E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
100% prawicy! Wiosenne nowości w księgarni sklep-niezalezna.pl (tutaj)
Jak wiadomo, wszelkie prognozowanie ma sens co najwyżej operacyjny. Innymi słowy: pozwala zastanawiać się nad wariantami rozwoju zdarzeń i dokonywać przygotowań do pojawienia się tych wariantów – bez pewności, że one rzeczywiście zaistnieją.
Oczywiście to tylko jedna strona medalu. Z drugiej strony wiadomo, że zgodnie z zasadą entropii, nic nie jest wieczne i każdy, choćby z pozoru najstarszy porządek rzeczy ma swój koniec. Zwłaszcza jeśli dana struktura jest szczególnie skomplikowana, ma naturalną skłonność do rozpadu. Gdy więc jest u szczytu swojego sukcesu, malkontent może słusznie przewidywać, że teraz już ją czeka tylko szybszy lub wolniejszy rozpad. Mając w pamięci powyższe uwagi, zastanówmy się, co może nas czekać w dziedzinie politycznej i ekonomicznej w 2009 roku.
Kryzys? – będzie trwał!
Niewątpliwie dopiero nabiera rozpędu. I jego siła nie jest łatwa do rozpoznania. Porównując sytuację polską do amerykańskiej, trzeba przede wszystkim zauważyć, że przecena, zwłaszcza na rynku nieruchomości i paliw, dopiero się rozpoczęła. W nowym roku nożyce cen oczekiwanych przez kupujących z oczekiwanymi przez sprzedających muszą się zejść. Odpowiedź na to, na jakim to nastąpi poziomie, warta jest majątek. Przykładowo: w Łodzi, jeśli chodzi o mieszkania, ludzie chcą je kupować za 2-3 tys. złotych za metr kwadratowy, a sprzedawać za 4-5 tysięcy. Ponieważ żadna ze stron na razie nie porzuca swoich wyobrażeń cenowych, handel nieruchomościami praktycznie stanął. Jeśli założymy, że obie strony spotkają się w połowie, cena mieszkania wyniesie nieco ponad 3 tys. zł za metr kwadratowy. Oznacza to powrót do sytuacji sprzed pięciu lat, powiększonej o korektę inflacyjną. Na razie zwłaszcza pośrednicy w handlu nieruchomościami i deweloperzy nie chcą tego przyjąć do wiadomości, ale chyba rynek ich do tego zmusi.
[nice_info]Co ciekawe, ceny paliw oraz walut też wracają do poziomu sprzed pięciu lat. Te pierwsze są powiększone tylko o ekstrapodatek – pamiętajmy, że VAT od paliw jest wyliczany procentowo, ale akcyza już kwotowo, tak więc wraz ze spadkiem ceny paliw rośnie w nich procentowa zawartość podatku i do poziomu sprzed wejścia do Unii Europejskiej po prostu zejść się pewnie nie da.[/nice_info]
Kryzys spowoduje niewątpliwie spadek przychodów podatkowych – i to na niemal wszystkich możliwych poziomach. Gminy od września praktycznie nie mają przychodów ze sprzedaży nieruchomości, gdyż cały czas proponują ceny z okresu szczytu bańki spekulacyjnej i nikt po prostu nawet nie przychodzi na przetargi. Ostatnio krakowski magistrat postanowił obniżyć ceny wywoławcze o 20 proc., ale wydaje się, że jeśli naprawdę chce coś sprzedać, powinien obniżyć je co najmniej o połowę. Inne miasta, w tym stolica, w której też od dawna nic nie udało się sprzedać, wciąż czekają na cud, który nie nastąpi.
Spadną także wpływy z VAT-u oraz CIT-u, co jest prostą konsekwencją spowolnienia gospodarczego. W efekcie tegoroczny budżet zapewne się nie zamknie – trzeba będzie go ratować powiększeniem deficytu, a sygnały że tak się stanie, pojawią się prawdopodobnie już w pierwszych miesiącach roku.
