E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Donald Tusk podczas prezentacji tzw. planu podstawowych reform po raz kolejny potwierdził, że władzę w Polsce sprawuje PZP, czyli Partia Zadłużania Państwa. Premier napiął muskuły i zapowiedział tzw. wysiłek deregulacyjny, który już raz obiecywał. Czy Polacy po raz kolejny uwierzą w obietnice nowoczesnego, taniego i zamożnego państwa? Rządy Tuska to eksperyment na dużym organizmie. Premier nie musiał niczego nikomu obiecywać – mógł po prostu zrobić to, o czym opowiadał. Tymczasem wielka obietnica jest częścią magicznego oddziaływania na elektorat.
Rosnące zadłużenie
„Polska dokonuje cywilizacyjnego skoku, jest najlepszym miejscem do inwestowania, a jej obywatele mają pracę i godziwą emeryturę” – takie są główne cele „Planu rozwoju i konsolidacji finansów w latach 2010-2011”, który przedstawili: premier Donald Tusk, minister finansów Jacek Rostowski i minister – członek Rady Ministrów Michał Boni. Tusk znalazł motyw-symbol, który stał się tłem jego wypowiedzi. Podkreślił, że Polska znajduje się w okolicach pępka świata i jest „fenomenalnym miejscem” w Europie, które jako jedyne zanotowało w roku 2009 wzrost PKB. Najważniejszym zadaniem rządu ma być ograniczenie rosnącego zadłużenia państwa (około 800 miliardów zł). Warto tutaj przypomnieć, że w Sejmie i rządzie zasiadają dziś politycy, którzy na początku lat 90. XX wieku byli przeciwnikami ograniczania lub całkowitego zlikwidowania deficytu. Założyli wtedy PZP (czyli Partię Zadłużania Państwa). Budowali siłę swoich, pomniejszych ugrupowań, umieszczając działaczy na lukratywnych stanowiskach, tworzonych m.in. z pieniędzy pożyczanych przez państwo. Tym samym zadłużali Polaków.
Trudno uwierzyć w program oddłużania państwa poprzez niski wzrost wydatków. Niski wzrost jest jednak nadal wzrostem, co oznacza, że nie będzie żadnej reformy biurokracji. Donaldowi Tuskowi chodzi tylko i wyłącznie o osiągnięcie relacji deficytu sektora finansów publicznych do PKB na poziomie 3 proc. lub poniżej, co pozwoli dobrze wypaść przed tzw. partnerami z Europy i poskutkuje wprowadzeniem euro.
Odbiurokratyzowanie przez biurokratyzowanie
– Mądry i dobry rząd to taki, który zdaje sobie sprawę z tego, że jego działanie jest ograniczone; który nie wkracza z buciorami w życie każdego człowieka, każdej firmy; który zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko dobre, co się wokół nas dzieje, wynika z dobrego działania człowieka, a nie administracyjnych nakazów – mówił premier. – Ale wiem też, ile zły rząd może napsuć krwi, ile zepsuć pieniędzy, do jakiej zgryzoty może doprowadzić obywateli, jeśli podejmuje nieprzemyślane decyzje szczególnie w czasach kryzysu – dodał.
Premier chce przywracać wiarę w fundamentalne prawdy – choćby tę, że nie można żyć na kredyt i wydawać więcej, niż się zarabia. Tymczasem to właśnie rząd Tuska tę fundamentalną zasadę łamał z premedytacją. Zadłużył Polaków na kolejne 120 miliardów złotych. Zdaniem premiera, przez dwa ostatnie lata zrobiono bardzo dużo, aby odbiurokratyzować procesy inwestycyjne i gospodarcze, ale – jak dodał – o wiele za mało, żeby powiedzieć, że rząd zrobił wszystko, co zamierzał. – Chcemy odzyskać pasję i energię deregulacyjną (…). To wymaga odwagi i działań niestandardowych – powiedział. W ustach Donalda Tuska „zrobiliśmy bardzo dużo” oznacza, że nie wiadomo ile, gdyż nie podał żadnego przykładu. Wiemy jednak, że premier namaści jedną osobę z rządu, która zajmie się „dyscyplinowaniem wszystkich resortów w wysiłku deregulacyjnym”.
