E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
100% prawicy! Wiosenne nowości w księgarni sklep-niezalezna.pl (tutaj)
Prawo budowlane należy w Polsce do najbardziej skomplikowanych. Budowa domu, czy nawet remont letniej daczy to uzbieranie pokaźnej ilości dokumentów, a i tak to co możemy wybudować na naszej ziemi bądź, jak wyremontować naszą własność zależy tylko i wyłącznie od decyzji urzędników. Bez nich nie możemy sobie nawet płotu postawić. Swej władzy urzędnicy pilnują dość skutecznie. Opanowali nawet do perfekcji pozorowanie uproszczeń w prawie. Tak właśnie stało się z projektem nowelizacji prawa budowlanego.
[nice_alert]Likwidację pozwoleń na budowę i uproszczenie procedur budowlanych zapowiadał jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości. Odpowiednie przepisy umieszczono w słynnym „pakiecie Kluski”. W kampanii wyborczej sprzed roku nie było już partii, która by nie mówiła o przeroście regulacji i zbędnych przepisów. Platforma Obywatelska obiecywała szybkie uporanie się z niepotrzebnymi uregulowaniami. Minął już ponad rok od wyborów i powstania rządu koalicji PO-PSL, a uproszczeń przepisów i procedur nie ma. Szczególnie w tak skomplikowanym prawie budowlanym oraz ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.[/nice_alert]
Ministerstwo Infrastruktury opracowało w końcu projekt zmian w prawie budowlanym i innych ustawach mających z nim związek.
Komplikowanie przez ułatwianie
Według urzędników i oficjalnego uzasadnienia projektu ma on na celu uproszczenie procedur, zmniejszenie biurokracji, bardziej jasne i przejrzyste przepisy dla obywateli, zmniejszenie uznaniowości urzędniczej oraz doprecyzowanie szczegółowych procedur. Likwiduje się więc osławione już pozwolenia na budowę, czy warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Zamiast prosić urzędnika gminy o pozwolenie na postawienie domu ma wystarczyć zgłoszenie do urzędu chęci budowy danego obiektu, czyli rejestracja budowy. Ułatwienia mają dotyczyć także remontów. Dziś nawet pomalowanie domu, garażu, stodoły, nie mówiąc o załataniu przeciekającego dachu wymaga odpowiednich zgód urzędników gminnych popartych dostarczonymi wcześniej dokumentami, w tym projektem zmian i zakresem robót. Według projektu nowych przepisów prac remontowych nie trzeba będzie już zgłaszać urzędnikom.
Wydawać by się mogło, że wreszcie nastąpi ulga. Tym bardziej, iż według jednego z raportów nadmierna biurokracja w prawie budowlanym, skomplikowane procedury, władza urzędników przejawiające się arbitralnością decyzji, a co za tym idzie korupcja znacznie podraża koszt budowy inwestycji. – Czytałem opracowanie, w którym wyliczono, iż 30 % ceny jednego metra kwadratowego mieszkania, domu, czy lokalu usługowego to koszty związane z biurokratycznym przygotowaniem inwestycji – podkreśla Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
Eksperci tej fundacji postanowili więc szczegółowo wczytać się w przepisy nowelizacji przygotowane przez Ministerstwo Infrastruktury, by stwierdzić, jak bardzo ułatwi ona powstawanie nowych inwestycji budowlanych i obniży koszty budowy domów i mieszkań. Doszli do przerażającego wniosku – to zwiększenie biurokracji i władzy urzędników. Zmienia się nazwy starych procedur przy jednoczesnym zwiększaniu uznaniowości decyzji i osłabieniu praw petenta. Do tego jeszcze bardziej komplikuje się przepisy, które już teraz są nie zrozumiałe dla zwykłego człowieka. Ilość dokumentów potrzebnych do rozpoczęcia budowy nadal się nie zmienia, a w niektórych przypadkach nawet się zwiększa. Dwukrotnie zwiększa się ilość definicji, powstają nowe byty prawne jak: „obszar kontynuacji zabudowy”, czy „zgoda urbanistyczna”. Nadto eksperci Centrum im. Adama Smitha nie wyczytali w projektowanych przepisach jasnego celu powołania do życia nowych dokumentów urzędowych. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie to nowa rejestracja budowy będzie potrzebowała 8 różnych dokumentów, wydawanych na podstawie 5 różnych ustaw. – Jeśli projekt zmian wejdzie w życie to koszty budowy jeszcze się zwiększą – ostrzegają eksperci CAS.