Bezrobocie – wzrośnie
O ile spadek cen trzeba uznać w sumie za rzecz korzystną, o tyle będzie z nim związany wzrost bezrobocia, który już zbyt dobrą rzeczą nie jest – chociaż z punktu widzenia pracodawców jak najbardziej, bo prowadzi do wzrostu konkurencji na rynku pracy i spadku płac. Bezrobocie to oczywiście pojęcie socjalistyczne – stoi za nim prosty fakt, że na określone działanie spadnie popyt. I wcale nie chodzi tym razem tylko o zwykłych robotników. Już teraz bez pracy są na przykład są na przykład notariusze – bo nikt nie sprzedaje ani nie kupuje nieruchomości, a to przecież było podstawą ich dochodu.
[nice_alert]Ile miejsc pracy zniknie? „Rzeczpospolita” mówi nawet, że pół miliona. O tak precyzyjne prognozy ja się nie pokuszę, nie ma jednak wątpliwości, że ten spadek będzie odczuwalny. Być może odczuje go zwłaszcza rząd Tuska.[/nice_alert]
Opozycja nie odmówi sobie przecież przyjemności podszczuwania zwalnianych ludzi na rząd i zwalania na niego winy za rzeczy w dużym stopniu od nas niezależne. Trzeba tu zresztą docenić ironię losu, który dał Jarosławowi Kaczyńskiemu rządy w okresie prosperity, a Tuska wyznaczył na okres komplikacji z którymi zapewne obecny premier sobie nie poradzi.
Odbicie – nie zaistnieje
Jeśli sytuacja w Polsce będzie podobna do tego, co dzieje się w innych krajach – a chyba istnieje jakieś uzasadnienie dla rozumowania przez analogię – to w przyszłym roku nie ma co spodziewać się odbicia cen surowców i nieruchomości, a także giełdy. W USA dołek na rynku nieruchomości trwa już drugi rok i nie ma żadnych objawów poprawy koniunktury.
Jeśli więc ktoś wieszczy, że giełda np. „ruszy w drugim kwartale”, mówi to po prostu bez żadnych podstaw. Tak naprawdę nie jest możliwe określenie końca obecnego zahamowania rozwoju. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na fakt, że w Japonii po załamaniu cen na giełdach i na rynku nieruchomości rynki nie doszły do poprzedniego poziomu przez kilkanaście lat! Wydaje się więc, że w bieżącym roku „odbicia” nie będzie.
POPiS – początek końca
Wybory do Parlamentu Europejskiego mogą być początkiem końca POPiS-u. Wprawdzie kadencja Sejmu jeszcze nie przekroczyła półmetka, więc obecni posłowie, w trosce o apanaże, nie będą chcieli zbyt wcześnie wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, jednak powoli zaczną myśleć i o dalszej przyszłości. Tymczasem wiadomo już na pewno, że formuła PiS-u się wyczerpała i w przypadku pojawienia się nowego, nie skompromitowanego bloku na prawicy, bracia Kaczyńscy zostaną porzuceni. Już teraz mówi się, że grupa ponad 50 konserwatywnych posłów PiS-u myśli o stworzeniu oddzielnego klubu parlamentarnego. Na razie chcieliby, ale boją się, czekają na jakiś wystrzał z „Aurory”.
Być może takim wystrzałem będzie klęska PiS-u w wyborach do Parlamentu Europejskiego, chociaż tutaj na korzyść ugrupowania braci Kaczyńskich gra fakt, że ponowne referendum w Irlandii odbędzie się prawdopodobnie dopiero na jesieni i do tego czasu mogą oni udawać uniosceptyków, co może spolaryzować elektorat w korzystny dla nich sposób. Tak czy inaczej domek z kart o nazwie PiS czeka już tylko na podmuch wiatru.
[nice_alert]Niewątpliwie dużym osłabieniem dla partii braci Kaczyńskich jest utrata (zobaczymy, czy na dobre) wpływów w telewizji. Można sobie wyobrazić przecież, że zarząd prezesa Farfała będzie starał się „nadymać” medialnie inne partie prawicowe, a PiS-ie zapomni.[/nice_alert]
W trudnej sytuacji znajdzie się też Platforma Obywatelska. Choć oczywiście to, że światowy kryzys finansowy pojawił się akurat teraz, jest dziełem przypadku, nie zmienia to jednak faktu, że tak czy inaczej to Donald Tusk i jego formacja będą o ten kryzys obwiniani. Jeśli efekty kryzysu będą dla ludzi dotkliwe – a rząd Tuska jak na razie robi wszystko, by tak się stało – gniew ludu wobec PO znacznie się nasili i najsprytniejsze nawet chwyty marketingowe i pijarowe Platformy nie ocalą. Już teraz po Warszawie chodzą plotki, że najtęższe platformerskie głowy zastanawiają się, jaki tu zrobić hokus-pokus, by słowa „Tusk” i „kryzys” nie stały się synonimami. Bo jeśli się tak stanie, to prezydenckie szanse Donalda z Sopotu stopnieją praktycznie do zera, a i jego formacja znacznie osłabnie.
