przez SB wcale nie musiał decydować się na współpracę. Gdy funkcjonariusz wywiadu polskiego zgłosił się w Rzymie do ówczesnego księdza Wojciecha Ziemby ten od razu powiadomił o tym fakcie władze kościelne, przecinając w ten sposób dalszą możliwość nagabywania.
Więc skąd ta zmiana?
Ona nie wynika w moim przekonaniu z tego, że Arcybiskup się boi akt IPN-u- ma przecież status pokrzywdzonego. Działa po prostu mechanizm, w którym Kościół działa jako korporacja, gdzie ważniejsze od prawdy jest bronienie swoich kolegów. Skazanie na przemiał nakładu „Posłańca” z fragmentem mojej książki jest fatalnym błędem bo fakt ten pozostanie w biografii Abp. Ziemby. Podobne rzeczy działy się w Archidiecezji krakowskiej, gdzie na początku bardzo wielu ważnych księży było za lustracją. Natomiast naciski szły z zewnątrz. Nie jest tajemnicą, że ten gwałtowny ruch Kardynała Dziwisza w sprawie kneblowania mi ust wyszedł z zakonu Jezuitów i tych Biskupów, którzy się bali prawdy. W tej materii hierarchia popełnia tragiczny błąd bo z jednej strony poucza ludzi jak należy żyć i przeciwstawiać się złu a dla ochrony kilku kolegów działa dokładnie odwrotnie.
A może to nie tylko ochrona kolegów, ale samych siebie?
Problemem jest pojęcie kościoła hierarchicznego jako instytucji, której nie wolno krytykować. A jest to sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II, który krytyki się nie bał.
A nie jest tak ,że wielu komentatorów, dziennikarzy czy duchownych nazbyt często „puka do trumny” Jana Pawła II, twierdząc, że gdyby był On zwolennikiem lustracji to by zajął się tym problemem w polskim Kościele dawno temu?
Śmiem twierdzić, że Ojciec Święty nie wiedział o problemach lustracyjnych polskiego Kościoła. Te informacje po prostu do nie go nie docierały. Pretensję można mieć- i mówię to z całą odpowiedzialnością- do Nuncjatury Papieskiej, która powinna alarmować Watykan w tej sprawie. I sprawa lustracji nie była pierwszą, która została zaniedbana przez Nuncjusza. Pamiętajmy o sprawie Abp Juliusza Paetza. Pomijam już to ogromne kuriozum, które nadaje się do Księgi Guinessa, że Nuncjusz Papieski jest 18 lat na tej samej placówce co nie ma miejsca w żadnym innym przypadku. Poza tym Nuncjusz jest zawsze z poza Episkopatu i jest osobą innej narodowości. W Polsce jest niestety inaczej.
A jak Ksiądz się odniesie do słów kardynała Dziwisza, że ujawnienie pewnych agenturalnych spraw w Watykanie może w jakiś sposób uderzyć w Jana Pawła II?
Chodziło o ujawnienie w mojej książce sprawy Abp Henryka Nowackiego- współpracownika Jana Pawła II i jednocześnie tajnego współpracownika SB pod kryptonimem Henryk. Uważam, że w żaden sposób pokazanie rzeczy negatywnych nie rzutuje na wielkość i świętość Papieża. Przecież zdrada Judasza nie zmienia świętości Jezusa Chrystusa! Zresztą co to by była za świętość Papieża, gdyby pokazanie jednego agenta miało obalić Jego dorobek. Zupełnie się nie zgadzam z Kardynałem Dziwiszem.
Czy słyszał Ksiądz o przypadku TW Kamila?
Tak, słyszałem. Wie, Pan jeśli ja już o tym wiem na południu Polski to wie o tym naprawdę wiele osób. Jest to głośny przypadek w Kościele, ponieważ dotyczy księdza, teologa, który nie jest osobą anonimową. Na dodatek jest związany z wydziałem teologicznym. I to jest kolejny przykład niezrozumiałego działania Kościoła. Skoro tyle ludzi doskonale się orientuje w jego sprawie, to pytam na co hierarchowie czekają?
No właśnie. Napisał Ksiądz kiedyś, że można było uniknąć zamieszania związanego z lustracją Abp Wielgusa bo dużo wcześniej wraz z innymi badaczami, alarmowaliście władze kościelne, że mikrofilmy wywiadu PRL, kryją groźne tajemnice, które jak tykające bomby należy za wszelką cenę rozbroić. Olszyńska kuria już rok temu była informowana o przeszłości TW Kamila i nic z tą wiedzą nie zrobiła. Dlaczego Kościół dopuszcza się takich zaniedbań?
