Winę za obecne załamanie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych ponoszą tylko i wyłącznie politycy. Jeśli sami tego nie zrozumieją, Ameryce grozi krach na niespotykaną dotąd skalę. Niestety, dostanie się i nam.
NINJA, czyli pół prawdy
Oficjalnie, czyli na potrzeby mediów, powodem krachu instytucji finansowych jest „kryzys kredytów hipotecznych”. A co w takim razie było przyczyną kryzysu tych kredytów? To też wydaje się jasne: niewypłacalność dłużników. Miliony Amerykanów nie spłaca swoich długów. Banki nie dostają swoich pieniędzy. Są zagrożone. Co prawda, problemy z dłużnikami nie pojawiły się od dzisiaj, jak to się jednak stało, że nagle tak duża ich ilość nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Tym bardziej że skutkiem zaległości w spłacie jest foreclosure, czyli procedura przymusowego przejęcia zadłużonej nieruchomości przez bank; dłużnik traci swój dom, mieszkanie, pieniądze.
Trudno więc podejrzewać, żeby powodem wstrzymania spłaty kredytu był jakiś bunt dłużników czy chęć dokuczenia bankom. A zatem co? I na to pytanie media mają dość prostą odpowiedź: NINJA. Akronim ten pochodzi od amerykańskiego terminu określającego złego kredytobiorcę: „no income, no job, no assetts” (brak dochodu, brak pracy, brak majątku). Jak to się stało, że banki udzieliły kredytu tak wielu dłużnikom nie posiadającym pracy, dochodu i majątku?
I tutaj problem się komplikuje. Do niedawna na to pytanie nie podawano żadnej odpowiedzi, albo podawano odpowiedź wymijającą: panował boom na rynku nieruchomości i każdy chciał z niego skorzystać, głównie jednak spekulanci. Problem w tym, że rzadko kiedy sama potrzeba pożyczkobiorcy wystarczy do otrzymania kredytu.
Banki nie są instytucjami samoobsługowymi. Do otrzymania kredytu konieczna jest ich zgoda, oparta na wnikliwej analizie możliwości finansowych dłużnika. Skoro tak wielu z nich nie spełniało kryteriów dobrego kredytu, na jakiej podstawie banki im go udzieliły?
W tej kwestii do niedawna panowało całkowite milczenie. Dopiero w ostatnich dniach września b.r. pojawiła się na You Tube wypowiedź wyjaśniająca sprawę. Udzielił jej senator z Connecticut, Christoher J. Dodd, nazywając sprawę po imieniu, a brzmi ono: CRA, czyli Community Reinvestment Act. Jest to ustawa, przyjęta przez Kongres w 1997 roku za prezydentury Billa Clintona, której celem była ochrona „kredytobiorców mniejszościowym”, czyli ludności kolorowej, ubogiej, znajdującej się w złych warunkach materialnych, przed złym traktowaniem jej przez banki.
Wypowiedź senatora Dodda wywołała konsternację, padła bowiem z ust przedstawiciela Partii Demokratycznej, szczególnie wrażliwej na losy mniejszości. Mimo tego, coś w niej było na rzeczy. Ameryka, w tym i amerykańskie banki od dawna sparaliżowane są ustawodawstwem antydyskryminacyjnym, zakazującym wynajmowania lokali przedstawicielom mniejszości, zwalniania ich z pracy, czy odmowy udzielenia kredytu – bez względu na to, jak racjonalne byłyby przyczyny tej odmowy.
Jednakże powoływanie się na CRA to tylko półprawda. Wprawdzie wśród ofiar foreclosure jest wielu przedstawicieli „dyskryminowanych mniejszości”, nie oni stanowią większość kredytobiorców z grupy NINJA i grupy zalegających dłużników. Jeśli zatem nie oni są winni, to kto?
Cała prawda
Prawdziwe korzenie kryzysu są głębsze i mają głównie charakter polityczny. Należą do nich: kosztowna wojna na Środkowym Wschodzie (300 mln dolarów dziennie), rozrzutna polityka w zakresie finansów publicznych podnosząca deficyt budżetowy do niewyobrażalnych rozmiarów (30 bilionów dolarów), interwencjonizm, czyli ręczne sterowanie gospodarką przez polityków i będąca jego konsekwencją luźna polityka monetarna FED.
Z jednej strony, George W. Bush, po swoim wątpliwym zwycięstwie wyborczym w 2000 roku chciał Amerykanów kupić, już to darmowymi lekami dla emerytów, już koncesjami dla rolnictwa i przemysłu oraz świadczeniami socjalnymi na niespotykaną dotąd skalę, z drugiej zaś po zamachu z 11 września 2001 potrzebne były ogromne pieniądze na wojnę z terroryzmem.
O ile Stany Zjednoczone stać by było na każdy z tych wydatków z osobna, o tyle prowadzenie ich równocześnie jest dla gospodarki tego kraju ponad siły. Skutkiem nałożenia się welfare na warfare było pojawienie się inflacji. I to jest główne nieszczęście!
Jeśli bank centralny, powołany do kontrolowania płynności na rynku pieniężnym, pompuje do banków komercyjnych miliardy dolarów, licząc im za te pieniądze niewiele powyżej 1 procenta w skali rocznej, a czasem nawet mniej, to trzeba naprawdę dużej wyobraźni, odpowiedzialności albo pesymizmu, by z takiej okazji zrezygnować. Ekspansja kredytowa zapoczątkowana przez prezesa banku centralnego USA, czyli Rezerwy Federalnej (FED), Alana Greenspana, a później z powodzeniem kontynuowana przez jego następcę, Boba Bernanke miała posłużyć całej gospodarce, tymczasem przysłużyła się wyłącznie politykom, którzy z powodzi monetarnej korzystali, finansując wojnę i socjal, właśnie welfare i warfare.
