
Dosyć często myślenie młodych zwolenników myśli wolnościowej wraz z wiekiem przechodzi pewnego rodzaju metamorfozę, kierując się w stronę konserwatywnego socjalizmu bądź połączenia wiary w państwo z bardziej lub mniej ortodoksyjnym religijnym zelotyzmem.
W wielu przypadkach takie dość dziwne stanowiska myślowe są pochodną wyborów życiowych – po prostu młodzi wolnościowcy po studiach w ramach programu „pierwsza praca” trafiają na państwową pensyjkę do urzędów – miejsc, które tak zajadle wcześniej krytykowali – i muszą to jakoś zracjonalizować.
Znam nawet pewnego anarchistę, który skończył w policji w powiatowym mieście. Zachował się jednak na tyle uczciwie, że nie próbował swych wyborów uzasadniać i uczciwie zajął się alkoholem.
Jednakże są także osoby, które tego typu metamorfozę starają się uzasadniać ideologicznie i filozoficznie, dając tym sposobem jak najgorsze świadectwo szkołom, z których wyszli, oraz rozumieniu myśli wolnościowej. I właśnie ostatnio najwyraźniej takiej przemiany doświadczył jeden z naszych Autorów, a następnie swe doświadczenie przelał na papier. Poprosił także, by ktoś się do jego wniosków ustosunkował. Przeanalizujmy więc jego rozumowanie krok po kroku:
Błędy libertarianizmu. Wyznanie ekswolnościowca… (Aleksander Majewski)
Każdy czytelnik „NCz!” wie, czym jest libertarianizm, i nie muszę wdawać się w objaśnianie jego cech charakterystycznych. Warto jednak zwrócić uwagę na brak logiki w postępowaniu tej części libertarian, która przyznaje się do wiary katolickiej – tzw. chrześcijańskich libertarian, do których można zaliczyć słynnego publicystę, p.Tomasza Teluka.
Celem libertarianizmu jest ustanowienie takiego ładu (choć brak tu podobieństwa do łacińskiego, prawdziwego Ordo), w którym można byłoby robić wszystko, byle nie szkodzić innym („Prawo pięści jest ograniczone bliskością twojego nosa”).
Tu od razu nasuwa się zasadnicza uwaga: celem libertarianizmu nie jest ustanawianie jakiegokolwiek ładu. Wręcz przeciwnie – podejście libertariańskie zakłada współistnienie dowolnej liczby ładów (większej niż jeden) – o ile oczywiście ich uczestnicy nie są do życia w nich przymuszeni.
W każdym razie libertarianizm nie ma nic z totalitaryzmu – nie promuje powstania żadnego „jednego ładu”, a pozwala też na przekroczenie „złotej zasady”. Jeśli ktoś upiera się, by złamać sobie nos, to można go od tego odwodzić, ale nie można mu tego zabronić. Chyba że jest obiektywnie niepoczytalny, co jednak trudno ocenić.
Co ciekawe, do podobnych wniosków doszedł w XIX wieku ojciec komunizmu Karol Marks.
Tego typu wnioski są ciekawe, o ile są prawdziwe. O ile wiem, Marks nigdy nic nie napisał na temat libertarianizmu – z tej choćby przyczyny, że ten termin pojawił się po jego śmierci.
Jeśli jednak w tym zdaniu chodzi o pewną przenośnię, sugerującą, że myśl leseferystyczna zdaniem Marksa ma jedno oblicze, to też nie jest to do końca prawdą – Marks dzielił leseferystów na wulgarnych (Fryderyk Bastiat) i postępowych (Dawid Ricardo). Ale nawet jeśli byłoby prawdą, to czy przypadkiem nie oznaczałoby to tylko, że Autor tekstu patrzy na libertarianizm po marksistowsku?
Libertariańskie credo aprobuje przymknięcie oka na degradację jednostki, gdyż „tylko jednostka może o sobie stanowić”, a Tobie człowieku wara od bliźniego! Co ciekawe, ten nihilizm wolnościowcy zawsze chcą określić mianem wiary w odpowiedzialność jednostki.
Tak samo jak nie ma libertariańskiego ładu, nie ma libertariańskiego credo, zwłaszcza w teologicznym rozumieniu tego terminu.
Wolnościowcy wcale też nie przekonują, że „tylko jednostka może o sobie stanowić” – dowodzą tylko, że w razie konfliktu w swoich sprawach głos jednostek powinien decydować. Nie jest to żaden nihilizm, tylko dowód szacunku dla drugiego człowieka i jego tomistycznej wolnej woli decydowania!
Nihilizmem jest podejmowanie decyzji za innych wbrew ich woli! Wolnościowcy, zwłaszcza ci konserwatywni, wcale też nie wierzą w nieograniczoną odpowiedzialność jednostki. Wierzą natomiast w tyle razy dowiedzioną przez historię nieodpowiedzialność jednostek wobec innych ludzi.
O wrzody przyprawić może też postawa ojców libertarianizmu wobec aborcji. Np. Murray Rothbard otwarcie aprobował ten mord, podobnie jak większość anarchokapitalistów (najbardziej radykalny, zdaniem niektórych jedyny prawdziwy odłam libertarianizmu). Ba! – skoro nie ma państwa, to jaki organ ścigałby dzieciobójstwo? W końcu to „prywatna sprawa kobiety”, która „ma prawo stanowić o swoim ciele”. Miałem jednak okazję poznać tzw. libertarian pro-life, którzy opowiadali się po stronie życia, ale na myśl o interwencji państwa w obronie życia dostawali gęsiej skórki. Co ciekawe, nie umieli też wskazać sposobu ochrony życia w ich „wolnym społeczeństwie”. Zatem z jednej strony lewackie sk***ysyństwo, a z drugiej całkowita niemoc i impotencja intelektualna.
Rzeczywiście jest faktem, że Rothbard był do pewnego stopnia zwolennikiem aborcji. Wynikało to z pewnych niuansów etyki wolnościowej, której sam był zresztą kodyfikatorem. W pracy „Ethics of Liberty” za źródło etyczne uznaje samoposiadanie, czyli posiadanie własnego ciała. Konsekwencją takiego podejścia są wątpliwości w jedynej istniejącej w rzeczywistości sytuacji wyjątkowej, gdy dwa ciała są nierozerwalnie związane, czyli sytuacji ciąży. Rozwiązaniem takiego dylematu jest zasada in dubio pro reo, czyli w razie wątpliwości uniewinnić. I z tego wynika postawa libertarian pro-life – moim zdaniem, jedyna racjonalna. Rothbard rzeczywiście miał inne zdanie (być może wynika to z różnic kulturowych – podobnie jak Ayn Rand był z pochodzenia Żydem), co nie unieważnia jednak słuszności większości jego ocen i poglądów.
Do radykalnej akcji państwowej w sprawie ciąż nie wzywa nawet papież. Bo przecież sprowadzałoby się to do wprowadzenia rejestru kobiet ciężarnych i okresowych kontroli bądź nawet obozów odosobnienia, gdzie trzymano by kobiety pod okiem kamer, aż urodzą. Taka prewencja byłaby oczywistym szaleństwem o charakterze marksistowskim – choć oczywiście wielu panów byłoby z takiego rozwiązania zadowolonych.
Konkludując, libertarianizm nie prowadzi z założenia do zgody na zabijanie nienarodzonych. Z tego, że wielu jego zwolenników zgadza się na taki proceder, nie wolno wyciągać wniosków, bo inaczej trzeba by wyciągnąć wniosek z tego, że wielu katolików też się na niego zgadza. Czy oznacza to, że katolicyzm promuje aborcję?
Libertarianizm ma wiele wspólnego (o ile nie jest synonimem) z tzw. filozoficznym satanizmem, czyli hedonistyczną ideologią myloną z „rytualnym” zabijaniem kotów przez pryszczatych młodzieńców w czarnych ciuszkach. Proszę tylko zerknąć do niektórych portali satanistycznych i zwrócić uwagę na ich „deklaracje”, które bardzo przypominają „wolnościowe” ideały. Tam również można znaleźć ględzenie o „wolności ograniczonej tylko wolnością innych osób”, braku konieczności pomocy innym (klasyczne libertariańskie „zdychaj pod płotem”), no i ukazywaniu katolicyzmu jako „socjalistycznej”, „frajerskiej” ideologii, która skupia się tylko na promowaniu „słabych”. Pomijając już wszelkie paszkwile pod adresem chrześcijaństwa i silnie zaakcentowany sprzeciw wobec „przypisaniu cudzych win” (bo tak zwykli określać „grzech pierworodny”). Czyż podobnego światopoglądu nie prezentowała Ayn Rand, „pierwsza dama” myśli wolnościowej? Ba! – istnieją pewne nurty libertarianizmu, które nie kryją swoich satanistycznych sympatii (casus Maxa Moore’a, który przytoczył niedawno p.Łukasz Adamski w swoim tekście „Libertarianizm = bezbożność?”).
W tym fragmencie mamy tak ogromną ilość półprawd pomieszanych z absurdami, że po jego przeczytaniu aż się żachnąłem. Ale po kolei:
1. Libertarianizm nie jest synonimem satanizmu. Wyrażając tego typu opinie, ich Autor upodabnia się do rosyjskich „myślicieli”, którzy Kościół katolicki określali mianem Wielkiej Nierządnicy i rozsadnika satanizmu właśnie. Lepiej nie stawać w szeregu zwolenników tej formacji umysłowej. Bo można wreszcie dojść do wniosku – poprzez przechodzenie do porządku dziennego nad różnicami, a podkreślanie podobieństw – że nie istnieją żadne różnice.
2. Libertarianizm nigdzie nie głosi braku konieczności pomocy osobom słabszym! Przekonuje tylko, że nie wolno zmuszać do takiej pomocy osoby trzeciej, bo ma się takie widzimisię. Konkretniej: nie wolno rabować w celu pomocy innym, bo takie zmuszanie zawsze prowadzi do złodziejstwa, a często do morderstw! Cel nie uświęca środków.
3. Nie istnieje „klasyczna libertariańska zasada »zdychaj pod płotem«”. Natomiast jeśli ktoś koniecznie chce zdechnąć pod płotem i nie przyjmuje żadnej pomocy, to istotnie trzeba i taki wybór uszanować. O ileż to lepsze podejście niż socjalistyczna reguła: „nas nie obchodzi, że zdechniesz pod płotem – podatki zapłacić musisz, a jak coś zrobisz bez zezwolenia urzędu, to wcześniej jeszcze zamkniemy cię w więzieniu”! Innymi słowy: libertarianizm proponuje zdychanie pod płotem tylko miłośnikom takiego rozwiązania. Natomiast socjalizm – i bezbożny, i pobożny – wszystkim swoim przeciwnikom.
4. Katolicyzm nie jest religią słabych. Wręcz przeciwnie. Przecież by spełnić kryteria, trzeba siły wręcz nadludzkiej, wielu cierpień i wyrzeczeń. Ostaną się tylko najsilniejsi albo ci, którym zostanie udzielona najskuteczniejsza pomoc. Katolicyzm ma tylko zrozumienie dla słabości.
5. Libertarianizm rzeczywiście jest bezbożny – w tym jednak sensie, że nie zajmuje się w ogóle teologią, lecz życiem na ziemi. W tym sensie bezbożna jest także informatyka, łucznictwo, a nawet szewstwo i krawiectwo (choć to ostatnie dostarcza także ubioru kapłanom).
Ciekaw jestem, jak osoby deklarujące się jako „chrześcijańscy libertarianie” chcą pozostać chrześcijanami i jednocześnie stawać po tej samej stronie frontu co zwolennicy aborcji, pornografii itp. dewiacji. Np. p.Tomasz Teluk uważa, że libertarianizm wierzy w fundamentalne wartości cywilizacji zachodniej. Podobny „argument” można znaleźć u innych przedstawicieli tej ideologii. Tyle że oprócz ogólnikowych stwierdzeń i jednostkowych, wyrwanych z kontekstu biblijnych fragmentów nie są w stanie wyraźnie określić libertariańskiego „ładu”, który w istocie jest chaosem i anarchią, gdzie trudno byłoby mówić o tradycyjnych wartościach. Natomiast wszelkie próby ukazania „prawowierności” tej ideologii wyłącznie na przykładzie Biblii są godne protestanta, a nie katolika.
No właśnie. Autor nie jest w stanie odejść od totalitarnego myślenia. Tymczasem już św. Tomasz pisał, że choć wybory większości ludzi są dobre, to zawsze pozostanie margines wyborów złych. Nie ma co pozwalać czy nie pozwalać na pewne rzeczy, bo one i tak się zdarzą. Jednak w imię ograniczania zła nie można ograniczać możliwości wolnego wyboru. To jest podstawa myślenia wolnościowego wypływającego z tomizmu.
Muszę też Autora rozczarować: „Summa” Tomaszowa jest oparta o uzasadnienia biblijne, a o ile wiem, Doktor Anielski protestantem nie był.
Pamiętam, że jakiś czas temu sam myślałem w podobny sposób. Uważałem, że ludzie w „wolnościowych” realiach, znudzeni postępem, sami dobrowolnie powrócą do tradycyjnych wartości. No cóż, naiwność jest przywilejem (i przekleństwem) młodości – mea culpa.
Św. Paweł przeżył oświecenie w drodze do Damaszku, a nasz Autor doznał najwyraźniej zaćmienia w drodze do pobożnego socjalizmu. Państwo musi istnieć po to, aby utrzymywać Ład, stać po jego stronie i niekiedy zainterweniować, aby go ocalić. Państwo katolickie, do którego powinniśmy dążyć, za zadanie stawia sobie ułatwianie życia obywatelom w świetle Przykazań Bożych – skonstruowanie takiego systemu, w którym człowiek stawałby się bardziej wolny. Wolny, tzn. zdeterminowany do czynienia dobra, służby Ojczyźnie i Kościołowi, co bardzo uwypuklił w swym nauczaniu Pius XI.