Jak takie rzeczy się dzieją, widzieliśmy kilka miesięcy temu w Stanach Zjednoczonych, gdzie prawdopodobnie nikt z pocałunkiem George’a W. Busha na czole nie byłby w stanie pokonać kandydata Demokratów. Tak więc rok 2009 dla POPiS-u niemal na pewno będzie początkiem końca. Chociaż ani PO, ani PiS nie znikną do końca, bo partie te, dzięki ustawie o finansowaniu partii politycznych, uwłaszczyły się na setkach milionów złotych. Te pieniądze zostały umiejętnie zagospodarowane. Czy potrzebne będzie wprowadzenie specjalnego prawa rozparcelowującego ten majątek, podobnie jak to było w przypadku dziedzictwa po PZPR? Niewykluczone, że tak.
Nowe siły – powstaną
Co powstanie na miejsce POPiS-u oraz SLD? To oczywiście pytanie za tysiąc punktów. Na lewicy w siłę rosną radykalni związkowcy Solidarności ’80 pod przewodnictwem Bugusława Ziętka. To oni być może zastąpią lewicę, co obiektywnie będzie dla państwa złe. Natomiast najważniejsze jest to, co nastąpi na prawicy. PO już teraz stara się rozgrywać prezydent Wrocławia, Bogdan Zdrojewski. Choć przez wielu jest traktowany jako człowiek Schetyny, który celowo został wypuszczony do kanalizowania zbliżonej do PO opozycji.
Z kolei po stronie uniosceptyczno-konserwatywnej istnieje obecnie kilka ośrodków politycznych, z których najsilniejsze są resztki po LPR oraz UPR. Politykom PiS-u zależy na tym, żeby startowały one w wyborach oddzielnie, bo daje to stuprocentową gwarancję, że żaden z nich w realnej walce politycznej nie będzie się liczył. Co innego gdyby te ośrodki w jakiś sposób się połączyły – choćby doraźnie. Wtedy staną się liczącym się graczem, mającym szansę zagospodarować zarówno rozczarowanych zwolenników PiS-u, jak i PO. To, że nowe siły powstaną, nie ulega wątpliwości. Pytanie tylko, czy wyjdą z cienia już w tym roku.
Świat – Rosja straci stabilność
Jeszcze groźniejszy niż dla POPiS-u jest kryzys dla ludzi sprawujących władzę w Rosji. Obecnie konsumują oni zapasy gotówki, jakie zgromadzili, wykorzystując irracjonalne ceny surowców w okresie bańki inwestycyjnej. Jednak nie łudźmy się – tych pieniędzy na długo nie starczy. A dramatyczną sytuację rosyjskiego budżetu niech odzwierciedli szokujący fakt, że obecnie cena ropy jest niższa od narzutu podatkowego, jaki Rosja nakładała na jej eksport kilka miesięcy temu. Kolos na glinianych nogach nagle je stracił, co mnie satysfakcjonuje tylko o tyle, że przewidywaliśmy zaistnienie takiej sytuacji na tych łamach wielokrotnie.
[nice_info]Efekty mogą być takie jak zwykle, czyli niepokoje społeczne i wzmożony terror. Tak czy inaczej Rosja staje się coraz bardziej niestabilna. To samo można powiedzieć o Białorusi i Ukrainie. W wypadku tych państw trzeba się nawet liczyć z możliwością ich rozpadu.[/nice_info]
Ciekawe, czy rząd Tuska ma przygotowany jakikolwiek scenariusz zachowania się w takiej sytuacji, czy raczej nasz rząd będzie się tylko zachodzącym zdarzeniom biernie przyglądał.
Chiny – nowe Państwo Środka?
