Prowokuje, żartuje, czy pisze na poważnie? Stanisław Michalkiewicz dostrzega zalety mordowania dzieci

Aborcjoniści, Stanisław Michalkiewicz. Foto: J.Bodakowski
Aborcjoniści, Stanisław Michalkiewicz. Foto: J.Bodakowski

Najnowszy felieton Stanisława Michalkiewicza może wzbudzić kontrowersje przeciwników aborcji, podobnie jak przez lata kontrowersje wzbudzała obecność na łamach antykatolickiego pisma pastora Chojeckiego licznych prawicowych publicystów, deklarujących się jako katolicy. W swoim tekście felietonista dostrzega pozytywne strony aborcji. Czy zrobił to na poważnie, czy w ramach specyficznej krytyki proaborcyjnej postawy lewicy? Muszą to ocenić sami czytelnicy.

Dostrzeganie pozytywów aborcji może kłócić się z obecnością publicysty w mediach katolickich, ale z drugiej strony media katolickie goszczą na swoich łamach osoby często mające niezbyt ortodoksyjne poglądy.

Zobacz też: Student napisał, że homoseksualizm to grzech i wyrzucili go z uczelni

Prawicowi publicyści wyskakują czasami z dziwnymi opiniami – wystarczy przypomnieć wypowiedź Wojciech Cejrowskiego o niemieckim Śląsku, czy nieustanne świadome prowokacje Janusza Korwin-Mikkego.

W swoim felietonie „Nie ma tego złego…” opublikowanym na łamach tygodnika „Polska Niepodległa” Stanisław Michalkiewicz opisując pozbawione zdolności logicznego myślenia feministki, które chcą by je państwo zapładniało na koszt podatników, stwierdził, że PiS to sanacja i Gierek w jednym – taka sama bezpodstawna propaganda sukcesu.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza „sanacja była ruchem etatystycznym”, a ingerencja państwa we wszystkie dziedziny życia i podporządkowanie wszystkiego biurokracji było normą według „konstytucji” kwietniowej z 1935 roku.

Stanisław Michalkiewicz podejrzewa, że wszelkie protesty groteskowej opozycji mają na celu obalenie PiS by władzę przejęła niemiecka agentura, ekspozytura „Stronnictwa Pruskiego pod nadzorem starych kiejkutów, tych „państwowców”, co to za łapówkę sprzedałyby nawet poćwiartowane zwłoki własnej matki, a cóż dopiero – naszą biedną Ojczyznę”.

Według publicysty Berlin chce obalenie PiS, bo PiS współpracuje z USA, a „USA będą wspierały projekt Trójmorza, którego realizacja nie tylko podważyłaby niemiecką hegemonię w Europie, ale w dodatku – zablokowała projekt IV Rzeszy, w który Niemcy tyle już zainwestowały. Zatem „wszystkie ręce na pokład”, a im głupsze, im bardziej sfanatyzowane – tym lepiej. Nieważny pretekst – ważny efekt końcowy”.

W swym artykule Stanisław Michalkiewicz przypomniał, że feministki zostały poparte przez żydowską gazetę dla Polaków („Gazeta Wyborcza”), a aborcje Polaków popiera żydowskie lobby – zdaniem Stanisław Michalkiewicza sprzecznie ze swoim interesem, bo więcej aborcji polskich dzieci, to mniej Polaków w perspektywie do okradania.

Jeżeli publicysta pisze na poważnie, to oznacza, że w duchu darwinizmu społecznego, w swoim artykule Stanisław Michalkiewicz skrytykował środowiska katolickie za walkę z postulatami aborcji.

Publicysta swoje kontrowersyjne stanowisko argumentuje tym, że feministki „rekrutują się głównie z tak zwanych „środowisk postępowych”, to znaczy – ze środowisk składających się na polskojęzyczną wspólnotę rozbójniczą, z którą historyczny naród polski zmuszony jest od 1944 roku dzielić terytorium państwowe, a której początki tkwią w mrokach okupacji niemieckiej i sowieckiej.”

„Jeśli tedy kobiety z polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej walczą o prawo do wyskrobywania własnych dzieci, to czy nie należałoby przynajmniej się temu nie sprzeciwiać? Zakładam, że normalne Polki, przynajmniej w większości, wyskrobywać się nie chcą, a skoro tak, to z możliwości wyskrobywania się będą korzystały przede wszystkim przedstawicielki wspomnianej polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej” – pisze Michalkiewicz.

„W ten sposób na przestrzeni jednego pokolenia udział polskojęzycznej wspólnoty rozbójniczej w populacji zamieszkującej polskie terytorium państwowe radykalnie by się zmniejszył, a na przestrzeni dwóch pokoleń ta polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza mogłaby zredukować się do nieistotnego marginesu. Jest oczywiste, że taki obrót spraw byłby niesłychanie korzystny dla tradycyjnego narodu polskiego, który w ten sposób, bez żadnego obciążania własnych sumień, mógłby uwolnić się od – co tu ukrywać – wstrętnego i kłopotliwego towarzystwa.”

