Mężczyźni pasjonują się sytuacją gospodarczą i polityczną. Znają wskaźniki wzrostu i spadku, zwoju i rozwoju - znają siły polityczne i wiedzą, który król lub prezydent wygrał wojnę z innym - ze znawstwem opisując przebieg bitwy. Trwa między mężczyznami ostry spór o to, czy o wszystkim decyduje “rozwój sił wytwórczych”, a “konieczność historyczna toruje sobie drogę przez przypadki” (w co wierzą materialiści, zwłaszcza marksiści) - czy też, w co wierzą idealiści, jednostka potrafi całkowicie zmienić bieg historii.
[youtube:http://www.youtube.com/watch?v=nUDIoN-_Hxs 355 225]
Tymczasem jest to tylko męski punkt widzenia.
Mężczyźni, być może, decydują o tym, co będzie jutro; o tym, co będzie pojutrze, decydują kobiety. To one wychowują przyszłych mężów stanu, to one wychowują tych, którzy na sejmach wołają “Do broni!” - oraz tych, co tchórzliwie milczą lub dają się przekupić. To one na ojców swych dzieci wybierają prawdziwych mężczyzn - albo zniewieściałych lalusiów - decydując tym samym o losie państw… ale jeszcze bardziej o losie narodów.
Dawniej kobiety dbały o swój interes: o zachowanie swojej dominacji. Panowanie kobiet było ukryte pod pozorami uległości. Jednak (w naszej cywilizacji przynajmniej) wszystko było nakierunkowane na to, by mężczyzna służył kobiecie. Chłopczyk jeszcze roku nie ukończył, a już słyszał, że ma ustąpić dziewczynce, podać dziewczynce, opiekować się dziewczynką; dziewczynki oczywiście nie wolno mu uderzyć, bo to hańba i wstyd.
[youtube:http://www.youtube.com/watch?v=vEc4YWICeXk 355 225]
Później dowiadywał się, że jego - mężczyzny - zadaniem jest podrywać dziewczyny. To zresztą idealnie zgodne z naturą mężczyzny - jednak wiele kultur stara się ograniczać męskie zapędy - właśnie niedawno w Arabii Saudyjskiej znów 142 mężczyzn skazano na chłostę za to, co dziś u nas nazywa się “molestowaniem seksualnym”, ale jeszcze 10 lat temu było normalnym i popieranym społecznie zachowaniem. Mężczyzna miał niemal obowiązek być Don Juanem - i próbować zdobyć każdą dziewczynę, która go seksualnie zainteresowała.
To rzecz oczywista - i tylko wysiłki kobiet, by to ukryć, powodują, że nie powszechnie znana - iż taki układ jest korzystny dla kobiet. Gdy każdy mężczyzna czuje moralną powinność poderwać kobietę, może ona w absztyfikantach przebierać jak w ulęgałkach!
Dzięki temu kobieta wie również, kim nie warto zawracać sobie głowy. Jeśli bowiem jakiś mężczyzna nią się nie interesuje - no, to znaczy, że nic z tego nie będzie; albo nie został przez ojca i matkę wychowany na mężczyznę, albo… cóż: kobieta przy odrobinie wysiłku potrafi współżyć z każdym - mężczyzna, jak wiadomo, nie (i nic na to nie można poradzić; Stefan Batory nawet nie próbował, mimo nacisków otoczenia, zbliżyć się do łoża Anny Jagiellonki - po co, skoro z góry wiedział, że może z tego powodu wyłącznie nabawić się kompleksów?).
Kobiety jednocześnie świetnie wiedzą, że główną potrzebą mężczyzny jest dominacja - więc znakomicie grają ciche, uległe idiotki (oczywiście większość nie musi udawać - mają łatwe życie, bo wychodzi im to spontanicznie; ja piszę tu o tych kobietach, które nadają ton życiu) - dzięki czemu mężczyźni czują się wielcy, silni, mądrzy, odpowiedzialni i dowartościowani… i jak głupi harują na swoje niewiasty, na ich zachcianki, błyskotki, kremy, pudry, suknie…
I wszystko działało świetnie, dopóki dominacja kobiet nie stała się zbyt silna.
Nastąpiły tu dwa przełomy: pierwszym było obalenie zasady, że chłopca w wieku 7 lat oddawano pod opiekę ojca. Jak wiadomo z psychologii, dziecko odbiera zasady moralne do 5 lat - góra do 7; potem jest już ukształtowane psychicznie - i spokojnie można je oddać pod opiekę mężczyzny, który nauczy je szablą walić, komputer obsługiwać, samochód prowadzić… jakąkolwiek piekielną machinę obsługiwałby syn, nie zrobi nią krzywdy kobiecie…
Drugim przełomem było wprowadzenie powszechnej obowiązkowej oświaty. Nastąpił (o czym wiele razy pisałem) tragiczny spadek poziomu nauki. A co najgorsze, dziewczynki (które nie wiadomo po co też objęto tym obowiązkiem) wiedzę o ludziach i społeczeństwie zaczęły czerpać nie od mam i babć, lecz od idiotów takich jak Marks, Dewey czy Zygmunt Freud. Czyli zamiast wiedzy o tym, jacy ludzie są, otrzymywały wiedzę o tym, jacy powinni być…
Jednocześnie kobiety “poszły do pracy poza domem”. W efekcie cała ogromna wiedza - od instrukcji, jak udając uległą, skłonić mężczyznę do posłuszeństwa, po przepisy kuchenne - zaczęła znikać. Dziś w Polsce tylko nieliczne kobiety potrafią być kobietami - czyli kierować życiem rodziny tak, by mężczyzna cały czas myślał, że to on o wszystkim decyduje, był więc dumny i szczęśliwy.
Duża część kobiecej elity, kształconej, niestety, w d***kratycznych szkołach, wyrasta na feministki. Feministki są to - między nami mówiąc - wyjątkowe idiotki; idiotki w tym sensie, w jakim o Bertrandzie Russellu mawiano: “Najmądrzejszy dureń w Anglii”. Znają masę trudnych słów i nic nie rozumieją. Co jest efektem pobytu w szkole - zamiast w naturalnym środowisku kobiety, jakim jest dom.
Dziś kobieta “kształcona” w tej kuźni głupoty, jaką jest reżymowa szkoła, wierzy, że trzeba z mężczyzną dyskutować, wywalczać swoje racje, przeciwstawiać się mu…, na co mężczyzna, nauczony w tej samej szkole, że nie jest to “puch marny”, lecz “równouprawniona istota”, używa w stosunku do niej tych samych argumentów, których używa przeciwko mężczyźnie, czyli logiki albo pięści - na co kobieta jest bezsilna.
Człowiek wielokrotnie słabszy od np. byka potrafi go skłonić do podporządkowania się; jeśli jednak zacznie mu tupać i wygrażać przed nosem - cóż: szpitale i zakłady pogrzebowe też muszą z czegoś żyć… A byk bez pana albo marnie wegetuje, albo trafia do rzeźni.
XX wiek - to pobojowisko nie tyle “wielkich budów socjalizmu” (od Biełomorkanału i Magnitogorska, przez COP i Gdynię, aż po Tennessee Valley Authority i projekt “Concorde” - do dziś deficytowy…), nie tylko popioły Oświęcimia i Katynia - ale przede wszystkim pobojowisko w postaci setek miliardów “dzielnych samotnych kobiet” (w nocy samotnie płaczących w poduszki) - i mężczyzn, którzy swoją męskość potrafią realizować tylko w jeden sposób - a i ten próbuje im się odebrać poprzez karanie “molestowania seksualnego”.
I to - a nie gospodarka i polityka - jest przyczyną kryzysu naszej cywilizacji!
_____________________________________________________________
w ramach relaksu proponujemy kolejną układankę (internetowe puzzle). Tym razem z kobietą pracującą w tle:
_____________________________________________________________
wcześniejsze teksty w kategorii “WAŻNE!”:
Korwin Mikke: Prawo jazdy nie jest potrzebne!
Korwin Mikke: Bezrobocie
Korwin Mikke: Chor Wujow (dobrych)
Korwin Mikke: o zarabianiu na kobietach
Korwin Mikke o alkoholu, podatkach i Jerzym Urbanie
Korwin Mikke: szkoła janczarów czyli jak postępować z hołotą
Piotr Żak: Zapiski ofiar Katyńskich
Fijor: cena ludzkiego życia
PO: Nie będzie cudu
Chińscy towarzysze kapitaliści
O Platformie: Liberalizm na opak
Korwin Mikke: Zlikwidować działalność gospodarczą!
Korwin Mikke: o likwidacji dzieci niepełnosprawnych.
Korwin Mikke dla nczas.com: Wspomnienia wyborcza…
Piotr Żak: Wnioski z rozmowy z Arturem Zawiszą oraz Szymonem Pawłowskim
Janusz Korwin Mikke: To są dziwne wybory!
Dariusz Kos: Czy prezydent sprzeda Polaka?
30 Listopada 2007 o 19:20
Pięknie :)
30 Listopada 2007 o 21:03
Mikkowych bzdurnostek ciąg dalszy:
“Drugim przełomem było wprowadzenie powszechnej obowiązkowej oświaty. Nastąpił (o czym wiele razy pisałem) tragiczny spadek poziomu nauki”
Wiele razy pisałeś Januszku bzdury.
Gdy nie było powszechnej obowiązkowej oświaty, rozwój nauki odbywał się przez tysiąclecia w tempie ślimaka. Eksplozja odkryć naukowych nastąpiła dopiero po wprowadzeniu powszechnej oświaty.
Gdyby Mikke miał rację, to najwybitniejsi naukowcy pochodzili by z tych krajów, gdzie do dziś nie ma obowiązkowej powszechnej oświaty. Praktyka przeczy tezom Mikkusia - tam, gdzie powszechnej oświaty nie ma, tam durnota i analfabetyzm.
A USA, które jako jeden z pierwszych krajów świata wprowdziły powszechna oświatę, zdecydowanie przodują w światpwej nauce. Mozna to ocenić choćby po liczbie noblistow z USA.
Czyli - Mikke jak zwykle pieprzy od rzeczy i jeszcze przyznaje się do pieprzniczej recydywy.
30 Listopada 2007 o 21:51
Stryju Świekry a ty w czym przodujesz? Chyba w głupocie drogi marksisto!
30 Listopada 2007 o 22:00
Powiedz stryju dla kogo pracujesz i ile Ci płacą? Bo nie wierze że takie brednie wypisujesz za darmo i z własnej woli.
30 Listopada 2007 o 22:09
@Stryj Świekry
słyszałeś o czymś takim jak imigracja do usa?
30 Listopada 2007 o 22:43
@eedd
Słyszałem.
Tak fajnie zorganizowali swoje państwo obecni Amerykańce (łącznie z powszechną oświatą), że kupa luda chce do USA imigrować.
Do Unii Europejskiej też jest sporo chętnych - nawet ryzykuja życie, no bo takie są głupki, że wolą diabelską Unię Europejska od wspaniale kwitnącej pod światłymi rządami Rosji Czeczenii :-)
Czemu do wielbionej przez Mikkego Rosji jakoś imigranci sie nie palą???
30 Listopada 2007 o 23:02
Może Ty też emigrujesz Stryju? gdzieś daleko, gdzie nie ma internetu?
Tak apropos Rosji i Korwina Mikke - dlaczego JKM tak często chwali Reagana? On nie był raczej przyjacielem Rosjan. No ale na to też pewnie znajdziesz jakieś pokrętne wytłumaczenie…
30 Listopada 2007 o 23:37
Nie chodzi o to, kogo Korwin chwali. Chodzi o to, kogo NIGDY nie gani. Korwin jako ruski agent NIGDY nie zganil i nie zgani Rosji i jej polityki.
30 Listopada 2007 o 23:58
Stryju - bardzo proszę, pokazuję, gdzie bredzisz: eksplozja odkryć naukowych nie wynikała z upowszechnienia edukacji. Nikt nie zaciągał ani Watta ani Edisona ani Tesli do szkoły. Twoje idiotyzmy są przerażające. Każdy średnio inteligentny człowiek wie, że niemal wszystkie wynalazki są tworzone na potrzeby komercyjne i nie mają NIC wspólnego z powszechnością edukacji. Stryj jako klasyczny idiota pomija fakt, że ogromna większość przymusowo uczonych nie wykorzystuje w ogóle wiedzy zdobytej w szkole, co czyni pieniądze wydane na ich kompleksową edukację straconymi. Zasłąniasz się faktami zupełnie nie powiązanymi z istotą sprawy, stryju. Co ma liczba czerwonych nagród Nobla (a czy Nobla uczono przymusowo?) do powszechnej edukacji. Przyrównaj lepiej, idioto, kasę wydawaną przez instytuty USA na badania do kasy wydawanej w innych krajach. Zresztą, kto zdobywa Noble? Dzieci z podstawówki, czy badacze po specjalistycznych studiach? O, przepraszam… A czy w USA studia są bezpłatne? Proszę Stryju Świekry, odpowiedz na to, zanim kolejny raz obrazisz inteligencję moją i innych czytelników.
1 Grudnia 2007 o 00:02
A co do uwielbienia Rosji, to tak, skoro nigdy nie zwyzywałem murzyna, to jestem wielbicielem Czarnego Bluesa, Hip-Hopu i w ogóle Czarnej Kultury. W zasadzie, to jestem murzynem - według Waszej ideologii. Idioci.
1 Grudnia 2007 o 00:10
wuuj
A musi?
1 Grudnia 2007 o 00:20
Nie musi. Nie musi sie tez dopierdalac do kobiet, pasow bezpieczenstwa, niepelnosprawnych dzieci itd. itp. A jednak to robi od switu do nocy, niekiedy kilka razy dziennie. Jedna Rosja jest swieta. Matuszka?
1 Grudnia 2007 o 00:35
Obecne panowanie “kobiet”, pod etykieta feminizmu, skonczy sie (konczy sie) tak jak sie skonczylo panowanie “klasy robotniczej”, pod etykieta socjalizmu. Pod panowaniem socjalizmu nie sposob znalezc pracownika nadajacego sie do zatrudnienia (chyba, ze “przez panstwo”), pod panowaniem feminizmu nie sposob znalezc kobiety nadajacej sie na zone (chba, ze komunalna). A nawet jesli w socalizmie takiego sie znajdzie to nie sposob go zatrudnic, analogicznie w przypadku kobiety, nie sposob sie z nia ozenic (de facto “przepisy nie pozwalaja”).
