Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

30/09/2008, 3:55. Kategorie: wazne

Korwin Mikke: Nie jestem skandalistą!

Tomasz Sommer »

Z Januszem Korwin-Mikke o wywoływaniu skandali, aferach, parciu na szkło oraz medialnym efekciarstwie rozmawia Tomasz Sommer. Ile w założycielu UPR jest ze Stańczyka?

Czy jest Pan świadomym skandalistą?

Skądże znowu!

No, ale jadł Pan na przykład PIT-y chyba całkowicie świadomie i z wyrachowaniem?
Ja bym to nazwał co najwyżej “efekciarstwem”

A kto właściwie wpadł na pomysł zjedzenia PIT-ów? Pan czy Skiba?
Nie pamiętam…

Dużo panowie wtedy tego skonsumowali?
Jeden. Czułem niedostyt…

Przejdźmy do jazdy na słoniu. O ile PIT ma miał określoną wymowę – to o co chodziło ze słoniem?
A, to już zupełnie nie mój pomysł. Byłem zdecydowanie przeciw! Ale kompetencje szefowej Sztabu Wyborczego uszanowałem…

Był Pan przeciw? To kto wymyślił?
Pani Jolanta Traczyńska…

A skąd wzięliście tego słonia?
O ile wiem z cyrku. Z Julinka.

Dobrze się słonia prowadzi?
To karnak prowadzi, nie ja.

Czyli był Pan po prostu przez słonia przewieziony?
Nawet nie wiem, czy on chodził, czy tylko przyklękał i stał. Moje Córki były za to zachwycone

Słynna historia z dziewczynką niepełnosprawną też wynikła przez przypadek?
Niektórzy twierdzą, że przypadek – niektórzy, że było to ukartowane. Licho wie.

Ale jednak to Pan rozwinął sprawę w stronę happeningu?
Nie, absolutnie nie! Również matka tej dziewczynki była, moim zdaniem, całkowicie autentyczna i spontaniczna

Będę się kłócił, że jednak trochę Pan to podkręcał, bo przecież można to było zdusić w zarodku?
Ale ja nie widziałem powodu, by cokolwiek dusić w zarodku. Ja jestem bardziej ideolog, niż polityk. P.Roman Giertych, to jest polityk: gdy nazajutrz ten sam Czerwony Błazen usiłował ciągnąć temat, p.Roman odparł rzeczowo: „Zamknij pysk, Czerwony Pomiocie” (czy jakoś podobnie) – i było OK!

No tak, ale podczas tego zdarzenia od teorii, czyli dyskusji z matką przeszedł Pan do praktyki czyli podszedł Pan do dziecka. To była Pańska decyzja, która podgrzała sprawę…
Ja po prostu uważałem, że (a) sprawę trzeba wyjaśnić; (b) jak kobieta prosi, to nie wolno odmówić; (c) dziewczynka była fajna i z chęcią bym sobie z nią porozmawiał. Niestety: gdy, ciągnięty za rękaw przez jej matkę doszedłem do panienki i zacząłem rozmawiać, ta sama matka oświadczyła, że nie dopuści, bym faszerował jej dziecko faszystowską ideologia, i zaczęła mnie odciągać w drugą stronę. No, to poszedłem sobie…
Czy ma Pan jeszcze kontakt z tymi Paniami?
Nie – szkoda; może by Pan, jako dziennikarz, wydobył ich adres od Partii Kobiet Prawdziwych? Tyle, że u nich jest taki bałagan… To lewicówki…

A jaka była reakcja tej dziewczynki na całe zamieszanie?
Zupełnie chłodno i rzeczowo rozmawiała – i widziałem wyraźny żal, gdy jej mama mnie odciągnęła. Zdziwiło mnie tylko, że zupełnie szczerze i czupurnie nawet powiedziała, że nie widzi nic niestosownego we wspólnych lekcjach WF-u.