Traktując na poważnie stanowisko felietonisty w sprawie aborcji muszę stwierdzić, że tym razem Stanisław Michalkiewicz nie bierze pod uwagę tego, że polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza nie domaga się aborcji by zabijać swoje dzieci, ale by móc mordować polskie dzieci.

Po drugie akceptowanie zabijania dzieci z powodu tego, że ich rodzice są naszymi wrogami, to barbarzyństwo sprzeczne z nasz cywilizacją, racjonalne, naukowe, eugeniczne, ale nie katolickie.

Po trzecie pryncypialnie powinniśmy trwać przy stanowisku, że aborcja to niedopuszczalne w żadnym wypadku morderstwo, na temat którego nie spekulujemy ani nie żartujemy.

Co do zdziwienia Stanisława Michalkiewicza tym, że lobby żydowskie wspierają aborcje Polaków, na czym rzekomo ma tracić, to po pierwsze, Stanisław Michalkiewicz nie powinien uczyć Żydów jak robić interesy, bo to oni wiedzą lepiej od Stanisława Michalkiewicza co im się opłaca, a co nie.

Po drugie redukowanie tożsamości żydowskiej do chciwości jest nierozsądne, mesjanizm żydowski w Talmudzie nakazuje Żydom dążenie do globalnej dominacji, nawet za cenę straty zysków z eksploatacji gojów, którzy i tak, jak głoszą żydowskie hagady, tylko czyhają by wyrżnąć wszystkich Żydów i zabrać im ich złote zęby (co dla lobby żydowskiego może być przekonującym argumentem na rzecz ograniczenia populacji gojów).

Jan Bodakowski

O Stanisławie Michalkiewiczu pisaliśmy w
Stanisław Michalkiewicz zachęca do samospalenia Adama Michnika, Lecha Wałęsę, Władysława Frasyniuka i Henrykę Krzywonos oraz wszystkich ich zwolenników

  • Jacek Zarazek

    Odpowiadając na pytanie postawione w tytule uważam, że pisze poważnie w sposób żartobliwy i prowokacyjny. Prawdą jest natomiast, że niewiele ludzi potrafi sobie przyswajać takie trzy w jednym. Czyżby Redakcja NCz też?

  • Marek Zadrożniak

    Musze stwierdzić, że pan Bodakowski nic nie zrozumiał z tego co napisał pan Michalkiewicz.

  • Janusz Kowalski

    Po raz kolejny, dzieci są WYŁĄCZNIE narodzone, nie czegoś takiego jak dziecko nienarodzone, nienarodzone są płody. Różnica jest zasadnicza. Dzieci są organizmami samodzielnymi o możliwości samodzielnego pełnienia funkcji życiowych i oddychają powietrzem

    • Jack_Holborn®

      Dziecko narodzone również nie jest zdolne do samodzielnego pełnienia funkcji życiowych, mimo iż oddycha powietrzem. Jest całkowicie zdane na swoich rodziców. Oczywiście można je nazywać płodem, a nawet mocno wyrośniętym zlepkiem komórek, wszystko to będzie prawda.
      Surowe pyzy z mięsem już są pyzami, a nie tylko wtedy, kiedy je, ugotowane, wyjmiemy z wrzątku.

      • Janusz Kowalski

        Jest zdane społecznie. Pisałem o organizmach a więc funkcjach życiowych. Dziecko oddycha, przyjmuje pokarm, trawi, wydala, jest w pełni ukształtowanym organizmem o samodzielnych funkcjach życiowych. Nie mamy idealnej definicji człowieka aby orzec kiedy się staje. Wszystkie jednak twierdzą o jednostce samodzielnej życiowo. Gdyby rozpatrywać z punktu widzenia posiadania samoświadomości istnienia, człowiek zyskuje ją dopiero w drugim roku życia. Na pewno nie można definiować człowieka jako przepis DNA bo ten jest unikalny dla każdego człowieka. Identyczne DNA zawiera byle komórka a komórka człowiekiem nie jest. Poza tym DNA jest tylko przepisem na budowę ciała a człowiek było nie było to coś więcej niż mięso.

        • Marek Zadrożniak

          Św. Augustyn: „Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”.
          Zapamiętaj i przestań mącić.

          • Janusz Kowalski

            Swięty Tomasz zaś uważał, że duszę człowiek otrzymuje w 40 dbi po zapłodnieniu. Niezależnie zaś od świętych, Homo Sapiens, człowiek rozumny, powinien kierować się rozumem a nie wierzeniami.

    • Marek Zadrożniak

      Ty też jesteś niezły płód, job twoju mać.