Uważam, że nastąpił klasyczny grzech zaniechania. Afera z Abp Wielgusem każe sobie zadać pytanie: czym jest kościół hierarchiczny w Polsce po śmierci Jana Pawła II? Dochodzę do smutnej konkluzji, że dopóki istniało to główne światło i przewodnik w osobie Jana Pawła II, który odwiedzał Polskę bardzo często, łatwo było być biskupem. Można było de facto powielać to co Papież robi. Natomiast kiedy go zabrakło okazało się, że być w Polsce biskupem znaczy musieć podejmować samodzielne decyzje. I niestety się okazało ,że pewna część biskupów nie jest w stanie przeskoczyć poprzeczki wysoko postawionej przez JPII.
Czyli brak przywództwa?
Brak przywództwa i brak koncepcji jak prowadzić Kościół po śmierci Jan Pawła II..
Kościelna Komisja Historyczna po pól roku pracy nad dokumentami SB dotyczącymi współpracy duchowieństwa, uznała, że kontakty niektórych hierarchów z SB były co najwyżej nieroztropne i nikt świadomie z SB nie współpracował. Czy to oznacza, że Kościół skończył oficjalnie z oczyszczaniem swoich szeregów?
To jest typowy manewr, kiedy na miejsce pordzewiałe pociąga się błyszczącą farbę. Ta rdza wypłynie wcześniej czy później. Dla mnie jako duchownego jest to smutne bo z jednej strony sprowadzanie zdrady do nieroztropności i zbiorowe rozgrzeszenie czyni kościół mało wiarygodną instytucją, z drugiej zaś strony pamiętajmy, że ta sprawa wybuchnie za pół roku. I co wtedy? Okaże się, że wynik Komisji Historycznej był nieprawdziwy. A jeżeli to jest nieprawdziwe to co jest prawdziwe w Kościele? Odwołam się tu do spraw amerykańskich. W aferze seksualnej, która dotknęła amerykański Kościół dramatem nie było tylko to ,że znajdowali się w nim dewianci, którzy molestowali dzieci ,ale to, że biskupi to ukrywali. To właśnie problem ukrywania prawdy i matactwa rozwala od wewnątrz Kościół.
A jak to jest z tłumaczeniem niektórych osób, że współpracowały, ale nie szkodziły. Spotkał się Ksiądz z wieloma takimi wypadkami?
Generalnie jest tak ,że człowiek, który podjął współpracę z SB i robił to bardzo długo jest jak alkoholik, który nie chce się przyznać do tego, że jest chory. To samo się tyczy tajnych współpracowników. Ich sumienia są tak zdewastowane i wyprane przez oficerów prowadzących, że oni nie są w stanie zobaczyć pewnego zła. Proszę zauważyć co się dzieje z wieloma tajnymi współpracownikami. Po ujawnieniu ich agenturalnej przeszłości na początku mówią, że to wszystko nieprawda, fałsz i spisek przeciwko nim. Po przedstawieniu dowodów mówią, że owszem współpracowali, ale nie donosili. Jak wyjdą następne dokumenty twierdzą, że donosili, ale nie szkodzili. To jest jak twierdzenie Clintona, że palił marihuanę, ale się nie zaciągał. Pamiętajmy, że dla SB wszystko było ważne. Ja w swoich aktach znalazłem nawet raport na mojego psa.
Jak to raport na psa? To jakieś żarty?
Na początku to też było dla mnie zabawne. Jednak dla SB ważne było jakiego miałem psa, jak się bawił, czy był szkolony. W swoich badaniach odkryłem, że SB wypytywało pewnego TW o to czy jeden z profesorów PAT-u chodził na spacery, czy jeździł na rowerze, czy do innych miast przemieszczał się pociągami czy samochodem. Oczywiście TW wyśpiewał wszystko. Później się mógł tłumaczyć, że nic takiego strasznego nie mówił. SB jednak wiedząc jaki profesor ma tryb życia próbowało go sprowokować do nawiązania kontaktu.
Jak wynika z publikacji IPN-u w „Debacie” TW. Kamil nie podpisał zobowiązania do współpracy z SB - gdyż jak sam twierdzi - zależało mu (ze względu na przyszłą karierę naukową) na nie ujawnianiu związków z komunistycznym aparatem represji. Czy spotkał się Ksiądz z takim przypadkiem w swoich badaniach?
