
Siedmiodaniową, naprawdę wykwintną kolację w najdroższej restauracji Las Vegas “Picasso” (kandelabry, srebrne nakrycia, kawior, homar, superciasta, francuskie sery, kelner na cztery osoby), jednej z sześciu najdroższych restauracji USA można zjeść za niespełna 300 zł na osobę. W Polsce za podobną, lecz znacznie skromniejszą (rydze, krem z pomidorów, dziczyzna, spaghetti, sernik wiedeński) kolację w średniej klasy stołecznej restauracji (”San Antonio” lub “Kuźnia”) trzeba zapłacić o połowę więcej. Nie tylko wykwintne jadło jest u nas droższe. Big Mac w chicagowskim McDonald jest od 30-50 groszy tańszy niż w lokalu tej samej sieci w Częstochowie czy Zakopanem.
Perfumy “Feminine” (100 ml) firmy Dolce and Gabbana, w strefie bezcłowej lotniska Okęcie, gdzie przecież powinno być najtaniej, kosztują o ponad 80 zł drożej niż w sklepie perfumeryjnym w najdroższym miejscu globu, przy nowojorskim Times Square. Buteleczka (100 ml) męskiej wody toaletowej “Hugo Boss” kosztuje na Okęciu o 100 proc., zaś w centrum Warszawy o 150 proc. więcej niż w Londynie. W Polsce ponadto droższa jest bielizna męska i damska, swetry, ubrania markowe, a także obuwie oraz sprzęt sportowy.
Od lat pogodziliśmy się z tym, że o ile benzyna w Stanach Zjednoczonych nie jest najtańsza na świecie, to na pewno jest ona o połowę tańsza niż w Polsce. Ostatnio jednak kupowałem benzynę… we Włoszech, płacąc o 20 groszy na litrze taniej niż przy trasie katowickiej. Dwadzieścia groszy, niby niewiele, ale pamiętajmy, że Włochy uchodzą za bardzo drogie, zaś Włosi zarabiają statystycznie o 65 proc. więcej niż Polacy.
Więcej o 10 proc. niż statystyczny mieszkaniec Unii płacimy za produkty chemii gospodarczej, za środki do prania, wyroby elektroniczne, komputery, sprzęt audio, wideo, płyty czy artykuły gospodarstwa domowego, przy czym - raz, że ich dochody są co najmniej dwukrotnie od naszych wyższe, dwa - że na zachodzie Europy, nie mówiąc o USA, obowiązujące obyczaje zmuszają handel do częstszych promocji i przecen, co dodatkowo potania zakupy.
Nawet polskie towary bywają w Polsce droższe niż za granicą.
Wedlowskie “Ptasie mleczko” jest o połowę droższe w ursynowskim “Geant” niż w delikatesach “Wally’s deli” na chicagowskim Jackowie. Tańsze są tam także ogórki konserwowe i konserwy ze znakiem “Made in Poland”. O ile 10 lat temu polskie wędliny w Polsce nie miały sobie równych zarówno pod względem jakości, jak i cen, o tyle dzisiaj trudno znaleźć nad Wisłą kabanos, metkę czy polędwicę wędzoną tańszą i smaczniejszą od “polonijnej”.
Droższe są w Polsce najpopularniejsze na świecie konserwy rybne (tuńczyk, sardynki), przyprawy, droższe wina, koniaki, szkocka, a ostatnio - nawet niektóre gatunki wódki! Konkurujemy jeszcze w pieczywie, ale już chleb toastowy w Filadelfii czy LA jest tańszy niż w Krakowie.
Znaczek na zwykły list (do 30 g) kosztuje w Stanach Zjednoczonych mniej niż 1,20 zł, w Polsce - 1,30 zł. Pamiętajmy jednak, że z Nowego Jorku do LA jest co najmniej 4000 km, które list przemierza w czasie krótszym niż przesyłka z Ochoty na Źoliborz. Wprawdzie bilet do kina premierowego kosztuje w USA ekwiwalent 26 zł (w Polsce przeważnie 22 zł), to jednak w dwa tygodnie po premierze każdy film można obejrzeć w kinach drugiego obiegu, których u nas nie ma - za równowartość… 6 zł.
Rozmowa o cenach usług telefonicznych przyprawić może Polaka o silny stres. Sieć telefonii cyfrowej Era z dumą reklamuje się na billboardach, że za roaming liczy swoim abonentom tylko po 2 zł (ok. 63 centy) za minutę, w Stanach Zjednoczonych można za te pieniądze rozmawiać z Polską co najmniej 15 minut, a roaming od lat jest darmowy! Internet w TP jest o połowę droższy niż w USA czy Korei Płd.