Przypomnieć należy, że wysiłek deregulacyjny już raz podjęto w komisji „Przyjazne Państwo” z posłem Januszem Palikotem na czele, ale formuła się zużyła i zaproponowano coś nowego. – Chcę jedno stanowisko sekretarza stanu w mojej kancelarii przeznaczyć dla człowieka, który będzie pilnował tej kwestii – pod-kreślił premier. Tym samym udowodnił, że koszty biurokracji będą rosły, a nie malały. Do pracy, rodacy Premier będzie przekonywał partnerów w Sejmie do podwyższenia wieku emerytalnego, po to by emerytura „była wyższa i godna”. Dodał, że dzisiejszy system emerytalny wyrzuca ludzi z rynku pracy zbyt wcześnie. Nie podano, skąd to wie, bo gdyby zrobił badanie opinii publicznej w tej sprawie, musiałby zdanie zmienić. Zgodnie z założeniami tzw. planu emerytalnego, będą przygotowywane również projekty ustaw, które wprowadzą „mechanizm powolnego, kroczącego, ale z wyraźnie zarysowanym finałem, upowszechnienia systemu emerytalnego w odniesieniu także do tych grup zawodowych, które dzisiaj korzystają z innego, uprzywilejowanego systemu”. Mechanizm powolny i kroczący to ręka wyciągnięta do tych, którzy przywileje mieliby utracić. Nie można wystraszyć ich od razu, bo się jeszcze obrażą, więc na razie trzeba wysłać sygnał do tych, którzy nie są uprzywilejowani, aby mieli wrażenie, że się w końcu „ruszy” tych drugich. Rząd chce zachęcać doświadczonych funkcjonariuszy i żołnierzy do dłuższej służby oraz przekwalifi kowania zawodowego już w trakcie służby. Jednocześnie chce objąć funkcjonariuszy i żołnierzy rozpoczynających służbę od 1 stycznia 2012 roku zasadami powszechnego systemu emerytalnego.
Pokonaliśmy Obamę, ale podatki w górę
O cudach mówił tym razem minister finansów Jacek Rostowski. Stwierdził, że „prognozy wzrostu osiągnęły dokładność graniczącą z cudem”. Rządowi sprzyjał tzw. kryzys światowy. W sloganach propagandowych łatwo przez dobre zagranie kryzysem złagodzić wrażenie, że to przez nieudolne rządy Platformy Obywatelskiej rozwijamy się w kiepskim tempie. Minister Rostowski stwierdził, że oszczędności plus dochody za 2009 rok dają nam jakieś 30 mld złotych, a więc 2,6 proc. PKB. – Myślę, że warto zaznaczyć, że plan stymulacji, oczywiście idący w zupełnie innym kierunku niż nasze plany oszczędnościowe, ale plan stymulacji prezydenta Obamy w 2009 roku miał skutki w Stanach Zjednoczonych zaledwie na 0,5 procenta PKB. To pokazuje, ile zrobiliśmy, oczywiście na miarę naszej gospodarki, w porównaniu z potężnymi Stanami Zjednoczonymi – wyjaśniał minister finansów. Zadowolenie i samouwielbienie Rostowskiego nie zmienia faktu, że nastąpi podwyżka podatków, m.in. poprzez wprowadzenie kas fi skalnych tam, gdzie jeszcze ich nie ma, i wprowadzenie e-podatków, co nie wiąże się tylko z rozliczaniem przez internet.
