Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

18/01/2010, 10:18. Kategorie: wazne

Haiti. Kara za pakt z czartem

Olgierd Domino »

Aż do wtorku 12 stycznia katastrofalne trzęsienie ziemi było chyba tylko jedyną klęską, której nie doświadczyło Haiti podczas ostatnich 200 lat, to jest od czasu, gdy rewolta niewolników zakończyła się zwycięstwem nad napoleońską Francją. Żywioły rujnują ten kraj sporadycznie, za to katastrofa gospodarcza to dla Haiti stan permanentny.

Wyjałowiony, zrujnowany, splądrowany i źle zarządzany zarówno przez naturę, jak i przez ludzką przemoc i głupotę kraj na zachodnim krańcu karaibskiej wyspy Hispaniola jest wręcz podręcznikowym przykładem państwa upadłego i dysfunkcjonalnej władzy. Podczas gdy w ostatnich dekadach reszta państw Ameryki z mozołem wydźwignęła się z ubóstwa, Haiti coraz głębiej zanurzało się w nędzy i niczym mocno poobijany żebrak egzystuje wyłącznie dzięki uzależnieniu od zagranicznej pomocy i miłosierdzia. I tylko siły ONZ chronią ponad 8 milionów mieszkańców tego państwa przed głodem i bratobójczą rzezią. A na dodatek kiedy kraj znany ze swej religii voodoo próbował wreszcie stanąć na nogi, natura zdzieliła go młotem ponownie. W 2004 roku wiatry i powodzie uśmierciły 5 tys. ludzi. W 2008 roku huragany i osunięcia ziemi pogrzebały 1000 osób, a blisko 800 tys. uczyniły bezdomnymi. Tegoroczne trzęsienie ziemi pochłonęło dziesiątki tysięcy istnień ludzkich.

Upadłe państwo

Jeszcze przed tym kataklizmem sytuacja na Haiti była koszmarna. W rankingach gospodarczych klasyfi kowano je na 149. miejscu wśród 182 państw. A niezależna grupa badawcza Funduszu na rzecz Pokoju zaliczyła Haiti do „elitarnego klubu” 12 upadłych państw świata. To „wyróżnienie” oparto na takich współczynnikach jak głębokie załamanie gospodarcze, skala przestępczości, masowość pogwałceń praw człowieka, kompletny upadek administracji i usług publicznych czy ingerencje innych państw w sprawy wewnętrzne. – Niektóre państwa po prostu nie mają szczęścia. Haiti jest jednym z tych miejsc, w których klęski żywiołowe występują jedna po drugiej – usiłują tłumaczyć niektórzy publicyści przyczyny zapaści ekonomicznej tego kraju. – Haiti ma chwalebną przeszłość, ale teraźniejszość jest brutalna, a przyszłość może być widziana tylko w czarnych barwach – prognozują ekonomiści i politolodzy. Bo rzeczywiście kraj ten sprawia wrażenie przeklętego. Mieszkańcy rozrastających się, a obecnie zdewastowanych przez żywioł bidonvilles (slumsów) wokół Port-au-Prince stale pomstują, że Bóg musiał być w zmowie z diabłem, aby stworzyć kraj tak skumulowanej nędzy, jakiej nie można znaleźć w żadnym innym regionie Ziemi.

