Sesja ONZ na temat ocieplenia klimatu wywołała różne działania w różnych państwach. We Francji centroprawica już od dawna pokazuje, że nie jest mniej wrażliwa na tego typu hasła niż np. Zieloni. Powołano tu specjalną międzyresortową grupę - od polityków przez uczonych po przedsiębiorców - która ma zgłosić propozycje związane z ochroną środowiska naturalnego. Przez najbliższy miesiąc propozycje będą “konsultowane ze społeczeństwem”, a później przybiorą formę propozycji legislacyjnych. Na czele komisji stoi minister ekologii Jan Ludwik Borloo. Dyskutuje się o problemach energii nuklearnej, transportu czy genetyki. Padają już konkretne postulaty. Jednym z nich jest zmniejszenie maksymalnej szybkości na francuskich drogach o 10 km/h. Oznacza to, że po autostradach wolno będzie jeździć maksymalnie 120 km/h, po drogach ekspresowych - 100 km/h, a po reszcie terenów niezabudowanych - 80 km/h. Jeśli tego typu pomysły się przyjmą to chyba nie ma sensu budować u nas autostrad. Skutki narady “mędrców” na razie trudno ocenić. Francuzom podobają się też pomysły z Londynu, czyli pobierania opłat za wjazd do miasta. W stolicy Anglii zredukowano w ten sposób ruch w centrum o 16%. Biorąc pod uwagę i tak wysokie opłaty za sam postój w mieście, trzeba będzie rzeczywiście korzystać z rowerów, które można wypożyczyć na stacjach metra. To tylko niektóre pomysły. “Mędrcy” nie powiedzieli jeszcze przecież ostatniego słowa. Zieloni też nic więcej by nie wymyślili…
Imamowie z katolickiego uniwersytetu
Francja od lat próbuje “okcydentalizować” muzułmańskie duchowieństwo. Islam na razie kształci imamów za granicą. Formacja duchownych odbywa się jednak często w duchu islamu radykalnego, imamowie nie znają francuskiej kultury, a często nawet języka. Już wiele miesięcy temu padła propozycja, by dokształcać duchownych na francuskich uniwersytetach. Miałby to być półroczny kurs poznawania cywilizacji zachodniej, filozofi i, kultury, socjologii, prawa. Powołany przez Wielki Meczet Francji instytut szukał partnera dla tego typu kursów, które kończyłyby się uzyskaniem uznawanego przez państwo dyplomu. Kolejne uniwersytety odmawiały jednak współpracy, powołując się na zasadę laickości tych placówek. Znaleziono w końcu rozwiązanie, które okazuje się wręcz znakiem czasów. Duchowni muzułmańscy będą studiować na uczelni… katolickiej.
Rama Yade c.d.
Pisałem już o sekretarz stanu w MSZ ds. praw człowieka, pięknej Ramie Yade, która wbrew polityce swojego rządu odwiedziła i poparła nielegalnych imigrantów. 31-letnia, pochodząca z Senegalu pani polityk nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem poruszenie wywołało zrównanie przez nią Chin i Rosji, które nazwała krajami totalitarnymi i łamiącymi prawa człowieka. Na Pekin można machnąć ręką, choć Paryż bardzo dba o stosunki handlowe z Państwem Środka. Gorzej z Rosją, która pani Yade kojarzy się ze Związkiem Sowieckim. Polak zresztą by taką wypowiedź jeszcze jakoś usprawiedliwił, ale dla Francuzów był to duży błąd pani minister, a właściwie oznaka jej dyletanctwa. Sprawę usiłowano wyciszyć, lecz duży rozgłos nadał jej przywódca Frontu Narodowego Jan Maria Le Pen, który określił wypowiedź Yade “polityczną bezczelnością” i świadectwem tego, że “nie wie, co mówi”. Yade przeprosiła, ale FN żąda jej dymisji.