Banki zalane tanim pieniądzem oferowały kredyty za pół darmo i to każdemu, nawet NINJA, patrząc przez palce na perspektywy ewentualnej niewypłacalności. A przecież już ponad pół wieku temu Ludwik von Mises, a później Murray N. Rothbard ostrzegali, że drukowanie pieniędzy bez oparcia ich na oszczędnościach i realnych dobrach jest wysoce ryzykowne. Nie dość, że daje to przedsiębiorcom zły sygnał n.t. kondycji gospodarki, to na dodatek wywołuje inflację, czyli spadek siły nabywczej pieniądza, a w konsekwencji wzrost cen. Bo to nie wysokie ceny ropy naftowej, jak to się gładko mówi w radio, tv i na większości uniwersytetów, wywołują inflację, lecz inflacja wywołuje wysokie ceny ropy i wszystkiego innego.
Wzrost inflacji zmusił w końcu FED (w połowie 2007 roku) do powstrzymania podaży pieniądza, a tym samym do podniesienie oprocentowania kredytów, a ponieważ w okresie boomu gros kredytów udzielanych na kupno nieruchomości miało oprocentowanie zmienne, z chwilą korekty ceny pieniądza, koszty obsługi kredytu wzrosły powyżej zdolności finansowych wielu kredytobiorców. Ci ostatni tracili domy, banki zaś płynność.
Zamiast pozostawić wtedy rynek samemu sobie, aby dokonał oczyszczenia gospodarki z podmiotów, które dobrowolnie i świadomie podjęły błędne decyzję, nie dają sobie rady więc muszą upaść, rząd wraz z FED zaczął to wszystko ratować; najpierw poprzez wzrost płynności czyli ponowną obniżkę stóp bazowych, następnie poprzez bezpośrednią pomoc finansową dla zagrożonych instytucji, aż wreszcie nacjonalizując upadające firmy.
Jeśli już Biały Dom ma tak wielkie serce, to zamiast rabować biednych i dawać bogaczom, mógł pomóc niewypłacalnym posiadaczom nieruchomości i podarować im pieniądze na spłatę hipoteki, tak jak daruje firmom finansowym. W ten sposób ci ostatni uratowaliby swe domy, a banki otrzymały swoje pieniądze. Rozwiązanie równie szkodliwe, ale znacznie bardziej „ludzkie”.
Socjalizm
Nietrudno zgadnąć, że z rządowego programu ratunkowego wyszły nici. Inflacja wzrosła do poziomu nie notowanego od 12 lat. Co gorsza, biznes, który zwykle nie zna kulisów programów ratunkowych i skomplikowanych interwencji monetarnych uznał, że skoro pieniądz jest taki tani i jest go tak dużo, znaczy gospodarka jest rozgrzana i będzie się rozwijać. Nastąpiła seria błędnych decyzji inwestycyjnych, w wyniku których straty poniosła także motoryzacja, potem transport, budownictwo i parę innych sektorów.
Jednocześnie wprowadzeni w błąd inwestorzy giełdowi kupowali papiery nadal, doprowadzając do ich sztucznej aprecjacji. Popularnym wehikułem inwestycyjnym stały się zsekurytyzowane długi hipoteczne. Kiedy dłużnicy przestali je spłacać, obligacje których długi hipoteczne były zastawem stały się kawałkiem papieru. Gdy rynek poznał prawdę; kiedy dowiedział się, że te papierowe „papiery” stanowią główny majątek takich potentatów finansowych, jak Lehman Brothers, Merril Lynch, AIG i wielu innych parkiety zaczęły się walić.
I wtedy politycy, którzy nie tak dawno uspokajali Amerykę, że „finanse kraju są pod kontrolą” postanowili wpompować w gospodarkę jeszcze większe ilości papieru, za które chcą ratować banki, powiększając deficyt budżetowy, osłabiając pieniądz i rabując zwykłych ludzi z dorobku ich życia. Dobitnym przykładem takiej polityki jest chociażby nacjonalizacja banków Fannie Mae, Freddie Mac, upaństwowienie giganta ubezpieczeniowego AIG, oraz quasi nacjonalizacja (w następstwie bankructwa) banku Washington Mutual.
W konsekwencji wielu biznesmenów jest dziś przekonanych, że bez względu na to, jak dobrze (czy źle) pokierują swoimi firmami, rząd i tak weźmie za to odpowiedzialność. Za tę ich beztroskę musi zapłacić podatnik, któremu wmawia się, że jest to kryzys kapitalizmu.
Tymczasem zrzucanie winy za kryzys na kapitalizm to absurd. Istotą kapitalizmu jest wolność, konkurencja, poszanowanie własności prywatnej, równość szans, a nie redystrybucja, czyli zabieranie jednym i dawanie drugim. To czystej wody socjalizm!
Prawdziwy winowajca
Rację ma zatem Jesse Jackson, kiedy pyta: „Jak to możliwe, że gdy prywatne banki przynoszą zysk to jest on prywatną własnością, a gdy są straty to płaci je cały naród?” A no możliwe, zwłaszcza pod nieobecność mechanizmów zabraniających rządowi prowadzić (niemal) nieskrępowaną politykę monetarną, której kosztami i tak obciążą obywateli.
Oto cytat znakomicie oddający jej istotę: „Pod nieobecność standardu złota, nie ma sposobu na uchronienie oszczędności obywateli przed inflacją. (…) Gdyby standard złota istniał postępowanie rządu (tworzenie inflacji – przyp. red.) byłoby nielegalne. (…) Zniesienie go umożliwia ten podstępny sposób finansowania wydatków państwa z deficytu. (…) Taka ukryta konfiskata majątku obywateli odbywa się w zamian za obietnicę polityków utrzymywania państwa opiekuńczego.”
I pomyśleć, że autorem tych słów, i to już 40 lat temu, był sam…Alan Greenspan. I to jest prawdziwy winowajca obecnego kryzysu. Bez zrozumienia tego fakt i usunięcia jego przyczyny amerykański kryzys nie tylko się pogłębi, lecz ponadto rozleje na cały świat. Polska z iluzją państwa solidarnego, opiekuńczego i podobnymi mechanizmami ich finansowania niewątpliwie stanie się jedną z jego ofiar.