100 stron
Prawo budowlane z 1974 roku, a więc okresu „sukcesów” tow. Gierka liczyło dokładnie 5 stron. Obecny projekt nowelizacji przepisów uchwalonych w 1994 roku liczy ponad 100 stron bez uzasadnienia. Już to pokazuje jaki jest stopień „usprawnień”. Owe 100 stron nowelizacji to w większości przepisy, które miały zlikwidować pozwolenia na budowę. Według projektu ma je zastąpić rejestracja budowy w urzędzie gminy. Problem tylko w tym, by zarejestrować budowę trzeba by było urzędnikom przedstawić dokładnie te same dokumenty, które i teraz się przekazuje by uzyskać pozwolenie. Mało tego. Obecnie jeśli urząd w ciągu 30 dni od złożenia kompletu dokumentów nie odmówi wydania pozwolenia na budowę to uznaje się, iż decyzja jest pozytywna i można rozpoczynać prace.
[nice_info]Według nowelizacji urząd nie ma określonego terminu na zarejestrowanie budowy, a tylko po dokonaniu tej czynności przez urzędników można będzie przystąpić do robót. Obecne pozwolenie na budowę ma charakter decyzji administracyjnej i można ją zaskarżyć do sądu.[/nice_info]
Projektowana rejestracja budowy już nie ma charakteru decyzji administracyjnej i nie przysługuje od niej żadne odwołanie. Jeśli więc inwestor nie otrzyma z urzędu gminy dokumentu potwierdzającego zarejestrowanie budowy nie może nic z tym zrobić. Może się co prawda poskarżyć sądowi administracyjnemu na bezczynność urzędu, ale z obecnej praktyki wynika, iż nie przyśpiesza to załatwienia spraw.
Pozostanie tylko przekazanie wraz z dokumentacją łapówki, by urzędnik szybko i bez problemów „zarejestrował” budowę. Na dodatek nowelizacja pozostawia niejasny podział na:
● roboty nie wchodzące w skład planowanej inwestycji – które nie potrzebują żadnych projektów i rejestracji urzędniczej,
● roboty niewymagające sporządzenia projektu budowlanego, ale wchodzące w skład inwestycji podlegającej rejestracji.
● roboty podlegające sporządzeniu projektu budowlanego, bo wchodzą w skład inwestycji podlegającej rejestracji.
Projekt zmian nie doprecyzowuje na jakie roboty inwestor powinien mieć projekty, a na jakie już nie.
Podstawą zarejestrowania budowy ma być według nowelizacji, nowy dokument – zgoda urbanistyczna. Zastępować będzie obecne warunki zabudowy i zagospodarowania terenu, jednak przepisy ustanawiające ową „zgodę” są tak nieprecyzyjne, iż nie wiadomo czego ona ma dokładnie dotyczyć i jaki będzie tryb jej uzyskiwania.
Remont kontrolowany
Nie lepiej jest z remontami budynków, czy domów. Obecne przepisy w tym zakresie są tak nie precyzyjne, iż de facto każde prace, nawet naprawę schodka, czy wymianę drzwi, nie wspominając o malowaniu elewacji urząd uznaje za prace remontowe, na które potrzebna jest zgoda urzędu. Trzeba więc zgłosić do odpowiedniego wydziału plan robót (tu także dokładnie nie wiadomo na jakie prace wymagany jest projekt, a na jakie nie). Po czym trzeba czekać na zgodę urzędu.
[nice_info]Jeśli nie otrzymamy jej w ciągu 30 dni możemy przystępować do robót, bowiem prawo uznaje, iż zgoda jest wydana. Taka procedura znacząco podnosi koszty remontów szczególnie spółdzielniom mieszkaniowym, czy wspólnotom, co oczywiście odbija się na wysokości zaliczek na fundusz remonty. Podraża to także koszty zarządzania nieruchomością, bo więcej pracy papierkowej ma zarządca. Z kolei zwykły donos do nadzoru budowlanego powoduje szczegółową inspekcję prac i kary za najdrobniejsze uchybienia.[/nice_info]
Nowelizacja przepisów niczego nie poprawia, a nawet komplikuje. Nadal nie wiadomo dokładnie jakie prace wchodzą w skład remontów, a jakie są tradycyjnymi pracami naprawczymi. Czy „załatanie” cieknącego dachu to zwykła naprawa, czy już remont, wymagający zgłoszenia do urzędu? Co z malowaniem? A nowy komin to naprawa? Projekt pozostawia w tym względzie uznaniowość urzędnikom. Nadal jednak nie będziemy potrzebowali szczegółowego projektu remontu. No chyba, że będziemy potrzebowali takiego projektu bo… urzędnik tak uzna. Projektowane przepisy mają bowiem wyjątki od reguły braku projektu i to tak ogólnikowo określone, że każdy remont można pod nie podciągnąć i wymagać projektu. Następnie musimy ów remont zgłosić do rejestracji w urzędzie gminy, tak jakbyśmy zgłaszali nową budowę. I czekamy.