Problem polega na tym, że jak dotychczas nie pojawiło się takie państwo. Historia wskazuje, że pojawiło się natomiast aż zbyt wiele państw-ludobójców, państw-agresorów, państw-morderców, a wszystkie państwa to państwa-złodzieje. Autor ma nadzieję na powstanie bytu, który zaistnieć nie może. Innymi słowy: jest utopistą. Kościół też wcale nie ma zamiaru budować Królestwa Bożego na ziemi. Wykluczył taką możliwość już jego założyciel – zaznaczając dobitnie, że Jego Królestwo nie jest z tego świata. Rozumiem, że Autor czerpie z utopii judaistycznych mówiących o kolejnych Jeruzalemach. Tradycja ciekawa, ale troszkę archaiczna.
Autor powinien przyjąć do wiadomości, że Chrystus, przybywając na ziemię, zwrócił się do jednostek, oferując im indywidualne, jednostkowe zbawienie. Nie zwrócił się do żadnego państwa, nie zaoferował zbawienia państwowego czy grupowego, co oferuje np. judaizm w swej koncepcji „narodu wybranego”. Sama instytucja Kościoła ma tworzyć tylko wspólnotę nakierowującą w dobrym kierunku, bez przymusowego członkostwa i z możliwością wystąpienia. Jest to więc instytucja libertariańska. Wizja Kościoła przedstawiona przez Autora to wizja faryzeizmu z nakłanianiem siłą do dobra i pobieraniem przymusowego podatku. Bez możliwości wystąpienia.
Błąd libertarianizmu polega na tym, że na swoim bluźnierczym ołtarzu stawia wybór. To słaby, chwiejny, grzeszny człowiek jest postawiony w centrum i w akcie żałosnego antropocentryzmu może wybrać również zło – to jest libertariańskie „sacrum”. Natomiast wg prawdziwej katolickiej teologii (polecam tu św. Tomasza z Akwinu), wolność, jaką dał człowiekowi Bóg, jest powołaniem do wyzwolenia się od grzechu. Im dalej człowiek jest od zła, tym bardziej staje się wolny, pozbawiony obaw „przed ryczącym lwem, który tylko czeka, aby kogo pożreć” – jak określił diabła św. Augustyn.
Ten fragment rozumowania jest szczególnie zabawny, bo Autor, opisując, na czym „polega błąd libertarianizmu”, charakteryzuje dość dokładnie doktrynę Kościoła katolickiego. Czyżby istniał jeszcze jakiś inny, zamordystyczny Kościół, o istnieniu którego nie wiem?
I jeszcze uwaga metodologiczna. Św. Tomasz nigdzie nie pisał o „wolności”, bo za jego czasów – moim zdaniem zresztą słusznie – takiego pojęcia nie używano. Pisał natomiast o wolnej decyzji (de libero arbitrio). Przyznają Państwo, że to termin trafniejszy od oświeceniowej i abstrakcyjnej „wolności”. Wolnej decyzji jest poświęcony rozdział 83 „Summy”. Akwinata analizuje w nim dość szczegółowo dyskusję na ten temat, przytaczając opinie za i przeciw. Ostatecznie dochodzi do następującego wniosku (1114 a 32 nn) „dlatego to człowiek musi posiadać wolną decyzję z racji tego samego, że jest rozumny”. Jest to sformułowana w żołnierskich słowach zasada libertarianizmu. Czyżby św. Tomasz był protestantem-satanistą?
Dlatego też państwo powinno uniemożliwiać człowiekowi dostęp do tego, co złe. Celem państwa „neutralnego światopoglądowo” jest uprawianie kultu tolerancji, praw człowieka i innych oświeceniowych wynalazków. Celem libertarian jest oddawanie czci tzw. wolności, czyli żałosnemu aktowi antropocentryzmu człowieka, który sam decyduje, co ma być Prawdą. Natomiast celem katolika winno być budowanie takiego państwa, które realizując projekt civitas christiana, prowadziłoby Naród do zbawienia.
Troszkę jestem przerażony, bo to wizja Jana z Lejdy, który obwołał się królem „Nowego Królestwa Syjonu” i zaprowadził teokratyczną dyktaturę, obowiązek pracy fizycznej i wielożeństwo. Własność prywatna i różnice stanowe były zniesione; zamykanie drzwi od domów było karane śmiercią. Było to w 1533 roku w Münster. Zagrożeni władcy niemieccy wysłali wojska i zdobyli miasto w czerwcu 1535 roku, przywracając władzę katolickiego biskupa. Jan z Lejdy został stracony.
Pamiętam, że kiedyś, słuchając pieśni kościelnej „Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie! To nasze rycerskie hasło”, zastanowiłem się, czy można intronizować słownie Jezusa Chrystusa i jednocześnie wyznawać libertariańską ideę wolności religijnej (zaczerpniętą z oświeceniowego szamba). Ja już odpowiedziałem na to pytanie, a Państwo?
Ciekawsza byłaby odpowiedź na pytanie, jakim cudem takie słowa przechodzą przez usta osoby, która w przeciwny sposób łączy poglądy totalitarno-marksistowskie z judaistyczno-anabaptystycznymi, podlewając je dodatkowo sosem zdrowego socjalu? No ale cóż, premier Tusk zapowiadał cuda…
12 Sierpnia 2008 o 16:11
Majewski zwariował - ale w odwrotną stronę niż Teluk. :-)
Oj, wyjaławia, wyjaławia.
12 Sierpnia 2008 o 16:57
Majewski to po prostu fanatyczny katol. Nie wiem co on robi na łamach wolnościowego “NCz!”
12 Sierpnia 2008 o 17:33
Teluk rzeczywiście czasami przegina ale Majewskiego tok myślenia jest zadziwiający. Przypomina czsami tłumaczenia żydomasona
12 Sierpnia 2008 o 18:03
Zlewaczałym niedoukom radziłbym zerknąć do “Liberalizm jest grzechem” ks. Sardy y Sylvanego
12 Sierpnia 2008 o 18:32
Lobbysta Mikke odkrywa karty:
Oczywiście NATO jest sto razy ważniejsze od WE – ale coś w tym jest. Po ratyfikacji Traktatu Reformującego Polska stałaby się prowincją państwa pn.”UE” - więc istotnie szansa, że by nas ratowano, znacznie by wzrosła. Ale jeśli już tak rozumować, to lepiej zapisać się do WNP i podpisać pakt z FR – wtedy Armia Czerwona na pewno obroniłaby nasze Ziemie Zachodnie przed Niemcami! A niezależność państw WNP jest znacznie większa, niż niezależność państw WE – nie mówiąc już o „niezależności’ państw przyszłej UE.
12 Sierpnia 2008 o 19:34
Lewickiemu już się plączą wątki, ale za to wybrał sobie ładnego nicka.
12 Sierpnia 2008 o 19:57
„Przed ryczącym lwem, który tylko czeka, aby kogo pożreć” - tak określił diabłe nie św. Augustyn, ale św. Piotr w drugim liście powszechnym.
12 Sierpnia 2008 o 20:14
Owszem, ale to św. Augustyn uczynił z tych słów meritum swoich rozważań.
12 Sierpnia 2008 o 20:31
To, że ktoś rozważa czyjś tekst, nie oznacza że jest jego autorem.
12 Sierpnia 2008 o 20:37
Ogólnie ładna polemika.
Ale to? eee…:P
“Z tego, że wielu jego zwolenników zgadza się na taki proceder, nie wolno wyciągać wniosków, bo inaczej trzeba by wyciągnąć wniosek z tego, że wielu katolików też się na niego zgadza. Czy oznacza to, że katolicyzm promuje aborcję?”
demokrata pełną gębą;)
12 Sierpnia 2008 o 20:40
Majewski to jakiś nawiedzony katol. On w ogóle kiedykolwiek był wolnościowcem? Najchętniej pewnie wprowadziłby nam drugi Iran i uszczęśliwiał nas na siłę. Aż ciarki przechodzą po plecach…
A podobno Jezus mówił “wybierajcie”. Pan Majewski wyznaje chyba towarzysza Ujanowa, który mówił, że “wolność to właściwie rozumiana konieczność”…
12 Sierpnia 2008 o 21:54
Nie wiem czy katol czy nie katol, ale zamordysta. Tyle, ze nie wiem co pieprzniety skrajny konserwatyzm ma wspólnego z ko-liberalizmem. Czyzby NCzas! zmienił profil?
12 Sierpnia 2008 o 21:56
NCzas od 20 lat profilu nie zmieniał - cały czas jest to gazeta postkomunistyczna.
12 Sierpnia 2008 o 22:03
Alek Majewski ma racje . Wolnośc człowieka sprowadza sie do poznania dróg wiodących do Chrystusa natomiast nie do swobodnego wyboru, który w skrajnych przypadkach nawet satanizmu tylko dlatego ze tak głosi ideologia wolnościowa.
12 Sierpnia 2008 o 22:38
Wspaniała wymiana zdań, po to człowiek narodził się grzeszny by sam poznawszy swoje ja mógł z grzechu się uwolnic, ten kto chce ingerowac w wolę człowieka stawia się ponad Bogiem nie doceniając jego aktu stworzenia.
12 Sierpnia 2008 o 22:43
“Nie wiem czy katol czy nie katol, ale zamordysta. Tyle, ze nie wiem co pieprzniety skrajny konserwatyzm ma wspólnego z ko-liberalizmem. Czyzby NCzas! zmienił profil?”
Nie rozumiem, znaczy, że prezentowanie różnych stanowisk, a potem wymiana zdań na podniesione tematy, jest złe? Mnie się to bardzo podoba, zawsze powinno się wysłuchac nawet największego wroga, taka gadka w koło Macieju z samymi swoimi to nie jest to UPR jest od tego by rozpowszechniac idee a nie ją ukrywac wśród swoich.
12 Sierpnia 2008 o 22:53
“Lobbysta Mikke odkrywa karty:”
Za to lobbysta Michnik nigdy kart nie odkryje, nie od dziś wiadomo, że JKM jest rusofilem i bliżej mu do matuszki niż do Niemiec.
13 Sierpnia 2008 o 00:22
Mysle ze Majewski nie jest ani libertarianinem ani katolikiem,tzn.od pierwszego juz sie odzegnal i przyznal do totalniactwa,ale z katolicyzmem tez nie ma wiele wspolnego.
13 Sierpnia 2008 o 05:31
Ciekawie pisze pan Majewski:
“3. Nie istnieje „klasyczna libertariańska zasada »zdychaj pod płotem«”. Natomiast jeśli ktoś koniecznie chce zdechnąć pod płotem i nie przyjmuje żadnej pomocy, to istotnie trzeba i taki wybór uszanować. O ileż to lepsze podejście niż socjalistyczna reguła: „nas nie obchodzi, że zdechniesz pod płotem – podatki zapłacić musisz, a jak coś zrobisz bez zezwolenia urzędu, to wcześniej jeszcze zamkniemy cię w więzieniu”! Innymi słowy: libertarianizm proponuje zdychanie pod płotem tylko miłośnikom takiego rozwiązania. Natomiast socjalizm – i bezbożny, i pobożny – wszystkim swoim przeciwnikom.”
Niestety, nie ma racji. Nie każdemu “zdychającemu pod płotem” jest oferowana prywatna pomoc, zatem umierają nie tyle miłośnicy takiego rozwiązania, co ci, którzy nie znaleźli miłośników pomagania “zdychającym”. Miliony ludzi zmarłych z głodu mogły by to potwierdzić, gdyby docierał do nas głos z zaświatów.
Nie jest prawdą, że socjalizm proponuje “zdychanie pod płotem” swoim przeciwnikom. Pomoc społeczna uzależnia udzielenie zapomogi nie od preferencji politycznych, lecz od stanu majątkowego i (lub) stopnia niepełnosprawności.
Zdychanie proponują przeciwnikom totalitarne reżymy, zarówno lewicowe, jak i prawicowe.
A już najbardziej mija się z prawdą ten fragment:
“socjalistyczna reguła: „nas nie obchodzi, że zdechniesz pod płotem – podatki zapłacić musisz”
Socjaliści nie opodatkowują ludzi bez dochodów. Jedyna partia, która zakłada nakładanie podatkowego haraczu na człowieka bez dochodów, i to bezlitosnego haraczu w tej samej wysokości, co dla miliardera (podatek pogłówny) - to Unia Polityki Realnej.
13 Sierpnia 2008 o 08:26
@ 19
1. Ad. Zdychanie pod płotem
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby socjaliści własnymi środkami wspierali potrzebujących. Sęk jednak w tym, że troska o słabszego i potrzebującego w przypadku socjalistów nie jest szczera, jest tylko pewną formą zasłony dymnej, pod którą mogą ukryć organiczną potrzebę dymania innych i zmuszania ich do robienia rzeczy, na które ci nie maja ochoty. Socjaliści zawsze “troszczą” się o potrzebujących na koszt innych.
2. Socjalizm a totalitaryzm
Socjalizm jako koncepcja uszczęśliwiania na siłę musi prowadzić do zamordyzmu i totalitaryzmu. Na własnej skórze mieliśmy okazję się o tym przekonać w przeszłości, widzimy to także w dzisiejszej Polsce i Europie. Socjalizm ala ZSRR czy PRL to nie było żadne wypaczenie, tylko obraz tego, do czego socjalizm prowadzi. To tak jakby przeskoczyć kilka etapów “uszczęśliwiania” i znaleźć się w przyszłości, wcale nieodległej. Socjalizm ala Europa też jest dowodem an poparcie tej tezy. Tysiące uregulowań nad którymi nikt już chyba nie panuje, zakazów, nakazów, przepisów, zwyczajów i szalone tempo powstawania nowych itd dowodzi przecież, że skończymy w totalitaryzmie ala ZSRR.