Przygotowania do redefinicji
Rząd zapowiada walkę z deficytem. Minister Rostowski przedstawił pomysł redefinicji długu publicznego. Co prawda zastrzegł, że zostanie ona wprowadzona dopiero po wszystkich najbardziej zasadniczych elementach planu konsolidacji finansów. Jednak wyraźnie zadeklarował publicznie, że zastanawia się nad rozwiązaniem, które pozwoli dalej zadłużać państwo bez przeprowadzenia reform systemowych. Ta publiczna deklaracja stanowiła chyba gwarancję dla wierzycieli. Rząd Donalda Tuska zapowiedział również, że precyzyjnie ustali kluczowe definicje: kim jest rolnik, co to jest gospodarstwo rolne, czym są koszty w rolnictwie. To ustalenie pozwoli poddać rolników systemowi ściągania podatków. W zamian rolnicy mieliby otrzymać możliwość ulgi dla dzieci i ulgi internetowej. To dosyć niska cena za wciągnięcie sporej grupy Polaków w reżim systemu fiskalnego. Grunty do sprzedaży, ale komu?
Plan zasadniczych reform Tuska przewiduje sprawną sprzedaż gruntów rolnych należących do skarbu państwa, w szczególności na rzecz rolników indywidualnych. Zwrot „w szczególności” nie oznacza, że grunty rolne skarbu państwa nie będą sprzedawane na przykład obcokrajowcom. Przedstawiciele rządu nie zadają sobie również pytania, jak te grunty trafiły do skarbu państwa. Może zostały odebrane właścicielom wskutek nacjonalizacji? Warto byłoby wrócić do idei reprywatyzacji, o której Donald Tusk nie wspomniał.
Dzieci wychowa państwo
Premier zapowiedział zwiększenie tzw. szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk– zarówno wiejskich, jak i wielkomiejskich. Rząd będzie prowadził kampanię podkreślającą znaczenie wychowania przedszkolnego dla rozwoju dziecka i dalsze promowanie tworzenia publicznych i niepublicznych przedszkoli oraz innych form wychowania przedszkolnego z wykorzystaniem środków europejskich. Aby zachęcić rodziców do wysyłania dzieci do przedszkoli, rząd nakaże modernizację i adaptację pomieszczeń w szkołach podstawowych w celu zakładania tam przedszkoli oraz „kompleksowo zaopatrzy potrzeby dzieci” (oryginalne stwierdzenie z dokumentu rządowego), zapewniając lepszy dostęp do specjalistów (psychologów). Oprócz przedszkoli rząd przygotowuje centra pobytu dziennego dla dzieci w wieku 0-6 lat oraz uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych. Dofi nansuje budowę, rozbudowę, modernizację, wyposażenie takiego centrum (np. w komputery, niezbędną biblioteczkę, sprzęt rehabilitacyjny, zabawki), stworzenie internetowej platformy wymiany doświadczeń między centrami oraz utrzymanie ich przez okres do jednego roku.
Donald Tusk zapowiada utworzenie do końca 2011 roku co najmniej 1500 centrów pobytu dziennego, co ma zapewnić osiągnięcie celów, jakimi są: rozwój społeczeństwa
obywatelskiego, przeciwdziałanie marginalizacji społecznej dzieci i młodzieży, wsparcie rodziny, wyrównywanie szans rozwojowych dzieci i młodzieży, wzrost bezpieczeństwa wśród dzieci i młodzieży. W planie zasadniczych reform nie ma ani słowa o rozwiązaniach systemowych, dzięki którym pozostałoby więcej pieniędzy w kieszeniach rodzin wychowujących dzieci.
No i czego cicho siedzicie, durny Sobalski? Toż wy wam tłukli do łba, że jak upry ostrzegają przed deficytem budżetowym, to wy macie odegrać zdartą płytę o rusofilnych zawodowych opluwaczach Unii Europejskiej !!!
bardzo proszę ADMINA, o wycięcie wpisu nr 1,
to akcja ROZWIEDKI
Wy nie jesteście Robert Sobalski, nie podszywajcie się pod naszego TW !!!