Czyli jednak szła w zaparte?
Sądzę, że naprawdę tak uważała. Być może matka nie chciała, bym zachwiał w niej to przekonanie…

Przekonanie, że mimo ułomności może w pełni uczestniczyć pełnowymiarowo w weufie?
Najwyraźniej tak. Podejrzewam, że oni w tych szkołach przechodzą niezłe pranie mózgów

A jak to były z telewizyjnym Sieg hail!
Normalnie. Ponieważ czymś musiałem się różnić z p.prof.Janem Winieckim, to wyszło na €uro. I ja, jako hay’kista, zażądałem 25 różnych konkurencyjnych walut w Europie, nazywając chęć ujednolicenia waluty „Ein Reich, ein Volk, ein €uro” – zresztą hitlerowcy istotnie chcieli ujednolicić waluty w Zjednoczonej Europie.

No tak, ale widział Pan, że teraz naszych mediów właściwie nic już nie rusza z wyjątkiem hajlownia. No mógł Pan jeszcze coś powiedzieć o tym, że euro trzeba wykończyć jak Żydów w Oświęcimiu. To byłby szumik….
Właśnie ochrzaniłem jakąś idiotkę z „Dziennika”, która pytała, czy „nie wstydzę się tego co zrobiłem”. Po 5-minutowej dyskusji nawrzeszczałem na nią, że to oni, dziennikarze, wyhodowali takiego np. Leppera – bo jak tylko zrobił jakąś zadymę, to relacjonowali, a gdybym nawet Nobla dostał, to by było u dołu trzeciej strony. Nie chcę być złym prorokiem, ale podejrzewam, że ukaże się tekst brzmiący: „Korwin Mikke idzie w zaparte; nie tylko nie wstydzi sie swego haniebnego uczynku, ale jeszcze zwala winę na dziennikarzy, że za mało uwagi poświęcają jego beznadziejnym wygłupom”.

Jednak “siegował” Pan w pełni świadomie. Czyli sam Pan odpalił tę minę…

Oczywiście. Ja uważam, że w cytowaniu hitlerowców w ogóle nie ma nic złego – a już cytowanie krytyczne jest poza wszelka krytyką! Uważam też, że trochę rozgłosu nie zaszkodzi.

Wielokrotnie się przekonałem, że tzw. prości ludzie pamiętają Pana z jazdy na słoniu oraz zranienia nożem w brzuch. To oczywiście nie było zamierzone. Co się wtedy właściwie zdarzyło?
Dostałem nożem w brzuch. Sprawa ani polityczna, ani gospodarcza, ani kryminalna – osobista. Dziwne, że Pan to mówi, bo na spotkaniach w ostatnich 5 latach tylko dwa razy mnie o to pytano – a spotkałem ponad 200 000 ludzi…

Może ludzie po prostu krępują się zapytać. Ale jak się krępują to z reguły szepczą po kątach. Jednak to istotna część tzw. wizerunku. Czyli to pozostawiamy w cieniu?
Jak najbardziej.

Czy z perspektywy czasu ocenia Pan tworzenie wizerunku poprzez “skandale” jako godne polecenia, czy polityk raczej powinien tonować swoje zachowania?
W ogóle się nad tym nie zastanawiam! Robię to, co jest słuszne – a nie to, co doradzają macherzy od wizerunku!

No tak, ale trudno powiedzieć czy happeningi to rzecz słuszna czy nie. To raczej kwestia wyboru formy ekspresji. To chyba nie jest tak, że formę ekspresji wybiera Pan spontanicznie?
- Tak

Czyli najpierw Pan działa, a potem myśli nad efektami?
Działam słusznie – a to, jaki efekt przynoszą słuszne działania, to już mnie nie obchodzi.