Czekamy na zaświadczenie o zarejestrowaniu naszego remontu. Bez tego zaświadczenia nie możemy ruszyć z pracami. Nie ma jednak określonego terminu na wydanie zaświadczenia, nie mówiąc o zarejestrowaniu przez urzędników naszego remontu. Tak wyglądają ułatwieni według PO.
Komuno wróć!
Jeszcze więcej różnego rodzaju „ułatwień” komplikujących powstawanie nowych inwestycji przewiduje nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Wprowadza nowe procedury, nakazuje różnym urzędom dublowanie czynności. To co wykonał urzędnik w gminie musi powtórzyć jego kolega z powiatu, by przyjaciółka z województwa musiała wszystko zaczynać od początku. Coraz to nowe instytucje włącza się w proces planowania i opiniowania najróżniejszych dokumentów potrzebnych, by powstał jeszcze jeden, nowy dokument. Zmiany najbardziej dotkną inwestycje samorządowe i państwowe, takie, jak budowa kolei, dróg i innej infrastruktury, powodując wydłużenie procesu ich planowania i znacząco podnosząc koszty ich powstania.
Ministerstwo Infrastruktury, jeszcze kilka tygodni temu informowało, iż projekt nowelizacji prawa budowlanego nie jest jeszcze dokumentem oficjalnym i nie wiadomo co kierownictwo resortu z nim zrobi. Jednak właśnie poinformowało, że trafił on do uzgodnień międzyresortowych, co oznacza, że zapadła decyzja o kontynuowaniu nad nim prac w celu jego uchwalenia. Jeśli tak ma wyglądać odbiurokratyzowanie gospodarki według PO, to już lepiej niech wraca „gierkowska” komuna z jej 5-stronicowym prawem budowlanym.
[nice_download]Inne artykuły z działu “ważne”:[/nice_download]
● Janusz Korwin Mikke: O wychwalaniu Rosji
● Dariusz Kos: Ekoterrorystyczna olimpiada. Ty za nią zapłacisz!
● Janusz Korwin Mikke: Efekt Obamy. Zwyrodnialcy na czarno.
● Tomasz Teluk: Dziesięć mitów globalnego ocieplenia
● Tomasz Myslek: W stronę euro rubla!
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Korupcja w rządzie? Jak zarabiają kadry Tuska
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Jako pierwsi i jedyni publikujemy scenariusz „Tajemnicy Westerplatte”
● Robert Gwiazdowski: Wielki Krach oszustów! Profil prawdziwego kapitalisty
● Dariusz Kos: Już wiadomo! I Ty dołożysz się do ITI
● Tomasz Teluk: Polska we władzy urzędników
● Nigel Farage: Polska i Wielka Brytania powinny opuścić Unię
[nice_download]Świąteczne nowości w e-księgarnii:[/nice_download]

● Tylko u nas! “Korwin – wolnościowiec z misją” (JKM, Sommer): Pierwszy wywiad rzeka z najbardziej znanym polskim orędownikiem wolnego rynku! Kim naprawdę jest JKM?
● Tylko u nas w takiej cenie! “Mitologia efektu cieplarnianego” (Tomasz Teluk): Jedyna książka na rynku demaskująca ekofaszystów zarabiających na szantażu globalnym ociepleniem!
● Mamy ją jako jedni z pierwszych! “Sprawa Lecha Wałęsy” (Sławomir Cenckiewicz): “SB a Lech Walesa” ale w wersji przystępnej dla nie-historyka! Bez rozbudowanych przypisów i aneksów źródłowych ale z kapitalnym językiem narracji! Uzupełniona obszernym biogramem Wałęsy oraz sporą liczbą fotografii i fotokopii dokumentów!

● Rekomendacja dr Roberta Gwiazdowskiego i Romana Kluski! “Krótki kurs ekonomii praktycznej” (Krzysztof Dzierżawski): Autor demaskuje fałsz socjalistycznych haseł, uczy pragmatyzmu gospodarczego, ukazuje alternatywne do obecnych rozwiązania dla Polski!
● Końcówka nakładu! “Podatki czyli rzecz o grabieży” (Korwin Mikke) + “Czy można usprawiedliwić podatki” (T. Sommer): Pakiet dwóch klasycznych książek w świetnej cenie! Ograniczona liczba egzemplarzy!
● oraz… niezwykle inspirujące “Listy do młodego konserwatysty” (Dinesh D’Souza), wnikliwa diagnoza współczesnego świata w “Zachodzie i całej reszcie: globalizacja a zagrożenie terrorystyczne” (Roger Scruton), apologia zdrowego rozsądku w “Prawach człowieka i ich krytyce” (Adam Wielomski, Pawel Bala) i kilkanaście innych nowości!
Zapraszamy na świąteczne zakupy! W grudniu błyskawiczna wysyłka – wyłącznie priorytetem!
[nice_download]UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie;[/nice_download]