W rezultacie po pewnym, stosunkowo (nomen omen) krotkim czasie, nie ma w socjalizmie wykwalifikowanych prcodawcow, a w feminizmie mezow.
Dlatego w krajach “zachodnich” ( czytaj, daleko posunietego pelzajacego trockizmu) oficjanie prostytutki nazywa sie sex trade workers (rzemieslnice seksualne), bo w zasadzie tylko ta forma “wspolzycia” wraz z szara strefa (”robota na czarno”?), czyli instytucja “samotnych matek”, jedynie pozostaje w zyciu prowadzonym “pod opieka panstwa” .
Poniewaz feminizm jest produktem socjalizmu, wiec w socjalizmie jednoczesnie brakuje pracodawcow i mezow, a skutkiem tego nie ma ani wykwalifikowanych ksiezy ani wykwalifikowanych prawodawcow. I kolko sie zamyka, zostaje folwark zwierzecy.
1 Grudnia 2007 o 01:16
wuuj
“Zespół paranoiczny (dawniej paranoja prawdziwa, obłęd) - z grec. para - “obok, poza” i noos - “rozum, sens” - obecnie, według ICD-10, nazywana zespołem paranoicznym (reakcją paranoiczną). W DSM-IV zespół ten nosi nazwę zespół urojeniowy (”delusional disorder”). Są to usystematyzowane urojenia (najczęściej prześladowcze i oddziaływania, rzadziej wielkościowe lub inne). Istotne jest z psychopatologicznego punktu widzenia, że urojenia paranoiczne są osądami, które są możliwe do zaistnienia, w przeciwieństwie do urojeń paranoidalnych.
Paranoja (w obecnej klasyfikacji ICD-10 uporczywe zaburzenia urojeniowe) jest chorobą rozpoznawaną w medycynie dość rzadko, jednakże wielu autorów skłania się ku przypuszczeniu, że jest to stan patologiczny występujący znacznie częściej, niż wynika to z oficjalnych statystyk. Wynika to z tego, że w chorobie tej doznawane przez chorego urojenia są na tyle prawdopodobne, że otoczenie traktuje to raczej jako cechę charakteru, niż chorobę. Można pokusić się o stwierdzenie, że każdy zna jakąś osobę, która ma pewne poglądy nie oparte na żadnych przesłankach, które podzielałoby otoczenie i w tych poglądach jest niewzruszona.”
Znasz kogoś takiego? Może osobę która widziałaby w np. Januszu Korwinie Mikke, czy Stanisławie Michalkiewiczu lobbystów Rosji?
a odpowiadając bezpośrednio na Twój post - nie musi, może czepiać się czego chce, z dowolnej motywacji. Sam sobie dorabiasz osnowę swojej tezy. A że we wszystkim widzisz lobbing na rzecz Rosji? No cóż, patrz wyżej.
1 Grudnia 2007 o 01:39
Panowie krzykacze wymiękają.
1 Grudnia 2007 o 02:27
A czy ja cos powiedzialem przeciwko Michalkiewiczowi? Wrecz przeciwnie, uwazam, ze im predzej UPR pozbedzie sie paranoika Mikkego (BTW pieknie go w swoim poscie opisales; jako goracy milosnik Rosji, ma to pewnie od wodki) i zrobi swoja “twarza” Michalkiewicza tym lepiej.
1 Grudnia 2007 o 04:47
no tak to jest dramat
szybko znika ze słownika
prze piękne słowo Mama
nieśmiało też chciałbym dodać
kim jest?
i kim będzie dzisiejsza mis
pani Doda :p
1 Grudnia 2007 o 09:19
Ja jestem przekonany, że światem rządzi ślepy przypadek, że jednostki wybitne są w stanie zmienić świat dzięki swoim zdolnościom, umiejętnościom, szczęściu, etc. A także, że nie ma żadnego Boga i nie uważam się za marksistę.
@Jacek
Fajna nazwa te “rzemieślnice skesualne”, będę jej używał :-).
Ja tam lubię podyskutować z inteligentnymi kobietami, kiedy mają swoje zdanie i musze je przekonywać w gierkach słownych… Dobra bo jeszcze mi “erotyk” z tego wyjdzie, a to pismo konserwatywne, katolickie…
1 Grudnia 2007 o 11:36
Reikorpowi wydaje się, że pokazuje mi, gdzie “bredzę”.
Błogosławieni ubodzy na umyśle, gdyż nie widzą swego ograniczenia…
“Każdy średnio inteligentny człowiek wie, że niemal wszystkie wynalazki są tworzone na potrzeby komercyjne i nie mają NIC wspólnego z powszechnością edukacji.”
Każdy średnio inteligentny człowiek wie, że wynalazki nie robią się same. Im więcej ludzi zdobędzie podstawy wiedzy, tym więcej przyszłych potencjalnych uczonych będzie mogło robić wynalazki. Nie nauczysz kogoś liczyć - nie zostanie wybitnym ekonomistą. Nie nauczysz fizyki - nie skonstruuje rakiety. Nie nauczysz czytać - wynajdzie co najwyżej maczugę.
Reikorp jako klasyczny mikkolubny idiota wysuwa “argument”, że “ogromna większość przymusowo uczonych nie wykorzystuje w ogóle wiedzy zdobytej w szkole, co czyni pieniądze wydane na ich kompleksową edukację straconymi”.
A słyszał mikkolub o czyms takim jak selekcja? Jak nie rozumie w przypadku nauki, to dam ci prostszy przykład, w sporcie.
Nie masz możliwości zawczasu stwierdzić, który chłopczyk wyrośnie na wspaniałego piłkarza, a który nie. Szkółki piłkarskie mogą wybrać tylko jedenastu sześciolatków i szkolić ich na mistrzów - ale żadna tak nie robi, bo ten, który dobrze zapowiada się jako kilkulatek, jako dorosły piłkarz może być patałachem. Im więcej małolatów będzie ganiać za piłką (większość nie wykorzysta pźniej tych umiejętności), tym większe szanse na wyselekcjonowanie niewielu późniejszych prawdziwych mistrzów.
Najwięcej chłopaczków biega za piłką w Brazylii - i kto ma najwięcej mistrzów świata, hę?
Dokładnie to samo w przypadku szkoły. Im więcej dzieci się uczy (większość bezefektywnie) tym więcej późniejszych wybitnych naukowców. W USA obowiązkowa nauka trwa bardzo długo (w zależności od stanu od 16 do 18 roku życia), to i wybitnych naukowców maja później najwięcej.
“Co ma liczba czerwonych nagród Nobla (a czy Nobla uczono przymusowo?) do powszechnej edukacji”
Co ma wyjaśniłem wyżej, a gdy samego Alfreda Nobla uczono, to nauka nie była obowiązkowa. Gdyby była, to dynamit by wynalazł wcześniej ktoś inny, kto jednak nie miał tej możliwości, bo jako dzieciak pasał krowy zamiast się uczyć.
“Przyrównaj lepiej, idioto, kasę wydawaną przez instytuty USA na badania do kasy wydawanej w innych krajach.”
Wiem o tym dobrze, mikkolubny idioto. Lecz choćbyś nie wiem ile kasy wydawał na instytuty badawcze, to zatrudniając w nich analfabetów niewiele zdziałasz.
“Zresztą, kto zdobywa Noble? Dzieci z podstawówki, czy badacze po specjalistycznych studiach?”
Badacze, których cały proces edukacyjny nie ograniczył się do specjalistycznych studiów, najpierw ukończyli podstawówkę.
“O, przepraszam… A czy w USA studia są bezpłatne?”
Nie ma potrzeby selekcji na tak wysokim poziomie. Do szkółek piłkarskich też nie przyjmuje się wszyskich 20-latków. Sześciolatka (byle nie był kaleką) przyjmie się każdego.
“Proszę Stryju Świekry, odpowiedz na to, zanim kolejny raz obrazisz inteligencję moją i innych czytelników”
Abym mógł obrazić twoją inteligencję, najpierw musiałbyś ją posiadać.
1 Grudnia 2007 o 11:53
sławek:
“Tak apropos Rosji i Korwina Mikke - dlaczego JKM tak często chwali Reagana? On nie był raczej przyjacielem Rosjan.”
Ile razy mam tłumaczyć psychologiczną konstrukcję ruskiego lobbingu Janusza Mikke (nie nazywać bezherbowego parweniusza “Korwinem”!)?
Polacy nienawidzą komunizmu, zbyt dobrze pamiętają ruską komunistyczną okupację. Dlatego ruski lobbysta dla uwiarygodnienia swoich tez śmiało jeździ po Rosji sowieckiej, śmiało chwali tych, którzy zwalczali komunizm, jak Reagan (on jest znany nie jako rusofob, lecz antykomunista).
Sęk w tym, że ruski lobbysta działa w interesie Rosji obecnej, a nie dawnej.
Dawniej - to już historia, dziś jest polityka.
Skoro Polacy nienawidzą Sojuza - zamiast próbować nieefektywnie chwalić historyczny ruski Sojuz, lepiej przypisać nielubiane cechy Sojuza obecnemu konkurentowi Moskwy - czyli według UPRowskiej nomenklatury “Eurosojuzowi”
Gdy się czyta teksty i Mikkego i Michalkiewicza, to dziwnym trafem nigdy nie są one rozbieżne z aktualną linia polityczną i nawet obyczajową Kremla. Czy piszą o UE, czy o Kosowie, czy o Czeczenii, czy o Gruzji, czy nawet o homoseksualistach i kobietach (Władimir Putin swoją żonę Ludmiłę i swoje córki trzyma z dala od świata).
1 Grudnia 2007 o 11:59
Sz.P.Stryju jedno pytanie (bez podtekstu złośliwości).Od pewnego czasu tysiące studentów kończy uczelnie ,wydziały matematyki ,fizyki a proporcjonalnego (według lansowanej teorii)wysypu “Einschteinów”nie widać.
1 Grudnia 2007 o 12:10
Mam znajomą Niemkę. Pogadam sobie z nią nieźle. Nie powiem. jako przyjaciółka OK, ale na żonę bym jej nie wziął bo:
1. nie przepada za dziećmi,
2. nie ma kuchni w mieszkaniu - raczej kuchnioskrytkę, bliżej skrytki,
3. nawet czajnika nie ma, bo ma wstręt do gotowania,
3a. lodówki też nie, wegetarianka i nie je mięsa,
4. jak byłem u niej kilka dni, to się przygłodziłem,
5. ma też wstręt do prania, sprzątania, a ktoś to musi robić, ja nie będę tego robił w domu - jest mama, dziewczyna, siostra, całe życie mi to ktoś robił.
I takie to są kobiety w Niemczech. Pogląd, że Niemcy lubią brać za żony Polki, między innymi za to, że są domatorkami, jest znany tu u mnie w Wielkopolsce.
1 Grudnia 2007 o 12:27
belona:
“Od pewnego czasu tysiące studentów kończy uczelnie ,wydziały matematyki ,fizyki a proporcjonalnego (według lansowanej teorii)wysypu “Einschteinów”nie widać.”
Widać jak Polacy wygrywają mistrzostwa świata w programowaniu komputerowym.
1 Grudnia 2007 o 12:29
@Robin
Pańskie osobiste preferencje matrymonialne nie mają nic wspólnego z tematem.
1 Grudnia 2007 o 12:48
re Stryju Świekry. Johann Gottlieb Fichte właśnie pasł gęsi zanim został filozofem. podobno Bóg jedynie rozum podzielił sprawiedliwie. każdy jest zadowolony z własnego. Ty ze swojego (ratio) jesteś b. zadowolony.
1 Grudnia 2007 o 13:20
Za Wikipedią:
“Johann Gottlieb Fichte urodził się w Rammenau koło Saksonii w 1762 r. Pochodził z rodziny ubogiej i nie byłoby go stać na odbycie studiów wyższych, jednakże gdy był jeszcze małym chłopcem, wzbudził zainteresowanie miejscowego bogatego arystokraty - barona von Militza, który postanowił ufundować mu edukację”
Teraz pytanie - ilu utalentowanych gęsiopasów nie miało szczęścia spotkania bogacza, który miał kaprys ufundowania mu nauki?
I tu masz odpowiedź, dlaczego rozwój nauki przed wprowadzeniem powszechnej edukacji odbywał sie tak wolno, a po wprowadzeniu tak szybko. Dziś w krajach cywilizowanych każde utalentowane dziecko ma szanse na zostanie kimś wybitnym, nie jest skazane na pasienie gęsi do końca życia, o ile jakiś przypadkowy człowiek nie sypnie kasą.
1 Grudnia 2007 o 14:05
Stryju,
Dzisiaj przypadkowe dziecko z tzw. gorszej rodziny nie pasie gęsi, tylko ucieka w handel narkotykami. A nauka rozwija się szybciej nie dlatego że są darmowe szkoły, tylko dlatego, że postęp, póki ci, sam w sobie jest geometryczny - bo badania dają szansę na zwrot inwestycji. Często ludzie pracujący w tego rodzaju firmach badawczych praktycznie całą wiedzę zdobywają w takich właśnie firmach, a nie na uczelniach czy też w szkole. Państwowe uczelnie są skostniałe i zacofane, nikt się nie szarpie - i tak podatnicy dadzą kasę. Mam wyższe wykształcenie, ale uważam że to była strata czasu, mam też okazję dokonywać rekrutacyj i obserwuję, że samouki częstokroć mają znacznie większe predyspozycje (branża IT) - nie marnowali czasu w reżymowych szkołach.
I dobrze się dzieje, że coraz częściej firmy nie biorą pod uwagę wykształcenia przy rekrutacji, jako głównego kryterium selekcji - widać doświadczenie uczy, że nie warto.
Z moich obserwacji wynika, że to socjalizm z tzw. darmową edukacją ten postęp hamuje (oczywiście także inne sprawy - np. źle skonstruowane prawa patentowe).