Piekło w raju

Szczególnie rzuca się w oczy kontrast z najbliższymi sąsiadami. Państwa na Karaibach to na ogół wyspy pławiące się w zamożności lub przynajmniej pięknie bujnej zieleni i kolorowego kwiecia. Haiti, którego nazwa w jednym z tubylczych języków oznacza Kraj Wysokich Gór, wygląda na tym tle nadzwyczaj mizernie. Po wycięciu w pień niemal 98 procent swych lasów mieni się tylko odcieniami nieprzyjemnej błotno-brązowej mazi. Kto tylko może, bierze w nogi za pas i wyjeżdża za granicę – na bogatsze wyspy, do Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Francji, byłej kolonialnej posiadaczki Haiti. Bo u siebie nie ma żadnej przyszłości. Blisko 80 proc. ludności żyje poniżej progu ubóstwa. Bezrobocie sięga 70 proc. zdolnej do pracy ludności. Ci, co pracują, muszą zadowolić się nędznymi płacami, średnia to 66 centów dziennie. 300 tys. dzieci musi pracować, by nie umrzeć z głodu. Co ósme dziecko umiera przed ukończeniem piątego roku życia. Dur brzuszny, malaria, denga – choroby dawno wyeliminowane w uprzemysłowionym świecie – są wciąż plagami szalejącymi na Haiti.

Tylko 54 procent mieszkańców ma dostęp do czystej wody, zaledwie 30 procent domostw wyposażone jest w jakie takie instalacje sanitarne. Połowa ludności to kompletni analfabeci. W obu Amerykach jedynie poziom życia w Nikaragui zbliżony jest do takiego ubóstwa.

Pierwsza dekolonizacja

Kiedy w 1804 roku powstawało niezależne Haiti, dla wielu było latarnią wolności, a jej liderzy „gwiazdami swobody”. Było bowiem Haiti drugim po Stanach Zjednoczonych
Ameryki niepodległym państwem na półkuli zachodniej i na dodatek jedynym państwem utworzonym w wyniku powstania czarnych niewolników. Krzysztof Kolumb wylądował na brzegach Hispanioli w 1492 roku. Wszystkich tubylców wytępiono co do nogi w ciągu następnych 25 lat. W 1697 roku, po wojnie o sukcesję hiszpańską, Madryt scedował zachodnią część wyspy – obecne Haiti – Francuzom, a ci uczynili z niej najzamożniejszą kolonię na Karaibach, słynącą z uprawy trzciny cukrowej i handlu afrykańskimi niewolnikami. Lata gospodarczej prosperity nie trwały długo. Pod koniec XVIII wieku (15 sierpnia 1791 roku) wybuchło pod przywództwem Toussainta L’Ouverture powstanie murzyńskich niewolników. Jego tłumienie, przy współudziale polskich legionów, nie powiodło się i po długoletnich bojach 1 stycznia 1804 roku proklamowano niepodległą republikę. I to był koniec gospodarczego sukcesu Haiti.

W państwie rządzonym przez Murzynów, mówiących co prawda po francusku, ale pochodzących z różnych zakątków i plemion Afryki, wyznających odmienne religie i uznających inne hierarchie społeczne, musiało dochodzić do napięć, konfliktów i starć skutecznie wyhamowujących wszelki rozwój. Motto państwa „L’union fait la force” („W jedności siła”) brzmiało niczym ponury dowcip. Bo kraj był i nadal jest podzielony na wszelkie sposoby: Murzyni z wzajemnością nienawidzą Mulatów, wyznający afrykański animizm chrześcijan, a wojskowi demokratów. Zresztą demokracja okazała się krótkim epizodem. Rozpoczął się za to długi korowód despotów, królów, ba! – nawet cesarzy i dożywotnich prezydentów. Wszyscy ci władcy dużo obiecywali, ale na ogół dbali wyłącznie o własne kieszenie. Na dodatek w epoce kolonializmu wolne państwo powstałe w wyniku rewolty czarnych niewolników skazane zostało na całkowitą izolację, było wyłączone z „rodziny narodów”.

Nieprzypadkowo już Talleyrand pisał, że „istnienie Murzynów pod bronią, okupujących kraj i unurzanych po uszy w zbrodniczych działaniach, jest odstraszającym widowiskiem dla wszystkich białych narodów”. Nawet USA uznały Haiti dopiero po zniesieniu niewolnictwa u siebie. Niewiele to pomogło, bo i w późniejszych latach Haiti stało się “wyrzutem sumienia” dla białych i niebezpiecznym symbolem odkupienia win wobec Murzynów. Walcząc o przeżycie, Haitańczycy muszą się także zmagać z korupcją, morderstwami popełnianymi na iście przemysłową skalę oraz porwaniami – popełnianymi nie tylko przez gangi, ale także przez własne siły bezpieczeństwa.