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 5 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 4 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
Urzędnicy uznali, że nadszedł wiekopomny czas aby za pieniądze podatników promować pozytywne nawyki jedzenia! 12 komentarzy
UE zaangażuje “europejską flotę powietrzno-morską” do walki u wybrzeży Somalii. 14 komentarzy
Homo bajkę dla dzieci pilotażowo wprowadził do szkół rząd Wielkiej Brytanii. Oby nasz nie był następny. 22 komentarzy
13 Października 2008 o 15:16
No z sensem i jasno opisane, jak straszne sa konsekwencje znacjonalizowanego pieniadza, trzeba sobie jasno uswiadomic, ze nie zyjemy w zadnym kapitalizmie, gdyz podstawowy towar jakim jest pieniadz( a pieniadz to polowa kazdej transakcji jak powiedzial Ron Paul) jest w pelni znacjonalizowany. A najbardziej smieszne jest mowienie o kryzysie kapitalizmu, takjakby kapitalizm byl sposobem rzadzenia albo albo jakims sposobem sterowania gospodarka lub jej dzialem. Gdy tymczasem jest to(kapitalizm) jednym ze sposobow nabywania dobr rzadkich, dodam ze tym uczciwym, drugim jest przestepstwo, tak wiec cos takiego jak kryzys wspolpracy miedzyludzkiej to nonsens!
Z Rothbardem i Misesem pod reka w obronie autora czekam na trolozydoozjaszopalantow!:)
13 Października 2008 o 15:22
O autorze
http://abcupr.pl.tl/TW-BERETA-_-Jan-Fijor.htm
13 Października 2008 o 16:11
Ooo, Fijor sie znowu pojawil. Dawno nie bylo. Pewie, jak ktos nosi muszke, to mu sie wszystko wybacza.
13 Października 2008 o 16:42
Powiedzcie Bereta, czy Mikke placi wam za te wypociny gotowka, czy w naturze (konserwy).
13 Października 2008 o 16:58
Panie Fijor…. okolice Izraela to Bliski Wschod nie Srodkowy Wschod (po polsku).
13 Października 2008 o 17:13
a lewaki i tak swoje wiedza…
13 Października 2008 o 17:19
@lala
Moglby pan rozwinac swa blyskotliwa mysl, bo gotow jestem zalozyc, ze nazywa pan Fijora lewakiem.
13 Października 2008 o 18:24
Troll jest pojęciem mylącym. Sugeruje ono, że trole powino okładać się pałą. Wg mnie zjawisko to powinno się ignorować jak g***o.
13 Października 2008 o 18:35
nie zyjemy w zadnym kapitalizmie, gdyz podstawowy towar jakim jest pieniadz( a pieniadz to polowa kazdej transakcji jak powiedzial Ron Paul) jest w pelni znacjonalizowany.
1. Jak to w pełni znacjonalizowany?? Zajrzałem do kieszeni, mam 5 zł. Czy nie mam? Aha, nie moje one tylko narodu / państwa / rządu / parlamentu (niepotrzebne skreslić)? A może to JA jestem państwem? Proszę sprecyzować, bo przyznaję, że trochę nie nadążam za tak błyskotliwym rozumowaniem.
2. Rozumiem, że proponowaną alternatywą pieniądza “w pełni znacjonalizowanego” byłby pieniądz w pełni prywatny. Jak powinien taki prywatny pieniądz wyglądać? Każdy ma sobie go wydrukować? Wybić? Namalować farbkami?
13 Października 2008 o 20:33
no cóż, niemiłe to zaskoczenie, że pojawiają się na tym portalu przemyślenia kapusia, szkoda…
13 Października 2008 o 21:10
@CV
masz 5 pln i jest twoje, ale istotą srodka wymiany jest jego wartosc i mozesz za niego kupic tyle ile on jest wart, a wartosc pieniadza w obecnym swiecie wyznaczaja rzady poprzez banki centralne, tzn moneta sama w sobie nie ma wartosci, wiec to ile warte jest twoje 5 pln jest niezalezne od samej monety(banknotu) i to mialem na mysli mowiac o znacjonalizowanym pieniadzu.
Widac teraz ze alternatywa dla pieniadza znacjonalizowanego - czyli pustego, bylby pieniadz ktory sam by wyznaczal swoja wartosc( tak jak to rozumujesz jego prywatnosc polegala by na tym ze ty prywatnie bylbys wlascicielem tych 5 pln i wiedzialbys jaka one maja w danej chwili wartosc i decyzje banku centralnego lub bankow centralnych nie mialy by takiego wplywu na jego wartosc jak maja w obecnym systemie).
Kto mialby go drukowac to juz obojetne zapewne robily by to banki emisyjne posiadajace oczywiscie dostateczna ilosc prawdziwego pieniadza czyli towaru ktory bylby srodkiem wymiany; narzuca sie tu oczywiscie jakis metal szlachetny, wystarczajaco powszechny aby go wystarczalo, odpowiedniodrogi, i oczywiscie wystarczajaco kosztowny w wydobyciu, aby nie mozna zbyt tanio manipulowac jego wartoscią, co to moglby byc za metal mozna pogdybac….
13 Października 2008 o 21:20
http://tiny.pl/sgvq
13 Października 2008 o 22:01
@KT
Link zawiera wirus (kon trojanski).
@Administrator
Prosilbym o usuniecie.
13 Października 2008 o 22:25
Jeżeli rzeczywiście jest tam trojan to bardzo przepraszam - moja wina nieumyślna (anyvir niczego nie zauważył).