Panów z wpisów nr 1 i 2 ostrzegam, że igrają z ogniem. Razwiedka to wszystko czyta, wiem bom pił z gen. Dukaczewskim jakem był po ciemnej stronie mocy.
PRAWICA na stronie 1 krakow pl sonda głosować przeciw eko !
BRAWO !!! Trzymaj się Pan!!!- ja już głosowałem!!
Polityk, który chce wprowadzać radykalne reformy, które mają coś dać ludziom w państwie musi mieć taki plan przygotowany przynajmniej na dwa lata przed zdobyciem władzy. A jak ją już zdobędzie to wprowadzać te reformy w przeciągu 6-9miesięcy. Potem zaczyna działać tyrania status quo, o czym pisał M. Friedman. Reagan posłuchał rad Friedmana i dzięki temu mógł wyprowadzić, z dużym skutkiem, USA z socjaldemokratycznego syfu, jaki zafundował Amerykanom Carter. Podobnie zadziałała w Wielkiej Brytanii, premier M. Thatcher. Ci ludzie już wiedzieli, co mają robić i zrobić, kiedy zdobędą władzę.
Tusk, z tym całym planem, pokazuje, że nie wie, co ma robić, że nigdy żadnego planu reform dla Polski nie miał i nie ma.
NIE MA ŻADNEGO PLANU REFORM DLA POLSKI TEN CAŁY TUSK I JEGO “RZĄD”.
Czyli kłamie.
Mylisz się.
Tusk ma plan, tylko nie wie jeszcze jaki.
Jak będzie trzeba to zadzwonią do niego z zastrzezonego i wtedy zobaczysz jakim sprawnym egzekutorem tych poleceń jest Donald Tusk.
To, co napisałeś jest bardzo śmieszne, tylko że dla Polaków te tuskowe telefony zastrzeżone powodują, że żyje się źle i coraz gorzej. A tu już do śmiechu nie ma.
Carter kończył swoją prezydenturę z długiem 85 bilionów $. Regan dociągnął do 252 bln.
Bush senior zakończył prezydenturę z poziomem 399 bln.
A Clinton komunista zszedł do poziomu 18 bln.
Bush junior do 2008 roku zadłużył skarb państwa do 661 bln.
Popieram plany kolektywu o ile są zgodne z linią
Towarzyszu Winnicki, u nas w Pułtusku nie takie plany kolektywu żeśmy robili a potem wyglądało to jak gówno w lesie…
Gówno w lesie wygląda całkiem dobrze. Moim zdaniem najgorsze gówno to psie gówno na chodniku w mieście.
Ciekawym, kiedy Rafałek spłodzi jakiś felietonik o przepływach pieniędzy w Unii Przyjaciół Rosji od momentu jej powstania do dnia dzisiejszego. He he !
Skoro sugerujesz taki przepływ to widocznie coś wiesz na ten temat. Podziel się z nami tymi wiadomościami z podaniem dowodów i źródeł informacji a nie podszywaj się pod znane nazwisko.
Może kol. Popiela ma jakąś wiedzę ?
Może kol. Mikke ma jakąś wiedzę ?
Może kol. Wojtera ma jakąś wiedzę ?
Może kol. Witczak ma jakąś wiedzę ?
Może różne wydawnictwa mają jakąś wiedzę ?
Tego wykluczyć przecież nie można.
OGŁOSZENIE:
W oddziale Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej są do odebrania herby, pasy słuckie, korona, słowniczek z wyrażeniami konserwatywnymi, podręcznik polskiej ortografii z lat 20-ch i tym podobne rekwizyty a także wskazówki co do aktualnej naszej propagandy konserwatywno-liberalno-monarchistycznej w sprawie Litwy, Białorusi, Ukrainy, Gruzji itp.