3. Ciekawe jest stwierdzenie, że socjaliści nigdy nie opodatkowują innych bez dochodów. Może niech autor tych słów założy działalność gospodarczą i w ten sposób sprawdzi, czy ma rację czy nie.
Socjalizm to chora i skrajnie niebezpieczna dla nas wszystkich ideologia i dlatego należy się jej bezwzględnie przeciwstawiać.
13 Sierpnia 2008 o 08:58
@19
“Jedyna partia, która zakłada nakładanie podatkowego haraczu na człowieka bez dochodów,..”
Jakim cudem?
Tylko Tusk umie cuda robić!
13 Sierpnia 2008 o 11:04
@ Autor
Panie Tomaszu, doskonała synteza. bardzo dobry, jasny i wyraźny (przenikliwy, ostry, precyzyjny) tekst.
Gratulacje!
13 Sierpnia 2008 o 11:35
Pięknieś Pan spunktował list. Bum, bum.
13 Sierpnia 2008 o 12:17
Z tego, co prześledziłem w necie, to Majewski nie jest nawet katolem, tylko lefebrystą. Jeszcze lepiej…
13 Sierpnia 2008 o 12:57
Majewski powinien jak najpredzej przepisac sie z wolnosciowej UPR do NOP-u czy innego skupiska jakichs pseudonarodowych fanatykow.
13 Sierpnia 2008 o 17:50
P. Majewski nie jest już na pewno wolnościowcem (co sam zauważył) i prawdopodobnie nigdy nim nie był. Najciekawsze było porównanie do satanizmu ideowego - samo porównanie nie tak znowu błędne, natomiast stwierdzenie że to to samo co śmieci dręczące koty i uprawiające śmieszne rytuały obraża wielu rozsądnych i inteligentnych satanistów. Ja sam po sporej części zgadzam się z ideowymi satanistami, mimo że z tymi z nich których znam spuścilibyśmy ostry wpierdol każdemu chłystkowi dręczącemu zwierzęta ‘ku chwale shatana’. Więc proszę o wypowiadanie się na tematy na których się pan zna.
13 Sierpnia 2008 o 19:41
@Przemysław Okuczyk:
“13 Sierpnia 2008 o 05:31
Ciekawie pisze pan Majewski:
“3. Nie istnieje „klasyczna libertariańska zasada »zdychaj pod płotem«”. Natomiast jeśli ktoś koniecznie chce zdechnąć pod płotem i nie przyjmuje żadnej pomocy, to istotnie trzeba i taki wybór uszanować. O ileż to lepsze podejście niż socjalistyczna reguła: „nas nie obchodzi, że zdechniesz pod płotem – podatki zapłacić musisz, a jak coś zrobisz bez zezwolenia urzędu, to wcześniej jeszcze zamkniemy cię w więzieniu”! Innymi słowy: libertarianizm proponuje zdychanie pod płotem tylko miłośnikom takiego rozwiązania. Natomiast socjalizm – i bezbożny, i pobożny – wszystkim swoim przeciwnikom.””
Gwoli scislosci tak pisze Tomasz Sommer a nie Majewski.
13 Sierpnia 2008 o 19:48
Lewickiemu nicki sie mnoza az milo. Ciekawe, czy uwaza, ze staje sie wtedy bardziej wiarygodny gdy podpisze sie kilkoma nickami? przeciez jest wlasnie odwrotnie.
13 Sierpnia 2008 o 20:09
Socjaliści zawsze “troszczą” się o potrzebujących na koszt innych.
Swietnie powiedziane! W tym problem, ze socjalisci pomagaja innym na koszt innych a nie wlasny. Libertarianin nie ma nic przeciwko pomocy biednym, o ile jest ona dobrowolna. Dodatkowym zas skutkiem ubocznym socpomocy jest demoralizacja spoleczenstwa: zawsze taka “pomoc” konczy sie karmianiam leniuchow przez ludzi uczciwie pracujacych. W dodatku z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tacy “potrzebujacy” zwykle maja najwiecej do powiedzenia o tych, ktorzy pracuja-sa przekonani, ze im sie “nalezy” a bogatym trzeba zabrac. Sek w tym, ze
1.bogactwo nie bierze sie z powietrza: albo jest efektem ciezkiej pracy, albo pomyslowosci lub obu razem , lub tez odziedziczeniem majatku wyniklym z wymienionych powyzej.
2.bogaty zwykle znajdzie sposob na unikniecie podatku i placenie czegokolwiek gdy podatek jest zbyt wysoki (czytaj:progresywny)-dowodem sa chocby ogromne miliardy wywiezione przez przedsiebiorczych Niemcow za granice w celu unikniecia wysokich podatkow=miliardy, ktore mogly by zostac w Niemczech i byc zainwestowane tam.
3. Najbardziej ciezar podatkow zawsze odczuwa pracujacy uczciwie szaraczek, ktorego nie stac na zbyt wiele, bo musi karmic rozleniwionych “biednych”-w efekcie koncowym “biedny” uczy sie robic system na szaro i ma bez pracy lepsza jakosc zycia od pracujacych “frajerow” (widzialem takei sytuacje na wlasne oczy wielokrotnie-mam doswiadczenia bezposrednie w tej kwesti w przeciwienstwie do teoretyzujacych wszystkowiedzacych towarzyszach o wielu nickach).
Socjalizm zawsze jest skierowany przeciw biednym i uczciwie pracujacym, a ich kosztem zapelnia kiese cwaniakom (czy to urzedniczo-politycznym czy leniuchom).
13 Sierpnia 2008 o 20:49
Z tego, co znam Lewickiego, to pisałby pod jednym nickiem, ale postkomuna mu skasowała wpisy.
13 Sierpnia 2008 o 21:46
Rozsądny socjal nie jest zły. Populizm oczywiście czyha, żeby rozbuchać socjal do absurdu, ale nie ma sensu wylewać dziecka z kąpielą.
Z dobrowolną pomocą jest tak, że może być i może jej nie być.
Jak jej nie ma - to trudno - doktryna mówi, że pomoc musi być prywatna i kropka.
A gdy już dobrowolna pomoc jest, nie zawsze jest tam gdzie trzeba.
Miłosierni bogaci musieliby zorganizować się w wielką, kosztowną dobroczynną machinę, żeby pokryć swoją dobroczynnością cały kraj w miarę równomiernie.
Gdyby nawet, po myśli ideologii libertariańskiej, bogaci marzyli o czaso, praco i kapitałochłonnym organizowaniu się w wielką sieć dobroczynności, to spowolniłoby to w ogromnym stopniu rozwój.
Oczywiście nie spowolni, bo przedsiębiorcy nie koniecznie muszą wiedzieć, że wg ideologii libertariańskiej chcą marnować swój czas na biedaków zamiast pomnażać bogactwo.
13 Sierpnia 2008 o 21:49
@Aleksander Kwaśniewski:
“Z tego, co znam Lewickiego, to pisałby pod jednym nickiem, ale postkomuna mu skasowała wpisy.”
Co ciekawe na innych portalach nie kasuje się wpisów. Chyba rzeczywiście ten portal ma coś wspólnego z postkomuną. Lewicki pisał prawdę albo naraził się komuś albo i to i to.
13 Sierpnia 2008 o 23:43
Pan George bredzić raczy:
“1.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby socjaliści własnymi środkami wspierali potrzebujących. ”
Zastanawiające jest, że panowie UPRowcy tylko w przypadku pomocy biednym zakładają wyłącznie indywidualną dobrowolność. A może tak troszkę konsekwencji?
Czyli ściepy na wojsko - wyłącznie dobrowolne.
Ściepy na policję - wyłącznie dobrowolne.
Ciekaw tylko jestem, jak długo by przetrwało państwo, w którym bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne opierało by się wyłącznie na sumach zebranych z dobrowolnych datków?
Proszę tylko i wyłącznie o konsekwencję - jak państwo ma funkcjonować z dobrowolnych datków - to w każdej dziedzinie.
No chyba, że Panowie UPRowcy dobrze wiedzą, że i wojsko, i policja, i pomoc społeczna z dobrowolnych datków nie są w stanie się utrzymać. A proponują wyjście nieefektywne akurat w przypadku pomocy społecznej, bo chcą, by ci słabsi autentycznie zdechli pod płotem.
++++++++++
“2. Socjalizm a totalitaryzm
Socjalizm jako koncepcja uszczęśliwiania na siłę musi prowadzić do zamordyzmu i totalitaryzmu.”
Uprzejmie proszę o zaprzestanie kłamstw. Totalitaryzm występował i wśród lewicowców, i wśród prawicowców. Radzę nie spać na lekcjach historii.
Lecz i w przypadku lewicy, i w przypadku prawicy nie musi występować. Nie ma totalitaryzmu tam, gdzie funkcjonuje demokracja - czy to w państwach demokratyczno-prawicowych, czy w socjaldemokracjach.
++++++++++++++
“Socjalizm ala Europa też jest dowodem an poparcie tej tezy. Tysiące uregulowań nad którymi nikt już chyba nie panuje, zakazów, nakazów, przepisów, zwyczajów i szalone tempo powstawania nowych itd dowodzi przecież, że skończymy w totalitaryzmie ala ZSRR.”
Oczywiste mijanie się z realiami. Przykład dynamicznego rozwoju krajów wstępujących do Unii Europejskiej dowodzi, że nad tymi uregulowaniami nie tylko ludzie panują, ale i z nich korzystają. A przewidywania, jak rzekomo skończymy są niestety oparte wyłącznie na sennych marzeniach Panów UPRowców.
++++++++++++
“3. Ciekawe jest stwierdzenie, że socjaliści nigdy nie opodatkowują innych bez dochodów. Może niech autor tych słów założy działalność gospodarczą i w ten sposób sprawdzi, czy ma rację czy nie.”
Uprzejmie proszę o podanie stawki podatku CIT lub PIT dla działalności gospodarczej, w której dochód wyniósł zero.
14 Sierpnia 2008 o 00:42
Pana Majewskiego można by było zapytać wprost: co ma piernik do wiatraka?
Eeee, może by tak Chestertona poczytać?
14 Sierpnia 2008 o 08:36
@Przemysław Okuczyk
Panowie socjaliści uważają, że państwo powinno zajmować tyloma sprawami, iloma tylko zdoła, a najlepiej wszystkimi. Stąd też u socjalistów organiczna potrzeba organizowania setek agencji rządowych, ministerstw, urzędów do każdej sprawy, rzeczników interesów różnych, itd. i oczywiście powoływania setek tysięcy urzędników, którzy takim obowiązkom podołają. Ja natomiast, podobnie jak wielu konserwatywnych liberałów, uważam, że zadania państwa są zgoła inne i w żadnym razie pewnymi sprawami zajmować się nie powinno. Jedyne zadania państwa to: ustanawianie praw ich egzekwowanie, utrzymanie porządku wewnętrznego oraz obronność. I to wszystko. Konstrukcja Szanownego Pana zakładająca per analogia dobrowolność składki na obronność czy też policję i konfabulacje n/t strasznych skutków jakie to musi pociągnąć jest charakterystyczna dla socjalistów, którzy w ten mało zręczny sposób tworzą alibi dla własnych działań. Dlaczego niby z dobrowolności wspierania innych ma wynikać dobrowolność składek na obronność? Tego ogarnąć rozumkiem nie jestem w stanie.
Z potrzeby socjalistów regulowania i kierowania wszystkimi aspektami ludzkiego życia wynika totalitarny charakter ustrojów socjalistycznych. Ilość regulacji, nakazów i zakazów, niczym entropia, w socjalizmie zawsze rośnie. Cechą charakterystyczną ustrojów socjalistycznych jest również złamanie fundamentalnej rzymskiej zasady prawa wedle której co nie jest zakazane, jest dozwolone. W socjalizmie jest odwrotnie: co nie jest dozwolone, jest zakazane, a to przecież zasadnicza cecha ustrojów zamordystycznych. Stąd też zapewne wynika prawo socjalistycznej entropii t.j. wzrostu ilości nakazów i zakazów, przepisów i regulacji, no i oczywiście armii urzędników do ich ustanawiani i egzekwowania. A jeśli chodzi o historię ustrojów socjalistycznych… No cóż, wiek 20 w w szczególności: nazizm, ZSRR i demoludy, Kambodża i Pol Pot, Kuba, Korea Północna, Chiny, Wietnam, Afryka dobitnie pokazują, że jeśli chodzi o licytację w zakresie socjalistycznego i prawicowego zamordyzmu socjalizm bije wszystko na głowę. Skala socjalistycznych zbrodni jest po prostu nie do ogarnięcia. Socjaliści od razu zarzucą mi, że nie wiem o czym gadam, bo przecież: narodowy socjalizm to była ideologia prawicowa, a Hitler w żadnym razie nie był wybitnym przywódcą socjalistycznym (he, he…), że w ZSRR był komunizm, a nie socjalizm (he, he…), że w Kambodży do władzy doszedł szaleniec, a nie inny wybitny socjalista, że ogólnie mieliśmy do czynienia z wypaczeniami idei, bo sama idea jest OK. Od razu uprzedzam, że od takich argumentów dostaję zajadów.
I na koniec… Ja wiem, że socjaliści rękami i nogami bronią się przed zarzutami że np. składka ZUS to nie jest zwykły podatek. Ale jeśli nie ma żadnej zależności pomiędzy wysokością świadczenia emerytalnego a zgromadzonymi składkami ZUS, a takie zależności nie ma bowiem wysokość emerytury ustanawiają urzędnicy wg własnego widzimisię, to przecież tylko cymbał mógłby nie zauważyć że składka ZUS jest zwykłym podatkiem. I to płaconym niezależnie od osiąganych dochodów.
