Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

14/10/2007, 8:08. Kategorie: publicystyka

Pan Zagłoba nie wytrzeźwiał?

Stanisław Michalkiewicz »

Kiedy podczas uczty w Kiejdanach ksiażę Janusz Radziwiłł wzniósł toast: „vivat Carolus Gustavus rex!”, pan Zagłoba przerwał zaskoczone milczenie okrzykiem: „zdrajco, po trzykroć zdrajco!” – po czym niektórzy pułkownicy, między innymi pan Michał Wołodyjowski, cisnęli hetmanowi wielkiemu litewskiemu swoje buławy pod nogi. Tak przynajmniej opisuje to Sienkiewicz w „Potopie”. Kto wie, czy aby nie dlatego umieszczenie dzieł Sienkiewicza w kanonie lektur szkolnych wzbudziło takie protesty, zwłaszcza w kołach postępowych?

Po co młodzież ma czytać o takich scenach, które mogą zainspirować ją do pytań, co właściwie takiego złego zrobił książę Janusz Radziwiłł, że pan Zagłoba wykrzyczał mu w twarz oskarżenie o zdradę, a pułkownicy rzucili buławy? Nie mówi się przecież o sznurze w domu wisielca, a książe Janusz, będąc hetmanem, a więc rodzajem ministra obrony Wielkiego Księstwa Litewskiego, będącego od 1569 roku w unii z Koroną Polską i wraz z nią tworzącą Rzeczpospolitą Obojga Narodów, sprzeniewierzył się przysiędze złożonej królowi polskiemu i wielkiemu księciu litewskiemu, by samowolnie poddać tę część kraju pod władzę obcego króla, Karola Gustawa właśnie.

Gdyby młodzież zaczęła się rozczytywać w Sienkiewiczu, mogłaby jeszcze dopatrzyć się analogii między tamtą sceną, a deklaracją minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, że Polska „jest bliska” podpisania Traktatu Reformujacego Unię Europejską. Traktat Reformujący, będący modyfikacją Traktatu Konstytucyjnego, zachowuje najistotniejsze postanowienia swego poprzednika, proklamujac w art. 1 utworzenie Unii Europejskiej, jako nowego podmiotu prawa międzynarodowego, który będzie następcą prawnym Wspólnoty Europejskiej.

Podpisanie tego traktatu „przez Polskę”, a więc przez jakiegoś polskiego dygnitarza, dajmy na to, panią Fotygę, oznacza formalne zrzeczenie się w imieniu Polski jej suwerenności państwowej. Pozostaje to w oczywistej sprzeczności z treścią przysięgi, jaką składa prezydent, bo wspomina on tam, że będzie strzegł niepodległości państwa. Czy podpisanie zrzeczenia suwerenności, a przynajmniej wyrażenie na nie zgody, nie jest aby złamaniem tej przysięgi?
Zresztą mniejsza o przysięgi; dzisiaj mało kto przywiązuje do nich wagę, ale czy nawet prezydent ma takie uprawnienie? Zwróćmy uwagę, że według konstytucji, suwerenem w Polsce jest Naród, a nie prezydent, premier, czy minister spraw zagranicznych. Nie wydaje się więc, by nawet prezydent mógł skutecznie wyrzec się suwerenności, skoro nie jemu ona przysługuje.

W takiej sytuacji jest rzeczą oczywistą, iż w sprawie ewentualnego przyjęcia przez Polskę Traktatu Reformującego konieczne jest przeprowadzenie referendum, bo tylko w referendum suweren może wypowiedzieć się bezpośrednio w kwestii swej politycznej suwerenności. Wydawać by się mogło, że nie ma dziś ważniejsze dla państwa sprawy – czy ma pozostać niepodległe, czy też ma przekształcić się w prowincję europejskiego imperium, w którym przez inne prowincje może być zmuszone do przyjmowania rozstrzygnięć lub uczestniczenia w przedsięwzięciach sprzecznych ze swoim interesem. Czy jednak ta kwestia jest przedmiotem kampanii wyborczej? Bodajże tylko Liga Prawicy Rzeczypospolitej zajmuje w tej sprawie jasne stanowisko, sprzeciwiając się Traktatowi Reformującemu.

Pan Zagłoba chyba jeszcze nie wytrzeźwiał, a pułkownikom ani w głowie rzucać buławami.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>