Ale efekt jest taki, że w mediach ma Pan opinię ekscentryka i skandalisty i to w jakiś sposób rzutuje na powszechną ocenę merytorycznej treści przekazu, z którym Pan chce dotrzeć do ludzi. Przykładowo Balcerowicz ma zbliżone poglądy do Pańskich, ale jego wizerunek jest diametralnie inny…
Nic na to nie poradzę. Gdyby media chciały, efekt byłby dokładnie odwrotny…

A czy to przypadkiem nie jest jednak trochę faustowski układ, jestem w mediach, jestem rozpoznawalny, ale kosztem jest określony wizerunek?
Boże, jak ja kocham te intelektualne odniesienia… Ja jestem prosty chłop pańszczyźniany…

No to lepszym przykładem jest Stańczyk. Dlaczego jeszcze w PRL-u wybrał Pan na symbol właśnie Stańczyka? Ja ma wrażenie, że to się ciągnie do dziś za Panem, ale wyszło od Pana właśnie?
Obóz „Stańczyków” to bardzo ciekawy program polityczny…

Ale Stańczyk to jednak błazen. Wprawdzie mądry, ale błazen…
Myślę, że ma Pan rację. Jednak hr. Tarnowskiego nikt za błazna nie uważał…

Powyższy tekst jest fragment wywiadu rzeki z Januszem Korwin-Mikkem, który ukaże się w listopadzie nakładem Biblioteki Wolności – do kupienia na nczas.com

Inne artykuły z działu “ważne”:
● Janusz Korwin Mikke: Wierzysz w Globalne Ocieplenie? Inwestuj na Grenlandii!
● Robert Gwiazdowski: Wielki Krach oszustów! Profil prawdziwego kapitalisty
● Janusz Korwin Mikke: Kto zarobi na wprowadzeniu euro? Wielki krach za kilka lat?
● Dariusz Kos: Już wiadomo! I Ty dołożysz się do ITI
● Tomasz Teluk: Polska we władzy urzędników
● Janusz Korwin Mikke: Ubezpieczenia. O oszukiwaniu prywaciarzy
● Magdalena Żuraw: Opiekuńcze państwo i ministerialni kidnaperzy
● Nigel Farage: Polska i Wielka Brytania powinny opuścić Unię
● Radoslaw Pyffel: Chiny wygrały igrzyska. Polityczna klęska Zachodu?
● Tomasz Sommer: Socjohistoria. Kto stworzył Hitlera?
● Rafal Ziemkiewicz: Socjalizm jako wypaczenie chrześcijaństwa

Nowe książki w księgarnii NCZ!:

● “Fakty i Mity W Ekonomii” (Thomas Sowell): Autor udowadnia, ze ani bieda, ani bogactwo nie sa skutkiem wyzysku; pracodawcy rzadko kiedy dyskryminuja kobiety, a powodem wysokiego czesnego jest na wiekszosci uniwerkow zwykle marnotrawstwo. Czyta sie z wypiekami na twarzy!

● “Wykonczyc bogatych!” (Patrick Jake): Autor uczy ekonomii przez… zabawe! Ci, ktorzy na codzien nie zajmuja sie funkcjonowaniem bankow, akcjami, gielda, wskaznikami wzrostu i innymi “nudnymi” rzeczami nie beda sie mogli oderwac od tego barwnego wykladu….

● “Ortodoksja” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiaza jest uznawana za kamien milowy w rozwoju mysli chrzescijanskiej, arcydzielo retoryki i jedna z najwazniejszych ksiazek XX w.!

● “Heretycy” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiazka od dziesiatków lat jest wznawiana na Zachodzie i cieszy sie niezmienna popularnoscia. Autor poddaje krytycznej analizie rozmaite opinie, postawy i swiatopoglady, szeroko rozpowszechnione w literaturze literaturze prasie. Lektura dla ludzi inteligentnych, lekka, ale dajaca wiele do myslenia.

● “Wiekuisty czlowiek” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiazka napisana przez Chestertona trzy lata po nawroceniu na katolicyzm. Pelna rozmachu, erudycji i slownej wirtuozerii proba ukazania chrzescijanskiej wizji dziejow od czasow prehistorycznych az po wspolczesnosc.

Zachęcamy do złożenia zamówienia!

UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>