Wolnościowcy „umacniają się” przez podział przed ważnymi wyborami, a możliwości wciąż są ogromne

wolnościowcy kukiz'15 libertarianie prawica

Zbliża się seria wyborów, którą rozpoczną te samorządowe, a skończą wybory parlamentarne na jesieni przyszłego roku. Wiele wskazuje na to, że nie będzie to „ta jesień”, nie popadajmy jednak w apatię, bo możliwości wciąż są ogromne, tylko trzeba je wykorzystać.

Już niedługo trudny bój o samorząd, później o Parlament Europejski, a na koniec o polski Sejm, w związku z czym niektóre obozy się wzmacniają, jednak nie wszystkie. Zjednoczona Prawica, pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego, zgarnia kolejne środowiska, w czym pomaga szczególnie Jarosław Gowin i jego partia, która przyjmuje każdego, kto chciałby być w PiS-ie, tylko nie chce być w PiS-ie.

I tak do obozu Kaczyńskiego dołączył już poseł Nowoczesnej, który jeszcze niedawno krzyczał o łamaniu Konstytucji, czy poseł PSL-u, na prezentacji, którego obecni byli niedawni kandydaci z ramienia partii Korwin-Mikkego. Jak więc widać PiS, mimo że w sondażach notuje rekordowe poparcie, ciągle się wzmacnia i próbuje dotrzeć do kolejnych grup wyborców.

W tym samym czasie jednoczy się część opozycji, czyli Platforma Obywatelska i Nowoczesna. Co prawda nawet wspólnie w sondażach będą mieli dwa razy mniejsze poparcie niż PiS, jednak w kontekście wyborów samorządowych może mieć to duże znaczenie i dać zwycięstwo w kilku miastach, gdzie sam kandydat PO nie dałby rady. Zjednoczy się prawdopodobnie znów duża część skrajnej lewicy. Tendencje są więc jasne.

Warto przeczytać: Koalicji nie będzie. W tle różne podejście do ustawy o IPN. Co dalej?

Jednak nie we wszystkich środowiskach widać podobne kroki, wolnościowcy – tradycyjnie zaczynają wzmacniać się przez podziały. To zwiastują bowiem kłótnie w ramach partii, której przedstawiciele wpadają w ekstazę widząc jeden procent poparcia w sondażach (to chyba rekord z ostatnich trzech lat dla Kongresu Nowej Prawicy). Kilka dni temu Stanisław Żółtek, prezes KNP, wystosował list, w którym oskarża Jacka Wilka o przygarnięcie 11 tysięcy złotych.

Zarzuty, które jak twierdzi Wilk nieprawdziwe, są z całą pewnością nielogiczne. Poseł, który (wg ostatniego oświadczenia majątkowego) posiada ponad 200 tysięcy złotych oszczędności w różnej formie, miał zdeponować dla partii ok. 400 tysięcy złotych, po czym nie oddał…11 tysięcy złotych. Jakież to piękne, że przedstawiciele partii, która jest przeciwna subwencjom partyjnym, kłócą się właśnie o nie.

W tym samym czasie prezydium klubu Kukiz’15 zdecydowało się na zawieszenie Jacka Wilka, mimo, że ten kilka dni temu ogłosił odejście z klubu. Prawdopodobnie rezygnacja jeszcze nie wpłynęła. Wygląda to więc na dziecinne przepychanki i pokazanie, że to nie Wilk odszedł od Kukiza, ale Kukiz wcale go nie chciał i to on go zawiesił.

W listopadzie ubiegłego roku Jacek Wilk ogłosił, że dołącza do partii Wolność, jednocześnie pozostał członkiem KNP i klubu Kukiz’15. Od tego czasu sondował możliwość zawiązania koalicji między środowiskami wolnościowymi i wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wydano oficjalny komunikat o przeprowadzeniu badań opinii publicznej i na nich miała być oparta decyzja o współpracy. Zanim jednak doczekano wyników sondaży Paweł Kukiz ogłosił na spotkaniu z sympatykami, że koalicji nie będzie, bo „Korwin-Mikke mógłby z czymś wyskoczyć tuż przed wyborami”. Jak twierdzą politycy Wolności o decyzji lidera Kukiz’15 dowiedzieli się z mediów.

Zobacz również: Nici z koalicji Wolność-Kukiz’15. „Przestał odbierać telefony. Dowiedzieliśmy się o tym z Internetu”

Później Jacek Wilk przedstawił wyniki swojej ankiety, bądź co bądź nie reprezentatywnej, w której ponad 90 procent opowiedziało się za taką koalicją, a ponad 80 procent stwierdziło, że zawiązanie koalicji da efekt sumowania elektoratów. Następnie prezes KNP Stanisław Żółtek napisał list, w którym oskarżył posła o bezprawne przygarnięcie 11 tysięcy. I tu wracamy do punktu wykluczenia Jacka Wilka z klubu Kukiz’15, w czym, co jest tajemnicą poliszynela, miał znaczący udział jeden z bardziej wolnościowych posłów tej kadencji – niechętny wobec koalicji z Korwinem-Mikke.

Widać więc, że na polskiej scenie politycznej w najbliższym czasie powstaną (lub już powstały) bloki na wybory samorządowe i będą to głównie koalicje na oparte na chęci dostania się do koryta, często mimo różnych poglądów. W tym samym czasie kilka partii, zrzeszających osoby o niemal identycznych poglądach, kłóci się przy poparciu poniżej progu wyborczego. Patrząc na ostatnią politykę, do podobnego poziomu może dołączyć Kukiz’15.

Wybory samorządowe będą jednak wyglądały inaczej, bo tak jak pokazują sondaże, „doły”, czy to partii czy stowarzyszeń są chętne do współpracy. I nie ma wątpliwości, na poziomie miast i gmin, takie koalicje będą zawiązywane. Problem w tym, że dokonanie prawdziwych zmian i odrzucenie umacniającego się socjalizmu, możliwe jest jedynie na poziomie centralnym, a do tego potrzeba (o ile już nie chęci) przynajmniej zgody liderów.

Gdy socyalizm zapanuje w Europie, jedyną dla niego szansą istnienia czas jakiś będzie wytępienie co do jednej tych wszystkich jednostek, które posiadając umysłową wyższość, mogłyby, prędzej czy później, wynieść się ponad miarę średnią ~ Gustaw Le Bon.

Czytaj więcej: „Po-rozum-nie”. Co tak naprawdę oznacza powstanie nowego ugrupowania Jarosława Gowina?