Lucyferze wróć!

Nic zatem dziwnego, że zrozpaczeni, zdesperowani ludzie z nostalgią wspominają 29-letnie dyktatorskie rządy „Lucyfera z Antyli”, François Duvaliera zwanego „Papa Doc”, i jego syna, „Baby Doca” Jeana-Claude’a, którzy czmychnęli do Francji w 1986 roku. Tyran mógł być mordercą, szubrawcem czy wręcz kanalią, ale poziom życia przeciętnego mieszkańca Haiti za jego rządów był z pewnością wyższy, a sporadyczne akty przemocy mniej uciążliwe.

W latach rządów klanu Duvalierów zginęły dziesiątki tysięcy ludzi. Ponosili śmierć przeważnie z rąk bojówkarzy Tontons Macoute, którzy sami o sobie z lubością twierdzili, iż są zombi powstałymi z grobów. Ale bandziory wspierające „Papę Doca” nie były jakimś makabrycznym ewenementem. W 1994 roku nie tylko amerykańscy marines przywracali do władzy prezydenta Jeana-Bertranda Aristide’a. Niemałą rolę w „obronie demokracji” odegrali także członkowie Armii Kanibali. Zresztą 10 lat później odegrali oni także niebagatelną rolę w obaleniu swego byłego protegowanego.

Pod władzą ONZ

Na Haiti stacjonuje obecnie 9 tys. żołnierzy ONZ. Mieli ukrócić przemoc, ale rezultaty ich działalności wywołują mieszane opinie. Świat chwali ich obecność, bo dzięki nim ma spokojne sumienie. Mieszkańcy Haiti krytykują ich zaś za nadmierną brutalność, z jaką przywracają porządek. Nie żałowali bowiem kul podczas pacyfikacji pogrążonych w bezprawiu podstołecznych slumsów, takich jak osławione Cité Soleil, które zmasakrowali ogniem z ciężkich karabinów maszynowych.

Prezydent René Préval, były bliski współpracownik obalonego Aristide’a, długo zmagał się z renegocjacją warunków spłaty wielkiego zagranicznego zadłużenia kraju. Wydawało się, że mu się powiedzie. Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton była nawet niedawno na Haiti i obiecywała uprzywilejowane potraktowanie dłużnika, składała iluzoryczne deklaracje ewentualnych zezwoleń na pracę w USA haitańskim emigrantom. Nawet Barack Obama przeznaczył 2 tys. dolarów ze swoich zwrotów podatkowych za 2008 rok na wsparcie haitańskiej charytatywnej organizacji religijnej. Po takim geście i obiecankach Préval był optymistą co do poprawy sytuacji gospodarczej kraju. Aż do ubiegłotygodniowej katastrofy. Teraz, po trzęsieniu ziemi, nie ma nawet swego prezydenckiego pałacu na Polach Marsowych, który tak jak i cały kraj legł w gruzach.

Charytatywna kleptokracja

Jak zwykle uwaga świata koncentruje się na Haiti tylko po jakiejś nadzwyczajnej klęsce żywiołowej. Po ostatniej apokalipsie na Haiti płynie pomoc z wszystkich zakątków świata. Z pewnością znów będą to zmarnowane, roztrwonione pieniądze. Bo w kraj ten prywatni ofi arodawcy, organizacje charytatywne i państwa wpompowały już miliardy dolarów. Miały zostać wydane na elektryczność, budowę dróg, linii telefonicznych, zaopatrzenie domów w pitną wodę czy kanalizację. Masowa korupcja i kradzieże sprawiły, że tylko znikomy odsetek tego wsparcia wydano uczciwie i prawidłowo. Zaledwie przed miesiącem pewni darczyńcy domagali się pełnego audytu 197 milionów dolarów wsparcia, jakiego udzielili po ubiegłorocznym zdewastowaniu Haiti przez huragany. Pojawiły się bowiem pogłoski, że pieniądze te zostały po prostu rozkradzione przez państwowych urzędników. Doprowadziło to do dymisji premiera, ale nie odzyskano ani centa. Mimo to szczodrych darczyńców nie brakuje.