Polecamy również dzieło “Rusofoby w odwrocie” pewnego monarchisty i inne materiały propagandowe
Polecamy również dzieło “Rusofoby w odwrocie” pewnego monarchisty i inne materiały propagandowe.
Klony się uaktywniły, jak zwykle. Za chwilę w Polsce dojdzie do “nowego” rozdania na scenie demokratycznego państwa prawa, więc zaczynają podszczuwać, podsrywać i oczerniać. Jak zwykle.
Ostatnio słyszałem w reżymowej telewizji, że kandyduje największy demokrata polski, niejaki Olechowski, tytuł naukowy doktor. Podobno ten facet ma coś nowego do zaoferowania Polakom. Podobno kiedyś służył w tzw. wywiadzie gospodarczym, ale nikomu nie zaszkodził. Podobno tworzył dzisiejszą PO jako jeden z tenorów.
Czy klony komunistyczne, które tu judzą mają jakąś wiedzę na temat tego pana ww.? Poproszę o dowody.
…zapomniałeś dodać: urzeczywistniającego ’sprawiedliwość społeczną’ ;-))
A co do Andrzeja O. niech go nazwą nawet Tymoteusz X. jak koryto (jeszcze) pełne to i Johnny Bean się wciśnie, a co?
Gościu, jeśli to chodzi o mnie, to JohnyB nie ma nic wspólnego z jakimś Jankiem Fasolą.
Kolo, a byłeś o coś pytany?
ziomuś…
Masz rację. “Sprawiedliwość społeczna” to dla wszelkiego lewactwa przefarbowanego na socjaldemokrację lub socjal-liberałów rzecz święta. Olechowski też demokrata pełną gębą i jak zapewne nabredzi w swoich spotach wyborczych, będzie bronił naszej młodej demokracji…
I zapewne znajdą się klony, które w te brednie uwierzą i za kasę będą znowu pełnić na wyznaczonej pozycji rolę pożytecznych idiotów.
Panowie: mak, ktp remo, klon idiota “idiotyzmy korwinizma” już pewnie czekają w boksach gotowi do startu, żeby bronić demokracji spłodzonej przez komunistów i pożytecznych idiotów z opozycji demokratycznej.
Jest taka radiostacja: RadioeM, niektórym nie pasuje bo chrześcijańska, akurat katolickie, ale komentarz prasy i wydarzeń codziennych preferuję właśnie tam. Nie głaskają cudotwórcy i jego kumpli po jajach, nie zostawiają suchej nitki na palantach, którzy mówią : masło jest maślane bo jest z masła. Mnie, ewangelikowi znakomicie ta stacja pasuje, słucham CCM, co prawda… ale do rzeczy. Jeżeli ’sprawiedliwość społeczna jest tym samym, a pewnie jest, co krzesło elektryczne, to ja mam gdzieś jej wyznawców i obrońców ‘młodej demokracji’ !
Virago535, napisz co trzeba zrobić, żeby móc posłuchać radia, o którym napisałeś, ok? czy jest potrzebna jakaś specjalna aplikacja do jego słuchania itp.
Wystarczy Winamp lub wolne oprogramowanie standard Ogg/Vorbis
radioem.pl/
Dziękuję.
Musimy odwrócić sytuację. Pole do popisu dla informatyków. Jakiś Turek wyciągnął Czempińskiemu 2 melony z konta. Czy nie ma w tym kraju Janosika?
“Premier nie musiał niczego nikomu obiecywać – mógł po prostu zrobić to, o czym opowiadał.”