Bardzo wielu tajnych współpracowników nie podpisywało zobowiązania. Istniała nawet tajna instrukcja SB, która mówiła, że od księży nie należy pobierać podpisu z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że księżom podpis zawsze się kojarzył z cyrografem, który podpisuje się z diabłem. A drugi powód był taki ,że wiedziano iż księża właśnie ze względu na karierę nie będą chcieli takiego podpisu złożyć. Natomiast o tym ,że ktoś współpracował świadczyła ilość kontaktów, udzielanie informacji oraz chęć bycia tajnym współpracownikiem. Osoby, które nawet jak nie brały pieniężnego wynagrodzenia za współpracę i tak miały z tego korzyści takie jak otrzymanie paszportu, załatwienie jakiejś sprawy celnej czy gospodarczej.
A czy osoba, która zdradziła Kościół poprzez donoszenie na swoich braci w kapłaństwie i innych wiernych ma moralny mandat by np. sprawować wysokie funkcje w Kościele czy na uczelni?
Każdy ma do wybory dwie drogi. Albo drogę Judasza albo Św. Piotra. Jeżeli wybierze drogę tego drugiego i publicznie przeprosi to Biskup powinien zdecydować jaki będzie jego dalszy los. Uważam jednak, że istnieją pewne funkcje społeczne czy duszpasterskie w Kościele, których nie mogą pełnić osoby z tak połamanym sumieniem. Nawet badania statystyczne pokazały, że prawie 77% wiernych nie chciałoby się spowiadać u takiej osoby. Jestem oczywiście przeciwny by takie osoby usuwać z kapłaństwa. Jednak potrzebna jest przejrzystość. Nie może być tak, że młode pokolenia kleryków są kształcone przez osoby, które dopuściły się zdrady Kościoła. A niestety pewne środowiska barykadują się np. na wydziałach teologicznych osobami, które stosują relatywizm moralny po to by bronić samych siebie.
Ks. Józef Tischner powiedział kiedyś: „Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi”. Czy skandale tuszowane przez hierarchię kościelną (mam na myśli nie tylko lustrację, ale również sprawę Abp Paetza) mogą wpłynąć na odchodzenie ludzi od Kościoła?
Oczywiście. Jednak chcę wyraźnie powiedzieć, że z mojego wieloletniego doświadczenia duszpasterskiego wiem, że ludzie nie gorszą się, że ktoś upadł. Gorszą się natomiast kłamstwem i tuszowaniem upadku. Sprawa Abp. Paetza, który notabene był agentem operacyjnym wywiadu polskiego, ciągnie się bardzo długo bo od jego czasów rzymskich (przed 1982 rokiem), gdy nie był jeszcze Biskupem. Przecież już wtedy wiedziano o jego skłonnościach seksualnych. I pomimo to awansował w końcu na Arcybiskupa. Czy coś zrobiono ze skandalem obyczajowym, w który był on zamieszany? Nie. I to właśnie woła o pomsta do nieba.
Zamieciono wszystko jak zwykle pod dywan. Na logu naszego pisma „Debata” znajduje się motto Józefa Mackiewicza „Tylko prawda jest ciekawa”. Czy wierzy Ksiądz, że doczekamy czasów gdy zaciekawi ona również naszych pasterzy?
Mój dylemat moralny jest następujący. Ja do tej pory znalem Kościół od bardzo dobrej strony. I nie mogę powiedzieć,żebym spotkał się w Nim z jakimiś skrajne złymi zjawiskami. Ja się czułem dobrze w tym Kościele. Gdy wyszedł jednak problem lustracji, tak radykalnie zmieniły się pewne postawy ,że dzisiaj śmiem twierdzić, ze wiele osób miało po prostu maski na twarzy. To była taka gra pozorów. To jest tak jak uczył nas przywołany przez Pana ksiądz Tischner - człowiek ma rożne maski, ale gdy stanie pod murem musi pokazać tę prawdziwą twarz. W tej chwili wielu pokazało tę twarz. Jedni bardzo pozytywną inni negatywną. Uważam, że Kościół ma w tej chwili duży problem moralny, ale nie z samą lustracją tylko z problemem jak rozwiązywać sytuacje kryzysowe. Lustracja wcześniej czy później się skończy. Według mnie za 5-10 lat - a co to jest wobec wieczności Kościoła? Niestety pojawią się następne problemy - m.in. homoseksualizmu wśród duchownych i wielkiego gejowskiego lobby w szeregach samego Kościoła.