Podaję inny link do tego samego tematu (cz. 1 pozostałe po prawej stronie).
http://tiny.pl/sgb9
13 Października 2008 o 22:47
CV - wg niejakiego żydomasona czy jakośtakpodobnie masz tyle własności ile ci PAŃSTWO pozwoli . dlatego nigdy nie będziesz pewny czy te 5 jest twoje czy też państwo
zdecyduje się o nie upomnieć . Dlatego szybko je wydawaj , żebyś zdążył
13 Października 2008 o 22:47
Ad 11. - Ledog
Nie sądzę, żeby istniał pieniądz, którego wartości mógłbym być pewien. Wszystko ma taką wartość, jaką ktoś chce za to zapłacić lub oddać. Weźmy to słynne złoto - mam w kieszeni 5 dukatów, a tu mój król podbija Indie Zachodnie i jego statki zaczynają złoto masowo przywozić. Za moje dukaty mogę kupić znacznie mniej niż przedtem.
Różnicę widziałbym w tym, że pieniądzem w pełni papierowym sterują w sporej mierze rządy, a w przypadku 5 dukatów zaszedł proces ekonomiczny, jako tako, mimo wpływu na niego króla, naturalny (odkryliśmy złoto, to na kiszkę ma się marnować?). W przypadku odkrycia złóż węgla, wynalezienia wydajniejszych technik produkcji, itp. byłoby podobnie (tylko w drugą stronę - deflacja zamiast inflacji). Rządy mają jakąś wizję i chcąc ją realizować, często wykorzystują pieniądz papierowy do swoich celów, a jest on znacznie elastyczniejszy od pieniędzy “opartych”.
13 Października 2008 o 22:51
CV- wg niejakiego żydomasona czy jakośtakpodobnie własności masz tyle ile PAŃSTWO ci pozwoli. Dlatego pośpiesz się z wydaniem tej 5 ,bo nigdy nie wiesz czy państwo już nie wyciąga swojej łapy po nią
13 Października 2008 o 23:32
@ kozior
napisalem pewien jaka w danej chwili ma wartosc a nie ze bedzie mial taka wartosc wiecznie a jest to wartosc pewnego towaru, ktora oczywiscie ustala rynek, ale rynek - czyli ogol konsumentow a nie grupa mala grupa ludzi(rzad) .
Wiadomo ze jest mozliwy spadek wartosci pieniadza towarowego spowodowany rzuceniem wiekszej jego ilosci na rynek, ale nie ma co sie obawiac takich rzeczy gdyz pozyskanie duzej ilosci takiego pieniadza tez wiaze sie z kosztami ktore trzeba poniesc w tymze pieniadzu wiec sprawa nie jest taka prosta .
A dzis zabrac ludziom oszczednosci - to kosztuje tyle co puscic w ruch prase drukarska i troche pomydlic oczy !
14 Października 2008 o 07:25
Brednioton obśmieję później, teraz nie mam czasu.
Mam teraz tylko pytanie - czy Jan TW “Bereta” Fijor skonsultował swoje opluwanie Zachodu ze starym, PRLowskim swoim oficerem prowadzącym - czy dziś inspiracje i nadzór pochodzą bezpośrednio z Kremla?
14 Października 2008 o 11:07
Właśnie publikowanie tekstów kapusiów i innych mętów daje amunicję żydomasonom i innym, co z tego, że Fijor czasami ma dobre teksty? Pewne zasady powinny obowiązywać. Portal powinien być wolnościowy, ale nie wolny od przyzwoitości….
14 Października 2008 o 11:22
@ Pachciarz
A gdzie towarzyszu TW “Bereta” pluł na Zachód?
14 Października 2008 o 16:22
UPR i NCz tyle o patriotyzmie, o konserwatyzmie, etc. ale dziwnym trafem konfident polskiego gestapo, TW Bereta ma sie tu dobrze.
Czy red. NCz przyszlo moze kiedys do glowy, ze gdyby bylo wiecej takich sprzedawczykow jak TW Bereta, to ani zadnego NCz by nie bylo, a internet to chyba na kartki w Pewexie do dzis bysmy kupowali. No, ale coz, TW Bereta swego czasu pomagal budowac komunizm, dzisiaj to “byznesmen”, wiec jest mile widziany.
To moze poszukac jakis wspolpracownikow wsrod bylych sluzb SS. Oczywiscie, jesli dzisiaj tez jakis “byznes” kreca.
WSTYD, droga Redakcjo!
14 Października 2008 o 17:00
Pieniądz nie jest znacjoanlizowany. FED to instytucja półprywatna, niezależnośc RPP i NBP od rządu to jest znany dogmat. Na Euro robi się jakieś czary i machloje w tajemnicy przed ludem. Na poczatku XIX wieku Rotshild postawił USA ultimatum: albo oddacie nam druk dolara albo wojna z Anglią. Lincoln próbował to ukrócić - kulka. Kennedy próbował - kulka. A tu Fijor bełkocze, że winni są politycy. Jacy politycy? Te kukły wystawiane do wyborów przez wielki biznes?
Przestańcie powtarzać brednie siane przez pseudoliberałów, a w rzeczywistości cwanych oligarchów, kapitalistów-plutokratów. Poruszacie tematy z górnej półki bez jakiegokolwiek przygotowania i mimiowolnie działacie jako pożyeczni idioci.
14 Października 2008 o 19:47
Pomieszanie z poplataniem. Tak samo jak w komentarzach. Przyczyn kryzysu jest wiele i kazde z nich mialo wplyw na obecna sytuacje natomiast zadnym z nich nie jest socjalizm (ktorego w USA jak i innych krajach dotknietych kryzysem nie bylo i nie ma). Takze nazywanie potenjalnego upadku calego systemu bankowego, czyli systemu tworzacego i gwarantujacego wartosc pieniadza w obecnym swiatowym systemie finansowo-kapitalowym, normalna sytacja w gospodarce kapitalistycznej jest kompletnie chybione. Interwencja panstwa byla jak najbardziej na miejscu natomiast nalezy czujnie obserwowac w jaki sposob ta pomoc bedzie udzielana zeby wyeliminowac patologie. Z tego co rozumiem, pakiety pomocowe maja zapisy ktore staraja sie do tego dazyc.