Dlaczego coraz bardziej prokapitalistyczne Chiny zaczynają wyprzedzać Europę w podboju kosmosu? Czy Google to dzieło Euro kołchozu? Dlaczego Volvo przeniosło badania do USA? Dlaczego, Stryju?
1 Grudnia 2007 o 14:33
Alez oczywiscie Stryj Idio… przepraszam, Swiekry (btw co za rewelacyjny “nick”) zaprzeczy tez oczywistym faktom: poziom edukacji wciaz spada i jako mikkolub nie moge sie nie zgodzic z Korwinem oraz z Oriana Fallaci, ze przecietny, obecny absolwent uczelni wyzszej nie zdalby przed wojna matury. Obecny system edukacyjny produkuje miliony “wyedukowanych” idiotow (czego przykladem jest Stryj)a dodatkowo przymusowa edukacja i wymogi programowe uczace tolerancji, homouwielbienia i wszelkich lewackich bzdur stala sie narzedziem przymusowej indoktrynacji politycznej maluchow. Przymus nauki jest poza tym kolejnym ograniczeniem wolnosci wyboru-rodzic ma pelne prawo do swoich dzieci i moze decydowac, czy chce je posylac do szkoly czy nie. Panstwu nic do tego i wszelki przymus jest lamaniem podstawowych wolnosci obywatelskich. Euro”demokracje” obserwuja tez bacznie poczynania szkol religijnych, glownie katolickich: narzucanie obowiazku programowego edukacji seksualnej wlacznie z homopromocja dla dzieci nawet od 5 roku zycia-tymczasem statystyki pokazuja, ze w spoleczenstwach “wyedukowanych” seksualnie liczba ciaz nastolatek jest znacznie wyzsza (przyklad W.Brytanii)
Ostatnimi czasy na celowniku totalitarno-lewackich demokracji UE znalazlsie tzw home schooling. Doszlo do forsowania rodzicow do opuszczania krajow, gdzie lewackie rzady zmuszaja do wysylania dzieci do szkol publicznych. Euro totalitarne demokracje stosuja tez inne grozby prawne wobec politycznie niepoprawnych rodzicow uczacych swoje pociechy samodzielnie.
http://www.libertarian.co.uk/lapubs/educn/educn038.pdf
http://www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=58751
Grunt to zapis prawny zapewniajacy rodzicom brak przymusu wysylania wlasnych pociech do szkol-chodzi o fundamentalne prawo wyboru, ktorego to prawa Swiekry nigdy nie zrozumie.
1 Grudnia 2007 o 14:33
Stryju mówisz naprawdę baaardzo głupio. W dzisiejszych czasach będziemy mieli tylu naukowców ilu będą potrzebowały instytuty badawcze. Potrzebują 3% populacji, to biorą. Potrzebują 5% to inwestują w rozwój młodych, zdolnych i też biorą. Gdyby Johann Gottlieb Fichte trafił zamiast w ręce bogatego arystokraty trafił do państwowej szkoły, to nie uczyłby się w najlepszych szkołach a w szkole “równej” i nic by z niego nie wyszło. Ilu utalentowanych gęsiopasów nie miało farta? Oj, bardzo dużo. Ilu nie miałoby farta, gdyby chodzili do szkół takich jak dzisiejsze? Wszyscy.
Pieprzysz od rzeczy o selekcji. Kogo wezmą do klubu piłkarskiego? Tego, kto rokuje nadzieje i ma PIENIĄDZE! Jak ma być selekcja, to dlaczego nie od początku? Co to ma być? Sprawiedliwość społeczna? Śmieszne, lewaku.
”Im więcej ludzi zdobędzie podstawy wiedzy, tym więcej przyszłych potencjalnych uczonych będzie mogło robić wynalazki”
Taak, a im więcej dzieci zapędzimy do kopalń, tym więcej węgla będziemy wydobywać w przyszłości. Tylko po co, skoro nagle okaże się, że w banku nie ma sprzątaczki, rolników już prawie nie ma, a co gorsza: nie ma nikogo, kto by cokolwiek wiedział o sprzedawaniu węgla. Powiesz, że zły przykład. A czym się różni od nauki? Wolny rynek reguluje wszystko sam, ile potrzeba nam górników, hutników, lekarzy, sprzątaczek i pielęgniarek. A dlatego jesteś idiotą, że tego nie chcesz zrozumieć, sorry.
“(…)choćbyś nie wiem ile kasy wydawał na instytuty badawcze, to zatrudniając w nich analfabetów niewiele zdziałasz. ”
Jak to nie? Będę potrzebował naukowców, to założę szkołę, skąd będę talenty dobierał. Szkoła być może płatna, może bezpłatna, może nawet niektórym bym płacił, by się uczyli. To zależy co by mi się opłacało. Ale sęk w tym, że zrobiłbym to dużo lepiej i duuuużo taniej niż szkoły państwowe. Bo nie miałbym klasy z jednym talentem i 25 przeciętniaków z domieszką debili. Wiesz już gdzie Twój błąd, kretynie? Każesz marnować pieniądze, czyli ludzką pracę, co prowadzi dokładnie w drugą stronę od zamierzonej. Nie ma już pieniędzy na szkolenie prawdziwych naukowców, bo zeżarła je przymosowa, 12-letnia indoktrynacja. Idea Twoja szczytna, ale komunizm w teorii również jest piękny. Może warto odstąpić od wadliwego myślenia?
“Nie ma potrzeby selekcji na tak wysokim poziomie. Do szkółek piłkarskich też nie przyjmuje się wszyskich 20-latków.”
Przeczysz sam sobie. Uczymy te wszystkie dzieciaczki, a potem mówimy: “koniec, chcecie być naukowcami, to płaćcie”? To jest właśnie selekcja, której nie widzisz. Szkoły państwowe nie mają wyselekcjonować, czego przykładem są klasy integracyjne, które (w swojej sprzecznej naturze) tak mocno broniłeś przed atakiem JKM.
BTW kim Ty jesteś, że możesz stwierdzać, iż na poziomie studiów nie jest potrzebna selekcja? Pieprzony dyletant.
“Abym mógł obrazić twoją inteligencję, najpierw musiałbyś ją posiadać.”
Phi:)
1 Grudnia 2007 o 17:08
Ale się mikkolubstwo rozpisało!
Szkoda tylko, że ilość nie przeszła w jakość.
xeen:
“Dzisiaj przypadkowe dziecko z tzw. gorszej rodziny nie pasie gęsi, tylko ucieka w handel narkotykami.”
Może w twojej umiłowanej Rosji. Nikt z mojej rodziny nie miał styczności z narkotykami ani z dilerami narkotyków. Za dużo się naoglądałeś durnych seriali kryminalnych dla kucht i uprowców, a za mało wychodzisz na świat realny.
“A nauka rozwija się szybciej nie dlatego że są darmowe szkoły, tylko dlatego, że postęp, póki ci, sam w sobie jest geometryczny - bo badania dają szansę na zwrot inwestycji.”
Zawsze tak było. Jak kiedyś ktoś wynalazł nowy rodzaj pługa, mógł liczyć na zwrot z inwestycji. A jednak nowe wynalazki szły opornie - bo nie było powszechnych szkół i przez to było mało potencjalnych wynalazców.
“Często ludzie pracujący w tego rodzaju firmach badawczych praktycznie całą wiedzę zdobywają w takich właśnie firmach, a nie na uczelniach czy też w szkole.”
Arytmetyki i pisania też te firmy uczą? Czy może raczej uczące WSZYSTKICH publiczne szkoły dokonują selekcji, dzięki której firmy badawcze maja z czego wybierać?
“Mam wyższe wykształcenie, ale uważam że to była strata czasu”
Tu się z tobą zgodzę. Uczenie czegokolwiek mikkoluba czy innego sekciarza jest stratą czasu, ale jest konieczne - by wyłowić kogoś mądrego trzeba odrzucić po uprzednim daniu szansy wielu niedouków, w tym ciebie.
“mam też okazję dokonywać rekrutacyj i obserwuję, że samouki częstokroć mają znacznie większe predyspozycje (branża IT) - nie marnowali czasu w reżymowych szkołach.”
Nie chodzili do żadnych szkół i pasali gęsi? No co ty powiesz:-)
“Z moich obserwacji wynika, że to socjalizm z tzw. darmową edukacją ten postęp hamuje (oczywiście także inne sprawy - np. źle skonstruowane prawa patentowe).”
Ciekawe, gdzie to obserwujesz, gdyż dla porównania państw, gdzie nie ma powszechnego szkolnictwa nie jest zbyt wiele. Może w Ghanie lub Papui-Nowej Gwinei?? Jak tak, to przekonałeś mnie, potęga nauki papuaskiej przyćmiewa naukę z USA i Europy, chłe, chłe, chłe :-)
Wesoło się gada z mikkolubami - gdzie ja znajdę równie egzotyczne egzemplarze?
============================
Icek1976:
“Alez oczywiscie Stryj Swiekry zaprzeczy tez oczywistym faktom: poziom edukacji wciaz spada”
Gdzie spada? Jakie masz mierniki? Czy spada względem tych państw, gdzie nie ma powszechnej edukacji?
“obecny absolwent uczelni wyzszej nie zdalby przed wojna matury.”
Większość dzisiejszych najwybitniejszych naukowców nie zdała by przedwojennej matury, bo wymagano wtedy np. potrzebnej dziś do odkryć naukowych jak świni siodło łaciny czy greki.
“Obecny system edukacyjny produkuje miliony “wyedukowanych” idiotow (czego przykladem jest Stryj)”
Tylko poszczekiwać potrafisz cieniasku?
“Przymus nauki jest poza tym kolejnym ograniczeniem wolnosci wyboru-rodzic ma pelne prawo do swoich dzieci i moze decydowac, czy chce je posylac do szkoly czy nie.”
O czym ty bredzisz? Obowiązek nauki dotyczy nie Kowalskiego, tylko dziecka Kowalskiego.. Wolność wyboru wobec samego siebie Kowalski ma.
Nie masz pełnych praw wobec swoich dzieci w żadnym systemie - nawet największe porypy z UPR przecież nie postulują, by rodzic mial prawo powiesić swoje dziecko.
“Panstwu nic do tego i wszelki przymus jest lamaniem podstawowych wolnosci obywatelskich.”
To zależy co rozumiesz przez “wolność obywatelską”. Nie mam zamiaru wchodzic w jałowe spory ideolo, zajmijmy się praktyka - państwa, gdzie jest obowiazek edukacji dominują na świecie - czyli ten model okazal sie najbardziej efektywny.
“Ostatnimi czasy na celowniku totalitarno-lewackich demokracji UE znalazlsie tzw home schooling.”
Domowe nauczanie to mało znaczący margines. Wykształceni ludzie, którzy mają dość wiedzy, by uczyć swoje dzieci z reguły są zapracowani i nie mają na to czasu, a ci którzy maja czas sa najczęściej bezrobotnymi niewykształconymi przygłupami. Zatem dopuszczając ten rodzaj “edukacji” w formie powszechnej ryzykujemy, że więcej będzie źle kształconych dzieci, niz dobrze. Ty jako dobrze wyszkolony UPRowski manipulator oczywiście zaraz mi zaczniesz przedstawiac kazuistyczne przykłady że jakieś dziecko tak uczone wyuczyło się dobrze - lecz powszechna praktyka mówi jasno - tam, gdzie jest wyłącznie home scholling - tam analfabetyzm.
Grunt to zapis prawny zapewniajacy rodzicom brak przymusu wysylania wlasnych pociech do szkol-chodzi o fundamentalne prawo wyboru, ktorego to prawa Swiekry nigdy nie zrozumie.”
Dobrze rozumiem prawo wyboru każdego człowieka, gdy dotyczy to niego samego. Chcesz dać takie prawo wyboru samem,u zainteresowanemu, czyli dziecku?
Bo jak rodzicowi, to żaden z ciebie libertarianin, tylko zamordysta rozważający - albo zamordyzm szkoły, albo zamordyzm rodzica.
Zamordyzm szkoły okazał się lepszy dla rozwoju społeczeństw i jako taki wygrał.
===================
reikorp:
“Ilu utalentowanych gęsiopasów nie miało farta? Oj, bardzo dużo. Ilu nie miałoby farta, gdyby chodzili do szkół takich jak dzisiejsze? Wszyscy.”
Chłe, chłe, chłe, ale z wami mikkoluby mam ubaw:-)
W ciągu ostatnich stu lat (czyli mniej więcej od kiedy wprowadzono obowiązkowe szkolnictwo) dokonano więcej odkryć naukowych, niż przez całą poprzednią historie ludzkości, a ci takie farmazony piszą :-)
“Pieprzysz od rzeczy o selekcji. Kogo wezmą do klubu piłkarskiego? Tego, kto rokuje nadzieje i ma PIENIĄDZE! Jak ma być selekcja, to dlaczego nie od początku? Co to ma być? Sprawiedliwość społeczna? Śmieszne, lewaku.”
Nie “spawiedliwość społeczna” pseudoprawicowy rusolubku, tylko pragmatyzm.
Jak do jednego klubu będa brać do selekcji tylko tych, którzy rokuja nadzieje i mają pieniądze, a do drugiego tych, którzy rokują nadzieje bez względu na ich stan majątkowy - to ten pierwszy klub nie pozyska przyszłego Pelego i Maradony, którzy pieniędzy jako dzieciaczki nie mieli. Pozyska ten drugi, który ty zaraz nazwiesz “lewackim”.
Dokładnie to samo dotyczy nakowców, ale ty nie jesteś tego w stanie zrozumieć. No, może bys zrozumiał, gdyby tak ci powiedzial Januszek Mikke, bo sekciarze sa w stanie przyswoić sobie wyłącznie słowa swego guru…
“Powiesz, że zły przykład.”
Nie- po prostu idiotyczny.
“A czym się różni od nauki? Wolny rynek reguluje wszystko sam, ile potrzeba nam górników, hutników, lekarzy, sprzątaczek i pielęgniarek”
Wolny rynek doskonale reguluje to, co jest. Nie jest w stanie zagwarantować tego, co będzie za ponad 20 lat - a tyle trwa wykształcenie dobrego lekarza.