Największą niewiadomą nowego roku są Chiny. Proszę zwrócić uwagę, jak mało jest rzetelnych komentarzy na temat reakcji Państwa Środka na kryzys finansowy. A to Chiny przecież zostaną przez kryzys najbardziej dotknięte, bo po pierwsze – muszą się liczyć z drastycznym spadkiem produkcji, a po drugie – mają najwięcej tracącej na wartości gotówki. Choć z drugiej strony spadające ceny mogą spowodować, że eksport z Chin jeszcze bardziej wzrośnie i będzie jeszcze tańszy, a chińskie firmy, dzięki zapasom gotówki, nie będą pozbawione kredytowania. I po cichu zaczną wychodzić z cienia Stanów Zjednoczonych. Tak jak Stany Zjednoczone w ciągu dosłownie kilku lat wyszły z cienia Imperium Brytyjskiego, nad którym, przypomnijmy, nigdy nie zachodziło Słońce.
Już za rok zapraszam do skomentowania tych prognoz…
[nice_download]Przykładowe artykuły z działu “ważne”:[/nice_download]
● Waldemar Chrostowski i Rafał Pazio: Czy ukryją przed światem Narodzenie Chrystusa?
● Janusz Korwin Mikke: Wcześniejsze emerytury
● Janusz Korwin Mikke: O sensie dyskusji z ekoterrorystami
● Tadeusz M. Płużański: Brutalne „oskarżenia” wobec „niewinnego” marszałka?
● Janusz Korwin Mikke: Koszty walki z terroryzmem
● Dariusz Kos: Platforma budowy biurokracji
● Janusz Korwin Mikke: Efekt Obamy. Zwyrodnialcy na czarno.
● Tomasz Teluk: Dziesięć mitów globalnego ocieplenia
● Tomasz Myslek: W stronę euro rubla!
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Korupcja w rządzie? Jak zarabiają kadry Tuska
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Jako pierwsi i jedyni publikujemy scenariusz „Tajemnicy Westerplatte”
● Robert Gwiazdowski: Wielki Krach oszustów! Profil prawdziwego kapitalisty
● Tomasz Teluk: Polska we władzy urzędników
● Nigel Farage: Polska i Wielka Brytania powinny opuścić Unię
[nice_download]Wybrane pozycje w e-księgarnii:[/nice_download]

● Tylko u nas! “Korwin – wolnościowiec z misją” (JKM, Sommer): Pierwszy wywiad rzeka z najbardziej znanym polskim orędownikiem wolnego rynku! Kim naprawdę jest JKM?
● Tylko u nas w takiej cenie! “Mitologia efektu cieplarnianego” (Tomasz Teluk): Jedyna książka na rynku demaskująca ekofaszystów zarabiających na szantażu globalnym ociepleniem!
● Mamy ją jako jedni z pierwszych! “Sprawa Lecha Wałęsy” (Sławomir Cenckiewicz): “SB a Lech Walesa” ale w wersji przystępnej dla nie-historyka! Bez rozbudowanych przypisów i aneksów źródłowych ale z kapitalnym językiem narracji! Uzupełniona obszernym biogramem Wałęsy oraz sporą liczbą fotografii i fotokopii dokumentów!

● Rekomendacja dr Roberta Gwiazdowskiego i Romana Kluski! “Krótki kurs ekonomii praktycznej” (Krzysztof Dzierżawski): Autor demaskuje fałsz socjalistycznych haseł, uczy pragmatyzmu gospodarczego, ukazuje alternatywne do obecnych rozwiązania dla Polski!
● Końcówka nakładu! “Podatki czyli rzecz o grabieży” (Korwin Mikke) + “Czy można usprawiedliwić podatki” (T. Sommer): Pakiet dwóch klasycznych książek w świetnej cenie! Ograniczona liczba egzemplarzy!
● oraz… niezwykle inspirujące “Listy do młodego konserwatysty” (Dinesh D’Souza), wnikliwa diagnoza współczesnego świata w “Zachodzie i całej reszcie: globalizacja a zagrożenie terrorystyczne” (Roger Scruton), apologia zdrowego rozsądku w “Prawach człowieka i ich krytyce” (Adam Wielomski, Pawel Bala) i kilkanaście innych nowości!
[nice_download]UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie;[/nice_download]