Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

29/06/2009, 5:30. Kategorie: publicystyka

Żebracy XXI wieku

Janusz Korwin Mikke »

Za „komuny” żebractwo było potępiane, zwalczane – a w pewnym okresie żebraków zamykano w obozach pracy. Żebranie było bowiem sprzeczne z „moralnością socjalistyczną”. Człowiek powinien utrzymywać się z pracy – lub być na garnuszku Państwa. Natomiast przyjmowanie datków od osób prywatnych – to było niedopuszczalne ześlizgnięcie się w „prywatę” – za „komuny” otwarcie zwalczaną.

Żebractwo nawet w Grecji było dopuszczalne (zwłaszcza: świątynne). W wielu krajach ludzie żyjący z żebractwa – np. mnisi wielu sekt buddyjskich – otaczani są nawet swoistą czcią. Żebrano również w Polsce. Kiedyś ks. Piotr Gabriel Baudouin („Boduen”) zbierał w szynku datki na swój sierociniec. Ponieważ przeszkodził tym podczas zaciętej partii lancknechta, jeden z graczy uderzył Go w twarz. Ksiądz spokojnie spytał: „To dla mnie; a co dla moich dzieci?”. Speszeni gracze wsypali Mu do woreczka całą pulę, która zebrała się na stole.

Ja np. też założyłem Fundację Indywidualnego Kształcenia (mającą uczyć dzieci kalekie sportów umysłowych) – i żebrzę u kogo się da. Dlatego trochę się zdziwiłem, gdy p. prof. Jan Hetrich-Woleński obraził się, gdy opisywałem rok temu powstanie Loży Polin słynnej „B’nai B’rith”, czyli „Zakonu Synów Przymierza”, słowami: „Przed wojną była całkiem sporą i poważną organizacją. Należeli do niej wielcy kupcy, finansiści, uczeni. Prowadzili rozległą działalność charytatywną – pomagając, oczywiście, tylko Żydom. A dziś… (…) to towarzystwo żyje z wyciągania pieniędzy od kogo się da! (…) Albo zacny p. prof. Jan Hetrich-Woleński? Owszem, żebrakowi może coś rzucić do kapelusza – ale czy pensja na UJ starcza na uprawianie działalności charytatywnej?”.

Ciekawe, że nie obraziło się na mnie to towarzystwo, czyli „B’nai B’rith” – tylko akurat p. prof. Woleński. Ha, cóż – widać napisałem nieprawdę i pensja profesora UJ na prowadzenie działalności charytatywnej wystarcza. W takim razie solennie i najuniżeniej przepraszam! I gratuluję. Ale co tam jakaś „B’nai B’rith”. Cała Polska pełna jest żebraków.

Tyle że żebractwo stało się dziś zawodem wysoce szanowanym, istnieją całe Katedry Żebractwa. Absolwenci tych studiów za pieniądze doradzają niegramotnym żebrakom, jak żebrać. Podobnie jak za „komuny” prostytutki były tolerowane, bo zdobywały dla kraju cenne dewizy – dziś też państwo popiera tę żebraninę – choćby przez utrzymywanie tych Katedr albo i całych Wydziałów Żebractwa. We Lwowie w słynnej szkole żebraczej uczono, jak trzymać kapelusz, jak odpowiednio płaczliwym głosem mówić, by wydębić najwyższy datek.

Dziś uczy się żebraków odpowiedniego wypełniania podań o dotacje z Komisji Europejskiej. W XVII wieku wydawano we Francji ustawy zakazujące żebractwa – bo żebractwo odciągało ludzi od pracy. Podobnie i dziś: ludzie, którzy w XIX wieku w USA zakładali warsztaty, szkoły, fabryki – w Europie XXI wieku żebrzą o wsparcie. I, jak to w zawodzie żebraczym: raz dostają – a raz nie… Problem w tym, że z człowieka nauczonego, iż o pieniądze należy żebrać, na ogół wyrośnie wydrwigrosz, a nie samodzielny przedsiębiorca. I o to właśnie IM, duchowym ojczymom tworzącej się Unii Europejskiej, chodzi.

By nie istnieli ludzie samodzielni, self-made-meni – dumni, że swoją pozycję zawdzięczają własnej pracy i zdolnościom. Nie: każdy ma wiedzieć, że żyje z łaski ONYCH. A skąd ONI mają pieniądze?
Zrabowali nam. A teraz, ponieważ IM się kończą, dodrukowują…

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>