14 Sierpnia 2008 o 12:47
“Cechą charakterystyczną ustrojów socjalistycznych jest również złamanie fundamentalnej rzymskiej zasady prawa wedle której co nie jest zakazane, jest dozwolone. W socjalizmie jest odwrotnie: co nie jest dozwolone, jest zakazane, a to przecież zasadnicza cecha ustrojów zamordystycznych.”
Pozwolę się nie zgodzić. Konstytucja naszego państwa ustanawia zasadę, że dozwolone jest wszystko, co nie jest zabronione - właśnie jak w prawie rzymskim:
Art. 31. 2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
“egzekwowania. A jeśli chodzi o historię ustrojów socjalistycznych… No cóż, wiek 20 w w szczególności: nazizm, ZSRR i demoludy, Kambodża i Pol Pot, Kuba, Korea Północna, Chiny, Wietnam, Afryka dobitnie pokazują, że jeśli chodzi o licytację w zakresie socjalistycznego i prawicowego zamordyzmu socjalizm bije wszystko na głowę.”
Niemcy nazistowskie są uważane za zamordyzm prawicowy, podobnie jak włoski faszyzm i zbrodnicze reżimy Franco, Pinocheta i Salazara - więc nie można jednoznacznie powiedzieć, które zamordyzmy były bardziej szkodliwe; ważna jest generalna ocena systemów niedemokratycznych.
Pragnę zauważyć, że wszystkie państwa nie były socjaldemokracjami, ale totalitaryzmami - więc z zasady nie mają nic wspólnego z obecnym państwem i postulatami demokratycznych socjalistów.
“że nie wiem o czym gadam, bo przecież: narodowy socjalizm to była ideologia prawicowa, (…) Od razu uprzedzam, że od takich argumentów dostaję zajadów.”
Rozumiem, że przyjęcie takich faktów jest zbyt trudne poznawczo, lecz faktów nie można negować.
“I na koniec… Ja wiem, że socjaliści rękami i nogami bronią się przed zarzutami że np. składka ZUS to nie jest zwykły podatek. Ale jeśli nie ma żadnej zależności pomiędzy wysokością świadczenia emerytalnego a zgromadzonymi składkami ZUS, a takie zależności nie ma bowiem wysokość emerytury ustanawiają urzędnicy wg własnego widzimisię,”
Sądzę, że jest pan niepoinformowany. W 1998 roku przeprowadzono reformę emerytalną, powołując konta OFE i konta ZUS. Konta ZUS są tylko zapisem księgowym, ale opiewają na konkretne, waloryzowane sumy - i między składkami a wypłacanymi świadczeniami jest bezpośrednia zależność - zarówno w pierwszym, jak i w drugim filarze.
” to przecież tylko cymbał mógłby nie zauważyć że składka ZUS jest zwykłym podatkiem. I to płaconym niezależnie od osiąganych dochodów.”
Proszę o właściwe stosowanie słów. Podatek jest świadczeniem bezzwrotnym i pobieranym bez tytułu. Składka emerytalna ma konkretny cel i wiąże się bezpośrednio ze świadczeniem zwrotnym, więc nie jest podatkiem, ale właśnie składką.
14 Sierpnia 2008 o 18:14
Drogi Panie Olszanski:
A czy sa jakies powody by ta skladka byla przymusowa?
Poza tym:
“Niemcy nazistowskie są uważane za zamordyzm prawicowy”
A katolickie kobiety po 60-tce za “mohery”. Prosze poczytac troche wiecej o nazizmie. Dla ulatwienia krotkie cytaty z Wikipedii:
“Niemiecki narodowy socjalizm (niem. Nationalsozialismus), zwany również nazizmem (niem. Nazi ) i hitleryzmem (od nazwiska Adolfa Hitlera) – totalitarna ideologia Niemieckiej Narodowo-Socjalistycznej Partii Robotników (NSDAP), pochodna wobec faszyzmu, obowiązująca jako ideologia państwowa w czasie sprawowania władzy w Niemczech przez NSDAP w latach 1933-1945. Ideologami niemieckiego narodowego socjalizmu byli: Adolf Hitler (Mein Kampf) oraz Alfred Rosenberg i Joseph Goebbels.”
“Naziści wprowadzili ustrój jednopartyjny i zlikwidowali wolną prasę i wolne związki zawodowe. Narodowy socjalizm, podobnie komunizm i faszyzm, wywodzą swoją władzę od suwerennego ludu i dlatego bywają uważane za historyczne i lokalne odmiany demokratyzmu.”
To akurat calkiem jak PZPR :-))
“Rywalizując o podobny elektorat przy pomocy (po części) zbieżnych haseł, szczególnie zdecydowanie atakowano działaczy marksistowskich, komunistycznych oraz socjaldemokrację. ”
“Polityka socjalna [edytuj]
Nazizm był za daleko posuniętym interwencjonizmem państwowym, mającym na celu zwalczenie wysokiego bezrobocia i hiperinflacji, które dominowały w Niemczech przed dojściem NSDAP do władzy, jednak w przeciwieństwie do komunizmu nie negował prywatnej własności środków produkcji. W praktyce dochodziło do licznych naruszeń prawa własności, jeśli chodzi o ludność. Rekwirowano mienie żydowskie i kościelne.[1]
W polityce gospodarczej był za gospodarką mieszaną - znacznym interwencjonizmem państwowym, nie naruszającym jednak zasady prywatnej własności środków produkcji. Szeroko natomiast rozbudowano system pomocy socjalnej (Winterhilfe), taniego masowego wypoczynku (Kraft durch Freude) itp.”
i wreszcie cytat z hasla “skrajna prawica”:
“Współcześnie określenie skrajna prawica jest używane dla opisu osób lub grup o charakterze ultrakonserwatywnym lub monarchistycznym.
Szczególne kontrowersje wywołuje szeroko rozpowszechniony pogląd uznający ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne (np. faszystowskie, narodowo-socjalistyczne oraz neonazistowskie) za “skrajną prawicę”. Osoby o poglądach faszystowskich czy neonazistowskich często nazywają siebie skrajną prawicą i tak też są określani przez media. Takiej klasyfikacji sprzeciwiając się m.in. konserwatyści, podnosząc etatystyczne aspekty gospodarczego programu faszyzmu i stąd klasyfikujące ten nurt polityczny jako hybrydowy.
Poglądy gospodarcze [edytuj]
Poglądy gospodarcze przedstawicieli skrajnej prawicy są najczęściej prokapitalistyczne. Ich zdaniem pomoc socjalna państwa dla obywateli i podmiotów gospodarczych powinna być jak najmniejsza. Kompensuje się to podejściem do własności prywatnej, która jest honorowana jako jedna z najwyższych wartości. W tym podejściu państwo nie pomaga, ale jednocześnie zrzeka się większości roszczeń gospodarczych. Twierdzą oni, iż tylko niczym nieskrępowana konkurencja jednostek na rynku może prowadzić do rozwoju. Skrajna prawica z nurtu narodowego często opiera swoje poglądy na tzw. solidaryzmie społecznym lub korporacjonizmie.”
No, jako zywo - hitleryzm to rzeczywscie zamordyzm prawicowy! :-)))
14 Sierpnia 2008 o 18:27
@ Przemyslaw Okuczyk:
“Proszę tylko i wyłącznie o konsekwencję - jak państwo ma funkcjonować z dobrowolnych datków - to w każdej dziedzinie.”
Chce laskawy pan powiedziec, ze pan ta konsekwencje postuluje w obie strony: znaczy konsekwentnie albo z datkow w kazdej dziedzinie albo z podatkow w kazdej?
A co jest dziedzina panstwa? Co wedlug pana znaczy panstwo i jakie sa jego funkcje?
Moim zdaniem konsekwentnie stosujac sie do panskiej prosby o konsekwencje powinno zakazac sie dzialanosci jakimkolwiek organizacjom charytatywnym, fundacjom, organizacjom pozarzadowym itp. - bo wchodza z butami w domene panstwa i wszystko powinno byc oplacane z podatkow.
14 Sierpnia 2008 o 19:18
@Konserwa
Jak na mój gust to Majewski (niestety) za dużo naczytał się takich rzeczy. Trudno posądzać Chestertona o wolnościowe poglądy.
14 Sierpnia 2008 o 21:05
Tak to jest jak humanista, “katolik” i były niby”wolnościowiec” (a w rzeczywistości utopista i były naiwny optymista/idealista - o czym świadczy fragment jego wypowiedzi: “Uważałem, że ludzie w „wolnościowych” realiach, znudzeni postępem, sami dobrowolnie powrócą do tradycyjnych wartości” - hehe) bez podstaw matematyki ani zrozumienia statystyki bierze się za uszczęśliwianie innych na siłę - Od razu zacznie budować kolejną lepszą wersję socjalizmu (i to jest pewne jak 2×2=4). Najśmieszniejsze jest to, że krytykuje libertarianizm, ze to, że ten pozostawiajać ludziom wolność wyboru oni gremialnie nie idą czynić dobra, za to wierzy w to, że jeżeli stworzy państwo katolickie (na jego czele niech nawet stanie on sam - jako prawdziwie wierzący i praktykujący katolik idealista) jest w stanie przymusić ludzi do czynienia dobra. Mało tego, on nawet wierzy, że potrafi znaleźć dobrych i oddanych sprawie urzędników, którzy będą realizować taką wizję (siłą i dobrym prawem - hehe). Tacy naiwniacy to właśnie słynni “pożyteczni idioci”.
14 Sierpnia 2008 o 21:27
Zdecydowanie niezgadzam się ze stwierdzeniem ,,pozyteczny idiota” w odniesiu do A. Majewskiego . Szanowni państwo kazda ideologia w tej czy innej postaci głosi, że stawia na wolnośc człowieka i chce dla niego samego jak najepiej itd. Jednakże pragne zauważyć, że żadna z nich nie oparła sie próbie czasu. Jedyny wyjątek to tradycyjny katolicyzm i jego doktryna, która przetrwała blisko dwa tysiące lat i zostawia w tyle wszelkie ,,liberalizmy”, socjalizmy itd. Trzeba wyrazie powiedziec ze prawdziwe pojęcie wolności wyrasta z religii rzymsko katolickiej A NIE Z TEJ CZY INNEJ DOKRTYNY POLITYCZNEJ CZY FILOZOFICZNEJ.
14 Sierpnia 2008 o 21:36
LOl, następny… Co wogóle robią na tej stronie ludzie o takich poglądach??
14 Sierpnia 2008 o 21:47
Pan mamert:
“A co jest dziedzina panstwa? Co wedlug pana znaczy panstwo i jakie sa jego funkcje?”
Funkcja państwa - zapewnić jak najlepsze warunki życia władcy (monarchia), wybranym grupom społeczeństywa (oligarchia), lub społeczeństwu (demokracja)
+++++++++++++++++
“Moim zdaniem konsekwentnie stosujac sie do panskiej prosby o konsekwencje powinno zakazac sie dzialanosci jakimkolwiek organizacjom charytatywnym, fundacjom, organizacjom pozarzadowym itp. - bo wchodza z butami w domene panstwa i wszystko powinno byc oplacane z podatkow.”
O czym pan opowiada? Czy zabrania ktoś panu pilnować swojego mienia? Czy ma pan zakaz pilnowania swojego portfela, bo policja ma monopol na przeciwdziałenie złodziejstwu?
Państwo ma za zadanie zorganizowanie niezbędnych działań zawsze razem z działaniami obywateli. Tam, gdzie dobrowolne działania obywateli są niewystarczające (obrona zewnętrzna, porządek wewnętrzny, rozstrzyganie sporów, pomoc ludziom których dosięgło nieszczęście losowe, transport itp.) - tam państwo organizuje armię, policję, sądownictwo, pomoc społeczną, drogi publiczne itp.
UPRowcy są niekonsekwentni - gdyż dobrze wiedząc, że niektórych spraw istotnych dla społeczeństwa obywatele nie są w stanie załatwić sami - chcą je mimo to wybiórczo jedne zostawić, inne usunąć. Nie ma na taką wybiórczość żadnego usprawiedliwienia, poza zwykła głupotą i tępym doktrynerstwem.
14 Sierpnia 2008 o 22:10
Panie Przemysławie,
To jest śmieszne. Pan w skrócie dowodzi, że jeśli nie jestem sam w stanie obronić się przed mafią, to państwo powinno także chodzić za mną i spuszczać wodę w kiblu.
A co do
“Czy zabrania ktoś panu pilnować swojego mienia?”
Jak zastrzelę złodzieja na moim terenie, to jestem mordercą, jak podetnę gardło dresowi z nożem to też będę mordercą, bo jego nóż był 3cm mniejszy - moja obrona jest “nieadekwatna”. Policja działa na podobnych prawach.
14 Sierpnia 2008 o 22:25
V:
“Pan w skrócie dowodzi, że jeśli nie jestem sam w stanie obronić się przed mafią, to państwo powinno także chodzić za mną i spuszczać wodę w kiblu.”
Oczywiście pan bredzi, nic takiego nie twierdziłem, zmyśla pan jakieś irracjonalne, niestworzone historie.
Jeżeli ludzie nie sa w stanie sami obronić się przed mafią, to nie stanowi ten fakt przyczyny, by państwo organizowało zespoły spuszczaczy wody z prywatnych kibli, lecz państwowe struktury zwalczające mafię.
+++++++++++++
“Jak zastrzelę złodzieja na moim terenie, to jestem mordercą”
Jesteś. Nie broniłeś mienia (wystarczyło złodzieja spłoszyć, by mienie nie było uszczuplone), lecz pozbawiłeś złodzieja życia, nie mając uprawnień do zabijania ludzi
+++++++++++++.
” jak podetnę gardło dresowi z nożem to też będę mordercą, bo jego nóż był 3cm mniejszy - moja obrona jest “nieadekwatna”. ”
Nie będziesz mordercą. Masz prawo się bronić, gdy ktos atakuje ciebie (nie twoje mienie), a gdy atakuje z możliwościa piozbawienia życia - masz prawo w obronie go pozbawić życia, gdy inne metody nie będą gwarantowały skuteczności. Żaden sąd cię nie skarze.