“Będę potrzebował naukowców, to założę szkołę, skąd będę talenty dobierał. Szkoła być może płatna, może bezpłatna, może nawet niektórym bym płacił, by się uczyli. To zależy co by mi się opłacało.”
Do szkoły płatnej nie dostaną się zdolni i biedni. Przegrasz z krajami, gdzie kształcą tez biednych zdolnych z podatków. Na bezpłatnej nie zarobisz - to skąd weźmiesz pieniądze na jej działanie, niewydarzeńcu?
“Bo nie miałbym klasy z jednym talentem i 25 przeciętniaków z domieszką debili. Wiesz już gdzie Twój błąd, kretynie? Każesz marnować pieniądze, czyli ludzką pracę, co prowadzi dokładnie w drugą stronę od zamierzonej”
Taki jeden tobie podobny kretyn, który obecnie jest trenerem reprezentacji Kazachstanu kazał się kiedyś Ebiemu Smolarkowi wynosić ze szkółki piłkarskiej. Podobnie jak on nie jesteś w stanie pojąć, że nie dziecko zdolne wyrasta na wykształconego dorosłego i że szkolny obibok może nazywać się Albert Einstein. Trzeba selekcje prowadzić długo.
“Przeczysz sam sobie. Uczymy te wszystkie dzieciaczki, a potem mówimy: “koniec, chcecie być naukowcami, to płaćcie”?”
Niczemu nie przeczę. Płatna nauka dotyczy w USA ludzi dorosłych, którzy mogą stać na zmywaku w MacDonaldzie lub wziąć kredyt i jednocześnie studiować. Dzieci tak nie mogą - dlatego im mądre społeczeństwa dały możliwość bezpłatnej nauki, by nie były skazane na decyzje nie zawsze mądrych rodziców.
“BTW kim Ty jesteś, że możesz stwierdzać, iż na poziomie studiów nie jest potrzebna selekcja? Pieprzony dyletant.”
Pieprzonym dyletantem ty jesteś, a ja człowiekiem, który zauwaza, że dorosły (studiują dorośli, a nie dzieci, przygłupku) jest w stanie sam się utrzymywać i samemu podejmowac decyzje. Dziecko nie.
1 Grudnia 2007 o 17:58
drogi stryju swiekry
Odnosnie oswiaty w USA. Jej poziom jest w porownaniu np. z naszym zenujaca niski. Mialem kiedys przyjemnosc rozmawiac z amerykanskim prawnikiem , ksztalcacym troje swoich dzieci w prywatnych amerykanskich szkolach, ktory zostal oddelegowany do Anglii przez swojego szefa. Dzieci z braku miejsc w amerykanskiej szkole (sa takie w anglii) poszly do angielskiej i wrocily do domu z placzem, okazalo sie ze sa opoznione z programem o CZTERY lata. O szkolach panstwowych w USA lepiej nie pisac bo to temat tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Prosze porownaj sobie poziom oswiaty amerykanskiej z o niebo wyzszym poziomem oswiaty koreanskiej czy japonskiej i powiedz kto tworzy wiecej wynalazkow japonskie kujony czy amerykanscy eksperymentujacy w prywatnych garazach luzacy. Dzieki temu, ze poziom oswiaty jest niski przyszli geniusze moga rozwijac swoje zdolnosci, bo ich mozgi nie sa zasmiecane niepotrzebna wiedza .Polski OSWIECONY naukowiec traci wiekszosc swojej energii na zdobywanie grantow i stopni naukowych, amerykanski majstruje w tym czasie z kolega w garazu a jesli sie sprawdzi w prywatnym laboratorium gdzie pieniadze na badania sa i to duze ale tylko kiedy sa wyniki. Wiele amerykanskich laboratoriow to po prostu przedsiebiorstwa.
Poziom analfabetyzmu w USA jest wiekszy niz wiekszosci ludzi w Polsce sie wydaje . Nawet dobre filmy europejskie nie maja w Ameryce szans bo tak na oko 60 % amerykanow za wolno czyta napisy na ekranie . Inteligentne dziecko w USA moze w zasadzie zawsze liczyc na prywatne stypendium, mniej inteligentne idzie w wieku 17 lat do pracy i swietnie zyje korzystajac z poswiecenia i wynalazkow tych bardziej inteligentnych.
A tak nawiasem mowiac kazdy z nas mial w klasie kilkoro kolegow ktorzy mimo najokrotniejszych osmioletnich cierpien nie opanowali tabliczki mnozenia czy rownan z jedna niewiadoma, a mimo to jakos sobie w zyciu radza. A radzili by sobie jeszcze lepiej gdyby zamiast siedziec osiem lat w klasie i cierpiec rozpoczeliby nauke zawodu w wieku 7 lat.
1 Grudnia 2007 o 18:20
“Prosze porownaj sobie poziom oswiaty amerykanskiej z o niebo wyzszym poziomem oswiaty koreanskiej czy japonskiej i powiedz kto tworzy wiecej wynalazkow japonskie kujony czy amerykanscy eksperymentujacy w prywatnych garazach luzacy.Dzieki temu, ze poziom oswiaty jest niski przyszli geniusze moga rozwijac swoje zdolnosci, bo ich mozgi nie sa zasmiecane niepotrzebna wiedza”
Masz rację, oświata nie polega na tym, by wtłoczyć dziatwie jak najwięcej nieprzydatnych informacji. Oświata służy do tego, by ukształtować ciekawość świata, dać podstawy, pokazać, czym warto sie zainteresować.
Dlatego poziom amerykańskiej oświaty nie jest niższy od japońskiej, własnie dlatego jest WYŻSZY, bo się głupot nie uczy.
“Poziom analfabetyzmu w USA jest wiekszy niz wiekszosci ludzi w Polsce sie wydaje”
No i co z tego? Jeszcze raz powtórzę - powszechna oświata nie służy temu, by każdy był Einsteinem, lecz temu, by każdy potencjalny Einstein dostał swoją szansę. A czy szansę wykorzysta - jego broszka.
“Inteligentne dziecko w USA moze w zasadzie zawsze liczyc na prywatne stypendium”
Tu nie byłbym takim optymistą. Od niepewnego prywatnego stypendium lepsze obliogatoryjne stypendium państwowe.
“A tak nawiasem mowiac kazdy z nas mial w klasie kilkoro kolegow ktorzy mimo najokrotniejszych osmioletnich cierpien nie opanowali tabliczki mnozenia czy rownan z jedna niewiadoma, a mimo to jakos sobie w zyciu radza. A radzili by sobie jeszcze lepiej gdyby zamiast siedziec osiem lat w klasie i cierpiec rozpoczeliby nauke zawodu w wieku 7 lat.”
Na jakiej podstawie twierdzisz, że kompletny nieuk lepiej sobie radzi w pracy od tego, co choćby coś liznął? Nawet największy muł potrzebuje podstaw, by funkcjonować. Nawet pomocnik murarza musi potrafić przeliczyć stos cegieł na palecie, do czego jest mu potrzebna umiejętność dodawania i mnożenia.
1 Grudnia 2007 o 18:23
Starajac sie byc jak najbardziej obiektywnym, uwazam ze argumenty Stryja Swiekra maja duzo wiecej zdrowego rozsadku niz jego oponentow. Proponowalbym takze w dyskusji proby nieobrazania drugiej strony z powodu odmiennosci opinii.
Mam tez uwage to ostatniego komentarza reikorp:
“górników, hutników, lekarzy, sprzątaczek i pielęgniarek” - z wymienionych zawodow tylko sprzataczka nie potrzebuje wyksztalcenia, pozostale kilku-kilkunastoletniej nauki. Poza tym lekarz, prawnik lub matematyk moze zawsze zostac sprzataczem, w druga strone to nie dziala.
Poza tym moim zdaniem szkola sluzy temu aby od malego ludzie uczyli sie przebywac a mniej lub bardziej zroznicowanym towarzystwie i nie wyrosly na nie prystosowanych do zycia z innymi ludzi. Co do uczenia, glownym jej zadaniem jest dac podstawy wiedzy do funkcjonowania w dzisiejszym swiecie (nie ludzmy sie, co nimby dzieci do 14 zycia mialyby robic innego), wyselekcjonowania waskiej grupy tych ktorzy rokuja na wiecej i (moze przede wszystkim) nauczenia dzieci jak sie uczyc (w Polsce to niestety najbardziej chyba kuleje).
1 Grudnia 2007 o 18:46
…..ale fajna dyskusja! :/
1 Grudnia 2007 o 19:26
” Czy spada względem tych państw, gdzie nie ma powszechnej edukacji?” Nie, chodzi o porownanie obecnej edukacji i tej “przed wojna”. Klamstwem tez jest, kolejnym w twoim wykonaniu Stryju (a propos, co do twoich manipulacji dot. liczby muslimow w Europie jakos buzka sie przymknela: celowo klamales wiec czy moze zabierasz glos na tematy, o ktorych nie masz pojecia?), ze “Większość dzisiejszych najwybitniejszych naukowców nie zdała by przedwojennej matury, bo wymagano wtedy np. potrzebnej dziś do odkryć naukowych jak świni siodło łaciny czy greki.” Stryju, przecietny student by oblal zarowno matematyke jak i literature czy jezyk ojczysty. Zas wbrew bredniom przez ciebie gloszonym lacina wcale nie jest zbednym przedmiotem-w W.Brytanii sa przymiarki do ponownego jej wprowadzenia jako przedmiotu obowiazkowego.
“…tam, gdzie jest wyłącznie home scholling - tam analfabetyzm.” Kolejne klamstwo i manipulacja z twojej strony (bardzo podobne do tego o liczbie muslimow w Europie i rownie latwe do zweryfikowania na necie): dzieci uczace sie przez Home schooling maja srednio lepsze wyniki od uczniow szkol publicznych. Pewnie zalaczony link (www.libertarian.co.uk/lapubs/educn/educn038.pdf)
ci nie pomogl jako, ze nie posadzam cie o znajomosc jakiegokolwiek jezyka obcego.
“…ci którzy maja czas sa najczęściej bezrobotnymi niewykształconymi przygłupami. Zatem dopuszczając ten rodzaj “edukacji” w formie powszechnej ryzykujemy, że więcej będzie źle kształconych dzieci, niz dobrze.”
Kolejne klamstwo: home schoolingiem zajmuja sie przewaznie rodzice wyksztalceni.
“…żaden z ciebie libertarianin, tylko zamordysta rozważający - albo zamordyzm szkoły, albo zamordyzm rodzica.”
Ta wypowiedzia dowodzisz kompletnego braku rozumienia libertarianizmu.
Mozesz nadrobic braki w wiedzy: http://www.libertarian.co.uk
Podsumowujac: wykazalem ci wielokrotne klamstwa wyssane z palca i manipulacyjne przeinaczenia (przepraszam, wszak sa to Bronkowe “fakty prasowe” typowe dla ludzi twojego kregu). Jednoczesnie jednak chyba popelniam blad odpowiadajac na twe kalumnie jako, ze powinienem raczej cie zignorowac nie dajac ci okazji do kompromitowania sie i zasmiecania formum.
1 Grudnia 2007 o 19:42
Nie, ignorowanie nawet przygłupa to błąd, bo kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą. Ile postów napisał Stryj Świekry - uzurpator racji? Dlatego nie powinno się takich ignorować. Skrajną głupotę owszem, pomijać, ale próby wmawiania nieprawdy zatłuc zwyczajnie. Na jedną wypowiedź Stryja można napisać z 5 obalających jego lewackie tezy, więc dlaczego tego nie robić. Przy okazji się czegoś nauczymy.
Na ostatnią replikę naszego Trolla odpowiadał nie będę, gdyż chyba każdy czytający na tej stronie sam już zrozumie gdzie zapędził się w niej ten matoł.
1 Grudnia 2007 o 20:56
@reikorp
“Nie, ignorowanie nawet przygłupa to błąd, bo kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą.”
Jak zaczniesz odpowiadać na każdą głupotę trolla to sprawisz, że osiągnie swój cel.
“można napisać z 5 obalających jego lewackie tezy”
Wystarczyłaby jedna, ale to nie znaczy aby to robić.
Już dawno wymyślono metodę zabijania trolli - trzeba je ignorować.
1 Grudnia 2007 o 23:54
No tak… jest jeszcze trutka… już pisałem. BTW: swoją drogą inteligentny koleś( o ile mężczyzna) Szkoda tylko, że JE światopogląd powoduje, że impulsy elektrochemiczne w centrum decyzyjnym ( u niektórych przedstawicieli gatunku jest to mózg) zasilają nie te ośrodki co trzeba…
2 Grudnia 2007 o 01:44
Problem UPR-u z Mikkem to nie to CO mowi, tylko JAK, problemem sa nie jego poglady, tylko jego osobowosc. Na przyklad: “Drugim przełomem było wprowadzenie powszechnej obowiązkowej oświaty. A co najgorsze, dziewczynki (które nie wiadomo po co też objęto tym obowiązkiem)… ” i szlag trafil kobiecy elektorat (50% nie?), bo Mikke MUSI obrazac odbiorcow. Ale przy tak wielkim poparciu wyborcow, te pare procent od glosujacych kobiet nie sa nam potrzebne, prawda? Genialny polityk, bez dwoch zdan!
2 Grudnia 2007 o 03:33
Kraje niskorozwinięte mogą przyuczać dzieci, jak używać kosy, czy jak wiązać snopki - szkoły tam nie są do niczego potrzebne, bo na co jakiemuś wieśniakowi z zapadłej dziury umiejętność czytania i pisania, jeśli tam prasa nie dociera, a dla rozwoju kraju konieczne jest tylko to, żeby siedział na wsi i żywił tych w mieście. Przypominają się czasy feudalne?
Taki był też zamiar.
Czy polski rolnik nie potrafiąc czytać, byłby w stanie w dzisiejszych czasach prowadzić dobrze funkcjonujące gospodarstwo? Wątpię.
…i w tym właśnie rzecz.
W wysokorozwiniętej części dzisiejszego świata edukacja powszechna jest konieczna.
Trudno wyobrazić sobie, na jak żenująco niskim poziomie musi być amerykańskie szkolnictwo, jeśli angielskie jest dla przyjeżdżających do UK Polaków wręcz śmieszne, a z jednego z powyższych postów wynikałoby, że w USA jeszcze gorzej nauczają.