14 Października 2008 o 23:16
Ad 18.
Ledog!
Zgadzamy się - mój król akurat zdobył źródło złota, ale go nie produkował (z braku kamienia filozoficznego, czy czegośtam) w dogodnej dla siebie ilości.
14 Października 2008 o 23:18
Czy nieustanne przypominanie o TW Berecie (po wielokrotnie ile razy coś od niego tu jest) nie jest komentowaniem w stylu “nieważne co pisze, ważne z jakich pozycji”?
15 Października 2008 o 00:24
Kult donosicielstwa u konserwatywnego liberala jest czyms zdumiewajacym.
15 Października 2008 o 00:33
Mikke np. wielokrotnie plul na Pilsudskiego zarzucajac mu (wyssana z brudnego palca) agenturalnosc, ale swoich kapusiow holubi (skurwysyn, ale moj skurwysyn).
15 Października 2008 o 12:07
@Kozior
“Czy nieustanne przypominanie o TW Berecie (po wielokrotnie ile razy coś od niego tu jest) nie jest komentowaniem w stylu “nieważne co pisze, ważne z jakich pozycji”?”
Z czytaniem felietonow jest jak z jedzeniem chleba. Mozna sobie chleb upiec samemu, ale a) nie kazdy potrafi, b) rzadko kto ma na to czas. Tak samo felieton, to juz gotowa wiedza kogos, kto zwykle a) jest ekspertem w jakiejs dziedzinie, b) poglebia swoja wiedze poprzez czytanie, ogladanie, sluchanie. W tym czasie, kiedy my siedzimy w pracy albo odpoczywamy felietonista siedzi, knuje i pisze. My, czytajacy, dostajemy gotowe. Dlatego tak jak z chlebem wybieramy najlepsza piekarnie, z ktorej chleb nam smakuje, ale takze wiemy, ze nikt po nim nie mial problemow zoladkowych. Felietoniste oceniamy po tym, co pisze (czesto przyjmujac to, co napisal jako pewnik, z braku eksperckiej wiedzu), po tym, jak sie zachowuje (jezeli oszolom, to zwykle pisze glupoty) i po tym, co wiemy o jego przeszlosci (czy zdzialal cos konkretnego w swojej dziedzinie, czy dostal jakies nagrody, czy inni uznaja go za autorytet). Jezeli chodzi o Fijora, to jest problem z zaufaniem mu ze wzgledu na jego przeszlosc, z ktorej sie nie rozliczyl. Nie ma pewnosci, ze nie przekazuje zdania podszeptanego przez kogos, kto naszego kraju nie lubi.
15 Października 2008 o 18:24
skutkiem niewypłacalności dłużników hipotecznych jest przejęcie jednocześnie wielu nieruchomości przez wierzycieli i wystawienie ich do sprzedaży na wolnym rynku, efektem dużej podaży w krótkim okresie jest spadek cen a co za tym idzie deflacja a nie inflacja panie Fijoł
16 Października 2008 o 08:11
Jak to w ogóle możliwe, że mamy w USA kryzys finansowy? Przecież łapę na światowych finansach, a szczególnie amerykańskich, już dawno położyli najmądrzejsi wśród mądrych, czyli Żydzi. Czyżby zatem stwierdzenie o ich wyjątkowości było wyssane z palca? A może problemy wyniknęły z naturalnej skłonności skłonności Żydów do występku i malwersacji? Czy aby krytyka Greenspana nie jest przejawem skrajnego antysemityzmu? To przecież Żyd a zatem nie mógł się mylić w swoich decyzjach.
16 Października 2008 o 15:19
w końcu i tak przejdziemy na bezgotówkowy, ta sztuczka sie nieudała, uda się następna, albo kolejna po następnej
16 Października 2008 o 15:21
george, to nie żydzi mordowali żydów w oświęcimiu, to ziemianie
16 Października 2008 o 20:40
Ad 29.
Panie Zenku!
Dziękuję za tę i za tamtą druga odpowiedź (przy “nobliście-keynesiście”). Krótko o tej drugiej - takem myślał. I teraz przechodzę do tutejszego wątku.
Otóż zauważyłem, że jedną z wielu wad tego forum jest ścisłe zaszufladkowanie pisowników i rozdzielenie ich niezgłębioną przepaścią, po obu stronach której kłębią się “mikkoluby” i “normalni” (nomenklatura nie moja). To prowadzi do automatycznego oceniania wypowiedzi wg właśnie pozycji. Być może i grasują tu jacyś nasłańcy, których jedyną rolą jest sianie zamętu, ale jeżeli ma się tu odbywać dyskusja, to ten automatyzm jest dla niej zabójczy. Zamiast próby zbliżenia stanowisk, wyniszczająca wojna czarnego z białym, w której nie bierze się jeńców. Przykład jak na dłoni - Pokojowa Nagroda Nobla. Zamiast skończyć się po maksymalnie 40 wpisach i ustaleniem “protokołu rozbieżności”, jest ich tam ponad 140 i od znacznej większości bebechy się przewracają. Pan i kol. Wymagany zostaliście klonami, nasz Najaktywniejszy Kolega prawie wszystkim, podobnie jak jego przeciwnicy. Mój głosik na szczęście dla mnie przeszedł niezauważony, bo przyznałem rację nie tej co powinienem (teoretycznie) stronie.
Dlatego też irytuje mnie, że przy każdym artykule Jana Fijora, odbywa się wręcz swoisty wyścig, żeby jak najszybciej zaznaczyć, że oskarżony jest o bycie TW Beretą. Zgadzam się z Panem, że informacja ta uświadamia czytającego, że autor może miał i nadal może mieć niejasne powiązania. Ale nie znaczy to, że jego analiza nadaje się wyłącznie na śmietnik. Może być rzetelna albo sterowana. Nawet jeżeli zachodzi to drugie, to nadal może to być bardzo interesujące. Może jestem przewrażliwiony, ale z wpisów 2-4 i 10 odbieram przesłanie - “to Bereta, więc nie warto czytać i dyskutować”.
