E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Reporterka III Programu Polskiego Radia przyszła do mnie, by spytać o uczucia; konkretnie: co czuje bezrobotny? Niewątpliwie jestem tu osobą kompetentną, bo za tzw. komuny byłem bezrobotny przez 90 proc. czasu. Przez ponad rok z tego byłem bezrobotnym na etacie Instytutu Transportu Samochodowego – to znaczy: nie całkiem “bezrobotnym”. Tyle że pracy miałem na 5 proc. czasu. Gdy otrzymałem pierwsze zadanie, dyrektor ITS spytał mnie, ile to mi zajmie? Oceniłem, że dwa tygodnie, dodałem drugie dwa na wszelki wypadek i potem jeszcze tydzień. Gdy ten wynik – 5 tygodni – zakomunikowałem śp. Dyrektorowi, ten wrzasnął: “Ile!?”. Więc poprawiłem się na 4 tygodnie. Dyrektora zamurowało – po czym powiedział z naciskiem: “Co najmniej półtora roku!”.
Chodziło o to, że ITS brał od klienta (PEKAES-u, konkretnie) 120 zł za godzinę mojej pracy – a mnie z tego płacił 19 zł. Więc, rzecz jasna, nie mógł ukończyć tego szybciej…
Do ITS poszedłem pracować po 1968 r., gdyż była to jedyna placówka w Warszawie (na Pradze, z dala od Śródmieścia), gdzie z łaski Politbiura przyjmowano ludzi “marcowych” (miałem wątpliwą przyjemność odsiedzieć wtedy w areszcie pół roku). Gdy w 1970 r. nastąpiła odnowa, p. tow. Edward Gierek obiecał podwoić nakłady na naukę. Polegało to na tym, że PEKAES otrzymywał z Ministerstwa Transportu dwa razy więcej pieniędzy na badania, płacił więc ITS-owi 240 zł za godzinę mojej pracy, ITS nadal płacił mi 19 zł, zysk (221 zł zamiast 101) odprowadzał do ministerstwa, a ministerstwo miało dzięki temu pieniądze, by dać je PEKAES-owi na badania naukowe…
Korzystając z odwilży, przeniosłem się na Uniwersytet Warszawski, do Zespołu Badań nad Informacją. Zespół ten rzeczywiście pracował – choć też nie pełną parą – ale po roku został rozwiązany gdyż, jak nam wyjaśniono, “badania nad informacją nie leżą w profilu badań Zespołu Badań nad Informacją”. Moje Koleżanki i Koledzy odwołali się do związków zawodowych – i wszyscy zostali na UW poupychani na innych etatach. Ja natomiast, choć szef ZZ osobiście biegał za mną i prosił bym też się odwołał, oświadczyłem, że niezbywalnym prawem szefa jest wywalenie dowolnego pracownika na zbity pysk (z zachowaniem okresu wypowiedzenia – jeśli tak stanowi umowa – oczywiście) – więc odwoływać się nie będę.
Jakie są uczucia bezrobotnego? W moim przypadku chęć znalezienia pracy. Z tym że ludzie chowani za sanacji i w PRL-u przez “pracę” rozumieją “etat”. Człowiek podpisuje papierek – i może nic nie robić, ale mówi, że “pracuje”. Natomiast 80 proc. tzw. bezrobotnych pracuje (a raczej: pracowało) na czarno – ale mówi się, że są oni “bez pracy”.
Gdy mówię, że bezrobotni obciążają strasznie budżet, socjaliści podkreślają, że 80 proc. obecnych bezrobotnych już utraciło prawa do zasiłku. Nie umieją jednak odpowiedzieć na pytanie: skoro utracili prawo do zasiłku i nie umarli z głodu – to w takim razie, po co płacić zasiłki pozostałym? Skoro tamci jakoś żyją – to i te 20 proc. też przeżyje…
Prawda jednak jest taka, że miesięcznie płacimy na bezrobotnego nie 400 zł – lecz ok. 1200 zł. W tym kryje się: bezpłatna opieka lekarska dla bezrobotnego i jego rodziny, obietnica emerytury i renty oraz ubezpieczenie wypadkowe bezrobotnego i jego rodziny – a gdyby doliczyć bezpłatną szkołę dla dzieci bezrobotnego, to okazałoby się, że jest to 2000 zł miesięcznie!
Utrzymujemy ogromną, zawiadującą tym wszystkim, biurokrację, która nieustannie się rozrasta (moja śp. Żona pracowała w takim Wydziale Zatrudnienia – i doskonale wiem, jak to wyglądało: płaciło się zasiłki nygusom, którzy spali przed urzędem i nie otwierali nawet oka na propozycję pracy – na czarno, oczywiście – za stawkę mniejszą niż dwukrotna średnia krajowa. Ich uczucia zapewne były podobne do moich…)
Przed paroma laty ostrzegałem: gospodarka polska da sobie radę mimo ogromnych, najwyższych na świecie, podatków – bo 80 proc. realnych dochodów Polaka pochodzi z “czarnej” oraz “szarej” strefy; nieszczęście nastąpi, jak fiskus dobierze się do tych stref…
Dobrał się. Obowiązkiem płacenia na ZUS obłożono osoby zatrudniane na godziny, delegacje służbowe, zaczęto ściślej kontrolować zatrudnienie i podatki – no, i doczekaliśmy się już nie papierowego, ale prawdziwego kryzysu! Od kilku miesięcy ciężko w Polsce o pracę nawet na czarno! Jeszcze w Warszawie – dokąd fiskus ściąga pieniądze z całego kraju, a urzędnicy je dzielnie rozkra … pardon: prywatyzują i zatrudniają nielegalnie ludzi przy budowie nielegalnych willi – trochę pracy jest. Ale za kilka tygodni kryzys dotrze i do Warszawy.
Dopóki nie nastąpi likwidacja zasiłków dla bezrobotnych, ustaw o “płacy minimalnej”, szczególnej “ochronie pracowników” itd. itp. – a jednocześnie radykalna (co najmniej pięciokrotna!) obniżka podatków (i ich równie radykalne uproszczenie) – to z tego kryzysu nie wyjdziemy.
Tylko, która partia, poza UPR-em, oczywiście – powie o tym przed wyborami! W dodatku ze świadomością, że swoich członków będzie musiała powyrzucać z likwidowanych ciepłych posadek? Ha!?
_____________________________________________________________
wcześniejsze teksty w kategorii “WAŻNE!”:
Korwin Mikke: Bezrobocie
Korwin Mikke: Chor Wujow (dobrych)
Korwin Mikke: o zarabianiu na kobietach
Korwin Mikke o alkoholu, podatkach i Jerzym Urbanie
Korwin Mikke: szkoła janczarów czyli jak postępować z hołotą
Piotr Żak: Zapiski ofiar Katyńskich
Fijor: cena ludzkiego życia
PO: Nie będzie cudu
Chińscy towarzysze kapitaliści
O Platformie: Liberalizm na opak
Korwin Mikke: Zlikwidować działalność gospodarczą!
Korwin Mikke: o likwidacji dzieci niepełnosprawnych.
Korwin Mikke dla nczas.com: Wspomnienia wyborcza…
Piotr Żak: Wnioski z rozmowy z Arturem Zawiszą oraz Szymonem Pawłowskim
Janusz Korwin Mikke: To są dziwne wybory!
Dariusz Kos: Czy prezydent sprzeda Polaka?