14 Sierpnia 2008 o 22:36
Panie Przemysławie,
Pan wcześniej powiedział, że skoro UPR nie jest za całkowitym zniesieniem podatków - a jedynie za ich minimalizacją - i opłaceniem z tych podatków takich rzeczy, jak policja czy wojsko - to jest tak cholernie niekonsekwentne, bo jak policja i wojsko są, to i muszą być urzędnicy, koncesje, pomoc społeczna itd. itp. Inaczej mówiąc, pan widzi tylko 2 ustroje - anarchokapitalizm i (myślę że umiarkowany) eurosocjalizm, albo coś w ten deseń - ogólnie państwo opiekuńcze. Czarne i białe. Ja jestem minarchistą i uważam, że jakieś 95% instytucji państwowych jest nie tylko zbędnych, ale i szkodliwych. Nie 100%.
A co do przykładu ze złodziejem - nie będę ryzykował bezpieczeństwa mojego i mojej rodziny by ten złodziej mógł odsiedzieć czy uciec zamiast dostać kulkę ode mnie. Nikt mu tu wchodzić nie kazał - może i jestem w takiej sytuacji mordercą i nic mnie to nie obchodzi, ale prawo pociągające mnie w takiej sytuacji za zabójstwo jest idiotyczne.
15 Sierpnia 2008 o 00:54
a czym jest wolność do wyboru zla?czyz nie zniewoleniem w pewnym sensie?
15 Sierpnia 2008 o 01:10
W żadnym wypadku nie.
15 Sierpnia 2008 o 08:02
@V:
“uważam, że jakieś 95% instytucji państwowych jest nie tylko zbędnych, ale i szkodliwych.”
Mikkolubstwo uważa się za wyrocznię w sprawach ekonomii i zarządzania, pojęcia o tym nie mając bladego - jak Janusz Mikke, który dwa razy policzył te same podatki i parapodatki, przez co mu wyszła idiotyczna stawka podatkowa dla Polaków w wysokości 83%.
Mikkolub “myśli” podobnie jak robol z taśmy w wielkiej korporacji, który kumpinuje tak:
“Kurde, w morde jeża, panie Boczek, ja bym kurde 95% tych nierobów i pasożytów z dyrekcji, działu zarządzania i marketingu pogonił do taśmy. Tera tylko jakieś papiurki przerzucajom, a ja na tych nierobów tyram”
Oczywiście temu tępemu robolowi we łbie tępym nawet nie zaświta proste pytanie, typu “a czemu kurde te korporacje z rozbudowaną biurokracją dominują na świecie?”
Podobnie mikkolubstwo - widzi jak na dłoni, że do największego bogactwa doszły te państwa, które stosują te znienawidzone państwowe instytucje, które niedorobieniec mikkoidalny w bezmiarze swej ignorancji uważa za zbędne i szkodliwe, a nie państwa bez tych instytucji - a dalej bredzi.
—————–
“Nikt mu tu wchodzić nie kazał - może i jestem w takiej sytuacji mordercą i nic mnie to nie obchodzi, ale prawo pociągające mnie w takiej sytuacji za zabójstwo jest idiotyczne.”
Gdyby jakiś mikkolubny kretyn zastrzelił mikkolubowi V syna, gdy ten wejdzie na podwórko mikkolubnego kretyna, bo mu tam wpadła piłka - to może by zmądrzał.
Lecz próżne oczekiwania - mikkolubstwo nigdy nie zmądrzeje. Na szczęście dla Normalnych do władzy się nie dorwie, i listonosze, pracownicy wodociągów czy dzieci wchodzące na cudze podwórka nie będą obiektem polowań mikkolubnych niedorozwojów.
15 Sierpnia 2008 o 11:06
“Mikkolub “myśli” podobnie jak robol z taśmy w wielkiej korporacji, który kumpinuje tak:
“Kurde, w morde jeża, panie Boczek, ja bym kurde 95% tych nierobów i pasożytów z dyrekcji, działu zarządzania i marketingu pogonił do taśmy. Tera tylko jakieś papiurki przerzucajom, a ja na tych nierobów tyram”
Oczywiście temu tępemu robolowi we łbie tępym nawet nie zaświta proste pytanie, typu “a czemu kurde te korporacje z rozbudowaną biurokracją dominują na świecie?” ”
A żebyś wiedział mikkonielubie, że w przedsiębiorstwie państwowym, nie nastawionym na zysk tylko na ‘dawanie ludziom pracy’ faktycznie opłacało by się wypieprzyć 90% wszystkich dyrektorów i zarządzaczy. Niech będą tam gdzie się przydają, tak jak to jest w prywatnych firmach. Chociaż ja ogólnie się na tym nie znam - ale za cholerę nie jesteś mnie w stanie przekonać, że w sensownym kraju do rozwoju potrzebne jest pozwolenie urzędu na budowę domu czy wycięcie drzewa na własnym terenie lub koncesja na sprzedaż alkoholu, papierosów, czy czyszczenie kibli.
“Podobnie mikkolubstwo - widzi jak na dłoni, że do największego bogactwa doszły te państwa, które stosują te znienawidzone państwowe instytucje, które niedorobieniec mikkoidalny w bezmiarze swej ignorancji uważa za zbędne i szkodliwe, a nie państwa bez tych instytucji - a dalej bredzi.”
Państwa które doszły do największego bogactwa z reguły nie stosowały rasowej komuny, czyli tego co mikkonieluby lubią najbardziej. To prawda że pomysły UE to nawet nie połowa burdelu który funduje nam rasowa gospodarka planowa, ale po co sobie szkodzić? Biurokracja jest nie dość że sporo gorszym wrogiem niż wysokie podatki, moim zdaniem, to jeszcze w przeciwieństwie do tej całej opieki socjalnej nie pomaga nikomu - tylko szkodzi.
“Gdyby jakiś mikkolubny kretyn zastrzelił mikkolubowi V syna, gdy ten wejdzie na podwórko mikkolubnego kretyna, bo mu tam wpadła piłka - to może by zmądrzał.
Lecz próżne oczekiwania - mikkolubstwo nigdy nie zmądrzeje. Na szczęście dla Normalnych do władzy się nie dorwie, i listonosze, pracownicy wodociągów czy dzieci wchodzące na cudze podwórka nie będą obiektem polowań mikkolubnych niedorozwojów.”
Mówiłem raczej o sytuacji zagrożenia - zdrowym rozsądkiem jest pokierowane to, że nawet do nieznajomego dorosłego nikt nie będzie strzelał od razu, tylko najpierw postraszy - bo nikt nie chce pieprzyć się z policją w żadnym dochodzeniu. Tak jak ludzie ubezpieczeni(kolejna rzecz w której nie zgadzam się kompletnie z panem JKM) nie rozbijają samochodów byle gdzie, bo wiedzą że choć wszystko im zrefundują, oni ciągle będą musieli stać przy tym samochodzie pare godzin i dopełniać różniastych formalności. Poza tym, mnóstwo osób ma skrupuły i trzęsie się na samą myśl o strzelaniu do kogoś żywego. Są pojeby, które strzelają do dzieci, i będą, niekoniecznie Mikkoluby. To nie jest tak, wbrew pozorom, że przy wprowadzeniu np. przyzwolenia na kupno broni wszyscy w Polsce nagle zaczną do siebie strzelać,a przy legalizacji narkotyków ćpać.
“Na szczęście dla Normalnych do władzy się nie dorwie”
No tu masz niestety pewnie sporo racji, UPR szybko do władzy się nie dorwie. Ale jedna rzecz mnie zastanawia - skoro te wszystkie poglądy Mikkolubów są tak denne i głupie, ale jednocześnie niepopularne i wiadomo, że do władzy nie dojdą i tak i tak, to po co poświęcasz tyle czasu każdego dnia na przekonywanie Mikkolubów o ich rzekomej głupocie?
15 Sierpnia 2008 o 11:52
@V
“w przedsiębiorstwie państwowym, nie nastawionym na zysk tylko na ‘dawanie ludziom pracy’ faktycznie opłacało by się wypieprzyć 90% wszystkich dyrektorów i zarządzaczy. Niech będą tam gdzie się przydają, tak jak to jest w prywatnych firmach. Chociaż ja ogólnie się na tym nie znam ”
Widać, że sie nie znasz, nie musisz tego podkreślać.
Stosunek liczby pracowników biurowych do produkcyjnych jest na ogół ten sam w przypadku przedsiębiorstw państwowych i prywatnych zajmujących się tym samym (kiedyś przedstawiłem to na dokładnych liczbach podając dane z państwowych i prywatnych elektrowni - nawet w państwowych koszt wyprodukowania 1 kW energii był nieco niższy.)
Więcej sie ucz, a nie czytaj mikkistycznych bredniotonów i agitek.
———-
“za cholerę nie jesteś mnie w stanie przekonać, że w sensownym kraju do rozwoju potrzebne jest (…) koncesja na sprzedaż alkoholu.
Nie do rozwoju, lecz do ładu i spokoju.
Zrozumiałbyś, gdyby sąsiad ci pod twoim domem wystawił mordownię, bo w mikikizmie mu wszystko wolno, obniżając wartość twojego domu kilkukrotnie.
——————-
“Państwa które doszły do największego bogactwa z reguły nie stosowały rasowej komuny”
A czy jestem Januszem Mikke, który chwali komunę, i dowala Normaliom?
Gdyby mikkolub nie wiedział - to pierwsze prawo pracy powstało w przodującej wtedy na świecie gospodarczo Wielkiej Brytanii już na przełomie XVII i XIX wieku.
A mikkolubstwo prawo pracy chce zlikwidować, choć historia pokazała, jak bardzo ono pomaga w dojściu na szczyty bogactwa.
————–
“Są pojeby, które strzelają do dzieci, i będą, niekoniecznie Mikkoluby”
Lecz mikkoluby chcą tym p***bom ułatwić zadanie.
Tym panom jednak dziękujemy.
15 Sierpnia 2008 o 11:53
“Naziści wprowadzili ustrój jednopartyjny i zlikwidowali wolną prasę i wolne związki zawodowe. Narodowy socjalizm, podobnie komunizm i faszyzm, wywodzą swoją władzę od suwerennego ludu i dlatego bywają uważane za historyczne i lokalne odmiany demokratyzmu.”
I nie wstydzi się pan wklejać tu takich gniotów z Wikipedii? Przez kogo “bywają uważane”?
Naziści zlikwidowali wolną prasę, parlamentaryzm, wielopartyjność, wybory, wprowadzili wodzowski styl i totalitarny system rządów, itd. itp. ale skoro Hitler pierdnął raz i drugi na jakimś wiecu o tym, że jego władza jest emanacją Woli Wielkiego Narodu Niemieckiego, to 70 lat później jakiś poryp pisze na wikipedii że “się czasem uważa” nazizm za odmianę demokratyzmu.
15 Sierpnia 2008 o 11:53
[...] Tomasz Sommer: Liberalizm w pigułce. Contra errores Majewski ● Tomasz Sommer: Wojna w Gruzji: Cui bono? I szto diełat’? ● Marek Jan Chodakiewicz: Gdy [...]
15 Sierpnia 2008 o 12:36
“Stosunek liczby pracowników biurowych do produkcyjnych jest na ogół ten sam w przypadku przedsiębiorstw państwowych i prywatnych zajmujących się tym samym (kiedyś przedstawiłem to na dokładnych liczbach podając dane z państwowych i prywatnych elektrowni - nawet w państwowych koszt wyprodukowania 1 kW energii był nieco niższy.)
Więcej sie ucz, a nie czytaj mikkistycznych bredniotonów i agitek. ”
Jak mówiłem, nie znam się na tym, mogę mówić tylko bazując na własnej logice. I jakby nie patrzeć, naprawdę nie jestem w stanie pojąć po jaką cholerę są te wszystkie pogięte formalności przy załatwianiu byle sprawy w urzędzie. Po co muszę zapieprzać z piętra na piętro i czekać miesiąc żeby sobie wyrobić jakiś pieprzony dokument? Czemu tworzenie firmy trwa parę miesięcy? Jesteś zdania że to w czymkolwiek komukolwiek pomaga? To nie jest już kwestia Mikkolubstwa czy Mikkonielubstwa, to czysty rozsądek.
“Nie do rozwoju, lecz do ładu i spokoju.
Zrozumiałbyś, gdyby sąsiad ci pod twoim domem wystawił mordownię, bo w mikikizmie mu wszystko wolno, obniżając wartość twojego domu kilkukrotnie.”
Jak jego ziemia, to niech sobie wstawia. Jeśli będzie mi mordownia przeszkadzać na moim terenie, to wtedy dopiero będzie problem. W mikkiźmie(asumując, że chodzi o poglądy Mikkego) aż takich rzeczy nie ma(przykład z wykupieniem terenu naokoło sąsiada). Uważam, że ludzie w dzisiejszych czasach są i tak często zbyt pretensjonalni.
“A czy jestem Januszem Mikke, który chwali komunę, i dowala Normaliom?
Gdyby mikkolub nie wiedział - to pierwsze prawo pracy powstało w przodującej wtedy na świecie gospodarczo Wielkiej Brytanii już na przełomie XVII i XIX wieku.”
No fajnie, i teraz przodujące gospodarczo są Chiny. Oczywiście W. Brytania i tak będzie od nas sporo szybsza jeśli u nich będzie koncesja i megabiurokracja tylko na 1/4 rzeczy(a nie na 7/8, jak u nas). Jesteś w stanie mi - biednemu mikkolubowi, wyjaśnić, w jaki sposób Prawo Pracy pomaga w dojściu do bogactwa?