Ostatnio głośno się zrobiło, po tym jak szesnastoletni syn polskich lekarzy, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii, postanowił wrócić do kraju i zamieszkać z babcią, by ukończyć edukację w państwowej łódzkiej szkole, która zagwarantuje zdobycie większej wiedzy.
Niestety wiem także, że amerykański system (i żaden tak naprawdę) nie gwarantuje, iż ludzie wybitni zostaną zauważeni.
Za to wściec się można patrząc jak ci, którzy tam lądują jako imigranci i będąc wykształconymi (i nierzadko całkiem inteligentnymi) ludźmi, szorują buciory totalnym bezinteligenciom opływającym w dostatki z racji odziedziczenia fortuny po pradziadku, który sporo nakradł na dzikim Zachodzie (albo sprzątają dom potomkom handlarzy opium w UK). Uprzedzając uszczypliwe komentarze chciałbym podkreślić, że to mi się nie zdarzyło.
Pan Mikke częstokroć przesadza ze swym darwinistycznym podejściem do każdej sfery życia. Ostatnio zauważyłem też objawy coraz silniejszego popadania w samozachwyt.
W wielu kwestiach można się z nim jednak zgodzić i wywody jego bywają raczej całkiem logiczne, a już na pewno konserwatywne (zapewne obrazi się, że zaimki napisałem zaczynając małą literą).
Nie lubię ekstremy, a takie poglądy wydają się prezentować w powyższych komentarzach dyskutanci, a często i sam J(K?)M.
To właśnie współczesny globalny rynek potrzebuje powszechnej edukacji, to jest wręcz podstawa jego funkcjonowania.
Widziałem, jak zdezorganizowane są firmy amerykańskie i to, że często ich siłą napędową są imigranci i sam fakt, że mają taki ogromny rynek zbytu u siebie.
Niemieckie są zaś o wiele lepiej zorganizowane - a to przecież właśnie w Niemczech, a nie w Ameryce przymus edukacyjny jest silniejszy.
Pisząc to, wcale nie wykazuję germanofilii, a zwykły obiektywizm - zawsze z rezerwą podchodzić będę zarówno do Rosjan jak i do Niemców, bo zdaję sobie sprawę, że gdyby zauważyli, iż Polska rośnie w siłę, znów dogadaliby się, żeby nie dopuścić, by stała się silniejszym państwem niż ichniejsze.
Natomiast jeśli chodzi o porównanie poziomu wiedzy osób kończących polskie szkoły z ich brytyjskimi czy amerykańskimi rówieśnikami, to mimo kontynuacji technik nauczania z czasów komunistycznych, z silniejszym i dłuższym przymusem (do 18 roku życia), okazuje się, że edukacja w Polsce jest wyjątkowo wysoko zaawansowana.
Testy porównawcze nie są nic warte, gdyż są przygotowywane dla dzieci/młodzieży myślącej w inny sposób. Trzeba przy tym wspomnieć, że w państwach anglojęzycznych wiedzę sprawdza się najczęściej właśnie w formie testów - i zapewniam, że są one zdawane przez znaczną część uczniów tylko dlatego, że większy nacisk kładzie się na technikę ich zdawania, a wiedzy przekazuje się tylko tyle, ile potrzeba, by test zdać.
Samo życie pokazuje, że w zetknięciu Polaków z ich odpowiednikami (ludźmi o zbliżonej inteligencji i wykształceniu) na Zachodzie, najczęściej nasi rodacy potrafią więcej, mają szerszy światopogląd itp. itd.
Przewaga ludzi wychowanych w UK czy USA polega na tym, że po prostu nie boją się działać (co jest raczej kwestią różnic kulturowych, mentalności niż szkolnictwa), a Polacy wprowadzeni przez Michnika i jemu podobnych w kompleksy wyglądają przy tamtych na zastraszonych.
Wielka Brytania czy Stany wydają się mieć (średnio) głupsze społeczeństwo.
Podczas dyskusji z pewnym dobrze wykształconym Nigeryjczykiem, zgadzającym się ze mną w tej sprawie, zadałem pytanie, dlaczego Polacy mieliby tak pragnąć zdobywania wiedzy. Odpowiedź była jakże prosta i jakże prawdziwa: “Dlatego że chcecie osiągnąć to, co oni już mają, dogonić ich, a do tego potrzeba więcej wysiłku. Oni już się rozleniwili z tego bogactwa, a wy chcecie je posiąść.”
Jeśli zaś chodzi o prywatną edukację, to niestety nie mogę się zgodzić z twierdzeniami, iż jest lepsza niż państwowa - gdyby dokonać kontroli na polskich uczelniach prywatnych, tj. sprawdzić kartki z odpowiedziami studentów na pytania egzaminatorów, okazałoby się, że większość tych osób nie zdałaby identycznego egzaminu na uczelni państwowej.
Dlaczego tak się dzieje?
…bo prywatnej szkole zależy na pieniądzach studentów, więc chce przyciągnąć ich jak najwięcej, a potem pozwolić im przechodzić z roku na rok, żeby dalej płacili.
Sprawy mają się bardzo podobnie, gdy państwowa oświata zastosuje pewne elementy quasirynkowe, tj. płaci uczelni od głowy studenta.
Dlatego też w UK, gdzie takie rozwiązanie wprowadzono, rynek zareagował wymogami zdania dodatkowych egzaminów w zawodach wymagających specjalistycznej wiedzy - przygotowywanych przez szeroko uznawane stowarzyszenia profesjonalistów z danej dziedziny.
Polskie państwowe uczelnie, szczególnie te o wysokim prestiżu, oprócz miejsc dla osób z układu niezależnie od poziomu ich wiedzy, miały też pewną ilość miejsc dla tych, którzy najlepiej zdali egzaminy - podobnie do Oxfordu, Cambridge czy Harvardu. Gwarantowało to, że jakaś część absolwentów była ludźmi wybitnymi - niezależnie od tego, czy to uczelnia państwowa czy prywatna.
Państwowe uczelnie wyższe w niektórych polskich miastach mają teraz problem z zapełnieniem miejsc, gdyż student woli zapłacić prywatnej i mieć pewność, że bez większego wysiłku otrzyma dyplom. To - zgodnie z prawami rynku - wymusi obniżenie wymagań odnośnie wstępu i poziomu na uczelniach państwowych, nieprawdaż?
Dlatego miałbym trudności uwierzyć, że prywatne szkolnictwo przyniosłoby Polsce korzyść.
Nie ma systemu doskonałego (ani w edukacji, ani w polityce).
Natomiast XXI wiek, dla sprawnego funkcjonowania społeczeństw wysokorozwiniętych potrzebuje pewnego podstawowego poziomu wiedzy i umiejętności. Dzięki temu możliwe jest realizowanie pewnych postulatów UPRowców - takich jak ograniczenie biurokracji. Jeśli biedny dzieciak nie nauczy się w szkole stukania w klawiaturę i klikania myszą (bo rodziców nie stać, by kupić kompa), to będzie stał w kolejkach do urzędów, zamiast załatwić sprawę przez internet, który dostępny jest w bibliotece, jeśli nie będzie go stać na własny, gdy dorośnie.
Bez państwowej edukacji taki ojciec siedzący przed telewizorem i chlejący piwo, czy plotkująca z sąsiadkami matka, nie wykształcą w ogóle swych dzieci (raczej zamkną je w komórce, gdzie te będą wegetować w swych własnych ekskrementach - o takich przypadkach od czasu do czasu media donoszą).
Gdyby nadal było możliwe wsadzenie na statek całej tej bandy nierobów ciągnących zasiłki w UK (zarówno swoich własnych białych durniów - jak i tych nadmiernie rozmnażających się azjatów) i wysłanie do Australii, zapewne Anglicy by tego dokonali.
W związku z tym, że to dziś juz niemożliwe, dają im dla świętego spokoju chatę i tyle, żeby starczyło na skromne życie (co też nie zawsze działa, bo często dzieciaki tych durniów kradną i handlują narkotykami, a oni sami z nudów płodzą następne - albo z wyrachowania, bo następna osoba w rodzinie oznacza wzrost zasiłku, a czasem i przeniesienie do większego domu).
Trzeba na tą sytuację spojrzeć jeszcze ze strony, która może być nie do końca zrozumiała dla osób wychowanych w Polsce:
- klasowość jest nadal dość głęboko zakorzeniona w umysłach tubylców, którym często przez myśl nie przejdzie, że mogliby poprawić swój los ciężką pracą i nauką, więc dlaczego ich dzieciom miałoby się chcieć coś zmienić w tym zakresie?!
- natomiast imigrantom z krajów o wiele biedniejszych niż Polska żyje się znacząco lepiej na zasiłku niż tam, skąd przyjechali i gdzie musieli ciężko pracować.
Dzieci obu powyższych grup mają szansę, bo istnieją szkoły, które ją dają - a prężna dynamiczna gospodarka pozwala im na wybicie się z nizin, bo ważniejsze od układów stają się umiejętności i wiedza. Przy stagnacji ludzie trzymają się stołków (jak było w Polsce, czy jest obecnie w Ameryce) i rozdają dostępne tylko ’swoim’.
Niestety okazuje się, że z teorią o wyższości prywatnej edukacji, jest jak z teorią Balcerowicza, która przekładała się mniej-więcej tak: “dajmy zarobić bogatym, to oni dadzą zarobić biednym”. Tylko ile by trzeba było czekać, żeby ci szmuglerzy i nomenklaturowcy dali porządnie zarobić - a patrząc na nową polską “arystokrację” (czyli komuchów i złodziei, z kilkoma wyjątkami potwierdzającymi regułę) sprywatyzowanie wszystkiego łącznie ze szkołami doprowadziłoby Polskę do poziomu wczesnego drapieżnego kapitalizmu.
Papież Jan Paweł II wskazywał najlepszą drogę, trzecią drogę - i model brytyjski wydaje się być najbardziej zbliżony do tych wskazówek. W sferze socjalnej, a nie moralnej oczywiście…
P.S. Przepraszam, jeśli powyższy tekst wydaje się mieć nieprawidłową strukturę (tj. nie zachowywać ciągłości mysli), ale stukałem w klawiaturę co akurat mi się nasunęło w danym momencie.
2 Grudnia 2007 o 04:22
Panowie!
Bądźmy poważni! Dyskusja to dyskusja. Osobiście uważam, że Pan Stryj itd. to cenny rozmówca, który ma często rację. A jeśli nie, to należy mu to wykazać czymś więcej niż sloganami. Jego minusy zaś to: (1) Agresja i brak kultury “osobistej” (2) Ukrywanie się pod wieloma nickami (najgorszy chyba z zarzutów, bo podważa wiarygodność) (3) Niezbyt przekonujące zarzuty o domniemanej agenturalności JKM.
Co do mnie, to lubię czytać JKM, ale nie zawsze się z nim zgadzam. Wiele merytorycznych zarzutów Stryja jest moim zdaniem uzasadnionych.
2 Grudnia 2007 o 07:58
Smutne to nieco, ze dyskusja przeniosla sie na tematy oswiaty, zamiast skoncentrowac sie na tym, o czym jest tekst.
Powiem jedno, stosunek JKM do kobiet (co przenioslo sie na cala partie)
jest jedna z przyczyn, dla ktorych przestalem glosowac na UPR.
Sorry, ale w najmniejszym stopniu nie jestem zainteresowany kobieta-kura domowa.
I tak, wyksztalcenie to jeden z pierwszych kryteriow na jakie zwracam uwage poznajac dziewczyne.
Pozdrawiam,
Wyksztalciuch.
2 Grudnia 2007 o 13:22
Stryju, napisałeś:
Może w twojej umiłowanej Rosji. Nikt z mojej rodziny nie miał styczności z narkotykami ani z dilerami narkotyków. Za dużo się naoglądałeś durnych seriali kryminalnych dla kucht i uprowców, a za mało wychodzisz na świat realny.
No cóż, gratuluję, ze nikt z Twoje rodziny nie miał, jednak jest to realny problem, który dotyka zwłaszcza tzw. niziny. Rozumiem że zaprzeczasz, problem drugów nie istnieje, jest tylko głupawym wymysłem uprowców? W świecie realnych drugów nie ma, to tylko wymysł seriali?
Czy ja napisałem coś o Rosji, że jestem jej zwolennikiem?
Nie rozumiem tej uwagi?
Zawsze tak było. Jak kiedyś ktoś wynalazł nowy rodzaj pługa, mógł liczyć na zwrot z inwestycji. A jednak nowe wynalazki szły opornie - bo nie było powszechnych szkół i przez to było mało potencjalnych wynalazców.
Przeczysz samo sobie, skoro zawsze tak było, to nic dziwnego że nauka idzie coraz szybciej - wszak jest postęp geometryczny, nieprawdaż? Skąd wiesz, że nowe wynalazki szły wtedy PROPORCJONALNIE do postępu oporniej? Na jakiej podstawie dokonałeś tego porównania (przypominam - postęp geometryczny)
Arytmetyki i pisania też te firmy uczą? Czy może raczej uczące WSZYSTKICH publiczne szkoły dokonują selekcji, dzięki której firmy badawcze maja z czego wybierać?
Dlaczego uważasz, że WSZYSTKIE firmy badawcze kierują się ocenami ze szkoły przy selekcji kandydatów? Dlaczego uważasz, że nie miały by w czym wybierać jeśli szkoły nie były by publiczne? Czy w tego rodzaju placówkach nie pracują ludzie ze szkół PŁATNYCH? Jak to policzyłeś?
Tu się z tobą zgodzę. Uczenie czegokolwiek mikkoluba czy innego sekciarza jest stratą czasu, ale jest konieczne - by wyłowić kogoś mądrego trzeba odrzucić po uprzednim daniu szansy wielu niedouków, w tym ciebie.
Gratuluję argumentacji, rozumiem że wiesz o mnie tak wiele, że piszesz to popierając się historią mojego życia. Ośmieszasz się. Staram się z Tobą dyskutować, ale pikujesz w dół poziomem - o ironio, przedszkolaka. Stryju, przecież miałeś dotęp do powszechnej edukacji. W szkole nie nauczyli co to argumenty? Emocje możesz zabrać na bok, naprawdę.