Prezydent Obama obiecuje 100 milionów dolarów pomocy, amerykański Senat dorzuca kolejne 282 miliony, a Izba Reprezentantów co najmniej 165 milionów. Inne państwa także obiecują krocie. Ale kto na tym najwięcej skorzysta? Gangi i kryminaliści.

I nieprzypadkowo haitańscy kryminaliści śpiewają, że w Port-au-Prince „nawet szczur nie z***a się bez ich przyzwolenia”. Podczas trzęsienia ziemi w ruiny obróciły się nie tylko slumsy i budynki urzędów, ale także i mury więzień. Istniejący chaos wykorzystało prawie tysiąc skazanych szubrawców, którzy powrócili do slumsów Cité Soleil i La Saline. Nie siedzą tam bezczynnie. Już ograbiono wiele punktów pomocy, a pod magazynami z napływającą ze świata żywnością, lekami czy odzieżą często słychać istną kanonadę karabinową. Przestępcy mają ułatwione zadanie. Na ulicach niemal nie widać służb porządkowych. ONZ-owskie niebieskie hełmy na ogół trzymają się z daleka od ulic stolicy Haiti i tylko sporadycznie patrolują miasto.

Mkną wówczas pełnym gazem w ciężarówkach i dżipach, nie zatrzymując się ani na chwilę. Amerykańscy żołnierze i żandarmi z innych państw dopiero napływają. Na pytanie, kto rządzi krajem, najczęściej słychać odpowiedź, że nikt. Ale na dobrą sprawę nie mogą też Haitańczycy liczyć i na międzynarodowe wsparcie. Ma ono czysto incydentalny charakter. Jest raczej gestem solidarności i na ogół nie trafia tam, gdzie trzeba. Częściej do rąk złodziei i wydrwigroszy. W trudnych chwilach można polegać wyłącznie na bliskich. A ci działają bez fleszy i kamer telewizyjnych, ale za to skuteczniej. W 2008 roku emigranci haitańscy przesłali swym rodzinom w kraju przeszło 1,8 miliarda dolarów. Było to dwa razy więcej niż wsparcie całego świata! Klęskę żywiołową, jakiej ostatnio doświadczyło Haiti, próbują wytłumaczyć sejsmolodzy. Gorzej z wyjaśnieniem klęski gospodarczej, z którą boryka się ten kraj od wielu dziesięcioleci.

Ekonomiści i naukowcy mają różne racje i tłumaczenia. Kto wie jednak, czy ziarna prawdy nie ma w wyjaśnieniach wielebnego Pata Robinsona, głośnego teleewangelisty z Florydy. Podczas niedawnego kazania tłumaczył on, że trzęsienie ziemi to “kara Boża za pakt z szatanem”, jaki przed wiekami zawarli Haitańczycy. Nieprzypadkowo ich rebelia w 1791 roku przeciwko Francuzom wybuchła podczas odprawiania nocnych obrzędów voodoo. I rebelianci w zamian za sukces powstania “zapisali swe dusze i kraj diabłu”. Najlepiej o tym zaprzysiężonym pakcie z czartem ma świadczyć fakt, że leżąca na wschodzie tej samej wyspy Republika Dominikańska rozkwita gospodarczo i dziwnym trafem omijają ją kataklizmy, które raz za razem spadają po zachodniej stronie Hispanioli…

241 komentarzy

  1. Mialo byc co do Cukiernika – preferuje Cynika9 – blog dwa grosze.

    • Już wy towarzyszu Towczuk nie bredźcie, że czytacie coś więcej niż GW i Krytykę Polityczną.