Mam nadzieję ,że o tym też kiedyś porozmawiamy. Bardzo dziękuje za rozmowę.
Z Księdzem Tadeuszem Isakowiczem - Zaleskim rozmawiał Łukasz Adamski
N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 2 komentarzy
Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 5 komentarzy
Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 1 komentarz
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 10 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
25 Lutego 2008 o 03:22
pytam się ja: gdzie linki do wykopu, digga itd?
25 Lutego 2008 o 06:49
Kiedyś w wywiadach stosowano tłustą czcionkę dla pytań i zwykłą dla odpowiedzi. Potem ktoś bez sensu stwierdził, że taka forma druku sprzyja zapamiętywaniu pytań a nie odpowiedzi, więc jest manipulacją (!) i niektóre gazety zrezygnowały z tego (na szczęście nie wszystkie), przez co tekst stracił na klarowności. Kiedy ‘Czas’ stuknie się w głowę i wróci do normalności?
25 Lutego 2008 o 10:10
ADMINISTRACJA: Pierwsze i ostatnie ostrzeżenie!
——————————————————————
TREŚĆ: Jeszcze jeden obraźliwy wpis i zbanujemy Pana adres IP
——————————————————————
25 Lutego 2008 o 10:24
Zaiste, niezwykle przykre i smutne to sprawy. Jeśli Kościół, na co się niestety zanosi, nie odniesie się do sprawy lustracji w łonie samego Kościoła, poniesie straty, których nie da się nadrobić przez dziesięciolecia, jeśli w ogóle. Tego nie da się zamilczeć na śmierć. Dzisiaj nie wystarczy, że ksiądz na ambonie postraszy ogniem piekielnym. Dzisiaj ludzie poszukują w kościele uniwersalnych zasad, drogowskazu pokazującego jak żyć, jakie wartości szanować, co jest ważne, a co nie. Ale jakie rady może dać Kościół i jakie ma moralne prawo do radzenia komukolwiek w tej sytuacji? Jak widać socjalizm to ustrój, którego zgnilizna wcześniej czy później dotknie każdego, nawet wydawałoby nienaruszalną instytucję z 2000-letnią historią. Hierarchia naszego Kościoła nie zdała historycznego egzaminu. Mnie osobiście bardzo dziwi też fakt, że ksiądz Zalewski mierzy się z problemem sam, a przynajmniej można odnieść takie wrażenie. Czy nie ma innych księży, którzy podjęliby tak ważną dla wszystkich sprawę i ze zwykłej przyzwoitości zaryzykowali swoją karierę (niezależnie od tego, co ma taka kariera oznaczać) ?
25 Lutego 2008 o 10:31
zgłaszam poprzedni post do moderacji. Można nie lubić księży i napisać np. “nienawidzę czarnych” itp., ale nie muszę czytać wulgaryzmów!!!
25 Lutego 2008 o 10:40
USUNIĘTY
25 Lutego 2008 o 10:48
@me
ja zgłaszam do moderatora to że zostałem zawleczony do chrztu i ukatolicony. Wbrew woli chrystusa, który chciał bym sam podją decyzje odnośnie wiary jak dorosnę.
25 Lutego 2008 o 10:53
swoją drogą, wiem, że wulgaryzmy, ale ile w tekście prawdy! Jak brawurowo i zarazem dobitnie odniosłem się do sytuacji. Rzec można arcypost.
25 Lutego 2008 o 11:05
nikt nie może być sędzią we własnej sprawie!!. A bez wulgaryzmów inteligentny człowiek potrafi to wyrazić równie dobitnie!
25 Lutego 2008 o 11:08
@murungu
zły adres, ale rozumiem Twoje pretensje. Teraz jesteś już dorosły(mniemam) i możesz sam podjąć decyzję, co z tym “ukatoliceniem” zrobić. Pozdrawiam
25 Lutego 2008 o 11:41
Pozdrawiam. Mam pretensje co do ochrzczenia. Zamierzam sie wypisać, oficjalnie. Kościół i cała plejada świętych jawi się dla mnie jako złoty cielec, nie wiem czy wiesz, ale pisze o tym w bibli, to wtedy jak Mojżesz przytargał dekalog, a tu ludziska miast do boga modlili się do bydlęcia. Szczęście, że kler na podstawie dekalogu nie naucza kraść i zabijać, chodziaż przygkład daje.