Najdroższa taksówka świata, nowojorski “yellow cab”, liczy za pierwszy kilometr tylko 5 zł, wobec 6 zł w Warszawie, sama jazda kosztuje co prawda nieco więcej niż w Krakowie lub Warszawie, bo ok. 3 zł za kilometr, ale też w Nowym Jorku nikt nam nie dolicza za przekroczenie II strefy, jazdę w nocy czy kurs w niedzielę. Przy obecnych cenach komunikacji miejskiej (2,40 zł za jeden przejazd) płacimy mniej więcej tyle, ile płacą Hiszpanie, o wiele więcej niż Meksykanie i Argentyńczycy. Wliczając jednak w koszty komunikacji udział dotacji budżetowych (z kieszeni podatnika), zaczynamy mieć jeden z najdroższych systemów komunikacji miejskiej, przy bardzo niskiej jego jakości.
Samochody. Dealerzy narzekają, że sprzedaż samochodów spada, ale np. nowy saab 95 kosztuje w UE o ok. 1500 euro taniej niż w Polsce, w Stanach Zjednoczonych różnica ta wynosi aż 11 tys. euro. Samochody używane są u nas o połowę droższe niż za miedzą zachodnią, 2,5 razy droższe niż w USA.
Mieszkania uchodzą w Polsce za stosunkowo tanie, bo tani jest jeszcze grunt, na którym stoją. Uwzględniając jednak jakość budownictwa i poziom infrastruktury, taniej można kupić np. na Florydzie (Stany Zjednoczone), na Costa Brava (Hiszpania) czy choćby w Tunezji.
Drożej niż w UE (o ok. 10 proc.) i w USA (o ok. 30 proc.) płacimy za ubezpieczenia samochodowe, ubezpieczenie na życie kosztuje w Stanach Zjednoczonych do 60 proc. taniej niż w Polsce, podobna jest proporcja cenowa ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej. Droższy jest też dostęp do systemu sprawiedliwości (wpisy) oraz obsługa notarialna transakcji biznesowych.
Cena plomby u prywatnego dentysty (ok. 300-700 zł) dorównuje cenom w Stanach Zjednoczonych, gdzie - podobno - dentyści są najdrożsi.
Ceny rosną wraz ze spadkiem konkurencyjności biznesu, hamowanej kolejnymi licencjami, zezwoleniami, promesami i regulacjami. Jeśli nie puścimy gospodarki na żywioł, czekają nas kolejne podwyżki spowodowane niewydolnym sektorem państwowym, wysokimi kosztami pracy i kolejnymi programami “opieki nad obywatelami”. Jak tak dalej pójdzie, bez pomocy państwa Polak nie będzie w stanie kupić nawet szelek. Pytanie: kto mu to państwo sfinansuje?
N. Sarkozy został sfotografowany z “Kapitałem”. Niemiecki minister finansów P. Steinbrück stwierdził, że “niektóre poglądy myśliciela nie są nawet takie złe”. 2 komentarzy
Chcą wystawiać w szkołach spektakl o królewiczu, który zamiast wybranki znalazł wybranka 4 komentarzy
Kryzys finansowy i ekologiczny jako główne tematy obrad Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski. 1 komentarz
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 10 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 5 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
9 Listopada 2007 o 08:17
Hi, tansza w Polsce niz w UE jest jeszcze robocizna - chociaz ciezko znalesc kogos, kto sie na robocie zna ;) Mam od dluzszego czasu wrazenie, ze w Polsce ludzie musza zarabiac kupe szmalu przy tych cenach co maja ;) Robi sie ekskluzywnie :))
9 Listopada 2007 o 10:38
No to kurwa fajnie jest……
A jeszcze fajniej będzie, POczekajmy jeno niecko!
9 Listopada 2007 o 11:00
Ludzie KRYZYS zbliża się wielkimi krokami….ceny żywności, paliwa wzratają z dnia na dzień…do tego dochodzi powstanie unifikującej wszytsko UE…system emerytalny u progu bankructwa…Niech no tylko giełda pie…nie w dół, a fundusze utopią nasze emerytury…
KRYZYS SIĘ ZBILŻA…o stokroć gorszy od tego z 1929 roku…
9 Listopada 2007 o 11:21
Żeby było jasne nie mam nic przeciwko uwolnieniu gospodarki itp. mam jednak wrażenie, że artykuł nie jest w pełni obiektywny. Z pewnoscią różnice cen podane przez Autora są faktem, jednak ogólne koszty życia w Polsce są w mojej ocenie nizsze niż w wiekszości krajów UE. Miałem okazję spędzić trochę czasu we Włoszech ostatnimi czasy i np. w sklepach spożywczych ceny są takie jak u nas, z tym że wyrażone w Euro a nie w PLN. Nie dotyczy to w zasadzie tylko alkoholi, przede wszystkim wina, które jest tańsze niż u nas. Konkludując: jestem pewien, że byłbym w stanie napisać artykuł o zupełnie odwrotnej wymowie opierając się na cenach określonych produktów w innych krajach.