15 Sierpnia 2008 o 22:44
@V:
“Jak mówiłem, nie znam się na tym, mogę mówić tylko bazując na własnej logice. I jakby nie patrzeć, naprawdę nie jestem w stanie pojąć po jaką cholerę są te wszystkie pogięte formalności przy załatwianiu byle sprawy w urzędzie.”
Podaj konkretny przykład, to spróbuję ci wyjaśnić.
—————-
“Jeśli będzie mi mordownia przeszkadzać na moim terenie, to wtedy dopiero będzie problem. ”
A co, nie będzie?
Pijacy sikający na twój płot i wulgarnie zaczepijący twoją żonę i dzieci, wulgarne wrzaski, pobicia, porachunki bandyckie, łomot muzyki do czwartej nad ranem nie będą ci przeszkadzać?
W Normalii takie sprawy rozwiązuje sie prosto, właśnie dzięki koncesjom na alkohol. Gdy ci sąsiadująca speluna przeszkadza - wzywasz kilka razy policję lub straż miejską, a potem występujesz do gminy z wnioskiem o odebranie koncesji na alkohol z powodu powtarzających się przypadków zakłócania porządku publicznego - i masz problem z głowy.
W mikkowej porypii gdzie nie ma koncesji speluna funkcjonuje, a ty mieszkasz w takim sąsiedztwie, nawet nie mogąc sie wyprowadzić - bo kto ci kupi dom obok hałaśliwej i niebezpiecznej mordowni?
————–
“No fajnie, i teraz przodujące gospodarczo są Chiny”
Kto ci takich bzdur naopowiadał?
Ten bredniopis Janusz Mikke?
Chiny mają do dziś katastrofalnie niski PKB per capita, nawet w PKB całkowitym mimo dominującego zaludnienia ustępują USA czy Unii Europejskiej - a nawet malutkim w porównaniu z Chinami Niemcom!
Chiny rozwijają się ślamazarnie - roczny przyrost ich majątku zdecydowanie ustępuje Europie.
Głupki nie widzą, że Chiny tylko odbijają się od skrajnego dna, na jakie sprowadził ich komunizm, nic więcej.
15 Sierpnia 2008 o 22:55
@Żydomason Ozjasz Wczele-Goldberg:
“W mikkowej porypii gdzie nie ma koncesji speluna funkcjonuje, a ty mieszkasz w takim sąsiedztwie, nawet nie mogąc sie wyprowadzić - bo kto ci kupi dom obok hałaśliwej i niebezpiecznej mordowni?”
E tam. Ja wtedy tez uruchamiam drugą spelune, a z zysków kupuję kilometr dalej nastepny dom.
:-) :-) :-)
=====
“Chiny rozwijają się ślamazarnie ”
Do kiedy będą się tak ślamazarnie rozwijać? Jestem tym o tyle zainteresowana, bo ich wyroby są sprzedawane w sklepach pi 2,5, 3,5 , 5 zł i czasem coś atrakcyjnego mozna kupic. Np ozdobne poszewski na poduszki, ktore w sklepie kosztuja 18 zł, tam mozna dostac za 2,5 zł no czasem po 5,00zł
15 Sierpnia 2008 o 23:12
“Podaj konkretny przykład, to spróbuję ci wyjaśnić.”
Opowieść zasłyszana z pierwszej ręki, dotycząca także koncesji na alkohole(i nie pochodzi od Mikkego) :
Jest sobie firma A, która prowadzi parę rodzajów działalności, w tym także sklepy z alkoholem. Posiada sklepów kilka w centrach handlowych. Centra handlowe jak wiadomo są wielopiętrowe i dynamicznie się rozwijają. Władze jednego centrum zwróciły się z pytaniem do firmy A, czy odpowiadałoby przeniesienie im ich sklepu na inne piętro z pewnych nieznanych mi powodów(ktoś potrzebował koniecznie tego lokalu? nie wiem.). Władze firmy A nie miały specjalnie nic przeciwko, ale jej przedstawiciel przezornie zadzwonił do urzędniczki zajmującej się na tym terenie koncesjami.
-Przeniesiemy sklep na inne piętro, czy będzie potrzebne coś rejestrować?
-Proszę pana, należy powtórzyć całą procedurę, musi pan się stawić i wypełnić wszystkie wnioski od nowa.
-A nie dałoby się jakoś inaczej?
-Nie, wszystko należy od nowa, takie sa przepisy.
No to władze firmy A dogadały się z centrum, by może ten sklep walnąć w inne miejsce, ale na tym samym piętrze. Więc przedstawiciel dzwoni do urzędniczki:
-Chcielibyśmy przenieść sklep w inne miejsce, 10 metrów dalej, niech pani to zarejestruje.
-Ależ nie, potrzebna jest nowa koncesja! Wszystko należy wypełniać od nowa! Takie są przepisy.
Zirytowany przedstawiciel załatwił sprawę w jakiś sposób polubownie(dzwoniąc gdzie indziej), jednak w przypływie dobrego humoru postanowił zadzwonić do tejże pani jeszcze jeden raz i spytać:
-To my postanowiliśmy zostawić sklep, ale przeniesiemy drzwi 3 metry dalej, co z koncesją?
-Także pan musi wykupić koncesję, wszystkie procedury musimy zacząć jeszcze raz, i od nowa. Bo takie sa przepisy.
Wyjaśnisz mi po kiego grzyba w państwie polskim działają tego typu mechanizmy? Bo ja zrozumieć nie mogę. Może uważasz, że ludzie dotychczas wchodzący bez problemu do sklepu po przesunięciu drzwi będą wpadać na szybę?
“Pijacy sikający na twój płot i wulgarnie zaczepijący twoją żonę i dzieci, wulgarne wrzaski, pobicia, porachunki bandyckie, łomot muzyki do czwartej nad ranem nie będą ci przeszkadzać?”
Zakłócenie ciszy nocnej - policja, pijacy na moim terenie - kop w dupę.
“Kto ci takich bzdur naopowiadał?
Ten bredniopis Janusz Mikke?
Chiny mają do dziś katastrofalnie niski PKB per capita, nawet w PKB całkowitym mimo dominującego zaludnienia ustępują USA czy Unii Europejskiej - a nawet malutkim w porównaniu z Chinami Niemcom!”
Wiesz, ja nie mam jak Wy, Żydzi, znajomości w banku centralnym. Ja tylko słyszę różne opinie o stanie gospodarki państw, i widzę, że UE stara się na siłę zatamować swój rozwój różnymi głupimi pomysłami, a Chiny nie mają takich pomysłów.
16 Sierpnia 2008 o 12:43
“Pijacy sikający na twój płot i wulgarnie zaczepijący twoją żonę i dzieci, wulgarne wrzaski, pobicia, porachunki bandyckie, łomot muzyki do czwartej nad ranem nie będą ci przeszkadzać?
W Normalii takie sprawy rozwiązuje sie prosto, właśnie dzięki koncesjom na alkohol. Gdy ci sąsiadująca speluna przeszkadza - wzywasz kilka razy policję lub straż miejską, a potem występujesz do gminy z wnioskiem o odebranie koncesji na alkohol z powodu powtarzających się przypadków zakłócania porządku publicznego - i masz problem z głowy.”
- tak tylko czy np podczas prohibicji w USA nie było spelun i picia alkoholu?. Ludzie zawsze kiedy beda chciec beda pic. Tak samo jest teraz np ze spozywaniem alkoholu w miejscach publicznych. ZA wypicie piwa na ławce w parku dostaje mandat, a zgodnie z prawem moge nałoic sie obok w ogrodku piwnym - wyjsc i robic awantury. Czy chociaz kupic wode sklepie wypic ja w mieszkaniu, samochodzie, gdziekolwiek i zaklocac spokoj. To jest własnie typowe mylsenie socjalistow - nalozmy koncesje nie beda pic. Tak samo jest z opieka socjalna. JAko przyklad Norwegia -> kraj dobrobytu dzieki ropie,rybom,gazie/kiedys biedny/ -> nawet tam na dworcach bezdomni narkomani daja sobie w żyłe, na przdmiesciach istnieja cale osiedla w ktorych ludzie na zasilkach siedza caly dzien w domach, wyjezdzajac regularnie po zgrzewki z piwem. Własnie socjlaizm jest systemem demoralizujacym. Mozesz byc leniem, alkoholikiem a panstwo jeszcze ci da na wóde, wczesniej zabierajac przedsiebiorcom pieniadze z koncesji podatkow.
16 Sierpnia 2008 o 14:44
@ V:
“Zakłócenie ciszy nocnej - policja, pijacy na moim terenie - kop w dupę.”
Żeby policja przyjechała i przegoniła zakłócających tobie ciszę nocną, najpierw muszą ci oni tę ciszę zakłócić. I tak co noc.
Z całą pewnością to wygodniejsze rozwiązanie niż jednorazowe cofnięcie koncesji właścicielowi lokalu wokół którego jego nieupilnowana durna klientela robi syf.
A kop w dupę? Powodzenia z kopem w dupę np. dla dziesięcioosobowej bandy naprutych karków.
16 Sierpnia 2008 o 14:50
tak tylko czy np podczas prohibicji w USA nie było spelun i picia alkoholu?. Ludzie zawsze kiedy beda chciec beda pic.
Po pierwsza mowa nie jest o generalnej prohibicji tylko o cofnięciu lokalowi koncesji.
Fortuny z prohibicji brały się z wysokiej ceny trudno dostępnego alkoholu.
Klientela lokalu bez koncesji nie będzie dopłacać do ryzyka właściciela sprzedającego alkohol spod lady, tylko zmieni lokal, gdzie ceny alkoholu są te same co wcześniej.
Prohibicja generalna rodzi szarą strefę i fortuny bandziorów, cofnięcie koncesji jednemu lokalowi odbiera mu klientelę.
16 Sierpnia 2008 o 18:42
@V:
“Przeniesiemy sklep na inne piętro, czy będzie potrzebne coś rejestrować?
-Proszę pana, należy powtórzyć całą procedurę, musi pan się stawić i wypełnić wszystkie wnioski od nowa.”
I słusznie.
Inne piętro - to inna lokalizacja. Inna lokalizacja może np. przeszkadzać sąsiadom. Właśnie z tego powodu koncesja dotyczy nie tyle osoby sprzedającej alkohol, co lokalizacji.
————-
“-To my postanowiliśmy zostawić sklep, ale przeniesiemy drzwi 3 metry dalej, co z koncesją?
-Także pan musi wykupić koncesję, wszystkie procedury musimy zacząć jeszcze raz, i od nowa. Bo takie sa przepisy.”
Nieprawda, ktoś ci bajek naopowiadal - nie ma takich przepisów.
————-
:Wiesz, ja nie mam jak Wy, Żydzi, znajomości w banku centralnym. Ja tylko słyszę różne opinie o stanie gospodarki państw, i widzę, że UE stara się na siłę zatamować swój rozwój różnymi głupimi pomysłami, a Chiny nie mają takich pomysłów.”
Jedyny “pomysł” Chin to produkcja taniej tandety. Nie słyszalem o przypadku, by klienci kupowali chiński produkt ze względu na jego wysoką jakość lub uznawaną markę. To ma naturalne ograniczenie - wymaga armii biednych ludzi, godzących się na bardzo niskie zarobki. Biedny i wykorzystywany nie będzie nowatorski i kreatywny. Zapracowana szkapa od ciągnięcia wozu z węglem nie wygra Derby. Dlatego jak Chiny nie zmienią metody - będa skazane albo na biedę, albo na brak klientów, gdy pracownicy po wzbogaceniu sie zaczną mieć wyższe wymagania płacowe.
Tłuczeniem taniej tandety kupowanej przez bogatsze kraje tylko ze względu na bardzo niską cenę da się tylko odbić od dna (co właśnie Chiny czynią), nie da się dominować gospodarczo nad światem.
Za to Unia Europejska działa na gospodarkę stymulująco. Nie raz i dwa hamowała antyrynkowe zapędy poszczególnych państw członkowskich (w tym i Polski), przeciwdziała monopolom itp. Dzięki temu znajdujące się na bardzo wysokim poziomie rozwoju kraje UE nie tylko nie zatrzymują się na szczytach, lecz dalej im majątku przybywa - licząc w pieniądzu co rok więcej, niż Chinom.
=======
@mieciu:
“W Normalii takie sprawy rozwiązuje sie prosto, właśnie dzięki koncesjom na alkohol. Gdy ci sąsiadująca speluna przeszkadza - wzywasz kilka razy policję lub straż miejską, a potem występujesz do gminy z wnioskiem o odebranie koncesji na alkohol z powodu powtarzających się przypadków zakłócania porządku publicznego - i masz problem z głowy.”
- tak tylko czy np podczas prohibicji w USA nie było spelun i picia alkoholu?”
Były - ale ciche, zakonspirowane i ukryte. Mogłeś być sąsiadem takiej speluny i nawet nie wiedzieć, że ona istnieje.
16 Sierpnia 2008 o 19:09
I słusznie.
Inne piętro - to inna lokalizacja. Inna lokalizacja może np. przeszkadzać sąsiadom. Właśnie z tego powodu koncesja dotyczy nie tyle osoby sprzedającej alkohol, co lokalizacji.
Tak, zajebiście słusznie. Domyślam się, że sąsiednie sklepy np. z ubraniem dla dzieci zostałyby zdemoralizowane przez widok sklepu z alkoholem,a nóż by nawet tym zapachem przesiąkły i dzieci stałyby się od małego alkoholikami. Przypominam, że problem z nową lokalizacją w tym przypadku miały nie inne sklepy(bo z nimi centrum wszystko załatwiło) tylko jak zwykle Twój ukochany pieprzony urząd do spraw wszelakich. Przez takie pomysły jak Twoje urzędy działające w stylu “a może jednak komuś przeszkadzać, a może jeszcze poczekamy z miesiac, no chyba że pan posmaruje to pół miesiąca” mają rację bytu.