Nie chodzili do żadnych szkół i pasali gęsi? No co ty powiesz:-)
Nie skończyli studiów (mimo, że mogli - mieli czas i pieniądze) Miast marnotrawstwa sami czytali książki i zdobywali doświadczenie w firmach. Kapujesz?
I kierując się wyborem, w żadnym wypadku nie patrzę na oceny ze studiów (często, ponieważ poziom jest niski, jest dokładnie odwrotnie). Ludzie bez wyróżnień poświęcają czas na pracę i to jest ich plus, a nie laurki.
Nie chcę napisać, że tak jest zawsze, tylko, że różnie z tym bywa - i to jest zastanawiające.
Ciekawe, gdzie to obserwujesz, gdyż dla porównania państw, gdzie nie ma powszechnego szkolnictwa nie jest zbyt wiele. Może w Ghanie lub Papui-Nowej Gwinei?? Jak tak, to przekonałeś mnie, potęga nauki papuaskiej przyćmiewa naukę z USA i Europy, chłe, chłe, chłe :-)
Rozumiem, że winę za sytuacjach tego typu krajów ponosi jednie brak dostępu do powszechnej edukacji? Uzasadnij to, proszę! (proszę o linki, mogą być pisane przez autorytety z publicznych szkół)
I w tym tkwi problem, tylko i wyłącznie? Przypominam, w USA szkolnictwo wyższe jest płatne. Dlaczego studenci pchają się do Stanów a nie odwrotnie? Przecież szkolnictwo wyższe w Polsce jest w większości przypadków, jak wy to nazywacie, darmowe? Czyżby było na niższym poziomie? (przypominam, piszę o uczelniach!) Nie rozmawiamy o sensie edukacji, rozmawiamy o skuteczności szkół publicznych które nie mają nic do stracenia - mają kasę czy się stoi, czy się leży.
Proszę o uzasadnienie, że moi rodzice (gdyby mieli pieniądze w chwili obecnej grabione im przez państwo) nie wykształcili by mnie lepiej niż szkoły publiczne?
Proszę o uzasadnienie dlaczego wtedy (jak ludzie mieli by wybór) poziom byłby niższy niż teraz?
Przeceniasz podstawówkę stryju, przez to że jest obowiązek nauki, pcha się tam dzieci na rożnym poziomie, produkuje się wtórnych analfabetów, zamiast przysposabiać ich od razu do czegoś pożytecznego. I tak (jeżeli mają szczęście) później nie zajmują się krzyżówkami, tylko układaniem kafelek, lub parkietów (i słusznie).
Stryju, 80% ludzi nie potrafi przeczytać rozkładu jazdy, a PRZECIEŻ W POLSCE jest powszechna edukacja. Toż to straszne marnotrawstwo. dlaczego mam za nie płacić? Jak to wytłumaczysz?
2 Grudnia 2007 o 13:30
do powyższego
80% ludzi nie potrafi przeczytać rozkładu jazdy, którzy ukończyli tylko podstawówkę,
przepraszam, za tę nieścisłość.
2 Grudnia 2007 o 14:21
Ależ ten Stryj Świekry to marksista! No po prostu diabelski pomiot!!
2 Grudnia 2007 o 16:31
Stryj Świekry:
30 Listopada 2007 o 21:03
Mikkowych bzdurnostek ciąg dalszy:(…)
(…)
Ale się mikkolubstwo rozpisało!
Szkoda tylko, że ilość nie przeszła w jakość.(…)
===========================================
Kazde forum.. - kazda grupowa dyskusja MUSI miec swoich maniakow ogarnietych przynajamniej JEDNA obsesją i swoich wesolkow..
- Wystarczy poczytac p.”Wladyslawe” by zorientowac sie iz jest to swoiste “déjà vu” - zas ten lewacki obszczekiwacz - “Stryj Świekry”, to jakas embrionalna forma tego, co sie dzialo w NCzasie przed zamknieciem mozliwosci pisania swoich komentarzy i rozgonieniem stalych(i starych) bywalcow “na cztery wiatry” i “cztery swiata strony”..
Po reaktywowaniu tej formy “forum” wytworzyla sie natychmiast nisza - “starzy” juz sie “zakotwiczyli” u p.St.Michalkiewicza i wegetują tam na tym pseudoforum..
- Natomiast tutaj.. oczywistym bylo iz nisza szybko zostanie(choc w czesci) wypelniona - a wowczas i lokalny folklor tez musi sie pojawic.. - Stąd tez wcale nie dziwi, iz pelne pole do hasania i swobodnego ujadania znecac bedzie lewackich ujadaczy..
Starsi ludzie doskonale wiedzą iz kundle wtedy pracowicie ujadają, kiedy mają odzew - czy to ze strony innych kundli, czy tez ze strony pozostalych psow..
- Nie inaczej jest i z tym “ujadaczem”..
- Funkcją kundla jest ujadanie i obszczekiwanie - i on to robi!! - To jego prawo i natura!! - Tyle ze.. - tym zajadlej ujada, czem wiecej mu glosow odpowiada i wlącza sie do choru..
- Dopoki go bedziecie “napedzac”.. dopoty bedzie ujadal i wcielal sie w “pierwszoplanową postac”.. - nie bedzie mial odzewu.. zrezygnuje i pojdzie szukac miejsca gdzie mu bedzie chor odszczekiwal..
Narazie czuje sie tu swietnie, bo wszyscy “karmia trolla”..
2 Grudnia 2007 o 19:08
Bardzo mi przykro, że na forum Najwyższego Czasu komentatorzy zachowują się podobnie do moderatorów Wirtualnej Polski - z tą różnicą, że ci ostatni nie przepuszczają rzeczowych wypowiedzi, a ci pierwsi udają się ich nie zauważać, choćby i miały większą objętość niż sam artykuł. Za to ekstremalne teksty podchwytują w lot…
Jestem czytelnikiem Najwyższego Czasu od wielu lat - jednakże bliżej mi do poglądów p. Michalkiewicza niż właśnie bardziej odlotowego p. Mikke.
Dopiero teraz postanowiłem zacząć tu coś pisać, gdyż uważałem poprzednią wersję strony nczas.com za nieczytelną, jeśli chodzi o komentarze.
No i ze Świekrym nie mam nic wspólnego - co mogłoby zostać potwierdzone przez osoby mające dostęp do danych o mojej lokalizacji (webadmin etc.).
2 Grudnia 2007 o 19:30
Cóż - jeśli zamierzacie zamykać się na wszelkie argumenty i posiadać poglądy w 100% podobne z poglądami JKM, nie dziwcie się, że spotka was krytyka. ZAWSZE trzeba być gotowym na konieczność obrony swoich myśli i lepiej wtedy mieć pod ręką coś lepszego niż argument ‘ty idioto!’.
Tak czy siak, dyskusja spadła do niemalże zerowego poziomu. No ale cóż, widać i większość użytkowników i Stryj nie potrafią okazać żadnego szacunku przeciwnikowi w dyskusji. Zapaleńcy kontra nowobogacki…
2 Grudnia 2007 o 20:10
Ruff:
“ZAWSZE trzeba być gotowym na konieczność obrony swoich myśli i lepiej wtedy mieć pod ręką coś lepszego niż argument ‘ty idioto!’.”
Ale co biedne mikkoluby poradzą, że tylko takie “argumenty” im zostają?
“Tak czy siak, dyskusja spadła do niemalże zerowego poziomu.”
Uroki wdawania sie w dyskurs z mikkolubami…
“No ale cóż, widać i większość użytkowników i Stryj nie potrafią okazać żadnego szacunku przeciwnikowi w dyskusji.”
O przepraszam, ja używam słów “idiota” czy “kretyn” tylko i wyłącznie wobec tych mikkolubów (reikorp), którzy mnie tak nazwali jako pierwsi. A co, mam dać się chamom bezkarnie obrażać?
“Zapaleńcy kontra nowobogacki…”
Najbardziej boli mnie to, że rzeczywiście możesz mnie nazwać nowobogackim. Mój Ojciec i moja Matka rzeczywiście byli biedni, mimo posiadania znacznych majątków przez mych dawniejszych praszczurów.
Lecz moi Rodzice nie zgodzili się na kolaborowanie z komunistami, mimo nacisków i nęcenia przywilejami nigdy nie zapisali się do komunistycznej partii, przez co skazali się dobrowolnie na bycie w PRL obywatelami drugiej kategorii.
W tym czasie Janusz Mikke przez 20 lat kolaborował z komunistami w komunistycznej partii, bedąc jednym z puzzli aparatu niewolenia moich rodziców i mojej Ojczyzny.
Jak czytam jazgot jego zwolenników, że to ja, a nie Mikke jestem “czerwoną swołoczą”, to mam ochotę kazać po feudalnemu to chamstwo wybatożyć jak to moi przodkowie mieli w zwyczaju, mimo, że jestem Demokratą.
2 Grudnia 2007 o 22:32
Ba, może oceniam nazbyt pochopnie. Po prostu nie przepadam za brakiem szacunku w dyskusji i uważam, że do pewnego poziomu nie powinno się schodzić. Tak czy siak, fanatyzm to plaga naszych czasów!
2 Grudnia 2007 o 22:32
stryju - chrzanisz takie glupoty ze gacie pekaja: ja nie skonczylem sredniej szkoly a pracuje dla duzych miesiecznikow jako fotograf…tak! fotografuje aktorow i roznych politykierow, a wiesz jak sie to stalo? to moja pasja - sam do wszystkiego doszedlem i zaden profesorek mi niczego nie wbijal na sile do glowy - postanowilem sobie kiedys za mlodu - ze nigy nie podporzadkuje sie szkole ze nikt mi nie bedzie mowil co mam w zyciu robic - ide wlasna sciezka! to samo zrobie z podatkami - zaplace ich jak najmniej!
2 Grudnia 2007 o 22:53
@amon (nie, nie jestem drugim kontem stryja, proszę nie rzucać tego typu śmiesznych podejrzeń)
Nie chodzi o to, aby wbijali Ci coś do głowy profesorkowie. Czy nauczyłeś się czytać, liczyć, poznałeś podstawowy zasób słownictwa i pewne obycie z kulturą - które na pewno przydają Ci się w pracy zawodowej (np, do portfolio) w domu? Z rodzicami?
Jest 95% szans na to, że nie - nauczono Cię tego w podstawówce i liceum. Twój wybór - nie musiałeś iść na studia. Miałeś pasję i dobrze na tym wyszedłeś - piękne! Czy to nie potwierdzenie tezy stryja?
Mało tego! Gdybyś miał talent matematyczny mógłbyś iść na studia i zrobić doktorat, profesurę, dokonać rewolucji w nauce. I właśnie o to chodzi - obowiązek kształcenia DO PEWNEGO POZIOMU jest po prostu potrzebny.
Choćby po to, żeby byle świniopas miał możliwość zrozumienia co jest na ZNAKU DROGOWYM. Które - nota bene - też są nam do życia potrzebne.
Pozdrawiam.
2 Grudnia 2007 o 22:54
P.S. Errata, może nie liceum, ale tak czy siak podstawówka pewne podstawy dać Ci musiała. Vide fakt, że możesz pisać na tym forum.
2 Grudnia 2007 o 23:06
niestety … siedzialem w 7 klasie - mialem jeden zeszyt do wszystkiego - nauczyciele wzywali rodzicow raz w miesiacu - niczego dobrego nie nauczylem sie w szkole - nauczylem sie jednego - wyskakiwac z lekcji przez okno.
2 Grudnia 2007 o 23:07
pisac i czytac nauczyli mnie moi rodzice - serio.
2 Grudnia 2007 o 23:45
Ok, jeśli tak, to się chwali. Ale wielu innych osób rodzice by nie nauczyli. Np mnie. Czytać nauczyłem się praktycznie sam, przez pytanie i dociekliwość, ale na pisanie co niektórym zabrakło cierpliwości… Więc dla mnie możliwość uczenia się w publicznej szkole, zwłaszcza przy minimalnych dochodach rodziców była znacznym profitem. Zwłaszcza teraz, gdy odbijam to sobie na studiach.
3 Grudnia 2007 o 01:20
O, przepraszam! Stryju Świekry, nazwałem Cię idiotą i kretynem tylko dlatego, że wykazujesz cechy posiadania tych chorób. Chamem jesteś Ty, co udowodniłeś odruchowym obrażaniem wszystkich, którzy z JKM zgadzają się częściej niż nigdy.
3 Grudnia 2007 o 01:44
Słuchajcie no Stryju!
Na wstępie napiszę, że owszem, jestem “mikkolubem” - zaraz napiszę dlaczego. Czytając najróżniejsze jego publikacje zobaczyłem, że na wiele tematów można spojrzeć z zupełnie innej strony, na przekór różnistym “soc - aksjomatom”, które od dzieciństwa koduje się w naszych głowach za pomocą sterowanej “powszechnej” edukacji.
To tyle tytułem wstępu.
A teraz do sedna.
Ja się Stryju zgadzam z Tobą, że fajnie jest jak wszyscy (no prawie) potrafią pisać, czytać, liczyć itd. Istotą sprawy jest jednak PRZYMUS, który pragniesz KAŻDEMU początkującemu człowiekowi fundować. Decyzję czego dziecko ma się uczyć i czy wogóle ma się uczyć sugerujesz pozostawić przydupasowi na ministerialnym stołku zamiast rodzicom. Chciałbym, żebyś mi objaśnił na jakiej podstawie ja mam się na to godzić.
Konia z rzędem, drogi Stryju dla Ciebie, jeśli znajdziesz mi rodzica, który
niechciałby (qrde, razem to się pisze, czy osobno???), aby jego dziecko było wykształcone. Zatem w państwie bez szkół “powszechnych”, każdy z tych rodziców pośle swoją pociechę do szkoły płatnej - to chyba jasne.