9 Listopada 2007 o 12:26
Gdzie wkładają plomby za 300-700 zł? Leczyłem się w warszawskiej klinice Triodent (Centrum Damiana) i płaciłem wiele mniej. Nie wspominając o mniejszych prywatnych przychodniach czy gabinetach.
Żywność w Polsce jest tańsza niż w Europie, niewiele ale jednak. Sprzęt RTV i komputerowy w podobnych cenach (oczywiście w USA jest tańszy).
Dlaczego autor porównał ceny komunikacji miejskiej akurat do Meksyku? Bo inaczej okazałoby, że u nas trzy razy taniej?
Nie wiem jak w innych miastach, ale po Warszawie jeżdzą teraz pseudo-taksówki (”przewóz osób”) bez regulowanych urzędowo widełek cenowych i kilometr kosztuje około złotówki.
Mieszkania - może porównamy ceny wynajmu, czynszu i opłat?
9 Listopada 2007 o 12:27
Wiele rzeczy jest z pewnością tańszych, zwłaszcza w USA. Jednak zgadzam się z komentatorem “xxx”, że tekst jest tendencyjny. Jeśli z pozostałymi cenami, zwłaszcza tymi zachodnimi, jest tak, jak z podaną ceną wizyty u dentysty, artykuł traci dużo na wiarygodności. Pojedynczą plombę w całkiem przyzwoitym prywatnym gabinecie można zrobić za sumę już poniżej 100 zł, a nie 300, co i tak nie jest na kieszeń kiepsko zarabiającego Polaka z uzębieniem najczęściej w opłakanym stanie. Jeśli chodzi leczenie zębów przyznać jednak wypada, że jego koszty gwałtownie rosną, gdy trzeba zrobić coś więcej niż plombę.
9 Listopada 2007 o 13:49
To jest tak jak z wieloma artykułami w Najwyższym Czasie - są delikatnie przesadzone co może podważać ich wiarygodność. Zgadzam się z ogólnym wydźwiękiem artykułu. Mieszkam w UK od ponad dwu lat i niewiele znalazłem towarów droższych od tych w Polsce. Ozywiście należy zawsze rozpatrywać siłę nabywczą, np. w odniesieniu do płacy godzinnej. Co jednak gorsze to coraz częściej zdarza się, że w cenach bezwzględnych coraz więcej artykułów w Polsce jest droższych.
9 Listopada 2007 o 13:51
Jeszcze jedno - robię sporo zakupów w USA, bo nawet po doliczeniu kosztów przesyłki są sporo tańsze niż w UK. Czasem jest to połowa ceny.
9 Listopada 2007 o 16:21
Prosze ;o
To czemu ludzie zza granicy mowia ze polska to tani kraj? ;s
bo zarabiaja wiecej? ale kurwa tez u nich tanio jest prawda? ;s
9 Listopada 2007 o 16:47
Bo oni patrzą na ceny m.in. rozrywek. Np piwo w pubie w UK kosztuje £2 - £2,50, a w Polsce trochę taniej. Nie porównują cen energii elektrycznej, gazu, benzyny, codziennego wyżywienia (oczywiście w porównaniu do zarobków).
A jeśli chodzi o poziom cen to podam następujący przykład: gdy przyjechałem do UK pierwsze parę miesięcy pracowałem jako sprzątaczka. Pracowałem 35 godzin na tydzień, za niewiele więcej niż minimum, musiałem dojeżdżać do pracy ponad 40 km w jedną stronę. Wynajmowałem sam mieszkanie w Glasgow (1,6 mln mieszkańców). Za pieniądze zarobione w tak nędznej pracy wyżywiłem się (nie najgorzej), zapłaciłem podatek lokalny, pokryłem koszty dojazdów, zapłaciłem za wynajem mieszkania, po trzech miesiącach kupiłem bilet do Polski aby odwiedzić rodzinę i zawieźć trochę gotówki aby opłacić najpotrzebniejsze długi. Po następnych dwóch miesiącach żona i trójka dzieci były już na miejscu. To wszystko za tak nędzną pensję. Tak tu wygląda poziom cen.
9 Listopada 2007 o 18:20
Wszystko to prawda i do tego ostatnio podano, że od Polaków z zagranicy w 2006r. wpłynęło do kraju 4,5 miliarda dolców, więc jak ceny nie maja rosnąć? Widać jest popyt, jeszcze.
Faktycznie jeszcze w 2003 roku zabierałem żarcie z Polski do Niemiec, ale od 2006 zacząłem przywozić do Polski. Widziałem też, w sklepach spożywczych Polki i Polaków, którzy przed świętami w Aldim kupowali po dwa wózki towaru i to nie na handel!