16 Października 2008 o 20:44
A tak swoją drogą, to mam wrażenie, że mamy podobne oczekiwania co do tego forum (co nie wyklucza różnicy zdań). Szkoda tylko, że patrząc na godziny Pana wpisów, chyba “robimy” na różne zmiany. Może jednak ktoś jeszcze się przyłączy?
17 Października 2008 o 12:38
Bardzo dobry artykuł, wyjaśniający prawdziwe przyczyny kryzysu finansowego, a nie ględzący coś w lewacko-pedalskim żargonie o “chciwości” bankierów. Autor wskazuje faktycznych sprawców krachu, czyli rząd i bank centralny żydolandu. Gdzie są teraz ci wszyscy “analitycy”, “główni ekonomiści” czy dziennikarze “ekonomiczni”, którzy zachwycali się szaleńczą polityką FED-u, ujemnych realnych stóp procentowych. Jednym z głośniejszych był np. p. redaktor Krupa, który miesiącami i latami piał z zachwytu nad “finezyjną” polityką p. A. Greenspana, która miała “pobudzać popyt” i “utrzymywać koniunkturę” w żydolandzie. Politykę ujemnych stóp procentowych przeciwstawiał rzekomo “doktrynerskiej” polityce byłego prezesa NBP i poprzedniej Rady Polityki Pienięznej, którzy strali się utrzymywać stopy banku centralnego w Polsce powyżej inflacji. Jeśli coś można im zarzuć w tej sprawie to to, że byli za mało “doktrynerscy”, bo realne stopy procentowe powinny być wyższe, aby zachęcać skutecznie ludzi do oszczędzania. Czym zaś skończyła się “finezyjna” i “elastyczna” polityka p. Greenspana i FED-u widać gołym okiem. Nastąpił krach finansowy, gospodarka żydolandu “spowalnia”, a może czeka ją wręcz recesja, przy wysokiej inflacji rośnie bezrobocie.
Reasumując swietny artykuł, i żadne głodne kawałki o Berecie, głoszone przez środowiska lewacko-pedalskie, z inspiracji wiadomych służb niczego tutaj nie zmienią.
17 Października 2008 o 20:35
Jedyny w mas mediach artykuł o kryzysie który stara sie wyjaśnić dlaczego te banki dawały kredyty tak niewiarygodnym klijentom. Łańcuszek przyczyn i skutków był taki: ataki na WC ( pod specjalna kontrolą CIA) ,zeby ozywic gospodarkę. Wojna z terroryzmem. Druk pustego dolara na potrzeby wojny i inne. Próba uprania pustych dolarów na rynku nieruchomości . Wydymanie reszty świata poprzez sprzedaz lipnych papierów pod zastaw tych kredytów nietrafionych. Tym sposobem amerykanie upchneli bilion $ swojego długu na giełdach w europie doprowadzając do bankructwa m innymi Islandie i jedno Norweskie miasteczko. Za wszystkim stał FED ,a czytelnicy GW nadal wierzą ,że Amerykańskie banki maja tak głupich doradców ,ze ci dają kredyty dla NIJA.
19 Października 2008 o 04:24
Obawiam sie że prawda nie jest dokładnie taka jak opisuje autor. Proszę zauważyć że większość krajów z grupy liberalnej (index of economoc freedom 2008) tj: Hong Kong, Singapore, Irlandia, Australia, Nowa Zelandia, Kanada, Chile, Szwajcaria, Estonia, Luxemburg, Finlandia nie ma kryzysu finansów. Mają ten kryzys: USA, UK i Islandia poza tym Dania i Holandia.
Ilość domów wybudowanych i sprzedanych w USA nie jest tak imponująca, jeżeli wezmie się pod uwage wielkość populacji i kryzys rynku nieruchomości ma nieco inny charakter. W handlu domami bank kieruje sie pojęciem „equity” tzn wartość pożyczki nie powinna być większa niz 80-90% wartości domu. Kiedy cena nieruchomości rośnie bank może dopożyczyć pod rosnące equity, kiedy kupujesz drugi dom zlicza łączne equity i znowu dopożycza itd.
Natomiast co bankierzy w USA zrobili zaczeli dopożyczac pod rosnące equity akcji co było ewenementem. W ten sposob zaczęli podbijać sztucznie swoją gieldę a nastepnie giełdy na całym świecie. Kiedy inwestorzy w innych krajach zachęceni zaczeli wykupować swoje gieldy, spekulanci z Wall Street zaczęli wysprzedawać akcje i kupować surowce i waluty innych krajow. Teraz kiedy Bush obiecał zatkać dziurę bankową spekula wraca do USA wysprzedając inne waluty i wykupując bondy rządowe. A wiec bylo to niejako działanie celowe. Kraje z grupy liberalnej nie dały sie nabrać na tą sztuczkę bo nie pozwolity na zasade rosnacego equity na rynku akcji.
(W innym artukule opisalem jak dziala australijki system bankowy)
19 Października 2008 o 20:02
Czy trafiłem na forum kapusiów?
19 Października 2008 o 23:10
walczcie z art. nie z kapusiem.
art. ciekawy bo pokazuje ze nikt nie wie dlaczego jest jak jest. nawet sami amerykanie.
dolar rosnie, a wiec jesli jest inflacja albo nie wierzymy bankom to dlaczego kupuje sie dolary?