Młoda Senegalka to “beniaminek” prezydenta Sarkozy’ego, który chciałby zrobić z niej francuską Condoleezzę Rice. Okazuje się, że podziwianie Ameryki we Francji może mieć zgubne skutki. Nie ten format. Protesty taksówkarzy
Kierowcy taksówek we Francji zastrajkowali i sparaliżowali ruch w wielu miastach. Ich protest dotyczy planów rządu nałożenia na nich podatków od paliw, które płacą wszyscy kierowcy prywatni. Do tej pory kupowali paliwo bez jednego z nałożonych nań podatków (zresztą niskiego). Chodzi tu rocznie o sumę trochę ponad 2 tys. euro (średnio rocznie “taryfa” spala około 5 tys. litrów paliwa). Akurat ten protest można by poprzeć.
Właściciele taksówek nie zgadzają się jednak przy okazji na szersze otwarcie dostępu do ich zawodu, czyli na wprowadzenie większej konkurencji. Taksówek we Francji brakuje. Na licencję czeka się latami. Jej odkupienie w Paryżu kosztuje 200 tys. euro, w Nicei - 260 tys. W najmniejszej dziurze wiejskiej trzeba zapłacić kilka tysięcy. Taksówki we Francji są koncesjonowane i choć ich liczba się zwiększa (15,5 tysiąca w Paryżu) to czasami trudno takową “złapać”. Wieści o możliwej liberalizacji tego typu usług zwarły szeregi kierowców i protest poparło osiem największych central związkowych skupiających taksówkarzy. Pewnie skończy się na jakimś częściowym “otwarciu rynku” i odejściu od koncesji dla aut o napędzie elektrycznym lub hybrydowym. Komisja ministra Borloo z pewnością pomysł poprze…
Czym kto jeździ?
Skoro znowu wróciliśmy do aut, to na koniec ciekawostka z badań, które przeprowadził francuski Le Journal du NetEconomie. Zbadał on preferencje motoryzacyjne szefów największych spółek giełdowych tego kraju, które tworzą indeks CAC 40. Lista TOP 5 tychże preferencji jest mało zaskakująca i okazuje się mocno skażona “nacjonalizmem”. Szefowie wielkich firm francuskich najczęściej wybierają auta francuskie.
Najpopularniejszą limuzyną wśród dyrektorów firm jest peugeot 605 - auto używane także przez większość ministrów i samego prezydenta Mikołaja Sarkozy’ego, choć w wersji unikalnego i prototypowego egzemplarza. Na drugim miejscu znalazł się renault Vel Satis, następca popularnego niegdyś w sferach rządowych modelu Safrane. Renault wybrało sześciu szefów spółek indeksu CAC 40, m.in. dyrektorzy i prezesi firmy Total i Sanofi .
Trzecią pozycję także zajmuje wyrób francuski, czyli citroen C6. Porusza się nim były prezydent Jakub Chirac, a w jego ślady poszli prezesi koncernu PSA (co raczej nie dziwi, bo to wszak producent tego auta), ale także dyrektorzy L’Oreala, Alsthoma czy państwowych elektrowni - EDF. Dopiero na 4 pozycji znalazł się samochód “obcy”, czyli wyrób niemiecki. Mercedes klasy E wybrał m.in. szef firmy zbrojeniowej EDAS, ale także kilku Niemców pracujących we francuskich przedsiębiorstwach. Listę TOP 5 zamykają dwa modele sklasyfikowane ex aequo - lancia Thesis i BMW serii 7. Francuski portal nazwał je… “oryginałami”.
N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 3 komentarzy
Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 6 komentarzy
Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 1 komentarz
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 10 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
7 Lipca 2008 o 15:27
[...] ● Wiktor Kobylinski: Oszustwo globalnego ocieplenia ● Teluk: Ekoterror - ocieplenie klimatu i inne bzdury ● Korwin Mikke: Wakacje na Bali. Za darmo ● Sommer: A kiedy odwołają ocieplenie? ● Korwin Mikke: Ciepło, cieplej, gorąco… ● Piotr Jaczewski: Inny punkt widzenia. Globalne ocieplenie istnieje ale… ● Dariusz Kos: Najnowszy idiotyzm. Globalne ocieplenie zagraża pokojowi na świecie ● Tomasz Teluk: Świat po Kioto - ekologiczne kłamstwa. ● Bogdan Dobosz: Ocieplenie klimatu? [...]