9 Listopada 2007 o 18:39
a ja 2 lata temu skoczyłem sobie do USA na dwa tygodnie…
miałem nagrana dobrze płatna prace na budowie i na drugi dzien juz zarabiałem, przepracowałem w sumie 120 godzin, miałem stawke 15$ - jak na NY to niezle ale tez bez jakichś cudow
opłaciłem bilet lotniczy ok 700$, kupiłem sobie sowboard (300$) oraz bardzo dobry firmowy ubiór, buty, spodnie, kurtke, skarpety itd. (ok 600$)
stać mnie jeszcze było na to aby jeden dzien poswiecic na wyprobowanie sprzetu (jadłem i spałem u rodziny)
prosze mi powiedziec ile czasu potrzebuje w polsce mlody człowiek aby zarobic na cos takiego ? nawet jesli mieszka jeszcze z rodzicami…
9 Listopada 2007 o 22:53
A jeden punkt porcelanowy można wstawić sobie za 350 zł. W czerwcu i lipcu, a także tuż przed Bożym Narodzeniem polonia amerykańska tłumnie zjeżdża do Polski, aby m. in. w naszych prywatnych gabinetach protetycznych zamawiać całe mosty porcelanowe. Opłaca im się kupić bilet lotniczy w obie strony, wstawić kilkanaście zębów, przywieść dobre perfumy dentystce/protetykowi, kawę, luksusowe winko i zapłacić cenę półtora raza większą za ząb, aby sprawa była załatwiona w tempie ekspresowym. W USA panuje pod tym względem potworna drożyzna, nawet przy ichniejszych zarobkach.
10 Listopada 2007 o 13:24
[...] Po przeczytaniu tego artykułu opadła mi szczęka. http://nczas.com/publicystyka/polska-najdrozsza-kraina-wysokich-cen/ [...]
10 Listopada 2007 o 21:17
O to walczyła IV SOLIDARNOŚĆ!!!
I SOLIDARNOŚĆ była przybudówką do Wielkiego Proletariatu, a więc była Lewicowa.
II. SOLIDARNOŚĆ powstała w 1926 roku w Krakowei jako stowarzyszenie ILUMINATÓW (córki B’nei Brith). Jej celem było wyławianie zdolnych Polaków i promowanie ich przez żydów na stanowiska państwowe.Jednym z nich był generał SIKORSKI, który zginął, bo się im (żydomasonerii) sprzniewierzył.
III. SOLIDARNOŚC była przybudówką przy Centralnym Komitecie Żydowskim, który funkcjonowała w ZSRR, a który zafundował POLSCE Manifest PKWN, a sam przeformował się na Centralny Komitet Żydów w Polsce i funkcjonował do czasu rzekształcenia się w Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne. Komu służyła? WIADOMO!!!
IV SOLIDARNOŚĆ powstała na bazie Konwersatorium Doświadczeni i Przyszłość (Mieczysława Franciszka Rakowskiego), KOR, KSS KOR i ROBCIO. Jej celem było obalenie ekipy “hanysów” Edwardfa GIERKA i przywrócenie do władzy tych, których usunięto za czasów GOMÓŁKI i GIERKA.
KOMU SŁUŻY(ła) SOLIDARNOŚĆ????
10 Listopada 2007 o 21:21
błąd literowy: zamiast ROBCIO powinno być ROPCiO (w którym dzialał między innymi Pan Stanisław MICHALKIEWICZ, aktualnie gebbelsujący dla PiS-iorów z KSS KOR).
12 Listopada 2007 o 12:01
Ja porównuję ceny trochę inaczej- dajmy na to, ze zarabiam w Uk 1600 funtów, weźmy kogoś, kto w Polsce zarabia 1600 zł. Czy za wynajem 60m kw. mieszkania zapłaci 460zł? za bilet autobusowy jednorazowy 1.20, miesięcznie za internet plus kablówka 10, bilet do kina 5, duze zakupy w supermarkecie 30- 50? buty dla dziecka 30, para okularów 100? i jeszcze odłozy przy tym co miesiąc co najmniej 700, zyjąc w miarę oszczędnie???
Duzo sie bedzie musiał Tusk napracować ;O)
7 Grudnia 2007 o 07:29
naked boy rape gallery http://uk.geocities.com/men773gay/uiznu/naked-boy-rape-gallery.htm
[url=http://uk.geocities.com/black799xxx/lgpmz/colorado-pain-management.htm]colorado pain management[/url]
daddy spanking teen boy
7 Grudnia 2007 o 07:29
gay brother rape
7 Grudnia 2007 o 07:30
[url=http://uk.geocities.com/gay999clips/nyagg/free-pics-of-gay-fetish.htm]free pics of gay fetish[/url]