UPR nie jest w stanie wyłonić sensownego kierownictwa – pomimo braku weta np. Ryszarda Bugaja. I szczeka na PO….:)))))
Podobno premier-cudotwórca Tusk zrezygnował z kandydowania na prezydenta województwa polskiego Eurolandu, gdyż kanclerzyna Merkelówa obiecała mu już jakąś profitująca fuchę w strukturach unii…
Witam,
artykuł kiepski merytorycznie. Pierwsze moje pytanie dotyczy się e-podatków. Z tego co ja rozumiem to nie są żadne nowe podatki, zwiększające obciążenie fiskalne, tylko nowy rodzaj rozliczania się z fiskusem (poprzez internet), może jest tu jakiś doradca podatkowy, który mógłby mi to wytłumaczyć. Po drugie: jakkolwiek rząd Tuska to nie jest rewelacja, to jednak trzeba przyznać, że zachował umiar w “stymulowaniu” gospodarki. Również nie jest winą ministra Rostowskiego, że zwiększyło się zadłużenie, problemem są bowiem wydatki sztywne (emerytury, renty, pensje urzędnicze, nauczycielskie, pomoc socjalna), gdyż te wydatki mają tendencje do wzrostu niezależnie od sytuacji makroekonomicznej. Z tego wynika, że winą Tuska jest to, że nie przejawia żadnych ciągotek “reformatorskich” ale to temat na osobny komentarz. Przypomnę także, że zadłużenie wg. PKB najbardziej zmalało za czasów SLD-PSL (do bodajże 41 % w 1997) oraz że jedynym rokiem, który nie zakończył się dziurą budżetową, czyli deficytem, był 1990.
Mamy w RP 13 podatkow i kilkanascie e-podatkow /sa to podatki gminne i lokalne/ .Zadal sobie Pan pytanie ,dlaczego jest ich tak duzo?.Przeciez wystarczy jeden,placony w formie podatku vat i akcyza na alkochol i papierosy.Taki podatek zmusilby rzad do pilnowania dostatku w portfelach obywateli,bo jego koryto byloby zalezne od tego ile obywatel kupi.To obywatel decydowalby co bedzie produkowane i za ile a nie urzednik.Zapewniam Pana, ze bezrobocie liczylibysmy w promilach.
Org po co akcyza na tytoń i alkohol? skoro już upierasz się przy VAT, to czy nie lepszy byłby po prostu podatek od sprzedaży, rzędu 1-8% ?!? kupujesz flachę- cena +5%, kupujesz brykę – cena +6% jak w USA, po co komplikować, aby zatrudniać coraz to nowych FUNKCJONARIUSZY ?!?
Witaj virago353,
widzisz, z PTU (bo to jest nasza polska nazwa tego podatku) mam olbrzymi problem. Jest z jednej strony podatkiem strasznie biurokratycznym, ale z drugiej strony eliminuje kaskadowość. To był olbrzymi problem przy stosowaniu podatku obrotowego. W USA problem ten jest mniejszy bo podatek obrotowy (sales tax) jest dużo niższy, a po drugie nie jest to tak do końca klasyczny podatek obrotowy (przynajmniej z tego co wiem nie we wszystkich stanach)
Pzdr.
P.S.
co do mojego idealnego systemu to piętro niżej masz to opisane.
Hmm, w zasadzie nie ma znaczenia czy obrotowy czy też niski podatek od sprzedaży, nie bardzo widzę powód zbiurokratyzowania tego rodzaju poboru danin?!?
Warunek – jedyny a nie łączony podatek.
PS podałem jako przykład, w szczegółach może się różnić…
Akcyza na alkohol /nikt sie nie zalapal na alkochol/ jest potrzebna ,aby byly srodki na pokrycie strat ,leczenie alkoholikow i profilaktyke.Oczywiscie pod warunkiem ,ze nasi okupanci nie wrzuca tych pieniedzy do swojego koryta ,bo wtedy bedzie jak teraz/1,5 procent na leczenie i to wszystko ,reszta w ,,gardla nasze,,/.
W ten sposób można uzasadniać pobieranie danin od czegokolwiek(jak jest obecnie!). NIE! Istotą podatku ma być jego równość i powszechność. Jeden, dla wszystkich, znośny i niełupiący – wszystko.
