E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Jak może już Państwu wiadomo, p.prof. Stanisław Kalinkowski łaskawie ustąpił z funkcji Prezesa Platformy Janusza Korwin-Mikkego, zwalniając dla mnie to miejsce. Występuję więc teraz pod tym szyldem. P-JKM była tworem powołanym do życia tylko dlatego, że w 2005 roku, wskutek umyślnych lub nieumyślnych zaniedbań p.Stanisława Wojtery (ówczesnego Prezesa UPR) i Jego Zarządu, sytuacja formalna UPR była taka, że partia ta żadną miarą nie mogła wystartować w wyborach. Udało się błyskawicznie zarejestrować P-JKM i UPR-owcy in gremio wystartowali z P-JKM – z takim samym rezultatem jak zazwyczaj.
Nawet, można by rzec, było nieźle – biorąc pod uwagę, że partia została zarejestrowana tuż przed wyborami, a w mediach była traktowana tak samo jak zawsze… Zawsze o połowę więcej niż w ostatnich wyborach, gdzie frekwencja była trzy razy niższa. Zaraz po wyborach sprawy formalne UPR zostały rozwiązane dzięki prezesurze kol. Jacka Boronia i P-JKM powędrowała do przechowalni, sporządzając tylko co roku sprawozdania. Jednak jako przezorny polityk nie likwidowałem jej, bo a nuż znów do czegoś się przyda. Przy czym zawsze zastanawiało mnie, dlaczego następnemu Prezesowi, p.Wojciechowi Popieli, jej istnienie przeszkadzało…
Właśnie nastąpił taki moment. UPR od dawna dzieliła się na wyraźne frakcje, zwane „korwinistami” i „antykorwinistami”. Ci pierwsi uważali, że bez JKM (i Stanisława Michalkiewicza) to wszystko nie ma sensu – drudzy, że te dwa stare żubry tylko przeszkadzają i odstraszają wyborców nieprzemyślanymi, zbyt skrajnymi, ewentualnie antysemickimi tekstami. Odpowiadałem na to, że UPR zawsze będzie kojarzona z moimi „nieprzemyślanymi” wypowiedziami – i jeśli ktoś chce się od tego odciąć, powinien założyć nowa partię – może być z identycznym programem i statutem – która już z JKM nie będzie się kojarzyć. Tymczasem stało się odwrotnie. Było to wyjątkowo idiotyczne. Najpierw Konwent desygnował mnie do startu w wyborach prezydenckich, potem przez aklamację przyznał status honorowego członka Stanisławowi Michalkiewiczowi – po czym obydwaj wystąpiliśmy z UPR.
Oczywiście gdybym milczał, byłbym nadal kojarzony z UPR. Dlatego uruchomienie Platformy Janusza Korwin-Mikkego to mój prezent dla tych, którzy uważają, że działalność JKM szkodzi UPR. Teraz niech rozwijają samodzielnie skrzydła – ja życzę powodzenia. Szczerze. Bo wierzę w wolną konkurencję – i z całą pewnością dwie takie partie ściągną więcej głosów niż jedna (głosy tych, co kochają JKM, a nie akceptują niektórych rozwiązań z programu UPR – oraz głosy tych, co popierają UPR, ale nie znoszą wyskoków publicystycznych JKM). Co oczywiście może się skończyć tym, że obydwie uzyskają po 2,5% – ale pamiętajmy, że startując „razem”, mieliśmy w sumie ok. 2%. A tak będziemy mieli dwa razy więcej czasu w telewizjach…
Pamiętam, że gdy w 2004 roku SLD zjechał poniżej 5%, wydzieliła się z niego SdPl – i obydwie miały przez jakiś czas notowania powyżej 5%. Ponieważ od 20 lat tłumaczę, że partie wygrywają nie wskutek łącznia się, lecz podziałów i czystek (bo wtedy działacze nie muszą poświęcać czasu na walki międzyfrakcyjne!) – wcale nie martwię się podziałem tego małego torcika. Może to się skończyć i dla „korwinistów”, i dla „antykorwinistów” bardzo dobrze. Pod warunkiem oczywiście, że natychmiast zajmiemy się walką z naszymi prawdziwymi przeciwnikami – a nie kłótniami między sobą! Ja w każdym razie deklaruję, że nie doniosę nawet (choć to zapowiadałem, bo taki niby jest „obowiązek” – w państwach faszystowskich obywatel ma obowiązek donosić o mniemanych przestępstwach – ale ja to ICH „lewo” mam w nosie) do prokuratury na p. Prezesa Bolesława Witczaka – i mam nadzieję, że nikt inny też tego nie zrobi. I nie mam najmniejszego zamiaru odpowiadać na rozmaite oskarżenia – po co? Po rozwodzie małżeństwo powinno przestać się kłócić – bo nie ma o co.
Nawet majątek został praktycznie w całości zużyty przez p.Prezesa & Co… Posunąłem się nawet do wygłoszenia tezy, że być może p. Prezes umyślnie te pieniądze zainkasował – właśnie po to, by ONI uznali Go za takiego samego złodzieja jak ONI i nie mieli oporów przed dopuszczeniem Go do telewizji i żłobu… Wallenrodyzmu nie znoszę i tępię go – ale jeśli ktoś poszedł rzeczywiście świadomie tą drogą… Ja życzę UPR powodzenia – ale mam oczywiście nadzieję, że P-JKM będzie miała znacznie większe.