Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

05/06/2008, 6:16. Kategorie: adam wielomski, felietony, wazne

Prawica heglowska

Adam Wielomski »

Georg W. F. Hegel (1770-1831) to myśliciel przełomu. Filozofia nowożytna dzieli się na tę „przed” i na tę „po” Heglu, mimo że oryginalnych dzieł niemieckiego filozofa praktycznie nikt dziś nie czyta, gdyż napisane są stylem zupełnie nieczytelnym i ich lektura wymaga niesamowitego samozaparcia.

O ile więc Hegel jako autor jest słabo znany szerszej publiczności, to jego myśli zostały rozpowszechnione na wszystkie strony przez jego uczniów – heglistów, spośród których wielu było dziennikarzami i politykami, wskutek czego heglizm w wersji zwulgaryzowanej i rozrzedzonej stał się bardzo popularny w Niemczech XIX wieku.

Dzięki zaś dominacji kulturowo-politycznej Niemiec w Europie pod koniec tegoż stulecia, heglizm został szeroko rozpowszechniony na całym kontynencie. Heglizm, a właściwie dwa heglizmy: lewicowy (lewica heglowska) i prawicowy (prawica heglowska). Dwojakie rozumienie tej filozofii wynika z jej rozdwojenia: z jednej strony mamy emancypacyjną wizję historyczną („Wykłady o filozofii dziejów”), którą upodobała sobie lewica i której szczytem był materializm historyczny Marksa; z drugiej mamy apologię silnego państwa, szczególnie charakterystyczne są tu laudacje na rzecz monarchii pruskiej („Zasady filozofii prawa”). Ten element upodobała sobie prawica heglowska.

Lewica włożyła wiele wysiłku, aby publika zapomniała o prawicy heglowskiej. A jednak do nurtu tego zaliczali się politycy tego formatu co Aleksander Wielopolski oraz tacy myśliciele jak Carl Schmitt czy Giovanni Gentile. O ile lewica heglowska ukonstytuowała marksizm-leninizm, o tyle ostatnim etapem rozwojowym prawicy heglowskiej stał się faszyzm. Jeden z historyków słusznie zastanawiał się, „czy w roku 1943 walka Rosjan z najeźdźcami niemieckimi nie była w gruncie rzeczy konfliktem między lewym a prawym skrzydłem szkoły Hegla”. Faktycznie, na Łuku Kurskim spotkały się dywizje pancerne reprezentujące prawicę i lewicę tego kierunku.

Mimo upadku faszyzmu i komunizmu heglizm nadal żyje. Lewica nadal poszukuje sensu historii w kolejnych ideologiach emancypacyjnych, nawet gdyby „podmiotem historycznym” prowadzącym dzieje mieli zostać „ostatni prześladowani”, czyli homosie. Prawica heglowska, czyli apoteoza państwa, zainfekowała myślenie socjaldemokracji i chadecji europejskich. Przy czym „apoteoza państwa” nie oznacza tu wcale konserwatywnego modelu silnego państwa, silnej władzy wykonawczej. W heglizmie państwo silne to tzw. państwo racjonalne, czyli takie, które ingeruje we wszystkie dziedziny życia społecznego. Państwo racjonalne zarządza gospodarką, prowadzi działalność charytatywną, zajmuje się handlem zagranicznym, reguluje warunki płacy i pracy. Innymi słowy: heglowskie państwo racjonalne to etatyzm, interwencjonizm i socjalizm państwowy. Hegel rozumiał wolność jako racjonalność działań, a ta zapewniana jest nie przez „irracjonalną” grę rynkową i samorzutnie tworzące się obyczaje, ale przez planowanie, regulacje i decyzje urzędnicze. Istotą racjonalności państwa jest tedy jego biurokratyzacja i eliminowanie spontaniczności z życia społeczeństwa. Jednym z narzędzi „heglizacji” jest centralizm i likwidacja samorządności. Wiadomo – co postanowi państwo, jest „racjonalne”; co postanowią samorządy, racjonalne nie jest.

Piszę o tym wszystkim dlatego, że rząd Donalda Tuska – zaniepokojony spadającymi sondażami – postanowił wreszcie zacząć coś robić i zgłosił projekt decentralizacji państwa. Chodzi o zmniejszenie uprawnień wojewodów na korzyść samorządów. Każdy rozsądny człowiek popiera decentralizację i deetatyzację. Ale nie hegliści! Prawica heglowska – ustami Jarosława Kaczyńskiego – zaatakowała od razu rząd, twierdząc, iż grozi nam „landyzacja” kraju, rozpad jedności politycznej państwa, a w podtekście: rozbiory, zagarnięcie Śląska przez Niemcy itd. Oczywiście argumenty te to po części bezrefleksyjna demagogia, ale to pokazuje sposób myślenia o państwie. Dwa lata rządów PiS pokazały nam, jak partia ta wyobraża sobie idealny system polityczny. A wygląda on mniej więcej następująco: Rzeczpospolita Polska to kraj rządzony przez suwerenny naród. Lud więc wybiera prezydenta w głosowaniu powszechnym. Prezydent mianuje rząd (bez zgody Sejmu); poszczególni ministrowie mają macki administracyjne we wszystkich miejscach kraju za pośrednictwem wojewodów mianowanych przez premiera. Wojewodowie mianują niższych funkcjonariuszy. W systemie tym najchętniej w ogóle skasowano by samorząd i zastąpiono go administracją rządową; najchętniej skasowano by wolną przedsiębiorczość i poddano gospodarkę państwowej kontroli; skasowano by niezależną prasę i uczyniono z niej wielki koncern państwowy. Jedynie uwarunkowania międzynarodowe spowodowały, że PiS nie przeprowadził takich reform. Gdyby doszedł do władzy w latach 30., zaaplikowano by nam etatystyczno-sanacyjną wizję państwa. Ale ci panowie uważają, że jak coś jest państwowe, to jest „narodowe” – a jak coś jest prywatne, to jest przynajmniej podejrzane.

Wymarzony system polityczno-gospodarczy PiS to taki, gdzie jedynym aktem wolności ludu jest wybór głowy państwa, gdyż legitymizacja ma swoje źródło w rousseauidalnie pojętej woli ludu. Prezydent jest wierzchołkiem piramidy, z której w dół spływają kompetencje, kończąc się na referencie w gminie i wicedyrektorze sklepu. Im więcej państwo kontroluje, tym więcej ma kompetencji i własności, tym bardziej jest „narodowe” (w domyśle: racjonalne w pojęciu heglowskim).
Pogląd ten to klasyczny prawicowy heglizm, wyrażający się w etatystycznym kulcie państwa. To dlatego „prawicowy” PiS był przeciwny reprywatyzacji, prywatyzacji, obniżce podatków i deregulacji gospodarki. Dziś jest przeciwny decentralizacji państwa. Ci panowie po prostu wierzą w państwo, nawiązując w ten sposób do tradycji sanacyjnej, do ekonomiki wicepremiera Kwiatkowskiego. Tradycja ta została do sanacji przyniesiona z PPS, która stanowiła zliberalizowaną wizję heglizmu (socjalizm oparty był na przyniesionej z Niemiec ideologii). PiS to żadna tam prawica – najwyżej prawica w ramach heglizmu.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>