      • On musi cos napisac,aby pokazac jaki to on kulturyj.Juz sobie dobral obronce,niejakiego maka.Zbijaja pake.Czasami dochodze do przekonania ze tofczuk,podstawia siebie pod inny nick albo najmuje z ubeckiej stajni swoich kompanow.

        • Ja myślę, że Tow.Czuk, LoLeK i kilku innych niewiele ma wspólnego z ubecją, agenturą, i innymi. Są za to tryumfem ideologii Gramsciego, niestety. Nie dawało mi spokoju to, że odcinają się od pewnych zarzutów dosyć stanowczo, rzekłbym nawet zdecydowanie! Natomiast marksizm kulturowy i ideowy, pozwala na stworzenie roszczeniowo-kosmopolitycznego typa, któremu byle garnek pełny i na łeb nie kapało z nieba… Trudno mi stwierdzić, który gorszy – zadeklarowany komuch czy taki obojnak. A może co innego im dolega? Niezbadane są meandry ludzkiej pomysłowości. ;)

          • I jeden i drugi typ komucha to zaraza. A zarazę się zwalcza.

          • Zarazę komunistyczną i postkomunistyczną w rodzaju Gramsciego zwalcza się według wzoru Józefa Mackiewicza, który twierdził, że z komunistami się nie rozmawia, nie negocjuje, nie paktuje i nie zawiera się kompromisów. Dla tej zarazy kompromis jest tylko taktyką, a kiedy im już ta taktyka kompromisu nie jest wygodna, wtedy łamią ustalenia kompromisu i robią swoje, czyli zaprowadzają swoją czerwoną bolszewię.
            Dlatego no mercy dla skurwysynów.

  2. MODLMY SIE ZA ZBAWIENIE HAITAN I POMYSLNOSC TEGO KRAJU
    MODLMY SIE O ZWYCIESTWO MARYI I JEJ SYNA NAD SZATANEM
    Niech blogoslawienstwo BOZE spoczywa na tych wymeczonych dzieciach Czarnego Ladu

  3. To zależy, na czym ci zależy? Masz propozycję co do zwalczania klonów komunistycznych, to proszę, podziel się z nami. Chcesz coś dodać a propo Haiti, jego ustroju i gospodarki, proszę bardzo. Chcesz się pomodlić razem z “wroną” o pomyślność tego kraju, to się módl. Chcesz odpuścić sobie i innym to odpuszczaj. 20 lat temu Bolek i jego doradcy dogadali się z tow. Kiszczakiem celem odpuszczenia sobie i innym. Efekt możesz podziwiać na własne oczy. Jeszcze masz jakieś pytania co do miłosierdzia względem czerwonych?

    • A gdzie był wtedy JKM? Czy jako facet z jajami i charakterem nie mógł wziąść spraw w swoje ręce? Tyle wypisuje o różnych prawicowych dyktatorach i watażkach a sam zachowuje się jak stara ciota.

      • Stara ciota to cię zrobiła, Loluś. lepiej powiedz, gdzie byłeś ty, piewco styropianowych “bohaterów”?

        • nie odpowiada sie pytaniem na pytanie, ja sie nie rzucam po wszystkich mediach ze swoja ideologia kon-liberlana i nie pląte bzdur jak muszkowiec

          • Posłuchaj no ćwoku, nie rżnij głupka. Wystarczy, że jest ciebie pełno na tym jednym forum, gdzie wyzywasz i bredzisz. masz jeszcze jakieś pytania w kwestii miłosierdzia do czerwonych i styropianowych “bohaterów”?

            • Nie zmieniaj tematu tylko odpowiedz na pytanie. Pinochet jaki był taki był, ale władzę przejął, Jerzy Waszyngton również, Franco, Lenin, Bolivargo,Piłsudski i jemu podobnych byłó wielu, tylko mi nie pisz że JKM stosuje taktyke biernego oporu a’la Ghandi.