Nieprawda, ktoś ci bajek naopowiadal - nie ma takich przepisów.
Sprawiasz drogi Żydomasonie wrażenie, że nie mieszkasz w Polsce, kraju gdzie urzędnik jest władcą i może przeciągać sprawę do usranej śmierci, a petent jest upierdliwym intruzem którego trzeba się pozbyć(byle nie przez załatwienie sprawy-najlepiej odbić go do koleżanki 3 piętra niżej). Nie znasz chyba pomysłów polskich urzędniczek /prawotoja/. Osobie od której usłyszałem tą historię ufam sporo bardziej niż jakimkolwiek Żydomasonom.
16 Sierpnia 2008 o 19:15
Jedyny “pomysł” Chin to produkcja taniej tandety. Nie słyszalem o przypadku, by klienci kupowali chiński produkt ze względu na jego wysoką jakość lub uznawaną markę. To ma naturalne ograniczenie - wymaga armii biednych ludzi, godzących się na bardzo niskie zarobki. Biedny i wykorzystywany nie będzie nowatorski i kreatywny. Zapracowana szkapa od ciągnięcia wozu z węglem nie wygra Derby. Dlatego jak Chiny nie zmienią metody - będa skazane albo na biedę, albo na brak klientów, gdy pracownicy po wzbogaceniu sie zaczną mieć wyższe wymagania płacowe.
To nie jest ważne czy ktoś produkuje tania tandete czy drogie luksusy. Ważne, jakie ma zyski. Zresztą w Chinach już od paru lat produkuje się także towary wyższej jakości - nie nadają sie zbytnio do importu z uwagi na stereotyp chińskiego gówna, ale dla wymagającej klasy wyższej w Chinach - w sam raz.
Za to Unia Europejska działa na gospodarkę stymulująco. Nie raz i dwa hamowała antyrynkowe zapędy poszczególnych państw członkowskich (w tym i Polski), przeciwdziała monopolom itp. Dzięki temu znajdujące się na bardzo wysokim poziomie rozwoju kraje UE nie tylko nie zatrzymują się na szczytach, lecz dalej im majątku przybywa - licząc w pieniądzu co rok więcej, niż Chinom.
To bardzo fajnie, że UE nie są skończonymi komuchami i czasami działają na +, ale ja uważam, że mogłoby być sporo lepiej.
16 Sierpnia 2008 o 22:10
@V:
“Domyślam się, że sąsiednie sklepy np. z ubraniem dla dzieci zostałyby zdemoralizowane przez widok sklepu z alkoholem,a nóż by nawet tym zapachem przesiąkły i dzieci stałyby się od małego alkoholikami.”
Nie rozumiesz istoty sprawy.
Urzędnik ma być tylko i wyłącznie wykonawcą prawa, a nie jego interpretatorem!!!! Na tzw. zdrowy chłopski rozum rzeczywiście w tym przypadku nowa koncesja dla nowej lokalizacji wydaje się zbędna - lecz o wiele ważniejsze jest utrzymanie bezwzględnej zasady, że każda zmiana lokalizacji wymaga odrębnego postępowania - bo wtedy jest eliminowana urzędnicza samowola.
———–
“Sprawiasz drogi Żydomasonie wrażenie, że nie mieszkasz w Polsce, kraju gdzie urzędnik jest władcą i może przeciągać sprawę do usranej śmierci, a petent jest upierdliwym intruzem którego trzeba się pozbyć(byle nie przez załatwienie sprawy-najlepiej odbić go do koleżanki 3 piętra niżej).”
Nigdy nie miałem większych problemów z urzędami.
Po pierwsze staram się być miły, uprzejmy i nie ponaglać (wejdź w skórę urzędniczki opieprzanej przez chamowatych petentów po kilkanaście razy na dzień) - a gdy to nie działa - grzecznie, lecz stanowczo informuję o obowiązujacym prawie. Warto znać Kodeks Postępowania Administracyjnego, który nie pozwala przeciągać sprawy w niespończoność. Wtedy nie awanturuję się, tylko składam w sekretariacie pismo (z datą wpływu) - i wracam do urzędnika z kopią informując, że przy dalszym przeciąganiu wytoczę proces, a po wygranym procesie informuję przełożonych (zwłaszcza tych z wyboru, bojących się o stołek typu przydent miasta) i media. Arytykuły i paragrafy działają - nikt nie lubi byc ciągany po sadach i dostawać opieprz od przełożonych. Urzędnicy też.
———
“To nie jest ważne czy ktoś produkuje tania tandete czy drogie luksusy.”
Jest ważne. Kraj nastawiający się wyłącznie na tanią tandetę musi się pogodzic z tym, że w innych krajach są ludzie bogatsi. Producent drogich luksusów może podwyższać pensje swym pracownikom - a producent taniochy nie może. Zatem taniocha musi być produkowana w kraju, gdzie jest bieda. Dlatego kraj producentów tandety nigdy nie prześcignie w dobrobycie kraju producentów dóbr luksusowych.
——–
“Zresztą w Chinach już od paru lat produkuje się także towary wyższej jakości”
A niby co konkretnie?
———-
“To bardzo fajnie, że UE nie są skończonymi komuchami i czasami działają na +, ale ja uważam, że mogłoby być sporo lepiej.”
Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej.
Ja jednak wolę opierać sie na faktach i realnych porównaniach.
Unia Europejska od roku jest najważniejszą gospodarką świata (najwyższe PKB) - a tylko kretyn (czyli np. mikkolub) krytykuje mistrza. Mądry mistrza podziwia i od mistrza się uczy.
17 Sierpnia 2008 o 13:48
DOSKONAŁY
17 Sierpnia 2008 o 14:38
“Zresztą w Chinach już od paru lat produkuje się także towary wyższej jakości”
A niby co konkretnie?
To mnie rozbawiłeś w moich 4komputerach są płyty główne wszystkie “made in china”
Dalej wierz w ten Michnitrix który Ciebie otacza.
17 Sierpnia 2008 o 15:16
“Alek Majewski ma racje . Wolnośc człowieka sprowadza sie do poznania dróg wiodących do Chrystusa natomiast nie do swobodnego wyboru, który w skrajnych przypadkach nawet satanizmu tylko dlatego ze tak głosi ideologia wolnościowa.”
Nie ma racji dostajesz wolną wolę i czy odrzucisz Boga czy go przyjmiesz to już twoja wolna wola. Reszta to otoczka nie można na siłę wierzyć albo nie wierzyć.
Co nie znaczy że inni ludzie nie mogą zachęcać do wiary, swojej religii.
Twoja dusza twój wybór. (To dla wierzących)
Twój rozum twój wybór. (To dla mniejszości)
17 Sierpnia 2008 o 17:07
@borygo:
“w moich 4komputerach są płyty główne wszystkie “made in china””
W twoich tanich, popularnych, amatorskich komputerkach osobistych.
Poza tym płyta główna to tylko część, a nie całość. Słyszał o profesjonalnych (a nie osobistych) komputerach chińskiej produkcji?
17 Sierpnia 2008 o 20:55
shadow dancer:
13 Sierpnia 2008 o 08:58
@19
“Jedyna partia, która zakłada nakładanie podatkowego haraczu na człowieka bez dochodów,..”
Jakim cudem?
Tylko Tusk umie cuda robić!
Takim że mając działalność gospodarczą i nie mając żadnego dochodu i tak musisz zapłacić obowiązkowy ZUS i składkę zdrowotną będącymi tak naprawdę podatkiem emerytalnym i zdrowotnym dla niepoznaki przed ciemnym ludem nazwanymi składkami.
17 Sierpnia 2008 o 21:05
“Proszę o właściwe stosowanie słów. Podatek jest świadczeniem bezzwrotnym i pobieranym bez tytułu. Składka emerytalna ma konkretny cel i wiąże się bezpośrednio ze świadczeniem zwrotnym, więc nie jest podatkiem, ale właśnie składką.”
Tu jest właśnie problem bo ja nie chce tego świadczenia od państwa a w zamian nie chce na nie płacić ale państwo mi na to nie pozwala i dlatego będę walczył z taką Polską do czasu zmiany tej socjalistycznej konstytucji.
17 Sierpnia 2008 o 21:14
“uważam, że jakieś 95% instytucji państwowych jest nie tylko zbędnych, ale i szkodliwych.”
Mikkolubstwo uważa się za wyrocznię w sprawach ekonomii i zarządzania, pojęcia o tym nie mając bladego - jak Janusz Mikke, który dwa razy policzył te same podatki i parapodatki, przez co mu wyszła idiotyczna stawka podatkowa dla Polaków w wysokości 83%.
Mikkolub “myśli” podobnie jak robol z taśmy w wielkiej korporacji, który kumpinuje tak:
“Kurde, w morde jeża, panie Boczek, ja bym kurde 95% tych nierobów i pasożytów z dyrekcji, działu zarządzania i marketingu pogonił do taśmy. Tera tylko jakieś papiurki przerzucajom, a ja na tych nierobów tyram”
Oczywiście temu tępemu robolowi we łbie tępym nawet nie zaświta proste pytanie, typu “a czemu kurde te korporacje z rozbudowaną biurokracją dominują na świecie?”
Podobnie mikkolubstwo - widzi jak na dłoni, że do największego bogactwa doszły te państwa, które stosują te znienawidzone państwowe instytucje, które niedorobieniec mikkoidalny w bezmiarze swej ignorancji uważa za zbędne i szkodliwe, a nie państwa bez tych instytucji - a dalej bredzi.
—————–
Ha ciekawe akurat mam nad panem przewagę że pracowałem i w przedsiebiorstwie tzw. państwowym, urzyteczności publicznej, urzędzie, prywatnym także z doświadczenia wiem że w tzw. państwowych marnują się miliony. Gdyby nie ten socjalizm już dawno mielibyśmy kolonie na księżycu.
Widocznie Pan Bóg miał jakiś cel skoro pozwolił na rozplenienie się tej zarazy na ziemi. Prędzej czy później ona zdechnie i wrócimy do “wolnej woli” i “chcącemu nie dzieje się krzywda”
17 Sierpnia 2008 o 23:29
@ borygo:
“Jakim cudem?
Tylko Tusk umie cuda robić!
Takim że mając działalność gospodarczą i nie mając żadnego dochodu i tak musisz zapłacić obowiązkowy ZUS i składkę zdrowotną będącymi tak naprawdę podatkiem emerytalnym i zdrowotnym dla niepoznaki przed ciemnym ludem nazwanymi składkami.”
Żadnym cudem - na pogłówne, bajecznie niskie wg Mikkego, człowiek bez dochodu będzie mógł sobie “wyżebrać”.
Mikke mówił w jakimś występieniu przed młodzieżą, że malutkie, dwustuzłotowe pogłówne, będzie mógł zapłacić każdy, że nawet bezdomny 200 zł miesięcznie da radę ustukać.
18 Sierpnia 2008 o 10:10
Ciekawi mnie czy opłaca się produkować tanią tandetę , jeśli nadwyżki Chin są ok. 1,5 bln.dolarów.
Czy rozrost aparatu biurokratycznego jest rzeczywiście taki korzystny (ma go większość państw bogatych) ? Mój sąsiad wyglądał bardzo dobrze i czuł się nieźle aż dostał diagnozę
że jest poważnie chory na raka. Nikt nie chciał wierzyć : przecież tak dobrze wygląda!!!
Otóż kasta biurokratyczna to ten rak . Podobno jego zarodki nosi każdy człowiek. Ale czy to wystarczający powód by go wychwalać???????
Dlatego nie cierpię wszelkiego lewactwa , (np. żydomasoni , znajomi, okuczyki i inni).
18 Sierpnia 2008 o 10:28
“po prostu młodzi wolnościowcy po studiach w ramach programu „pierwsza praca” trafiają na państwową pensyjkę do urzędów – miejsc, które tak zajadle wcześniej krytykowali – i muszą to jakoś zracjonalizować.”
To jest, niestety, bardzo słuszna uwaga. Mniej więcej coś takiego i mnie się przytrafiło. ;>
Najgorsze jest to dorabianie ideologii, bo jest nieuczciwe. Zmiana poglądów pod wpływem doświadczeń życiowych to nic złego (heh) ale dorabianie do tego ideologii…fuuuj!!!!
18 Sierpnia 2008 o 10:33
@Ozjasz:
““w moich 4komputerach są płyty główne wszystkie “made in china””
W twoich tanich, popularnych, amatorskich komputerkach osobistych.
Poza tym płyta główna to tylko część, a nie całość. Słyszał o profesjonalnych (a nie osobistych) komputerach chińskiej produkcji?”
Piszesz o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Primo, komputery osobiste to dziś niemal 100% branży, nawet superkomputery składa sie z ich elementów. Mainframe’y i podobne to obecnie niewidoczny na wykresie margines. A secundo, w Chinach robi się dziś niestety wszystkie części komputerowe, od płyt i kart grafiki po dyski, zasilacze i obudowy. I to dla największych marek świata. Chiny już od dawna nie zajmują się tylko produkcją taniego chłamu.
18 Sierpnia 2008 o 10:37
a kto przejął IBM no kto ? :D
18 Sierpnia 2008 o 10:44
@siNister:
“a kto przejął IBM no kto ?”
Nikt. Jedynie chińska firma Lenovo odkupiła od IBM dział produkcji komputerów osobistych wraz z markami produktów (ThinkPad itp.).
18 Sierpnia 2008 o 12:31
Nie rozumiesz istoty sprawy.
Urzędnik ma być tylko i wyłącznie wykonawcą prawa, a nie jego interpretatorem!!!! Na tzw. zdrowy chłopski rozum rzeczywiście w tym przypadku nowa koncesja dla nowej lokalizacji wydaje się zbędna - lecz o wiele ważniejsze jest utrzymanie bezwzględnej zasady, że każda zmiana lokalizacji wymaga odrębnego postępowania - bo wtedy jest eliminowana urzędnicza samowola.