Witaj orn,
jeśli chodzi o “mój idealny” system podatkowy to wyobrażam sobie go tak: na poziomie centralnym cła i taryfy oraz akcyza od używek, na poziomie lokalnym, samorządowym katastralny i “łanowy” (czyli od powierzchni). Jednak na razie jest to niewykonalne. Masz absolutną rację co do ilości podatków. Jest ich za dużo i są zbyt skomplikowane.
Moja uwaga tyczyła się jednak samego artykułu. To nie jest tak, że PO, PiS, SLD to partie bez wyobraźni, zadłużające kraj ponad normę. Taką partią była AWS, takie partie rządzą we Włoszech, Japonii czy Grecji.
Pozdrawiam,
To nie jest tak, że PO, PiS, SLD to partie bez wyobraźni, zadłużające kraj ponad normę.
Zaiste, zastanawiające! A jak jest? Moim skromnym zdaniem, wyobraźnie to ONI mają, właśnie po to aby zadłużyć nas po czubki głów naszych wnucząt!
PO,PIS.SLD;dla mnie te partie to kolaboranci okupanta jakim jest eurokolchoz.Rozwazanie,czy te partie zadluzaja kraj ponad norme jest dla mnie smieszne ,bo przeciez kazdy okupant bedzie stwarzal takie mechanizmy ,ktore wydoja z obywatela okupowanego kazda zlotowke,ktora mozna mu zabrac,byle mial wrazenie ,ze kraj jego jest suwerenny i rzad kolaborancki jest jego bo go wybral.Wydojenie nas do zera stworzyloby byc moze drugi Afganistan albo jakis zbrojny akt rozpaczy a tego nasz okupant teraz ,w dobie zjednoczenia lichwiarzy ,szubrawcow i zlodzieji,napewno by sobie nie zyczyl.Dlatego jeszcze jakis czas bedziemy mogli korzystac z euro zarobione na parobkowaniu.
Oczywiście według ciebie, nikt nie jest winny. W sumie w demokracji, gdzie rząd jest publiczny, nikt nie jest za nic tak naprawdę odpowiedzialny. Bo czyż odpowiedzialność polityczna jest odpowiedzialnością?
Urzędnik skarbowy jak doprowadzi swoją błędną analizą pokontrolną do upadku firmę tez nie jest niczemu winny. Były i są takie przypadki w Polsce. Dlatego Vincent dostał i zapewne dostanie jeszcze nie jedno wyróżnienie a tacy jak ty i twoje klony nigdy nie będą winić włodarzy Polski za cokolwiek.
Wynik 41% zadłużenia za SLD-PSL nie jest żadnym dowodem na nic. Pokazuje tylko, ze państwo żyło nadal na kredyt. Nic więcej. Więc nie ma się z czego cieszyć. Ale dla was, socjaldemokratów to standard zadłużyć państwo.
Zadłużanie państwa wymyślił i udoskonalił Balcerowicz, o którym Tusk się kiedyś wypowiedział w TV, że jest jego “idolem”. Było to jakieś 15 lat temu, ale od tej pory nic się nie zmieniło, tzn., że Tusk się nie rozwija. Nie ma w historii cywilizacji przykładu, że stare recepty się sprawdzają. Ponieważ świat idzie naprzód, potrzebne są nowe recepty i rozwiązania. Ale dyskusja na temat rządów PO nie ma najmniejszego sensu. Sens ma jedynie krzyk, że jest to partia złodziei i oszustów. Należy się zjednoczyć w tym krzyku, aby jego sens dotarł do wszystkich.
A tak po za tym, co sądzicie Panie i Panowie o filmie “Towarzysz Generał” oraz dyskusji po filmie (pomiędzy: Ziemkiewiczem, Zarembą, Mazowieckim, Żakowskim oraz Wawrzechą)?
Tutaj link do dyskusji: youtube.com/watch?v=kXMIkICalt8