TERAZ UWAGA!!! Zgadzam się, Stryju, że w obecnej chwili prywatna edukacja jest w moim kochanym kraju niemożliwa. Słusznym jest twierdzenie, że dzieci z biednych rodzin nie miałyby żadnej szansy na zdobycie jakiegokolwiek wykształcenia. Wyobraź sobie jednak kraj, w którym NIE MA biednych rodzin - państwo nie zabiera rodzicowi uczciwie zarobionych pieniążków na przymusową szkołę, przymusowe ubezpieczenia, przymusowe etc. Zgodnie z tym co wcześniej napisałem, każdy kochający rodzic będzie chciał jak najlepiej wykształcić swoje dziecko i włoży w to tyle pieniędzy ile uzna za stosowne.
Zakładając nawet, że w tym naszym hipotetycznym bogatym państwie będzie 1% ludzi biednych, to czy warto przez te 1% zabierać możliwość decydowania pozostałym 99%? Czy nie warto się zastanowić nad rozwiązaniem obejmującym tylko te 1%?
Zupełnie inna sprawą (co nie znaczy, że nie istotną!!) jest wykorzystywanie “powszechnej edukacji” do siania młodym ludziom w głowach najróżniejszych bredni, jakie tylko do głowy przyjdą ministrowi edukacji (a może raczej jego mocodawcom).
Nie dyskutujmy, Stryju nad szczegółami technicznymi, jak wygląda nauka w USA, jak w Japonii, a jak w Burkina Faso. Skupmy się może na ideologicznych podstawach przymusu, wolności wyboru, i granicach władzy i odpowiedzialności rodzica za dziecko.
Liczę na rychłą odpowiedź i pozdrawiam!
3 Grudnia 2007 o 03:12
Stryj Świekry:
“(…)Gdy nie było powszechnej obowiązkowej oświaty, rozwój nauki odbywał się przez tysiąclecia w tempie ślimaka. Eksplozja odkryć naukowych nastąpiła dopiero po wprowadzeniu powszechnej oświaty(…)”
“(…)Zawsze tak było. Jak kiedyś ktoś wynalazł nowy rodzaj pługa, mógł liczyć na zwrot z inwestycji. A jednak nowe wynalazki szły opornie - bo nie było powszechnych szkół i przez to było mało potencjalnych wynalazców(…)”
“(…)W ciągu ostatnich stu lat (czyli mniej więcej od kiedy wprowadzono obowiązkowe szkolnictwo) dokonano więcej odkryć naukowych, niż przez całą poprzednią historie ludzkości, a ci takie farmazony piszą (…)”
Otóż niekoniecznie tak jest. Niekoniecznie wysyp odkryć naukowych musi być związany z powszchną edukacją. Jak zapewne sam wiesz, nie ma na ten temat żadnych prac. Według Ciebie wysyp odkryć to wynik powszechnej edukacji, ja powiem, że jest to samonakręcająca się spirala. Dlaczego?? Może mały przykład…
Kiedyś Jeden ktoś wymyślił młotek i dłuto, żeby rzeźbić w kamieniu. Potem Drugi ktoś wymyślij pismo. Trzeci ktoś zebrał do kupy te dwa wynalazki, i dzięki temu czytamy egipskie hieroglify. Potem Czwarty ktoś wymyślił tusz/atrament. A Piąty ktoś wymyślił papier, żeby wygodniej się pisało. Szósty ktoś zebrał znowu wszystkie wynalazki (dłuto, pismo, tusz, papier) do kupy i stworzył maszynę drukarską.
Było mało wynalazków. Nie było powszechnej edukacji. Ale dwa (dłuto i pismo) wynalazki stały się podwaliną pod trzeci. A potem już trzy wynalazki (dłuto, pismo, papier) stały się podwaliną czwartego. Z biegiem czasu tych wynalazków przybywało. Przybywało więc możliwości wzajemnych kombinacji i relacji między wynalazkami.
Gdyby ktoś kiedyś nie odkrył obróbki rud metali, a ktoś inny nie odkrył nadawania im postaci kabla, a ktoś jeszcze inny nie odkrył impulsów elektrycznych, a jeszcze inny nie odkryłby głośników, niejaki Bell nie odkryłby telefonu.
To nie powszechność edukacji na to wpływała, ale ilość odkryć.
Gdyby ktoś nie odkrył obróbki rud metali, a ktoś inny nie odkrył nadawania im postaci kabla, a ktoś jeszcze inny nie odkrył prądu elektrycznego, a jeszcze ktoś inny nie odkrył szkła, Edison nie odkryłby żarówki.
I znowu, to nie powszechność edukacji wpłynęła na odkrycie żarówki, a kombinacje wynalazków.
Z każdym dziesięcioleciem przybywało odkryć i wynalazków, stworzynych dzięki odkryciom zeszłych dziesięcioleci, i wpływających na odkrycia i wynalazki przyszłych dziesięcioleci. I tak nakręcała się spirala okryć i wynalazków.
“(…)Każdy średnio inteligentny człowiek wie, że wynalazki nie robią się same. Im więcej ludzi zdobędzie podstawy wiedzy, tym więcej przyszłych potencjalnych uczonych będzie mogło robić wynalazki. Nie nauczysz kogoś liczyć - nie zostanie wybitnym ekonomistą. Nie nauczysz fizyki - nie skonstruuje rakiety. Nie nauczysz czytać - wynajdzie co najwyżej maczugę(…)”
Niejaki Albert Einstein mawiał: “Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i to robi”. Niestety najczęściej w obecnych szkołach uczy się właśnie, że coś jest niemożliwe…
“(…)A słyszał mikkolub o czyms takim jak selekcja? Jak nie rozumie w przypadku nauki, to dam ci prostszy przykład, w sporcie.
Nie masz możliwości zawczasu stwierdzić, który chłopczyk wyrośnie na wspaniałego piłkarza, a który nie. Szkółki piłkarskie mogą wybrać tylko jedenastu sześciolatków i szkolić ich na mistrzów - ale żadna tak nie robi, bo ten, który dobrze zapowiada się jako kilkulatek, jako dorosły piłkarz może być patałachem. Im więcej małolatów będzie ganiać za piłką (większość nie wykorzysta pźniej tych umiejętności), tym większe szanse na wyselekcjonowanie niewielu późniejszych prawdziwych mistrzów.
Najwięcej chłopaczków biega za piłką w Brazylii - i kto ma najwięcej mistrzów świata, hę?(…)”
Ciekawy przykład :) Tyle tylko, że nie ma powszechnych szkółek piłkarskich. Nawet w przywołanej przez Ciebie Brazylii TO RODZICE DOBROWOLNIE PROWADZĄ DZIECI do szkółek piłkarskich. Prowadzą, bo jest to (praktycznie) jedyna możliwość wybicia się w Brazylii… nie ma przymusu grania w piłkę. Czy w edukacji nie mogłoby być tak samo??
“(…)Dokładnie to samo w przypadku szkoły. Im więcej dzieci się uczy (większość bezefektywnie) tym więcej późniejszych wybitnych naukowców. W USA obowiązkowa nauka trwa bardzo długo (w zależności od stanu od 16 do 18 roku życia), to i wybitnych naukowców maja później najwięcej.(…)”
Tu niestety zależność nie jest taka prosta. Amerykanie mają najwięcej wybitnych naukowców, bo mają najlepszy system współpracy uczelni z biznesem. A poprzez fakt, że studia kosztują majątek, amerykańskie uczelnie uczą studentów na sprzęcie, jakiego w Polsce nie mają nalepsze szpitale. A wszystko to prowadzi do sytuacji, że naukowcy uciekają do uczelni amerykańskich, bo tam mają największe możliwości… W Polsce niestety większość uczelni wyższych ma w głębokim poważaniu rynek i nawet nie chce słyszeć o konsultowaniu programów nauczania z firmami…
“(…)“Z moich obserwacji wynika, że to socjalizm z tzw. darmową edukacją ten postęp hamuje (oczywiście także inne sprawy - np. źle skonstruowane prawa patentowe).”
Ciekawe, gdzie to obserwujesz, gdyż dla porównania państw, gdzie nie ma powszechnego szkolnictwa nie jest zbyt wiele. Może w Ghanie lub Papui-Nowej Gwinei?? Jak tak, to przekonałeś mnie, potęga nauki papuaskiej przyćmiewa naukę z USA i Europy(…)”
Podobny argument padał w przypadku prostego podatku liniowego. Gdzie macie przykład, że to działa? Żaden kraj go nie wprowadził, więc skąd można wiedzieć, że to wogóle działa? Wprowadziła go Rosja. O raptem jeden kraj go wprowadził, a wy już snujecie tezy, że jest on (podatek linowy) taki dobry… Wprowadziła go Estonia. Pchii, Estonia, przecież to mały kraik, województwo prawie, jak można na tym wnioski czerpać…
“(…)Domowe nauczanie to mało znaczący margines. Wykształceni ludzie, którzy mają dość wiedzy, by uczyć swoje dzieci z reguły są zapracowani i nie mają na to czasu, a ci którzy maja czas sa najczęściej bezrobotnymi niewykształconymi przygłupami(…)”
Ale chyba nikt nie mówi o likwidacji szkół? A jeżeli nie chcemy ich całkowitej likwidacji, to przecież rodzice mogą oddać swoje dziecko do szkoły (tak jak np. brazylijscy rodzice oddają dzieci do szkółek piłkarskich). Ci wykształceni i zapracowani do najlepszej na jaką ich stać, ci biedni i niewykształceni do przykościelnej szkoły dla ubogich, albo szkoły fundowanej przez fundację/stowarzyszenie. A, nie ma takich szkół?? Nie ma, bo przegrywają konkurencję z “darmowymi” obowiązkowymi szkołami…
Teraz pytanie, czy szkołom/nauczycielom zależy na wyedukowaniu dzieci?? Odpowiedź brzmi nie. Bo ortografię można umieć, albo nie. Bo tabliczkę mnożenia można umieć albo nie. Czyli mamy system binarny — umie - 1, nie umie - 0. A w szkołach mamy oceny 1-6. Nie umie - 1. A 2?? Czy 3- z dyktanda świadczy, że uczeń umie ortografię, czy też, że jej nie umie?? Mój Ojciec (po zawodówce) twierdził, że nie i w podstawówce musiałem w domu co niedziela pisać dyktanda. Nauczycielowi (po studiach) to wisiało i robił 3 dyktanda w semestrze.
“(…)Do szkoły płatnej nie dostaną się zdolni i biedni. Przegrasz z krajami, gdzie kształcą tez biednych zdolnych z podatków(…)”
W tym momencie na pomoc biednym zdolnym ruszą organizacje społeczne. Zauważ, że ŻADEN kraj bogatszy od Polski nie ma przesiewowych badań słuchu noworodków, które obejmują zasięgiem całą rodzącą się populację. A Polska ma. Ma, bo “dała” ją Owsiakowa WOŚP. I dlatego uważam, że gdyby edukacja była płatna i nieobowiązkowa, znalazłoby się trochę takich “edukacyjnych Owsiaków”, którzy zaoferowaliby edukację biednym zdolnym ludziom. A ludzie, którym oddanoby zabierane pieniądze (w VAT-ach, akcyzach, podatkach, parapodatkach, opłatach, itp.) chętniej wykładaliby pieniądze na takie organizacje.
“(…)No i co z tego? Jeszcze raz powtórzę - powszechna oświata nie służy temu, by każdy był Einsteinem, lecz temu, by każdy potencjalny Einstein dostał swoją szansę. A czy szansę wykorzysta - jego broszka.(…)”
W teorii tak to właśnie wygląda. W praktyce masz sytuację, gdzie w większości wiejskich i części miejskich podstawówek poziom nauki jest niski, a nauczyciele odrabiają tam pańszczyznę. Absolweci tych szkół kończą edukację na podstawówkach, zawodówkach, czasem na szkołach średnich w zdecydowanej większości o poziomie podobnym do podstawówek.
Mamy wiele zawodowych szkół średnich (licea zawodowe), które (teoretycznie) dają zawód, ale (praktycznie) uniemożliwiają studia. Przykład?? Liceum handlowe. Masz zawód technik handlowiec. Ale na egzaminie na SGH jest matematyka. A uczeń 4 klasy liceum handlowego ma 2 godziny tygodniowo matematyki, a taki uczeń 4 klasy liceum ogólnokształcacego profil matematyczno-fizyczny mają ich 6. Jak myślisz, kto ma większe szanse na studia na SGH??
Emigrant:
“(…)Czy polski rolnik nie potrafiąc czytać, byłby w stanie w dzisiejszych czasach prowadzić dobrze funkcjonujące gospodarstwo? Wątpię.
…i w tym właśnie rzecz.
W wysokorozwiniętej części dzisiejszego świata edukacja powszechna jest konieczna.(…)”
…otóż nie do końca jest to prawda. Ojciec rolnik, niepotrafiący czytać, widząc swoją niewiedzę (np. przekroczył dopuszczalną ilość nawozów przez co nic nie urosło) wysłałby syna do szkoły. Podobnie jest teraz. Inteligentni rodzice po zawodówkach i szkołach średnich (pomni własnych doświadczeń) naciskają swoje dzieci, aby szły na studia. I tak samo byłoby, gdyby edukacja nie była powszechna — rodzice naciskaliby aby dziecko poszło do szkoły…
“(…)Jeśli zaś chodzi o prywatną edukację, to niestety nie mogę się zgodzić z twierdzeniami, iż jest lepsza niż państwowa - gdyby dokonać kontroli na polskich uczelniach prywatnych, tj. sprawdzić kartki z odpowiedziami studentów na pytania egzaminatorów, okazałoby się, że większość tych osób nie zdałaby identycznego egzaminu na uczelni państwowej.
Dlaczego tak się dzieje?