25 Lutego 2008 o 13:16
Głównymi przeciwnikami lustracji w Polsce był kler, a wszczególności Karol Wojtyła (awansowany na kardynała dzięki towarzyszowi Zenonowi Kliszce- KC PZPR, wbrew woli Stefana Kardynała Wyszyńskiego, oraz cały Episkopat). W Czechach i innych ościennych krajach kler był słaby, więc lustracja dała swoje pozytywne wyniki. Znałem w wojsku oficerów politycznych, którzy na polecenie PPR a później PZPR kończyli seminaria duchowne. W szkole oficerskiej (OSWZmech-Wroclaw; 1964) był przypadek, że przysłano kleryka (sierżanta) na kurs oficerski. Pierwszy zapisał się do PZPR!!! (Józef ZIACH).
25 Lutego 2008 o 20:37
Lustracja skończy się za 5-10 lat? A kościoły zostaną puste…Uratować może jakiś wielki kataklizm, klęska, zaraza, głód etc. Może na to liczą hierarchowie…
26 Lutego 2008 o 19:45
@ George: “Zaiste, niezwykle przykre i smutne to sprawy. Jeśli Kościół, na co się niestety zanosi, nie odniesie się do sprawy lustracji w łonie samego Kościoła, poniesie straty, których nie da się nadrobić przez dziesięciolecia, jeśli w ogóle. Tego nie da się zamilczeć na śmierć. Dzisiaj nie wystarczy, że ksiądz na ambonie postraszy ogniem piekielnym. Dzisiaj ludzie poszukują w kościele uniwersalnych zasad, drogowskazu pokazującego jak żyć, jakie wartości szanować, co jest ważne, a co nie. Ale jakie rady może dać Kościół i jakie ma moralne prawo do radzenia komukolwiek w tej sytuacji? Jak widać socjalizm to ustrój, którego zgnilizna wcześniej czy później dotknie każdego, nawet wydawałoby nienaruszalną instytucję z 2000-letnią historią. Hierarchia naszego Kościoła nie zdała historycznego egzaminu. Mnie osobiście bardzo dziwi też fakt, że ksiądz Zalewski mierzy się z problemem sam, a przynajmniej można odnieść takie wrażenie. Czy nie ma innych księży, którzy podjęliby tak ważną dla wszystkich sprawę i ze zwykłej przyzwoitości zaryzykowali swoją karierę (niezależnie od tego, co ma taka kariera oznaczać) ?”
Podpisuję się pod tymi słowami. Największym niszczycielem Kościoła jest Kard. Dziwisz. Jest to kompletna ciapa. Ani nie umie kazania wygłosić, na którym nikt by nie zasnął, ani zabrać jasnego stanowiska. Ten człowiek zniszczył kościoły w kilku krajach, poprzez to, że Watykan, w czasie, gdy on był sekretarzem papieskim milczał tak długo, aż pokrzywdzeni poszli do mediów. Jemu się należy pokutny klasztor, a nie purpura kardynalska.
Ksiądz Isakowicz-Zaleski jest dla mnie osobistym wzorem - prawdziwym autorytetem.
26 Lutego 2008 o 19:50
Chciałem zasygnalizować ciekawy problem - klepie się do usr. śmierci o tym, jak to niektórzy kapłani wyznania rzymskokatolickiego współpracowali z SB, a nie zauważa, że wszyscy kapłani tego wyznania, jak by nie było obywatele państwa polskiego, oficjalnie i jawnie reprezentują interesy obcego państwa - Watykanu.
Co byście powiedzieli, gdyby ludzi, którzy składają śluby posłuszeństwa innej organizacji państwowej pozbawiać polskiego obywatelstwa, a przynajmniej praw wyborczych?
26 Lutego 2008 o 20:05
Jestem osoba swiecka i z calym szacunkiem dla x. Isakowicza-Zaleskiego (o ile rzeczywiscie on tego wywiadu udzielil) i Łukasza Adamskiego, ale w tym tekscie jest pare rzeczy, ktore w znacznym stopniu mnie bulwersuja:
1) Robienie w pewien sposob z siebie ofiary KK. W zasadzie trudno jest w tekscie znalezc przyklad pozytywnych zachowan ksiezy wobec x. Isakiewicza, a jesli juz to od razu pokazana jest ewolucja tychze postaw od pozytywnej do negatywnej.