              • Loluś, sprytny jesteś stosując taktykę typowo komuszą umieszczając w jednym rzędzie Pinocheta, Piłsudskiego i np. Franco razem z Leninem. Tu nigdy nie było, nie ma i nie będzie znaku równości. Lenin to zbrodniarz, który chciał zniszczyć cywilizację zachodnią. Dobrze o tym wiesz a manipulujesz porównując go do Pinocheta, Piłsudskiego czy Franco. To jest typowe dla was, lewactwa.

                • To są przykłady ludzi czynu, którzy działali a nie siedzieli z załozonymi rękami. Ty ciągle uciekasz od odpowiedzi.

              • Więc nie bredź. Takie tricki to możesz sadzić na forum Krytyki Politycznej i GW. Tam te brednie przechodzą bez zająknięcia, Lolusiu.

                • Próbujesz zakrzyczeć, zmieniasz temat, to typowe oznaki braku argumentów.

                  • Już ci powiedziałem, klonie. Z wami się nie dyskutuje. Poza tym sam wyzywasz, kłamiesz, manipulujesz jak w zestawieniu Pinocheta, Piłsudskiego czy Franco z Leninem. Dla lewactwa jak coś nie pasuje do waszej teorii to zaraz zaczynacie kłamać i manipulować. Nie rżnij głupa, Loluś.

                    • Człowieku ja móglbym ciebie zestawic z Leninem , jakbym robił na przykład zestawienie istot które oddychają. A moze ty jestes trup?

                  • I przede wszystkim, przestań podszywać się pod cudze i różne nicki. Bo to typowe oznaki braku argumentów.

  4. @LOLO:

    Posłuchaj Loluś, kłamliwym szubrawcem jesteś ty i twoje klony komunistyczne. Normalny człowiek nie zestawia Lenina z Pinochetem, Piłsudskim, Franco, Bolivarem czy Waszyngtonem.
    Trzeba mieć narobione w takiej lewackiej główce jak ty, żeby po chamsku i z premedytacją zrobić takie zestawienie. Wiem, że w twoich pisemkach, które czytasz jak np. GW czy Krytyka Polityczna to standard, ale tu takie wały nie przechodzą.

    • Jesteś tak tępy że nic nie rozumiesz.

      • Loluś, dla was każdy, kto nie popiera waszej lewackiej brechty jest tępy. Nic nowego nie nabredziłeś. To należy do waszego standardu postępu.

      • Słuchaj Loluś, teraz już mi się nie chce z tobą wymieniać wpisy. Wolę coś innego. A ty czuwaj na posterunku postępu i utrwalania socjalizmu. Zmieniaj nicki, klonuj się, podszywaj, kłam i manipuluj dalej. Widocznie do tego masz powołanie. Bywaj, piewco styropianowych “bohaterów”.

        • Victory!

          • Wiesz LOLO,
            zwycięstwo nad osobnikami w rodzaju rydza i anty nie jest powodem do dumy. Co do pana Korwina to on jest organicznie niezdolny do objęcia jakiejkolwiek ważnej pozycji państwowej. To dobry publicysta, gawędziarz i ciekawy człowiek, ale polityk beznadziejny.
            Pzdr.

            • Ty natomiast jesteś organicznie naiwny co powoduje, że jako wpisant możesz porównać się co najwyżej do klonów takich jak “idiotyzmy korwinizma”.

          • No i co Loluś, podałeś przykład z Leninem i trochę ci nie wyszła ta manipulacja a teraz głosisz wiktorię… Nad czym? Nad swoją głupotą, piewco styropianowych “bohaterów”?