…bo prywatnej szkole zależy na pieniądzach studentów, więc chce przyciągnąć ich jak najwięcej, a potem pozwolić im przechodzić z roku na rok, żeby dalej płacili.(…)”
…amerykańskim uczelniom też zależy na pieniądzach, a mimo to studia na Harwardzie kosztują majątek, studiować chce tam każdy,nie każdy kto zaczął, skończy te studia…
Dlaczego w Polsce jest inaczej? Bo wykładowcy nie szanują siebie i swoich tytułów. I na studiach państwowych trzymają poziom, a na studiach prywatnych go olewają. Pieniądze przyćmiewają im umysł, i nie potrafią powiedzieć właścicielom prywatnych uczelni “chce pan, żeby tu wykładał?? Więc o poziomie zajęć, to ja decyduję, a nie pan”…
“(…)Państwowe uczelnie wyższe w niektórych polskich miastach mają teraz problem z zapełnieniem miejsc, gdyż student woli zapłacić prywatnej i mieć pewność, że bez większego wysiłku otrzyma dyplom. To - zgodnie z prawami rynku - wymusi obniżenie wymagań odnośnie wstępu i poziomu na uczelniach państwowych, nieprawdaż?(…)”
…nieprawdaż… dlaczego więc najlepsze amerykańskie uczelnie są płatne, a ich poziom wysoki?? Dlaczego w swoich wypowiedziach nie zastanowiłeś się, czy przypadkiem te państwowe uczelnie nie mają chętnych właśnie z racji oferowanego przez siebie poziomu??
“(…)Niestety okazuje się, że z teorią o wyższości prywatnej edukacji, jest jak z teorią Balcerowicza, która przekładała się mniej-więcej tak: “dajmy zarobić bogatym, to oni dadzą zarobić biednym”. Tylko ile by trzeba było czekać, żeby ci szmuglerzy i nomenklaturowcy dali porządnie zarobić(…)”
…a wiesz co robią ci bogaci ze swoimi pieniędzmi?? Nie, w przeciwieństwie do Sknerusa McKwacza (taki kaczor z bajki Disneya) nie próbują pływać w pieniądzach, które zarobią. Z natury je wydają — kupują nowy samochód, który pali 15 i więcej l/km. Ktoś musi zrobić każdą część do tego samochodu, któs też musi zalać mu paliwo (bo on przecież nie będzie brudził sobie rąk), któś musi te paliwo dowieść na stację, ktoś musi je wcześniej przerobić… budują nową willę. Ktoś musi ją zbudować… ktoś musi wytworzyć te dodatkowe materiały (których robić by nie trzeba było, gdyby ten ktoś się nie wzbogacił). Ktoś musi te materiały przewieźć… to tyle, jeśli idzie o negatywne pojęcie “najpierw porządnie zarobić”…
3 Grudnia 2007 o 17:13
@xlrp
Piękne argumenty. Popieram w 100% tylko, wydaje mi się, że Edison to wynalazł żarówkę a nie odkrył.
3 Grudnia 2007 o 17:26
amon:
“stryju - chrzanisz takie glupoty ze gacie pekaja: ja nie skonczylem sredniej szkoly a pracuje dla duzych miesiecznikow jako fotograf”
Cieć od pstrykania, też mi fucha, chłe, chłe, chłe:-)
Zaimponujesz mi, gdy udowodnisz, że mimo nie ukończenia średniej szkoły jesteś redaktorem naczelnym dużego miesięcznika.
==========================
@Mitch:
“Istotą sprawy jest jednak PRZYMUS, który pragniesz KAŻDEMU początkującemu człowiekowi fundować”
Ja chcę? A gdzie to przeczytałeś? Ja jedynie zauważam fakt - te społeczeństwa, które wprowadziły przymus edukacji wygrywają cywilizacyjnie z tymi społeczeństwami, w których tego przymusu nie ma. Jak jesteś innego zdania - proszę o przykłady.
Ja pokazuję rozwiązania bardziej efektywne.
“Skupmy się może na ideologicznych podstawach”
O ideologii to rozmawiaj sobie z marksistami, mikkistami czy innymi porypami z Unii Polityki Nierealnej. Ja jestem pragmatykiem i wybieram rozwiązania najbardziej efektywne.
3 Grudnia 2007 o 17:49
Stryj Świekry:
“Ja chcę? A gdzie to przeczytałeś? Ja jedynie zauważam fakt - te społeczeństwa, które wprowadziły przymus edukacji wygrywają cywilizacyjnie z tymi społeczeństwami, w których tego przymusu nie ma. Jak jesteś innego zdania - proszę o przykłady.
Ja pokazuję rozwiązania bardziej efektywne.
Z większości Twoich wpisów nasuwa się jedynie wniosek, że edukacja przymusowa jest lepsza niż BRAK EDUKACJI WOGÓLE!! I to jest 100% racji!! Ale poprzednim moim wpisie chyba przedstawiłem nieco lepsze rozwiązanie??
“O ideologii to rozmawiaj sobie z marksistami, mikkistami czy innymi porypami z Unii Polityki Nierealnej. Ja jestem pragmatykiem i wybieram rozwiązania najbardziej efektywne”
Rozwiązania, które na forum przedstawiasz nie są NAJBARDZIEJ efektywne.
Pokaż mi które zapisy programowe UPR są nierealne.
3 Grudnia 2007 o 18:39
“Ale poprzednim moim wpisie chyba przedstawiłem nieco lepsze rozwiązanie??”
Piszesz o tej utopii, w której nie ma biednych rodzin i 99% rodziców jest mądrych i kocha swoje dzieci?
Zejdź na Ziemię.
“Rozwiązania, które na forum przedstawiasz nie są NAJBARDZIEJ efektywne.”
Są najbardziej efektywne ze wszystkich dotychczas stosowanych. Jak jesteś innego zdania - proszę o jakiś działający przykład. Bo mój przykład - to USA z najwiekszą ilością zdobytych nagród Nobla przez obywateli tego kraju i bardzo długo trwającą edukacją obowiązkową (od 16 do 18 roku zycia).
“Pokaż mi które zapisy programowe UPR są nierealne.”
Za długo by pisać. Pokaż te realne, lista będzie znacznie krótsza :-)
3 Grudnia 2007 o 19:00
Oj Stryjek, ciężka rozmowa z Tobą….
“Piszesz o tej utopii, w której nie ma biednych rodzin i 99% rodziców jest mądrych i kocha swoje dzieci?
Zejdź na Ziemię.”
Jaka to jest utopia?? To jest sytuacja normalna! Jak ktoś nie kocha swojego dziecka to znaczy jest nienormalny i basta. Jak sie komuś nie chce robić to będzie biedny i to też jest sytuacja normalna. Natomiast ustawianie systemu “pod” ludzi nienormalnych jest samo w sobie nienormalne i sprawia, że nawet ludzie normalni stają się nienormalni. Troche pogmatwałem, ale zawsze można przeczytać dwa razy.
“Są najbardziej efektywne ze wszystkich dotychczas stosowanych. Jak jesteś innego zdania - proszę o jakiś działający przykład”
Dotychczas stosowane były jedynie dwa rozwiązania: edukacja przymusowa i BRAK EDUKACJI. Dwa kiepskawe rozwiązania.
“Za długo by pisać. Pokaż te realne, lista będzie znacznie krótsza :-)”
O przepraszam, to Ty zacząłeś ten wątek. Wskaż chociaż jedno.
3 Grudnia 2007 o 19:46
Taa, kocha swoje dziecko… Jasne. Menel spod budki z piwem też kocha swoje dziecko, ale nie pośle go do szkoły, bo jak będzie od dziecka zarabiać to będzie mógł sobie kupić więcej piwa. A to, że dziecko jest zdolne? Menel nawet tego nie zauważy…
Niestety, ale spora część ludności naszego nie tak pięknego kraju to odpowiedniki Menela spod budki. Nie twierdzę, że szkoła jest remedium - znam osobę, która konsekwentnie posłała swoje córki, przymusem, na biologię i ekonomię - podczas, gdy posiadają genialne zdolności językowe (każda nauczyła się dwóch języków tylko dzięki własnej pracy…). Ale to chyba tym bardziej potwierdza moją tezę, że “miłość” rodziców czasami bywa zgubna.
3 Grudnia 2007 o 19:47
P.S. Zapomniałbym dodać, oprócz talentu do języków posiadają też absolutny brak talentu do biologii i matematyki…
3 Grudnia 2007 o 19:57
Panie Ruff,
oczywiście masz rację o tych menelach, znam ten temat bardzo dogłębnie (ze wsi pochodzę:). Ale dlaczego przez 1 czy nawet 3% meneli, wszyscy musimy tkwić w patologicznym systemie edukacji państowej??
Osobna sprawa, dlaczego menel jest menelem. Moim zdaniem dlatego, że menel wie, że dostanie zasiłeczek, pomoc, a jego dzieci za darmoszkę pójdą do szkółki.
I tak się płodzą na potęgę………. ehh…..
3 Grudnia 2007 o 20:25
O menelstwie (którego jest więcej, niz podajesz, aż 3 miliony Polaków są nałogowymi alkoholikami) napisał juz Ruff.
Czas na inne twoje mądrości:
“Dotychczas stosowane były jedynie dwa rozwiązania: edukacja przymusowa i BRAK EDUKACJI. Dwa kiepskawe rozwiązania.”
Zaraz, zaraz - twierdzisz, że w czasach Oświecenia czy nawet w średniowieczu nie było żadnych szkół? Były, nie było BRAKU edukacji, tylko edukacja nie była przymusowa.
Posługuj sie prawdziwymi argumentami, uprowsko-mikkowe kłamstwo ma krótkie nogi.
“O przepraszam, to Ty zacząłeś ten wątek.”
O przepraszam, jednak Ty zacząłeś, sprawdź, zatem to Ty wskaż jedno realne założenie UPR w steku ich bełkotu.
3 Grudnia 2007 o 20:34
pisałem apele do admina aby zbanował tego nade mną ale nie chciał tego zrobić, widocznie takich “dyskutantów” tu potrzebują…
3 Grudnia 2007 o 21:14
Dobra Stryjek, jedziemy.
Nie trzeba być specjalnie wybitnym człowiekiem, żeby zauważyć, że 3 mln menelstwa w Polsce to efekt socjalnej polityki wyrównywania szans itd.
Poza tym 3 mln ludzi to jest niecałe 8% całego kraju. Biorąc pod uwagę tylko ludzi dorosłych niech będzie to 20%. Ponawiam pytanie: dlaczego większość (niemenele) mają mieć aplikowane prawa skonstrułowane z myślą o menelach a nie o niemenelach?????????????????????
“Zaraz, zaraz - twierdzisz, że w czasach Oświecenia czy nawet w średniowieczu nie było żadnych szkół? Były, nie było BRAKU edukacji, tylko edukacja nie była przymusowa.
Posługuj sie prawdziwymi argumentami, uprowsko-mikkowe kłamstwo ma krótkie nogi.”
Nie twierdzę. Owszem były, ale 2 - 4 (nie chce mi się szukać) sztuki na cały kraj - edukacja była, nie było systemu edukacji. Czytaj kontekst, nie pojedyncze zdania.
Zaraz dopiszę resztę. Ide po piwko.
3 Grudnia 2007 o 21:29
Za sprawą Stryja dyskutuje się nie o kobietach (o czym był artykuł) ale o edukacji.
Tymczasem to kobieta zawsze wybierała i wybiera samca czego wyraźnie nie rozumie Pan Mikke. Jest nawet dość wulgarne powiedzenie “jak suka nie da to pies nie weźmie”. Samiec jedynie popisuje się swoją siłą, mądrością lub bogactem rywalizując z innymi samcami (mężczyznami) by być dopuszczonym do samicy.
Takie działania wymusza właśnie selekcja, którą tak propaguje JKM.
3 Grudnia 2007 o 21:43
Stryj Świekry:
“(…)Są najbardziej efektywne ze wszystkich dotychczas stosowanych.(…)”
Innych niestety nie można nawet spróbować (nawet gdyby były efektywniejsze), bo według Ciebie te aktualne są “najbardziej efektywne”… to tak jakby dyskutować, że likwidacja akcyzy spowoduje wzrost dochodów ludzi, firm i państwa, a kontrdyskutant ograniczał się do “argumentu” “wszędzie jest akcyza, więc musi być i u nas”…
“(…)Jak jesteś innego zdania - proszę o jakiś działający przykład. Bo mój przykład - to USA z najwiekszą ilością zdobytych nagród Nobla przez obywateli tego kraju(…)”
Tylko Obywateli urodzonych w tym kraju, czy również naturalizowanych?? Bo Amerykanie potrafią spijać śmietankę z dokonań innych…
“(…) i bardzo długo trwającą edukacją obowiązkową (od 16 do 18 roku zycia).(…)”
Czyli mniej wiecej tak jak w Polsce… zaraz, zaraz, a gdzie są te nagrody Nobla zdobyte przez Obywateli naszego kraju, gdzie obowiązek edukacyjny też nie jest znowu aż taki krótki??
“(…)O menelstwie (którego jest więcej, niz podajesz, aż 3 miliony Polaków są nałogowymi alkoholikami) napisał juz Ruff.(…)”
W wielkość tę wliczasz też Aleksandra I “Tańczącego” Kwaśniewskiego??
“(…)Zaraz, zaraz - twierdzisz, że w czasach Oświecenia czy nawet w średniowieczu nie było żadnych szkół? Były, nie było BRAKU edukacji, tylko edukacja nie była przymusowa.(…)”
No i?? Zapominasz tylko wspomnieć, że wtedy o dostępie do szkół decydowała przynależność do odpowiedniej warstwy społecznej.
I tak, rodziny królewskie i książece wysyłały swoje dzieci do najlepszych szkół w Europie. Szlachta i arystokracja wysyłała swoje dzieci do najlepszych szkół na jakie było je stać. Mieszczaństwo również. Jedynie dzieci chłopów nie miały możliwości nauki na uczelniach. Zapewne gdyby jakiekolwiek szkoły przyjmowały chłopskie dzieci, to i one (jakaś część, może większość?? tak na prawdę nie wiadomo) również uczęszczałyby do szkół. I wszystko to odbywało się POMIMO TEGO, ŻE EDUKACJA NIE BYŁA PRZYMUSOWA.
Ruff:
“(…)Taa, kocha swoje dziecko… Jasne. Menel spod budki z piwem też kocha swoje dziecko, ale nie pośle go do szkoły, bo jak będzie od dziecka zarabiać to będzie mógł sobie kupić więcej piwa. A to, że dziecko jest zdolne? Menel nawet tego nie zauważy…(…)”
…ciekawe… Czy wiesz, że nie wszyscy (jak ich nazywasz) “menele” zdają sobie sprawę o obowiązku edukacyjnym dotycząc