W mojej ocenie zreszta ta sytuacja w jakis sposob wypromowala x. Isakiewicza (czy tez p. Terlikowskiego) - jakze czesto widzialem go na ekranach telewizora…
2) “Poza tym sprawa lustracji pokazała ,że lansowany podział na Kościół toruński i Kościół łagiewnicki jest nieprawdziwy bo nagle przeciwko lustracji zaczęły ze sobą współpracować media, które od zawsze się zwalczały. Mieliśmy więc egzotyczny sojusz Gazety Wyborczej, Naszego dziennika, postkomunistycznej Trybuny i Abp. Życińskiego.” Nie wiem na czym oparty jest ten osad - pamietam dokladnie teksty Naszego Dziennika i w zasadzie wszystkich innych mediow opiniotworczych. Podczas gdy ND staral sie bronic Abp. Wielgusa wszystkie inne media ostro go atakowaly (czesto nieslusznie). Widzialem na przyklad manipulacje w TVP, ktore dla mnie byly bardzo oczywiste.
3) Wydaje mi sie, ze dziennikarz prowadzacy wywiad niejako podpowiada odpowiedzi, insynuuje (nie jest do konca obiektywny):
“A może to nie tylko ochrona kolegów, ale samych siebie?”
“Czy mamy tu do czynienia z solidarnością korporacyjną?”
Porownanie Kosciola Katolickiego do byle korporacji dobre sobie. Jednoczesnie ksiadz na cos takiego nie protestuje (Przeciez to odarcie KK z jego wymiaru duchowego) a wrecz popiera:
“Działa po prostu mechanizm, w którym Kościół działa jako korporacja, gdzie ważniejsze od prawdy jest bronienie swoich kolegów.”
Sam Jezus nauczal o tym, aby milowac swoich bliznich (rowniez braci w kaplanstwie). Nie chodzi o to aby nie starac sie dociec prawdy, ale czasem dobrze jest nie wypominac wszystkich grzechow, bo mozna nie dostrzec belki we wlasnym oku.
4) “Napisał Ksiądz kiedyś, że można było uniknąć zamieszania związanego z lustracją Abp Wielgusa bo dużo wcześniej wraz z innymi badaczami, alarmowaliście władze kościelne, że mikrofilmy wywiadu PRL, kryją groźne tajemnice, które jak tykające bomby należy za wszelką cenę rozbroić.”
Co do samej sprawy Abp Wielgusa i zaniechania przez wladze koscielne sprawdzenia wszystkiego w IPN to trzeba pamietac, ze decyzje urzednikow tej instytucji tez budzily dosc duzo kontrowersji - przyznanie statusu pokrzywdzonego Lechowi Walesie, etc. Zreszta po tylu latach komunizmu, gdzie panstwo (i rozne instytucje) dzialaly przeciwko KK nie dziwi mnie brak zaufania do nich…
5) “Bardzo wielu tajnych współpracowników nie podpisywało zobowiązania. Istniała nawet tajna instrukcja SB, która mówiła, że od księży nie należy pobierać podpisu (…) że wiedziano iż księża właśnie ze względu na karierę nie będą chcieli takiego podpisu złożyć” Czyli, ze nawet jesli nie ma podpisu to i tak ktos mogl wspolpracowac - no i ta kariera ksiezy (czy to sie tyczy tez karier medialnych ksiezy, ktorzy chca w jakis sposob krytykowac swoich wspolbraci)? Pytanie czy to sie nie kloci z lansowanym w mediach pogladem, ze Abp. Wielgus zgodzil sie wspolpracowac (i zlozyl swoj podpis) dla kariery…
6) “Ks. Józef Tischner powiedział kiedyś: „Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi”. Czy skandale tuszowane przez hierarchię kościelną (mam na myśli nie tylko lustrację, ale również sprawę Abp Paetza) mogą wpłynąć na odchodzenie ludzi od Kościoła”
Nie rozumiem dotad w Nczasie czytalem, ze Abp Paetz zostal tak potraktowany ze wzgledu na to, ze byl przeciwko UE. Cytowanie x. Tischnera (z calym szacunkiem dla zmarlych), ktory pisywal tez dla “GazWyb chron oczy” i do tego jeszcze z jakim cytatem… Marks jest lepszy dla wierzacych niz kontakt z ksiedzem - czyli moze od razu zakazac czytac Ewangelii i w kosciolach czytac “Kapital”;) No chyba, ze x. Tischner ocenial innych ksiezy zgodnie ze swoim zachowaniem…
Zreszta x. Isakiewicz-Zaleski w zaden sposob przeciwko temu nie protestuje - przeciwnie nadal cytuje x. Tischnera a nawet idzie dalej:
“wielkiego gejowskiego lobby w szeregach samego Kościoła” - tak to oczywiscie przez ten celibat;)
Aretai