  5. To osobniki bardzo złośliwe i jadowite, z drugą częścią wypowiedzi sie zgadzam.

    • Hej,
      widzisz LOLO problemem tej strony są właśnie tzw. pożyteczni idioci. Już wyjaśniam: kiedyś czytałem strony Najwyższego i zawsze było dużo ciekawych komentarzy, a dyskusje inteligentne (no, wiadomo, nie zawsze).
      Dzięki jednak kilku nawiedzonym BARANOM, którzy zaczęli żałosną, aczkolwiek w ich mniemaniu strasznie mądrą i słuszną inkwizycję antytrolową, Najwyższy zaczął przypominać jedną wielką kloakę a większość ciekawych komentatorów uciekło albo komentuje niewiele. Brawo! Ptaszor mógł truć swoje poalkoholowe, nienawistne brednie, ale to „nasze” barany wykonały 90 % kreciej roboty. Gratulacje, daliście się wkręcić.
      To oczywiście moja skromna opinia, bo nie śledziłem działań „naszych” baranów, ale sądzę, że jestem bardzo blisko tej jedynej prawdy obiektywnej :-)
      Oczywiście wiesz LOLO kogo mam na myśli (nie Ciebie)
      Co do pana Korwina to trzeba przyznać potrafi omamiać ludzi, tylko że na bardzo krótki okres czasu. Jak sprawdzisz to wielu dzisiejszych ministrów, posłów czy senatorów wywodzi się z UPR. Większość z nich jednak zrozumiało że z Korwinem nie da się niczego sensownego zbudować.

      • Większość z nich jednak zrozumiało że z Korwinem nie da się niczego sensownego zbudować.

        A bez Korwina da się? co się da? sensownie kraść, sensownie robić afery i wały?
        Odnośnie owej prawdy obiektywnej, o której piszesz, to chyba daleko nie odbiegasz… niestety!

        • Cześć virago535,
          a teraz co to za afera wybuchła w UPR? Też jak widzisz da się kraść przy JKM.
          Ale powiem Ci szczerze bardzo się cieszę, że nie dajesz się jak anty i rydz głupio wdawać z pyskówki z ptaszorrem.

          • Niestety, ale sam prowokujesz takie pyskówki bredząc i po chamsku wyzywając. Do tego podmieniasz sobie nick, kłamiesz i manipulujesz.

    • Jesteś zwyczajnym manipulantem.

  6. Ach i co do podszywające go się pod anty,
    anty przyznaj się Drogi Panie, po prostu dowiedziałeś się, że używając określenia Acer platanoides na klona internetowego popełniłeś straszny idiotyzm i teraz próbujesz robić z nas idiotów.
    Acer platanoides to po prostu klon zwyczajny, takie drzewo (maple też może być), Poprawnie powinno być clone. Blisko clown, co pasuje do określenia co razem z rydzem na tej stronie uskuteczniacie.

    • Z ciebie i twoich klonów nie trzeba robić idiotów.
      Sam sobie przybrałeś nick klona “idiotyzmy korwinizma” i się nim posługujesz. Twój wybór.
      Natomiast po chamsku podszywasz się pod cudze nicki. Brakuje ci odwagi pisać te twoje brednie pod swoimi nickami…? Taka ta wasza lewacka odwaga.
      Dlatego nie warto z wami, klony komunistyczne, wchodzić w jakiekolwiek kompromisy. Nie szanujecie zasad i nie dotrzymujecie układów. Dlatego z wami się walczy, chamy komusze. Zapamiętaj to sobie.

  7. Och ci dobroduszni amerykanie i te ich marions nieśli pomoc.
    HAHAHA śmiech na sali
    Jedyne co się tam działo to to że złodzieje i bandyci kroili ludzi a ich organy marinos przechwycało i teraz są na czarnym rynku rozprowadzane.
    Haiti to kraj taki jak wiele innych a jedyną złą rzeczą jest to że stacjonuje tam ONZ.

  8. Może zamiast pomocy humanitarnej wysłać tam naszych zepsutych dobrobytem polityków. Proponuję jako pierwszego dać im Balcerowicza.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>