Masz rację, oczywiście. Tyle że przez takie ogólnikowe i upierdliwe prawo robienie praktycznie wszystkiego wymaga pieprzenia się w różnych urzędach. Faktycznie, trzeba zmieniać prawo, nie ludzi.
Nigdy nie miałem większych problemów z urzędami.
Masz farta.
Jest ważne. Kraj nastawiający się wyłącznie na tanią tandetę musi się pogodzic z tym, że w innych krajach są ludzie bogatsi. Producent drogich luksusów może podwyższać pensje swym pracownikom - a producent taniochy nie może. Zatem taniocha musi być produkowana w kraju, gdzie jest bieda. Dlatego kraj producentów tandety nigdy nie prześcignie w dobrobycie kraju producentów dóbr luksusowych.
Ja to rozumiem trochę inaczej. Jak w jakimś kraju produkuje się taniochę np. dla innych krajów, to ten kraj w którym produkuje się taniochę może teoretycznie być najbogatszy(eksportując swoją taniochę do innych krajów). Poza tym, moim zdaniem nie ma różnicy w wyprodukowaniu 10 gównianych piłek za 5 centów każda i sprzedaniu jej po 5$ za granicą a wyprodukowaniu 1 super markowej piłki za 50 centów każda i sprzedaniu jej za 50$ za granicą.
A niby co konkretnie?
Wszystko! Chiny mogą sobie na wszystko pozwolić. Z uwagi na dużą konkurencję na polu towarów tanich, młodzi przedsiębiorczy chińczycy musieli prędzej czy później uderzyć w niszę rynkową. Bazujesz ciągle na stereotypie ‘chińskiej tandety’.
Nigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej.
Ja jednak wolę opierać sie na faktach i realnych porównaniach.
Unia Europejska od roku jest najważniejszą gospodarką świata (najwyższe PKB) - a tylko kretyn (czyli np. mikkolub) krytykuje mistrza. Mądry mistrza podziwia i od mistrza się uczy.
To że ktoś pobiegł dalej niż ja trzymając w rękach 20 kilogramowe ciężarki nie znaczy, że kiedy ja chcę go dogonić też muszę z nimi zapieprzać. No chyba że posługujemy się regułami /sprawiedliwości społecznej/.
18 Sierpnia 2008 o 14:31
[...] i psychicznemu przede wszystkim. Mimo to zdarzyło mi się dziś ulec i przeczytać najpierw polemikę Tomasza Sommera z Aleksandrem Majewskim a potem list dziękczynny jaki Adam Danek wystosował do Majewskiego z mrowiem dodatkowych [...]
18 Sierpnia 2008 o 15:03
@ borygo:
“Jakim cudem?
Tylko Tusk umie cuda robić!
Takim że mając działalność gospodarczą i nie mając żadnego dochodu i tak musisz zapłacić obowiązkowy ZUS i składkę zdrowotną będącymi tak naprawdę podatkiem emerytalnym i zdrowotnym dla niepoznaki przed ciemnym ludem nazwanymi składkami.”
Żadnym cudem - na pogłówne, bajecznie niskie wg Mikkego, człowiek bez dochodu będzie mógł sobie “wyżebrać”.
Mikke mówił w jakimś występieniu przed młodzieżą, że malutkie, dwustuzłotowe pogłówne, będzie mógł zapłacić każdy, że nawet bezdomny 200 zł miesięcznie da radę ustukać.
Ja osobiście jestem za dziesięciną: Dla wierzących to proste do zrozumienia, dla mniejszości to jest 1/10 - tych od rewolucji francuskiej byliby szczęśliwi.
Tylko zbankrutowałyby te wszystkie firmy rozliczające podatki.
Oczywiście vat też 10% później oczywiście 5% i zero ulg zwolnień i innych socjalistycznych wynalazków stworzonych do kradnięcia.
19 Sierpnia 2008 o 11:45
Niedokończona synteza Orwella - Jacek Bartyzel
Czytany przed laty, w epoce Sturm und Drang „opozycji demokratycznej”, Folwark zwierzęcy wydawał się rewelacją. Może nawet pod wieloma względami większą niż Rok 1984, w którym grozę totalitarnej rzeczywistości Anglo-socu i demaskatorską przenikliwość zdeprawowanej semantyki nowomowy osłabiał nieco sentymentalizm głównego wątku fabularnego.
Folwark zwierzęcy posiadał wszystkie walory poznawcze drugiej, sławniejszej powieści George’a Orwella, a jednocześnie prezentował je w formie powabniejszej, skondensowanej w alegoryczną bajkę z morałem, udatnie wskrzeszającej nadspodziewanie nowoczesny gatunek XVIII-wiecznej powiastki filozoficznej.
Ponowna lektura przynosi jednak bardziej krytyczne odczucia. Nie chodzi tu o rozczarowania natury artystycznej; pod tym względem przypowieść Orwella zachowuje pełnię swego blasku. Wciąż cieszy także ten specyficzny rodzaj przyjemności estetycznej, której doznajemy wówczas, gdy ukryte pod cienką powłoką alegorii zdarzenia i sytuacje możemy rozpoznawać jako dejà vu na scenie historii. Zapewne niejedno jeszcze pokolenie czytelników odkrywać będzie całe sekwencje aluzji i skojarzeń, rozpoznawać w „testamencie politycznym” wieprza o imieniu Stary Major założycielski mit marksizmu, w bitwie pod Oborą historię tzw. interwencji, w walce Chyżego z Napoleonem frakcyjne dintojry bolszewików po śmierci Lenina, a w fikcyjnych perypetiach „geopolitycznego” trójkąta: Folwark Zwierzęcy – Folwark Pana Fredericka – Folwark Pana Pilkingtona meandry stosunków: Sowiety – III Rzesza – Anglosasi, aż po konferencję w Teheranie.
Gdzie zatem, słyszę już pytanie, miejsce na wątpliwości? Czyż Orwellowska opowieść o próbie aplikacji świńskiej utopii Animalizmu nie była dokładnym odwzorowaniem tej ponurej i trywialnej przygody, która zdarzyła się ludzkości niedługo po tym, gdy wyśnili ją „filozofowie” o umysłach wieprzów? Czyż dzieje Folwarku Zwierzęcego nie są prawdziwą historią komunistycznego eksperymentu, precyzyjną diagnozą, postawioną przez czujnego i przenikliwego eksploratora ciemnych zakamarków „wyzwolonego” rozumu?
Otóż właśnie nie są – i to pomimo wszelkich piękności i celności pojedynczych spostrzeżeń i opisów. Nie są, albowiem postawieniu diagnozy pełnej, bez jakichkolwiek ograniczeń, przeszkodziło autorowi 1984-go nie do końca przezwyciężone, socjalistyczne zaczadzenie umysłu, któremu uległ tak, jak znakomita (liczbą) większość pisarzy jego pokolenia. Był na tyle uczciwy – moralnie i intelektualnie – aby przeciwstawić się realkomunizmowi uosabianemu przez opryszków, których poznał podczas hiszpańskiej guerra civil, zabrakło mu jednak konsekwencji, by wyrzec się całkowicie socjalistycznego dziedzictwa i przyznać, że owoce każdego socjalizmu są zatrute. No, może pod sam koniec (niedługiego) życia to zrozumiał, skoro napisał: „Socjalista znajduje się dziś w sytuacji lekarza przy łożu bardzo ciężko chorego. Jako lekarz zobowiązany jest utrzymywać pacjenta przy życiu, czyli zakładać, że ma on choć szansę wyzdrowienia. Jako naukowiec obowiązany jest patrzeć prawdzie w oczy, czyli przyznać, że pacjent prawdopodobnie umrze”; także wówczas kiedy brytyjskich socjalistów prowokował tym miażdżącym spostrzeżeniem: „Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat faktów nie ma większego znaczenia” (As I Please, „Tribune” 1 IX 1944) – lecz refleksja ta nie znalazła już wyrazu w jego twórczości artystycznej.
Obiegowy pogląd nakazuje upatrywać w powiastce Orwella bezlitosną wiwisekcję komunistycznego fenomenu samym jądrze jego istoty. Wypadnie jednak zakwestionować ów pogląd z jednego, acz przesądzającego, powodu: diatryba Orwella nie obnaża intencjonalnie komunizmu (bolszewizmu) jako takiego, a tylko jego pewną – jakoby odrębną i wyjątkową – przypadłość, którą od dawien dawna zechciano nazywać stalinizmem. Jeżeli zaś wyróżnia się „stalinizm” jako twór jakościowo różny od komunizmu w ogóle (względnie od komunizmów: marksowskiego, leninowskiego, trockistowskiego etc.), to jest się na najlepszej drodze do częściowego choćby usprawiedliwiania zasadniczej postaci tej ideologii (lub jej „lepszych” wariantów) kosztem zrzucenia całego odium zła na „wynaturzoną”, lecz odosobnioną odnogę. Ostatecznie, od XX Zjazdu KPZR sowieccy komuniści też odżegnywali się od stalinizmu, by dzięki temu móc ochoczo wrócić do norm leninowskich. Ba, i u nas jeszcze niedawno pewien ekspert od dziejów honoru w Polsce, a i Europejczyk sławny, oznajmił upadek „komunizmu koszarowego, typu stalinowskiego” – z czego prosta logika nakazuje wyciągnąć wniosek, że komunizm niekoszarowy i niestalinowski ma jeszcze rację bytu i widoki rozwoju.
Tymczasem, nigdy n i e i s t n i a ł żaden STALINIZM (podobnie jak nie istniał LENINIZM, TROCKIZM czy BUCHARINIZM), ani jako odrębna ideologia, ani jako wyjątkowy i swoisty system rządzenia. Wszystkich tych określeń używać można co najwyżej jako wskaźniki pewnych koterii personalnych w łonie tej samej, bolszewickiej kompartii, względnie faz rozwoju systemu związanych z daną postacią – nigdy zaś jako określeń ontologicznych lub etykiet wartościujących na skali: „lepszy – gorszy” czy „prawdziwy – fałszywy”. Lenin, Trocki czy Bucharin byli nie mniejszymi niż Stalin bestiami w ludzkiej skórze; Stalin nie był gorszym od nich komunistą.
I o to jeszcze mam pretensję do Orwella, że walkę o władzę na szczytach partii bolszewickiej przedstawił pod postacią konfliktu fanatycznego (ale dzięki temu szczerze „wierzącego”) ideologa (knur Chyży) z bezideowym jakoby pragmatykiem Napoleonem. Powieściowa historia budowy wiatraka w sferze faktów nawet dość wiernie odzwierciedla kolejne epizody słynnego sporu Stalina z Trockim o metodę kolektywizacji, ale sposób jego przedstawienia nieuchronnie narzuca fałszywą interpretację. Sugeruje ona, że Stalin (Napoleon) płonął wyłącznie żądzą władzy, a cele ideologiczne traktował instrumentalnie. A to nieprawda. Stalin był takim samym wyznawcą komunistycznej utopii, jak jego rywale z Politbiura, tyle że od nich sprytniejszym.
W gruncie rzeczy Orwell przyjmuje mało krytycznie optykę samego Trockiego, której sedno zawiera się w słynnym tytule książki towarzysza Lejby Rabinowicza: Zdradzona rewolucja. Nie twierdzę, że pisząc Folwark zwierzęcy Orwell był jeszcze trockistą sensu proprio; z całą pewnością jednak nadal był zasugestionowany trockistowską „historiozofią”. Pozostał mu też na pewno czysty odruch moralnego współczucia dla trockistów z POUM mordowanych przez wysłanników Stalina w Hiszpanii, co widział na własne oczy. Dodajmy na marginesie, że wrażliwość moralna Orwella słabła już w odniesieniu do „faszystów” (jak nieodmiennie nazywał walczących po drugiej stronie frontu): okrucieństwa „rzekomo” popełniane w wojnie domowej przez republikanów to dla niego „antykomunistyczne bajeczki” (Przywilej kleru, kilka uwag o Salvadorze Dalim, przeł. B. Zborski, „Literatura na świecie” 1986, nr 5/178/, s. 91).
Przyjęcie przez Orwella propagandowej tezy trockistów o „zdradzonej” (oczywiście przez Stalina) rewolucji polega w Folwarku na powzięciu fałszywej przesłanki w procesie oskarżycielskim, czyli na postawieniu zarzutu o niespełnienie, a nawet wręcz o zaprzeczenie, celów społecznych rewolucji. Nie rewolucja zatem i jej cele są złem, ale ich zaprzeczenie! Dzieje Folwarku Zwierząt to nieustanne odchodzenie od zadeklarowanych intencji: cztery nogi miały być dobre, dwie złe, a okazało się przeciwnie. Zwierzęta miały pogardzać wykwintną ludzką pościelą, a świnie ją sobie upodobały. U kresu drogi odrzucono formułę towarzysz oraz godło zwierzęce na fladze, chociaż miało być piękniejsze niż ludzkie. Słowem: wszystkie – tak subtelne, jak szydercze – środki alegorii, ironii, satyry, pastiszu, stosowane są przez pisarza z prawdziwą wirtuozerią po to właśnie, aby nieustannie dowodzić, że po pozornej zmianie wszystkiego, wszystko wróciło do status quo ante. Myśl ta szczególnie wyraźna jest w finale opowieści, kiedy to na bankiecie z panem Pilkingtonem Napoleon oznajmił przywrócenie nazwy Folwark Dworski, a wszystkim świniom ryje poczęły zmieniać się w ludzkie twarze. Kolisty cykl dobiegł końca; mit o wyzwoleniu skończył się nawrotem p r z e d a n i m a l n e g o (czytaj: przedkomunistycznego) zła. Zupełnie tak samo sądzili ci, którzy pisali o „czerwonym caracie”, „czer