Fannie Mae, Freddie Mac to instytucje rzadowe, ktore weszly na gielde. Gwarantowaly one wlasnie kredyty nieruchomosci. to by bylo ciekawie jak by rzad gwarantowal cos i w razie problemow ich nie wykupil!
kryzys jest albo potezny (zaczal sie nie od nieruchomosci ale od enronu!) albo zupelnie nie tam gdzie myslimy. Albo chodzi o wariant faraona, albo o trupa w szafie, albo co wydaje sie niemozliwe o wojny gieldowe. Niestety jesli to ostatnie zloto nic nie pomoze. Dla tych co umieja czytac kFW/vF h0BITAhIT AhLeGeITExIXp bxygwS3 U8lSmnljstSnPe/Q==
20 Października 2008 o 08:15
dodam dla autora http://www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=624389&dz=01000
“W niedzielę wsparcia południowokoreańskim bankom musiał udzielić tamtejszy rząd. Gwarantuje im spłatę zagranicznych zobowiązań w wysokości 100 mld USD i wzmocni je kapitałowo o 30 mld dolarów” a propos nieobejmowania kryzysu przez inne kraje.
21 Października 2008 o 14:34
[...] temacie: publicystyka o kryzysie ● Jan M. Fijor: Pół prawdy o kryzysie ● Robert Gwiazdowski: Krach czy zwycięstwo socjalizmu na Wall Street? ● Robert Gwiazdowski: [...]
21 Października 2008 o 16:51
Niech ten pismak jeszcze raz przestudjuje swoje info .Chyba zapomnial jeszcze angoli wspomniec apropo kryzysu .Wybrac pare watkow i obsmarowac Amerykanow Puknij sie pan w czolo
21 Października 2008 o 23:55
Zdumiewa to powtarzanie bzdur, że amerykańskie banki rozdawały kredyty na lewo i prawo i to w dodatku osobom nie posiadającym stałych dochodów, majątku i wyrobionej historii kredytowej. Takie brednie pojawiają się na każdym kroku w polskiej publicystyce, szczególnie w radiu TOK FM i Gazecie Wyborczej. Jest to kolejny dowód, że polscy dziennikarze wiedzą o Ameryce tyle co o księżycach Jowisza. Szanowny panie Fijor, dlaczego powiela pan bzdury i kłamstwa? To, że przy każdej kasie w USA można otrzymać aplikację na kartę kredytową visa, master card, American Express czy inne nie oznacza, że łatwo jest otworzyć w banku amerykańskim linię kredytową. W przeciwieństwie do Polski w USA nie obowiązuje tak histeryczna ochrona danych osobowych. Bank może spokojnie prześwietlić aplikanta. Z reguły linia kredytowa rozpoczyna się od żałosnej kwoty 150-300$. Ludzie wyrabiają sobie karty kredytowe, żeby mieć swobodę wypożyczenia samochodu w sytuacji awaryjnej. Wiele firm, jak wypożyczalnie samochodów czy biura podróży wymuszają posiadanie kart kredytowych. W rzeczywistości droga od limitu 300$ na karcie do kwot rzędu 10 tys. dolarów jest daleka jak Missisipi i wymaga wyjątkowo skrupulatnego i terminowego spłacania. Wymyślanie jakiś idiotycznych terminów jak NINJA dowodzi postrzegania problemów Ameryki przez pijane okulary prasy europejskiej. Tak powszechne i popularne w Polsce kredyty gotówkowe są wyjątkowo trudne do otrzymania w Stanach. Najprostszą formą kredytu bankowego jest kredyt na samochód ( dealerzy robią sami co mogą , żeby znależć klientowi bank chętny do pożyczki) i kredyty hipoteczne. Z tym, że różnica między dobrym i korzystnym dla klienta kredytem hipotecznym a powszechnie dostępną lichwą jest jak odległość Drogi Mlecznej do galaktyki Andromedy. Czytając takie bzdety jak powyższy tekst polski czytelnik utwierdza się w fałszywym przekonaniu, że w USA kredyty dostają kloszardzi żyjące na garnuszku pomocy społecznej. Bzdura do kwadratu! Historia kredytowa to jeden z tych elementów, które spędzają połowie Amerykanów sen z powiek. Ogromna ilość Amerykanów nie spłaca kredytów rzędu zaledwie kilkuset dolarów. Wielu też jest pozadłużanych w firmach wysyłkowych, które zasyłają delikwentów ponagleniami z collection agency. Ale spowodowane jest to super liberalnym prawem dotyczącym egzekucji długów, a nie rozdawnictwem banków!!!
Procedury komornicze w USA są obłożone ogromnymi ograniczeniami na korzyść nieuczciwych klientów. Amerykanie są zasyłani uprzejmymi prośbami i propozycjami polubownej ugody o spłatę należności z collection agencies, które są czymś w rodzaju naszych firm windykacyjnych. Jedyna i zasadnicza różnica z polskimi gnojami od windykacji polega na tym, że jeżeli konkretne zadłużenie nie przekracza 1 tys. $ to nikomu nie opłaca się zgłaszać sprawy do sądu. Sądy zaś niechętnie zajmują się sprawami długowymi, szczególnie gdy w grę wchodzą rodziny chronione (z małymi dziećmi, osobami niepełnosprawnymi, staruszkami itd.) Polscy komornicy splajtowaliby w USA po tygodniu, a ich metody pasowałyby chyba jedynie do łajdactw rodziny Soprano.
Bzdurą też jest, że w USA jest jakakolwiek recesja. Nie może być przy rosnącym wzroście gospodarczy. Panie autorze, toż to to wiedza z piątej klasy podstawówki! Recesja=ujemny wzrost gospodarczy. A tego w USA nie ma!!!!!
Dodatkowo nie może być mowy o jakimkolwiek kryzysie finansów. Przecież jest to element propagandowego tworzenia paniki. Tani dolar oznacza tani eksport produktów amerykańskich. Ameryka potrzebuje zbilansowania handlu zagraniczengo jak pan autor rozumu. Czym dolar jest tańszy w stosunku do Euro, jena, rubla czy juana to tym bardziej opłaca się kupować towary w USA- co nakręca koniunkturę- i mniej kupować od żółtków czy brudnych hindusów. Dla kraju o takim deficycie handlowym jak USA okres spadku wartości dolara w stosunku do większości walut jest zbawienny. Inflacja i spadek wartości dolara spowodowały, że statki wypływały z USA załadowane towarami. Prosty mechanizm przekładał się nawet na przyjazdy handlowe a nie zarobkowe Polaków, którym się opłacało robić duże zakupy w USA. Polonia słała do Polski wszystko co dało się upchać do kontenera. Warto było zarabiać wEuropie i kupować w USA. Kto na tym korzystał? Wszyscy!
Kryzys i recesja gospodarki USA? A może chwila dla debila? Panowie domorośli ekonomiści pokroju autora powyższego tekstu, nie kompromitujcie się! Gospodarka USA ma się nie tylko dobrze. Ona jest lokomotywą XXI wieku!
22 Października 2008 o 10:26
Czy ktos jeszcze pamieta Grobelnego i jego “Bezpieczna kase oszczednosci”? Malo kto, a szkoda, bo prywatne piramidy finansowe były miniprzykladem tego co dzieje sie teraz w systemach bankowych. Prywatne piramidy finansowe szybko upadaja bo brak im mechanizmu stabilizujacego nadmierny rozrost. Systemy bankowe S.A. do nich podobne ale posiadaja bez ironii wybitnych specjalistow którzy potrafia na tyle regulowac tempo ich rozwoju ze nie dopuszczaja do tak naglego krachu i unicestwienia calej piramidy.
Teraz prezydent USA wspomaga z zaluzonego przeciez budzetu upadajace instytucje finansowe. Mam nadzieje ze mu sie to uda, bo my tez jestesmy czastka tej piramidy. Dlatego wszelkie glosy wyjasniajace mechanizmy swiatowej piramidy finansowej powinny trafiac tylko do elit. Reszta ma wierzyc ze wszystko jest OK. i ze “gra” może sie krecic wiecznie. Z perspektywy zwyklego czlowieka wiecznie - znaczy do konca jego zycia i jest to calkowicie realne.
Niestety krach kiedys nastapi. Jak będzie wygladal krach ktorego chyba nie dozyjemy, trudno przewidziec. Przestroga na przylosc może być los Templariuszy którzy musieli zginac aby umozliwic budowe od nowa piramidy gdy stara nie dala sie już utrzymac.
22 Października 2008 o 13:48
@ PŁ
Ale Pan pieprzy, aż żal tego czytać…
“Zdumiewa to powtarzanie bzdur, że amerykańskie banki rozdawały kredyty na lewo i prawo i to w dodatku osobom nie posiadającym stałych dochodów, majątku i wyrobionej historii kredytowej.”
Faktem jest, że były przy udzielaniu kredytów z pewnością dużo łaskawsze, niż powinny.
“Ale spowodowane jest to super liberalnym prawem dotyczącym egzekucji długów, a nie rozdawnictwem banków!!!”
“Ogromna ilość Amerykanów nie spłaca kredytów rzędu zaledwie kilkuset dolarów. Wielu też jest pozadłużanych w firmach wysyłkowych, które zasyłają delikwentów ponagleniami z collection agency. Ale spowodowane jest to super liberalnym prawem dotyczącym egzekucji długów, a nie rozdawnictwem banków!!!”
No więc kto dawał masowo kredyty klientom, którzy okazywali się później nieuczciwi? Kto tak zaplanował inwestycjęw kredyt, że ta okazała się nieopłacalna?
I w ogóle skąd nagle banki miały ten nadmiar pieniędzy?
“Bzdurą też jest, że w USA jest jakakolwiek recesja. Nie może być przy rosnącym wzroście gospodarczy. Panie autorze, toż to to wiedza z piątej klasy podstawówki! Recesja=ujemny wzrost gospodarczy. A tego w USA nie ma!!!!!”
Recesja matołku nie musi oznaczać ujemnego wzrostu gospodarczego. Oznacza ona przede wszystkim spowolnienie wzrostu. Zgodnie z twoją logiką, to jak mamy wzrost gospodarczy0,1% rocznie, to nie ma mowy o recesji, jest “wzrost”. Wzrost jak cholera…
A tak w ogóle przyszłoroczna prognoza dla USA to 0% w najlepszym wypadku - to pewnie dowód na boom gospodarczy;)
“Dodatkowo nie może być mowy o jakimkolwiek kryzysie finansów.”
Nie no jasne, kilka największych banków i wiele mniejszych bankrutują, inne telepią się i modlą o zachowanie płynności, cały system finansowy chwieje się w posadach, państwa wtłaczają w system finansowy biliony(polskie biliony) dolarów, a tu “nie ma mowy o żadnym kryzysie”, to tylko panika, a jutro wszystko będzie cacy. Ty to piszesz serio czy sobie jaja robisz?
“Tani dolar oznacza tani eksport produktów amerykańskich. Ameryka potrzebuje zbilansowania handlu zagraniczengo jak pan autor rozumu. Czym dolar jest tańszy w stosunku do Euro, jena, rubla czy juana to tym bardziej opłaca się kupować towary w USA- co nakręca koniunkturę- i mniej kupować od żółtków czy brudnych hindusów. Dla kraju o takim deficycie handlowym jak USA okres spadku wartości dolara w stosunku do większości walut jest zbawienny. Inflacja i spadek wartości dolara spowodowały, że statki wypływały z USA załadowane towarami. Prosty mechanizm przekładał się nawet na przyjazdy handlowe a nie zarobkowe Polaków, którym się opłacało robić duże zakupy w USA. Polonia słała do Polski wszystko co dało się upchać do kontenera. Warto było zarabiać wEuropie i kupować w USA. Kto na tym korzystał? Wszyscy!”
Takich merkantylistycznych bredni to nawet towarzysz ŻM na tym forum by się nie odważył popełnić. Skoro inflacja i osłabianie waluty to takie cudowne rzeczy, to tylko czekać, aż Zimbabwe stanie się lada moment nową potęgą gospodarczą.